Wielka Hala Wycieczkowa

Strona 2 z 2 Previous  1, 2

Go down

Pisanie autorstwa Geograf on Pią 18 Sty 2019, 12:25

First topic message reminder :

Na obrzeżach Miasta Lalek, po przeciwnej stronie niż Klinika na Wzgórzu, znajduje się sporych rozmiarów budynek. Z zewnątrz nie wygląda jakoś bardzo reprezentacyjnie. Tylko nad sporym, ozdobionym mało kolorowymi witrażami drzwiami widnieje napis "Wielka Hala Wycieczkowa". A czemu akurat taka nazwa? To proste!
Gdy wejdzie się do środka, ma się wrażenie, że wkroczyło się do jeszcze innego świata. Wszędzie znajdują się stragany, małe restauracje, gdzie można zasmakować dań, a następnie zakupić składniki na wszystko, czego można tam spróbować. Są takie, ze Świata Ludzi oraz takiego, które sprzedają odpowiedniki.
Poza jedzeniem znajdzie się tam też zabawki, ubrania, rośliny, zwierzęta. W samym centrum znajduje się scena, na której Marionetkarze prezentują swoje nowe dzieła i mają okazję trochę na tym zarobić, albo wybić się w branży (trochę jak targ niewolników ale ciii).
Co jest jednak najciekawsze w tym wszystkim? Niektóre targowiska wydają się być do góry nogami inne na boki. Wszystko wydaje się jedną wielką kulą, w środku której znajduje się oświetlone podium. Jako światło wykorzystuje się tutaj latające, różnokolorowe kule, które świecą mocnym światłem ale za razem nie rażą oczu.
Ze wszystkich stron można usłyszeć nawoływania oraz głosy, zachęcające do kupna, lub do sprawdzenia jakie dobroci oferują.
Akwaria kule, wypełnione różnymi żyjątkami, zarówno do jedzenia jak i ozdobnymi. Klatki z ptakami, pojemniki z robalami, pająkami i ślimakami. Dla każdego coś dobrego!
Każdy znajdzie coś dla siebie, zarówno bogaci jak i Ci mniej bogaci. Jubiler? Szewc? Może i to się tutaj znajdzie?
Geograf
Geograf

Wiek : Wieczny
Wzrost / Waga : Czy to ważne
Aktualny ubiór : Ubranie geografa
Pod ręką : mapa i luneta
Stan zdrowia : Zdrowy staruszek

Liczba postów : 53
Dołączył : 13/01/2019

Powrót do góry Go down


Pisanie autorstwa Frank on Pon 01 Lip 2019, 19:52

Frank posłusznie szedł za Rim, rozglądając się ciekawsko dookoła. Było to... Dziwne. Wszystko tu było obce, przez co wydawało mu się, że sfera praktycznie buzuje. Jednocześnie ciekawe i przerażające. Bał się zagubić w tym wszystkim. Wciąż też ciężko mu było uwierzyć, że rzeczywiście teraz nie śni. Naprawdę trafił do świata magii... Było to fascynująca, ale i przerażająca wizja. Na samą myśl o tym, żołądek mu podszedł do gardła. Wtedy jednak arystokratka zawolala. Spojrzał na nią... I znów wrócił mu względny spokój.

Ruszył za nią w kierunku sklepu, starając skupić się tylko na nim i jego przewodniczce. Jedynej rzeczy, która go w tej chwili prowadziła. Wszedł do środka i zaczął rozglądać się dookoła. Nawet spodnie wydawały mu się ciekawe w świecie magii. Gdy Rim znów zwróciła się do niego "Pan", już miał westchnąć. Szybko się jednak poprawiła. Opętaniec uśmiechnął się do niej w podzięce i wrócił do oglądania sklepu.
- Dzięki.
Powiedział do niej z myślą o jego tytułowaniu. Chwilę jeszcze rozglądał się dookoła, a potem zwyczajnie wziął pierwsze, lepsze spodnie. Brązowe, luźne... Nawet nie patrzył zbytnio na to. Ważne, by miał odzienie.
- Wezmę te, co myślisz?
Wrócił do Rim i spytał się ją z jakąś taką namiastką przyjacielskości. Potem zwyczajnie podszedł z nią do lady, o ile nie skrytykowała jego wyboru.
Frank
Frank

Godność : Boone
Wiek : 24
Rasa : Opętaniec
Lubi : Pośpiewać podczas wędrówki, czy przy ognisku
Nie lubi : Tłumów
Wzrost / Waga : 181 cm/ 76 kg
Aktualny ubiór : Niebieskie, w miarę luźne jeansy oraz szara koszulka i skórzana kurtka. Te ostatnie mają niedbale wycięte otwory na skrzydła.
Znaki szczególne : Nieczesane włosy
Pod ręką : Plecak z dwoma bochenkami chleba, serem, 3 litry wody i oczywiście niedziałający telefon
Broń : Ciężki, dwuręczny miecz lub pistolet
Pan / Sługa : Pan własnego losu
Stan zdrowia : Zdrowy

Liczba postów : 79
Dołączył : 16/02/2019

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Rim on Pon 01 Lip 2019, 20:16

Całe szczęście Frank nie zgubił się w tym wszystkim. Dobrze, bo jakby go musiała szukać to pewnie sama by się zgubiła i tak by się szukali tak długo, że pewnie nic by już nie kupili. Mimo, iż Hala była otwarta przez cały czas, w końcu były istoty, które wolały nocny tryb życia. Nikt tutaj takich nie dyskryminował i mieli taką samą szansę na zrobienie zakupów. W sumie to dużo osób nawet przychodziło po zmroku tuż przed snem, bo wtedy po prostu było tutaj o wiele mniej tłoczno. Rim oczywiście o tym wszystkim nie wiedziała, bo skąd, skoro była poza Pustynią dopiero od kilku dni. Ale cóż...
Spojrzała na wybrane spodnie. Nie znała się, skoro mu się spodobały to proszę bardzo - a nie chcesz przymierzyć? Zanim je kupisz? - zapytała niepewnie. Tak się chyba robiło prawda?
Jeśli się nie zgodził, to namawiała go do tego. Przy okazji sprzedawca, pokazał gdzie może się przebrać oraz jeśli chce to może w nich zostać. Widać nie do końca spodobały mu się te, które Opętaniec miał obecnie na sobie. Dla Rim też coś proponował, widząc, że ma na sobie nie dość, że za dużą to jeszcze męską kurtkę. Ta jednak grzecznie odmówiła. Nie miała pieniędzy, żeby coś kupować...poza tym miała wstęgę, więc może z niej sobie wyczaruje jakąś kurtę jak już ją odzyska? Kto wie.
Rim
Rim

Godność : Rim Huriya
Wiek : 18
Rasa : Upiorna Arystokratka
Wzrost / Waga : 165/45
Aktualny ubiór : Długi sweter, rajstopy, buty oficerki (wiązane)
Znaki szczególne : Białe włosy, lekko spiczaste uszy, fioletowe wąsy na policzkach, fioletowe cętki na przedramionach i łydkach
Pod ręką : Torba z zakupami, troszkę pieniędzy
Bestie : Kapeluterek
Stan zdrowia : przeziębiona

Liczba postów : 73
Dołączył : 03/02/2019

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Frank on Pon 01 Lip 2019, 20:53

- Mm, tak... W sumie racja.
Kiwnął głową i rzeczywiście poszedł przymierzyć spodnie. Widać było, że jest lekko roztargniony. Całe to miejsce go rozpraszało. Zresztą... On nigdy nie był dobry w zakupach. Nie przyszło mu w tym wszystkim na myśl, że może wziął nie ten rozmiar, co trzeba.

Szybko wyszedł ze środka. Spodnie leżały normalnie. Teraz problemem były tylko bose stopy, ale one przynajmniej mogły być odsłonięte. Podziękował trochę niepewnie sprzedawcy i rzucił mu kilka monet według wypisanej ceny. No a przynajmniej myślał tak. Nie znał się na tutejszej waluty, a na przyjrzenie się monetom miał ledwie chwilę.
- Proszę, twoje em... spodnie. Dzięki, że mi je pożyczyłaś.
Chwilę jeszcze na nią patrzył z uśmiechem a potem zgłupiał. Powoli spełz mu on z twarzy, gdy uświadomił sobie dość istotną w tym momencie rzecz.
- Hmm... A więc ten... Co teraz?
Podrapał się chwilę po karku i zaczął przyglądać z lekką niepewnością Rim. Co teraz... Miał spodnie. Czy oznaczało to, że arystokratka zwyczajnie od niego odejdzie? Zostawi go znów samego? Wcześniej w zasadzie o tym nie myślał, ale nie miał ochoty na ten moment jej opuszczać. Dość przyjemnie, jak na aktualne okoliczności mu się z nią spacerowało. Była miła, spokojna i pomocna... Czy znajdzie innego kogoś takiego tak łatwo? W tej krainie raczej nie.
Frank
Frank

Godność : Boone
Wiek : 24
Rasa : Opętaniec
Lubi : Pośpiewać podczas wędrówki, czy przy ognisku
Nie lubi : Tłumów
Wzrost / Waga : 181 cm/ 76 kg
Aktualny ubiór : Niebieskie, w miarę luźne jeansy oraz szara koszulka i skórzana kurtka. Te ostatnie mają niedbale wycięte otwory na skrzydła.
Znaki szczególne : Nieczesane włosy
Pod ręką : Plecak z dwoma bochenkami chleba, serem, 3 litry wody i oczywiście niedziałający telefon
Broń : Ciężki, dwuręczny miecz lub pistolet
Pan / Sługa : Pan własnego losu
Stan zdrowia : Zdrowy

Liczba postów : 79
Dołączył : 16/02/2019

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Rim on Pon 01 Lip 2019, 21:20

Poczekała spokojnie, aż Opętaniec wróci. W międzyczasie przeglądała ubrana które tam były. W przyszłości i tak będzie musiała się w jakieś zaopatrzyć, więc czemu nie poszukać teraz? Nie rozejrzeć się, gdzie by coś w ogóle znalazła. Nie była wybredna, więc praktycznie wszystko co się nadaje do noszenia by nosiła, nawet te za duże na nią ubrania pani Iris, ale chyba nie powinna cały czas w nich chodzić.
Uśmiechnęła się i spojrzała na Franka z aprobatą. Przyjęła od niego spodnie, a kasjer szybko zatrzymał go i oddał mu resztę. Dał mu o wiele za dużo.
Rim spojrzała na niego zaskoczona i zamyśliła się. Nie znał nawet waluty, która tutaj była? Nie wiedziała czy powinna, ale chyba może znaleźć jakąś chwilę by mu jeszcze trochę pomóc? Po prostu nie potrafiła go tak zostawić.
- Możemy....gdzieś usiąść...i mogłabym Ci wyjaśnić na przykład jaka jest waluta tutaj? Albo...nie wiem co jeszcze... - opuściła wzrok smutno. Ale jeśli tylko się zgodził, poprowadziła go do wyjścia, chyba, że chciał usiąść w jakiejś kawiarence, ale sama wolałaby jednak tego uniknąć.

ZT x2
Rim
Rim

Godność : Rim Huriya
Wiek : 18
Rasa : Upiorna Arystokratka
Wzrost / Waga : 165/45
Aktualny ubiór : Długi sweter, rajstopy, buty oficerki (wiązane)
Znaki szczególne : Białe włosy, lekko spiczaste uszy, fioletowe wąsy na policzkach, fioletowe cętki na przedramionach i łydkach
Pod ręką : Torba z zakupami, troszkę pieniędzy
Bestie : Kapeluterek
Stan zdrowia : przeziębiona

Liczba postów : 73
Dołączył : 03/02/2019

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Tulka on Sro 03 Lip 2019, 21:58

Słysząc, że Bane już teraz chce się gdzieś wybrać, zamerdała wesoło ogonem, ale od razu się zarumieniła. Przytaknęła głową i ostrożnie zeszła na dół, wcześniej zabierając z łazienki Wstęgę. Jej do prania nie zostawi.
Zniknęła w swoim pokoju i od razu podleciała na antresole, by przeszukać szafę. Co ona ubierze?! Trochę panikowała. Zagryzła mocno wargę i powoli zaczęła przetrzepywać wszystkie ubrania. W końcu znalazła. Turkusową sukienkę na ramiączkach, do której założyła też beżowe buty na obcasie, a Wstęgę zmieniła w skórzaną kurtkę w kolorze butów. Na nadgarstku zapięła bransoletkę, którą dostała od Cyrkowca. Włosy rozczesała. Część zostawiła rozpuszczoną, a część zawiązała w warkoczyk, który opadał na fale płomiennych włosów.
Wzięła też torebkę pod kolor sukienki tylko w ciemniejszym odcieniu i schowała do niej Blaszki. Chciała dać Blackburnowi jego część, ale się bała....odwiesiła na nią jeszcze dwubarwny bursztyn, w kolorach jej dwubarwnego oka. Może tym razem będzie inaczej?
Wyszła do ukochanego, uśmiechając się nieśmiało.
W Recepcji poprosiła też Alice, żeby przekazała Kaylowi, że nocuje dziś w Klinice, żeby się nie martwił.

Gdy wyszli, niepewnie złapała mężczyznę za rękę. Uszy miała położone nieśmiało i była zarumieniona. To była jej pierwsza randka i nie mogła uwierzyć, że w końcu na nią idzie.
Ruszyli w kierunku Hali Spacerowej, skoro mieli iść na zakupy to chyba najlepiej właśnie tam. Nie spieszyło im się też nigdzie.
Gdy weszli do środka, rozejrzała się niepewnie - to...gdzie zaczynamy? - zapytała spoglądając na białowłosego.


Ostatnio zmieniony przez Tulka dnia Sro 03 Lip 2019, 23:36, w całości zmieniany 1 raz
Tulka
Tulka

Wiek : 15 (wizualnie 18)
Rasa : Opętaniec (lisi)
Wzrost / Waga : 173 cm
Aktualny ubiór : Ładne, wygodne spodnie, turkusowa koszulka z "pikselowym" liskiem, biały kitel lekarski
Znaki szczególne : blizna na prawej brwi, dwubarwne prawie oko
Pod ręką : notatnik, długopis
Zawód : Lekarz Pierwszego Kontaktu
Stan zdrowia : zmęczona

Liczba postów : 146
Dołączył : 03/02/2019

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Bane on Sro 03 Lip 2019, 23:06

Z Kliniki wyszli za rękę. Bane nigdy nie miał nic przeciwko trzymaniu Julii i kiedy ona nieśmiało dotknęła jego dłoni ukrytej zwyczajowo w rękawiczce, posłał jej promienny uśmiech. Ból głowy trochę zelżał, ciśnienie spadło. Spacer dobrze mu zrobi.
Po poinformowaniu wszystkich w Klinice, udali się od razu do Centrum Miasta Lalek. To miejsce Bane znał najlepiej, wiedział które sklepy są warte odwiedzenia, dlatego też nie kierował kroków nigdzie indziej. No i tutaj był już na tyle znany, by nikt nie próbował go okraść czy zażądać za coś wyższej opłaty.
- Wyglądasz pięknie. - pochwalił patrząc na dziewczynę z góry, bo mimo obcasów była i tak od niego niższa - Gdyby nie to, że przyda nam się chwila na świeżym powietrzu, schrupałbym cię bez wahania. - dodał z drapieżnym uśmieszkiem.
Chyba jeszcze nigdy nie byli na takim luźnym wypadzie poza Klinikę. Mieli wolne do końca dnia i Cyrkowiec postanowił miło to wykorzystać, jak mu to wyjdzie? Okaże się w czasie randki.
Randka. Jak to poważnie brzmi. Ale może właśnie tego potrzebowali. Jakiegoś określenia, ujednolicenia ich związku. Nazwania relacji związkiem.
Nie obiecywał wierności ale tym razem skrzydlata na to przystała, obdarzając go zaufaniem. Pewnych przyzwyczajeń nie zmieni, nadal będzie chlał, nadal będzie myślał tylko o seksie w przerwach kiedy nie leczy. Ten typ tak ma.
Kiedy tylko znaleźli się w Hali, rozejrzał się. Wewnątrz był mały tłumek, bo właśnie zaczęły się posezonowe promocje. Tym lepiej! Kobiety lubią wyprzedaże. O pewnie będzie się nudził, ale dla Julii posiedzi nawet grzecznie przed przymierzalnią, nawet jeśli będzie to miało zająć wieki.
Był w dobrym humorze i nic go mu dzisiaj nie zepsuje.
- Myślę, że moglibyśmy zacząć od tamtego miejsca. - wskazał krawca, specjalizującego się w strojach damskich - Najpierw wybierzemy coś ładnego dla ciebie, co ty na to?
Uśmiechnął się i odwrócił do niej, ale wtedy przed jego oczami przeleciał majestatycznym, powolnym lotem wielki, srebrny motyl. Bane otworzył szerzej oczy, podziwiając owada.
Motyl zatoczył kółeczko nad nim i bez strachu wylądował mu na głowie. Cyrkowiec nawet nie zdążył nic powiedzieć, a stworzonko strzepnęło nieco pyłu ze skrzydeł na jego włosy i wzbiło się w powietrze, niknąc gdzieś przy suficie Hali.
- Eeemm… Dziwne. - powiedział i podrapał się po głowie w miejscu gdzie tamten usiadł, rozprowadzając w ten sposób pyłek.
I nagle naraz wiele twarzy odwróciło się w jego stronę, niektórzy zatrzymali się w miejscu i dosłownie opadły im gęby. Bane poczuł się nagle nieswojo, kiedy tak wszyscy wlepiali w niego gały.
- Przecież to doktor Blackburn! - krzyknęła nagle jakaś kobieta i tłumek, jak na sygnał, wziął głęboki wdech po czym ruszył biegiem do mężczyzny.
Otoczyło go wielkie koło rozchichotanych kobiet i zarumienionych mężczyzn. Medyk przyciągnął do siebie Julię i objął mocno, żeby jej czasami nie staranowali.
- Doktorze, proszę o autograf! - jakaś pani wyciągnęła ku niemu rękę - Ale tu, na piersi! - odchyliła ochoczo dekolt przez co wszyscy zobaczyli jej bieliznę.
Bane naprawdę poczuł się nieswojo. Owszem, był całkiem lubiany w okolicy i rozpoznawalny ale... nie sądził, że aż tak!
- Doktorze Blackburn, ja źle się czuję, proszę mnie przebadać! - rzucił naprawdę duży, rosły mężczyzna o posturze niedźwiedzia i wielkich, zakrzywionych jak u muflona rogach. Ale nie samo zdanie sprawiło, że białowłosy przełknął ślinę. Facet powiedział to głosikiem stylizowanym na nieśmiałą nastolatkę i nawet westchnął sugestywnie.
- Eeee… - wyjąkał, nie bardzo wiedząc co powiedzieć na co tłum prawie posikał się w majtki z wrażenia, wydając głośne westchnienie.


1/5 Srebrny motyl - Niebezpieczne przyciąganie


Ostatnio zmieniony przez Bane dnia Pon 08 Lip 2019, 23:13, w całości zmieniany 1 raz

_________________
Wielka Hala Wycieczkowa - Page 2 8OCzEY9

That didn't happen.
And if it did, it wasn't that bad.
And if it was, that's not a big deal.
And if it is, that's not my fault.
And if it was, I didn't mean it.
And if I did...
You deserved it.





#66cc33



Bane
Bane

Godność : Bane Blackburn
Wiek : 38
Rasa : Cyrkowiec
Lubi : Siebie samego. I alkohol. Zwłaszcza razem.
Wzrost / Waga : 190/80
Aktualny ubiór : Biała koszula, biała marynarka i białe spodnie, szare buty, szary płaszcz.
Znaki szczególne : Przystojność. Białe włosy, szara skóra, dziwne oczy. Blizny na oku i na szyi.
Pod ręką : Piersiówka, klucze do Kliniki, pieniądze.
Zawód : Chirurg w Klinice (Kraina Luster)
Stan zdrowia : Chwiejny psychicznie.

Specjalne : Administrator Główny - Regent, Mistrz Gry
Liczba postów : 123
Dołączył : 28/10/2018

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Tulka on Sro 03 Lip 2019, 23:34

Uśmiechnęła się zarumieniona i już miała podziękować, gdy Lekarz po prostu MUSIAŁ dodać coś od "Serca". Pacnęła go dość mocno w ramie, robiąc naburmuszoną minkę - świntuch - pokazała mu język, ale jej oczy się uśmiechały.
Rozglądała się ciekawsko po sklepach. Były promocje i od razu szukała czegoś ciekawego dla siebie, ale na razie samym wzrokiem. Nie chciała też, żeby spędzili tutaj cały wieczór. W szczególności, że zaczynała być głodna, a Bane coś mówił o jakiejś restauracji.
Nie zwróciła uwagi na srebrnego motyla więc tylko spojrzała na ukochanego pytająco. Szybko jednak jej uwagę odwrócił złoty motyl, który zadźwięczał jej przy uchu. Nagle zaczęło jej dźwięczeć w uszach i poza tym...nie słyszała nic. Kilka razy mocno pokręciła głową, spanikowana. Czyżby....jej uszy jednak były jakieś uszkodzone? W oczach pojawiły się łzy, które szybko spłynęły po policzkach.
Szybko jednak coś innego odwróciło jej uwagę. Nagle...wszyscy nagle zaczęli do nich podchodzić. Coś mówili...ale ona nie wiedziała co. Wszyscy patrzeli się na ... Banea! Spojrzała na niego i aż nogi się pod nią ugięły. Czy on zawsze...był taki wspaniały? Ale...nie! On jest jej i tylko jej!
Powiesiła mu się na szyki, patrząc wrogo na inne osoby - on jest mój! Wara! - wrzasnęła, a raczej próbowała bo z jej ust wydobył się tylko dość niepokojący dźwięk.  
Jeśli to nie pomogło, widząc jak jedna kobieta odsłania pierś, zawarczała głosem, który Bane na pewno rozpozna, bo kto nie pozna warkotu Harleya? Rozłożyła też ostrzegawczo skrzydła i pocałowała gorąco i namiętnie Cyrkowca.
Tulka
Tulka

Wiek : 15 (wizualnie 18)
Rasa : Opętaniec (lisi)
Wzrost / Waga : 173 cm
Aktualny ubiór : Ładne, wygodne spodnie, turkusowa koszulka z "pikselowym" liskiem, biały kitel lekarski
Znaki szczególne : blizna na prawej brwi, dwubarwne prawie oko
Pod ręką : notatnik, długopis
Zawód : Lekarz Pierwszego Kontaktu
Stan zdrowia : zmęczona

Liczba postów : 146
Dołączył : 03/02/2019

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Bane on Nie 07 Lip 2019, 16:03

Bane nigdy nie przypuszczał, że będąc w tłumie wielbicieli, może się poczuć tak niekomfortowo. Wiedział, że niektórzy w mieście go kojarzą, bo leczył już sporo Lustrzan, ale nie sądził, że uwielbienie może być tak wielkie i na taką skalę.
Stał w środku tłumu i rozglądał się zakłopotany, nie wiedząc co powiedzieć. Uniósł ręce w obronnym geście i uśmiechnął się krzywo, w odpowiedzi na przeróżne sugestie, propozycje i prośby o autograf. Kiedy jego sława wzrosła do takich rozmiarów?
Tłum napierał, zachowując jednak w środku niewielki okrąg w którym Bane i Julia mieli odrobinę miejsca dla siebie. Cyrkowiec już miał coś powiedzieć, kiedy nagle skrzydlata uwiesiła się na jego szyi i wydała przedziwny odgłos. A może mu się tylko wydawało, bo tłum cały czas hałasował?
Kilka osób cofnęło się, widząc dziewczynę która chyba dawała znać, że Medyk należy do niej. W jakimś tam stopniu było to nawet słodkie, dlatego mężczyzna uśmiechnął się już pewniej i objął ją, by ją przytrzymać.
W bojowniczym nastroju była całkiem pociągająca, tylko dlaczego nie krzyknęła a wydała z siebie ten odgłos? Może to jakiś element gry. Będzie się tym martwił później.
Pierś jednej z kobiet nagle zaczęła się niebezpiecznie obnażać, na co Cyrkowiec zareagował przełknięciem śliny i odwróceniem wzroku. Co miał zrobić? Wypada przynajmniej zachować pozory, że nie ma lepkich rączek. Dlatego zawstydzony spojrzał gdzieś w bok.
I wtedy Julia zaatakowała go niespodziewanie pocałunkiem. Otwierając szeroko oczy ze zdziwienia, patrzył na nią kiedy dosłownie pożarła jego usta, głęboko penetrując językiem ich wnętrze. Odpowiedział, byłby głupi gdyby tego nie zrobił. Wsunął swój daleko, tańcząc z jej językiem dzikiego oberka. Jej usta były takie ciepłe, delikatne i wilgotne...
Spojrzał na tłumek który zamarł i poczuł się nagle straszliwie niestosownie. Kilka osób zrobiło zbolałą minę, kilka na odwrót, zarumieniło się i ich dłonie powędrowały...
Cholera! Co tu się wyprawia! To środek Hali!
Oderwał się od Julii, a raczej ją od siebie, chwytając mocno za ramiona i spojrzał jej w oczy.
- Chodźmy stąd. - zakomunikował i chwycił jej rękę a następnie pociągnął w bok. Tłumek rozstąpił się, ale rozległy się westchnienia, jęki i krzyki osób, które nagle nabrały ochoty na pocałunki, zazdrosne o to co zrobiła skrzydlata.
- Doktorze! Ja też proszę!
- Doktorze Blackburn, proszę poświęcić mi chwilkę!
- Doktorze, ja naprawdę świetnie całuję! Proszę spróbować!
Ciągnąc Lisiczkę, brnął przez morze istot, jak najdalej od zbiegowiska. Tak wygląda sława? Chyba podziękuje. Już nie mówiąc o tym, że Tulka chyba nie powinna całować go w ten sposób w miejscu publicznym. Dla niektórych nadal pozostawała nieletnią.
Wciągnął ją do sklepu z ubraniami damskimi, zamykając szczelnie drzwi. Sklep był chwilowo pusty, dlatego mogli odetchnąć w spokoju.
- Dobra, tu jesteśmy bezpieczni. - powiedział patrząc przez witrynę na 'wielbicieli' - Co ich napadło... - dodał, kręcąc głową i wtedy też usłyszał westchnienie.
Odwrócił się do stojącej za ladą ekspedientki. Opierała się na ladzie łokciami i robiła maślane oczy.

2/5 Srebrny motyl - Niebezpieczne przyciąganie


Ostatnio zmieniony przez Bane dnia Pon 08 Lip 2019, 23:13, w całości zmieniany 1 raz

_________________
Wielka Hala Wycieczkowa - Page 2 8OCzEY9

That didn't happen.
And if it did, it wasn't that bad.
And if it was, that's not a big deal.
And if it is, that's not my fault.
And if it was, I didn't mean it.
And if I did...
You deserved it.





#66cc33



Bane
Bane

Godność : Bane Blackburn
Wiek : 38
Rasa : Cyrkowiec
Lubi : Siebie samego. I alkohol. Zwłaszcza razem.
Wzrost / Waga : 190/80
Aktualny ubiór : Biała koszula, biała marynarka i białe spodnie, szare buty, szary płaszcz.
Znaki szczególne : Przystojność. Białe włosy, szara skóra, dziwne oczy. Blizny na oku i na szyi.
Pod ręką : Piersiówka, klucze do Kliniki, pieniądze.
Zawód : Chirurg w Klinice (Kraina Luster)
Stan zdrowia : Chwiejny psychicznie.

Specjalne : Administrator Główny - Regent, Mistrz Gry
Liczba postów : 123
Dołączył : 28/10/2018

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Tulka on Nie 07 Lip 2019, 22:50

Tłum był spory i na pewno zawadzał. Naprawdę zawadzał. Nie słyszała nic co było mówione i może to dobrze, że tak się działo, ale przez to też była bardzo zirytowana. Nie słyszała nic! Poza tym wkurzającym brzęczeniem, które wcale nie pomagało. Wszyscy bili zdecydowanie za blisko! Julia była jednak gotowa w każdej chwili rozgonić niepożądane towarzystwo. Jeśli tylko ktoś ośmieli się tknąć JEJ Toksynka, nie wybaczy! Nie ważne, że jest słaba, nie odpuści tak łatwo.
Zerknęła na osoby, które ich otaczały z satysfakcją, gdy Bane ją przytrzymał, przyciskając do siebie. Zauważyła kilka nienawistnych spojrzeń, ale to tylko bardziej jej poprawiło humor. Zamruczała głośno, gdy Cyrkowiec odpowiedział na jej pocałunek. Brzmiało to trochę jak cichy mały dzwonek, podobny do tego, który miała na szyi gdy była pod postacią lisa. Poruszała też wyraźnie zadowolona swoją rudą kitą.
Nie do końca jej się podobało to, że Bane ją od siebie odsunął, ale potem wziął ją za rękę i pociągnął za sobą. Widziała, że te obce osoby coś mówiły, ale miała to gdzieś. Ważne, że to z NIĄ Bane gdzieś szedł. Nawet nie patrzyła za bardzo gdzie. Ważne, że razem. Szła wielce zadowolona i .. chyyyyba...kogoś potrąciła "przypadkiem" skrzydłami. Ups?
Weszli do sklepu i ... byli sami! Od razu przykleiła się do ukochanego, przytulając go mocno. Jej ogon bił tak mocno na boki, że jeszcze trochę i chyba by jej odpadł.
Wpatrywała się w mężczyznę jakby nic innego na świecie nie istniało. Połasiła się do niego. Widziała, że coś do niej mówi ale...nie słyszała! Naprawdę miała tego dość! Dlaczego nie mogła usłyszeć jego wspaniałego głosu...
Dopiero po chwili zorientowała się, że nie są sami. Spojrzała na kobietę i zmarszczyła brwi. Położyła po sobie uszy i cała się najeżyła. Skrzydła znów trochę rozłożyła, ale na razie nie warczała jeszcze. Czekała, na jej ruch. Na razie tylko się gapiła na JEJ mężczyznę. Póki nie zrobi nic więcej nie będzie agresywna. Ale i tak jej się nie to nie podobało.

Efekt motyla 2/4
Tulka
Tulka

Wiek : 15 (wizualnie 18)
Rasa : Opętaniec (lisi)
Wzrost / Waga : 173 cm
Aktualny ubiór : Ładne, wygodne spodnie, turkusowa koszulka z "pikselowym" liskiem, biały kitel lekarski
Znaki szczególne : blizna na prawej brwi, dwubarwne prawie oko
Pod ręką : notatnik, długopis
Zawód : Lekarz Pierwszego Kontaktu
Stan zdrowia : zmęczona

Liczba postów : 146
Dołączył : 03/02/2019

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Bane on Pon 08 Lip 2019, 23:57

Gdy tylko weszli do środka, Julia zaczęła się do niego łasić, ocierać się i uśmiechać sugestywnie. Pewnie poczułby się wyróżniony i doceniony, gdyby nie fakt, że stali w sklepie i przyglądała im się ekspedientka z rozanielonym spojrzeniem. Zerkał na nią zakłopotany.
No i czemu skrzydlata wydawała takie dziwaczne dźwięki?
- Źle się czujesz, kochana? - zapytał cicho, kierując słowa do dziewczyny, której ogon bił na boki jak szalony.
Ekspedientka ani myślała im pomóc coś wyszukać, dlatego Bane ponownie chwycił Tulkę za rękę i uśmiechając się sztucznie do kobiety za ladą, wciągnął ją między stojaki z ubraniami.
- No dobra, nie wiem co się dzieje, ale wybierzmy coś ładnego dla ciebie...- zajął się grzebaniem między wieszakami, bo czuł się dziwnie w tej całej sytuacji.
Znalazł Julii kilka fajnych zestawów i zawiesił je sobie na ramieniu, gotów przejść do przymierzalni, kiedy podeszła do nich pracownica, uśmiechając się... naprawdę niegrzecznie. Kręciła biodrami i oblizała usta, kiedy już stanęła nieopodal medyka.
Bane otworzył szerzej oczy, nie mogąc pojąć o co chodzi. Dlaczego wszyscy zaczęli zachowywać się jak zwierzęta? Chyba nie o taką sławę mu chodziło...
- Szuka pan czegoś niegrzecznego? - zapytała słodkim głosikiem - Na zapleczu mam kilka naprawdę ładnych zestawów. Mogę panu pokazać, na żywej modelce... - położyła dłoń na piersi - Na prawdziwej kobiecie. - dodała i spojrzała na Julię z niesmakiem.
Bane skrzywił się widząc jej grymas ale wolał zignorować komentarz, bo jakoś tak jest, że jak się podejmie dyskusję to zaczyna się ona zaostrzać.
- Nie, dziękuję. Jeśli będę potrzebował pomocy, zawołam. - powiedział oschle.
- Będę czekać. - powiedziała i wypięła wydatny biust, puściła oko i kołysząc biodrami odeszła na zaplecze.
Odczekał aż odejdzie po czym zgrzytnął zębami. Naprawdę tam ma to wyglądać? Czy on ma na czole wypisane "Maszyna do ruchania"? W sumie nie ma w tym nic złego, ale aktualnie już miał dość zabaw na dziś bo zwyczajnie pozbył się kłopotliwego, niedającego spokoju napięcia gdy bawili się z Julią.
Spojrzał na skrzydlatą i pchnął ją lekko ku przebieralniom, zabierając zestawy ubrań.
- Okej, zobaczymy, w czym ci do twarzy. - powiedział z uśmiechem.


3/5 Srebrny motyl - Niebezpieczne przyciąganie

_________________
Wielka Hala Wycieczkowa - Page 2 8OCzEY9

That didn't happen.
And if it did, it wasn't that bad.
And if it was, that's not a big deal.
And if it is, that's not my fault.
And if it was, I didn't mean it.
And if I did...
You deserved it.





#66cc33



Bane
Bane

Godność : Bane Blackburn
Wiek : 38
Rasa : Cyrkowiec
Lubi : Siebie samego. I alkohol. Zwłaszcza razem.
Wzrost / Waga : 190/80
Aktualny ubiór : Biała koszula, biała marynarka i białe spodnie, szare buty, szary płaszcz.
Znaki szczególne : Przystojność. Białe włosy, szara skóra, dziwne oczy. Blizny na oku i na szyi.
Pod ręką : Piersiówka, klucze do Kliniki, pieniądze.
Zawód : Chirurg w Klinice (Kraina Luster)
Stan zdrowia : Chwiejny psychicznie.

Specjalne : Administrator Główny - Regent, Mistrz Gry
Liczba postów : 123
Dołączył : 28/10/2018

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Tulka on Wto 09 Lip 2019, 09:37

Gdy tylko się do niej odezwał, zarumieniła się i zrobiła niewinną minkę. Odezwał się do niej! Tylko do niej. Uśmiechała się cały czas, wlepiając w niego swoje dwubarwne oczy. Medyk mógł zauważyć, ze jej uszy prawie się nie ruszały. Tylko gdy tego chciała. Nie wodziły za dźwiękami nawet minimalnie, tak jak to robiły dotychczas. Dodatkowo z dość dużym opóźnieniem reaguje, gdy ktoś się do nich zbliży.
Westchnęła cichutko, co zabrzmiało jak szelest mokrych liści po deszczu i ruszyła za ukochanym. Poświęcał jej uwagę! To jest najważniejsze. Zerkała co jakiś czas na nieznaną kobietę. Nie podobał jej się ten wzrok, ale póki nie podeszła to nie było z tym większego problemu.
Nie zwracała zbytniej uwagi na to co Bane wybiera. Ważne, żeby jemu się podobało, Tulka założy dla niego wszystko.
I znów ktoś przeszkadza! Początkowo nie zauważyła kasjerki, bo spoglądała na jakieś ubrania ale gdy spostrzegła, że Bane się na nią patrzy, zawarczała jak stary, rozklekotany traktor i zakryła medyka skrzydłem, jej pióra zalśniły lekko, a kobieta idąc na zaplecze dość boleśnie rąbnęła ramieniem we framugę. Wyglądało to tak, jakby zrobiła to specjalnie, tylko po to, żeby zwrócić na siebie uwagę mężczyzny. Dziewczyna machnęła ogonem zadowolona i wyprostowała się.
Gdy białowłosy prowadził ją do przebieralni, ukradkiem, tak by nie widział porwała dość seksowny i baardzo skąpy zestawik. Zupełnie nie pasował do Tulki, gdyby zachowywała się normalnie i sama nie była pewna tego stroju....ale....czego się nie robi z miłości!
Wzięła ubrania i weszła do przebieralni. Po chwili jednak wystawiła jeszcze głową i spojrzała z nienawiścią w kierunku zaplecza - zastań tu - pokazała w podłogę, a jej głos przypominał ten, wydawany przez pawie, więc nadal był kompletnie nie zrozumiały. Dopiero potem zniknęła za kurtyną, ale co chwila zerkała, czy ta zdzira się znów nie przykleja do JEJ mężczyzny.

Efekt motyla 3/4
Tulka
Tulka

Wiek : 15 (wizualnie 18)
Rasa : Opętaniec (lisi)
Wzrost / Waga : 173 cm
Aktualny ubiór : Ładne, wygodne spodnie, turkusowa koszulka z "pikselowym" liskiem, biały kitel lekarski
Znaki szczególne : blizna na prawej brwi, dwubarwne prawie oko
Pod ręką : notatnik, długopis
Zawód : Lekarz Pierwszego Kontaktu
Stan zdrowia : zmęczona

Liczba postów : 146
Dołączył : 03/02/2019

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Bane on Pią 12 Lip 2019, 00:23

Nie potrafił pojąć, co się dzieje. Dlaczego Julia nie odzywała się do niego? Wydawała jedynie dziwaczne dźwięki... Jak mieli się porozumieć, skoro ona nie była w stanie, albo nie chciała rozmawiać?
Przez chwilę zastanawiał się, czy nie złapała jakiejś choroby ale czy to możliwe? Drugą myślą było to, że dziewczyna po prostu jest nieśmiała. Może randka ją onieśmiela.
Zmienili się, już nic nie było takie same jak kiedyś. Dawniej kupował jej ubrania dziecięce, bo była mała, a teraz mogła nazywać się kobietą, bo mimo nastoletniego wieku była już w pełni dojrzała.
I, do diaska, przeżyła prawdziwy pierwszy raz! Nie tylko dla Bane'a było to wydarzenie, godne zapamiętania. Nie potrafiła o tym rozmawiać, bo musiała przyzwyczaić się do nowego, przezwyciężyć strach, ale białowłosy wierzył, że Lisiczka da radę.
Uśmiechnął się do niej kiedy schowała się za zasłoną. Był ciekaw jak będzie wyglądać w wybranych przez niego ubraniach - na początek wybrał bardzo klasyczne wzory, może za chwilkę zaczną szaleć.
Zdaniem Medyka, Tulka powinna spróbować ubierać się nieco odważniej. Nie miała czego się wstydzić, a dziecięce, niewinne sukienki mogłyby spokojnie odejść na zasłużoną emeryturę.
Korzystając z chwili wolnego, przeszedł się po sklepie, wybierając jeszcze kilka ładnych rzeczy dla dziewczyny. Uśmiechał się delikatnie, zadowolony, że udało mu się wyrwać na miasto.
Nie dane mu było spokojnie wybrać ubrań.
Ekspedientka wyłoniła się jak spod ziemi, czym lekko wystraszyła mężczyznę. Nie to było jednak najbardziej zaskakujące. Nie miała na sobie ubrań. Była naga! Jedną dłonią zakrywała miejsce między nogami, drugą obfite piersi. Na jej policzkach widniał mocny rumieniec, usta miała rozchylone - wyraz twarzy naprawdę sugestywny...
- Doktorze... Musi mi pan pomóc. - jęknęła cicho i naparła na niego, popychając między wieszaki. Bane uniósł ręce wysoko, nie chcąc jej dotykać nawet przypadkiem i spojrzał gdzieś w bok, mocno zakłopotany sceną. Może i powinien skorzystać z okazji... Pewnie jutro będzie sobie pluł w brodę. Ale, do cholery, był z Julią na randce, na spacerze, na zakupach, jak kto woli!
- Proszę się odsunąć! - syknął - I ubrać się!
Jak na złość, zaraz za nim była ściana, więc kobieta przycisnęła go sobą do muru. Zabrała dłonie, przez co jej ukryte jeszcze przed chwilą części ciała przylgnęły do niego. Czuł ciepło jej ciała.
Sięgnęła w dół, ku jego rozporkowi a Bane zagryzł usta, hamując męskie odruchy jak tylko mógł. Przygryziona warga lekko pękła, kropelka maziowatej krwi wydostała się i utworzyła zielonkawą perełkę na powierzchni ust.
- Niech mi pani da spokój!
- Doktorze, jest pan piekielnie przystojny. Chciałabym poznać pana bliżej. - wymruczała, zaskakująco sprawnie radząc sobie z rozporkiem i guzikami jego koszuli.
Poczuł się jak pipa. Naprawdę nie potrafił sobie poradzić z kobietą? Powinien ją odepchnąć! Nie tak powinna wyglądać sława!
Byli na uboczu sklepu ale i tak białowłosy czuł na sobie wzrok przyklejonych do witryn gapiów. Może i nie mieli szans ich zobaczyć, ale i tak czuł się bardzo niezręcznie. Irytacja narastała w każdą chwilą.
- Jest pan nieśmiały? - zaśmiała się cicho, wsuwając rękę pod jego ubranie - Ojej, kto by pomyślał. - dodała - Dobrze, nie będę pana naciskać, ale mam jedną prośbę, doktorze Blackburn. - przesunęła palcami po jego piersi - Jest pan sławny, bardzo męski i przystojny, a także utalentowany... Wspaniały!
Bane przełknął ślinę, odsuwając twarz jak najdalej od niej, starając się patrzeć gdzieś w bok.
- Chcę mieć z panem dziecko. - wypaliła wariatka - Zróbmy to. Tu. Teraz. To mój sklep, mogę robić co chcę. A ja chcę dzieci. Z panem. Najlepiej na raz bliźniaki albo i więcej! - naparła na niego mocno - I oby odziedziczyły urodę i intelekt po ojcu. - uśmiechnęła się - No? To nie jest trudne. Proszę, doktorze, chcę być z panem z ciąży, to moje największe marzenie...

4/5 Srebrny motyl - Niebezpieczne przyciąganie

_________________
Wielka Hala Wycieczkowa - Page 2 8OCzEY9

That didn't happen.
And if it did, it wasn't that bad.
And if it was, that's not a big deal.
And if it is, that's not my fault.
And if it was, I didn't mean it.
And if I did...
You deserved it.





#66cc33



Bane
Bane

Godność : Bane Blackburn
Wiek : 38
Rasa : Cyrkowiec
Lubi : Siebie samego. I alkohol. Zwłaszcza razem.
Wzrost / Waga : 190/80
Aktualny ubiór : Biała koszula, biała marynarka i białe spodnie, szare buty, szary płaszcz.
Znaki szczególne : Przystojność. Białe włosy, szara skóra, dziwne oczy. Blizny na oku i na szyi.
Pod ręką : Piersiówka, klucze do Kliniki, pieniądze.
Zawód : Chirurg w Klinice (Kraina Luster)
Stan zdrowia : Chwiejny psychicznie.

Specjalne : Administrator Główny - Regent, Mistrz Gry
Liczba postów : 123
Dołączył : 28/10/2018

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Tulka on Sob 13 Lip 2019, 09:55

Początkowo zerkała czy Bane stoi przed przymierzalnią, ale w końcu musiała zdecydować co chce przymierzyć jako pierwsze. Z jednej strony chciała to co wybrał dla niej medyk, ale z drugiej...musiała mu pokazać, że naprawdę jej na nim zależy. Za dużo osób się nim tutaj interesowało. A on nie mógł zwracać na nich uwagi! Był tylko jej!
W końcu postanowiła! Wzięła bieliznę, którą porwała po drodze do poczekalni i rozebrała się po czym ją założyła. Rumieniła się mocno, bardzo mocno ale jednocześnie uśmiechała. Teraz na pewno zwróci na nią uwagę!
Przycisnęła skrzydła do siebie mocno i wyjrzała, mrucząc, choć to mruczenie przypominało raczej tarcie marchewki na tarce. Zamrugała zaskoczona, widząc, że nie ma tam białowłosego. Zawołała go, jednak jedyny dźwięk jaki opuścił jej usta, to dźwięk klaksonu ulubionego samochodu lekarza, jeszcze z czasów, gdy był znany w Świecie Ludzi. W sumie to możliwe, że to był klakson właśnie tego, którym sam jeździł?
Rozglądała się uważnie. Chyba jej tutaj tak nie zostawił? To by było nie fair! Robiło jej się nieprzyjemnie w żołądku ze stresu, jednak minęło to, gdy zobaczyła co robi ekspedientka, która wcześniej dobierała się do JEJ mężczyzny.
Zawarczała groźnie i po prostu rzuciła się na dziwkę. Łapiąc ją w pół i przygniatając do ziemi. Usiadła na niej i złapała mocno za włosy, powtarzając - mój! mój! - choć mogli usłyszeć tylko chyba wszystkim w Świecie Ludzi znany błąd Windowsa. Usiadła na jej piersiach, tak, że kolanami przygniatała jej ramiona dość mocno i boleśnie. Nie miała zamiaru odpuścić. Bane był jej! I nikogo innego!
Tulka
Tulka

Wiek : 15 (wizualnie 18)
Rasa : Opętaniec (lisi)
Wzrost / Waga : 173 cm
Aktualny ubiór : Ładne, wygodne spodnie, turkusowa koszulka z "pikselowym" liskiem, biały kitel lekarski
Znaki szczególne : blizna na prawej brwi, dwubarwne prawie oko
Pod ręką : notatnik, długopis
Zawód : Lekarz Pierwszego Kontaktu
Stan zdrowia : zmęczona

Liczba postów : 146
Dołączył : 03/02/2019

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Bane on Sob 13 Lip 2019, 21:00

Dotyk nagiego ciała kobiety chyba tylko na chorego nie podziałałby wcale. Bane'owi zrobiło się jednocześnie gorąco i zimno. Odsuwał się od niej, wciskając się w ścianę. Pewnie gdyby mógł, zamieniłby się w mgłę i po prostu wyfrunął z jej objęć. Czuł się niezręcznie, zwłaszcza, że kątem oka widział gapiących się przez witrynę Mieszkańców i wiedział, że obok w przymierzalni jest Julia.
- Proszę dać mi spokój. - powiedział żałośnie cicho, na co kobieta zachichotała z satysfakcją i zaczęła go dotykać, wciskają łapy w spodnie.
Na jego twarzy pojawił się grymas godzien niewinnej nastolatki, którą w szkolnej łazience postanowił pomacać trochę kumpel z ławki. Żałosne.
I pewnie cała ta scena przedłużałaby się w nieskończoność a Bane dowodziłby, że jest totalną pipą która nie potrafi odmówić, lecz postanowiła ją przerwać sama Tulka. Wydając przedziwny odgłos, rzuciła się na wariatkę i obie runęły na podłogę. Napalona, naga kobieta wrzasnęła i zaczęła wierzgać jak szalona, krzycząc coś o sławie i pięknie Medyka, Julia natomiast szarpała ją i... wywalała błędy Windowsa.
To wszystko było tak dziwaczne, że białowłosy jedyne co zrobił to podniósł rękę do ust i zakrył je sobie, chwytając za szczękę. Marszcząc brwi przyglądał się kobietom, jak wyjątkowo ciekawemu projektowi albo próbkom w laboratorium. Nawet kiwał głową, jakby był mądry.
Widok walczących dziewczynek był naprawdę fajny. A jeszcze jak sobie pomyślał o tym, że biły się o niego... Ego urosło do straszliwych rozmiarów.
Dopiero po czasie, patrząc na tyłeczek skrzydlatej, uświadomił sobie, że ma jedynie majtki i stanik. Ale jakie! Tak seksownego zestawu jeszcze u niej nie widział.
Wypuścił powietrze, bo zrobiło mu się duszno ale nie przerwał paniom, obserwując walkę z satysfakcją.
I wtedy usłyszał dźwięk pękającego szkła. Zerknął szybko w stronę witryn i drzwi i z przerażeniem zauważył tłum, który wlewał się do środka. Tłum rozwrzeszczanych istot, skandujących jego imię.
Fala spadła na niego z ogromną siłą. Powalony na ziemię, zdążył tylko zakryć twarz, by nikt nie wpadł na durny pomysł by wpakować mu swój jęzor do ust. Sądząc po zachowaniu ich wszystkich, nie tylko ekspedientka miała ochotę na zabawę...
Poczuł jak ktoś rozrywa mu na piersi koszulę a potem poczuł na skórze dotyk kilkunastu ciepłych, oślizgłych języków i ust które przylgnęły do jego torsu jak pijawki.
Krzyknął a na jego twarzy pojawił się grymas zgorszenia. Na szczęście nikt mu się nie dobierał do spodni, mimo, że były lekko rozpięte. Tyle dobrze.
Był ofiarą. Sława przytłoczyła go, dosłownie! Był zabawką masy istot, które wzywały go po imieniu, prosiły o autograf i macały go na całym ciele.
Próbował odepchnąć twarze, które go lizały ale na nic się to zdało. Mimo, że samo lizanie było dość przyjemne, to mężczyzna naprawdę nie miał ochoty na orgię w środku dnia. W sklepie. Co jeśli zaraz wpadną tu służby mundurowe?
To jest myśl!
Krzyknął, wzywając na pomoc. Darł się w niebogłosy, wyciągając dłoń jak tonący i już po chwili udało mu się przywołać dwóch gwardzistów. Zaaferowani, podbiegli do kuli zrobionej z ciał. Bane zawołał jeszcze raz ale tamci tylko patrzyli i wtem...
Jeden uśmiechnął się szeroko, uśmiechem typowym dla zboczeńca a drugi zrobił minę niewinnej lolitki.
- Panie Blackburn, chciałbym... chciałbym by sprawdził pan czy wszystko u mnie dobrze, tam na dole... - powiedział słodkim głosikiem i przepchnął się przez tłumek - Naprawdę muszę wiedzieć. - odepchnął jakąś dziewczynę z klaty Medyka i wystawił język, gotów zająć jej miejsce. Jak glonojad, cholera.
Drugi, ten z uśmiechem, szarpnął go w tył i zaśmiał się głośno.
- Rób mi miejsce, gnojku. - rzucił wesoło - Zawsze chciałem wepchnąć w usta celebrycie. - zabrał się za rozpinanie spodni - Podobno mają złote języki.
Na szczęście nie uwolnił...sprzętu, bo został zaatakowany przez piszczący tłum rozwścieczonych fanów Bane'a. Uwolniony na chwilę białowłosy, zdążył tylko odczołgać się na bok i odwrócić do Julii.
- Ratuj? - jęknął jak dzieciak i nie powiedział więcej, bo usiadł na nim gwardzista-lolitka i przyssał się do piersi jak wygłodniały niemowlak.
Cyrkowiec zagryzł usta i zaczął się szamotać, chcąc go zepchnąć z siebie. Bał się przyznać przed samym sobą, że mundurowy miał naprawdę sprawny język.

_________________
Wielka Hala Wycieczkowa - Page 2 8OCzEY9

That didn't happen.
And if it did, it wasn't that bad.
And if it was, that's not a big deal.
And if it is, that's not my fault.
And if it was, I didn't mean it.
And if I did...
You deserved it.





#66cc33



Bane
Bane

Godność : Bane Blackburn
Wiek : 38
Rasa : Cyrkowiec
Lubi : Siebie samego. I alkohol. Zwłaszcza razem.
Wzrost / Waga : 190/80
Aktualny ubiór : Biała koszula, biała marynarka i białe spodnie, szare buty, szary płaszcz.
Znaki szczególne : Przystojność. Białe włosy, szara skóra, dziwne oczy. Blizny na oku i na szyi.
Pod ręką : Piersiówka, klucze do Kliniki, pieniądze.
Zawód : Chirurg w Klinice (Kraina Luster)
Stan zdrowia : Chwiejny psychicznie.

Specjalne : Administrator Główny - Regent, Mistrz Gry
Liczba postów : 123
Dołączył : 28/10/2018

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Tulka on Nie 14 Lip 2019, 08:33

Julia warczała i szarpała kobietę za włosy. Nagle jedna zaczęła słyszeć! Słyszała jak ta wrzeszczy o sławie oraz pięknie JEJ Toksynka, nagle wzięła i przyłożyła kobiecie z pięści w bok głowy, żeby ta w końcu się zamknęła. Nawet nie zauważyła, że odzyskała słuch - on jest mój napalona dziwko - warknęła do niej, całkowicie poważnie i wyraźnie.
Już chciała iść do swojego ukochanego, gdy wszyscy rzucili się przez okno. Aż podskoczyła, gdy szyba pękła pod naporem ciał i pięści. Patrzyła na to przerażona, tak samo jak na moment, gdy Bane nagle wylądował na podłodze.
Próbowała odciągnąć istoty od Medyka, jednak w zamian otrzymała tylko łokciem pod oko. Zatoczyła się w tył i spojrzała na tłum z nienawiścią. Próbowała jakoś się do nich przebić, ale było to dość trudne, w szczególności, że nie miała wystarczająco dużo siły.
Już miała nadzieję, że Gwardziści, którzy przyszli jakoś pomogą białowłosemu. Ale słysząc ich słowa, wściekła się - ej świnie! - wrzasnęła do nich i poruszyła skrzydłami, rozkładając je szeroko. Gdy tylko na nią spojrzeli, zahipnotyzowała Gwardzistów tak, że Ci zaczęli rozganiać zboczeńców, myśląc, że tak zdobędą względy mężczyzny. Tulka podeszła do Banea i pociągnęła go do przymierzalni, gdy zasłoniła kurtynę i przygniotła go ciałem do ściany. Teraz mógł zobaczyć pojawiającą się śliwę pod okiem oraz siniaka na barku, którego nabawiła się jeszcze w Klinice - w końcu sami - uśmiechnęła się i oblizała, patrząc mu prosto w oczy.
Tulka
Tulka

Wiek : 15 (wizualnie 18)
Rasa : Opętaniec (lisi)
Wzrost / Waga : 173 cm
Aktualny ubiór : Ładne, wygodne spodnie, turkusowa koszulka z "pikselowym" liskiem, biały kitel lekarski
Znaki szczególne : blizna na prawej brwi, dwubarwne prawie oko
Pod ręką : notatnik, długopis
Zawód : Lekarz Pierwszego Kontaktu
Stan zdrowia : zmęczona

Liczba postów : 146
Dołączył : 03/02/2019

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 2 z 2 Previous  1, 2

Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach