Cukiernio-kawiarnia "Fantasmagorium"

Strona 2 z 2 Previous  1, 2

Go down

Pisanie autorstwa Geograf on Pią 18 Sty 2019, 12:22

First topic message reminder :

Wydawałoby się miejsce jak każde inne. Z zewnątrz jest to budynek koloru bursztynu z jednym szyldem, wyglądającym tak, jakby ktoś ukradł go z czasów międzywojennych i postawił tam zupełnie przypadkowo. Za to jaka wystawa! Ciasta wszelkiego rodzaju i kolorów, zmieniane codziennie, przejeżdżający co chwilę mały pociąg i małe dziurki przez które można zobaczyć wnętrze. Raj dla cukromaniaków okraszony nutką tajemnicy. Po wejściu do środka klient może raczyć się zapachem, który najbardziej lubi (może być to nawet benzyna), a odpowiednie sektory odpowiadają innej woni, nie jest ona jednak uciążliwa. Czerwony dla wielbicieli waty cukrowej, pomarańczowy - owoców cytrusowych, żółty - żelków, zielony - słodyczy miętowych, niebieski - owoców leśnych, granatowy - orzechów. Na samym środku stoi ogromna fontanna z czekoladą, do której można podejść i zamoczyć swój smakołyk. Gablota ze słodyczami także kusi. A to wszystko zanurzone w łagodnej żółci ścian, nadającej klimatu.
I nasuwa się pytanie po co to wszystko, nie wystarczyłaby tylko normalna cukiernia, czy za tym kryje się spisek? A i owszem, jak to w Lustrze bywa: skład słodyczy sprzedawanych w sklepie zmienia się co tydzień, a dodatki są różne: żurawina, arszenik, więcej cukru, pigułka gwałtu, marcepan, tłuczone szkło oraz wiele innych. A sam właściciel dba o to, aby każda wizyta była przeżyciem. Martwych zabiera na zaplecze, a odurzonych wyrzuca na miasto, aby móc pośmiać się ich kosztem. Co się dalej dzieje? Nie wiadomo. A pomimo tego, że wieść o dodatkach dotarła do niektórych, popularność miejsca wzrosła ogromnie. U sprzedawcy można także zaopatrywać się w różnego rodzaju specyfiki, najczęściej te nielegalne.
Geograf
Geograf

Wiek : Wieczny
Wzrost / Waga : Czy to ważne
Aktualny ubiór : Ubranie geografa
Pod ręką : mapa i luneta
Stan zdrowia : Zdrowy staruszek

Liczba postów : 53
Dołączył : 13/01/2019

Powrót do góry Go down


Pisanie autorstwa Tori on Sro 15 Maj 2019, 18:46

Victor nie słyszał już nic. Nie czuł też za wiele. Jeśli w ogóle cokolwiek.
W tym śnie bez snów, świadomość była rozproszona. A ciało po prostu istniało.
Może nawet coś słyszał... Może tylko mu się wydawało. Albo zwyczajnie nie rejestrował znaczenia słów i odczuć. Sens nie istnieje w momencie gdy nic nie jest analizowane.

Po wniesieniu do środka powoli się ogrzewał, ale nie budził się przez dobre dziesięć minut. Dyskomfort, a może po prostu adrenalina, sprawiła, że otworzył oczy.
- ... Co? Gdzie...? Jak?- Chaotycznie zadawał pytania, nie do końca kojarząc czemu jest w takiej sytuacji. Jednak w miarę jak odzyskiwał świadomość, budził się też ból. I to właśnie odczucie, powodowało, że znowu wrócił do pozycji leżącej. Zasyczał łapiąc się za głowę. Krew spływająca z przetarcia skóry może nie była niczym wielkim, jednak nie była przyjemnym odczuciem, szczególnie w takim momencie. Mimowolnie zaczął szukać spojrzeniem znajomych twarzy i ostatecznie, znalazł swoją towarzyszkę.
- Przepraszam. Myślałem, że to będzie przyjemne wyjście. Nie to planowałem.- Przyznał, starając się mówić jak najciszej. Nadal było wielu gapiów, a ich uwagi nie potrzebował. Najchętniej opuściłby to przeklęte miejsce. Śmierć i ból... Był zmęczony. Chyba tylko dlatego nie wstawał.
Tori
Tori

Godność : Victor "Tori" Pentel
Wiek : 20 widoczny
Rasa : Baśniopisarz
Lubi : Słodkie (osoby i jedzenie)
Nie lubi : Ignoranci i ciężkie jedzenie
Wzrost / Waga : 174cm, 65kg
Aktualny ubiór : Ciemny płaszcz, czerwony bezrękawnik, niebieska koszula, zielone spodnie
Znaki szczególne : Brud na policzku (wieczny, ale zmienny)
Pod ręką : Ołówek, notesik, para okularów
Broń : Noże do rzucania
Stan cywilny : Singiel
Bestie : Finny (Wiewiórka)
Stan zdrowia : Poobijany (Świeżo zaleczone rany i złamane żebro)

Liczba postów : 48
Dołączył : 04/03/2019

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Queen on Nie 26 Maj 2019, 09:29

Białowłosa podziękowała kobiecie, która pomogła jej wnieść Toriego do środka. Niewiasta uśmiechnęła się tylko, kiwając przy tym głową, po czym wyszła z kawiarni i wróciła (najprawdopodobniej) do siebie.
Raven została z nieprzytomnym Victorem oraz całą masą gapiów. Próbowała ocucić Victora, jednak bezskutecznie. Nie ważne, czy klepała go lekko po pliczku, czy potrząsała nim delikatnie. Był zimny oraz bardzo nieprzytomny. Straszka zaczęła podejrzewać, że do jego herbaty lub ciasta dodano trucizny, jednak nawet gdyby tak naprawdę było – nie zapytałaby o to nikogo, wiedząc, że ta osoba najprawdopodobniej skłamie lub zignoruje albinoskę. Nie wyczuła niczego zabójczego, to prawda, ale przecież są trucizny bez zapachu oraz smaku, więc nawet jej nos, mógłby tego nie wyczuć.
- Nie macie lepszych zajęć, tylko gapić się na nas? – funknęła nieprzyjemnie. Nic to jednak nie dało. Dalej byli w wyraźnym centrum zainteresowania. Nie było się jednam czym dziwić, większość zainteresowanych przychodzeniem tutaj, tylko czkała aż ktoś umrze lub będzie konać.
- W porządku? – zapytała szybko, kiedy tylko usłyszała jego głos. Widziała ból i dezorientacje na jego twarzy, co wydawało się być dość oczywiste. Nie zdawała sobie sprawy, przez co musiał przejść malutki Tori, ale fakt, że miał przetartą skórę i trochę krwawił oraz był tak niesamowicie wyziębiony, pozwalał sobie na wyobrażenie przeróżnych rzeczy.
- Nie masz za co przepraszać – odpowiedziała, dotykając lekko jego ramienia. – Wiedzieliśmy przecież, że istnieje ryzyko, prawda? – machnęła ogonem, cofając uszy. Powoli zaczynała mieć dość tego, że wszyscy na nich patrzą. No, a przynajmniej większość, bo niektórzy po tym, jak blondyn się obudził, postanowili jęknąć z zawodu oraz wrócili do swoich rozmów.
Queen
Queen

Godność : Raven Black
Wiek : Wygląda na dwadzieścia parę
Rasa : Kotostrach
Lubi : Wszystko co piękne i uroczę, czekoladę, zwierzęta i dobre książki | Krew, broń palną oraz białą, walkę
Nie lubi : Owadów, kłamstw, spisków | Różowego, beznadziejnych żartów
Wzrost / Waga : 160 cm + 5 cm dzięki butom/ 50kg
Aktualny ubiór : Obcisłe jasnoniebieskie spodnie, pudrowo-różowa skórzana kurtka z wyszytymi kwiatowymi wzorami, wiszący kolczyk z różowego złota w prawym uchu, złoto-srebrny kolczyk przypominający węża i okalający lewe ucho. Brak butów, koszulki pod kurtką i jakiejkolwiek bielizny
Znaki szczególne : Blizna na prawym policzku, kocie uszy i puszysty (jak u persa) ogon
Pod ręką : Bursztynowy kompas, zapałki i zapalniczki, noże (pochowane w butach), telefon
Broń : Noże, spluwy, pazurki
Zawód : Średniej klasy szlachcianka
Stan cywilny : Do wzięcia
Bestie : Forets - Shiro
Stan zdrowia : Wspaniały

Liczba postów : 39
Dołączył : 04/03/2019

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Tori on Nie 26 Maj 2019, 10:13

Ciężko jest reagować na cokolwiek kiedy wszystko boli. I to aż tak. Tori przymknął oczy przez chwilę się zastanawiając co powiedzieć dziewczynie. Trudno nazwać co tak naprawdę powoduje cierpienie, a co jest efektem. Suchość gardła, posmak krwi, ból żołądka i płuc... pleców... sama głowa...
- Nie wiem... Kopnięcie od giganta i nie wiem co jeszcze... boli mnie wszystko... akh!- Mówił próbując się nieco podnieść na ramionach, co mu średnio wyszło. Spojrzał się na w tym momencie na swoje przywrócone do normalnego rozmiaru ciało, oceniając czy ta fioletowa plama z przetarciami to jeden siniak, czy kilka mniejszych nałożonych na siebie. Znów czuł się jak przy pierwszej walce z bestią. Słaby. Bezbronny... Nie chciał by tak go oceniano. Czystą siłą woli zmusił się by usiąść i próbował przywołać moc, aby ochłodzić nieco swój pokiereszowany tułów. Udało mu się to dopiero po chwili gdy już ponarzekał wewnętrznie na każdą kość w swoim ciele. Miał teraz na sobie coś w stylu mokrej tęczowej koszulki, zimnej jak lód tam gdzie trzeba i przyjemnie rozgrzanej na ramionach. Było mu i tak potwornie zimno, ale póki jeszcze może się ruszać, może rozwiązać ten problem, ubierając się nieco.
-Muszę się tylko nieco rozruszać. Widziałaś gdzieś moje ubrania?- zapytał, ciesząc się, że gapie powoli się rozchodzą.Kolejna rzecz do zapamiętania. Ludzie tu lubią się wywyższać nad słabością... Nie mogę jej więcej okazać. Pomyślał, po czym zaczął się lekko gimnastykować by przywrócić krążenie. Ból go wręcz rozrywał, ale robił to po części by uspokoić tych nielicznych, którzy się martwili, a przede wszystkim kobietę przed nim... Chociaż kto wie, może ona czuje, że to wszystko na pokaz? Już kilka razy się tak zachowała.
- Dam radę.- powiedział bardziej dla siebie niż dla kogokolwiek innego.
Co robi wiewiórka jak zabawa się kończy? Wraca do domu. Dom to pan i jego ubrania. Pan śpi i ma dziwny kolor, ale ubrania są. Finny podreptał powoli pomiędzy ludźmi i wspiął się na krzesło, a ostatecznie schował się w swojej kieszonce. Tu było lepiej... dużo lepiej. Tylko zimno. Ale może pan się obudzi i założy? Zawsze był ciepły.
Tori
Tori

Godność : Victor "Tori" Pentel
Wiek : 20 widoczny
Rasa : Baśniopisarz
Lubi : Słodkie (osoby i jedzenie)
Nie lubi : Ignoranci i ciężkie jedzenie
Wzrost / Waga : 174cm, 65kg
Aktualny ubiór : Ciemny płaszcz, czerwony bezrękawnik, niebieska koszula, zielone spodnie
Znaki szczególne : Brud na policzku (wieczny, ale zmienny)
Pod ręką : Ołówek, notesik, para okularów
Broń : Noże do rzucania
Stan cywilny : Singiel
Bestie : Finny (Wiewiórka)
Stan zdrowia : Poobijany (Świeżo zaleczone rany i złamane żebro)

Liczba postów : 48
Dołączył : 04/03/2019

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Queen on Nie 26 Maj 2019, 20:40

Współczuła Victorowi tego stanu, dlatego też postanowiła spróbować czegoś, o czym wcześniej nawet nie pomyślała. Jako strach, potrafiła odbierać towarzyszące innym emocje, prawda?  A czymże są emocje, jak nie ścieżkami neuronów w mózgu? Zatem, idąc tym tropem, nawet ból jest uczuciem, w końcu składa się z „uczucia”, które odbierane jest przez receptory i transportowane do mózgu. Czy możliwe jest zatem, aby mogła odebrać komuś ból? Nie, żeby było to na jej korzyść, ale dzięki temu będzie bardziej żywa, czyż nie? Tak więc, postanowiła spróbować oraz posilić się częścią cierpienia blondyna. Jeżeli to faktycznie zadziała, to powinno mu chociaż częściowo ulżyć, a jeśli nie – krzywda mu się nie stanie najmniejsza.
Obserwowała jego działania uważnie, doskonale widząc, jak wiele kosztuje go użycie magii. Białowłosa chciała mu pomóc ale manipulacja ogniem oraz czytanie w myślach, raczej jej się tu nie przydadzą. Posiadała co prawda umiejętności lecznicze, jednak nie były one zbyt potężne, więc… Z resztą, nie zamierzała cała na niego pluć czy go lizać! Jeszcze nie oszalała. Znaczy oszalała już dawno, ale nie w takim stopniu, aby zacząć go lizać. I to publicznie. Nie ma mowy.
- Są dalej na krześle – ruchem głowy wskazała na odpowiednie miejsce. – Też pójdę się ubrać – zdecydowała, wstając i podając mu rękę. – Chodź, pomogę Ci wstać, ubierzmy się i pójdziemy do kliniki. Lekarz musi obejrzeć Twoje obrażenia. Na szczęście to niedaleko, więc szybko się uwiniemy.
Kiedy pomogła mu już pozbierać się z podłogi, podała mężczyźnie ubrania, zabrała własne i spojrzała na niego niepewnie.
- Pomóc Ci dostać się do męskiej łazienki?
Gdzie w tym czasie był Blue? Siedział na oparciu krzesła i obserwował wszystkich, zastanawiając się co jeszcze mógłby ukraść. A to podstępna oraz niegodziwa ptaszyna z niego.
Queen
Queen

Godność : Raven Black
Wiek : Wygląda na dwadzieścia parę
Rasa : Kotostrach
Lubi : Wszystko co piękne i uroczę, czekoladę, zwierzęta i dobre książki | Krew, broń palną oraz białą, walkę
Nie lubi : Owadów, kłamstw, spisków | Różowego, beznadziejnych żartów
Wzrost / Waga : 160 cm + 5 cm dzięki butom/ 50kg
Aktualny ubiór : Obcisłe jasnoniebieskie spodnie, pudrowo-różowa skórzana kurtka z wyszytymi kwiatowymi wzorami, wiszący kolczyk z różowego złota w prawym uchu, złoto-srebrny kolczyk przypominający węża i okalający lewe ucho. Brak butów, koszulki pod kurtką i jakiejkolwiek bielizny
Znaki szczególne : Blizna na prawym policzku, kocie uszy i puszysty (jak u persa) ogon
Pod ręką : Bursztynowy kompas, zapałki i zapalniczki, noże (pochowane w butach), telefon
Broń : Noże, spluwy, pazurki
Zawód : Średniej klasy szlachcianka
Stan cywilny : Do wzięcia
Bestie : Forets - Shiro
Stan zdrowia : Wspaniały

Liczba postów : 39
Dołączył : 04/03/2019

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Tori on Nie 26 Maj 2019, 21:18

Nawet jeśli czuł mniej bólu nie eliminowało to dyskomfortu przy poruszaniu. Wiedział dobrze, że musiał zachować rozsądek by nie pogorszyć swojego stanu. Na jego niemal nagim ciele widać blizny po walkach z bestiami, jednak nic tak poważnego. Przynajmniej tak może się wydawać. Tori nie lubi czuć bólu właśnie dlatego, że czuł go dużo. Nawet bardzo dużo. Wszystko minie jak trochę odpocznie... Chociaż skoro jest tu klinika... W tym momencie propozycja padła również ze strony Queen. Tak, to chyba dobry pomysł. Kiwnął głową na zgodę. Zaakceptował pomoc dziewczyny i ubrał się powoli w łazience. Najgorsza okazała się koszula. Po pierwszych 3 próbach zapięcia guzików, poddał się. W tym momencie wygląd nie był najważniejszy. Jakaś ochrona przed wiatrem już bardziej.
Co ciekawe, najgorsze okazało się wiązanie butów. Nie da się bez zginania brzucha. Zaryzykuje pójście w rozwiązanych. Odetchnął głęboko i starał się przejść niedaleko wyjścia. Zachwiał się kilka razy oszołomiony przez ból, ale uparcie dotarł do ostatniego krzesła o które się oparł, pocąc się z wysiłku jaki zrobił w ten pozornie krótki odcinek. Kiedy spotkał się wzrokiem z Queen uśmiechnął się.
- Może następnym razem wybierzemy nieco mniej rozrywkowe miejsce. Było przez chwilę fajnie, ale nie chcę Cię stresować. Nie jestem za dobry w walce z ludźmi.- powiedział z delikatnym uśmiechem. Wysłuchał co dziewczyna miała do powiedzenia i jeśli chciała już wyjść, skorzystał z pomocy w dotarciu do kliniki.
Ciężki jest żywot wiewiórki. Raz może biegać jak chce, raz nie może się ruszać, raz powolne ruchy przy kieszeniach nie są znakiem zbliżającego się smakołyka. Finny nie lubił gdy jedzenie było przed nim chowane. Przecież zasłużył. Nie uciekł. Pilnował gdy pan był mały. A teraz jest znów duży, powinien być wdzięczny. Musi być wdzięczny. Bo jak nie to... To zacznie gryźć... coś... Jeszcze nie wie co. Nie dom (kieszeń) nie rękę pana, bo nie dobra... paznokieć może...
Tori
Tori

Godność : Victor "Tori" Pentel
Wiek : 20 widoczny
Rasa : Baśniopisarz
Lubi : Słodkie (osoby i jedzenie)
Nie lubi : Ignoranci i ciężkie jedzenie
Wzrost / Waga : 174cm, 65kg
Aktualny ubiór : Ciemny płaszcz, czerwony bezrękawnik, niebieska koszula, zielone spodnie
Znaki szczególne : Brud na policzku (wieczny, ale zmienny)
Pod ręką : Ołówek, notesik, para okularów
Broń : Noże do rzucania
Stan cywilny : Singiel
Bestie : Finny (Wiewiórka)
Stan zdrowia : Poobijany (Świeżo zaleczone rany i złamane żebro)

Liczba postów : 48
Dołączył : 04/03/2019

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Queen on Czw 06 Cze 2019, 16:37

Straszka po odprowadzeniu mężczyzny do łazienki, wróciła po swoje odzienie (a raczej to, co z niego zostało) i udała się do damskiej toalety, by tam się ubrać. Uwinęła się szybko: wszakże miała tylko spodnie i różową, skurzaną kurtkę ze zdobieniami.
Cierpliwie czekała na Toriego, głaszcząc przy tym Blue po łebku. Niepokoiła się o stan zdrowia blondyna, dlatego też nie sądziła, aby takie marnowanie czasu (jakim było powolne ubieranie się) było wskazane. Im szybciej obejrzy go lekarz, tym lepiej.  
Odwzajemniła jego uśmiech. Pokiwała głową, słysząc jego słowa, a potem dodała coś od siebie.
- Następnym razem możemy spotkać się u mnie. Mój ogród powinien dostarczyć wystarczającej liczby wrażeń, nie będąc przy tym śmiertelne niebezpiecznym. No, tak długo jak jakaś agresywna bestia się tam nie przypałęta, jednak wtedy też….mam większe pole do popisu – miała tutaj oczywiście na myśli swoje umiejętności bojowe: była doskonale wyszkolona do walki wręcz za pomocą broni białej (czy tam swoich pazurów), potrafiła obsługiwać broń palną, więc nawet bez obecności ognia, nie była bezbronna na dystansach.
Wzięła Victora pod ramię, zawołała kruka, który zawieziony (nic nie udało mu się ukraść. Oczywiście prócz wcześniej zabranych błyskotek) wyleciał przez okno, powoli przechodząc z jednego końca kawiarni do drzwi.
- Wytrzymaj jeszcze trochę – poradziła tak, jakby jej słowa miały zmienić cokolwiek. Odetchnęła kilka razy i ruszyła prosto do kliniki.

z/t x2
Queen
Queen

Godność : Raven Black
Wiek : Wygląda na dwadzieścia parę
Rasa : Kotostrach
Lubi : Wszystko co piękne i uroczę, czekoladę, zwierzęta i dobre książki | Krew, broń palną oraz białą, walkę
Nie lubi : Owadów, kłamstw, spisków | Różowego, beznadziejnych żartów
Wzrost / Waga : 160 cm + 5 cm dzięki butom/ 50kg
Aktualny ubiór : Obcisłe jasnoniebieskie spodnie, pudrowo-różowa skórzana kurtka z wyszytymi kwiatowymi wzorami, wiszący kolczyk z różowego złota w prawym uchu, złoto-srebrny kolczyk przypominający węża i okalający lewe ucho. Brak butów, koszulki pod kurtką i jakiejkolwiek bielizny
Znaki szczególne : Blizna na prawym policzku, kocie uszy i puszysty (jak u persa) ogon
Pod ręką : Bursztynowy kompas, zapałki i zapalniczki, noże (pochowane w butach), telefon
Broń : Noże, spluwy, pazurki
Zawód : Średniej klasy szlachcianka
Stan cywilny : Do wzięcia
Bestie : Forets - Shiro
Stan zdrowia : Wspaniały

Liczba postów : 39
Dołączył : 04/03/2019

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Ivor Tyree on Pon 08 Lip 2019, 20:55

Wiele dni minęło, od kiedy Ivor usłyszał od swojego nowego "pracodawcy". Ten dzień był jednak specjalny, kruk czekał już w oknie, gdy Cień wychodził ze snu swojej kolejnej ofiary, oblizując ze smakiem zęby. Po otwarciu czarnej koperty i przeczytaniu listu nie mógł się powstrzymać i uruchomił wszystkie swoje kontakty, żeby zacząć swoje polowanie jak najszybciej. Tak też natknął się na pewnego konkretnego i ekscentrycznego jegomościa. Wysłał więc krukami listy. Listy w czarnej kopercie z wytłoczonym złotym krukiem i jego imieniem. Ivor Kruczy Król - poniekąd chciał, aby go tak nazywano. Cóż, musiał na to najwidoczniej jeszcze zapracować, z takim właśnie zamiarem przybył do tego... Przybytku. Kruki bowiem wróciły z ciekawymi wiadomościami dotyczącymi zamiłowania jego aktualnego celu. Lubował się bowiem w słodyczach, podobno...
- Czego to się nie robi, dla Kart - wyszeptał do samego siebie, gdy jego dłoń spoczęła na klamce drzwi wejściowych. Przełknął ślinę i nacisnął klamkę.
Do nozdrzy cienia wdarł się agresywnie słodki zapach. Ivor musiał powstrzymać odruch wymiotny, nie przywykł do tak bezczelnie słodkich zapachów, źle mu się kojarzyły, unikał ich więc, jak tylko potrafił. Westchnął głośno i usiadł przy jednym ze stolików oddalonym jak najbardziej od okien i środka sali. Miał nadzieję, że ich "wspólny" znajomy nie zawiódł i przekazał wiadomość o spotkaniu tajemniczemu wytwórcy tych "magicznych" cukierków. Zostało mu czekać... Czekać... Gdzieś mimochodem, ktoś zapytał Cienia, czy coś zamówi.
- Chyba powinienem - wymamrotał bardziej do siebie pod nosem i zerknął na podaną mu kartę. Wzdrygnął się na ilość cukru zawartego w tym wszystkim. - Czarną kawę poproszę - rzucił zdegustowany i czekał dalej. Nie mógł się doczekać, aż w końcu pozna swoją pierwszą ofiarę... Chociaż nie do końca tak nazwał to jego zleceniodawca... Jak to było? Rekrut? Kto by się przejmował takimi szczegółami.
Ivor Tyree
Ivor Tyree

Godność : Sir Ivor Tyree
Wiek : Wygląda na 40-50 lat w rzeczywistości dużo więcej
Rasa : Cień
Lubi : Przepych
Nie lubi : Pospólstwa
Wzrost / Waga : 197cm/85kg
Aktualny ubiór : Czarne skórzane buty, spodnie, rękawice i płaszcz zdobiony srebrną nicią. Srebrna zdobiona maska z platynową peruką.
Znaki szczególne : Brak skóry na całej twarzy i głowie.
Pod ręką : Srebrny dzwoneczek zawieszony na szyi, sakwa z pieniędzmi.
Broń : Krwawa Jaskółka (Katana), Czarny zdobiony Remington 1858
Stan zdrowia : Zdrowy jeśli nie brać pod uwagę braku skóry na głowie i twarzy.

Specjalne : Mistrz Gry (na okresie próbnym)
Liczba postów : 26
Dołączył : 24/05/2019

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Kris on Wto 09 Lip 2019, 00:01

Niedawne spotkanie z pewnym Kapelusznikiem było nader interesujące. Ciekawy efekt, kogoś kto zarówno jest niezrównoważony w jakiś nienormalny sposób w połączeniu, z tym że wspominał o byciu sportowcem, no ewidentnie był dość barwną postacią. Kilka dni rozmyślał nad swoimi planami, przygotował również kilka cukierków, którym może lecz nie musi nadać specjalnych właściwości.
Ostatnio wokół niego często krążyły czarne kruki, jak się okazało jeden z nich zostawił czarną kopertę, ze złotym krokiem, i literami układającymi się w imię nadawcy, które brzmiało Ivor Kruczy Król. Kris pod nosem uśmiechnął się nonszalancko, po czym złamał pieczęć, wyciągnął list, w którym było przekazane miejsce spotkania. Schował kopertę do kieszeni, po czym radosnym krokiem udał się do Cukiernio-Kawiarni, o dumnym szyldzie "Fantasmagorium", nie zapomniał też o zabraniu dwóch cukierków, które być może mogłyby zainteresować tajemniczego jegomościa, jednego z cukierków wziął i przyłożył do swoich ust i wyszeptał Candide bona mundi, otarł o rękaw do sucha i wsunął do lewej kieszeni swojej koszuli, a do prawej zwykłego cukierka. Był odziany w klasyczną koszulę z długim rękawem, z doszytymi dwiema kieszeniami, pod spodem miał hawajską koszulę, na nogach, spodnie typu dzwony, w kolorze wściekłego różu, niecodziennego wyglądało dopełniały sneakersy w dwóch różnych kolorach, jednak pasujących modelem. Pomijając charakterystyczny znak cukrowych skrzydeł, na lewym nadgarstku miał bransoletkę, która była z różnokolorowych koralików, oraz drugą podobną, która jednak była jadalna. Wchodząc do samego lokalu zrobił niemałą furorę, uniósł nadgarstek do ust, po czym odgryzł kilka słodyczy, gdzie reszta trzymała się na cienkiej nici.
Przepraszam bardzo, który z obecnych to Ivor zwany Kruczym Królem — podniósł głos na tyle, żeby był słyszalny w całym lokalu
Kris
Kris

Godność : Christopher Chandler
Wiek : 26
Rasa : Opętaniec
Wzrost / Waga : 170/60
Aktualny ubiór : Zazwyczaj nosi luźno wypuszczoną koszulę, na nią ma założoną marynarkę, której nigdy nie zapina, na szyi różowy krawat a na jego końcu fleur-de-lis. Ma odpowiedni krój tak, że może przełożyć swoje skrzydła, na swoich zgrabnych nogach, nosi dopasowane spodnie koloru czerwonego, i czarny pasek.
Pod ręką : Pewnie nosi przy sobie paczkę czekolady lub słodyczy
Stan zdrowia : Słodyczomania. Zdrowy.

Specjalne : Mistrz Gry (na okresie próbnym)
Liczba postów : 13
Dołączył : 10/01/2019

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Ivor Tyree on Wto 09 Lip 2019, 00:24

W końcu podano mu tę czarną kawę, której zapach przełamał odrobinę słodycz unoszącą się w powietrzu. Już unosił filiżankę z kawą pod maskę, gdy do kawiarni wszedł... On? Ivor zamarł w połowie ruchu, a jego oczy wlepiły się w ekscentrycznie ubranego jegomościa. Zdawał sobie sprawę, że w tym świecie jest wiele... Ekstremalnych przypadków szaleństwa i degradacji komórek mózgowych, ale to? To było już ponad jego siły. Jak się miało okazać, to nie był koniec jego problemów. W momencie, w którym jegomość oznajmił wszystkim obecnym, że znajdują się w obecności Cienia, mięśnie mężczyzny napięły się, a oczy zaszły krwią.
- Ten kretyn...! - Syknął tylko Ivor i momentalnie dopadł do chłopaka, łapiąc go za ramiona. Nachylił się do niego powoli. - O niebo ciszej, jeśli łaska - wyszeptał mu do ucha.
Wyprostował się, otrzepał swojego towarzysza i wyprostował mu koszulę na piersi. Westchnął tylko głośno i wskazał mu stolik, który zajmował. - To ja jestem Ivor, zapraszam do stolika... Mamy wiele do omówienia.
Odprowadził Krisa do stolika i usiadł mu naprzeciw. Zawołał kelnerkę i poprosił, żeby dała chłopakowi wszystko, co będzie chciał, na rachunek Ivora.
- Więc... Zacznijmy od podstaw - westchnął cicho i spojrzał z utęsknieniem na swoją kawę. Już nie będzie mógł jej wypić, był to smutny dzień. - Nazywam się Ivor Tyree, i jestem pod wrażeniem, tego co potrafisz... O ile oczywiście jest to prawdą, co mówią na ulicach o twoich... Cukierkach - głos Ivora był spokojny, delikatnie chłodny, ale na pewno okazywał szczyptę zainteresowania.
Ivor Tyree
Ivor Tyree

Godność : Sir Ivor Tyree
Wiek : Wygląda na 40-50 lat w rzeczywistości dużo więcej
Rasa : Cień
Lubi : Przepych
Nie lubi : Pospólstwa
Wzrost / Waga : 197cm/85kg
Aktualny ubiór : Czarne skórzane buty, spodnie, rękawice i płaszcz zdobiony srebrną nicią. Srebrna zdobiona maska z platynową peruką.
Znaki szczególne : Brak skóry na całej twarzy i głowie.
Pod ręką : Srebrny dzwoneczek zawieszony na szyi, sakwa z pieniędzmi.
Broń : Krwawa Jaskółka (Katana), Czarny zdobiony Remington 1858
Stan zdrowia : Zdrowy jeśli nie brać pod uwagę braku skóry na głowie i twarzy.

Specjalne : Mistrz Gry (na okresie próbnym)
Liczba postów : 26
Dołączył : 24/05/2019

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Kris on Nie 14 Lip 2019, 12:18

W porządku — ściszył swój głos za poleceniem jegomościa, który chwycił go za ramiona.

Po krótkim przedstawieniu, podszedł do stolika, zajął miejsce przy wolnym krześle. — Miło pana poznać, panie Ivorze, ja nazywam się Chris Chandler, jednak od jakiegoś czasu posługuje się skróconą wersją Kris, do usług — po wymianie uprzejmości, zamówił dla siebie piankową latte. Rozsiadł się nieco wygodniej, jego ego poczuło się mile połechtane, że ktoś docenił jego cukiernicze wyroby. Tak się składało, że miał ze sobą niewielką próbkę, tego magicznego specyfiku. Rozejrzał się uważnie, po czym z lewej i prawej kieszeni wyciągnął słodycze, położył je obok siebie, zgodnie z tym, z których miejsc je sięgnął.
Na ulicach i tak wszystkiego nie wiedzą, ale trochę zbytni rozgłos nie służy, bo zawsze znajdzie się jakaś gnida, która będzie chciała zrujnować to wspaniałe przedsięwzięcie — powiedział niemal szeptem. — A teraz proszę mi powiedzieć, który z tych dwóch leżących przed Tobą, Ivorze cukierków jest tym wyjątkowym? — zapytał zaciekawiony, czy jegomość ma dobre zmysły poznawcze. Można wręcz powiedzieć, że oba słodycze były bardzo podobne do siebie, jednak dla bardzo wprawnego oka, można było dostrzec prawie, że niewidzialną powłokę, tego specjalnego specyfiku.
Kris
Kris

Godność : Christopher Chandler
Wiek : 26
Rasa : Opętaniec
Wzrost / Waga : 170/60
Aktualny ubiór : Zazwyczaj nosi luźno wypuszczoną koszulę, na nią ma założoną marynarkę, której nigdy nie zapina, na szyi różowy krawat a na jego końcu fleur-de-lis. Ma odpowiedni krój tak, że może przełożyć swoje skrzydła, na swoich zgrabnych nogach, nosi dopasowane spodnie koloru czerwonego, i czarny pasek.
Pod ręką : Pewnie nosi przy sobie paczkę czekolady lub słodyczy
Stan zdrowia : Słodyczomania. Zdrowy.

Specjalne : Mistrz Gry (na okresie próbnym)
Liczba postów : 13
Dołączył : 10/01/2019

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Ivor Tyree Yesterday at 12:36

Siedzieli naprzeciw siebie, oczy Ivora świdrowały Krisa jakby chciały dojrzeć wnętrze jego duszy. Chłopak nie mógł o tym jednak wiedzieć, przez maskę nie było widać szmaragdowych oczu Ivora. Był odrobinę zafascynowany nowo poznanym osobnikiem, taki ekscentryczny i... I właśnie jaki? Czy nadawał się na nową krew dla jego pracodawcy?
Słuchał z uwagą każdego słowa swojego towarzysza i zapisywał wszystko w pamięci. Musiał mieć pewność, że zapamięta każdy szczegół, żeby ewaluacja mogła być rzetelna. Przechylił odrobinę głowę na bok kiedy Kris wyjął z kieszeni dwa cukierki. Po tylu latach w krainie luster Ivor niemalże od razu zauważył różnicę w cukierkach. Coś ewidentnie było z nim nie tak, ale Cień nie był w stanie teraz stwierdzić dokładnie co i dlaczego.
- Fascynujące - mruknął bardziej chyba do siebie mężczyzna analizując każdy milimetr cukierka. Nie posiadał co prawda specjalnych umiejętności wykrywania magii, ani niczego podobnego. Po tylu jednak latach jego intuicja wyłapywała te najmniejsze niuanse, które pomagały mu ocenić sytuację w jakiej się znalazł. Ivor ujął w palce cukierek, który Opętaniec wyjął z lewej kieszeni i przyjrzał mu się z bliska. - Przyznam, że znam się nieco na specyfikach wpływających na zmysły żywych istot, ale coś takiego widzę po raz pierwszy. Masz moje uznanie - powiedział spokojnym głosem wciąż analizując z bliska cukierek. Gdy obok przechodziła kelnerka z czymś zamówieniem niepostrzeżenie dodał do niego cukierek od chłopaka i oparł się na oparcie krzesła. - Więc, Kris... Ile powinniśmy czekać na efekty?
Cień założył nogę na nogę i splótł ręce na piersi. Musiał upewnić się, jak dokładnie działają te cukierki i czy przypadkiem nie jest to jakiś bubel, który tylko udaje dobrze wykonany narkotyk.
Ivor Tyree
Ivor Tyree

Godność : Sir Ivor Tyree
Wiek : Wygląda na 40-50 lat w rzeczywistości dużo więcej
Rasa : Cień
Lubi : Przepych
Nie lubi : Pospólstwa
Wzrost / Waga : 197cm/85kg
Aktualny ubiór : Czarne skórzane buty, spodnie, rękawice i płaszcz zdobiony srebrną nicią. Srebrna zdobiona maska z platynową peruką.
Znaki szczególne : Brak skóry na całej twarzy i głowie.
Pod ręką : Srebrny dzwoneczek zawieszony na szyi, sakwa z pieniędzmi.
Broń : Krwawa Jaskółka (Katana), Czarny zdobiony Remington 1858
Stan zdrowia : Zdrowy jeśli nie brać pod uwagę braku skóry na głowie i twarzy.

Specjalne : Mistrz Gry (na okresie próbnym)
Liczba postów : 26
Dołączył : 24/05/2019

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 2 z 2 Previous  1, 2

Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach