Karminowe Wrota

Strona 3 z 3 Previous  1, 2, 3

Go down

Pisanie autorstwa Geograf on Pią 18 Sty 2019, 12:46

First topic message reminder :


Szkarłatna Brama to olbrzymia budowla, dryfująca bezwładnie pośród Szkarłatnej Otchłani. Z wyglądu przypomina nieco kościół; ma tylko jedno piętro. Zbudowana jest z półprzezroczystego kamienia błyszczącego czerwonawą poświatą, a wewnątrz posadzka przypomina olbrzymią szachownicę, ale co innego przykuwa wzrok przybyszów. Po przeciwnych stronach sali znajdują się dwa olbrzymie lustra pulsujące krwistoczerwoną poświatą. To są właśnie Karminowe Wrota – przejście pomiędzy światami, dzięki którym wędrowcy mogą odkrywać nieznane krainy. Sama świątynia znajduję się jakoby pomiędzy – wychodząc z niej bez przechodzenia przez drugie lustro znajdziesz się w samym centrum Szkarłatnej Otchłani.
Wrota mają swoje odpowiedniki w Świecie Ludzi (znajduje się w górach, obserwowany przez MORIĘ) oraz w Krainie Luster (ukryty w lesie). Oprócz nich, w okolicy, zarówno w Krainie Luster, jak i Świecie Ludzi, można znaleźć niewielkie odpryski magicznych luster. Nie są one tak majestatyczne, jak główne wrota, jednak wystarczająco duże, by człowiek, lub istota człekopodobna, mogły się przez nie przecisnąć i w ten sposób również dostać do wnętrza Szkarłatnej Bramy.

Aktualnie Karminowe Wrota jako budynek kontrolowane są przez umundurowanych, noszących maski strażników Stowarzyszenia Czarnej Róży.


Geograf
Geograf

Wiek : Wieczny
Wzrost / Waga : Czy to ważne
Aktualny ubiór : Ubranie geografa
Pod ręką : mapa i luneta
Stan zdrowia : Zdrowy staruszek

Liczba postów : 54
Dołączył : 13/01/2019

Powrót do góry Go down


Pisanie autorstwa 15 on Nie 05 Maj 2019, 22:40

Reakcja blondynki całkowicie ją zaskoczyła ale też dodała pikanterii całemu zajściu, chociaż chyba okazało się, że kobieta, którą zaatakowała nie była piratem, albo piraci nie byli źli. Albo to jeszcze było coś innego. Coż skąd ona ma widzieć taki rzeczy skoro nawet pierwszy raz widzi kogoś, kto ma taką dziwną moc, a przecież dużo w laboratorium widziała.
Bez sensu.
Nie zareagowała na słowa kobiety, było jej wyraźnie obojętne co ta mówi. Rozejrzała się i poklaskała widząc jak blondynka zwolniła ruchy biegnących na nich osób. Może powinna razwiązać to w szybki i prosty sposób?
Kobieta wyciągnęła zza paska pistolet, odblokowała go i czekała, kogo powinna zabić? Może wszystkich? A może irytującego gościa ze skrzydłami i chowającego się kupca?
Rozglądając się tak zauważyła, że z kapelusza kupca wyleciały małe bomby, te, które zostały posłane w jej kierunku postarała się zatrzymać lodowatym strumieniem powietrza wydobywającym się z ust. Postanowiła się również teleportować prosto w jego stronę.
Jeśli kogoś powinna zabić to chyba właśnie jego prawda?
Jednak czy się jej uda?
BANG
I 15 nie ma.
BENG
I 15 jest koło Franka, znowu nie udało jej się wylądować tam, gdzie powinna, jednak tym razem nie było najgorzej. Zamierzała ominąć mężczyznę i ruszyć w kierunku zdradzieckiego, bombowego kupca. Chyba, że szybciej, jakiś inny pirat postanowi stać się jej ofiarą i znajdzie się koło Opętańca. Wtedy jej naboje posłużą do szybkiej obrony przed napastnikiem.
15
15

Godność : Alice Murphy
Wiek : 19 lat
Rasa : Cyrkowiec
Lubi : Zabawę, dobrą muzykę, imprezę, więcej narkotyków ... co?
Nie lubi : Głupich, nudnych ludzi.
Wzrost / Waga : 158/49
Aktualny ubiór : .
Pod ręką : Klucze od domu, telefon, portfel, słuchawki, zapalniczka zippo.
Broń : Pistolet, magazynek, kastet
Zawód : Barman, cukiernik
Stan cywilny : Wolna
Stan zdrowia : Żyje ... jeszcze.

Liczba postów : 10
Dołączył : 18/02/2019

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Frank on Wto 07 Maj 2019, 23:35

Rozbiegany wzrok opętańca w panice krążył po polu bitwy. No nie można było powiedzieć, że był odważny. Frank w tamtej chwili był ewidentnie tchórzem. I w sumie jak mu się dziwić po tym wszystkim, co się stało. Wpierw wyrosły mu skrzydła, potem użerał się z Lydią, a teraz jeszcze dosłownie przylecieli piraci i zaczęli w niego ciskać nożami. Na szczęście jakieś odruchy miał i odskakiwał w bok, gdy coś niebezpiecznego do niego leciało. Raczej nie chciał sprawdzać, czy tutejsza broń jest równie ostra, co u niego. Zaraz po pierwszym z uników spojrzał na pozostałe osoby, które chyba były po jego stronie. "Jego"? No tak... Najwyraźniej siłą rzeczy został wcielony do obrońców. Choćby po to, by bronić własne życie. Niestety gdy tylko to sobie uświadomił, towarzyszy zasypał mu grad bomb. Patrzył na to wszystko zdezorientowany, nie wiedząc, czy rzucić im się na pomoc, czy uciekać. Albo skupić na własnym przeżyciu, bo właśnie szarżował na niego jakiś dachowiec. Być może kuzyn Lydii. W sumie przyjemnie byłoby komuś oddać dla odmiany. I to najlepiej dachowcowi. Gdy tak sobie porównywał w myślach oba mieszańce, obok niego nagle zmaterializowała się 15. Chciał krzyknąć, ale głos ugrzązł mu w gardle. Zresztą kobieta chyba nie była zainteresowana nim, a bardziej kapelusznikiem.
- Daj mi jakąś broń do chole...
Krzyknął do niej z lekką paniką w głosie i niestety nie dokończył. W jego stronę po raz drugi poleciał sztylet. Frank wybałuszył oczy i spróbował ponownie uskoczyć w stronę przeciwną do 15. Ewidentnie potrzebował broni. Niestety ucieczka nie wchodziła w grę, bo pewien obecny na sali geniusz wyłączył portale. A w niego nieustannie coś leciało i nawet nie miał jak się obronić. Niefortunnie nikt mu nie wspomniał o tym, że nosi na plecach całkiem imponujący oręż.
Frank
Frank

Godność : Boone
Wiek : 24
Rasa : Opętaniec
Lubi : Pośpiewać podczas wędrówki, czy przy ognisku
Nie lubi : Tłumów
Wzrost / Waga : 181 cm/ 76 kg
Aktualny ubiór : Niebieskie, w miarę luźne jeansy oraz szara koszulka i skórzana kurtka. Te ostatnie mają niedbale wycięte otwory na skrzydła.
Znaki szczególne : Nieczesane włosy
Pod ręką : Plecak z dwoma bochenkami chleba, serem, 3 litry wody i oczywiście niedziałający telefon
Broń : Ciężki, dwuręczny miecz lub pistolet
Pan / Sługa : Pan własnego losu
Stan zdrowia : Zdrowy

Liczba postów : 30
Dołączył : 16/02/2019

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Soph on Czw 16 Maj 2019, 19:08

Jaka szkoda, iż 15 nie zdecydowała się pociągnąć za spust! Wszystko byłoby prostsze! A tak, nadal mamy zdradzieckiego kupca - teraz dodatkowo miast przypraw czy bluzg, ciskającego na prawo i lewo bombami - oraz Dachowca-szermierza, któremu na myśli tylko rzucić się na Franka! Cała sytuacja może się jedynie pogorszyć, jeśli Kapelusznikowi dopisze szczęście i znienacka wyrzucone bomby dosięgną celu.

Co do tego - pociski rzucone zostały nagle, niemal zza pleców, od bezpiecznej podobnoż strony! dlatego nawet gdy stojąca najbliżej 15 zauważyła, że coś się święci, nie zdołała temu zapobiec. W chwili, gdy wydychała lodowate powietrze, bombki już tam były. (Gracz prywatnie wybrał opcję nagłego przeteleportowała się z dala od zagrożenia, więc ląduje koło Franka, a wroga Marionetka traci cel z oczu.)
Z racji jednak, że szczęście Kapelusznika szwankowało tak samo jak wcześniej szczęście Blackteetha, małe bomby wycelowane w dwie pozostałe kobiety rozbiły się niedaleko, robiąc wiele huku i dymu, ale nie czyniąc im żadnej krzywdy. Atak wystarczył jednak, by i Lydia, i Lithiel odskoczyły z dala, a ta druga straciła panowanie nad wytworzoną grawitacją.
Piraci znów byli wolni.

Lydia, Lith i Blackteeth
Ciężar odepchnięcia ponownego ataku, tym razem skierowanego bezpośrednio na siostrę, przyjęła na siebie Strażniczka, już ostrzeżona małymi pociskami. Ma 2/3 szans, by bomba rozbiła się na jej polu ochronnym, ale tak się nie dzieje. Czy bomba była skontrowana wyjątkowo rozmyślnie, czy to Dachówka za późno zareagowała? Nie dowiemy się tego, ale pocisk Krzywaczapa przebił się przez moc Lydii i przypuszczalnie rozbił na dziewczynie. Nastąpił mocno odczuwalny wstrząs, jak tąpnięcie, gdy bomba eksplodowała w pobliżu kotki, a może bezpośrednio na jej skórze? W rejonie, gdzie stały kobiety i gdzie zbliżał się Blackteeth widoczność ograniczał dym z prochu oraz magicznej pozostałości bomby i ledwie można było odróżnić postaci leżącej na boku Strażniczki oraz pochylającej się nad nią Lithiel. Poszkodowana Dachówka kaszlała, ale żyła, a wokoło walały się kawałki gruzu, niegdyś posadzki.
Należy pamiętać, iż w ich stronę kierował się kapitan Piratów. Lithiel wcisnęła w niemal wiotką dłoń siostry małą fiolkę z wielu przytroczonych do pasa, a następnie przypadła do ziemi przed nimi, dłonią kreśląc znaki, które zapłonęły zaraz fioletowawym blaskiem, podobnie jak jej kolczyki. Podniosła gorejący wzrok na Blackteetha i cisnęła w niego kolejną z fiolek u pasa.

Frank, 15 i szermierz Anaris
Równocześnie z przerwaniem pola grawitacyjnego Lithiel, w kierunku Franka znów wyprysnął wrogi szermierz. Nie dość, że atakowano go wcześniej, teraz także usiłowano go pozbawić życia (lub oka) i
Opętaniec ponownie musiał unikać latających ostrzy! Jeszcze chwila i okrzykną go "Gibkim Frankiem" lub podobnie!
Na nic, że niemal umknął wtedy ostrzu Marionetki, na nic, iż trafem skoczył w tył, ku ścianie świątyni, z dala od pozostałych, w których wycelowane zostały bomby. Na nic obecność 15 i jej pistoletu, bo unik musiał wykonać samodzielnie. Pytanie, czy znów miał na tyle szczęścia, by wyjść z opresji obronną ręką.
Ostrze poszybowało z prędkością, jaką może przybrać ciśnięty przedmiot i utkwiło w stopie Franka, nie przybijając jej jednak do podłoża - wystarczyło więc jedynie wyciągnąć je z ciała i postarać nie przejmować się pulsującym bólem i napływającą krwią. Albo i nie, bo oto za nożem nadciągał wrogi Dachowiec, gotowy wrazić szpadę w serce niczemu winnego Opętańca. w głowie Franka rozległo się nieznane echo: Skrzydłami się zasłoń, głąbie!
15 miała teraz pole do popisu - nadbiegający Dachowiec stanowił idealny cel, by zrobić z niego ser szwajcarski i to w jego kierunku, wedle wcześniejszego zamysłu dziewczyny, poszybowały kule. Szermierz próbował ich uniknąć i udało mu się to! jednak nie mógł kontynuować szarży na Franka. Pomiędzy nim a ofiarą stanęła szalona raifu.  Co teraz, Piętnastko? Kolejne kule czy przechodzimy do rękoczynów?
Oboje, i Frank, i 15, mogli dalej dostrzec dym oraz leżącą postać w masce i stojących naprzeciwko siebie, mierzących się wzrokiem Blackteetha i Lithiel. Kolczyki kobiety żarzyły się fioletowo. Jednak czy to dobra chwila na ruszanie innym z pomocą?



15 - określ na mój użytek liczbę kul wystrzeloną w kierunku szermierza, liczbę nabojów, która jej została oraz ewentualnie posiadanie zapasowego magazynka - może być prywatnie

Siły SCR przybędą za: 4 posty
Kolejka: 15 >> Frank >> Piraci >>MG
Soph
Soph
Anarchs

Godność : Sophie „Opal” Bugs vel hrabina de Chardonay
Wiek : gdy ukrywa arogancję, wygląda na nastolatkę
Lubi : suszone owoce i nowe moce
Nie lubi : niekompetencji i nieprzewidywalnych sytuacji | czekolady i deszczu
Wzrost / Waga : 180cm / 65kg
Aktualny ubiór : długa, burgundowa kiecka
Znaki szczególne : palce o czterech stawach międzypaliczkowych, wytatuowane imię na wewnęrznej części prawego nadgarstka, kilka perłowych blizn po ramionach i na talii
Pod ręką : druga ręka! i pewnie jakiś sztylet.
Zawód : oficjalnie sekretarz arcyksięcia
Bestie : Likyus z rdzawą gwiazdą na pysku (Orem), jadowicie zielony Avi (Verde), Alam (Riehl) o grzbiecie pełnym czarnych magnolii
Stan zdrowia : gojąca się rana postrzałowa lewego ramienia

Specjalne : Administrator, Mistrz Gry
Liczba postów : 110
Dołączył : 24/08/2018

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa 15 Yesterday at 20:07

Szkoda, że nie trafiła, było by fajnie. Albo przynajmniej było by o jednego przeciwnika mniej, ale przecież jej to nie przeszkadzało. Może się zabawić. Wciągnęła głęboko powietrze i uśmiechnęła się do Dachowca jednocześnie celując bronią w sam środek jego korpusu, by w razie odmowy zabić go jednym, pewnym ciosem.
-Może tak odłóżmy broń i sprawdzimy jak sobie bez niej poradzisz? Czy pozwolisz, by cię kobieta skopała w parterze?
Czy się boi czy się zgodzi? Czy postąpi krok więcej z bronią i 15 trafi pojedynczą kulką w serce? Nie miała zamiaru więcej ich zużywać, jeśli by nie trafiła, to spróbuje go dotknąć i obezwładnić na chwilę mocą by mieć pewny i czysty strzał prosto w głowę.
Frankiem czy tymi dwoja kociczkami może się zająć później. Teraz nie obchodzili jej inni kiedy w końcu może miała przeciwnika tylko dla siebie. W tym dziwnym świecie z dziwnymi ludźmi. Może oni też są efektem eksperymentów Morii, ale o dziwo bardzo dobrze wyglądali.Ona była wyjątkiem, że udało jej się przeżyć bez żadnych blizn, ale nie poznała nikogo, kto miał tyle szczęścia.
Jednak czy to miało teraz znaczenie? Czas na posiłek, może przecież pierwszy raz w życiu spróbować innej niż ludzkiej krwi.
15
15

Godność : Alice Murphy
Wiek : 19 lat
Rasa : Cyrkowiec
Lubi : Zabawę, dobrą muzykę, imprezę, więcej narkotyków ... co?
Nie lubi : Głupich, nudnych ludzi.
Wzrost / Waga : 158/49
Aktualny ubiór : .
Pod ręką : Klucze od domu, telefon, portfel, słuchawki, zapalniczka zippo.
Broń : Pistolet, magazynek, kastet
Zawód : Barman, cukiernik
Stan cywilny : Wolna
Stan zdrowia : Żyje ... jeszcze.

Liczba postów : 10
Dołączył : 18/02/2019

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 3 z 3 Previous  1, 2, 3

Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach