Zamek Dunkelheit

Strona 3 z 5 Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next

Go down

Pisanie autorstwa Thorn on Pią 18 Sty 2019, 19:23

First topic message reminder :

Zamek Dunkelheit - Page 3 PuaNSJY

Wśród wznoszących się ku niebu szczytów Kryształowych Grani, pośród surowej skały i ciemnego kryształu, wznoszą się ostre wieżyczki Zamku Dunkelheit, należącego do rodu Vaele, a konkretniej do Aerona, głowy rodu. Owiany mrokiem budynek, chociaż nie ma specjalnie wielkich rozmiarów, budzi respekt, czasami nawet i grozę. Mury wykonano z ciemnego kamienia, zdobienia ograniczają się jedynie do surowych krzywizn łukowatych okien, gdzieniegdzie widać rzygacze odprowadzające wodę spływającą w deszczowe dni po strzelistych dachach. Cały kompleks wygląda jak zbiór osobnych wież, połączonych ze sobą zabudowanymi korytarzami.
Duża część ważniejszych pomieszczeń użytkowych znajduje się nie tyle w wieżach, co bezpośrednio w skalnej podstawie, przez co twierdza, mimo iż pozornie lekka i łatwa do zniszczenia, jest naprawdę dobrym schronieniem.
W podziemiach znajduje się między innymi stajnia i zbrojownia, a także kwatery przebywających tu na stałe strażników i służby. W największej, najszerszej wieży znajduje się część przeznaczona do przyjmowania gości – główna sala która może służyć za balową, wielki salon do rozmów przy kominku, jadalnia gdzie przyjmowani są goście. Mniejsze służą za mieszkania, zarówno dla gości jak i dla domowników. Kuchnia znajduje się dokładnie pod salą jadalną, żeby podawane potrawy zawsze były świeże i ciepłe – najwyższej jakości.
Wieża wysunięta najdalej od głównego wejścia to pomieszczenia należące do członków rodu – to tam mieszka Aeron Vaele i jego mała kuzynka, Abigail. Sypialnie tej dwójki znajdują się tuż obok, na samej górze, pod nimi natomiast ulokowany został salonik.
Pod wieżą mieszkalną znajduje się biblioteka i zbrojownia, do której wstęp ma jedynie Lord Vaele.
Wiele miejsc w Zamku Dunkelheit jest zamykanych za pomocą mechanizmu, który jest w stanie poruszyć jedynie magia Aerona. Sprawia to, że w razie ataku, Lord może odciąć od siebie poszczególne wieże, zamykając w środku napastników.
Do głównego wejścia prowadzi przejezdna, łatwo dostępna ścieżka którą spokojnie można przejechać zarówno konno jak i wozem. Same wrota są pilnowane przez specjalnie przeszkolonych strażników dzierżących halabardy.
Zapasy dostarczane są drogą teleportacji.
Thorn
Thorn

Godność : Aeron Vaele
Wiek : Ponad 500 lat / Wizualnie lekko ponad 30.
Rasa : Upiorny Arystokrata
Wzrost / Waga : 182/100 (same rogi trochę ważą).
Aktualny ubiór : Czarna marynarka zdobona na ramionach czarnymi piórami, zdobiona srebrną nicią i guzikami. Czarna koszula z kołnierzem w typie stójki. Czarne spodnie. Skórzane oficerki. Pas z przytroczonym rapierem.
Znaki szczególne : Opalizujące granatem, duże, zakrzywione rogi. Tęczowe oczy.
Pod ręką : Broń, zegarek kieszonkowy, sakiewka z pieniędzmi, mały notesik i długopis.
Broń : Rapier.
Stan zdrowia : Zdrowy.

Liczba postów : 62
Dołączył : 14/01/2019

Powrót do góry Go down


Pisanie autorstwa Thorn on Nie 19 Maj 2019, 13:42

Skinął głową Gawainowi, z wymalowanym na ustach tajemniczym uśmiechem na znak, że pojął aluzję. Aeron wiedział, że niektórych osób nie da się po prostu kupić, ale jak przekonać się co w takim razie było walutą? Zaczyna się od złota, obiecuje w zamian ziemie a na samy końcu przysługi, bowiem to te ostatnie były najcenniejszym środkiem płatniczym.
Uzależnieni od władzy Upiorni Arystokraci trzymali w swoich łapskach cały świat. Również on, chociaż jeszcze nie tak dawno nawet nie myślał o umacnianiu wpływów, w tej chwili był łasy na to, co rogate głowy lubią najbardziej. Po cóż mu zamek, jeśli pominąć wygodę? Ależ to jedno z prostszych pytań. Skoro w niedalekim sąsiedztwie znajdowała się forteca Larazirona, jego największego rywala, on musiał pokazać, że nie jest bierny, nie podkulił ogona, nie skupia się jedynie na cichym popierdywaniu o potędze rodu. Teraz, gdy miał u swego boku Abigail, wszystko będzie zarówno prostsze jak i trudniejsze. Wiedział, że musi ją pilnować jak oka w głowie. A najlepszym miejscem do spokojnego wychowywania tak cennego dziecka było właśnie pustkowie.
Słuchał z ciekawością instrukcji obchodzenia się z grzybami. Trochę żałował, że nie wezwał zawczasu Bianki, bo ona lepiej to wszystko zapamięta, ale wierzył, że będzie potrafił jej to powtórzyć.
- Myślę, że kilka okazów wystarczy. Sprawisz tym Biance wiele radości, uwielbia zajmować się roślinnością. Swoje poletko traktuje z czułością godną... matki. - spojrzał na Yako. Wiedział, że jego najbliższa służba bardzo lubiła Demona. Czy zdążyli już nim plotkować? Czy wyciągnęli na wierzch brudy jakie między nimi były?
Aeron dowiedział się jakiś czas temu o marzeniach Pokojówki. Choć nie okazał wtedy współczucia, wiedział jak dziewczyna bardzo cierpi. Jak jednak dać jej możliwość spełnienia pragnień, skoro natura poskąpiła jej możliwości posiadania dzieci? Może jeśli zajmie się Abi, będzie spokojniejsza.
Co innego Caius. Ten narwany, półdziki mięśniak zupełnie inaczej podchodził do roli ojca. Bywały dni, że miał ochotę rozszarpać każdego kto wspomni o potomkach, były też i takie, gdy zamykał się w kuchni na cały dzień i rozmyślał.
Vaele widział w ich oczach ból i coraz częściej zastanawiał się, czy tak naprawdę nie zakuł ich w kajdany i nie zrobił z nich niewolników. Cierpienie jego jedynych bliskich spędzało mu sen z powiek.
Z zamyślenia wyrwał go dalszy tok rozmowy. A raczej komentarz Lusiana.
Upiorny zamrugał oczami i nie wiedzieć czemu, na jego policzkach wykwitł rumieniec. Pogłębił się tylko po stawce Gawaina. Drwili z niego?
Zaśmiał się zakłopotany i podrapał po tyle głowy, przez co na kilka sekund wyglądał jak zwykły, młody facet a nie wiekowy Arystokrata.
- Cóż mogę rzec... Rodzicielka zawsze zmuszała mnie do nakładania przeróżnych specyfików na rogi. - wyjaśnił - Może dlatego tak nie lubię tego robić. W ostateczności jednak, kiedy wypada, przyozdabiam je na różny sposób, chociaż i tak nie jestem w tej kwestii zbyt oryginalny. - dodał a przed oczami stanął mu Vyron z jego okutymi rogami. Może i on powinien sobie sprawić takie cacka?
Przeniósł spojrzenie tęczowych oczu na Yako i pojawiło się w ich ciepło, kiedy kąciki ust uniosły się w uśmiechu. Pamiętał ich pierwsze spotkanie, chociaż to kolejne były mu milsze. Ponownie poprawił się na krześle, świadom, że myśli płatają mu figle i tylko wzmagają pragnienie, a przecież pod stołem siedzi dziecko!
- Wziąłem cię wtedy za Dachowca. - wyjaśnił - Bez obrazy. Nie sądziłem po prostu, że Kraina Luster może być domem dla kogoś tak... wyjątkowego. - powiedział i ukrył uśmiech za kielichem, z którego postanowił się napić.
Obiad dobiegał końca i przyszedł czas na deser. Zanim jednak to nastąpiło, służba pozbyła się zbędnych naczyń i zaczęła wnosić słodkości.
- Bez przesady. Nie jestem mordercą. - powiedział z kwaśną miną, patrząc na Cienia - A przynajmniej nie obecnie. Co jednak robiłem w przeszłości, jest już historią. - spojrzał na blat a na jego twarz wkradła się powaga - Nie zaznaczam tego zbyt często, ale miałem swój wkład w Wielką Wojnę. Niemały. - wyobraźnia podsunęła mu krzyki jego żołnierzy, pomieszane ze szczękiem żelaza i dźwiękiem pryskającej krwi. Zmarszczył na chwilę czarne brwi i zacisnął jedną dłoń.
Ile już lat starał się uporać z własnymi myślami, wspomnieniami i błędami? Wyciągnął z ostatnich naukę ale nie może obiecać, że kiedy nadejdą złe czasy, postąpi inaczej. Teraz wie już więcej, ma więcej do stracenia ale i więcej do poświęcenia.
- Darzę cię ogromnym szacunkiem, bo jesteś jedynym Cieniem, którego znam a który jest inteligentny. - powiedział, patrząc mu w oczy ze śmiertelną powagą, brwi nadal miał ściągnięte - Wierzę w twoje umiejętności, jakiekolwiek by one nie były, bo nawet jeśli kiedyś popełnisz błąd, jestem w stanie zapewnić ci ochronę. Dlaczego? - odchylił się na oparcie i przez chwilę naprawdę wyglądał na książę, trzymający w dłoniach władzę nad światem - Gdy byłem jeszcze pacholęciem, matka opowiadała mi, że Cienie to cudowne istoty, najczystsze jakie chodziły po ziemi. Nie potrafiłem wtedy pojąć o co jej chodziło, bo jawiły mi się one jako demony, odbierające życie i dręczące zjadaniem snów. Szybko jednak przekonałem się co miała na myśli, kiedy pewnego razu, po tym jak Dziadek sprał mnie prawie do nieprzytomności... - szeroka dłoń Arystokraty zacisnęła się mocno na krawędzi podłokietnika krzesła - ...całą noc dręczyły mnie koszmary. Wyłem przez sen. Matka przyprowadziła znajomego Cienia, który odebrał mi okropne sny. Nie wiem jak to zrobił, nie znam genezy tego zjawiska, ale zwyczajnie zasnąłem, spokojny i szczęśliwy. - uniósł nieco twarz, zerkając na Keera z góry - Nigdy więcej nie była na tyle łaskawa, by ponownie zaprosić tego Cienia. Po czasie przyzwyczaiłem się do koszmarów, stały się elementem mojego życia. - stwierdził - Chciałoby się zapytać, dlaczego nie zapłacę za usługi kolejnego Cienia, dlaczego nie poproszę ciebie byś mi je odebrał. Odpowiedź jest jednak bardzo prosta: są częścią mnie. Nie wyobrażam sobie spokojnej nocy, spotkania z przeszłością bo to mnie ukształtowało i nadal kształtuje. To tak, jakbym kazał wyrwać sobie kawałek duszy. - urwał na chwilę ale nie odwracał wzroku od dziwnych, ale jednocześnie pięknych oczu rudzielca - Uczepiłem się ciebie z prostego powodu. Bo kiedy nadejdzie mój czas, wezwę cię i poproszę, byś odebrał mi ostatni sen. Wyzwolisz mnie z całego cierpienia jakie przez laty znosiłem, pozwolisz odejść z czystą kartą. - w sali zapanowała grobowa atmosfera - Bo wierzę, że jesteś najczystszą istotą, jaką nosił świat. Wybawcą. Bo nawet jeśli pożerasz sny, nawet jeśli zadajesz ból, efekt jest cały czas ten sam. Twoja ofiara osiąga spokój. Prędzej czy później. - wyjaśnił - Jestem gotów zapłacić za spokój każdą cenę, za wolność jeszcze większą. Chciałbym mieć w tobie przyjaciela, bo o wiele lepiej umiera się wśród bliskich. Nawet jeśli z poderżniętym gardłem lub ze sztyletem sterczącym z piersi, albo dławiąc się krwią zmieszaną z trucizną.
Służba wniosła ogromne misy z deserami - musami w wielu owocowych smakach, czekoladowe ciasto, lody w ogromnym wspólnym pucharze i jeszcze więcej wina.
Aeron widząc słodkości nagle zmienił wyraz twarzy, jakby bawił się kalejdoskopem a nie częścią samego siebie. Posłał wszystkim miły uśmiech i wskazał zachęcająco na jedzenie.
- Powiedziano mi, że przywieźliście ze sobą dużo bagażu. Nie byłbym sobą, gdybym nie zaspokoił ciekawości. Cóż zabraliście? - zerknął na Demona i wtedy też usłyszał zgrzyt pod stołem. Odchylił się i spojrzał pod mebel.
Kogitsunemaru gryzł nogę od stołu. Widok ten nieco rozbawił Arystokratę, bo nie zależało mu na stole ale równocześnie odezwała się w nim chęć upomnienia dziecka.
- Połamiesz sobie ząbki. - powiedział do malca - Wyjdź, dostaniesz słodkie. - może mówiąc jego sposobem będzie Upiornemu łatwiej nawiązać kontakt z dzieckiem.
Wyprostował się i sięgnął ku naczyniu z musem czekoladowym. Miał słabość na punkcie czekolady, jednocześnie wiedząc jak silnym afrodyzjakiem była.
Thorn
Thorn

Godność : Aeron Vaele
Wiek : Ponad 500 lat / Wizualnie lekko ponad 30.
Rasa : Upiorny Arystokrata
Wzrost / Waga : 182/100 (same rogi trochę ważą).
Aktualny ubiór : Czarna marynarka zdobona na ramionach czarnymi piórami, zdobiona srebrną nicią i guzikami. Czarna koszula z kołnierzem w typie stójki. Czarne spodnie. Skórzane oficerki. Pas z przytroczonym rapierem.
Znaki szczególne : Opalizujące granatem, duże, zakrzywione rogi. Tęczowe oczy.
Pod ręką : Broń, zegarek kieszonkowy, sakiewka z pieniędzmi, mały notesik i długopis.
Broń : Rapier.
Stan zdrowia : Zdrowy.

Liczba postów : 62
Dołączył : 14/01/2019

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Anomander on Nie 19 Maj 2019, 20:54

Dźwięk spokojnych, miarowych kroków odbijał się echem pośród  niemal pustych pałacowych korytarzy. Nie dało się ukryć, że zamek Aerona Vaele był mniej przytulny niż Klinika. Chociaż „przytulny” to może złe słowo na określenie wnętrza budowli o takim charakterze. Zamek był po prostu bardziej surowy. Cóż, będzie się musiał do tego przyzwyczaić, koniec końców nie było tu tak źle. Nie kapało mu na łeb, nie przymierał głodem, miał zapewnione wszelkie luksusy i zagwarantowane bezpieczeństwo. W końcu najciemniej jest pod latarnią, prawda? Na wszelki wypadek, zmienił również używane dotychczas imię i nazwisko. Zwał się teraz Christian Thurm, i według wystawionych na nowo dokumentów, był dalekim krewnym rodu Vaele. Bardzo dalekim.
Zdawał sobie doskonale sprawę z tego, że gdy tylko nauczy Aerona Vaele patrzyć na świat jego własnym, anomanderowym wzrokiem, ten natychmiast usunie go, jako potencjalne źródło zagrożenia. Vaele nie był przecież idiotą, albowiem Anomander w życiu nie zgodziłby się służyć radą idiocie. Perspektywa nalewania czegokolwiek do dzbana, który pozbawiono dna, zupełnie go nie bawiła. Jeśli zaś chodzi o likwidację, to spodziewał się tego, bowiem sam uczynił by to, będąc na miejscu swojego „wychowanka”. Z tego powodu Niebieskooki zawczasu opracował dla siebie plan awaryjny, plan awaryjny planu awaryjnego, a także plan awaryjny planu awaryjnego planu awaryjnego oraz kilka pomniejszych metod uniknięcia śmierci, z prostacką rejteradą pod postacią mgły na czele.
Nie spieszył się, bo i dokąd miał się spieszyć? Nie było już klinicznych dyżurów, nie było zarządzania czy konieczności rozplanowania działań. Ponadto miał pieniędzy jak "eskimosi" lodu zimą i zasadniczo żadnych obowiązków.
Potarł blizny na twarzy. Pewnie gdyby wszystko potoczyło się inaczej, wróciłby do Kliniki innego dnia każąc Bane’owi usunąć blizny. Niestety wyszło jak wyszło. Podczas nieobecności Bane’a zakradł się do Kliniki, i używając jego różdżki, zmienił sobie kolor włosów na biały i nieco rozjaśnił cerę. Zapragnął przejrzeć się w lustrze, i to właśnie ta chęć podziwiania siebie w nowym wydaniu niemal go zgubiła. Drzwi się otworzyły, a do pokoju weszła Alice. Choć „weszła”, to mało powiedziane. Wparowała jak tornado! Jak grom z jasnego nieba! Błyskając stalą, szumiąc suknią w morderczych obrotach i wykorzystując swoją moc paraliżowania ofiar chciała go dopaść. Gdyby nie przemiana w mgłę, Anomander nie wyszedłby żywy z tego spotkania, wiedział to aż nazbyt dobrze. Teraz, gdy nie trzymał już „recepcjonistki” w szachu, nie miał co liczyć nawet na odrobinę miłosierdzia z jej strony. Cholerny Drosselmeyer i jego mordercze kukły!
Gdy pojawił się ponownie w zamku Aerona, Thorna, Ciernia czy jak kto woli Młodego Vaele, jego twarz przecinały dwie paskudne rany głębokie aż do kości. Gdyby nie zdolność do regeneracji, obrażenia byłby zapewne dużo poważniejsze. Jedyną dobrą stroną tych blizna na ryju i zmian kolorów było to, że teraz nawet Abigail, krewna Aerona, nie powinna go rozpoznać.
Pokręcił głową i splunął w kąt korytarza.  
Szedł teraz w stronę kuchni, bowiem w jadalni, Aeron przyjmował właśnie gości. Z tego co dowiedział się z zapowiedzi przed ich przybyciem, byli to Imć „Foksul” ze swoim Cieniem. Pan „Foksul” był wówczas nieprzytomny, ale aż nazbyt dobrze Skrzydlaty pamiętał rozmowę z Cieniem. Cień był inteligentny i mógł stanowić poważne zagrożenie. Czas pokaże dla kogo większe.  
Bycie Anomanderem, doradcą Pana Zamku, miało swoje dobre strony. Był teraz „drugi po Bogu”. Nikt ze służby nie wchodził mu w paradę, ale i on starał się nie wchodzić w paradę im. Taki niepisany pakt o nieagresji. W prawdzie kilka razy był zmuszony warknąć na Caiusa, aby ustalić na nowo „hierarchię w stadzie”, ale finalnie obeszło się bez plucia do zupy, srania do kremu czekoladowego, szczania do frytek czy dodawania czegoś od siebie do jogurtu.
Usiadł na krześle przy małym stoliku, tuż przy wzmocnionej magicznie tubie, służącej do komunikowania się „jadalni z kuchnią” (niestety nigdy odwrotnie), która doskonale niosła nie tylko pańskie zamówienia, ale też treści rozmów. Usłyszawszy ostatnią wypowiedź Aerona miał ochotę puścić pod siebie pawia. Powstrzymał się jednak. Może i nie lubił zbytnio Caiusa, ale rzyganie mu na podłogę byłoby lekkim faux pas zważywszy, że ten właśnie podał mu posiłek. Poza tym jak wytłumaczyć wiecznie powarkującej i prawdopodobnie liżącej się z zapałem po jajach zjawie, że ten mimowolny paw, nie był podsumowaniem zdolności kulinarnych a jedynie spontaniczna reakcją na słowa jego Pana?
Skinął Caiusowi głową i zabrał się za jedzenie, uważnie słuchając tego o czym rozmawiają goście w jadalni. Lekko pokręcił głową słysząc wypowiedź Aerona o słodyczach. Wychodziło na to, że w jadalni poza trzema osobami jest jeszcze jakiś smarkacz albo smarkula.
Anomandera ciekawiło to, po co właściwie Lusian Foxsoul (dla uproszczenia zwany przez Skrzydlatego „Imć Foksulem”), jego Cień, Pan Keer i jakiś durny kaszojad przybyli do zamku.
Cóż, przy odrobinie uporu niedługo się tego dowie.

[Anomander pozostaje nieaktywny (to znaczy, że możecie sobie śmiało pisać dalej) do czasu kolejnej swojej wypowiedzi. Jakakolwiek próba wejścia gości do kuchni, skończy się przemiana Anomandera w mgłę i ukryciem się.]
Anomander
Anomander

Godność : Anomander van Vyvern vel Christian Thurm
Wiek : Wizualnie: 45 lat
Rasa : Opętaniec
Lubi : Zwierzęta, naukę, badania naukowe, toksykologię, kynologię, polowania.
Wzrost / Waga : 198 cm / 105 kg
Aktualny ubiór : Skórzane spodnie, kamizela i płaszcz z kapturem, czarna koszula, ciężkie buty, nagolenniki i karwasze ze stali.
Pod ręką : Torba medyczna (apteczka), manierka z alkoholem, klepsydra, sztucer, nóż.
Broń : Nóż, sztucer Purdey kalibru 375 H&H z celownikiem Swarovski Z8i.
Zawód : Naukowiec
Stan zdrowia : Zdrowy.

Liczba postów : 9
Dołączył : 03/05/2019

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Yako on Pon 20 Maj 2019, 20:59

Skoro Gawain nie miał nic przeciwko temu by młody został pod stołem to Demon już się na ten temat nie wypowiadał. Zerkał tylko, czy nie uświni kimona, bo jednak lepiej nie przebierać go co chwila. No bez przesady!
Zaśmiał się nisko, słysząc słowa dziecka - Yuki jest w naszym stadzie. Wcześniej na pewno nie był w stadzie Makowej Pani. Bo mieszkał na Kryształowym, a makowa Pani mieszka tam gdzie są kwiaty i pola, a tutaj są tylko kolorowe kamenie - wyjaśnił Cośkowi. Miał nadzieję, że to wystarczy by choć trochę stłumić jego zapędy względem ucieczki z ich stada. To mogłoby być bardzo kłopotliwe w przyszłości.
Wrócił wzrokiem do swojego ukochanego - Onna to można powiedzieć kobieta. Yuki-onna to śnieżna kobieta. Miała też inne imiona, ale to było najbardziej popularne - wyjaśnił pokrótce.
Zaśmiał się widząc reakcję Upiornego - oj Cierniu nie musisz się tłumaczyć - powiedział i wyszczerzył swoje demoniczne zęby - musimy odreagować po podróży, a w szczególności ja bo ostatnie trzy tygodnie siedzę na dupie i nic więcej więc tym bardziej jestem zirytowany. Przepraszam, że wypadło na Ciebie - puścił mu oczko i upił trochę trunku.
Uśmiechnął się delikatnie, bawiąc się zawartością swojej szklanki - bo Dachowce to najniewinniejsze istoty w Krainie - powiedział jakby do siebie. Spojrzał na ukochanego i zmarszczył brwi. Co on kombinował? To spojrzenie średnio mu się podobało, ale jednocześnie zainteresowało bardziej.
Słuchał wymiany zdań, ale średnio się nimi interesował. Słodzili sobie i nawet za bardzo nie docierało do Demona co oni takiego mówią. No cóż. Dogadują się, a to chyba dobrze. Może nie będzie między nimi takiego żarcia się jak do tej pory. Gawain się rozluźnił. Chyba już mu starczy mu procentów, ale niestety wraz z deserem pojawiło się go więcej. Nie będzie mu robił scen, ale miał nadzieję, że zachowa się jak dorosły i nie uchleje na ważnym dla niego spotkaniu.
Uśmiechnął się tajemniczo, nakładając sobie trochę lodów, nie za dużo. O wiele za mało jak na niego - przekonasz się, ale jeśli możemy przejdźmy do innego pomieszczenia, bo mamy małe podarki dla Ciebie - spojrzał mu w oczy - jestem naprawdę ciekawy czy Ci się spodobają - powiedział i spojrzał pod stół, widząc co robi młody Lisek.
Westchnął ciężko - Kogiś zostaw tę nogę...chodź na chwilę do nas, to wybierzesz sobie co chcesz słodkiego, bo ja nie wiem, a jest tego napraaawdę dużo - zachęcił dzieciaka. Niech sobie siedzi pod stołem, ale niech go nie je i sobie weźmie coś słodkiego. Przynajmniej siedzi tam w miarę cicho i spokojnie.
Yako
Yako

Godność : Lusian/Luci Foxsoul
Wiek : Wizualnie 25
Rasa : Lisi demon
Wzrost / Waga : 190/85 //
Aktualny ubiór : Drogi, szyty na miarę czarny garnitur, czarna koszula rozpięta pod szyją, czerwona kamizelka, czarne skarpetki w tęczowe liski. Skórzana obroża z rubinem i Blaszką Zmartwienia// czarne, sprane jeansy, T-shirt z wyjącym wilkiem na tle księżyca w pełni (mała pamiątka z planu) oraz z prostą laską, brak Blaszki
Znaki szczególne : Kuleje, Blizna na lewym oku
Pod ręką : Laska
Broń : Naginata
Zawód : W Świecie Ludzi - Aktor/Aktorka
Stan cywilny : Gawain - polizany! zaklepany!
Bestie : Schnee (Yuki)
Stan zdrowia : Wkurzony, kulejący//sporo poparzony po wypadku na planie filmowym

Specjalne : Lisi Administrator Specjalny: Strażnik spisów, Mistrz Gry
Liczba postów : 109
Dołączył : 09/01/2019

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Gawain on Sob 25 Maj 2019, 14:21

Chociaż na moment zamknął Aeronowi usta. Raz rozpoczęte rozmowy o mamonie ciężko było przerwać. Najczęściej udawało się je zakończyć ustaleniem kwoty lub zupełnym zerwaniem negocjacji. A on miał niezłą sumkę na długi urlop, na rozkręcenie interesu lub rozpoczęcie wszystkiego od nowa w zupełnie innym miejscu. Jeśli miał się mieszać w politykę, chciał przynajmniej zdobyć to, czego od dawna pragnął.
- Taka ilość jest dostępna od ręki - odparł dziwnie zadowolony. W końcu matka zrobi wszystko, by chronić swoje dziecko. - Chciałbym by oprowadziła mnie po ogrodzie, o ile czas pozwoli - z tęsknotą wyjrzał przez okno. Kiedy ostatni raz miał chwilę dla siebie? Bez patrzenia na ręce Cośkowi, bez biegania przy lisach? Odkąd zamieszkali razem był na nieustającej służbie.
- Przynajmniej coś je - wymienił spojrzenia z Yako i wzruszył ramionami. Szczęk sztućców nie trwał długo, bo zaraz mały zaczął zalewać ich pytaniami jak w kiepskim teleturnieju na najbardziej cierpliwego rodzica. - Normalnie śpię za dnia. Moja mama nie chciała, żebym spał w słońcu, więc karmiła mnie bajkami, żeby mnie wystraszyć i od tego odwieść - odpowiedział zupełnie obojętnym tonem, nawykły do podobnych rozmów, po czym zamienił się w słuch, gdy Yako tłumaczył znaczenie paru japońskich słówek. Język był prosty w użyciu, ale trudny do zrozumienia, bo zawierał wiele słownych gier, ukrytych znaczeń i symboli. Nie poznał nierozłącznej z nim kultury Kraju Kwitnącej Wiśni.
- Tłumaczą się winni. - Zaczepnie się wyszczerzył. - To dobrze, że o nie dbasz. Wszak to duma Upiornych. Gdybym sam miał parę, wolałbym by nie wyglądały jak u pospolitego bydła - zastanowił się jakiego kształtu poroże mogłoby zdobić jego głowę, jednak nie mówił tego głośno. Jeszcze zostałby posądzony o anarchistyczny pogląd, że każdy może zająć miejsce Arystokraty. Technicznie mógłby, ale na ile? Nigdy nie przeżyje żadnego z nich. Mógł liczyć najwyżej na półmilenijny żywot.
Parsknął słysząc o niewinności Lisa. - Jesteś prawdziwym ekspertem w tej dziedzinie! - wskazał na niego dłonią. - Ucz mnie mistrzu! - droczył się, lecz nie ciągnął żartu dalej, bo do sali wkroczyła służba. Wskazał jednej z osób Cośka pod stołem. Jeszcze komuś oberwałoby się za zgubiony komplet nakrycia. Aeron ciepło mówił o swojej służbie, na zamku panowała prawie rodzinna atmosfera, ale Gawain wyczuwał napięcie. Z pewnością mieli swoje troski i problemy, jednak to wszystko wydawało mu się zbyt piękne, by mogło być prawdziwe.
- Oczywiście, że nie. W końcu tylko wydawałeś lub wykonywałeś rozkazy. - Złożył dłonie na brzuchu, łokcie wylądowały na oparciach. Wywód jaki nastąpił później początkowo skwitował uśmiechem, lecz w miarę jak Vaele mówił, jego brwi spinały się coraz bardziej. Zrobiło mu się głupio, że w bucie ukrył ceramiczne ostrze, lecz poczuł wielką ulgę, gdyż Aeron miał rację. Pamiętał jak Eileen mu dziękowała. Nie znalazł w niej złości, jedynie trwogę i wdzięczność. Nishant go przeklął, lecz spełnił życzenie ukochanej łącząc się z nią w wieczności. Ich męka dobiegła końca. Teraz byli tam, gdzie Keavan nie mógł ich dopaść, a Keer był pewny, że ich życie byłoby piekłem, dopóki prześladowca oddychał. Chciałby innego zakończenia, ale to było lepsze niż niekończące się pasmo bólu. Upiorny nawet nie zdawał sobie sprawy jak ciężkiego brzemienia go pozbawił.
Poruszony do cna, drżąco wciągnął powietrze, wyprostował się i sięgnął po alkohol i szkło.
- Dawno nikt mi tak nie słodził. - Nalał sobie do połowy i wbił spojrzenie w tęczę oczu Ciernia. - Rozumiem doskonale. Nie odbieram każdego koszmaru. Bywają pożyteczne, a ich całkowity brak mógłby wywołać swego rodzaju dysonans. Niektórzy, mimo towarzyszącego im strachu, wyczekują ich. Sny są niezwykle intymnym doznaniem. - Krótko przedstawił swój punkt widzenia. - Jeśli takie jest twoje życzenie... niech tak będzie. - wypowiedział te słowa ciężko i z wahaniem, lecz nie chciał się odkrywać. Zawierać Więź przed czyjąś śmiercią... ocierało się o masochizm. Popatrzył na wszystkie wnoszone ciasteczka, owoce i lody, a potem utopił wzrok w szklance.
Ciało na wyciągnięcie ręki. Wyczuwalna obecność. Kompas, dotąd pewnie wskazujący kierunek, zaczyna wariować, gdy duch powoli opuszcza Aerona. Widzi pustą powłokę i nie odnajduje w niej niczego, co dane mu było czuć jeszcze chwilę wcześniej. Śmierć nigdy nie zerwała jego Więzi, zawsze miał nikłą szansę na odbudowę - tutaj tego nie będzie. Co zobaczy w tym ostatnim śnie? Czy obudziłby Aerona, by go pocieszyć? Powiedzieć, że nie ma racji albo wręcz przeciwnie, że zasłużył na to wszystko?
Cień mocno zacisnął powieki i wlał w siebie wszystko do ostatniej kropli.
- Nie wszystkie są takie małe - wychrypiał i odchrząknął, po czym zajrzał pod stół, słysząc charakterystyczne chrupanie. - Czy ten stół jest starszy od ciebie? - zerknął na Ciernia. - Kogitsunemaru, natychmiast wyjdź spod stołu i usiądź. Dostaniesz słodkie, tylko się zachowuj. Rozmawialiśmy o tym, pamiętasz? - Wybrał nieco ostrzejsze podejście. Uważał, że Cosiek powinien rozpoznawać po zachowaniu reszty, że zrobił coś nieodpowiedniego.

_________________
Zamek Dunkelheit - Page 3 GqoufxaZamek Dunkelheit - Page 3 OD2UQagZamek Dunkelheit - Page 3 GwEGJEq
Gawain
Gawain
SCR

Godność : Gawain Keer
Wiek : Wygląda na około 30 lat.
Rasa : Cień
Lubi : Śliwkową nalewkę, fiolet
Nie lubi : Gotować, ślimaków, niespodzianek
Wzrost / Waga : 183 cm / 76 kg
Aktualny ubiór : https://i.imgur.com/xewvmNm.jpg + Blaszka + medalion z puklem włosów Yako: https://i.imgur.com/xOQrcNC.jpg // Event: szary płaszcz, czarny golf, spodnie khaki ze zwężanymi nogawkami, skórzane, czarne trapery, przeciwsłoneczne lenonki
Znaki szczególne : Czarne twardówki oczu, bursztynowe tęczówki, cienka blizna na brodzie od lewego kącika ust
Pod ręką : klucz do domu Yako i mieszkania, pieniądze // Event:
Broń : Nóż ceramiczny, sztylet, kusza
Zawód : Najemnik do prac wszelakich, zielarz
Stan cywilny : Zajęty
Bestie : Furor (Furbo), Kapeluterek
Stan zdrowia : Zszargane nerwy

Specjalne : Administrator, Strażnik toku fabuły
Liczba postów : 125
Dołączył : 23/07/2018

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Thorn on Sob 01 Cze 2019, 01:10

Chociaż z natury bywał ciekawski, wiedział kiedy pohamować swoje zapędy. Zbierał informacje spokojnie, nie spieszył się. Wszak był Upiornym Arystokratą, istotą na tyle długowieczną by mieć czas na wszystko. A jeśli przyjąć, że rogaci starzeją się dopiero kiedy poczują się przytłoczeni, przed Cierniem jeszcze długie pasmo szczęśliwego życia w młodym ciele.
Patrzył na swoich gości kiedy tamci podejmowali tematy. Demon w końcu wyjaśnił powód swojej frustracji i chociaż Aeron miał ochotę powiedzieć mu parę słów na temat samokontroli, opanował język i po prostu posłał mu uśmiech. Nie kontynuował jednak rozmowy bowiem w jego mniemaniu, nie było potrzeby nic dodawać.
Uważał Dachowców za najmniej niebezpieczne istoty. Dlaczego? Bo znał ich motywację - w większości chcieli się mścić na niedobrych szlachcicach, którzy ich uciskali i uważali za gorszych. Ale czy mogło być inaczej? Jak traktować kogoś, kto kradnie i zajmuje się rozbojami? W ich słowniku nie występuje sformułowanie "uczciwa praca". Od razu przypomniał sobie o Marionette - kotce, którą lata temu złapał niemal za rękę. Czasy się zmieniły, ostatecznie wyszła na prostą ale jak zaczynała? Kradła. Nie różniła się niczym od jej podobnych.
I chociaż Thorn starał się być tolerancyjny, nie był głuchy na głosy innych. Analizował jak powinien się zachować, co przyniesie większą korzyść. Nie będzie jednak tłumaczył swojego podejścia w czasie posiłku, bo jeszcze Lusian albo Gawain uznają, że jest dwulicowy.
Pytanie brzmi: który Arystokrata taki nie jest?
Punkt widzenia Keera był ciekawy i chwytał za serce. Brunet uśmiechnął się i uniósł nieco kielich, w niemym toaście. Dużo dzisiaj pili, ale dzięki temu ich języki powoli się rozwiązywały. Wyglądało na to, że Cień nie ma specjalnie mocnej głowy. Aeron w duchu śmiał się, bo wyobrażał sobie rudzielca wśród żołnierzy w Koszarach - Gawain leżałby pod stołem kiedy reszta dopiero czuła pierwsze oznaki wstawienia. Wizja ta była naprawdę zabawna.
Uniósł brwi kiedy Yako wspomniał o podarkach. Nie spodziewał się prezentów...chociaż były one w bardzo dobrym tonie. Goście wiedzieli jak się zachować kiedy przychodzi się do szlachcica. Czyżby to zasługa Keera? Rudy miał łeb na karku, liznął też pewnie trochę etykiety. Bywał to tu, to tam i wykorzystywał wiedzę. Mądrze.
- Po co ruszać się gdziekolwiek, skoro tutaj mamy dużo miejsca? - wskazał ruchem dłoni ogrom pomieszczenia - Jadła i napitków pod dostatkiem. Nawet Kogitsunemaru zaczął się dobrze bawić. - wyszczerzył zęby w uśmiechu i zerknął pod stół. Mały gryzł nogę mebla jak dziki, Upiorny nie chciał mu przerywać. Jeśli to jakiś sposób odreagowania, niech dzieciak gryzie. Thorn nie przywiązywał się do mebli.
Głośny szczęk metalu ogłosił wszem i wobec, że wszystkie wrota zostały otwarte. Kiedy Aeron to zrobił? Ciężko stwierdzić, jego dłonie cały czas były w ruchu. Z resztą nikt nie powiedział, że do manipulacji metalem potrzebuje tylko ich.
Do jadalni przyniesiono walizki i torby Gości - Służba grzecznie ustawiła wszystko w schludny stosik i oddaliła się, robiąc miejsce głównym zainteresowanym.
Arystokrata uśmiechnął się do Yako i Gawaina, nie mogąc doczekać się tego, co ze sobą przywieźli. W całym swoim życiu otrzymał od bliskich naprawdę niewielką ilość prezentów. Można dlatego teraz, w dorosłym życiu, każdy podarek, choćby ptak origami zrobiony z chusteczki, stanowił dla niego ogromny skarb.
Thorn
Thorn

Godność : Aeron Vaele
Wiek : Ponad 500 lat / Wizualnie lekko ponad 30.
Rasa : Upiorny Arystokrata
Wzrost / Waga : 182/100 (same rogi trochę ważą).
Aktualny ubiór : Czarna marynarka zdobona na ramionach czarnymi piórami, zdobiona srebrną nicią i guzikami. Czarna koszula z kołnierzem w typie stójki. Czarne spodnie. Skórzane oficerki. Pas z przytroczonym rapierem.
Znaki szczególne : Opalizujące granatem, duże, zakrzywione rogi. Tęczowe oczy.
Pod ręką : Broń, zegarek kieszonkowy, sakiewka z pieniędzmi, mały notesik i długopis.
Broń : Rapier.
Stan zdrowia : Zdrowy.

Liczba postów : 62
Dołączył : 14/01/2019

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Yako on Nie 02 Cze 2019, 20:33

Przyglądał się mężczyznom, robiąc za tego, który tylko umila wizualny odbiór grupy. Chociaż w tym momencie to nawet nie koniecznie. Wyglądał na zmęczonego, choć wytrwale starał się tego nie pokazywać.
Jadł powoli swój deser. Nie miał apetytu, ale nie chciał robić przykrości Caiusowi, w szczególności, że nie miał sił na to, żeby w razie czego się z nim popsztykać i posiłować.
Spojrzał na rozmówców tylko wtedy, gdy poczuł zupełnie inne emocje od strony kochanka. Tego się nie spodziewał, więc po prostu zaczął analizować co takiego się stało, i co powiedział Gospodarz, ale niestety chyba za mało słuchał. No cóż...potem zapyta Gawaina co się stało.
Nie kłócił się z Cieniem, gdy ten kazał młodemu by wyszedł spod stołu.
Zaśmiał się jednak słysząc, że nie wszystkie prezenty są takie małe. A to była akurat prawda.
Widząc jak wnoszą ich bagaże, wstał i podszedł od nich kulejąc. Nie wziął ze sobą laski. Bo też po co na tę chwilę.
Rozejrzał się, odbierając dwa duże pudła. Szukał jakiejś wolnej ściany i oceniał jasność pomieszczenia.
Po chwili jednak podszedł do reszty rzeczy i oddzielił ich rzeczy od prezentów. Poprosił by resztę odnieśli bo nie jest to potrzebne tutaj. Wszystko mieli podzielone dokładnie.
Sprawdził jednak jeszcze czy na pewno wszystko. Pudełko z bielizną. Złote majty oraz takie podkreślające męskie pośladki (Cierniuch nie musi wiedzieć kto je w Świecie Ludzi zazwyczaj nosi hue hue). O tym Gawain nie miał pojęcia. Do tego kilka rodzajów Sake prosto z Japonii oraz smakołyki z tegoż kraju w dwóch pudłach osobnych. Do też paczka z książkami o Świecie Ludzi. W końcu był nim zafascynowały. Sam nie wiedział co jest w wielkim pudle od Gawaina. Zawołał też Cienia by sprawdził po czym zaprosił Ciernia. Razem dali "dziecku" zabawkę, niech rozpakowuje, po drodze mu to opiszą, a sam zaczął wyciągać niespodziankę, o której nawet Gawain nie wiedział. Nim jednak zaczął spojrzał na bruneta - tutaj mam coś unikatowego. Jest z metalu, a że nie wiem jakim władasz to ostrzegam byś nie zepsuł bo to antyk. - po czym zaczął rozpakowywać dziwne metalowe ustrojstwo oraz jakieś dziwne taśmy nawinięte na szpulę. Wszystko przygotowane tak by elektryczność nie była im potrzebna.
Yako
Yako

Godność : Lusian/Luci Foxsoul
Wiek : Wizualnie 25
Rasa : Lisi demon
Wzrost / Waga : 190/85 //
Aktualny ubiór : Drogi, szyty na miarę czarny garnitur, czarna koszula rozpięta pod szyją, czerwona kamizelka, czarne skarpetki w tęczowe liski. Skórzana obroża z rubinem i Blaszką Zmartwienia// czarne, sprane jeansy, T-shirt z wyjącym wilkiem na tle księżyca w pełni (mała pamiątka z planu) oraz z prostą laską, brak Blaszki
Znaki szczególne : Kuleje, Blizna na lewym oku
Pod ręką : Laska
Broń : Naginata
Zawód : W Świecie Ludzi - Aktor/Aktorka
Stan cywilny : Gawain - polizany! zaklepany!
Bestie : Schnee (Yuki)
Stan zdrowia : Wkurzony, kulejący//sporo poparzony po wypadku na planie filmowym

Specjalne : Lisi Administrator Specjalny: Strażnik spisów, Mistrz Gry
Liczba postów : 109
Dołączył : 09/01/2019

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Gawain on Wto 04 Cze 2019, 21:10

Keer zauważył wznoszony toast w ostatnim momencie. Cierń idealnie się z nim zgrał, ale nie pod względem celu picia. Gdyby mógł, zalałby się w trupa lub zapadł w swój letarg, którego zew nie opuszczał go odkąd opuścił stary, rozlatujący się dom. Brakowało mu również poczucia bezpieczeństwa. Po swoim mieszkaniu i po Norce Yako mógłby poruszać się nawet oślepiony. Znał każdą skrzypiącą deskę i wyżłobienie w kamieniu. Tu wszystko było nowe, a raczej zbyt stare. Ile ukryli tutaj przejść? Ile oczu mogło obserwować go przez małe dziurki? Jak bardzo gumowe były uszy służby? Nie wiedział tego, a chwila słabości może kosztować go nie tylko kaca. Cierń nie był głupi, Alden znał każdego z imienia, ale na ile znali historie, które się pod nimi kryły? Sok zastąpił alkohol.
- Skoro tak twierdzisz... Trochę im to zajmie. - Patrzył na wnoszone kufry i starał się ignorować chrupanie dochodzące spod stołu. Gdyby był u siebie wytargałby małego za kołnierz, lecz teraz grzecznie siedział i kręcił młynka kciukami. Zaprzestał tego niemalże modlitewnego gestu, gdy do sali wkroczyły trzy pary stóp. Dzielnie znosiły ciężar długiej na nieco ponad dwa metry, metalowej tuby, który odciskał się na barkach służby, spływał przez kręgosłup i lekko ugięte kolana.
Gawain również wstał z miejsca i to niemniej ostrożnie od Yako, do którego podszedł. Zerknął mu przez ramię i uśmiechnął się diabelsko, gdy ujrzał starą machinerię. Była w doskonałym stanie. Ty Demonie! Wgniecie go w krzesło tak, że go połamie, ha! - Bezgłośnie zaśmiał się do swych myśli i przeczesał włosy.
- Nie szukaj miejsca na ścianach. Możesz to puścić na innym prezencie. Obrócimy go tyłem - zwrócił się do Lisa i wymownie spojrzał na tubę. W jej wnętrzu znajdował się metalowy stelaż oraz mapy. Każda była na osobnym wałku nawojowym z napędem sprężynowym, osłoniętym przez polakierowaną na mosiądz stal nierdzewną. Najbardziej z tyłu znajdowała się stylizowana mapa Świata Ludzi, a na kolejnych wysuniętych do przodu wałkach zadrukowana folia. Pierwszy arkusz był mapą batymetryczną z niebieskimi wężami prądów morskich oraz informacjami o znajdujących się na dnie wrakach. Drugi był mapą hipsometryczną, lecz nadal półprzeźroczystą. Następna w kolejce i zarazem ostatnia była mapa zagrożeń. Najbardziej niebezpieczne tereny zostały oznaczone czerwonym kolorem, do którego przypisano powodzie, trzęsienia ziemi i aktywne wulkany. Wałki dało się wymienić, więc gdy Aeronowi któraś z map się znudzi lub będzie wolał inną, nie będzie miał problemu i stosu niepotrzebnych klamotów. Zresztą zamek był ogromny i Cień nawet nie śmiał wątpić, że któraś komnata służyła za archiwum.
- To akurat nie jest antyk, choć może sprawiać takie wrażenie. Zawartość musi być jak najświeższa. - Nadal artykułował słowa wyraźnie, lecz musiał się starać. Książki zawierały pełno odniesień do krajów i miast, a Cierń będzie mógł je teraz znaleźć.

_________________
Zamek Dunkelheit - Page 3 GqoufxaZamek Dunkelheit - Page 3 OD2UQagZamek Dunkelheit - Page 3 GwEGJEq
Gawain
Gawain
SCR

Godność : Gawain Keer
Wiek : Wygląda na około 30 lat.
Rasa : Cień
Lubi : Śliwkową nalewkę, fiolet
Nie lubi : Gotować, ślimaków, niespodzianek
Wzrost / Waga : 183 cm / 76 kg
Aktualny ubiór : https://i.imgur.com/xewvmNm.jpg + Blaszka + medalion z puklem włosów Yako: https://i.imgur.com/xOQrcNC.jpg // Event: szary płaszcz, czarny golf, spodnie khaki ze zwężanymi nogawkami, skórzane, czarne trapery, przeciwsłoneczne lenonki
Znaki szczególne : Czarne twardówki oczu, bursztynowe tęczówki, cienka blizna na brodzie od lewego kącika ust
Pod ręką : klucz do domu Yako i mieszkania, pieniądze // Event:
Broń : Nóż ceramiczny, sztylet, kusza
Zawód : Najemnik do prac wszelakich, zielarz
Stan cywilny : Zajęty
Bestie : Furor (Furbo), Kapeluterek
Stan zdrowia : Zszargane nerwy

Specjalne : Administrator, Strażnik toku fabuły
Liczba postów : 125
Dołączył : 23/07/2018

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Thorn on Czw 06 Cze 2019, 23:09

Nie okazywał po sobie podniecenia, chociaż tak naprawdę aż go nosiło. Był bardzo ciekaw, co przynieśli ze sobą Goście. Aeron znał już Yako i wiedział, że ten nie pochodził z Krainy Luster, może więc przywiózł mu coś ze Świata Ludzi?
Prezenty od Gawaina były jedną, wielką niewiadomą. Cóż może podarować Upiornemu Cień?
Nie narzucał się, ale wyciągał szyję by dojrzeć cokolwiek, kiedy tamci zaczęli rozpakowywać pudła. Nie mógł się doczekać prezentów! Nie dla samego faktu dostawania, zwyczajnie był ciekawski i był odrobinę wzruszony, że postanowili mu coś podarować. Nawet jeśli będzie to coś bezużytecznego, przyjmie z radością. Prezenty, niezależnie czy drogie czy tanie, zawsze mają wartość sentymentalną, nadaną wraz z dniem wręczenia. Ciężko się ich później pozbyć, bo gdy je tracimy, to tak, jakbyśmy tracili cząstkę siebie.
Kiedy został zaproszony, bez wahania odsunął krzesło i podszedł bliżej. Na szczęście nie miał już problemu ze spodniami, dlatego mógł swobodnie zbliżyć się do pozostałych i oglądać cuda.
Yako podarował mu... Bieliznę. Chyba. Kawałki złotego materiału, zszyte ze sobą, były chyba majtkami, chociaż Arystokrata takich jeszcze nie widział. Gdy tylko wziął podarek, jego twarz zapłonęła rumieńcem. Gorąco wierzył, że Yako nie chciał go upokorzyć... Może w Świecie Ludzi takie prezenty są czymś normalnym?
Podziękował leciutko zażenowany, ale ucieszył się z prezentu. Nie co dzień dostaje się coś takiego.
Następnym prezentem była cała masa książek, traktujących o Świecie Ludzi. Aeronowi zaświeciły się oczy, kiedy wziął do ręki jedną z ksiąg i otworzył ją na stronie tytułowej. Dotknął papieru, przejechał palcami czuje po czym zamknął i przycisnął rzecz do piersi.
- Dziękuję! - powiedział z większym entuzjazmem, niż przy gaciach.
Buteleczki i smakołyki z rodzinnego kraju Lusiana były nowością. Oglądał każdą paczuszkę z zainteresowaniem i uśmiechał się, wyobrażając sobie egzotyczne smaki. Lubił eksperymenty. Dobrze będzie spróbować jedzenia z odległych krain.
Kiedy Yako zaczął rozpakowywać coś większego, Thorn zaoferował pomoc ale słysząc jego uwagę, cofnął się lekko i zabrał ręce. Skoro Demon uważa, że Upiorny mógłby to zepsuć... niech będzie. Najwidoczniej był to sprzęt również pochodzący zza Lustra.
Obserwował krzątających się mężczyzn, zerkał na coraz to nowsze przedmioty które wyjmowali z paczek. Nie spodziewał się, że będzie tego tak dużo! Jak dotąd najbardziej podobały mu się książki, ale co jeszcze kryje się w stosiku?
Nie musiał czekać długo, bo już po chwili zawartość tuby została rozpakowana. Na wysokim stelarzu powieszono wielki arkusz przedstawiający...
- To... to jest Świat Ludzi? - zapytał podchodząc do prezentu. Widok jaki przedstawiał rozwinięty papier sprawił, że mężczyzna oniemiał. Wolnym krokiem zbliżył się do mapy i wyciągnął dłoń. Kiedy palce dotknęły laminowanego arkusza, Aeron poczuł pod palcami chłód. Przeskakiwał wzrokiem po wszystkich ziemiach zaznaczonych na mapie, czytał nazwy. Był zauroczony.
- Rosja. - uśmiechnął się, dotykając czubkami palców wielkiej krainy - Słyszałem o niej, ponoć jest potęgą. Nie wiedziałem, że w porównaniu do innych państw jest tak ogromna... - wyjaśnił, ale jego głos do złudzenia przypominał głos chłopca, który jest tak bardzo zachwycony, że aż nie bardzo wie, jak to wyrazić - Dziękuję! To fantastyczny podarek! - powiedział w końcu, odwracając się do mężczyzn i posyłając im szeroki, szczery uśmiech. Był taki szczęśliwy!
Sama perspektywa czytania książek ze Świata Ludzi i studiowania ich map była szalenie ekscytująca. Nie mógł się doczekać momentu, kiedy będzie mógł zasiąść w swoim gabinecie i przyjrzeć się podarkom.
Kiedy tamci zaczęli rozstawiać jakąś maszynerię i mapa została odwrócona, zmarszczył lekko brwi. Miał nadzieję, że dziwny przedmiot nie zniszczy mu prezentu. Co oni właściwie chcieli z nim zrobić?
Przeszedł trochę w bok by lepiej widzieć działania Lusiana. Nie zadawał pytań by nie wyjść na idiotę. Grzecznie czekał na to, co nastąpi.
Thorn
Thorn

Godność : Aeron Vaele
Wiek : Ponad 500 lat / Wizualnie lekko ponad 30.
Rasa : Upiorny Arystokrata
Wzrost / Waga : 182/100 (same rogi trochę ważą).
Aktualny ubiór : Czarna marynarka zdobona na ramionach czarnymi piórami, zdobiona srebrną nicią i guzikami. Czarna koszula z kołnierzem w typie stójki. Czarne spodnie. Skórzane oficerki. Pas z przytroczonym rapierem.
Znaki szczególne : Opalizujące granatem, duże, zakrzywione rogi. Tęczowe oczy.
Pod ręką : Broń, zegarek kieszonkowy, sakiewka z pieniędzmi, mały notesik i długopis.
Broń : Rapier.
Stan zdrowia : Zdrowy.

Liczba postów : 62
Dołączył : 14/01/2019

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Yako on Czw 06 Cze 2019, 23:55

Uśmiechnął się do ukochanego, ukazując białe uzębienie, gdy poczuł reakcję Gawaina na to co zobaczył. Fakt, skoro Cierń nigdy nie widział filmu, a tym bardziej nie słyszał o czymś takim poza pewnie rozmową z Demonem, to na pewno Aerona wbije w krzesło.
- Mam też ten pierwszy, słynny - puścił oko ukochanemu. Miał nadzieję, że ten będzie wiedział o którym mówi. Oczywiście o tym, w trakcie którego widzowie wręcz uciekli z pomieszczenia. Hihi, ciekawe czy Arystokrata też tak zareaguje.
Kątem oka spoglądał na reakcje mężczyzn na prezenty. Ale nie komentował tego, skupiony na rozkładaniu sprzętu. Przytaknął ukochanemu, gdy ten powiedział, że co innego się posłuży za ekran. I dobrze, bo ze ścianami było kiepsko.
Gacie były tylko dla jaj, dlatego nie przejął się tym, że Upiorny nie zrozumiał przekazu i się zażenował. No cóż...skoro nie pytał czy w takich się chodzi w Świecie Ludzi, to Lusian nie chciał go uświadamiać. Miał teraz co innego na głowie.
Tak jak myślał jak na razie najbardziej spodobały się prezenty związane ze Światem Ludzi. Do alkoholu były dodane naczynia, żeby było z czego to pić tak jak powinno się tradycyjnie.
Demon na moment przerwał przygotowania i podszedł do mapy - może i potęga, ale co tam się dzieje, to przechodzi wszelkie pojęcie - powiedział, myśląc o wszystkich memach, które powstają na temat tego kraju. Oraz własne wspomnienia z pobytu tam. Przejechał dłonią do Anglii i szybko odnalazł Glassville - można powiedzieć, że my jesteśmy tutaj. Bo tu znajduje się Brama - powiedział spokojnie, po czym przeniósł się do Rosji - tutaj długo przebywał Gopnik - powiedział po czym przeniósł się na Japonię - a ja pochodzę stąd, a dokładniej z tej wyspy - pokazał na jedną z większych, ale nie z tych największych - Sado.
Wrócił do rozpakowywania i gdy Gawain odwrócił mapę, zauważył niepewną minę Gospodarza - nie martw się. Potrzebujemy po prostu płaską, jasną powierzchnię. Nic się mapie nie stanie - zapewnił go i pomógł ustawić Rudzielcowi wszystko w odpowiedniej odległości.
Następnie poskładał taśmy i płyty z muzyką do nich. Miał przygotowany przyjazd pociągu, wyjście ludzi z budynku, zabawę z psem, oraz jakiś niemy film, w którym sam występował. Ah te początki kariery. Chyba wziął takie filmy ze trzy w tym jeden krótki ale ponoć straszny. Ciekawe jak mężczyźni zareagują.
- Musimy przygasić światło - powiedział i spojrzał na rogacza - a Ty lepiej usiądź i pamiętaj. Nic się nikomu nie stanie - dodał, uśmiechając się dość niepokojąco.
Yako
Yako

Godność : Lusian/Luci Foxsoul
Wiek : Wizualnie 25
Rasa : Lisi demon
Wzrost / Waga : 190/85 //
Aktualny ubiór : Drogi, szyty na miarę czarny garnitur, czarna koszula rozpięta pod szyją, czerwona kamizelka, czarne skarpetki w tęczowe liski. Skórzana obroża z rubinem i Blaszką Zmartwienia// czarne, sprane jeansy, T-shirt z wyjącym wilkiem na tle księżyca w pełni (mała pamiątka z planu) oraz z prostą laską, brak Blaszki
Znaki szczególne : Kuleje, Blizna na lewym oku
Pod ręką : Laska
Broń : Naginata
Zawód : W Świecie Ludzi - Aktor/Aktorka
Stan cywilny : Gawain - polizany! zaklepany!
Bestie : Schnee (Yuki)
Stan zdrowia : Wkurzony, kulejący//sporo poparzony po wypadku na planie filmowym

Specjalne : Lisi Administrator Specjalny: Strażnik spisów, Mistrz Gry
Liczba postów : 109
Dołączył : 09/01/2019

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Gawain on Sob 08 Cze 2019, 00:57

Gawain przekrzywił usta w bok i zmrużył oczy, zastanawiając się, który film faktycznie był pierwszy. Znany był mu jedynie opis przeżyć pierwszych na świecie widzów.
Nie dano mu zbyt wiele czasu na zadumę, bo oto na scenę wkroczyły Gacie Rogatego Midasa. Oczy Cienia zrobiły się okrągłe jak spodki i chłonęły ich obraz całą powierzchnią, a potem bardzo powoli przesunęły się na Lusiana. Co to, do chuja, jest? W życiu bym tego nie założył. Nawet po pijaku. - jego myśli następowały po sobie równie powoli. Jeśli zaś chodzi o wyjaśnienia, wyciśnie je z Lisa później, na osobności. Dlaczego majtki? Dlaczego złote? To jakiś ich wspólny żart czy co?
Te i wiele innych pytań jeszcze długo kołatałoby się w głowie Cienia, gdyby nie kolejne prezenty, które oglądał Aeron. Otrząsnąwszy się z początkowego szoku, stanął przy Upiornym i starał się nie skupiać na zagrożeniu otrzymania od Yako podobnego podarku.
- Zgadza się - odparł na nieśmiałe pytanie. Podczas gdy usta Ciernia cicho wypowiadały przypadkowe nazwy, spojrzenie dziwnych oczu Keera śledziło linie brzegowe. Somalia. Kolumbia. Meksyk. Był w nich przelotem. Wypadał czasem w niewłaściwych miejscach i starał się unikać ich jak ognia, pod którego obstrzałem znajdowali się ludzie, którzy tam żyli. Kto miałby śnić koszmary jak nie oni?
- Za tą linią, w stronę północy, cywilizacja praktycznie się kończy. - Powiedział za Lusianem i przyłożył palec do Murmańska, by przeciągnąć go w okolice Bajkału. - Za to mają tam ogrom zasobów naturalnych, więc inni, czy chcą, czy nie, muszą ich lubić. Ale to znajdziesz w książkach. Masz parę tysięcy lat historii do nadrobienia. - Wskazał na stosik przewodników, podręczników i atlasów, po czym podszedł do swojego kufra.
Zaśmiał się krótko na podziękowania. - Wyobraź sobie, że musiałem poruszać się z tą tubą w czyjejś sypialni. Z pewnością byłby równie uradowany co ty, widząc mnie z nią zaraz nad sobą. - O ile przeskok ze Świata Ludzi do skomplikowanych nie należał, to bezszelestne wyniesienie ciężkiego żelastwa z domu Lustrzana owszem.
- Jest jeszcze druga część, która składa się na niespodziankę. To akurat mój sprzęt, choć nie tak stary i rzadki jak ten, który ściągnął Lusian. - Wskazał Demona, po czym rozchylił wieko i wyciągnął patefon. Filmy może i były nieme, lecz nadal towarzyszył im podkład muzyczny. Grać nie umiał, nikt nie będzie ściągał tutaj fortepianu, a zmuszanie Yako do dziwacznego plumkania nie przypadłoby mu do gustu. Dodatkowa ciekawostka powinna spodobać się Arystokracie.
Postawił urządzenie na stole i zaczął sprawnie składać je w całość. Następne w kolejce były płyty, które całe szczęście przetrwały podróż. Chętnie wytłumaczyłby Aeronowi zasadę działania już teraz i choć trudno było mu się powstrzymać, nie chciał psuć niespodzianki.
Ktoś musiał kręcić korbą, ktoś położyć igłę na płycie. Zajął swoje miejsce i nakręcił patefon.
- Na twój znak Lusianie - zgłosił gotowość i czekał, aż służba pogasi świece i zasłoni wszelkie inne źródła światła, a Aeron zajmie krzesło ustawione naprzeciw obróconej mapy.

_________________
Zamek Dunkelheit - Page 3 GqoufxaZamek Dunkelheit - Page 3 OD2UQagZamek Dunkelheit - Page 3 GwEGJEq
Gawain
Gawain
SCR

Godność : Gawain Keer
Wiek : Wygląda na około 30 lat.
Rasa : Cień
Lubi : Śliwkową nalewkę, fiolet
Nie lubi : Gotować, ślimaków, niespodzianek
Wzrost / Waga : 183 cm / 76 kg
Aktualny ubiór : https://i.imgur.com/xewvmNm.jpg + Blaszka + medalion z puklem włosów Yako: https://i.imgur.com/xOQrcNC.jpg // Event: szary płaszcz, czarny golf, spodnie khaki ze zwężanymi nogawkami, skórzane, czarne trapery, przeciwsłoneczne lenonki
Znaki szczególne : Czarne twardówki oczu, bursztynowe tęczówki, cienka blizna na brodzie od lewego kącika ust
Pod ręką : klucz do domu Yako i mieszkania, pieniądze // Event:
Broń : Nóż ceramiczny, sztylet, kusza
Zawód : Najemnik do prac wszelakich, zielarz
Stan cywilny : Zajęty
Bestie : Furor (Furbo), Kapeluterek
Stan zdrowia : Zszargane nerwy

Specjalne : Administrator, Strażnik toku fabuły
Liczba postów : 125
Dołączył : 23/07/2018

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Thorn on Nie 09 Cze 2019, 20:14

Bardzo się pilnował, żeby go nie nosiło. Wszystkie te przygotowania trwały bardzo długo, połowy czynności nie pojmował ale nie chciał przedłużać, zadając pytania. Nie mógł się już doczekać tego, co chcą mu pokazać.
Kiedy Yako pokazał mu na mapie miejsce gdzie znajduje się Brama, Upiorny zamyślił się. Dlaczego akurat tutaj? Świat Ludzi był ogromny a miejsce dzięki któremu można się do niego dostać jest akurat na wyspie... To utrudnia podróż.
Z drugiej strony kraj pochodzenia Yako był po drugiej stronie świata.
- Podróż do Bramy musiała zająć ci lata. - powiedział w zamyśleniu - Nawet jeśli podróżowałeś konno. - dodał na głos, chociaż były to jego myśli. Nie pojmował ogromu Świata Ludzi, teraz gdy zobaczył mapę, będzie mu może łatwiej.
Gdy Gawain przyłączył się do pokazywania, Thorn wodził spojrzeniem za jego palcami. A więc istniały tereny niezamieszkałe bogate w dobra naturalne? Dlaczego nikt się tam nie zasiedli? Miałby te dobra na wyłączność i mógłby dyktować innym warunki, jeśli doszłoby do handlu.
Głupcy. Ludzie są po prostu głupi.
Demon poprosił o wygaszenie świateł. Aeron spojrzał gdzieś w bok i skinął głową. Nagle podmuch wiatru, wygenerowany przez skrzydła, zdmuchnął płomienie świec. W pomieszczeniu zapadł mrok.
Jeśli któreś z gości spojrzało w górę gdy gasły światła, mogło zauważyć Aldena w jego prawdziwej postaci. Orzeł przeleciał po pokoju i ostatecznie wylądował przy drzwiach prowadzących do kuchni, przyjmując postać humanoidalną.
Upiorny nie widział zbyt dobrze w ciemnościach, nie posiadał żadnej mocy czy specjalnej umiejętności która by mu na to pozwalała. Dobrze się czuł otoczony mrokiem, ale tylko wtedy, kiedy znał otoczenie. Tak było teraz.
Nie musiał dawać sygnału by rozpoczynali pokaz. Po prostu zajął miejsce idąc do niego powoli, tak by nie przewrócić nic po drodze. Kiedy już usiadł, odwrócił się w stronę Yako (a przynajmniej tam, gdzie Demon ostatnio stał) i czekał co nastąpi.
Thorn
Thorn

Godność : Aeron Vaele
Wiek : Ponad 500 lat / Wizualnie lekko ponad 30.
Rasa : Upiorny Arystokrata
Wzrost / Waga : 182/100 (same rogi trochę ważą).
Aktualny ubiór : Czarna marynarka zdobona na ramionach czarnymi piórami, zdobiona srebrną nicią i guzikami. Czarna koszula z kołnierzem w typie stójki. Czarne spodnie. Skórzane oficerki. Pas z przytroczonym rapierem.
Znaki szczególne : Opalizujące granatem, duże, zakrzywione rogi. Tęczowe oczy.
Pod ręką : Broń, zegarek kieszonkowy, sakiewka z pieniędzmi, mały notesik i długopis.
Broń : Rapier.
Stan zdrowia : Zdrowy.

Liczba postów : 62
Dołączył : 14/01/2019

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Yako on Pon 10 Cze 2019, 21:01

Uśmiechnął się do Upiornego - do Krainy trafiłem dopiero jakieś pięćdziesiąt lat temu, więc sam sobie odpowiedz, choć w samej Angli byłem o wiele więcej razy już wcześniej - wzruszył ramionami. Dzięki temu, że znał języki chociażby na poziomie takim, że mógł się skomunikować, albo nauczyć poprawnie tekstu, pozwalała mu znajdować więcej ofert pracy w późniejszych latach. Ale tego już rogacz nie musiał wiedzieć.
Zerknął w stronę dźwięku, uderzanych skrzydeł i śledził sporego ptaszora, gdy ten gasił świece oraz zmieniał swoją postać.
Podał Gawainowi odpowiednią płytę i uśmiechnął się - raz opowiadałem Ci, czym się zajmuję, a wiem, że tutaj czegoś takiego jak film nie macie, dlatego postanowiłem pokazać Ci początki kinematografii - zaczął, uśmiechając się, choć Cierń mógł tego nie zauważyć - na początek mam trzy, po nich myślę, że będziesz miał pytania. Są krótkie, wszystkie są dość krótkie, ale mam nadzieję, że się spodobają - zakończył przemowę.
Zaczął puszczać po kolei taśmy.
Na pierwszy rzut poszło "Wyjście robotników z fabryki", gdzie Cierń mógł zobaczyć jak choć częściowo wygląda, a raczej wyglądał Świat Ludzi. Jako drugi film, puścił "Wycieczkę na Księżyc", by na sam koniec zostawić to, co najbardziej przeraziło ludzi w tamtych czasach - "Wjazd pociągu na stację..."
Gdy filmy się skończyły, czekał na ewentualne uspokojenie się mężczyzny oraz na pytania, które ten na pewno miał.
Yako
Yako

Godność : Lusian/Luci Foxsoul
Wiek : Wizualnie 25
Rasa : Lisi demon
Wzrost / Waga : 190/85 //
Aktualny ubiór : Drogi, szyty na miarę czarny garnitur, czarna koszula rozpięta pod szyją, czerwona kamizelka, czarne skarpetki w tęczowe liski. Skórzana obroża z rubinem i Blaszką Zmartwienia// czarne, sprane jeansy, T-shirt z wyjącym wilkiem na tle księżyca w pełni (mała pamiątka z planu) oraz z prostą laską, brak Blaszki
Znaki szczególne : Kuleje, Blizna na lewym oku
Pod ręką : Laska
Broń : Naginata
Zawód : W Świecie Ludzi - Aktor/Aktorka
Stan cywilny : Gawain - polizany! zaklepany!
Bestie : Schnee (Yuki)
Stan zdrowia : Wkurzony, kulejący//sporo poparzony po wypadku na planie filmowym

Specjalne : Lisi Administrator Specjalny: Strażnik spisów, Mistrz Gry
Liczba postów : 109
Dołączył : 09/01/2019

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Cosiek on Sro 12 Cze 2019, 15:18

Trening na Krzywozgryza pochłonął go bez reszty. Nawet deserem się nie zainteresował, był już najedzony, a słodkości jakoś nie pasowały do drewna. Prawdziwa bestia chyba nie lubiła drewna i łakoci, ale jakoś trzeba zacząć. Ciekawe czy zjada też te stopy, które odpadły od nadmiaru cukru? Czy one też są słodkie? Będzie kiedyś musiał sprawdzić. Jak jakąś znajdzie. Z nadzieją popatrzył na nogi siedzących przy stole, ale wszystkie wydawały się kompletne i solidnie przytwierdzone. Może nie odpadają, jeśli odpowiednio mocno przywiąże się je butami?
Wychylił głowę spod stołu dopiero kiedy pogasły światła. Zaniepokoiła go nagła zmiana sytuacji i chciał sprawdzić, czy stadu nic się nie stało. Ze swojego miejsca mógł zobaczyć tylko Lusiana, który majstrował coś przy dziwnym urządzeniu. Nie wyglądał na zaniepokojonego czy złego, więc chłopiec się uspokoił i podążył wzrokiem za promieniem światła wydobywającym się z maszyny. Trochę go to oślepiło, ale w końcu zobaczył wyświetlaną bajkę. Była dziwna, czarno-biała i nikt nic nie mówił, tylko leciała dziwna muzyka. Spodziewał się, że lada chwila ukażą się kolorowe smoki, ale zamiast tego na ekranie kłębili się tylko grubi dwunożni rzucający dokumentami i cieszący się z czapek. Nic z tego nie rozumiał, ale wiedział, że nie ma się czego bać, wszystko jest narysowane.  Tak, nawet ten wielki potwór, który przybył na koniec i zwymiotował dwunożnymi. Zdumiewające ile szczegółów chciało się uwiecznić twórcy - przypomniał mu się patykowy ludzik ożywiony przez Gawaina. Zaciekawiło go też, czy wszyscy dwunożni byli tego samego gatunku. Jeśli nie, to czym różnili się ci wyglądający jak jak krzak przykryty śniegiem od spiczastych, którzy mogli stać się mniejsi od grzyba?
Cosiek
Cosiek

Godność : Kogitsunemaru Foxkeer
Wiek : Wygląda na 6 lat
Rasa : Cyrkowiec
Lubi : Mięso, słodycze, grzane wino
Nie lubi : Butów, ubrań, porywaczy
Wzrost / Waga : 110 cm/ 16 kg
Aktualny ubiór : biała yukata, złoto-granatowe kimono i drewniane sandały (geta)
Znaki szczególne : Bursztynowe oczy z czarnymi twardówkami, rude lisie uszy i 3 takowe ogony
Pod ręką : .
Bestie : Magiczny Kapeluterek (Bezdenna sakwa)
Stan zdrowia : .

Liczba postów : 19
Dołączył : 16/02/2019

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Gawain on Czw 13 Cze 2019, 05:48

Z trudem powstrzymał się przed parsknięciem. Pochylił głowę i potarł usta dłonią, jakby chciał zetrzeć swój uśmiech. Przez te wszystkie lata zdążył odzwyczaić się od typowego myślenia Lustrzan. Aeron bazował na posiadanej już wiedzy, niczego sobie nie dopowiadał, nie tworzył wyssanych z palca teorii - w tym był o krok przed innymi. Keer spojrzał na niego z ukosa, a potem uśmiechnął się do Yako. Domyślał się już, jak Aeron może zareagować na filmy. Oby tylko nie urządził im tu rzeźni.
Zerknął w górę, gdy zgasły pierwsze świece, a łopot skrzydeł na moment wypełnił pomieszczenie. Pomieszczenie ciemniało, a źrenice Cienia rozszerzały się stopniowo i w końcu zostawiły miejsce dla cieniutkiej, praktycznie niewidocznej w mroku otoczki bursztynu. Gdy orzeł wylądował i przemienił się, zobaczył Aldena, teraz bardziej popielatego niż czerwonego. - A więc to stąd te "ptaszku" - przeszło mu przez myśl. Odwrócił wzrok i odebrał płytę od Lusiana. Ułożył szelak na jego miejscu i opuścił igłę.
Same filmy były dla Cienia zwyczajnie nudne, wyobrażenia jakiegokolwiek życia na księżycu śmieszne, natomiast muzyka irytująca. Wolał przyglądać się reakcjom Aerona na seans oraz reakcjom Aldena na reakcje księcia.
Spostrzegł też nogi Kogitsunemaru, który przesunął się bliżej krawędzi stołu. Chyba też oglądał filmy, ale był spokoj... - O nie... teraz będziemy musieli przegrać Smocze Opowieści na taśmy... - Przyłożył dłoń do czoła i przesunął nią po twarzy. Tak się podłożyć...
Zerknął na ekran, by odciągnąć myśli od Bramy, SCRu, Kaevana i innych mniejszych problemów, które wypełniały luki między większymi.

_________________
Zamek Dunkelheit - Page 3 GqoufxaZamek Dunkelheit - Page 3 OD2UQagZamek Dunkelheit - Page 3 GwEGJEq
Gawain
Gawain
SCR

Godność : Gawain Keer
Wiek : Wygląda na około 30 lat.
Rasa : Cień
Lubi : Śliwkową nalewkę, fiolet
Nie lubi : Gotować, ślimaków, niespodzianek
Wzrost / Waga : 183 cm / 76 kg
Aktualny ubiór : https://i.imgur.com/xewvmNm.jpg + Blaszka + medalion z puklem włosów Yako: https://i.imgur.com/xOQrcNC.jpg // Event: szary płaszcz, czarny golf, spodnie khaki ze zwężanymi nogawkami, skórzane, czarne trapery, przeciwsłoneczne lenonki
Znaki szczególne : Czarne twardówki oczu, bursztynowe tęczówki, cienka blizna na brodzie od lewego kącika ust
Pod ręką : klucz do domu Yako i mieszkania, pieniądze // Event:
Broń : Nóż ceramiczny, sztylet, kusza
Zawód : Najemnik do prac wszelakich, zielarz
Stan cywilny : Zajęty
Bestie : Furor (Furbo), Kapeluterek
Stan zdrowia : Zszargane nerwy

Specjalne : Administrator, Strażnik toku fabuły
Liczba postów : 125
Dołączył : 23/07/2018

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Thorn on Pon 17 Cze 2019, 19:37

Nie odezwał się na tłumaczenie Lusiana. Nie dlatego, że go zignorował. Po prostu w tej chwili mądrzejszym było zachowanie milczenia, niż jawne okazywanie, że rogaty nie ma pojęcia o czym mężczyźni mówią. Siedział po prostu grzecznie i zachowywał czujność. Ufał im, ale ostrożności nigdy za wiele.
Z Gawainem zawarli w pewnym sensie rozejm, Upiornemu wydawało się, że udobruchał rudzielca na tyle, by tamten poczekał z wrażeniem sztyletu na odpowiedni moment. Demon był jak zwykle nieprzewidywalny ale chyba poprawił mu się humor. Mały Kogitsunemaru ostatecznie był grzeczny, małe potknięcia można mu wybaczyć. Od dzieci wymaga się nieco mniej niż od dorosłych.
Czekał na rozpoczęcie pokazu i gdy na płachcie pokazał się obraz, oświetlając przy okazji jego twarz, Arystokrata zmarszczył brwi. Umocnił Blokadę Umysłu, skupiając się na niej mocniej i z zaskoczeniem odkrył, że to co mu pokazywali omijało moc. Obraz poruszał się, muzyka uzupełniała go cichym plumkaniem. Pokaz był naprawdę przyjemny.
Aeron oglądał z zaciekawieniem. Spore ilości Ludzi wychodziły właśnie z budynku, prawdopodobnie z fabryki. Z uśmiechem na ustach stwierdził w myślach, że Świat Ludzi, chociaż ogromny, ma niektóre podobne elementy. W Krainie Luster Upiorni Arystokraci również utrzymywali ogromne manufaktury, zatrudniali pracowników i bogacili się w ten sposób. Co prawda Thorn miał wrażenie, że tutaj lepiej traktuje się pracujące istoty, bo nie są aż takie brudne i potargane... ale może to tylko taki obraz.
Drugie widziadło było dla niego niezrozumiałe. Już na samym początku uniósł dłoń i chwycił w zamyśleniu podbródek, który zaczął lekko gładzić, chcąc wyłapać sens pokazu. Nic z tego. Przedstawieni Ludzie zachowywali się dziwnie.
Ostatni natomiast wywołał na jego ustach szeroki uśmiech. Pociąg? Tutaj mieli podobne ale nie ograniczały się do tras umieszczonych na ziemi. Latające pociągi były powszechne i nikogo nie dziwiły. Dobrze wiedzieć, że Świat Ludzi jest pod tym kątem zacofany.
Gdy widowisko dobiegło końca, jeszcze przez chwilę siedział na krześle i myślał. Zastanawiało go to co zobaczył, samo działanie machiny i dobór dzieł.
Z mroku wyłonił się nagle Alden i podał Upiornemu małą latarenkę, która ciepłym światłem oświetliła jego zamyśloną twarz.
- Czy mógłbym prosić o pomoc w rozpaleniu ognia? - Kamerdyner spojrzał na Lusiana i posłał mu uprzejmy uśmiech.
- Jak udało wam się przebić Blokadę Umysłu? Nie poczułem uderzenia. - odezwał się Aeron - A jednak pokazaliście mi iluzję, zapisaną w jakiś dziwny sposób w tej maszynie. - wskazał na ustrojstwo - W Świecie Ludzi potraficie takie rzeczy?
Thorn
Thorn

Godność : Aeron Vaele
Wiek : Ponad 500 lat / Wizualnie lekko ponad 30.
Rasa : Upiorny Arystokrata
Wzrost / Waga : 182/100 (same rogi trochę ważą).
Aktualny ubiór : Czarna marynarka zdobona na ramionach czarnymi piórami, zdobiona srebrną nicią i guzikami. Czarna koszula z kołnierzem w typie stójki. Czarne spodnie. Skórzane oficerki. Pas z przytroczonym rapierem.
Znaki szczególne : Opalizujące granatem, duże, zakrzywione rogi. Tęczowe oczy.
Pod ręką : Broń, zegarek kieszonkowy, sakiewka z pieniędzmi, mały notesik i długopis.
Broń : Rapier.
Stan zdrowia : Zdrowy.

Liczba postów : 62
Dołączył : 14/01/2019

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Yako on Pon 17 Cze 2019, 22:36

Obserwował uważnie reakcje Gospodarza. Słuchał też jakiś szmerów, albo rozmów, czy czasem ktoś inny też tego nie komentuje. W końcu reszta osób, które znajdowały się w pomieszczeniu nie odwróciła się tyłem do seansu, tylko na pewno wlepiała w to swoje ciekawskie gały.
Widział jak Cierń za bardzo chyba nie rozumie drugiego filmu, a trzeci to wręcz go rozśmieszył. No cóż...nie było to dla niego aż takie dziwne jak dla ludzi, który mogli oglądać premierę wjazdu pociągu na stację.
Gdy wszystko się skończyło, skinął Aldenowi - w porządku, tylko schowam taśmy - powiedział i tak też zrobił. Spakował do pojemników taśmy i pstryknął palcami, przez co wszystkie światła zapaliły się na zimny, błękitny kolor.
Uśmiechnął się tajemniczo do Rogacza - bo to nie jest iluzja - powiedział i poruszył swoim puchatym ogonem - to po prostu bardzo szybko zmieniające się obrazki, które są połączone ze sobą na tych taśmach - zajrzał do pudła i wyciągnął jedną, jakąś, na której mu nie zależało i podszedł do gospodarza. Rozwinął kawałek i pokazał mu pod światło zdjęcia, które się tam znajdowały - gdy szybko się zmieniają, wydaje się, że obraz się rusza. A pojawia się na płótnie dzięki światłu w środku tej....maszyny...trochę tak jak z cieniem, albo prześwitującym słońcem przez kolorowe szkło - próbował to jakoś wyjaśnić. Ciekawe jakby zareagował na filmy 3D w Świecie Ludzi. Będzie go trzeba kiedyś namówić, żeby tam wpadł. To już pewnie nie będzie taki spokojny seans jak tutaj.
- Masz jakieś pytania co do tego co zobaczyłeś? - zapytał jeszcze, przekręcając lekko głowę w bok.
Yako
Yako

Godność : Lusian/Luci Foxsoul
Wiek : Wizualnie 25
Rasa : Lisi demon
Wzrost / Waga : 190/85 //
Aktualny ubiór : Drogi, szyty na miarę czarny garnitur, czarna koszula rozpięta pod szyją, czerwona kamizelka, czarne skarpetki w tęczowe liski. Skórzana obroża z rubinem i Blaszką Zmartwienia// czarne, sprane jeansy, T-shirt z wyjącym wilkiem na tle księżyca w pełni (mała pamiątka z planu) oraz z prostą laską, brak Blaszki
Znaki szczególne : Kuleje, Blizna na lewym oku
Pod ręką : Laska
Broń : Naginata
Zawód : W Świecie Ludzi - Aktor/Aktorka
Stan cywilny : Gawain - polizany! zaklepany!
Bestie : Schnee (Yuki)
Stan zdrowia : Wkurzony, kulejący//sporo poparzony po wypadku na planie filmowym

Specjalne : Lisi Administrator Specjalny: Strażnik spisów, Mistrz Gry
Liczba postów : 109
Dołączył : 09/01/2019

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Gawain on Sro 19 Cze 2019, 10:02

Gdyby Lusian widział w ciemności równie dobrze, mógłby dostrzec niezadowolenie i zawód na twarzy Gawaina. Nic nie szło po jego myśli. One same nie składały się w całość i wiecznie przeczyły sobie nawzajem. Aeron pokazał klasę - zero paniki, kotłowania się w wywróconym krześle i rozbieganego spojrzenia. Wiele zależało od tego, czy ich działania przypadną Upiornemu do gustu. Doskonale zdawał sobie z tego sprawę, ale jakaś skryta część pragnęła, by książę się zbłaźnił i stracił przychylność Demona. Gdyby zepsuł sprzęt... Ale nie zepsuł, więc bez sensu to roztrząsać...
Zdjął ostatnią płytę i schował ją do opakowania. Zerknął na Aldena i gdy z jego ust padła prośba, przymknął powieki, by zostać oślepionym przez nagły rozbłysk. Mieszkańcy zamku faktycznie zachowywali się jak rodzina. Nie wyobrażał sobie, by sługa innego Upiornego mógł wprost zapytać gościa o pomoc. Może dlatego Yako tak ich polubił. Nie było pomiędzy nimi niepotrzebnego dystansu, który tak go męczył.
- Nie mów tak jakbyśmy tam przynależeli... - zwrócił uwagę na drobny, acz istotny fakt. - Ludzie nie mają mocy i większość nie ma pojęcia o naszym istnieniu. I nie, nie potrafią... przynajmniej na razie, z tego co mi wiadomo - wychrypiał odrobinę ciszej, oparł się o stół i zwiesił głowę. Całkiem niedawno sznupali w kopalniach. Dziś kryształy, a jutro co? Zmodyfikowana broń? Prawidłowo działająca technologia?
Delikatnie pokręcił głową, po czym lekko ją uniósł i mgliście się uśmiechnął. - Choć Lusian nie ma całkowitej racji. To jest iluzja, ale optyczna. Ruch jest złudzeniem, które osiąga się przez szybkie wyświetlanie serii obrazów. - Wskazał rozwijaną przez niego taśmę. Odchylił się do tyłu, trochę rozglądał się po pomieszczeniu, zastanawiając się nad czymś.
Natura go wzywała, a jemu wcale nie podobała się myśl o spacerze. Po cholerę tyle pił. Nie chciał zostawiać Yako z Cierniem. Nie ufał też służbie. Pójdzie z kimś, trzasną go, a potem Aeron zacznie wmawiać Demonowi, że jego Cień to typowy przedstawiciel swojej rasy i po prostu zwiał bez słowa pożegnania.
Co z tego, że nie chciał? Musiał.
- Wybaczcie na chwilę. - Rzucił i podszedł do Aldena, by zapytać o drogę.

//Cosiek prosi o pominięcie go w tej kolejce//

_________________
Zamek Dunkelheit - Page 3 GqoufxaZamek Dunkelheit - Page 3 OD2UQagZamek Dunkelheit - Page 3 GwEGJEq
Gawain
Gawain
SCR

Godność : Gawain Keer
Wiek : Wygląda na około 30 lat.
Rasa : Cień
Lubi : Śliwkową nalewkę, fiolet
Nie lubi : Gotować, ślimaków, niespodzianek
Wzrost / Waga : 183 cm / 76 kg
Aktualny ubiór : https://i.imgur.com/xewvmNm.jpg + Blaszka + medalion z puklem włosów Yako: https://i.imgur.com/xOQrcNC.jpg // Event: szary płaszcz, czarny golf, spodnie khaki ze zwężanymi nogawkami, skórzane, czarne trapery, przeciwsłoneczne lenonki
Znaki szczególne : Czarne twardówki oczu, bursztynowe tęczówki, cienka blizna na brodzie od lewego kącika ust
Pod ręką : klucz do domu Yako i mieszkania, pieniądze // Event:
Broń : Nóż ceramiczny, sztylet, kusza
Zawód : Najemnik do prac wszelakich, zielarz
Stan cywilny : Zajęty
Bestie : Furor (Furbo), Kapeluterek
Stan zdrowia : Zszargane nerwy

Specjalne : Administrator, Strażnik toku fabuły
Liczba postów : 125
Dołączył : 23/07/2018

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Thorn on Czw 20 Cze 2019, 00:04

Gdy zapłonęło niebieskie, zimne światło, Aeron zamrugał kilka razy by przyzwyczaić oczy. Od razu odszukał Lusiana i Gawaina oraz ich małą pociechę. Przez chwilę patrzył na nich, czekając na jakieś wyjaśnienia. Nie chciał pytać, by nie wyjść na niedouczonego. Niewiele jeszcze wiedział o Świecie Ludzi.
- Nie iluzja? - zapytał szczerze zaskoczony. W tej chwili nie bardzo wiedział co mógłby powiedzieć. Sądził, że mechanizm po prostu w jakiś sposób działa na jego umysł, przebijając się przez Blokadę i pokazuje mu obrazy, mamiąc i zakrzywiając rzeczywistość.
Na komentarz Keera speszył się nieco. Faktycznie, źle to wybrzmiało.
- Wybacz, po prostu wiem, że podróżujecie i bywacie w ich świecie. - powiedział zgodnie z prawdą - Wam z pewnością łatwiej jest ukryć magiczne pochodzenie. - dodał i wskazał swoje rogi - Nawet gdybym chciał... Mniejsza z tym. - machnął ręką - Jestem pod ogromnym wrażeniem! Nie sądziłem, że w taki sposób można stworzyć coś takiego. - skomentował kiedy Yako pokazał mu taśmę - Chociaż, kiedy teraz o tym pomyślę, to wydaje się to śmiesznie proste! Chyba za bardzo polegamy na mocach i zapomnieliśmy, że czasami wystarczy trochę ruszyć głową by stworzyć coś magicznego z niczego. - zaśmiał się szczerze - Bardzo wam dziękuję za pokaz! Był niesamowity. - skłonił się im lekko - Muszę przyznać, że nie pojąłem drugiego pokazu. Chyba jeszcze za mało wiem o Świecie Ludzi. - podrapał się w zamyśleniu po brodzie - Ale dzięki książkom i mapom szybko nadrobię braki w wiedzy. - dodał po chwili, z entuzjazmem po czym wskazał gościom miejsca przy stole, który w międzyczasie uprzątnięto, zostawiając jedynie puchary, szklanice i wszelakie napitki.
Kiedy nagle Gawain przeprosił i skierował kroki w bok, w stronę Aldena, Upiorny odprowadził go wzrokiem ale nie zatrzymywał. W zamku nie stanie mu się żadna krzywda.

Alden posłał zbliżającemu się mężczyźnie miły, neutralny uśmiech i pochylił się lekko w ukłonie. Wiedział, że ma do czynienia z Cieniem bo został o tym poinformowany i instynktownie odrobinę się go obawiał, ale z drugiej strony wierzył, że Aeron nie wpuściłby do zamku kogoś, kto może stanowić realne zagrożenie dla kogokolwiek z domowników.
- Poprowadzę pana. - zaoferował uprzejmie i wskazał kierunek. Nie zaczepiał Gawaina, nie zmuszał do rozmowy ale jeśli ten będzie chciał nawiązać kontakt, nie zostanie zignorowany.

W międzyczasie w sali, Thorn polał Lusianowi i wzniósł szybki, mało ważny toaścik bez treści.
- Jesteście pewnie zmęczeni po podróży. - zagadnął Arystokrata - Przygotowano dla was trzy osobne sypialnie ale w każdej są duże, podwójne łóżka, dlatego możecie zdecydować jak chcecie spędzić noc. W razie potrzeby, służba może wstawić do jednej sypialni małe łóżko dla Kogitsunemaru. - dodał wyjaśniając co i jak - Nie bójcie się prosić o cokolwiek zechcecie. Ja pewnie i tak nie będę spał do późna. - wskazał na książki i mapy które otrzymał - Nawet nie wiesz, jak mi miło, że mnie odwiedziliście. - dodał po chwili milczenia, posyłając Yako lekki, dość ostrożny uśmiech, bo wciąż pamiętał słowa Gawaina. Nie chciał drażnić Cienia. Odkąd w Klinice padły dość mocne słowa, nie zapraszał do siebie Demona. Usunął się, nie wchodził w drogę i nie zaczepiał, chociaż prawdę mówiąc nieco tęsknił za beztroską Luci, żartującym Lusianem i zabawami, czy to w pieleszach czy w wodzie.
Spojrzał na blat i uśmiechnął się do myśli, ale szybko je odrzucił. Skoro Keer życzył sobie zostawienia ich w spokoju, niech tak będzie. Lepiej nie mieć w nim wroga.
Thorn
Thorn

Godność : Aeron Vaele
Wiek : Ponad 500 lat / Wizualnie lekko ponad 30.
Rasa : Upiorny Arystokrata
Wzrost / Waga : 182/100 (same rogi trochę ważą).
Aktualny ubiór : Czarna marynarka zdobona na ramionach czarnymi piórami, zdobiona srebrną nicią i guzikami. Czarna koszula z kołnierzem w typie stójki. Czarne spodnie. Skórzane oficerki. Pas z przytroczonym rapierem.
Znaki szczególne : Opalizujące granatem, duże, zakrzywione rogi. Tęczowe oczy.
Pod ręką : Broń, zegarek kieszonkowy, sakiewka z pieniędzmi, mały notesik i długopis.
Broń : Rapier.
Stan zdrowia : Zdrowy.

Liczba postów : 62
Dołączył : 14/01/2019

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Yako on Czw 20 Cze 2019, 12:34

Uśmiechał się delikatnie, gdy Cierń wyrażał swoją opinię na temat tego co zobaczył oraz przepraszał ich. W końcu Yako spędził tam większość swojego życia, ale już nie komentował tego - to co zobaczyłeś to dopiero początki tworzenia filmów - powiedział spokojnie - kiedyś Cię tam jakoś przemycimy to dopiero zobaczysz jak bardzo te światy się różnią - poruszył swoim białym ogonem - budynki sięgające chmur, pojazdy, które mkną kilka razy szybciej niż najszybszy koń, maszyny, które pozwalają oddychać pod wodą, filmy, które wydają się, że można wejść przez nie do innego świata i to wszytko bez nawet odrobiny magii - wymienił to co przyszło mu do głowy, a jednocześnie wydawało mu się, że może zainteresować Arystokratę. Ciekawe czy odważy się kiedyś tam wybrać. Odwiedzić ich w tym nieznanym świecie - dostęp do prawie każdej informacji na świecie, z prawie każdego miejsca, za pomocą małego urządzenia - mniej więcej pokazał wielkość telefonu komórkowego.
- Tak Ludzie wyobrażali sobie lądowanie na księżycu. Co tam znajdą i kogo spotkają - wzruszył ramionami - ale cóż, już się dowiedzieli, że nikt tam nie mieszka, a księżyc to po prostu kamienna pustynia, w sumie może kiedyś przywiozę Ci nagranie z lądowania tam - powiedział zamyślony.
Odprowadził kochanka wzrokiem. Skoro musiał iść to w porządku. Będzie wiedział jakby coś działo się niedobrego. Oraz gdzie ten się udał, więc nie musiał się aż tak martwić.
Uniósł również szkło i upił trochę trunku. Wysłuchał spokojnie co rogacz ma do powiedzenia - dziękujemy, dodatkowe łózko nie będzie konieczne. U nas Kogiś śpi w swoim pokoju i myślę, że tutaj też sobie poradzi. Ewentualnie jakby ktoś mógł w razie czego mieć na niego oko jakby uznał, że wybierze się na spacer, żeby się gdzieś na Pustkowiach nie zgubił - ostatnie zdanie powiedział na ucho do Ciernia. Wolał, żeby ten się nie stracił mimo iż sprawiał sporo kłopotów - chyba rozumiesz, że te tereny nie mają dobre opinii, a poza tym sam mam dość złe wspomnienia z mojej ostatniej wizyty na Kryształowym - uśmiechnął się przepraszająco.
Nie skomentował jednak tego, że mają każdy osobny pokój. Patrząc na to, że Gaw chyba ma ochotę pobaraszkować, a sam Yako też jej coraz bardziej nabierał, to raczej jedna sypialnia im wystarczy całkowicie. Gawain mógł poczuć przez Blaszkę, że Lis chyba ma dość bycia "grzecznym", ale mógł też poczuć, że na pewno nie jest to skierowane do pewnego bruneta, a raczej specjalnie wysyłane przez blaszkę do rudzielca, który teraz chyba powinien skupić się na czymś innym.
- Cierniu czemu Ty nas kiedyś nie odwiedzisz? Jak na razie spotykamy się u Ciebie, albo gdzieś na neutralnym terenie. No chyba, że moja Norka jest dla Ciebie za mała, patrząc na rozmiary tego zamku? - uśmiechnął się trochę wrednie do niego, popijając ze swojej szklanki i  bawiąc się nią trochę.
Nasłuchiwał też co kombinuje Cosiek. W sumie Gawain mógł go też zabrać, żeby potem nie było mokrego łóżka...
Yako
Yako

Godność : Lusian/Luci Foxsoul
Wiek : Wizualnie 25
Rasa : Lisi demon
Wzrost / Waga : 190/85 //
Aktualny ubiór : Drogi, szyty na miarę czarny garnitur, czarna koszula rozpięta pod szyją, czerwona kamizelka, czarne skarpetki w tęczowe liski. Skórzana obroża z rubinem i Blaszką Zmartwienia// czarne, sprane jeansy, T-shirt z wyjącym wilkiem na tle księżyca w pełni (mała pamiątka z planu) oraz z prostą laską, brak Blaszki
Znaki szczególne : Kuleje, Blizna na lewym oku
Pod ręką : Laska
Broń : Naginata
Zawód : W Świecie Ludzi - Aktor/Aktorka
Stan cywilny : Gawain - polizany! zaklepany!
Bestie : Schnee (Yuki)
Stan zdrowia : Wkurzony, kulejący//sporo poparzony po wypadku na planie filmowym

Specjalne : Lisi Administrator Specjalny: Strażnik spisów, Mistrz Gry
Liczba postów : 109
Dołączył : 09/01/2019

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Gawain on Pią 21 Cze 2019, 10:51

- Powiedzmy - odparł bez entuzjazmu, czemu towarzyszyło lekkie wzruszenie ramionami. - Zależy w jaki tłum próbujesz się wmieszać. - Zaczął przyglądać się rogom Aerona, w zamyśleniu trąc policzek.
- Da się zrobić. Uszedłbyś podczas karnawału. W Anglii największy wypada jakoś w sierpniu. Ewentualnie zostają duże koncerty zespołów gothic metalowych... - wtrącił za Yako, po czym uśmiechnął się kpiąco i wskazał na Upiornego. - Zwłaszcza, że wyraźnie nie masz problemu z noszeniem makijażu.
Wyobraźnia podsunęła mu obraz prawdziwego Księcia Mroku, który ogląda się za wszystkim jak naćpany. Rogatego Drakuli, obudzonego po setkach lat snu, doznającego kulturowego szoku i wchodzącego w rolę francuskiego rycerza z "Goście, goście".
Jednocześnie musiałby bawić się w nianię, ale przynajmniej nie byłby w tym sam. I od ostatniego koncertu na jakim był minęły wieki. Już dawno przeszedł ten etap, ale jeszcze nikogo tą ścieżką nie prowadził.
Wiedział jak prosto brzmiał jego plan, jakby nie było się czego obawiać, choć przebywaliby na terenie wroga. Wystarczyłby jeden głupi zbieg okoliczności lub wyskok Aerona, żeby musieli się gęsto tłumaczyć przed innymi Upiornymi. Bękart czy nie, dla każdej nierogatej istoty pozostawał Arystokratą.

- Dziękuję - odparł równie neutralnie i podążył za Aldenem.
- Czemu akurat Kryształowe Pustkowia? Zamek jest ufortyfikowany i dobrze położony, ale to kraniec świata. - zapytał, gdy szli korytarzami. Rozglądał się i podziwiał architekturę wnętrz. Gdyby nie fakt, że nie jest tu sam i nie zna rozkładu komnat, to czułby się tutaj jak u siebie.
Czemu zwiali aż tutaj? Przed kim? Przed czym? Do czego się szykowali?
Yako odciągnął jego uwagę od pytań. Zapragnął zdjąć Blaszkę. To czego miał zamiar dopuścić się dzisiejszej nocy zaczynało go stresować. Jedna głupia myśl wywołała lawinę, a on dał się porwać. Ale tak było trzeba. Słowa o akceptacji musiały stać się prawdą. Odebrałby Demonowi i każdemu konkurentowi kolejny argument przemawiający przeciwko niemu. Chyba jeszcze strzelę jednego dla kurażu. - Bezwiednie mielił mankiety w palcach, które zagłaskał na śmierć już podczas obiadu.
Tyle pozostało z przyrzeczenia danego Demonowi. Kusił, więc Yako spełni daną mu obietnicę. Tylko jak bardzo nieprzyjemny potrafił być Lusian?

_________________
Zamek Dunkelheit - Page 3 GqoufxaZamek Dunkelheit - Page 3 OD2UQagZamek Dunkelheit - Page 3 GwEGJEq
Gawain
Gawain
SCR

Godność : Gawain Keer
Wiek : Wygląda na około 30 lat.
Rasa : Cień
Lubi : Śliwkową nalewkę, fiolet
Nie lubi : Gotować, ślimaków, niespodzianek
Wzrost / Waga : 183 cm / 76 kg
Aktualny ubiór : https://i.imgur.com/xewvmNm.jpg + Blaszka + medalion z puklem włosów Yako: https://i.imgur.com/xOQrcNC.jpg // Event: szary płaszcz, czarny golf, spodnie khaki ze zwężanymi nogawkami, skórzane, czarne trapery, przeciwsłoneczne lenonki
Znaki szczególne : Czarne twardówki oczu, bursztynowe tęczówki, cienka blizna na brodzie od lewego kącika ust
Pod ręką : klucz do domu Yako i mieszkania, pieniądze // Event:
Broń : Nóż ceramiczny, sztylet, kusza
Zawód : Najemnik do prac wszelakich, zielarz
Stan cywilny : Zajęty
Bestie : Furor (Furbo), Kapeluterek
Stan zdrowia : Zszargane nerwy

Specjalne : Administrator, Strażnik toku fabuły
Liczba postów : 125
Dołączył : 23/07/2018

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Thorn on Pią 21 Cze 2019, 19:26

Ciężko było mu zareagować na to co powiedział Yako, bo nie mógł sobie wyobrazić rzeczy, o których mówił. Co prawda w głowie Anomandera, po tym jak zaatakował go mocą, zobaczył wielkie, szklane konstrukcje i długie ścieżki zapełnione dziwacznymi pojazdami... Ale nie wierzył w taki obraz Świata Ludzi. Chętnie wybrałby się tam i przekonał na własne oczy, ale, wstyd przyznać, bał się. Czego? Nowego, niepojętego. Bał się zdemaskowania. Konsekwencji. I wreszcie bał się własnych reakcji na te wszystkie nowości. Po tak wielu latach poznawania samego siebie, stuleciach życia kiedy to miał czas na kontemplację, wiedział już co przeraża go najbardziej na świecie. Bezradność i strach.
Był istotą czynu, wychowany twardą ręką, później wytrenowany w wojsku i wreszcie ukształtowany kruchą ale brutalną polityką Krainy Luster. Nauczył się mieć twardy zad, chociaż w sercu wciąż czaił się strach. Bo co przyniesie jutro? Tego nie wie nikt.
- Poproszę Biankę, żeby czuwała pod jego pokojem. - powiedział - Ona wie, jak zająć się dziećmi. Będzie chyba najbardziej odpowiednia do roli opiekunki. No i jest zaufaną osobą. - dodał - Kryształowe Pustkowia faktycznie są obszarem niebezpiecznym i lepiej nie puszczać dziecka samopas, bez opieki. Niemniej, póki nie opuści zamku, jest względnie bezpieczny. Względnie, bo przecież równie dobrze może skaleczyć się kartką papieru albo spaść ze schodów. - Upiorny spojrzał na chłopca - Ufam jednak, że wasz pobyt tutaj będzie miłym doświadczeniem.
Na chwilę zapadła cisza. Była dość kłopotliwa, biorąc pod uwagę to, co kiedyś łączyło Arystokratę i Demona. Obecnie Aeron musiał być ostrożny, rozważnie dobierać słowa by nie urazić ani Yako ani Gawaina. Nie chciał też straszyć dziecka.
Wypił ze swojego kielicha i kiedy padło bardzo ważne pytanie, akurat odkładał naczynie. Odwrócił wzrok i spojrzał w mrok, w miejsce w którym zniknął Keer. Nie chciał udzielać odpowiedzi. Gdyby mógł, wymazałby to pytanie, pozostawiając wygodną pustkę. Ono jednak padło, wprawiając Upiornego w gorszy nastrój. No cóż, nie wszystko zawsze idzie po twojej myśli.
- Wolałbym was nie nachodzić. Nie zakłócać domowego miru. - wyjaśnił, posyłając mu lekki uśmiech - Neutralny grunt jest dobry na spotkania, bo wtedy żadna ze stron nie czuje się zagrożona. Spotkania u mnie są organizowane ze względu na wygodę i moją chęć pokazania, że nie mam złych zamiarów i jestem gotów przyjąć was jak rodzinę. Wasze odwiedziny zawsze mnie cieszą. - powiedział, odsuwając od siebie kielich, rezygnując już z picia bo czuł, że wino lekko zaczyna uderzać mu do głowy.
Nie mógł powiedzieć mu prawdy. Nie mógł donieść, że Keer zażądał, by Vaele się wycofał. Cierń, szanując jego decyzję, przystał na jego słowa i nie zamierzał się narzucać. Zaproszenie do zamku wysłał już dawno, możliwe, że gdyby wcześniej dowiedział się od Cienia tego, co w Klinice, nie zdecydowałby się na tak ryzykowny ruch. Co prawda przybycie do zamku było miłe i oznaczało, że nie wszystkie mosty są spalone ale... należało być ostrożnym.
"Mój drogi, twój ukochany, w bardzo ładny sposób kazał mi się odpierdolić. Chciałbyś to usłyszeć w twarz? Nie. Nie jestem dzieckiem, które z płaczem leci do matki, gdy brat zabierze mu lizaka."

Alden poprowadził Gawaina korytarzami w głąb aż w końcu zatrzymał się przed zwykłymi drzwiami, które zapewne prowadziły do łazienki. Nie spodziewał się pytania ze strony gościa, i to zadanego tak wprost. Przez chwilę patrzył na niego złotymi oczami, bez cienia jakichkolwiek emocji. Ot, jakby przyglądał się po prostu napotkanemu mężczyźnie.
I nagle na jego ustach wykwitł jego standardowy, tajemniczy uśmiech, który mógł oznaczać wszystko i nic zarazem.
- To właśnie wyróżnia Upiorną Arystokrację, proszę pana. Planują swoje posunięcia na setki, jeśli nie tysiące lat do przodu. - powiedział cicho, ze zwyczajową dla siebie uprzejmością - Któż może wiedzieć, co wydarzy się za kilka stuleci, które dla jednych są okresem nie do pojęcia długim, a dla drugich ledwie mgnieniem oka? - jego uśmiech pogłębił się, ukazując jego zęby. Kamerdyner wskazał drzwi i ukłonił się nisko. Poczeka na Cienia, by odprowadzić go do sali. Oczywiście mógłby pozwolić mu wrócić samodzielnie, ale wypada, żeby gość czuł się ważny i brany na poważnie. Dlatego też Orzeł, chcąc wykazać się kulturą i dobrymi manierami, usunął się nieco na bok czy odczekać tyle czasu, ile tamten będzie potrzebował.
Thorn
Thorn

Godność : Aeron Vaele
Wiek : Ponad 500 lat / Wizualnie lekko ponad 30.
Rasa : Upiorny Arystokrata
Wzrost / Waga : 182/100 (same rogi trochę ważą).
Aktualny ubiór : Czarna marynarka zdobona na ramionach czarnymi piórami, zdobiona srebrną nicią i guzikami. Czarna koszula z kołnierzem w typie stójki. Czarne spodnie. Skórzane oficerki. Pas z przytroczonym rapierem.
Znaki szczególne : Opalizujące granatem, duże, zakrzywione rogi. Tęczowe oczy.
Pod ręką : Broń, zegarek kieszonkowy, sakiewka z pieniędzmi, mały notesik i długopis.
Broń : Rapier.
Stan zdrowia : Zdrowy.

Liczba postów : 62
Dołączył : 14/01/2019

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Yako on Pią 21 Cze 2019, 22:00

Uśmiechnął się z wdzięcznością i skinął mu głową - tylko ją uprzedź, że on może się jej pytać czy jest samicą i dawać jakieś dziwne propozycje, ale niech się tym nie przejmuje. To tylko dziecko, ale niestety z pokręconą mentalnością, przez co uważa się za dorosłego, co już mogłeś zauważyć - powiedział spokojnie i upił znów wina. Na niego ono ani trochę nie wpływało, ale nawet było smaczne.
Zajrzał pod stół - Kogitsune chcesz coś jeszcze pić? - zapytał go, a przy okazji skontrolował co on właściwie jeszcze pod tym stołem robi. Raczej przestał walczyć z nogą i dobrze, ale i tak powinien zwracać chyba na niego więcej uwagi.
Zmarszczył brwi i spojrzał Upiornemu prosto w oczy. Nie bał się jego mocy, więc czemu miałby unikać jego wzroku - to przez rozmowę z Gawem? - zapytał po czym westchnął ciężko - wpadnij kiedyś tylko uprzedź nas wcześniej. Jak będziemy obaj to nie będzie problemu. Poza tym Bianka obiecała mi róże do ogrodu, więc tym bardziej będziesz miał pretekst - wzruszył ramionami. Nie zależało mu jakoś specjalnie, ale chyba Keer uznał, że lepiej nie mieć w nim wroga i nawet dobrze jest mieć kogoś w dobrych relacjach na wysokim szczeblu. Dla Lisa to nie miało znaczenia, ale cóż. Miło im się zawsze gada, a też niech popatrzy jak ktoś inny pomieszkuje a nie tylko siedzi u siebie albo szlaja się po jakiś barach. Bo poza jednym razem, gdy był na służbie to cały czas spotykają się w takich właśnie sytuacjach. U niego w domu, w drodze do jego domu albo w barze. Chyba czas to jednak zmienić czyż nie?
Nie naciskał jednak. Skoro nie chce to nie. Ale dlaczego obaj mężczyźni sobie wmawiali tyle głupstw? Jeden miał paranoję na temat władz, drugi za to na temat jednego rudzielca. Ech....to już stawało się tak bardzo nudne.
- Masz może jakieś jeszcze pytania co do filmów, albo do czegoś związanego ze Światem Ludzi albo też z czymś innym? Zanim Gawain wróci można jeszcze porozmawiać, potem pewnie udamy się na spoczynek - powiedział spokojnie, bo widział, że trochę tematy im się zaczynają kończyć.
Yako
Yako

Godność : Lusian/Luci Foxsoul
Wiek : Wizualnie 25
Rasa : Lisi demon
Wzrost / Waga : 190/85 //
Aktualny ubiór : Drogi, szyty na miarę czarny garnitur, czarna koszula rozpięta pod szyją, czerwona kamizelka, czarne skarpetki w tęczowe liski. Skórzana obroża z rubinem i Blaszką Zmartwienia// czarne, sprane jeansy, T-shirt z wyjącym wilkiem na tle księżyca w pełni (mała pamiątka z planu) oraz z prostą laską, brak Blaszki
Znaki szczególne : Kuleje, Blizna na lewym oku
Pod ręką : Laska
Broń : Naginata
Zawód : W Świecie Ludzi - Aktor/Aktorka
Stan cywilny : Gawain - polizany! zaklepany!
Bestie : Schnee (Yuki)
Stan zdrowia : Wkurzony, kulejący//sporo poparzony po wypadku na planie filmowym

Specjalne : Lisi Administrator Specjalny: Strażnik spisów, Mistrz Gry
Liczba postów : 109
Dołączył : 09/01/2019

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Gawain on Sob 22 Cze 2019, 16:44

Przystanął i spokojnie spoglądał na Aldena. Zachowanie mężczyzny było intrygujące, ale nie poczuł się zagrożony. Chciałby tyko wiedzieć, co Orzełkowi chodzi po głowie. Wysłuchał jego odpowiedzi i sam pozwolił sobie na chwilę zadumy. Dopiero po niej sztywno skinął głową.
- A więc obojętne... Najprawdopodobniej nie będę żył na tyle długo, by być świadkiem ziszczenia się jego snów o wielkości. Może chociaż panu się uda. - Pchnął drzwi i wszedł do łazienki.
Był w pomieszczeniu sam. Były też wątpliwości i fobie. Obiecał sobie, że nie będzie wymiotował, ale nie mógł być brudny i wolał być gotowy na wejście w letarg w każdym momencie. Nie będzie też miał czasu na tak długie ablucje. Mdliło go na samą myśl, że miał w sobie coś, czego nie powinien. Jak ktoś mógł jeść i się z tym delektować, wiedząc co będzie później? Obrzydlistwo... Zjadł zupę, ale nikt nie powiedział, że musi trzymać ją w środku. Już dał Eileen co mógł - spokój.
Wyszedł o wiele lżejszy i spokojniejszy. Gardło go piekło, nawet jeśli przepłukał je z cztery razy. Ruszył w drogę powrotną za Aldenem. Ślepo oddany, lojalny - czy wiedział dokąd zmierza, czy całym sobą zawierzył Cierniowi i postanowił dać z siebie wszystko, by plany mogły stać się rzeczywistością?

- Mam nadzieję, że nie zdążyliście zasnąć podczas mojej nieobecności! - przemówił, wkraczając do sali szybkim, pewnym krokiem. Zebrani zdali mu się znudzeni, kapkę spięci - w dobrym sensie. Podszedł do stołu, by nalać sobie odrobinkę alkoholu, który od razu wypił, by przepłukać i zdezynfekować usta. - Jednak zanim udamy się na spoczynek, bo ktoś tu o tym wspominał, chciałbym poznać plany - przelotnie spojrzał na Aldena - na jutrzejszy dzień, książę. - Wbił jastrzębie oczy w Aerona, a potem w jego kielich zawierający niedopite wino. - Jakim uciechom zechciałbyś się oddać? Czy też może wolisz zająć się sprawami większej wagi? - mocno wychrypiał. Miał nadzieję, że dojdą do konsensusu, nawet gdyby miało im to zabrać tydzień.

_________________
Zamek Dunkelheit - Page 3 GqoufxaZamek Dunkelheit - Page 3 OD2UQagZamek Dunkelheit - Page 3 GwEGJEq
Gawain
Gawain
SCR

Godność : Gawain Keer
Wiek : Wygląda na około 30 lat.
Rasa : Cień
Lubi : Śliwkową nalewkę, fiolet
Nie lubi : Gotować, ślimaków, niespodzianek
Wzrost / Waga : 183 cm / 76 kg
Aktualny ubiór : https://i.imgur.com/xewvmNm.jpg + Blaszka + medalion z puklem włosów Yako: https://i.imgur.com/xOQrcNC.jpg // Event: szary płaszcz, czarny golf, spodnie khaki ze zwężanymi nogawkami, skórzane, czarne trapery, przeciwsłoneczne lenonki
Znaki szczególne : Czarne twardówki oczu, bursztynowe tęczówki, cienka blizna na brodzie od lewego kącika ust
Pod ręką : klucz do domu Yako i mieszkania, pieniądze // Event:
Broń : Nóż ceramiczny, sztylet, kusza
Zawód : Najemnik do prac wszelakich, zielarz
Stan cywilny : Zajęty
Bestie : Furor (Furbo), Kapeluterek
Stan zdrowia : Zszargane nerwy

Specjalne : Administrator, Strażnik toku fabuły
Liczba postów : 125
Dołączył : 23/07/2018

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Thorn on Sob 22 Cze 2019, 17:37

Kiedy Lusian zadał bezpośrednie pytanie, Aeron spojrzał mu w oczy z wyrazem obojętności na twarzy. Demon trafił w sedno, pytanie tylko, czy zgadywał, czy rozmawiali z Cieniem na temat rozmowy w Klinice. Keer był zaborczy ale nie głupi, wątpił, by pochwalił się kochankowi. Co taj co, nie wypadało się chwalić drugiej osobie, że odgoniło się ważną dla niego osobę. Nawet jeśli uważamy go za rywala.
Aeron nie musiał emanował władczością, by mieć władzę. Trzymał w dłoniach światy swoich bliskich i kawał polityki Krainy Luster i tylko od niego zależało, kiedy zaciśnie palce. Dotąd łagodny i do przesady uległy...
- Dziękuję za zaproszenie. Kiedyś was odwiedzę. - opowiedział grzecznie, chociaż każdy z nich wiedział, że nieprędko to nastąpi. Jak kurtuazyjnie odmówić? Odwlec termin na datę nieokreśloną. Naprawdę nie chciał wchodzić do miejsca zamieszkania Demona. Nie chciał zostawiać tam swojego zapachu, wspomnienia swojej bytności. Po co drażnić Cienia? Już i tak sam w sobie był niebezpieczny, nawet gdy się uśmiechał i pił, będąc w dobrym humorze.
- Co do róży, Bianka przygotowała już sadzonki dla was. - powiedział i lekko się uśmiechnął - Bo Gawain również wyraził chęć posiadania swojego okazu. Nie widzę powodu by nie dzielić się kwiatami, które wyrosły z twoją pomocą. - dodał i jego uśmiech zrobił się nieco ostrzejszy, bardziej sugestywny - Ciekawe co wystrzeli z ziemi po tej nocy.
Co chwilę zapadała niezręczna cisza. Rozmowa nie kleiła się już jak dawniej, coś między nimi pękło i nie pozwalało złożyć się w całość. Może dlatego, że Aeron nie prowokował jak kiedyś, nie pozwalał sobie na spojrzenia, na komplementy. W pamięci miał nadal ich pierwsze schadzki - niezobowiązujące, tylko po to, by się zabawić. Teraz obaj byli uwiązani, jeden bardziej, drugi mniej. Upiorny nie chciał przeciągać struny a Yako już nie był nim zainteresowany tak bardzo jak kiedyś. To wygodne, chociaż odrobinę bolało.
- Właściwie będę miał kilka pytań. - zaczął - Ale to jutro. Chciałbym obejrzeć mapy i przynajmniej przewertować książki, które mi podarowaliście. Chciałbym być przygotowany chociaż w małym stopniu, żeby zrozumieć różnice panujące między światami. - powiedział rzeczowo, bardzo sztywno jak na kogoś, komu zależało na przyjaźni i dobrym kontakcie z gośćmi. Może się zestresował.
Gawain wrócił w dobrym momencie. Thorn skinął m głową z uśmiechem i odczekał, aż ten zajmie miejsce przy stole. Od razu sięgnął po napitek, co nie uszło uwadze pana domu.
Pytanie zadane przez Keera miało w sobie jad i Upiorny mimowolnie zmrużył oczy. Jakim uciechom? Oj, najbardziej grzesznym, drogi przyjacielu. Takim, o których nawet nigdy nie słyszałeś. W końcu nie od dziś wiadomo, że pieniądze otwierają wiele drzwi ale i sprowadzają na ich posiadacza przeróżne dewiacje.
- Myślę, że rozpoczniemy dzień od spaceru po ogrodzie. Nie jest duży, bo nie pozwalają na to tutejsze warunki, ale mamy niewielką szklarnię w której Bianka trzyma ciekawe zioła. Jestem pewien, że niektóre z nich mogłyby ci się przydać. - powiedział patrząc na Gawaina - Prawdę mówiąc przygotowała dla ciebie cały pakunek małych sadzonek. Bardzo schlebia jej, że ktoś z poza domu zwrócił uwagę na owoce jej pracy, związanej z zainteresowaniami. - dodał - Mówiłem Lusianowi, że przygotowano dla was pokoje sypialne, a właściwie całe skrzydło, z którego możecie korzystać do woli. Jeśli będziecie czegoś potrzebować, nie krępujcie się prosić. - spojrzał w bok na Kamerdynera, który zrobił krok w stronę stołu i skłonił się lekko, uśmiechając do swojego pana - Chyba nadszedł czas udać się na spoczynek. Alden odprowadzi was do kwater. - wstał i poprawił poły płaszcza. Pożegnał uprzejmie swoich gości i udał się w stronę wyjścia, a następnie do swojego skrzydła.
Orzeł skłonił się mężczyznom i czekał na każdy ich znak, nie chciał ich wyganiać ale jeśli mieli życzenie, zaprowadzi ich do pokoi, gdzie będą mogli spokojnie porozmawiać i odpocząć po podróży.
W międzyczasie służba zaczęła wynosić mapy i książki, gotowa zanieść je do gabinetów. Kilku poddanych zaoferowało też pomoc przy złożeniu sprzętu filmowego, ale nie bardzo wiedzieli co i jak, więc tylko stali w pogotowiu, gdyby okazało się, że ich wkład jest konieczny.

Aeron szedł korytarzami szybkim krokiem, przytrzymując szaty ciągnące się po ziemi. Rozmowa chyba wypadła dobrze, starał się pokazać od dobrej strony. Ani nie naciskał, ani nie puszył się zanadto. Jego status ostatnio zmienił się diametralnie dzięki delikatnym pociągnięciom odpowiednich sznurków, ale jeszcze nie obnosił się z tytułami tak, jak na przykład robił to jego sąsiad, Lord Laraziron.
Przebrał się szybko w wygodniejsze ciuchy, wybierając zwyczajową dla siebie czarną koszulę, klasyczne spodnie wpuszczane w wysokie buty i marynarkę z eleganckim szamerunkiem wykonanym srebrzystymi sznurami i nićmi. Naprędce starł z kości policzkowych pył, chociaż srebro pozostało na jego rogach. Szybko przeczesał dłonią włosy i wyszedł, tym razem jako kierunek obierając kuchnię.
Zaletą posiadania dużej ilości służby było to, że wzrastała liczba oczu i uszu które dla niego pracowały. Co prawda nowi służący jeszcze nie bardzo wiedzieli jaki jest ich nowy pan, ale wystarczy dać im trochę czasu, by przekonali się, że z ulicy, trafili pod dach dobrej, wyrozumiałej i sprawiedliwej osoby.
- I jak ci się podoba w zamku? - zapytał, wchodząc do kuchni, kierując słowa do siedzącego mężczyzny. Kucharze umknęli w popłochu, widząc Aerona, jedynie Caius zwlekał z wyjściem. Wyjął z szafy chłodzącej butelkę alkoholu i postawił ją nieopodal, uśmiechając się szeroko. Wyszedł bez słowa.
Arystokrata podszedł do trąbki, która miała służyć za głośnik przekazujący informacje z góry. Chcąc nie chcąc, przekazywała też treść rozmów gości.
- Usłyszałeś coś ciekawego? - zapytał beznamiętnie, łapiąc butelkę i odkorkowując ją, a następnie rozlewając złocisty alkohol do dwóch, kryształowych szklanek. Jedną podał skrzydlatemu mężczyźnie po czym oparł się o blat wyspy kuchennej, czekając na odpowiedź.
Thorn
Thorn

Godność : Aeron Vaele
Wiek : Ponad 500 lat / Wizualnie lekko ponad 30.
Rasa : Upiorny Arystokrata
Wzrost / Waga : 182/100 (same rogi trochę ważą).
Aktualny ubiór : Czarna marynarka zdobona na ramionach czarnymi piórami, zdobiona srebrną nicią i guzikami. Czarna koszula z kołnierzem w typie stójki. Czarne spodnie. Skórzane oficerki. Pas z przytroczonym rapierem.
Znaki szczególne : Opalizujące granatem, duże, zakrzywione rogi. Tęczowe oczy.
Pod ręką : Broń, zegarek kieszonkowy, sakiewka z pieniędzmi, mały notesik i długopis.
Broń : Rapier.
Stan zdrowia : Zdrowy.

Liczba postów : 62
Dołączył : 14/01/2019

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Yako on Sob 22 Cze 2019, 20:26

Przytaknął mu spokojnie głową. Wiedział, że raczej nie przyjdzie. A szkoda. Nie miał jednak zamiaru go nastawiać, że przesadza więc cóż. Niech się sam z tym męczy. Popijał wino, wyraźnie znużony tym wszystkim. Podniósł wzrok, gdy Upiorny wspomniał o róży - dziękuję, na pewno o nią zadbam - powiedział, uśmiechając się delikatnie. Zmarszczył brwi i spojrzał jednak na Gospodarza ostrzegawczo. To nie była jego sprawa. Efekt spotęgowała kropla potu, który spłynęła mu po skroni. Noga naprawdę dawała mu się we znaki i w sumie miał nadzieję, że niedługo Gawain do nich wróci i że będą mogli iść już do pokoi.
Przytaknął mu głową - nie krępuj się pytać. I mówiłem poważnie o tym, że kiedyś Cię tam weźmiemy - powiedział jeszcze i spojrzał w kierunku drzwi jeszcze zanim Gawain przez nie przeszedł. Czuł jak się zbliża.
Zmarszczył brwi, widząc jak Cień sięga znów po alkohol, ale nie skomentował tego. Nie do końca rozumiał czemu się tak zachowuje, ale o tym porozmawiają raczej prywatnie. Miał tylko nadzieję, że Cierniula nie ma jakiś podsłuchów w pokojach, bo jakby się o tym dowiedział, to na pewno Upiornemu nie pomogłoby stanowisko czy też urodzenie.
Zaczął sobie lekko masować udo, bo noga naprawdę go bolała, gdy Cierń odpowiadał Gawainowi. Lusian przytaknął mu na pomysł i wstał, by pozbierać sprzęt. Widząc, że Arystokrata wychodzi, skinął mu tylko głową - dobranoc książę - powiedział po czym spojrzał groźnie na służbę, która odważyła się zbliżyć do maszynerii. Nie chciał ich straszyć, ale to miało dla niego wartość. Oni już nie.
Spojrzał na Aldena, gdy już spakował wszystko - mógłbym prosić o okład na nogę? - poprosił go uprzejmie.
Następnie wrócił po swoją laskę i ruszył za Kamerdynerem, pozostawiając Cośka rudzielcowi, uśmiechając się do niego przepraszająco.
Gdy doszli do swojego skrzydła, zostawili Kogitsune w jednym z pierwszych pokoi, a sam Demon udał się do najdalszego. Potrzebował prywatności i jedyną osobą, która teraz była mile widziana był pewien Cień. Służba tylko przyniosła to o co poprosił, a sam Lis powoli zaczął się rozbierać by najpierw się porządnie wymyć, a potem dopiero odpocząć. Gawain mógł zauważyć że Yako potrzebował faktycznie odpoczynku i może masażu nogi, który pomagał mu codziennie jak na razie.
Yako
Yako

Godność : Lusian/Luci Foxsoul
Wiek : Wizualnie 25
Rasa : Lisi demon
Wzrost / Waga : 190/85 //
Aktualny ubiór : Drogi, szyty na miarę czarny garnitur, czarna koszula rozpięta pod szyją, czerwona kamizelka, czarne skarpetki w tęczowe liski. Skórzana obroża z rubinem i Blaszką Zmartwienia// czarne, sprane jeansy, T-shirt z wyjącym wilkiem na tle księżyca w pełni (mała pamiątka z planu) oraz z prostą laską, brak Blaszki
Znaki szczególne : Kuleje, Blizna na lewym oku
Pod ręką : Laska
Broń : Naginata
Zawód : W Świecie Ludzi - Aktor/Aktorka
Stan cywilny : Gawain - polizany! zaklepany!
Bestie : Schnee (Yuki)
Stan zdrowia : Wkurzony, kulejący//sporo poparzony po wypadku na planie filmowym

Specjalne : Lisi Administrator Specjalny: Strażnik spisów, Mistrz Gry
Liczba postów : 109
Dołączył : 09/01/2019

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 3 z 5 Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next

Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach