Wielka Hala Wycieczkowa

Strona 1 z 2 1, 2  Next

Go down

Pisanie autorstwa Geograf on Pią 18 Sty 2019, 12:25

Na obrzeżach Miasta Lalek, po przeciwnej stronie niż Klinika na Wzgórzu, znajduje się sporych rozmiarów budynek. Z zewnątrz nie wygląda jakoś bardzo reprezentacyjnie. Tylko nad sporym, ozdobionym mało kolorowymi witrażami drzwiami widnieje napis "Wielka Hala Wycieczkowa". A czemu akurat taka nazwa? To proste!
Gdy wejdzie się do środka, ma się wrażenie, że wkroczyło się do jeszcze innego świata. Wszędzie znajdują się stragany, małe restauracje, gdzie można zasmakować dań, a następnie zakupić składniki na wszystko, czego można tam spróbować. Są takie, ze Świata Ludzi oraz takiego, które sprzedają odpowiedniki.
Poza jedzeniem znajdzie się tam też zabawki, ubrania, rośliny, zwierzęta. W samym centrum znajduje się scena, na której Marionetkarze prezentują swoje nowe dzieła i mają okazję trochę na tym zarobić, albo wybić się w branży (trochę jak targ niewolników ale ciii).
Co jest jednak najciekawsze w tym wszystkim? Niektóre targowiska wydają się być do góry nogami inne na boki. Wszystko wydaje się jedną wielką kulą, w środku której znajduje się oświetlone podium. Jako światło wykorzystuje się tutaj latające, różnokolorowe kule, które świecą mocnym światłem ale za razem nie rażą oczu.
Ze wszystkich stron można usłyszeć nawoływania oraz głosy, zachęcające do kupna, lub do sprawdzenia jakie dobroci oferują.
Akwaria kule, wypełnione różnymi żyjątkami, zarówno do jedzenia jak i ozdobnymi. Klatki z ptakami, pojemniki z robalami, pająkami i ślimakami. Dla każdego coś dobrego!
Każdy znajdzie coś dla siebie, zarówno bogaci jak i Ci mniej bogaci. Jubiler? Szewc? Może i to się tutaj znajdzie?
Geograf
Geograf

Wiek : Wieczny
Wzrost / Waga : Czy to ważne
Pod ręką : mapa i luneta
Liczba postów : 53
Dołączył : 13/01/2019

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Rim on Nie 24 Lut 2019, 22:43

Wyzwanie Walentynkowe

Rim nie do końca miała ochotę na opuszczanie Dworku. Nie czuła się tam jak w domu, ale miała przynajmniej swój kąt, w którym mogła spędzać czas wolny. Czasem siedziała też w ogrodzie, ale wolała zamknąć się w pokoiku i tam nie pokazywać się nikomu na oczy. Od czasu niezbyt fortunnego spaceru pani Iris, postanowiła, że będzie po prostu cieniem. Będzie pomagać, wykonywać swoje obowiązki, uczęszczać w lekcjach dotyczących prowadzenia domu, ale nie uczestniczyła w posiłkach i raczej unikała wchodzenia w drogę Gospodarzom. Zawsze wiedzieli, gdzie mogą ją znaleźć, ale jeśli nie chcieli jej towarzystwa to nie musieli się o nie martwić. Początkowo jeszcze czasem o coś zapytała, ale uczyła się szybko, więc zdarzało się to coraz rzadziej.
Tego dnia nie mogła jednak zostać. Gospodarze chcieli spędzić ten dzień sam na sam. Nie chciała się opierać, więc po prostu ubrała się, wzięła troszkę pieniędzy, które dostała, a przyjmowała je niechętnie i ruszyła na miasto. Chciała kupić coś do klatki dla Wiórka, a potem się zobaczy. Może coś pozwiedza? A może po prostu siądzie gdzieś na ławce w Malinowym i będzie czekać na zachód słońca, żeby po cichutku wrócić do swojego pokoju i iść spać. Jeszcze nie miała żadnego planu.
Nie za bardzo znała okolicę, starała się unikać opuszczania Dworku, chyba, że została po coś wysłana, ale słyszała, że najwięcej rzeczy znajdzie w Wielkiej Hali Wycieczkowej. Była ciekawa co to za miejsce, ale gdy tylko znalazła się w środku szybko tego pożałowała.
Budynek był ogromny, a w środku pełno różnych istot. Do tego nie było wiadomo czy się idzie do góry głową czy nogami. Wszystko wyglądało jakby się kręciło, przez co też dostała lekkich zawrotów głowy. Nie mogła się jednak teraz poddać. Musiała walczyć sama ze sobą, więc postanowiła, że nie ucieknie. Poprawiła więc torbę, którą miała przewieszoną przez ramię i ubrana w fioletowy sweterek, rajstopy i buty przypominające wiązane oficerki ruszyła przed siebie, mając nadzieję, że uda jej się znaleźć to po co tutaj przyszła.
Rim
Rim

Godność : Rim Huriya
Wiek : 18
Rasa : Upiorna Arystokratka
Wzrost / Waga : 165/45
Znaki szczególne : Białe włosy, lekko spiczaste uszy, fioletowe wąsy na policzkach, fioletowe cętki na przedramionach i łydkach
Pod ręką : Torba z zakupami, troszkę pieniędzy
Bestie : Kapeluterek (Farih), Rajski Ptak (Risha)
Liczba postów : 144
Dołączył : 03/02/2019

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Parvatti on Pon 25 Lut 2019, 08:46

Mogli by wprowadzić ograniczenie dla ilości ludzi w hali.
Paro sprawnie wymiała ludzi toczących się w alejach między straganami. Musiała kupić parę przypraw i składników. Normalnie pewnie robiła by to jedna ze służących, ale musiała się wyrwać z rezydencji bo inaczej zanudziła by się na śmierć. Podchodziła do każdego straganu ciekawa co na nim zobaczy. Z niektórych próbowała potraw, z innych owoców, a na jeszcze kolejnych targowała się o cenę spinki, której i tak nie zamierzała kupić, tylko po to by móc się z kimś pokłucić. Dziedziczce ewidentnie się nudziło i chciała sama zrobić coś ciekawego. Długie białe włosy uczesała w dwa dobierane warkocze, które opadały na białą koszulę . Resztę stroju dopełniał czarny gorset, bryczesy i oficerki. Marynarkę ze syroju konnego schowała w jukach dla większej swobody.
Parvatti
Parvatti

Godność : Parvatti Ray
Wiek : 1000 lat
Rasa : Baśniopisarka
Lubi : Spokój, dobry alkohol i muzykę.
Nie lubi : Ludzi, którzy mają krew na rękach.
Wzrost / Waga : 165 cm/ 53 kg
Znaki szczególne : Białe włosy, tęczowe oczy i elfie uszy.
Pod ręką : *
Stan cywilny : Panna
Bestie : Reyuin
Liczba postów : 73
Dołączył : 02/02/2019

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Rim on Sro 27 Lut 2019, 07:41

Rim spacerowała sobie po hali. Jakoś musiała zabić czas, który miała spędzić poza Dworkiem. Hala była wielka, więc nie martwiła się o to, że zostanie jakoś specjalnie wiele czasu do wykorzystania.
Widziała wiele ciekawych rzeczy. Pełno stoisk ze smakołykami, różnymi zabawkami, ubraniami, nawet rzeczami, o których nie miała pojęcia, że mogą istnieć. Głównie dlatego, że część pochodziła ze Świata Ludzi, ale nie była na tyle niebezpieczna, więc mogły być normalnie sprzedawane w Krainie.
Kupiła kilka przypraw, które chciała wypróbować do obiadów, mając nadzieję, że Gospodarze, nie będą mieli nic przeciwko. Akurat, gdy odchodziła od jednego ze stoisk, wpadła na jakąś kobietę. Przeprosiła i spojrzała na kogo w ogóle wpadła. Wtedy stało się coś dziwnego. Zobaczyła jej twarz i poczuła się...dziwnie. Zrobiło jej się trochę cieplej, a na jej policzkach pojawiły się dość mocne rumieńce. Rogata szybko się oddaliła, nie wiedząc, czemu jej serce przyspieszyło, ale nie mogła zignorować pięknej, białowłosej kobiety. Postanowiła więc podążać za nią przez chwilę, w końcu jest tutaj dużo innych istot. Na pewno się nie zorientuje! A to chyba nic złego, że chce się po prostu przyjrzeć nieznajomej?
Rim
Rim

Godność : Rim Huriya
Wiek : 18
Rasa : Upiorna Arystokratka
Wzrost / Waga : 165/45
Znaki szczególne : Białe włosy, lekko spiczaste uszy, fioletowe wąsy na policzkach, fioletowe cętki na przedramionach i łydkach
Pod ręką : Torba z zakupami, troszkę pieniędzy
Bestie : Kapeluterek (Farih), Rajski Ptak (Risha)
Liczba postów : 144
Dołączył : 03/02/2019

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Parvatti on Nie 03 Mar 2019, 12:04

Stojąc przy kolejnym stoisku i ku swojej własnej uciesze, a zgryźliwym docinkom innych ludzi stojących w kolejce poczuła, jak ktoś na nią wpada. W ferworze walki o cenę już chciała okrzyczeć jegomościa, że na nią wpadł, jednak tymczasem przed sobą ujrzała dość niezwykłą, jak na ten świat dziewczynę. Od razu dostrzegła rogi i znamiona w postaci wąsów na ciemnych policzkach, czerwonych od rumieńców.
Paro widząc tak niesamowitą osobę, od razu chciała ją zatrzymać. Ile to niesamowitych opowieści musi kryć ta drobna dziewczyna! Baśniopisarka, chciała ją złapać, jednak dziewczyna szybciej uciekła.
-Czekaj!
Zawołała za postacią, która szybko zniknęła jej w tłumie. Kobieta zastanawiała się, jaki mógł być powód takiej nagłej ucieczki. Przecież nic takiego nie zrobiła, a Paro też jej nie skarciła, by ta mogła się w jakiś sposób bać. Zrezygnowała z walki o szafran i ruszyła przez stragany, w tłumie poszukując rogatej, białej głowy. Ciekawość świata i letarg, w jakim się ostatnio znajdowała nie pozwoli jej tak łatwo na odłożenie tego spotkania na później. Zgrabnie wymijała ludzi, co chwilę przystając i rozglądając się dookoła.
Nie mogła tak po prostu zniknąć stąd.
Co prawda w tłumie, niby łatwo się zgubić, a jednak najtrudniej. Parvatti postanowiła się kierować w samo centrum hali, gdzie stała wielka scena, z której praktycznie, każdy kawałek tej dziwnej budowli da się ujrzeć.
Parvatti
Parvatti

Godność : Parvatti Ray
Wiek : 1000 lat
Rasa : Baśniopisarka
Lubi : Spokój, dobry alkohol i muzykę.
Nie lubi : Ludzi, którzy mają krew na rękach.
Wzrost / Waga : 165 cm/ 53 kg
Znaki szczególne : Białe włosy, tęczowe oczy i elfie uszy.
Pod ręką : *
Stan cywilny : Panna
Bestie : Reyuin
Liczba postów : 73
Dołączył : 02/02/2019

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Rim on Pon 04 Mar 2019, 09:33

Rogata wystraszyła się tego, że nieznajoma chciała ją zatrzymać. Może faktycznie była zdenerwowana, że ją popchnęła? Poza tym chyba była czymś zajęta i przez młodą Upiorną musiała przerwać swoje zakupy. A do tego Rim jej nie przeprosiła!
Biała antylopa zarumieniła się jeszcze bardziej, bo zrobiło jej się głupio, ale do tego się bała i niestety strach był silniejszy, więc widząc, jak białowłosa kobieta skierowała się w jej kierunku. Niestety Rim wiedziała, że przez swój wygląd rzucała się dość mocno w oczy. Nie widziała jeszcze żadnego Upiornego o ciemnej karnacji, a do tego miała te swoje wąsy i cętki, ale co miała zrobić? To nie była jej wina...
Zamyśliła się i przez to wpadła znów na kogoś innego. Tym razem jednak nie obyło się bez natychmiastowej reakcji. Burknęła przeprosiny, sprawdzając czy nieznajoma za nią nie idzie. Po chwili jednak poczuła mocną łapę, która złapała ją za róg i podniosła trochę do góry. Dachowcy i to tacy, których raczej unika się jak ognia. Nie wyglądali na takich, którzy lubią Arystokrację, a tym bardziej widząc jej wąsy tym bardziej się wkurzyli i było widać, że chcą zrobić młodek Rogatej krzywdę. Rim mogła tylko prosić o to, żeby ją puścili. Nie miała wystarczająco miejsca, by się zmienić. Gdyby było tu więcej przestrzeni, jako antylopa może dałaby radę, ale teraz? Pewnie od razu by ją unieruchomili.
Rim
Rim

Godność : Rim Huriya
Wiek : 18
Rasa : Upiorna Arystokratka
Wzrost / Waga : 165/45
Znaki szczególne : Białe włosy, lekko spiczaste uszy, fioletowe wąsy na policzkach, fioletowe cętki na przedramionach i łydkach
Pod ręką : Torba z zakupami, troszkę pieniędzy
Bestie : Kapeluterek (Farih), Rajski Ptak (Risha)
Liczba postów : 144
Dołączył : 03/02/2019

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Parvatti on Sro 06 Mar 2019, 02:55

Chociaż tłum skutecznie utrudniał jej przejście to powoli doganiała białowłosą dziewczynę. Może powinna odpuścić i zostawić ją w spokoju, jednak coś jej na to nie pozwalało. To pewnie zgubna ciekawość, która zawsze pcha ludzi w kłopoty.
I nie myliła się.
Przez to, że arystokratka przed nią uciekała wpadła w kłopoty. A Parvatti oczywiście nie mogła jej tak zostawić na pastwę dwóch osiłków. Rozejrzała się, by znaleźć coś co pomogło by jej odwrócić uwagę Dachowców na tyle, by wypuścili dziewczynę. Niestety nie znalazła nic, co mogła by bezkarnie ukraść, nie płacąc później za szkody. Postanowiła więc działać instynktownie i wbiegła wprost  na mężczyznę, by z rozpędu uderzyć go w najczulszy, męski punkt na ciele.
-No kurwa, ładnie to tak traktować damę?!
Jeśli mężczyzna puścił Upiorną złapała ją za rękę i pociągnęła za sobą szybko w tłum. Musiały oddalić się, póki napastnik się nie pozbierał.
Jednak jeśli szybki sabotaż się jej nie udał postanowiła wymyślić coś innego.
Parvatti
Parvatti

Godność : Parvatti Ray
Wiek : 1000 lat
Rasa : Baśniopisarka
Lubi : Spokój, dobry alkohol i muzykę.
Nie lubi : Ludzi, którzy mają krew na rękach.
Wzrost / Waga : 165 cm/ 53 kg
Znaki szczególne : Białe włosy, tęczowe oczy i elfie uszy.
Pod ręką : *
Stan cywilny : Panna
Bestie : Reyuin
Liczba postów : 73
Dołączył : 02/02/2019

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Rim on Nie 10 Mar 2019, 10:35

Rim nie wiedziała co ma robić. Starała się wyszarpnąć, ale Dachowiec, który ją trzymał był zbyt silny. Nie marudziła na ból, bo takowego była przyzwyczajona, a jego chwyt nie był aż taki bolący jakby mogło się to wydawać. Na pewno będzie miała siniaka, ale nie było to na tyle groźne by wyrażała swoją opinię. Chciała po prostu się uwolnić zanim nieznajoma kobieta....i za późno...
Nagle kocur ją puścił, ale przy okazji mocno ją zadrapał, gdy zostały zaatakowane jego klejnoty rodowe. Drugi rzucił się na pomoc kumplowi, bo nie wiedział co się dzieje, po czym warknął groźnie, widząc białowłosą kobietę - nie twoja sprawa! Chciała nas okraść! - powiedział, a poszkodowany zaczął się ogarniać i prostować, by nie wyszło, że pokonała go jakaś laska.
Rim skorzystała z okazji i schowała się za nieznajomą, chwilowo zapominając o zauroczeniu.
Poszkodowany Dachowiec tylko poklepał kumpla w ramię i szepnął coś na ucho. Po czym drugi splunął dziewczynom pod nogi i odeszli.
- Ja...ja przepraszam... - powiedziała Rim, cofając się - ja nie chciałam ich okraść...naprawdę - skuliła się w sobie i uciekała wzrokiem od rozmówczyni, jednocześnie zastanawiając się jakby tutaj zniknąć.
Rim
Rim

Godność : Rim Huriya
Wiek : 18
Rasa : Upiorna Arystokratka
Wzrost / Waga : 165/45
Znaki szczególne : Białe włosy, lekko spiczaste uszy, fioletowe wąsy na policzkach, fioletowe cętki na przedramionach i łydkach
Pod ręką : Torba z zakupami, troszkę pieniędzy
Bestie : Kapeluterek (Farih), Rajski Ptak (Risha)
Liczba postów : 144
Dołączył : 03/02/2019

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Parvatti on Pon 11 Mar 2019, 23:12

Okraść? Upiorna?
Parvatti stała wyprostowana i nie dała po sobie poznać, że zszokował ją fakt, że Arystokratka jest złodziejką. Musiała grać jakieś pozory, skoro i tak postanowiła jej pomóc. Nic nie powiedziała, tylko stała wyprostowana z podniesioną głową i zaciśniętymi pięściami gotowa odeprzeć atak lub wykonać kolejny. Jednak nie musiała, widocznie ją rozpoznali, albo przynajmniej skojarzyli, jakie mogą wyniknąć dla nich problemy kiedy będą próbować zmierzyć się z Baśniopisarką. Kobieta odetchnęła z ulgą, kiedy odeszli. Jednak miała inny problem, musiała poznać powód dla którego zaryzykowała zdrowie i własne, dobre imię.
-Ciii, nic nie mów, chodź ze mną.
Parvatti złapała białowłosą za rękę i pociągnęła ją przez tłum. Trzymała nadgarstek antylopy stanowczo, jednak na tyle delikatnie, by nie zrobić jej krzywdy. Powinny wyjść z hali by nie narażać się na przykre niespodzianki w tłumie. Jeśli dziewczyna się jej nie wyrywała, to ta poprowadziła ją do wyjścia z hali.
Parvatti
Parvatti

Godność : Parvatti Ray
Wiek : 1000 lat
Rasa : Baśniopisarka
Lubi : Spokój, dobry alkohol i muzykę.
Nie lubi : Ludzi, którzy mają krew na rękach.
Wzrost / Waga : 165 cm/ 53 kg
Znaki szczególne : Białe włosy, tęczowe oczy i elfie uszy.
Pod ręką : *
Stan cywilny : Panna
Bestie : Reyuin
Liczba postów : 73
Dołączył : 02/02/2019

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Rim on Wto 12 Mar 2019, 18:50

Nim zdążyła się oddalić czy cokolwiek powiedzieć, została pociągnięta w tłum. Jakoś udawało jej się nadążać za kobietą i jednocześnie omijać wszystkich zgromadzonych. Ciekawskie spojrzenia odprowadzały je po krągłym budynku, póki nie wyszły na zewnątrz.
Była ładna pogoda i strój dziewczyny w ogóle nie pasował do tego słonecznego dnia. Dla niej jednak i tak było tutaj za zimno. Wychowała się na pustyni i jeszcze nie była przyzwyczajona do tej temperatury, choć i tak było lepiej niż na początku.
Wokół nie było zbyt wiele ludzi, choć co chwila ktoś wchodził i wychodził z Hali. Rim nie do końca wiedziała czego kobieta od niej chce. Obawiała się i unikała wzroku nieznajomej, ale co chwila na nią spoglądała, przez co na jej licach pojawiały się raz za razem wyraźne rumieńce, pomimo jej ciemnej karnacji.
Rim
Rim

Godność : Rim Huriya
Wiek : 18
Rasa : Upiorna Arystokratka
Wzrost / Waga : 165/45
Znaki szczególne : Białe włosy, lekko spiczaste uszy, fioletowe wąsy na policzkach, fioletowe cętki na przedramionach i łydkach
Pod ręką : Torba z zakupami, troszkę pieniędzy
Bestie : Kapeluterek (Farih), Rajski Ptak (Risha)
Liczba postów : 144
Dołączył : 03/02/2019

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Parvatti on Sro 13 Mar 2019, 23:12

Kiedy już wyszły z hali Parvatti puściła dziewczynę i odwracając się w jej stronie przyjrzała się jej uważnie, a właściwie wgapiła się w dziewczynę. Po chwili zmarszczyła brwii i postępująk krok do przodu chwyciła jej podbródek kręcąc raz w lewo, raz w prawo. Po tym zabiegu puściła ją i wzdychając położyła ręce na biodrach.
-Powiedz mi najpierw czemu Arystokratka okradła jakiegoś Dachowca? Oczywiście podejrzewam, że to ma związek z tatuażem na twojej twarzy. Liczę, że opowiesz wszystko po kolei.
Oblicze Baśniopisarki złagodniało, jej twarz przybrała delikatny, miły uśmiech, a w tęczowych oczach dało się ujrzeć iskierki. Oczywiście uwadze nie uszły jej pąsowe policzki towarzyszki, jednak wytłumaczyła je zaistniałą, odrobinę krępującą ją sytuacją. Nie mogła wiedzieć, że dziewczyna się w niej zakochała. Nawet nie przyszła by jej do glowowy taka irracjonalna myśl, że jakaś obca jej dziewczyna nagle zapajała żarliwym uczuciem, do jej o wiele starszej osoby.
Parvatti
Parvatti

Godność : Parvatti Ray
Wiek : 1000 lat
Rasa : Baśniopisarka
Lubi : Spokój, dobry alkohol i muzykę.
Nie lubi : Ludzi, którzy mają krew na rękach.
Wzrost / Waga : 165 cm/ 53 kg
Znaki szczególne : Białe włosy, tęczowe oczy i elfie uszy.
Pod ręką : *
Stan cywilny : Panna
Bestie : Reyuin
Liczba postów : 73
Dołączył : 02/02/2019

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Rim on Pią 15 Mar 2019, 11:05

Chciała się odsunąć, mieć trochę więcej przestrzeni. Oddalić od kobiety, która wywoływała u niej te dziwne emocje. Jednak nie było jej to dane. Ta chwyciła ją za podbródek przez co na licach rogatej pojawiły się jeszcze większe rumieńce.
Odskoczyła jak poparzona, słysząc pytanie - ja...nic nie ukradłam - powiedziała, z trudem patrząc nieznajomej w oczy - wpadłam na nich...tak samo jak na panią...chciałam panią unikać ale... -uciekła wzrokiem w bok - chciałam uciec bo...mi się pani podoba...i nie wiem dlaczego....a oni kłamali....nie jestem złodziejką...przyszłam tutaj tylko na zakupy! - otworzyła torbę i pokazała kilka rzeczy, które tutaj nabyła. Nie kłamała. Nie potrafiła i nie lubiła choć pewien mężczyzna notorycznie ją do tego namawiał. Ale i tak było to wbrew dziewczynie.
Rim
Rim

Godność : Rim Huriya
Wiek : 18
Rasa : Upiorna Arystokratka
Wzrost / Waga : 165/45
Znaki szczególne : Białe włosy, lekko spiczaste uszy, fioletowe wąsy na policzkach, fioletowe cętki na przedramionach i łydkach
Pod ręką : Torba z zakupami, troszkę pieniędzy
Bestie : Kapeluterek (Farih), Rajski Ptak (Risha)
Liczba postów : 144
Dołączył : 03/02/2019

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Parvatti on Wto 19 Mar 2019, 10:50

Widząc ostrą reakcję dziewczyny, Parvatti odsunęła się od niej na dwa kroki dając jej odrobinkę więcej przestrzeni. Przecież młoda niewiasta nic jej nie zrobiła, by ta mogła jej narzucać swoją bliską obecność. Słysząc jej wytłumaczenie i widząc to dziwne zachowanie otworzyła szerzej oczy, a potem zachichotała, zasłamiając usta dłonią. Czyli cała, niebezpieczna sytuacja, w której mogły się znaleźć była spowodowana tylko i wyłącznie jakąś prywatną niechęcią tych  dwóch Dachowców do rasy Arystokratów.
Co za zabawna sytuacja.
Jednak w głowie Baśniopisarki nie chciało się mieścić, czemu nowo poznana dziewczyna powiedziała jej, że Paro jej się podoba. Przecież nawet nie zna jej imienia? Jakim cudem mogła przez tą krótką chwilę zapałać uczuciem do dużo starszej kobiety. To jest wręcz irracjonalnie niemożliwe.
Parvatti poczuła się na chwilę niezręcznie.
-No już, spokojnie wierzę ci. Nie musisz się mnie bać, ani uciekać. Nazywam się Parvatti Rai i jestem Baśniopisarką. Zaczęłam cię gonić poniewać nigdy nie widziałam Arystokratki o tak nietypowym wyglądzie jak ty. Czy zrobiła byś mi przyjemność i dała się zaprosić do spokojniejszego miejsca na kawę by coś mi o sobie opowiedzieć?
Białowłosa postanowała szybko zapanować nad sytuacją, przedstawiając się położyła prawą rękę na piersi i skłoniła się po męsku. Chciała, by dziewczyna poczuła, że może jej zaufać. Jeśli ta się zgodziła, nie pozostało im nic innego, jak ruszyć do tłocznej hali lub przegalopować w inną cześć tej pięlnej krainy na rumaku Parvatti.
Ten wybór wolała już pozostawić w rękach biednie zauroczonej.
Parvatti
Parvatti

Godność : Parvatti Ray
Wiek : 1000 lat
Rasa : Baśniopisarka
Lubi : Spokój, dobry alkohol i muzykę.
Nie lubi : Ludzi, którzy mają krew na rękach.
Wzrost / Waga : 165 cm/ 53 kg
Znaki szczególne : Białe włosy, tęczowe oczy i elfie uszy.
Pod ręką : *
Stan cywilny : Panna
Bestie : Reyuin
Liczba postów : 73
Dołączył : 02/02/2019

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Rim on Sro 20 Mar 2019, 17:43

Spróbowała się uspokoić. Opuściła wzrok i słysząc, dlaczego kobieta postanowiła za nią iść, otworzyła szeroko oczy i znów się zarumieniła - je...jestem Rim...Rim Huriya - przedstawiła się grzecznie. Chyba rasy nie musiała podawać, w końcu było to dość mocno widoczne. Jej rogi nie należały do najmniejszych więc no.... - miło mi panią poznać.
Spojrzała zaskoczona na kobiet. Nie mogła uwierzyć, że ktoś chciał z nią spędzić czas. Jeszcze kobieta, która z niewiadomego powodu jej się podobała i to nawet po tym jak jej o tym powiedziała!
Spojrzała niepewnie w stronę hali. Prawdę mówiąc nie chciała tam wracać. Westchnęła cichutko - w sumie do wieczora i tak nie mam co ze sobą zrobić - powiedziała grzecznie - chętnie się gdzieś z panią przejdę - uśmiechnęła się nieśmiało i poszła za Parvatti. Ciekawe gdzie ją poprowadzi. Nawet się nie bała, ale to chyba przez to dziwne uczucie, które odczuwała do kobiety.

ZTx2
Rim
Rim

Godność : Rim Huriya
Wiek : 18
Rasa : Upiorna Arystokratka
Wzrost / Waga : 165/45
Znaki szczególne : Białe włosy, lekko spiczaste uszy, fioletowe wąsy na policzkach, fioletowe cętki na przedramionach i łydkach
Pod ręką : Torba z zakupami, troszkę pieniędzy
Bestie : Kapeluterek (Farih), Rajski Ptak (Risha)
Liczba postów : 144
Dołączył : 03/02/2019

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Kayl on Wto 16 Kwi 2019, 18:43

Siedzenie w bibliotece będzie musiał zdecydowanie powtórzyć, ale dzisiejszy dzień już powoli dobiegał do końca, a zostało jeszcze wiele do zrobienia. Kiedy córka spotkała się z nim, żeby ustalić jak dużo mu potrzeba. Kayl nie liczył na dużo, ale też nie znał cen ubrań. Chciał się najpierw przyjrzeć i na miejscu zdecydować. No i był ciekawy opinii córki. Zabrali więc konie.
Jadąc Kayl zaczął rozmowę.
- Twój ojczulek jest głupim mężczyzną. Przynajmniej w tym świecie. Ale postaram się to zmienić, żebyś nie musiała się tak o mnie martwić. Widzę jak się na mnie patrzysz i to bardzo często.- Przerwał i westchnął. - Przeszedłem na tą stronę lustra chcąc pomóc i nadal mam zamiar to zrobić. Choćby to było głupie, bo jestem Twoim i Jocelyn ojcem. Jestem gotowy zaryzykować wszystko.- wyznał.
Jeżeli córka coś odpowiedziała, przerwał jej przytulając ją.- Wiem, że obie byście chciały spędzić ze mną trochę czasu, ale taki już jestem. Chcę wam dać coś realnie od siebie. Może to Twoją starszą siostrę mogłem wychować i widzieć jak rośnie, ale to nie znaczy, że kocham Cię choć odrobinę mniej. I wiem, że nigdy nie nadrobię straconego czasu między nami.
Jeżeli będzie się chciała dłużej przytulać, poklepie ją po plecach. Jeśli nie uśmiechnie się i poda rękę, żeby weszli już do środka.
Kayl
Kayl

Godność : Kayl D'Voir
Wiek : 52 wizualnie, 42 realnie
Rasa : Opętaniec
Lubi : Córki, czekoladę, zapach ziół, wysiłek fizyczny
Nie lubi : Napastliwych ludzi, kłamców
Wzrost / Waga : 1.8m, 82kg
Znaki szczególne : Nietypowe skrzydła- Przypominające kształtem gałęzie z łodygami kwiatów.
Pod ręką : Nóż, opakowanie aspiryny, telefon
Zawód : Aptekarz
Broń : Rapier
Stan cywilny : Ożeniony z Sophie D'Voir
Liczba postów : 152
Dołączył : 10/04/2019

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Tulka on Wto 16 Kwi 2019, 19:05

Westchnęła - po prostu...wiem, że na początku jest trudno...cieszę się, że to ja pierwsza na Ciebie natrafiłam, przynajmniej choć trochę Cię poznam - uśmiechnęła się delikatnie. Westchnęła cichutko, ale nie zdążyła nic powiedzieć na dalsze słowa. Znów się spięła, zaskoczona przytulasem, ale wtuliła się w niego. Uciekła wzrokiem w bok. Znów chciało jej się płakać, musiała jakoś to powstrzymać. Zamknęła wiec powieki i odetchnęła głęboko - nie przejmuj się. Ja rozumiem, że to było dla dobra twojej żony...nigdy nie uważałam was za złych rodziców. Poza tym...a w sumie nie ważne... - uśmiechnęła się i odsunęła.
- Jakby Ci się zakręciło w głowie to mów - uprzedziła go i poprowadziła do środka. Gry weszli rozejrzała się uważnie - to jaki jest nasz cel? Czego potrzebujesz? I nie przejmuj się ja stawiam - uśmiechnęła się szeroko - i nie przyjmuję odmowy, ktoś musi Cię przygotować do życie w tym świecie - pokazała mu język i jak tylko powiedział czego szuka, pociągnęła go w tamtą stronę.
Tulka
Tulka

Wiek : 15 (wizualnie 18)
Rasa : Opętaniec (lisi)
Wzrost / Waga : 173 cm
Znaki szczególne : blizna na prawej brwi, dwubarwne prawie oko
Pod ręką : notatnik, długopis
Zawód : Lekarz Pierwszego Kontaktu
Bestie : Aureum
Liczba postów : 199
Dołączył : 03/02/2019

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Kayl on Wto 16 Kwi 2019, 23:07

- Fundusze to nie problem, mam za co kupić- powiedział spokojnie. - Ale jeżeli coś Ci się na mnie spodoba, nie zakazuję Ci kupić to zanim zdążę dojść do kasy.- Mrugnął do niej, chcąc z tego zrobić małą zabawę. - Potrzebuje 2 par spodni, 2 koszul, kilku luźniejszych koszulek i bielizny. O to ostatnie zatroszczę się sam, bo chyba nie chcesz oglądać swojego staruszka w negliżu.- powiedział cicho rozglądając się. Miejsce było ogromne i nie rozumiał w jaki sposób jest uporządkowane. Na szczęście miał przewodnika.
- I wracając do Twojej mamy, to co chciałaś powiedzieć, jest ważne. Chodzi o to, że dopiero tutaj się dowiedziałaś, że nie byli Twoimi rodzicami?- zapytał zatrzymując ją na chwilę. Miał łzy w oczach. - Nigdy sobie nie wybaczę, że Ci to zrobiłem. Chciałem jak najlepiej dla wszystkich, a skorzystała tylko Twoja macocha...- odsunął się i wytarł oczy. - To ja nalegałem na Twoją mamę, żebyśmy mieli drugie dziecko. Przez 6 lat ją namawiałem. A kiedy w końcu się udało, nie mogłem nawet wziąć odpowiedzialności za swoją własną decyzję... Proszę, bądź ze mną szczera. Wiem, że nie jestem bez winy, więc nie lituj się nademną...- Powiedział pochylając głowę do ziemi. Chciał by córka była na niego zła. Chciał chociaż odrobinę odpokutować, bo nie umiał się jej odwdzięczyć, ani zadość uczynić. A przynajmniej nie bez przeprosin.
Kayl
Kayl

Godność : Kayl D'Voir
Wiek : 52 wizualnie, 42 realnie
Rasa : Opętaniec
Lubi : Córki, czekoladę, zapach ziół, wysiłek fizyczny
Nie lubi : Napastliwych ludzi, kłamców
Wzrost / Waga : 1.8m, 82kg
Znaki szczególne : Nietypowe skrzydła- Przypominające kształtem gałęzie z łodygami kwiatów.
Pod ręką : Nóż, opakowanie aspiryny, telefon
Zawód : Aptekarz
Broń : Rapier
Stan cywilny : Ożeniony z Sophie D'Voir
Liczba postów : 152
Dołączył : 10/04/2019

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Tulka on Wto 16 Kwi 2019, 23:23

Zapamiętała co mają kupić i zaczęła się rozglądać by zlokalizować swoje punkty rozpoznawcze. Problem był taki, że za każdym razem wnętrze budynku wyglądało zupełnie inaczej. Trzeba było więc znaleźć sposób na to, żeby się tam nie zgubić, ani nie szukać wszystkiego od początku za każdym razem jak tylko tam się przyjdzie. W szczególności, że naprawdę mogło się tam zakręcić w głowie od tego wszystkiego. Miała nadzieję, że jej ojciec sobie z tym poradzi, przecież zaraz mogą się znajdować nawet do góry nogami!
Odwróciła się zaskoczona, słysząc lekko łamiący się głos. I co ona miała teraz powiedzieć. Przytuliła Kayla delikatnie do siebie - wiedziałam już wcześniej. Nie jestem głupia i było widać, że nie są moimi rodzicami, chociażby po samym wyglądzie - powiedziała łagodnie - nawet raz oberwałam od macochy za to, że poruszyłam ten temat. Widać było, że naprawdę kocha Twoje pieniądze - przyznała i westchnęła. Wyjęła chustkę z torby i mu ją podała - nie maż się, przecież jesteś już dużym mężczyzną. Dzięki temu było mi trochę łatwiej tutaj się odnaleźć. Dla mnie ten świat jest lepszy, jak się przekonasz dla Jocelyn niekoniecznie - powiedziała łagodnie - naprawdę nie masz się o co obwiniać. Dorosłam trochę szybciej niż powinnam...może ciało w sumie też. Bo przecież nie wyglądam na piętnastkę - zachichotała - przyjęłam na klatę to co mnie spotkało i myślę, że uczyniło mnie to silniejszą, więc raczej powinnam Ci podziękować. Przynajmniej chciałeś jakoś się spotkać i nie odtrąciłeś mimo że jestem...dziwadłem - ostatnie słowo dodała ciszej - a to już naprawdę sporo dla mnie znaczy - dodała jeszcze i wzięła go pod rękę - chodźmy już na te zakupy, bo zaczniemy beczeć i uznają nas za wariatów - powiedziała, robiąc zabawną minę, z zezem, po czym ruszyła przed siebie do pierwszego sklepu, z koszulami oraz elegantszymi spodniami.
Tak naprawdę było jej naprawdę ciężko, ale nie chciała go tym zamartwiać. W końcu ukrywanie tego co czuje miała już tak bardzo wpojone. Poza tym większość osób ignorowało jej uczucia. Nawet Bane, nosząc Blaszkę Zmartwienia nie raczył zauważyć, że nie powinien robić tego co robi...a jednak to zrobił...
Tulka
Tulka

Wiek : 15 (wizualnie 18)
Rasa : Opętaniec (lisi)
Wzrost / Waga : 173 cm
Znaki szczególne : blizna na prawej brwi, dwubarwne prawie oko
Pod ręką : notatnik, długopis
Zawód : Lekarz Pierwszego Kontaktu
Bestie : Aureum
Liczba postów : 199
Dołączył : 03/02/2019

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Kayl on Wto 16 Kwi 2019, 23:45

Czyli mam mądrą córkę.- pomyślał i wytarł oczy. Nadal czuł się źle, ale przynajmniej teraz, na chwilę, będzie ok. Uśmiechnął się do niej i weszli razem do sklepu. Czuł w tym jak trzymała jego rękę, że nie powiedziała wszystkiego, ale to był fakt. Nie powinni się tak otwierać w miejscu publicznym. Mają czas.
Przymierzył kilka koszul, zdecydowanie bardziej stawiając na odcienie szarości, czerń i biel, chociaż przymierzył też jedną niebieską i czerwoną. Wedle zasad zabawy, córka mogła kupić dowolne, jeżeli jej się podobały. Podobnie było z kilkoma parami spodni, które akurat nie za bardzo zachwyciły Kayla. Miały dziwny krój.

Potem przeszli do innego sklepu, który znaleźli po 10 minutach chodzenia. Były tam nieco luźniejsze ubrania.
- A Ty nie potrzebujesz czegoś dla siebie?- Zapytał, wskazując niebieski T-shirt z podobizną liska w czymś co przypominało pixelart. Za nią wisiała druga, z królikiem, wykonana w podobny sposób, jednak zielona.
- Rozumiem, jeśli Ci się nie podoba. Nie każdy lubi kwadraty- powiedział podnosząc T-shirt w kratę. Po chwili go jednak odłożył i szukał dalej.
Kayl
Kayl

Godność : Kayl D'Voir
Wiek : 52 wizualnie, 42 realnie
Rasa : Opętaniec
Lubi : Córki, czekoladę, zapach ziół, wysiłek fizyczny
Nie lubi : Napastliwych ludzi, kłamców
Wzrost / Waga : 1.8m, 82kg
Znaki szczególne : Nietypowe skrzydła- Przypominające kształtem gałęzie z łodygami kwiatów.
Pod ręką : Nóż, opakowanie aspiryny, telefon
Zawód : Aptekarz
Broń : Rapier
Stan cywilny : Ożeniony z Sophie D'Voir
Liczba postów : 152
Dołączył : 10/04/2019

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Tulka on Sro 17 Kwi 2019, 10:17

Oceniała uważnie każdą koszulę, którą wybierał mężczyzna. Sama mu tez przyniosła te dwie w innych kolorach. W końcu nie może chodzić cały czas na czarno-biało. No bez przesady! Sam krawat się nie liczy. Choć to już jakiś plus. Gdy oceniła co i jak, odłożyła to co nie pasowało, albo źle się w tym czuł, w tym czerwoną koszulę i porwała resztę, zanim zdążył się na powrót ubrać. Dobrała też jedną taką na co dzień. Ciemnozieloną w kratę, z przyjemnego w dotyku materiału. Białą, czarną i niebieską wzięła z tych, które przymierzał. Pani ekspedientka spakowała wszystko, do bezdennej torby. Szkoda tylko, że te znikały, gdy się wyciągnęło z nich rzeczy, a jak się nie wyciągnęło to znikały po upływie 24 godzin. Ciekawie tak nawet.
Widziała, że nie był zadowolony ze spodni. Musiała więc pomyśleć. Poszła głębiej w sklep i wybrała takie, które przypominały bardziej to co miał na sobie jak przybył do Krainy. W garniturowym kroju, jakieś jeansy, spodnie dresowe oraz jedne lniane lżejsze, ciemnozielone. Pokazała mu wszystkie i dała do przymierzenia. Niech też się pomęczy trochę. Nie znała jego gustu i musiał jej w tym pomóc. Ech...wybranie koszulki dla Bane'a było łatwiejsze...Ale może dlatego że wybrała tylko jedną?

Spojrzała na niego pytająco i uśmiechnęła się - ja wszystko mam. Nic nie potrzebuje - powiedziała spokojnie. Miała pieniądze, ale nie lubiła ich wydawać na siebie. Kupowała różne rzeczy ale nigdy nie szalała i nie szastała pieniędzmi. Nigdy nie wiadomo kiedy jej się przydadzą bardziej - wejdę może później do papierniczego, chcę w końcu wypróbować pióro do kaligrafii, które dostałam jakiś czas temu - powiedziała po chwile namysłu. Spojrzała na koszulkę, ale nie wiedziała czy mężczyzna chciałby ją w niej zobaczyć czy też nie. Jeśli coś takiego zaproponował to przymierzyła i potem ją wzięła. Lubiła śmieszne ubrania, ale teraz i tak średnio kiedy miała kiedy w takich chodzić. Jako pielęgniarka mała swój strój, więc w przeciwieństwie do lekarzy, nie mogła założyć jakiejś innej koszulki pod kitel.
Rzeczy takie codzienne, luźne dała mu całkowicie wybrać, a za koszulkę z liskiem pozwoliła mu nawet zapłacić.
Później zaciągnęła go do sklepu z artykułami do jazdy konnej. Musiała sobie kupić nowe buty, bo Alba naprawdę czasem lubiła poszaleć i zdarzało się, że otarła się gdzieś bokiem zawadzając obuwiem swojej pani o drzewo lub ściankę - wybierz sobie też coś...przynajmniej jak na razie będziemy jeździć konno do pracy, a konie i powozy to tutaj główne źródła transportu, więc zawsze dobrze coś takiego mieć - wyjaśniła spokojnie.
Gdy poszedł wybierać bieliznę, poszło do papierniczego, by kupić sobie potrzebne artykuły. Wróciła jednak po niego dość szybko i czekała na jego decyzje. Wracają? A może chciałby gdzieś jeszcze zajść? Mógł wybrać cokolwiek, ona po prostu się cieszyła, że choć przez chwilę mogła się poczuć, jakby nie była sama.
Tulka
Tulka

Wiek : 15 (wizualnie 18)
Rasa : Opętaniec (lisi)
Wzrost / Waga : 173 cm
Znaki szczególne : blizna na prawej brwi, dwubarwne prawie oko
Pod ręką : notatnik, długopis
Zawód : Lekarz Pierwszego Kontaktu
Bestie : Aureum
Liczba postów : 199
Dołączył : 03/02/2019

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Kayl on Sro 17 Kwi 2019, 11:57

Córka miała dobre oko i widać, że starała się najlepiej jak potrafi. Starał się do niej jak najczęściej uśmiechać, dziękować i podrzucał drobne żarciki, żeby mogła choć odrobinę się wyluzować. Było widać jak jest spięta.

- Kaligrafia? Ciężka sprawa. Mam nadzieje, że Ci się spodoba.- Powiedział uśmiechając się. - Ale należy Ci się nieco więcej luzu. Dlatego myślę, że powinnaś mieć coś na luźniejsze momenty. Chodzisz w tym stroju dzień w dzień, nie masz czasem ochoty na chwilę wyskoczyć gdzieś bez maski klinicznej?- Przyjrzał się jej mówiąc to. - Postanowione. Zabieram Cię jutro na długą wycieczkę po Malinowym lesie. Zrobimy małe ognisko upieczemy kiełbaski i pozbieramy trochę liści.- Powiedział szerzej się uśmiechając. - To mówienie o nudzącej się pacjentce podsunęło mi pomysł. Nauczę ją jak robić róże. Trochę farby w sprayu i będzie miała coś pięknego, co stworzyła własnymi rękami, a przy okazji zabije trochę czasu. - Dokończył, by zrozumiała jego pomysł. Niezależnie od dalszej reakcji uśmiechnął się, poklepał po ramieniu i ruszył z nią do kolejnego sklepu.


W części z artykułami do jazdy konnej, wybrał buty i rękawiczki, które bardzo przypominały te które zostawił w domu. Widząc okazję, gdy Julia zakładała swoje buty, podwędził nowe i zapłacił za wszystko ze swojej kieszeni.

Gdy zostawiła go samego w sklepie z bielizną, złapał kilka sztuk bez głupich wzorków, dobrał nieco skarpet i zapłacił. Potem pognał do zobaczonego wcześniej jubilera i zostawiając sobie dosłownie same drobniaki, kupił prezent dla córki, który dostrzegł na wystawie. Potem wrócił do sklepu z bielizną i poczekał na córkę.
- Teraz, proponuję odsapnąć przy gorącej czekoladzie. Nabiegaliśmy się, mamy wszystko co chcieliśmy... Chyba, że wolisz wrócić do domu i pogadać w bardziej prywatnych warunkach, to możemy ewentualnie kupić składniki na taki deserek. Co Ty na to?- zapytał ukrywając prezent za plecami.
Kayl
Kayl

Godność : Kayl D'Voir
Wiek : 52 wizualnie, 42 realnie
Rasa : Opętaniec
Lubi : Córki, czekoladę, zapach ziół, wysiłek fizyczny
Nie lubi : Napastliwych ludzi, kłamców
Wzrost / Waga : 1.8m, 82kg
Znaki szczególne : Nietypowe skrzydła- Przypominające kształtem gałęzie z łodygami kwiatów.
Pod ręką : Nóż, opakowanie aspiryny, telefon
Zawód : Aptekarz
Broń : Rapier
Stan cywilny : Ożeniony z Sophie D'Voir
Liczba postów : 152
Dołączył : 10/04/2019

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Tulka on Sro 17 Kwi 2019, 12:40

Podrapała się zakłopotana -w sumie zajmowałam się tym też już kiedyś, ale chciałabym popróbować rysować nim. Słyszałam, że ciekawe rzeczy z tego wychodzą, a nie miałam okazji pobawić się tuszem - przyznała się bez bicia.
Westchnęła smutno - no nie wiem...nie powinnam zostawiać Kliniki  ...ale może...będę mogła wcześniej po prostu wyjść? - widać było, że pomysł jej się bardzo spodobał. Jednak naprawdę skoro nie było lekarzy to raczej nie powinna opuszczać miejsca pracy. Co prawda Marionetki robiły swoje, ale i tak lepiej było, żeby ktoś jednak tam był. Naprawdę chciała ten czas spędzić z ojcem...ale...ale...
Uśmiechnęła się delikatne - to dobry pomysł. Będziesz miał co robić, gdy ja będę zajęta, a ona nie będzie siedzieć sama, w szczególności, że ma jakieś dziewięć lat...i niestety wpadła w paszczę zdziczałego Gatto...czyli... - zastanawiała się jak to wyjaśnić - przerośniętego, skrzydlatego, rogatego kota - pokazała miej więcej jego wielkość - i straciła nogę..dlatego jest w Klinice, żeby ktoś miał ją na oku - wyjaśniła. Nie powinna może mówić tego ale skoro i tak chciał spędzić z dziewczynką czas? I tak będzie przy nich siedzieć Marionetka więc nie powinna się chyba o nic martwić.
- Ej! One są drogie - powiedziała, bo wybierała takie z porządnej skóry, ale nie zdążyła zareagować, bo mężczyzna już zapłacił za rzeczy. Ech...trudno. Byle potem nie marudził, że chce za coś sam zapłacić, a nie ma pieniędzy.
W plastycznym kupiła też nietoksyczną farbę w sprayu. Nie były łatwo dostępne, ale na szczęście tutaj takie znalazła. Wystarczyło, że będzie się ich używać przy otwartym oknie i będzie w porządku. Kto wie...może będzie ładnie i po prostu rozłoży się koc w parku i tam się zajmie małą pacjentką? Przy okazji na pewno ktoś do nich dołączy, więc dziewczynka nie będzie się czuć aż tak źle...miała nadzieję.
- Myślę, że możemy kupić składnik i wrócić do domu...chciałabym Ci dziś coś jeszcze pokazać - przyznała i jeśli nie miał nic przeciwko to ruszyła w kierunku wyjścia i do stajni, w której zostawili konie. Pojechali jeszcze do Kliniki po zwierzaki po czym udali się prosto do Malinowego Lasu.

ZT x2
Tulka
Tulka

Wiek : 15 (wizualnie 18)
Rasa : Opętaniec (lisi)
Wzrost / Waga : 173 cm
Znaki szczególne : blizna na prawej brwi, dwubarwne prawie oko
Pod ręką : notatnik, długopis
Zawód : Lekarz Pierwszego Kontaktu
Bestie : Aureum
Liczba postów : 199
Dołączył : 03/02/2019

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Rim on Pon 01 Lip 2019, 08:50

Nie skomentowała słów na temat rodziców, zamknęła tylko na chwilę oczy by powstrzymać łzy, przypominając sobie ciepło matki leżące w kałuży jej własnej krwi. Otuliła się przy tym mocniej kurtką, bo nagle zrobiło jej się trochę chłodniej.
Poprawiła torbę na ramieniu i ruszyła powoli do Miasta. Cały czas miała wilgotne ubrania i włosy, ale co miała na to poradzić? Nie miała ręcznika, a dodatkowo słońce nie świeciło aż tak mocno, żeby ją szybko wysuszyć.
Zaprowadziła Franka do Hali Wycieczkowej. Stanęła przed drzwiami i westchnęła. To miejsce było ogromne i do tego nigdy nie wiedziało się, czy jest się do góry nogami czy też nie. W środku wszystko było w okrągłej sferze - tylko niech się pan nie zgubi....- powiedziała i weszła do środka, szukając miejsca w którym mogą kupić spodnie i pewnie też jakąś bieliznę.
Frank mógł zauważyć, że bardzo dużo rzeczy, które się tam znajdują pochodzą na pewno ze Świata Ludzi. Nawet niektóre nazwy sklepów są jakby parodią znanych firm.
Rim
Rim

Godność : Rim Huriya
Wiek : 18
Rasa : Upiorna Arystokratka
Wzrost / Waga : 165/45
Znaki szczególne : Białe włosy, lekko spiczaste uszy, fioletowe wąsy na policzkach, fioletowe cętki na przedramionach i łydkach
Pod ręką : Torba z zakupami, troszkę pieniędzy
Bestie : Kapeluterek (Farih), Rajski Ptak (Risha)
Liczba postów : 144
Dołączył : 03/02/2019

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Frank on Pon 01 Lip 2019, 09:31

Gdy Rim przymknęła oczy, Frank zerknął tylko ukradkiem na nią i szedł dalej. Nie komentował, ani nic nie zrobił, by ją pocieszyć. Nie był zresztą do końca pewien, o co jej chodzi. I wiedział też doskonale, że jest dla niej obcym. Jeszcze większym chyba, niż ona dla niego. Dlatego wolał nie pchać jej się dalej w osobiste sprawy. Przynajmniej dopóki sama tego nie zechce. Interwencja kogoś takiego jak on pogorszyła by zapewne tylko sprawę... A i sam Frank wolał nie mieć więcej problemów. Dlatego właśnie przemilczał jej reakcję.

Na wjdok tych wszystkich sklepów i produktów ogłupiał nieco. Przez dłuższą chwilę nie mógł oderwać od nich oczu. Wrażenie robiło również to, że wszystko było w sferze... Jak to w zasadzie było możliwe? Najprawdopodobniej magia. Dopiero po jakimś czasie odkleił wzrok i spojrzał znów na arystokratkę.
- Emm, postaram się...
Chwilę jeszcze za nią szedł, rozglądając się uważnie dookoła.
- I mów mi po imieniu proszę.
Dodał jeszcze po chwili.
Frank
Frank

Godność : Boone
Wiek : 24
Rasa : Opętaniec
Lubi : Zieleń
Nie lubi : Tłumów
Wzrost / Waga : 181 cm/ 76 kg
Znaki szczególne : Ślad po oparzeniu na całej lewej stronie twarzy
Pod ręką : Plecak, troszkę pieniądzy i oczywiście niedziałający telefon
Broń : Ciężki, dwuręczny miecz lub pistolet
Pan / Sługa : Pan własnego losu
Liczba postów : 166
Dołączył : 16/02/2019

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Rim on Pon 01 Lip 2019, 18:58

Spojrzała na mężczyznę, gdy ten tak nagle skamieniał. Uśmiechnęła się lekko. Sama też nie mogła się do tego przyzwyczaić. Było tutaj wszystkiego za dużo, a dodatkowo te wszystkie zapachy z knajpek czy małych restauracji.
Jednak trzeba było się już zbierać. Niestety nie miała wieczności na te jedne zakupy, a Opętaniec pewnie też nie chciał tutaj siedzieć nie wiadomo ile.
- Chodźmy - powiedziała i ruszyła przed siebie, szukając jakiegoś taniego sklepu ze spodniami, a jednocześnie jak do niego dotrzeć bo to tez nie było aż tak oczywiste jakby się wydawało.
W końcu jednak zauważyła swój cel - tam! Tam coś jest co nie wygląda na drogie. Może tam coś znajdziemy - powiedziała i ruszyła we wskazanym przez siebie kierunku, starając się jednak nie uciekać za bardzo, żeby się nie zgubili, a tutaj jest to jednak bardzo możliwe.
Po kilku minutach weszli do środka i Rim z ciekawości zaczęła się rozglądać ale sama nic nie miała zamiaru brać - proszę niech pan.....poszukaj czy coś cię zainteresuje - poprawiła się szybko, spuszczając pokornie wzrok.
Rim
Rim

Godność : Rim Huriya
Wiek : 18
Rasa : Upiorna Arystokratka
Wzrost / Waga : 165/45
Znaki szczególne : Białe włosy, lekko spiczaste uszy, fioletowe wąsy na policzkach, fioletowe cętki na przedramionach i łydkach
Pod ręką : Torba z zakupami, troszkę pieniędzy
Bestie : Kapeluterek (Farih), Rajski Ptak (Risha)
Liczba postów : 144
Dołączył : 03/02/2019

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 1 z 2 1, 2  Next

Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach