Pudrowy Kontrast

Go down

Pisanie autorstwa Geograf on Nie 20 Sty 2019, 21:37

„Pudrowy Kontrast”

~
Pudrowy Kontrast 5dLwE5w
~

Do niedawna nikt nie słyszał o tym miejscu, jednak nie ma się, co temu dziwić gdyż powstało dosłownie z dnia na dzień. Plotki mówią, że nie ma drugiej tak ekstrawaganckiej cukierni w całej Krainie Luster, podobno nie sposób zapomnieć smaku skosztowanych tu łakoci. Tylko skąd niby taka pewność, kiedy cukiernia nie została jeszcze otwarta! Wielki debiut „Pudrowego Kontrastu” przypada na ważne wydarzenie w życiu jego właścicieli a dokładniej setne urodziny rodzeństwa. Edgar i jego siostra Frida to znane persony wśród upiornej arystokracji, słyną głównie z roztrwaniania ogromnego majątku, jaki pozostawili im rodzice oraz z swego oryginalnego poczucia humoru. Upiorne rodzeństwo z okazji swego święta oraz otwarcia lokalu rozesłało do swych przyjaciół jak i przypadkowych mieszkańców trzech światów zaproszenia na uroczystość, która odbędzie się oczywiście w samej cukierni. W zaproszeniach nie zabrakło wzmianki o tym, iż każdy z gości może liczyć na darmowy poczęstunek. 

~

~

Jeśli mowa o lokalu to znajduje się on w samym centrum Cukierkowej ulicy i nie sposób go przegapić a to za sprawą ogromnego szyldu, spod którego zwisają liczne girlandy ozdobione atrapami kolorowych cukierków i innych apetycznych łakoci. Słodki zapach otulał całą okolicę jednak w tych zakątkach Krainy Luster nie było to coś nadzwyczajnego. Wystrój jak i oferowane pyszności dają łatwo do zrozumienia, iż na tym miejscu nie szczędzono gotówki. Jednak sam wystrój, co niektórych może urzec innych zaś drażnić, ponieważ królują tu kontrasty, dlatego wnętrze cukierni wygląda jak pole walki dwójki projektantów o zupełnie odmiennych wizjach. Meble w barokowym stylu są wykonane na przemian to z jasnego a to ciemnego drewna. Ciemne zasłony na tle jasnych kremowych ścian nagle na kolejnej ścianie zmieniają swą koncepcje w jasne zasłony i ciemne szarawe ściany. Poza słodkim aromatem słodyczy wnętrze to wypełnia przesyt kwiatowych kompozycji wstawionych w czarne jak noc wazony. Miejsce to stanowi doskonałe odzwierciedlenie upodobań swych właścicieli, którzy poza zapewnieniem wygody oraz uczty dla podniebienia pomyśleli też o rozrywce swych gości. Sporych rozmiarów scena znajduje się w rogu pomieszczenia, może na niej zagościć zarówno niewielka orkiestra jak i pojedynczy artyści a nawet trupa teatralna. Serce całej cukierni stanowi ogromna fontanna, z której stale płynie czekolada zarówno biała jak i mleczna. O wygodę gości nieustanie dba obsługa gotowa spełnić każde życzenie drogich klientów.
~
Pudrowy Kontrast 7yWqmwD
~
Geograf
Geograf

Wiek : Wieczny
Wzrost / Waga : Czy to ważne
Aktualny ubiór : Ubranie geografa
Pod ręką : mapa i luneta
Stan zdrowia : Zdrowy staruszek

Liczba postów : 53
Dołączył : 13/01/2019

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Kris on Pią 03 Maj 2019, 21:12

Kilka tygodni po szpitalnym odwyku młodego Czorta naszła ochotę na przejście się Ulicą Cukierkową. Czyż to aby nie zabawne, jak znowu wraca do swojego ulubionego, słodkiego nałogu. Na chwilę zaszedł do parku cukrowego, chwilę poczuł się jak małe dziecko huśtając na huśtawce, kręcąc się na karuzeli. Jednak opuściwszy pośpiesznie te tereny, naszedł go smutek. Sposób w jaki sobie z nim radził, nie był do końca zalecany przez lekarzy, czy to lustrzanych, czy to ze świata ludzi. Miał dokładnie ochotę na wielki, potężny, deser, z różnymi czekoladami, owocami i wszelakimi różnościami jakie potrafił wymyślić. Nagle zauważył wielki szyld, ze zwisającymi girlandami, które imitowały cukierki. To dobre miejsce na zagryzienie mych smutków. Wszedł do środka dziarskim krokiem, jednak rozglądając się po pomieszczeniu trochę się zmieszał. Było bardzo interesujące, wyglądało jakby elementy zupełnie nie pasowały do siebie, a zarazem uzupełniały się w dość dziwacznej stylistyce. Zasiadł na jednym z wolnych miejsc, wcześniej nie omieszkał zamówić dla siebie torcik, na przystawkę. Wydano mu również sporych rozmiarów kufel na czekoladę. Napełnił naczynie po czubek mleczną czekoladą i usiadł z nim przy jednym z wolnych stolików, które miały widok na ulice i zadumał się na chwilę, wyglądając na świat.
Kris
Kris

Godność : Christopher Chandler
Wiek : 26
Rasa : Opętaniec
Wzrost / Waga : 170/60
Aktualny ubiór : Zazwyczaj nosi luźno wypuszczoną koszulę, na nią ma założoną marynarkę, której nigdy nie zapina, na szyi różowy krawat a na jego końcu fleur-de-lis. Ma odpowiedni krój tak, że może przełożyć swoje skrzydła, na swoich zgrabnych nogach, nosi dopasowane spodnie koloru czerwonego, i czarny pasek.
Pod ręką : Pewnie nosi przy sobie paczkę czekolady lub słodyczy
Stan zdrowia : Słodyczomania. Zdrowy.

Specjalne : Mistrz Gry (na okresie próbnym)
Liczba postów : 13
Dołączył : 10/01/2019

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Charles on Pią 03 Maj 2019, 23:40

Wczorajszy dzień był... intensywny. I z pewnością zadziałał na Charlesowe ego. Oto dowiedział się, że mógłby być wielkim artystą! I to najwyższego kalibru!
Znaczy owszem, potem przybyli policjanci i już nie było tak kolorowo, ale... nadal był zadowolony z tego, co udało mu się osiągnąć w kilka minut za pomocą narzędzi pożyczonych od tego nie do końca mądrego człowieka. No bo naprawdę, najpierw mu dał, a potem od razu zabrał. Co za świat!
Kompas przeniósł go na Ulicę Cukierkową. Tą ulicę czuło się jeszcze zanim jeszcze postawiło się stopy na jej bruku - od razu uderzał na niej w nozdrza ostry zapach pierników oraz masy landrynkowej tutti-frutti. Żyjący poza nią reagowali na ten zapach dwojako - jedni wymiotowali od razu, drudzy dopiero po wielu godzinach. Jedynie lokalsi oddychali nim całkowicie normalnie, narzekając, że powietrze poza Ulicą jest jakieś takie nijakie i bez charakteru. Charles mógł nazwać się prawie lokalsem - w końcu bywał na niej często na tyle aby znać praktycznie każdy jej zakręt i kamieniczkę. Dopiero po całym dniu mdląco słodki aromat zaczynał dawać mu się we znaki, co oznaczało wysoką odporność.
Był wieczór, dlatego noc spędził w kapeluszu, gdyż pociągi AKL nie jeździły już o tych godzinach. Było mu chłodno, ale wygodnie, kiedy ułożył się na stosie przedpotopowych ubrań. Rankiem obudził się głodny jak nigdy. Całe to bieganie i skakanie w ucieczce przed prawem mocno wyczerpało go energentycznie, a nic nie krzepiło bardziej niż cukier! Charles, znany artysta i atleta wyczynowiec musiał być na ścisłej diecie cukrowej, aby zachować formę. Szczęśliwym trafem spał tam gdzie miał go pod dostatkiem. Szybko przebrał się w stosunkowo świeże ciuchy - przydużą różową koszulę, pomarańczową kamizelkę w prążki, na to tęczowe palto które musiało mieć z tysiąc lat, gdyż mole wyszyły w nim własny, koronkowy wzór, tęczowa mucha do zestawu, oraz czarne spodnie na kuper, na koniec przeglądając się w pękniętym zwierciadle - oto szczyt skromnej, oszczędnej elegancji. Tak wystrojony wylazł z kapelusza i od razu ruszył do jednej z lepiej sprawdzonych miejscówek - od otwarcia Pudrowego Kontrastu minęło kilka ładnych miesięcy a Charlesowi nie zdarzyło się postawić tam stopy ponownie - a szkoda. Tym bardziej burczało mu w brzuchu jak nigdy, a szczęśliwie miał przy sobie większą sumę pieniędzy, dzięki czemu nie obawiał się stołowania w tak ekskluzywnym lokalu.
Wszedł zgodnie z zasadą Żyje się raz, od razu dosiadając się do najbliższego stolika, nawet nie patrząc, czy ktokolwiek już siedział przy nim wcześniej. Położył glany na stół, wziął kartę i zaczął szukać najbardziej treściwej rzeczy jaką dawali. W końcu zdecydował się na wielgachny tort omletowy z owocami i kremem - no omlety były z jaj, a jaja to białko, czyli zdrowe. Dopiero zamawiając od kelnera zdał sobie sprawę, że z kimś siedzi.
- Och, przepraszam. Nie zauważyłem Pana. - uśmiechnął się do siedzącego naprzeciwko chłopaka. Miał on bardzo jasne włosy i fioletowe oczy - dość pospolity kolor w okolicy. Tuż obok leżały dwie blachy piernika, opierając się o jego plecy. Charles, nie wiedząc co robić, począł się bezpardonowo gapić na drugiego mężczyznę, jakby zastanawiając się, czy skądś go przypadkiem nie zna...
Charles
Charles

Godność : Charles Belladonna Verbascum
Wiek : 67, wygląda na wczesną 30
Rasa : Kapelusznik
Nie lubi : burżujów i imperialistów, zdrowia psychicznego, kopania piesków
Wzrost / Waga : 183cm/60 kg
Aktualny ubiór : normalny
Znaki szczególne : oczy żółte jak dwie landrynki cytrynowe
Pod ręką : cuda
Broń : szpada zwana Dziurawcem
Bestie : Rawnar wody "Zaślepek"
Stan zdrowia : nawet spoczko

Specjalne : Moderator-świr
Liczba postów : 19
Dołączył : 10/01/2019

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Kris on Sob 04 Maj 2019, 22:49

Ależ nic się nie stało, miło Pana poznać. Po pańskim stroju wnioskuje, że chyba pan należy do jakiejś artystycznej rodziny? Czyż nie mam racji? — przyjrzał się jegomościowi, zlustrował go od głów do popiersia, wszak reszta znikała poniżej stolika. — Chyba kojarzę Pana pracę, pisano o tym w ludzkiej gazecie. Mówię Panu, zacne to grafitti.
Na stolik przyniesiono torcik węgierski, gdy kelnerka odeszła na bezpieczną odległość. Rozejrzał się wokół, i niby nigdy nic przesunął palcem nad kawałkiem ciasta, które pokryło się warstwą lukru. Ujął w swą dłoń widelczyk, po czym odkrawając, nabił słodycz i wręcz rytualnie wpakował je do swych spragnionych słodyczy ust. — Rozkoszne wręcz to ciasto, normalnie, Michał Anioł sztuki kulinarnej — komplementował na głos popis cukiermistrza Pudrowego Kontrastu.
Rozkoszował się jednym ze smakołyków, a w myślach miał już miliony innych, których zechciałby spróbować. Rozważał nawet przez krótką chwilę zatrudnienie się w tymże lokalu. Jednak nie był pewny czy zanim by trafiło do klientów, sam by nie pochłonął tego co znajdowałoby się na kuchni.
Cóż się stało, że przyszedł Pan zakosztować, cukrowych rozkoszy podniebienia? — zapytał, będąc zupełnie ciekawym, co też skrywa historia, jegomościa w kapeluszu.
Kris
Kris

Godność : Christopher Chandler
Wiek : 26
Rasa : Opętaniec
Wzrost / Waga : 170/60
Aktualny ubiór : Zazwyczaj nosi luźno wypuszczoną koszulę, na nią ma założoną marynarkę, której nigdy nie zapina, na szyi różowy krawat a na jego końcu fleur-de-lis. Ma odpowiedni krój tak, że może przełożyć swoje skrzydła, na swoich zgrabnych nogach, nosi dopasowane spodnie koloru czerwonego, i czarny pasek.
Pod ręką : Pewnie nosi przy sobie paczkę czekolady lub słodyczy
Stan zdrowia : Słodyczomania. Zdrowy.

Specjalne : Mistrz Gry (na okresie próbnym)
Liczba postów : 13
Dołączył : 10/01/2019

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Charles on Pią 10 Maj 2019, 09:54

Na twarzy kapelusznika objawił się rozanielony uśmiech - konkretnie anioła apokalipsy z trąbą spiżową i resztą. Niemalże dało się usłyszeć syk bąbelków sodówy gotującej się pod jego czaszką. Rozpoznawalność! Sława! Chwała na wieki! Napisali o nim w ludzkiej gazecie! Od razu usiadł trochę inaczej, przybierając tak napuszoną pozę, na ile pozwalała jego szczupła, pałąkowata sylwetka:
- Och (och!) to nic takiego. Tylko mój debiut. Już planuję dużo szerzej zakrojone dzieła. Wie pan... zna pan tego no... Big Bena? Znaczy tą wieżę w Londynie. Tak tak! Już czekam aż mnie poproszą o wymalowanie jej po całości. Dobrze będzie wyglądać w kropki. - pokiwał głową z uznaniem dla samego siebie. - O tak, kropeczki. Kropeczki są najważniejsze.
- Michał... kto? - zapytał się niepewnie. Jaki Michał? Nie znał żadnego Michała, szczególnie żadnego Michała który byłby jakimś wybitnym kucharzem. Nigdy nie był typem brylującym w TOWARZYSTWIE, nie miał prawa znać każdego istotnego celebryty. - ...znaczy ciasto dobre. Bardzo dobre. Uwierzę panu na słowo. - dorzucił w końcu wymijająco, aby nie wyjść na nieświatowego idiotę. Na ogół nie zależało mu na opinii innych, ale to był jego fan! Pierwszy fan jego twórczości!
- To moje śniadanie. Wie pan. Lubię się żywić zdrowo, a nic nie odżywia organizmu tak dobrze jak cukier.  - mądrzył się dalej. W końcu widział plakaty z zaufanego źródła. A ponadto mył zęby codziennie więc nie miał się czego martwić. Akurat gdy o tym wspomniał, miły pan kelner podał mu olbrzymie ciasto, które prawie zasłoniło go w całości. Niemalże od razu zaczął je pałaszować. - Poza tym to jest omlet, a omlety są dla sportowców. - odchrumknął zza masy kremowej, dźgając ją wściekle łyżeczką. Jeśli nie pęknie dziś od tego tortu, to z pewnością dobije go własne zadęcie i pycha, którą właśnie odczuwał.
Charles
Charles

Godność : Charles Belladonna Verbascum
Wiek : 67, wygląda na wczesną 30
Rasa : Kapelusznik
Nie lubi : burżujów i imperialistów, zdrowia psychicznego, kopania piesków
Wzrost / Waga : 183cm/60 kg
Aktualny ubiór : normalny
Znaki szczególne : oczy żółte jak dwie landrynki cytrynowe
Pod ręką : cuda
Broń : szpada zwana Dziurawcem
Bestie : Rawnar wody "Zaślepek"
Stan zdrowia : nawet spoczko

Specjalne : Moderator-świr
Liczba postów : 19
Dołączył : 10/01/2019

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Kris on Sob 11 Maj 2019, 01:24

Taki artysta, a jednego z najsławniejszych ludzkich artystów nie zna, co za wstyd — zniesmaczony brakiem takich informacji u współrozmówcy, wziął kolejny kawałek ciasta do swych ust.
Zauważył, że towarzysz, który dosiadł się do niego, reaguje bardzo żywiołowo na wspomnienie o nim i jego sztuce. Co prawda, nie każdy może się poszczycić tym, że znalazł się w ludzkiej gazecie. Ah, tak, lubił czasem czytać te szmatławce, które załatwiał mu jeden z poznanych Lustrzan. Warto było wiedzieć, co dzieje się po drugiej stronie. Nigdy nie wiadomo, kiedy jakaś ważna wiadomość się pojawi. Najczęściej szukał informacji o cukierni swoich rodziców, która była dość znana w Glassvile. Sam zaczynał się zastanawiać, czy nie założyć jakiegoś biznesu w tejże krainie. Trochę czasu już w niej spędził i wypadałoby jednak podjąć pewne kroki. Wyrwał się z rozmyślań, spojrzał przez okno na biegające dzieciaki. Jak dobrze, że nie robię słodyczy, bo nie wyglądałoby to tak ładnie jak teraz. Gdy skończył swój torcik węgierski, zamówił dla siebie gofra z bitą śmietaną, owocami i toną cukrowej posypki. Gdy wspomniał o omlecie, Kris nie wytrzymał i wybuchnął śmiechem.
Omlety dla sportowców? Toś mnie pan rozbawił. Rozmawiał pan kiedyś z jakimś sportowcem? Jak należy się odżywiać? Cokolwiek? Uważam, że cukier, nie jest najważniejszy dla sportowca. Niech pan lepiej się skonsultuje z jakimś diabetykiem, jeszcze cukrzycy pan dostaniesz — wyrzucił z siebie, co jakiś czas uśmiechając się, maskując swój wewnętrzny śmiech.
Po kilku minutach przed nim, pojawił się talerz z gofrem w rozmiarze XL, który obficie pokrywała bita śmietana, posypka cukrowa, a na samej górze królowały truskawki i kiwi.
A wracając do tego Michała, to taki znany rzeźbiarz, tam po drugiej stronie — westchnął, po czym zabrał się za zjadanie gofra.
Chwycił dołączony różowy widelczyk, na którego nabił owoce, wysmarował je w bitej śmietanie i zjadł ze smakiem.
Kris
Kris

Godność : Christopher Chandler
Wiek : 26
Rasa : Opętaniec
Wzrost / Waga : 170/60
Aktualny ubiór : Zazwyczaj nosi luźno wypuszczoną koszulę, na nią ma założoną marynarkę, której nigdy nie zapina, na szyi różowy krawat a na jego końcu fleur-de-lis. Ma odpowiedni krój tak, że może przełożyć swoje skrzydła, na swoich zgrabnych nogach, nosi dopasowane spodnie koloru czerwonego, i czarny pasek.
Pod ręką : Pewnie nosi przy sobie paczkę czekolady lub słodyczy
Stan zdrowia : Słodyczomania. Zdrowy.

Specjalne : Mistrz Gry (na okresie próbnym)
Liczba postów : 13
Dołączył : 10/01/2019

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Charles on Nie 30 Cze 2019, 21:22

Na informację o swoim faux pas Charles wyraźnie się spłonił, spoglądając cytrynkowymi oczami gdzieś w bok, próbując ukryć zakłopotanie:
- Och, przepraszam. Bardzo przepraszam. Nie zawsze jestem szczytem doinformowania. - przyznał szczerze, mimo owej wody sodowej. Ale kto by tam wiedział o jakimśtam gdzieśtam? Świat ludzi był pełen ludzi, był zaludziony ludziami i wynalezienie konkretnego z tłumu identycznych twarzy mogło być kłopotliwe. Ludzie byli często tak szarzy i nieciekawi. Zawsze dwoje oczu, zawsze jeden nos, żadnych ogonów, rogów czy skrzydeł, nawet ekstrawaganckie ciuchy młodzieży nie były w stanie ich mocno wyróżnić.
- Cóż, ja widziałem wiele tutejszych opinii w książkach na temat cukru. A co do sportowców... to niestety w gronie moich przyjaciół nie znajduje się żaden, choć mógłby - miałbym z kim ćwiczyć szermierkę. Nie mam problemów z poznawaniem ludzi. I również nie mam pojęcia, kim jest diabetyk. To jakaś odmiana felczera? - zapytał się lekko podejrzliwie. Pierwszy raz słyszał o czymś takim jak "cukrzyca". Brzmiało jak choroba, jednak nie występowało w żadnych z zielników, jakie upakował w swej pracowni.
- A to będę musiał go z pewnością spotkać. Masz pan może do niego numer telefonowy? - zapytał dość luźno. Oczywiście wiedział, że ludzie żyli żałośnie wręcz krótko, jednak nie zawsze to do niego docierało, tym bardziej nie zawsze pamiętając, jak długo może a jak długo nie może żyć istota ludzka. Tym bardziej nie posiadał komórki, nigdy sobie nie zdobył, lecz widział parę razy ludzi korzystających z czerwonych budek telefonicznych. Wewnątrz była instrukcja, więc nie powinien mieć problemu z obsługą aparatu.
Tort pochłonięty został w przeciągu minut. Charles z zadowoleniem poklepał się po pełnym brzuchu, po czym wstał tak nagle, że Krisowi mógł skojarzyć się z pajacykiem z pozytywki:
- Nie traćmy czasu! Dziś jest piękny dzień i zamierzam go spędzić! Chciałby mi pan potowarzyszyć? - zapytał się wprost opętańca, podając mu dłoń, drugą ręką rzucając grubą garść drobniaków na stół.
Charles
Charles

Godność : Charles Belladonna Verbascum
Wiek : 67, wygląda na wczesną 30
Rasa : Kapelusznik
Nie lubi : burżujów i imperialistów, zdrowia psychicznego, kopania piesków
Wzrost / Waga : 183cm/60 kg
Aktualny ubiór : normalny
Znaki szczególne : oczy żółte jak dwie landrynki cytrynowe
Pod ręką : cuda
Broń : szpada zwana Dziurawcem
Bestie : Rawnar wody "Zaślepek"
Stan zdrowia : nawet spoczko

Specjalne : Moderator-świr
Liczba postów : 19
Dołączył : 10/01/2019

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Kris on Nie 07 Lip 2019, 23:57

Trochę zawstydził swoją wiedzą nowo poznanego kamrata, wszak nie przewidział tego, że towarzysz chwili przy słodkości może być bardziej niedoinformowany od niego. Najwidoczniej różnica pomiędzy oboma światami, jest jednak różna. Ukrył lekko płynącą łzę, przecierając po twarzy dłonią. Samo wspomnienie domu, budziło w nim bardzo wewnętrzne uczucia, takie jak tęsknota, strach, smutek, że już nigdy nie spotka się ze swoją rodziną. Jednak miejsca, w których można było znaleźć słodkości, zarówno podnosiły jak i osłabiały go na duchu. Wspominał często w myślach cukiernie rodziców, zastanawiał się czy może nie otworzyć tu własnej, wspaniałej, słynnej na całą krainę cukierni. 
Jeśli chodzi o diabetyka, to jest taki specjalny lekarz po tamtej stronie, który pomaga cukrzykom, dostosować swoją dietę. Mi już nic nie pomoże, jednak mój szalony metabolizm przywykł do niecodziennych dawek glukozy jak widać — zaśmiał się wesoło, nieco głupokowato.
Słuchał towarzysza uważnie, jednak myślami czasami był gdzieś indziej i ostatnie co wyraźnie usłyszał to czy ma ochotę się gdzieś przejść
Może innym razem, dziękuję za miłe towarzystwo i życzę jakże udanego dnia, korzystaj z niego niczym kwiat pojący się wodą deszczową, niczym dziecko, które zostało nagrodzone cukierkiem, a zatem bywaj ciekawy towarzyszu, możliwe, że nasze drogi jeszcze kiedyś się skrzyżują — uśmiechnął się lekko.
Wstał od stołu, uiścił swoje należności, po czym tanecznym krokiem wyszedł w sobie znanym kierunku, niczym wirująca czekoladowa fontanna szczęścia, pędząca ku tak zwanemu zachodowi słońca

[z/t]
Kris
Kris

Godność : Christopher Chandler
Wiek : 26
Rasa : Opętaniec
Wzrost / Waga : 170/60
Aktualny ubiór : Zazwyczaj nosi luźno wypuszczoną koszulę, na nią ma założoną marynarkę, której nigdy nie zapina, na szyi różowy krawat a na jego końcu fleur-de-lis. Ma odpowiedni krój tak, że może przełożyć swoje skrzydła, na swoich zgrabnych nogach, nosi dopasowane spodnie koloru czerwonego, i czarny pasek.
Pod ręką : Pewnie nosi przy sobie paczkę czekolady lub słodyczy
Stan zdrowia : Słodyczomania. Zdrowy.

Specjalne : Mistrz Gry (na okresie próbnym)
Liczba postów : 13
Dołączył : 10/01/2019

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach