Czerwonolistny cmentarz

Go down

Pisanie autorstwa Geograf on Pią 18 Sty 2019, 12:51

Czerwonolistny cmentarz Roslee-s-skeleton-forest-by-rosuuri-d8celfo



  Była niegdyś mgła.
  Gęsta, spychająca znienawidzone istoty, dwie ich strony, w kotlinę.
  I nastała bitwa.
  Szaleńcza, krwawa i niespodziewana. Trwająca ledwie kilkadziesiąt minut, której żniwo po obu stronach zostało bogato zebrane przez wysłanniczkę samej śmierci. Wysłanniczka ta, znana ze swojej nikczemności, postanowiła nie uwalniać dusz od poległych tu ciał. Umarli zostali zapomniani, zalani ulewnymi deszczami, zanurzeni w gruncie, gdzie odnaleźli miejsce swojego niespokojnego… spoczynku.
  Masowa mogiła  z czasem powstała do pionu – kości, obdarte już z mięśni i ścięgien, poczęły odnajdować drogę ku światłu. Przybrały w rozmiarach, pięły się ku firmamencie, gromadząc na swoich dłoniach czerwonawe liście – symbol wciąż tkwiących w tym miejscu dusz. Niegdyś wrogowie, teraz żywe grobowce swoich własnych ciał – ustawione jak sąsiad obok sąsiada.

  Minęły lata, a masowa mogiła stała się laskiem z lotu ptaka i upiornym cmentarzyskiem z perspektywy robaka. Kto postawi kroki na ścieżce prowadzącej do gaju, ujrzy pozornie bezpieczne miejsce. Bowiem choć jedne kończyny wynoszą liście ku górze, inne, tkwiące w głębinach gleby, szukają nowych kości, nowego materiału na przedłużenie swojego istnienia – żądają wieczności, nie chcą być już dłużej osamotnione.
Geograf
Geograf

Wiek : Wieczny
Wzrost / Waga : Czy to ważne
Pod ręką : mapa i luneta
Liczba postów : 53
Dołączył : 13/01/2019

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Kris on Wto 30 Lip 2019, 20:49

Kościsty Strasznik
Wymagana liczba osób do pokonania: 1-2
Czerwonolistny cmentarz U2avbnF

Pojawił się niczym nieoczekiwany gość, spadł na ziemie, uklęknął z gracją na swych nagich kościach. Wstając zmaterializował swoją kosę, która wręcz połyskiwała blaskiem na okolice cmentarza. Zrobiło się nie małe spięcie w powietrzu. W około zaczęła szaleć burza, takiej jakiej jeszcze nikt nie widział. Jej echo było słyszalne zarówno w Świecie Ludzi jak i Krainie Luster. Miało się wrażenie, jakby jakieś bóstwo zstąpiło na ziemię. Czerwone liście, które były tak charakterystyczne dla tego miejsca, przykryła biała, lepka substancja. A ów Koszmar zajął miejsce przy jednym z nagrobków, może nawet zdałoby się odczytać, gdyby nie zżarł ząb czasu wyrytych imion, nazwisk. Usiadł obok, zmaterializował filiżankę z jakimś napojem i zaczął popijać. A po chwili wybuchł płaczem takim, że jak ktoś go usłyszał, zapłakał razem z nim.

Kris
Kris

Godność : Christopher Chandler
Wiek : 26
Rasa : Opętaniec
Wzrost / Waga : 170/60
Pod ręką : Pewnie nosi przy sobie paczkę czekolady lub słodyczy
Specjalne : Mistrz Gry (na okresie próbnym)
Liczba postów : 19
Dołączył : 10/01/2019

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Fatum on Sro 31 Lip 2019, 00:43

Misja na Koszmara !

Nie bardzo pamiętałam, który to już raz obiecałam sobie solennie „Więcej, nie będę pić z Lunatykami!” . I nie, żebym miała coś, co tych powsinogach, którym ciężko usiedzieć w miejscu, bo ciągle, by tylko odkrywali jakieś niezbadane rejony wiedzy, albo zbierali jakieś fanty. Znała pewnego błękitnokrwistego, który na ten przykład kolekcjonował sztuczne oczy. Każda wizyta w jego domu pozostawiała na skórze uczucie, bycia obserwowanym, które trwało jeszcze na długo po zakończeniu wizyty. W każdym razie, jeśli mowa o niemożności usiedzenia w miejscu, to tu akurat mieliśmy wspólny mianownik. I może dlatego tak dobrze, szło mi się dogadywanie z tymi bardziej rozrywkowymi, a już, szczególnie kiedy w pobliżu był dobry alkohol. Ba marny też się, nadawał.
Ale po co wspominam o tym wszystkim? Cóż to tak tylko na wypadek, gdyby kogoś interesowało, dlaczego spędziłam noc w jakimś cholernym lesie, mimo że wykupiłam pokój w tawernie.
Tej nocy spotkało mnie bowiem, ogromne rozczarowanie... Otóż najmłodszy na oko trzydziestoletni blondas o cholernie przebiegłym spojrzeniu, zagadywał mnie tego wieczora niejednokrotnie. Jego siostra oraz stryj chyba nie byli z tego faktu szczególnie szczęśliwy, lecz reszta amatorów złocistego trunku nie miała na ten fakt większego baczenia. A ja cóż? Facet był niczego sobie, a ja pijana … to też zabezpieczenia, stojące na czele mej „czci” jakoś nieszczególnie miały ochotę się zbroić. W trakcie całej tej uroczej imprezy musiałam wspomnieć coś o moim zamiłowaniu do gadów. Ponieważ blondas, kilkukrotnie obiecał mi pokazać groźnego węża... No cóż, nie jesteśmy dziećmi, wiadomo o co chodzi.... Miałam tylko pewne obawy, czy faktycznie uda się coś zwojować na owym froncie, ponieważ Lunatyk ledwo zachowywał pion. Cóż, może faktycznie miał tyle po ile wyglądał i jeszcze nie znał tak dobrze, jak ja swojego limitu. W każdym razie, gdy w pewnym momencie ociągnął mnie na bok, wiedziałam co się świeci. A przynajmniej myślałam, że wiem, do czasu aż oboje nie zniknęliśmy w rozbłysku fioletowego światła, po czym pojawiliśmy się u wejścia jakiejś sporej groty. Blondas oświadczył, że tu mieszka wąż, o którym mówił... i że go dla mnie przywoła. W tamtym momencie moje rozczarowanie sięgnęło, dna... które jednak nie okazało się ostatecznym. Dno bowiem zostało pogłębione o jakieś sześć stup pod ziemią albo sześć stup w głąb gadziej paszczy. Tak, stało się, dokładnie to, co się wam wydaję. Otóż wąż, który okazał się egzemplarzem o naprawę imponującym rozmiarze, zeżarł mojego niedoszłego kochanka. Co miałam zrobić w takim wypadku? Nie znałam gościa na tyle dobrze, by czuć chęć ruszenia mu się na odwet. A w dodatku mnie wnerwił... to też odeszłam w niewiadomym kierunku, nim gad zdążył się namyślić czy nie ma jeszcze ochoty na deserek.
Noc spędziła w wygodnym hamaku, rozwieszonym jakieś trzy metry nad ziemią. I spało mi się całkiem dobrze, do czasu aż z sennych objęć nie wyrwały mnie huki i trzaski, które kojarzyły się z jednym. Burza. I to nie byle jaka. Mimo wszystko nie uznałam jej za dostateczny powód, aby, popadać w paranoję, lub by zmieniać swoje plany. A planowałam wrócić do karczmy, z której zostałam, porwana. Miałam bowiem przeczucie, że zostawiłam tam coś ważnego... nie mogłam tylko przypomnieć sobie co takiego. Przy okazji, mogłabym też poinformować resztę zgrai o tym, że jeden z jej członków, postanowił bardzo dogłębnie przeanalizować temat, gadziej anatomii. W jaki sposób przekazać im taką nowinę? Jedno było pewne, będzie potrzebna czekolada.
Zgadzając się z własnymi myślami, przytaknęłam sobie na zgodę, po raz kolejny wsuwając do ust, łyżkę zapełnioną kremem czekoladowym pochodzącym ze świata Ludzi. Był naprawdę obłędnie dobry i w wypadku mojej pokręconej anatomii, stanowił najlepszy straszak na kaca. Smakował też dobrze w połączeniu z prażonym bekonem !
Nie bardzo wiedząc, gdzie się znalazłam, zwyczajnie zmierzałam przed siebie. Niby mogłam użyć kompasu i przeskoczyć do interesującego mnie miejsca od razu. Uznałam jednak, że poranny spacerek mi się przyda. Trzeba było w końcu rozprostować kości i inne części organizmu, które tkwiły w trybie „drzemka”.
Uśmiechnęłam się szeroko na widok znajomego kościstego lasu... który wyglądał jednak nieco inaczej, niż go sobie zapamiętałam.
-Co jest? Liści zapomnieli pomalować? Czy ktoś się bawił z chmurami i deszczem wybielacza. Te przeklęte magiki, ciągle trzeba po nich sprzątać...
Mówiąc to, wyciągnęłam z wnętrza kapelusza, tęczową różdżkę, po czym zaczęłam zbliżać się w kierunku lasku.
Fatum
Fatum

Godność : Fenrisa Arcelia Timandra Unenia Meara (FATUM) Weridust
Wiek : Wyglądam na jakieś 24 i na tyle się czuję!
Rasa : Kapelusznik albo niedorobiony Cyrkowiec, mentalnie coś pomiędzy.
Lubi : Zabawę! Śmiech, cyrk, kolory, brokat, hałas, urocze i upiorne rzeczy, więcej kolorów! Watę cukrową, herbatę, alkohol! Zwierzątka! Mogę tak cały dzień!
Nie lubi : Nudy, strażników narzekających na zakłócanie spokoju, szybko biegających strażników... Wspominałam już o nudzie?
Wzrost / Waga : Całe 173 cm i niecałe 61 kilogramów chodzącego uroku osobistego, doprawionego gramem szaleństwa.
Znaki szczególne : Ja cała jestem szczególna!
Pod ręką : Jasper(czapka), o ile rękę trzymam na głowie.
Zawód : Artystka sceniczna! Błazen - akrobata, dawca uśmiechów.
Stan cywilny : Jaki stan?
Pan / Sługa : Jestem Panią i sługą własnego szaleństwa!
Liczba postów : 26
Dołączył : 17/02/2019

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Kris on Wto 06 Sie 2019, 23:15

Zdecydowanie biały kolor dominował całe otoczenie, wydawało się jak na swój dziwny sposób całkiem normalne, wystające nagrobki, opadłe na nie liście. Ot, zwyczajny cmentarz, jednak coś zdawało się, że nie pasuje, gdzieś jakby w niedalekiej oddali, ktoś wystukiwał pewien komunikat. Rytm był dość miarowy, jednak ze zmiennym tempem, może była to jakaś forma komunikacji ze światem. Dla wprawnego umysłu można było wyłapać całą wiadomość, którą pojawiła się w białych plamach, dużo kropek i minusów.
Kod:
-.- - --- / - ..- / .--- . ... - ..--..
 -.- - --- / - ..- / .--- . ... - ..--..
 - ..- / - -.-- .-.. -.- --- / ...-... -- .. . .-. -.-.. .-.-.-
 -.-. --.. . --. --- / --..-. -.-- .-- -.-- / ... --.. ..- -.- .- ..--..
 - ..- / -. .. . / -- .- / --..-. -.-- .-- . --. --- / -.-. --.. .-..- --- .-- .. . -.- .-
Czy Kapelusznicy uda się rozwiązać to? Czy będzie umiała się skomunikować z Koszmarem, którego jeszcze nie zauważyła, ale odczuwać może jakieś dziwne mrowienie pod skórą? Niepokój? Strach? Przygnębienie? Która z tych emocji jest prawdziwa, a która tylko zwykłym marazmem.
Kris
Kris

Godność : Christopher Chandler
Wiek : 26
Rasa : Opętaniec
Wzrost / Waga : 170/60
Pod ręką : Pewnie nosi przy sobie paczkę czekolady lub słodyczy
Specjalne : Mistrz Gry (na okresie próbnym)
Liczba postów : 19
Dołączył : 10/01/2019

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Fatum on Wto 20 Sie 2019, 15:53

Gdy już miałam zabrać się za przefarbowanie liści na żywszy i radośniejszy kolor, coś zaczęło docierać do moich uszu. Dźwięk, który raczej nie kojarzył się z niczym szczególnie przyjemnym czy miłym. Zamarłam jednak w pół kroku, aby móc lepiej się wsłuchać w miarowe postukiwanie.
Zmarszczyłam brwi, starając się wymyślić, co mogło być źródłem owego odgłosu. Stukanie, stukanie, stukanie. Żeby jeszcze miało to jakiś miły rytm, ale nie. Brzmiało to, jak dzięcioł. Tak to z całą pewnością był dzięcioł.
Kolejna chwila poświęcona na akustyczną analizę przyniosła jednak pewną korektę. Dźwięk nie przypominał tego, który wydaje z siebie drewno. Zresztą wiedziałam dobrze, że drzewa w tym lesie mają bardzo specyficzną naturę. Musiał być to zatem pijany dzięcioł, który nawet nie utrafił w odpowiednie drzewo.
Przytaknęłam sobie, zadowolona z własnej dedukcji, po czym spróbowałam odtworzyć fragment zasłyszanego rytmu. Złapałam za jeden z rogów swej błazeńskiej czapki, po czym odegrałam kawałek przekazu. Jaki był w tym cel? Cóż uznałam, że po mojemu zabrzmi lepiej. Las wydawał się spory i przemalowanie, choć go nawet z użyciem tęczowej różdżki zajmie mi zapewne dłuższą chwilę. Postukałam palcem o dolną wargę, zastanawiając się nad czymś szalenie istotnym.
Czy widział już kiedyś pijanego dzięcioła? Nie przypominałam sobie, a musiał być to widok ciekawy, który szkoda byłoby przegapić, skoro nadarza się ku temu sposobność. To też, kierowana nową, narastającą we mnie potrzebą, ruszyłam za źródłem dźwięku. Nie spieszyłam się, bo pamiętałam, że większość ptactwa charakteryzuje się płochliwością. Zresztą, w tym miejscu trzeba było uważać na stawiane kroki. Kościste łapki, wystające tu i ówdzie z podłoża lubowały się w obmacywaniu, stóp i nóg. Raz już straciłam tutaj całkiem dobrego buta! Teraz nie miałam zamiaru powtarzać tamtej akcji.
Fatum
Fatum

Godność : Fenrisa Arcelia Timandra Unenia Meara (FATUM) Weridust
Wiek : Wyglądam na jakieś 24 i na tyle się czuję!
Rasa : Kapelusznik albo niedorobiony Cyrkowiec, mentalnie coś pomiędzy.
Lubi : Zabawę! Śmiech, cyrk, kolory, brokat, hałas, urocze i upiorne rzeczy, więcej kolorów! Watę cukrową, herbatę, alkohol! Zwierzątka! Mogę tak cały dzień!
Nie lubi : Nudy, strażników narzekających na zakłócanie spokoju, szybko biegających strażników... Wspominałam już o nudzie?
Wzrost / Waga : Całe 173 cm i niecałe 61 kilogramów chodzącego uroku osobistego, doprawionego gramem szaleństwa.
Znaki szczególne : Ja cała jestem szczególna!
Pod ręką : Jasper(czapka), o ile rękę trzymam na głowie.
Zawód : Artystka sceniczna! Błazen - akrobata, dawca uśmiechów.
Stan cywilny : Jaki stan?
Pan / Sługa : Jestem Panią i sługą własnego szaleństwa!
Liczba postów : 26
Dołączył : 17/02/2019

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach