Domek Mari

Strona 2 z 3 Previous  1, 2, 3  Next

Go down

Pisanie autorstwa Mari on Nie 03 Lut 2019, 22:57

First topic message reminder :

Na odwróconym Osiedlu można spotkać wiele wymyślnych domów. Jedne są małe, drugie duże, inne wąskie, a kolejne płaskie aczkolwiek szerokie. Jednak jest jedno takie miejsce, w którym wydzielona jest sporych ilości działka, pokryta różnorodnymi roślinami oraz zwierzętami, które mają tam wstęp wolny. Na samym środku działki znajduje się ogromne drzewo, które mieni się wszystkimi kolorami tęczy. Tuż pod drzewem znajduje się średniej wielkości dom z pełnym wyposażeniem. Na parterze znajduje się kuchnia połączona z dużym salonem, szafa, w której można powiesić płaszcze/trzymać kurtki oraz średnia łazienka. Na piętrze znajdują się dwa pokoje, z czego jeden jest całkowicie przeznaczony do rozrywki. Znajduje się w nim kilka półek książek o różnorakiej tematyce, przybory malarskie, dwa wygodne tapczany oraz mahoniowe biurko. Wielkie okno pozwala wpadać dużej ilości światła do pokoju, obserwować gwiazdy nocą oraz ogród z tyłu domu. Drugi pokój jest w całości przeznaczony do użytkowania przez właściciela. Dodatkowo są dwie łazienki oraz balkon, z którego jest niesamowity widok na ogród z przodu domu. Ściany są pomalowane w stonowanych kolorach, jednak przynajmniej jedna ściana jest jasna – żeby nie zrobić „nory”. Zewnętrzna farba ścienna domu jest w przyjemnym, żółtym odcieniu, który idealnie wkomponuje się w odcienie każdej z pór roku w bajkowym ogrodzie.

***

Po tym jak Nishi musiał uciekać, przed tajemniczymi prześladowcami, przekazał swój dom pod opiekę swojej ukochanej Lwicy - Mari. Nie wprowadziła na razie wielu zmian, poza tym, że pod wielkim drzewem, na tyłach domu, powstała niewielka altana.
Mari
Mari

Godność : Marionette, ale woli jak mówi się do niej Mari
Wiek : 25
Rasa : Dachowiec
Lubi : rysować, śpiewać, spokój, naturę
Wzrost / Waga : 167/45
Aktualny ubiór : Czarne spodnie 3/4, krótka czarna koszulka, czarna skórzana kurtka, czarna obroża
Pod ręką : szkicownik, torba, broń
Broń : sztylet
Bestie : Innocenza (Luna)
Stan zdrowia : skręcona kostka, zmęczona

Liczba postów : 70
Dołączył : 03/02/2019

Powrót do góry Go down


Pisanie autorstwa Nishinoya on Czw 04 Kwi 2019, 20:23

Automatyczne wtulił policzek w miękką dłoń lwicy.
- No już przestaję – obiecał, przykładając otwartą dłoń do piersi, coby nadać tym słowom stanowczości i wiarygodności. Oczywiście obietnicy dotrzymać zamierzał, jasne, ale czuł potrzebę zapewniania białowłosej nawet o tym.
- Skoro mowa o słodyczach, to mamy coś słodkiego? – zapytał, marząc o zjedzeniu kawałku porządnego ciasta. Chociaż równie dobrze wystarczą jakieś owoce, którymi mógłby nakarmić Mari. Mmm, już to widział, jak jej słodkie usta smakują równie słodkich malin albo truskawek! Do tego świetnie nadałaby się bita śmietana albo czekolada lub inny smaczny sos, żeby nadać owockom większej ilości słodyczy! I mogliby tak wzajemnie się karmić np. w tej altanie (tuż po tym jak pozbędą się pajęczyny) oraz delektować ciepłym wiatrem i wonnym zapachem kwiatów. Myśl ta była o tyle rozgrzewająca serce, że zdecydowanie będzie musiał ją niedługo wprawić w życie.
- Osz Ty! – zaśmiał się, kiedy Mari szybko czmychnęła do wanny i praktycznie zlała się z tłem białej piany. Szybko do niej dołączył, wywalając skrzydła poza granice balii. Od razu objął kotkę od tyłu jedną ręką i pocałował ją w czubek głowy. Następnie wolną dłonią nabrał piany oraz ułożył ją między uszami lwicy. Uformował zabawną czapeczkę i chichocząc powiedział: Brakuje jeszcze tylko monokla oraz monokla, żebyś była wspaniałym milordem! - zażartował niezwykle rozbawiony obecnym wyglądem swojej ukochanej. Ta wspólna kąpiel już zapowiadała się wspaniale, a dopiero co weszli do wanny!
Nishinoya
Nishinoya

Godność : Nishinoya
Wiek : Wygląda na dwadzieścia
Rasa : Opętaniec
Lubi : Książki, odrobinę spokoju, herbatkę, rysować
Nie lubi : Przeszkadzania, źle napisanych książek, znęcania się nad zwierzętami, rosołku
Wzrost / Waga : 175 cm i 66 kg
Aktualny ubiór : Rude włosy, sięgające w najdłuższych miesiącach do ramion. Zielone soczewki w oczach.https://pin.it/6r36cs34llxwhj
Znaki szczególne : Białe, anielskie skrzydła, które błyszczą się pod słońce
Pod ręką : Szkicownik, ołówek, katana, czarodziejska wstęgą pod postacią broszki
Broń : Katana
Stan cywilny : Mariś <3
Stan zdrowia : *

Liczba postów : 37
Dołączył : 10/03/2019

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Mari on Pią 05 Kwi 2019, 09:36

Uśmiechnęła się do niego z wdzięcznością. Każdy lubił usłyszeć coś takiego ale bez przesady. Było tego po prostu trochę za dużo, a Lwica nie była przyzwyczajona do takiego traktowania.
Zamyśliła się - coś się znajdzie, ale nie wiem na jakie słodkości miałbyś ochotę - przyznała. Sama nie pamiętała co jest. Jakieś maliny z Malinowego. Inne owoce, żelki, lody, bita śmietana, czekolada, z której też można zrobić polewę. Ostatnio raczej nie miała humoru, a co na jego brak dobrze wpływa? Właśnie czekolada i lody, a najlepiej lody czekoladowe!
Zrobiła naburmuszoną minkę, gdy Nishi postanowił pobawić się w rzeźbienie w pianie. Odwróciła się do niego i przyjrzała się mu krytycznie - jako milord nie mogę się pokazywać z takim gołowąsem - powiedziała poważnie i wzięła pianę i zaczęła formować z niej gęstą, białą brodę dla swojego ukochanego.
Gdy skończyła, obejrzała go krytycznie - no teraz nie przyniesiesz mi wstydu, gdy się z Tobą pokażę - powiedziała dumnie po czym zaśmiała się i pochlapała go, nie przejmując się tym czy pochlapie podłogę czy też nie.
Mari
Mari

Godność : Marionette, ale woli jak mówi się do niej Mari
Wiek : 25
Rasa : Dachowiec
Lubi : rysować, śpiewać, spokój, naturę
Wzrost / Waga : 167/45
Aktualny ubiór : Czarne spodnie 3/4, krótka czarna koszulka, czarna skórzana kurtka, czarna obroża
Pod ręką : szkicownik, torba, broń
Broń : sztylet
Bestie : Innocenza (Luna)
Stan zdrowia : skręcona kostka, zmęczona

Liczba postów : 70
Dołączył : 03/02/2019

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Nishinoya on Sob 06 Kwi 2019, 21:20

Jakieś owoce, lody lub czekoladę – powiedział, mrucząc przy tym jak kociak. – Chociaż nie ważne co będzie, bo w tak wspaniałym towarzystwie każde słodycze będą cudownie smakować! – wyszczerzył się, chociaż lwica nie mogła tego zauważyć. Jednak pewnie po tonie jego głosu rozpoznała, że jest naprawdę wesoły i uradowany.
Już gotowy był schować za skrzydłem, kiedy odwróciła się do niego. Na szczęście nie musiał tego czynić, gdyż lwica podłapała jego zabawę i zaraz dorobiła mu brodę z piany.
- Uff! Całe szczęście, bo nie chciałbym powodem do ujmy na Twym honorze! – wyprostował dumnie pierś oraz przyłożył końcówkę pióra do czoła w geście salutowania. Sam nie był co prawda pewien po co to zrobił, ale było zabawnie, więc co za różnica?
- Hej! – krzyknął, go został ochlapany. – To oznacza wojnę! – i zamachnął się skrzydłem, które zaraz uderzyło w taflę wody. Mokry strumień zaatakował Mari oraz połowę łazienki, która skończyła cała morka. Cóż, potem posprzątają. Teraz będą się bawić tak długo, jak tylko będą mogli.
- No i co teraz, zmokła kiciu? – rzucił prowokacyjnie. Był ciekaw, w jaki sposób lwica mu się odwdzięczy za ten prysznic oraz gadkę. A na pewno w jakiś sposób na to dopowie. Nie ma bata, żeby mu odpuściła.
Jakie niecne plany masz wobec mnie? Mam się obawiać, że zaraz mnie oskubiesz z tej pięknej pierzyny, a potem zjesz w całości na kolację? – droczył się dalej, nie mogąc przestać się uśmiechać. To kolejny aspekt w relacji z Mari, którego mu brakowało przez cały ten czas poza domem. Takie docinanie sobie oraz żartowanie z wiedzą, że druga strona się nie obrazi, a nawet odpowie jeszcze lepszym tekstem. - Bo wiesz, ja to najchętniej bym Cię schrupał!
Nishinoya
Nishinoya

Godność : Nishinoya
Wiek : Wygląda na dwadzieścia
Rasa : Opętaniec
Lubi : Książki, odrobinę spokoju, herbatkę, rysować
Nie lubi : Przeszkadzania, źle napisanych książek, znęcania się nad zwierzętami, rosołku
Wzrost / Waga : 175 cm i 66 kg
Aktualny ubiór : Rude włosy, sięgające w najdłuższych miesiącach do ramion. Zielone soczewki w oczach.https://pin.it/6r36cs34llxwhj
Znaki szczególne : Białe, anielskie skrzydła, które błyszczą się pod słońce
Pod ręką : Szkicownik, ołówek, katana, czarodziejska wstęgą pod postacią broszki
Broń : Katana
Stan cywilny : Mariś <3
Stan zdrowia : *

Liczba postów : 37
Dołączył : 10/03/2019

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Mari on Nie 07 Kwi 2019, 00:25

Zachichotała widząc jak jej salutuje. Uśmiechnęła się i zamachała ogonami, rozpryskując trochę wodę, ale to nie przeszkodziło jej w tym, by po chwili rozpocząć małą wojnę.
Zapiszczała gdy została ochlapana wodą, szybko jednak zaczęła się śmiać i też wywijać łapami, żeby odeprzeć wodne ataki. Śmiała się przy tym jak mała dziewczynka. Nawet nie pamiętała kiedy ostatni raz miała okazję tak się bawić.
- Nic kurczaczu - uśmiechnęła się drapieżnie i chlapnęła wodą mocniej - zrobię sobie z Ciebie łóżeczko, mięsko zjem, a kostki dostanie Luna - oblizała się drapieżnie, a jej źrenice zamieniły się w wąskie szparki.
Zachichotała nisko - tylko spróbuj, ale ja mam małą broń - pokazała swoje mokre, białe łapki po czym nagle go pacnęła go w klatę nią kilka razy. Tak jak to robią koty ze swoją zabawką. Zbliżyła się do niego, jakby chciała go pocałować po czym znów chlapnęła go znów wodą - jeszcze trochę, a woda nam się skończy - powiedziała i znów się schowała. Ale już nie w pianie tylko w wodzie, której zdecydowanie ubyło. Była wszędzie ale nie w wannie. Do tego zmokły im ręczniki no i ubrania. I co teraz zrobią jak już stąd wyjdą? Jakoś nie czuła się na tyle pewnie by łazić nago po całym domu, miała więc nadzieję, że Kruczek coś wymyśli. Znów zaczęła się rumienić, ale przed chwilą naprawdę dobrze się robiła, przez co mimo wszystko cały czas się uśmiechała i oglądała sobie swojego ukochanego. Musiała się nim nacieszyć na zapas bo bała się, że znów zniknie.
Mari
Mari

Godność : Marionette, ale woli jak mówi się do niej Mari
Wiek : 25
Rasa : Dachowiec
Lubi : rysować, śpiewać, spokój, naturę
Wzrost / Waga : 167/45
Aktualny ubiór : Czarne spodnie 3/4, krótka czarna koszulka, czarna skórzana kurtka, czarna obroża
Pod ręką : szkicownik, torba, broń
Broń : sztylet
Bestie : Innocenza (Luna)
Stan zdrowia : skręcona kostka, zmęczona

Liczba postów : 70
Dołączył : 03/02/2019

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Nishinoya on Nie 07 Kwi 2019, 10:14

Wtórował jej w śmiechu. Bawił się naprawdę świetnie. Po całym tym stresie związanym z prześladowaniami, atakami i ukrywaniem się oraz zmienianiem swojego wyglądu – właśnie tego mu trzeba było: odpoczynku z ukochaną i dobrej zabawny, godnej małych dzieci. Ale hej, kto powiedział, że bawić mogą się tylko dzieciaki? Nikt. Oni, jako stuprocentowi dorośli również mogli robić takie rzeczy!
- No wiesz Ty co? Chcesz te piękne piórka schować gdzieś do jakiś poduszek? – oburzył się udawanie, jakby ignorując resztę jej wypowiedzi. No bo w końcu piórka są najważniejsze, a to w jaki sposób potraktuje jego ciało i kości, już takie nie było. Ach, te priorytety.
- Małą broń..? – zmierzył ją poważnym spojrzeniem. Kiedy dostał w klatę kil razy łapą, musiał się roześmiać. – Ach tak, doprawdy zabójcze. Dobrze, że nie wbijasz pazurów we mnie, bo przerobiłabyś mnie na ser! – uśmiechnął się, gotowy do pocałunku, jednak zamiast niego dostał kolejną dawkę wody. Gdyby miał uszy, to pewnie spuściłby je zawiedziony z takiego obrotu sytuacji.
- Masz rację – powiedział, sięgając po szampon, stojący na półce niedaleko wanny. – Szybciutko się umyjemy i uciekamy, bo robi się powoli też zimno – stwierdził, a potem nalał trochę różanego płynu na dłoń, następnie przenosząc ją na głowę Mari. Wolną ręką zamknął pudełeczko, a potem i ją szybko oprowadził do włosów lwicy. Delikatnie zaczął masować skórkę oraz wcierać szampon w białe kłaczki. Ostrożnie manewrował między puchatymi uszami, żeby ich przypadkiem nie uszkodzić.
- Myślę, że farba dziś powinna zejść cała, ale nie zdziw się, jeżeli gdzieniegdzie będę miał resztki rudych włosów – powiedział, teraz spłukując pianę z jej główki – starałem się dość często zmieniać wygląd, jednak niektóre farby jednorazowe zostają na trochę dłużej niż jedno mycie – wyjaśnił, nagle czując taką potrzebę. Trochę trudno było się co prawda ukrywać, mają takie charakterystyczne skrzydła, jedna i z nimi można było coś zrobić: wystarczyło umazać je w jakiejś farbie np. czarnej, a one już zmieniały kolor na brązowy czy szary. Niestety było z nimi tyle problemów, że najczęściej w ogóle nie miał jak cokolwiek z nimi zrobić – były duże i nie sięgał w każde miejsce, więc gdzieniegdzie i tak pozostawały białe plamy jego naturalnego koloru piór. Te wspaniałe skrzydła, jego chluba i duma, przysporzyły mu niemałego kłopotu. Teraz jednak wszystko jest już dobrze i nie musi nawet próbować czy starać się w jakikolwiek sposób je zmieniać. Mogą lśnić oraz cudnie wyglądać przez cały czas.
Nishinoya
Nishinoya

Godność : Nishinoya
Wiek : Wygląda na dwadzieścia
Rasa : Opętaniec
Lubi : Książki, odrobinę spokoju, herbatkę, rysować
Nie lubi : Przeszkadzania, źle napisanych książek, znęcania się nad zwierzętami, rosołku
Wzrost / Waga : 175 cm i 66 kg
Aktualny ubiór : Rude włosy, sięgające w najdłuższych miesiącach do ramion. Zielone soczewki w oczach.https://pin.it/6r36cs34llxwhj
Znaki szczególne : Białe, anielskie skrzydła, które błyszczą się pod słońce
Pod ręką : Szkicownik, ołówek, katana, czarodziejska wstęgą pod postacią broszki
Broń : Katana
Stan cywilny : Mariś <3
Stan zdrowia : *

Liczba postów : 37
Dołączył : 10/03/2019

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Mari on Nie 07 Kwi 2019, 11:23

Prychnęła urażona - zrobię z nich gniazdko, a nie poduszkę! Piórami w poduszce nie da się bawić - pokazała mu język. Skrzyżowała też przemoknięte łapu na piersi, zarywając się przy tym lekko.
Pacnęła go jeszcze kilka razy - nie ma nic bardziej zabójczego niż mięciutkie łapki! Mogą zrobić straszniejsze rzeczy niż pazury - powiedziała śmiertelnie poważnie.
Przytaknęła mu głową i niepewnie odwróciła się znów do niego plecami, żeby było mu łatwiej umyć jej włosy. Mruczała przy tym zadowolona. Chyba nikt nigdy się nią tak nie zajmował, a było to takie przyjemne! Widać było, że jest naprawdę z tego powodu zadowolona. Prężyła się i chociaż na chwilę mogła zapomnieć o bliznach, które pokrywały jej plecy. Wiedziała, że nie jest przez to zbyt atrakcyjna. Również przez nie wielokrotnie lądowała na bruku, gdy próbowała znaleźć jakąś pracę. Niestety prędzej czy później ktoś się o nich dowiadywał w taki czy inny sposób.
Słuchała go uważnie i spuściła wzrok - wiem skarbie, że musiałeś i jestem gotowa na to, że jeszcze jakiś czas nie zobaczę tej czystej bieli - powiedziała spokojnym głosem. Chciała móc poczuć na łapach te miękkie kosmyki, które tak łatwo zlewały się z bielą jej futra. Sama wyglądała przy nim jak siwulec, z jej srebrną grzywą.
Gdy spłukał pianę, odwróciła się i sama wzięła szampon - to odwróć się, teraz Twoja kolej - powiedziała i nalała szamponu na łapę - zaraz będę miała pomarańczowe łapki - zaśmiała się i zaczęła wmasowywać pianę w jego włosy, a ta szybko zmieniła swój kolor - nie zapomnij potem proszę o soczewkach...chciałabym w końcu widzieć, że rozmawiam z Tobą, jak patrzę Ci w oczy - poprosiła cichutko.
Po kilku minutach spłukała dokładnie włosy i umyła mu je jeszcze raz, by pomóc im przywrócić kolor, ale widać było, że nie da rady ich całkiem wybielić.
Po wszystkim ostrożnie go przytuliła od tyłu, opierając piersiami o jego plecy - szkoda, że nie masz Tęczowej Różdżki, byłoby Ci o wiele łatwiej zmieniać kolory, bez ryzyka, że kolor nie zejdzie - westchnęła cichutko, zamykając oczy.
Mari
Mari

Godność : Marionette, ale woli jak mówi się do niej Mari
Wiek : 25
Rasa : Dachowiec
Lubi : rysować, śpiewać, spokój, naturę
Wzrost / Waga : 167/45
Aktualny ubiór : Czarne spodnie 3/4, krótka czarna koszulka, czarna skórzana kurtka, czarna obroża
Pod ręką : szkicownik, torba, broń
Broń : sztylet
Bestie : Innocenza (Luna)
Stan zdrowia : skręcona kostka, zmęczona

Liczba postów : 70
Dołączył : 03/02/2019

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Soph on Wto 09 Kwi 2019, 03:18


    W tej właśnie chwili, w połowie myśli i rozmów, w głowie Marionette rozbrzmiał głęboki dźwięk, jakby antyczny gong z bardzo daleka, i już wiedziała co za chwilę nastanie. Uprzedzano ich, co może się stać. Nieczęsto, jedynie w przypadku najwyższej konieczności, ale może. Swędząca w głębi umysłu wibracja ustała, gdy Dachówka zwróciła na nią uwagę i wtedy nadeszła właściwa wiadomość:
    Także i sama wiadomość w końcu ucichła, pozostawiając kotkę sam na sam z własnymi myślami. Takie wezwanie można odebrać lub można zignorować.
Soph
Soph
Anarchs

Godność : Sophie „Opal” Bugs vel hrabina de Chardonnay
Wiek : gdy ukrywa arogancję, wygląda na nastolatkę
Lubi : suszone owoce i nowe moce
Nie lubi : niekompetencji i nieprzewidywalnych sytuacji | czekolady i deszczu
Wzrost / Waga : 180cm / 65kg
Aktualny ubiór : długa, burgundowa kiecka
Znaki szczególne : palce o czterech stawach międzypaliczkowych, wytatuowane imię na wewnęrznej części prawego nadgarstka, kilka perłowych blizn po ramionach i na talii
Pod ręką : druga ręka! i pewnie jakiś sztylet.
Zawód : oficjalnie sekretarz arcyksięcia
Bestie : Likyus z rdzawą gwiazdą na pysku (Orem), jadowicie zielony Avi (Verde), Alam (Riehl) o grzbiecie pełnym czarnych magnolii
Stan zdrowia : gojący się ślad po ranie postrzałowej lewego ramienia

Specjalne : Administrator Główny - Regent, Mistrz Gry
Liczba postów : 143
Dołączył : 24/08/2018

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Nishinoya on Czw 11 Kwi 2019, 17:40

- Nie wiem czy fakt, że przerobisz mnie na puchate gniazdo jest lepszy niż przerobienie na poduszkę – zaśmiał się pod nosem.
Złapał puchatą łapkę w dłoń i zaczął delikatnie gładzić. Chociaż trochę mokra, to dalej bardzo przyjemna w dotyku.
- Podaj chociaż jedno zabójcze zastosowanie miękkiej łapki bez wysuniętych pazurów. Masz pięć sekund – powiedział równie poważnie, a potem zaczał wyliczać: Jedna sekunda za nami! I już też druga…Śpiesz się, śpiesz z wyjaśnieniami! Bo trzecia sekunda właśnie się skończyła! A nie chcesz wiedzieć, co się stanie, gdy dojdę do końca piątej sekundy – nie zamierzał robić niczego strasznego. Po prostu wytachałby ją taką morką z wanny do kuchni i zamiast ręcznikiem, to wycierałby ją ścierką kuchenną! Tak to sobie wymyślił.
- Dziękuję – odparł, kiedy wyraziła swoje zrozumienie dla sytuacji. Całe szczęście, że miał kogoś tak wyrozumiałego, jak Mari. Bo chyba nie każdej osobie odpowiadałoby coś takiego – nie wygląda jak dawny on, pewnie nawet i nie mówił tak samo, jak wtedy: przez rok można się bardzo zmienić.
Nishi miał tylko nadzieję, że jego zmiana – jeżeli takowa wystąpiła – nie wyszła na gorsze.
- Aye! – uśmiechnął się, po czym posłusznie odwrócił tak, żeby lwicy było łatwiej myć jego włosy. – Pomarańczowe czy nie, i tak będę je uwielbiał! - rzekł entuzjastycznie - Ty się ciesz, że nie farbowałem skrzydeł, bo wtedy to chyba przez najbliższe dwa miesiące trzeba byłoby zmywać z nich farbę – skrzydła miał duże, nie powie, że nie, więc zdecydowanie z nimi była masa roboty. Ostatnim razem, nim zeszła całą farba, to minął chyba miesiąc. No ale, wszystko zależy od trwałości i barwy farby.
- Soczewki..? – mruknął pod nosem, a potem pacnął się ręką w głowę. – Zapomniałem o nich – przyznał i pokręcił głową. – Dzięki, że mi przypomniałaś. Z tego wszystkiego całkiem wyleciało mi z głowy, że je mam.
Przytulił dłońmi oplatające jego tułów dłonie lwicy i odetchnął lekko. – Niedługo chyba spróbuję taką zdobyć, albo wyćwiczę jakąś nową moc, pozwalającą mi na zmianę wyglądu.
Nishinoya
Nishinoya

Godność : Nishinoya
Wiek : Wygląda na dwadzieścia
Rasa : Opętaniec
Lubi : Książki, odrobinę spokoju, herbatkę, rysować
Nie lubi : Przeszkadzania, źle napisanych książek, znęcania się nad zwierzętami, rosołku
Wzrost / Waga : 175 cm i 66 kg
Aktualny ubiór : Rude włosy, sięgające w najdłuższych miesiącach do ramion. Zielone soczewki w oczach.https://pin.it/6r36cs34llxwhj
Znaki szczególne : Białe, anielskie skrzydła, które błyszczą się pod słońce
Pod ręką : Szkicownik, ołówek, katana, czarodziejska wstęgą pod postacią broszki
Broń : Katana
Stan cywilny : Mariś <3
Stan zdrowia : *

Liczba postów : 37
Dołączył : 10/03/2019

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Mari on Pią 12 Kwi 2019, 09:04

Już chciała mu odpowiadać, gdy ten zaczął odliczać, w dość nietypowy sposób. Chichotała przy tym, przez co nie mogła nic powiedzieć i aż korciło by sprawdzić co takiego zrobi -  można załaskotać na śmierć - powiedziała i zaczęła go smyrać po nagim ciele. Nie miało to jednak aż takiego efektu, jakby to robiła na sucho, jednak co miała poradzić? Nie miała czasu na to by wysuszyć futerko.
Uśmiechnęła się na jego podziękowania. Miała nadzieję, że nie będą musieli się znów rozstawać. Że nie będzie musiał znów zmieniać koloru włosów czy też skrzydeł. Chciała w końcu móc się nim nacieszyć, zobaczyć jak to jest mieć kogoś kogo się kocha i kto ciebie kocha.
Zachichotała wrednie -  to by się Cię oskubało jak kurczaczka i odrosłyby białe - powiedziała ale zaraz też wtuliła się w piórka i połasiła mrucząc.
Uśmiechnęła się i spojrzała na swoje łapki. Faktycznie były pomarańczowawe, tak samo jak cała woda, w której siedzieli - gapa - powiedziała, przytulając go od tyłu.
- Mhm...  - powiedziała tylko, słysząc o jego planach. Słyszała wezwanie. Coś się działo w Bramie...powinna tam iść...w końcu Brama była częścią jej obowiązków w Stowarzyszeniu. Zagryzła wargę i położyła uszy. Oparła czoło o kark swojego ukochanego. Co powinna robić? Musi iść....ale co jeśli wróci i Kruczka znów nie będzie? Ale co jeśli się sprzeciwi? Zagryzła mocno dolną wargę, nawet nie zauważając, że ją przegryzła przez to. Nie miała pojęcia co zrobić. Podniosła trochę wzrok, po czym przytuliła mocniej wybranka. Nie opuści go. Nie teraz! Nie gdy dopiero co się znalazł. Nie .. nie może... - po policzkach popłynęły jej łzy. Nawet nie zauważyła czy Nishi coś do niej powiedział w tym czasie, czy też nie.
Mari
Mari

Godność : Marionette, ale woli jak mówi się do niej Mari
Wiek : 25
Rasa : Dachowiec
Lubi : rysować, śpiewać, spokój, naturę
Wzrost / Waga : 167/45
Aktualny ubiór : Czarne spodnie 3/4, krótka czarna koszulka, czarna skórzana kurtka, czarna obroża
Pod ręką : szkicownik, torba, broń
Broń : sztylet
Bestie : Innocenza (Luna)
Stan zdrowia : skręcona kostka, zmęczona

Liczba postów : 70
Dołączył : 03/02/2019

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Rosiczka on Pon 15 Kwi 2019, 03:45

MAGUSIOWA PRZESZKADZAJKA

Gdy tylko nasza piękna i naga lwica zanużyła się w ciepłej wodzie, by poniekąd ukryć swe wdzięki przez ukochanym, w wodzie pojawiło się najpierw kilka drobnych bąbelków. Zupełnie jakby coś w tej wodzie jeszcze było oprócz niej, a może jednak to efekt zbyt wielu emocji? Może Mari poczuła potrzebę by puścić bączka? Nie, chyba jednak nie. A dlaczego? Bąbelków z każda chwilą było więcej. Co sprawiało te dziwa? Co ośmieliło się, zakłócić te romantyczną chwilę dwojga kochanków? Z wody wynurzyła się skrzydlata piłeczka, czarna jak noc, z ogonkiem zakończonym ostrym szpikulcem. W mgnieniu oka wyskoczyło z wody, niczym mydełko. Zadrapało naszą kotkę w lewę ramię swoim ogonem i uciekło przez niedomknięte drzwi, a następnie przez pierwszą napotkaną przez siebie dziurę, dzięki której mogło wydostać się na zewnątrz. Wszystko wydarzyło się tak szybko, że nie było możliwości złapać tego stworzonka. Upojne chwilę naszej pary, ośmielił się przerwać na chwilę złośliwy Grimm! Ranka na ramieniu Mari była płyciutka, długa na 5/6 cm i lekko krwawiła.
Rosiczka
Rosiczka

Godność : Vogelweder
Wiek : Koło 90, wygląda na 25
Rasa : Senna Zjawa
Wzrost / Waga : 176/65
Aktualny ubiór : https://imgur.com/a/pBRDK8L
Znaki szczególne : Tęczówka i źrenica w tym samym cyjanowym kolorze
Pod ręką : glock, dwa sztylety, buteleczka z chloroformem, sakiewka z pieniędzmi
Broń : dwie maczety, Glock-17
Zawód : Najemnik
Bestie : Dziwotwór- Pączuś
Stan zdrowia : Zdrowa

Specjalne : Mistrz Gry (na okresie próbnym)
Liczba postów : 44
Dołączył : 20/02/2019

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Nishinoya on Pon 15 Kwi 2019, 11:04

Załaskotanie na śmierć brzmiało jak jedna z najlepszych możliwych śmierci, zważywszy na fakt, że to lwica miałaby go w ten sposób zabić.
Brzmi nieźle – parsknął śmiechem, kiedy zaczęła go smyrać mokrą łapą. W ogóle nie łaskotało, w zamian za to przypominało to przyjemne acz wilgotne mizianie futerkiem. Dość miłe uczucie, ale zamierzonego efektu zdecydowanie nie spełniło.
- No wiesz Ty co! – oburzył się niby poważnie. – Jakżebyś śmiała zrobić mi coś takiego! Moje biedne piórka! – dramatyzował z uśmiechem na ustach. Poruszył nawet trochę skrzydłami, jakby w obawie, że zaraz zostaną oskubane. Mokre pierze trochę kleiło się do ciała i brzegu wanny, przecież co nie wyglądało to zbyt estetyczne, ale to nic takiego.
- Oj tam – odparł i położył ręce na wannie, a potem oparł się na nich, żeby Mari miała lepsze możliwości co do przytulania.
Cieplusia jesteś – powiedział, mrucząc przy tym lekko. Było mu miło i przyjemnie. Nie zauważył nawet z tego wszystkiego, że coś jest nie tak z kotką. Dopiero kiedy zaczęło bulgotać we wannie, odwrócił się w stronę albinoski ze zdezorientowanym wyrazem twarzy. – Co tu się... – nie zdążył dokończy myśli, gdy nagle czarna kulka wypadła z wanny i zaatakowała kotkę, a potem zniknęła tak szybko, jak się pojawiła. Kruczek nie zdążył zareagować i dopiero po fakcie dosłownie rzucił się na ukochaną.
- Nic Ci się nie stało? – obejrzał z niepokojem ranę lubej. Odetchnął, kiedy okazało się, że to nic poważnego.  Jednak sekundę później dostrzegł jej zły. – Mariś? – położył dłoń na jej policzku i starł łezki.


Ostatnio zmieniony przez Nishinoya dnia Wto 23 Kwi 2019, 21:48, w całości zmieniany 1 raz
Nishinoya
Nishinoya

Godność : Nishinoya
Wiek : Wygląda na dwadzieścia
Rasa : Opętaniec
Lubi : Książki, odrobinę spokoju, herbatkę, rysować
Nie lubi : Przeszkadzania, źle napisanych książek, znęcania się nad zwierzętami, rosołku
Wzrost / Waga : 175 cm i 66 kg
Aktualny ubiór : Rude włosy, sięgające w najdłuższych miesiącach do ramion. Zielone soczewki w oczach.https://pin.it/6r36cs34llxwhj
Znaki szczególne : Białe, anielskie skrzydła, które błyszczą się pod słońce
Pod ręką : Szkicownik, ołówek, katana, czarodziejska wstęgą pod postacią broszki
Broń : Katana
Stan cywilny : Mariś <3
Stan zdrowia : *

Liczba postów : 37
Dołączył : 10/03/2019

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Mari on Wto 16 Kwi 2019, 12:11

Zaśmiała się tylko wrednie i pokazała mu język. Oczywiście, że by tego nie zrobiła! Przecież bardzo kochała te mięciutkie piórka. Gdyby zrobiła z nich poduszkę, albo legowisko to zaraz by je pewnie wybrudziła, pogniotła i zniszczyła w końcu. Nie chciała tego...
Zamruczała, wtulając się w niego - jestem kotem - powiedziała tylko cicho. Nie pokazywała jednak swoich łez. Starała się też, żeby jej głos nie drżał. Już dość mieli zmartwień, w szczególności Kruczek, ale...była teraz taka rozdarta...nie wiedziała co się dzieje w Bramie ale też nie chciała zostawiać ukochanego, w szczególności, że dopiero co go odzyskała.
Jej rozważania i problemy przerwało bulgotanie - to nie ja! - od razu powiedziała, żeby nie zwalał tego na nią. I już chwilę później potwierdziły się jej słowa - Grimm? - zapytała zaskoczona. Co tam robiła Bestia? W ich wannie i to po napełnieniu jej wodą?
Syknęła cicho i złapała się za ramię, gdy to zostało rozcięte i warknęła groźnie na stworka.
- Nic m nie jest.. - uśmiechnęła się, zapominając o łzach, więc początkowo nie wiedziała o co mu chodzi. Zmywała odrobinę krwi z łapy, gdy jej ukochany otarł jej policzek. Opuściła wzrok - po...prostu boję się, że znów znikniesz. Wyjdę z domu...i znów wrócę do pustych ścian - przyznała cicho, ignorując na razie całkowicie rozcięcie.
Mari
Mari

Godność : Marionette, ale woli jak mówi się do niej Mari
Wiek : 25
Rasa : Dachowiec
Lubi : rysować, śpiewać, spokój, naturę
Wzrost / Waga : 167/45
Aktualny ubiór : Czarne spodnie 3/4, krótka czarna koszulka, czarna skórzana kurtka, czarna obroża
Pod ręką : szkicownik, torba, broń
Broń : sztylet
Bestie : Innocenza (Luna)
Stan zdrowia : skręcona kostka, zmęczona

Liczba postów : 70
Dołączył : 03/02/2019

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Nishinoya on Wto 23 Kwi 2019, 21:46

A więc to był Grimm. Mała i bardzo szybka bestia. Dziwne było tylko to, że jakimś cudem znalazł się w wannie pełnej wody. W końcu to nie tak, że potrafi przenieść się w każde dowolne miejsce na świecie, prawda? Przeciska się przez różne otwory, ale…Czyżby wszedł od dołu? Przez kanalizację, potem odpływ i jakimś cudem przecisnął się przez korek? Ale w takim razie czemu wody nie ubyło? Nawet on nie zmieściłby się w takich milimetrowych szparach, które właściwie nawet wody nie przepuszczały…Może ktoś go tu przeniósł? Albo inna bestia miała go dość i sama to zrobiła? Coby się jednak nie stało – grimm uciekł, więc nie musieli się nim już przejmować.
Przejmował się za to stanem ukochanej. A tym bardziej, kiedy dowiedział się, dlaczego płacze. Nie ufała mu, a on wcale się temu nie dziwił. I chociaż było to bolesne dla nich obojga, to niedługo minie i lwica będzie mogła ufać kruczkowi ponownie.
- Nie zniknę – obiecał i pogładził ją po policzku. – Wiem, że moje słowa mogą teraz niewiele znaczyć, ale chce udowodnić, że sa prawdziwe, więc jeśli będziesz czuła taką potrzebę, możesz mnie związać albo przypiąć do kaloryfera!
No, może trochę rozpędził się z tym kaloryferem, ale naprawdę nie zamierzał już nigdzie uciekać.
- Możesz wyjść gdziekolwiek chcesz i na jak długo chcesz bez jakiejkolwiek obawy. Zostanę. Będę sprzątał w domu, pracował w ogrodzie lub coś gotował. Chociaż najprawdopodobniej znajdziesz mnie pomiędzy stertą pogiętych kartek, bo będę malować lub szkicować i stwierdzę, że moje „dzieło” się nie nadaje, więc będę musiał zacząć od nowa – uśmiechnął się lekko.
- Zajmij się raną skarbie, wyjdziemy już z wanny – powiedział i sięgnął po korek, aby odpływ mógł pochłonąć wodę.
Nishinoya
Nishinoya

Godność : Nishinoya
Wiek : Wygląda na dwadzieścia
Rasa : Opętaniec
Lubi : Książki, odrobinę spokoju, herbatkę, rysować
Nie lubi : Przeszkadzania, źle napisanych książek, znęcania się nad zwierzętami, rosołku
Wzrost / Waga : 175 cm i 66 kg
Aktualny ubiór : Rude włosy, sięgające w najdłuższych miesiącach do ramion. Zielone soczewki w oczach.https://pin.it/6r36cs34llxwhj
Znaki szczególne : Białe, anielskie skrzydła, które błyszczą się pod słońce
Pod ręką : Szkicownik, ołówek, katana, czarodziejska wstęgą pod postacią broszki
Broń : Katana
Stan cywilny : Mariś <3
Stan zdrowia : *

Liczba postów : 37
Dołączył : 10/03/2019

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Mari on Nie 28 Kwi 2019, 18:14

Zamrugała oczami - mogę Cię przywiązać? Będę musiała kupić łańcuch i obrożę - zaczęła rozmyślać, patrząc w sufit - i jeszcze jakieś kajdanki. Przypnę Cię do łóżka, żeby Ci było wygodnie i będę mogła sobie iść na zakupy na przykład - uśmiechnęła się wrednie - kupie specjalną obrożę, żebyś pod postacią ptaszora też nie zwiał - zachichotała po czym uśmiechnęła się niewinnie. No bo co ona może? Naprawdę go kochała. I chyba nie dałaby rady tym razem tego wytrzymać. Po prostu by z sobą skończyła, albo poszła na misję, z której by na bank nie wróciła.
Nie chciałaby znosić tego po raz drugi.
Zaśmiała się i pociągnęła nosem. Wtuliła się w ukochanego. Zamknęła na moment oczy. Nie przejmowała się krwawiącą raną. Była dość głęboka i pewnie zostanie ślad, ale nie było teraz tak ważne.
Sięgnęła zaczęła płukać ranę, by ją oczyścić, po czym z lekkim trudem wygięła się i polizała ją. Rana lekko zalśniła i zagoiła się. Została tylko świeża blizna, a kotka zmyła pozostałą krew.
Teraz znów będzie musiała się pokazać....no tak. Zarumieniła się ponownie i wyszła z wanny. Pochlapała mocno podłogę, ale to się wytrze, więc po co się przejmować.
Sięgnęła po ręczniki i podała jeden ukochanemu, a drugim zaczęła się wycierać. Najgorzej będzie z futerkiem, ale już się do tego przyzwyczaiła. Troszkę jej to po prostu zajmie, ale raczej jak potem usiądą sobie przy kominku to wyschnie szybciutko. Ale...nie miała tu żadnych ubrań! I Nishi też nie...spojrzała na niego i znów się speszyła. W wannie było widać tylko część...i to dość małą więc znów będą mogli oglądać się w pełnej okazałości.
Mari
Mari

Godność : Marionette, ale woli jak mówi się do niej Mari
Wiek : 25
Rasa : Dachowiec
Lubi : rysować, śpiewać, spokój, naturę
Wzrost / Waga : 167/45
Aktualny ubiór : Czarne spodnie 3/4, krótka czarna koszulka, czarna skórzana kurtka, czarna obroża
Pod ręką : szkicownik, torba, broń
Broń : sztylet
Bestie : Innocenza (Luna)
Stan zdrowia : skręcona kostka, zmęczona

Liczba postów : 70
Dołączył : 03/02/2019

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Nishinoya on Sro 01 Maj 2019, 12:25

Wydął wargi, słysząc jak lwica planuje przypinać go do łóżka, a potem zostawiać takiego osamotnionego i…. wyjść sobie na zakupy! Przecież takie zastosowanie kajdanek i łóżka jest zdecydowanie marnotrawstwem! Mogliby porobić razem dużo bardziej przyjemne oraz fizyczne rzeczy.
- Myślę, że znam lepsze rozwiązanie co do zestawienia kajdanek, przypinania i łóżka – zamruczał sugestywnie, poruszając przy tym zabawnie brwiami. Następnie zaśmiał się, przyciągnął kotkę do siebie oraz pocałował ją w czubek głowy.  Podobała mu się taka wizja spędzania wspólnego czasu, ale nie zamierzał naciskać na Mari. Kiedy nadejdzie odpowiednia pora na współżycie, to zrobi wszystko, aby było jej jak najlepiej i nie poczuła praktycznie żadnego bólu. A do tej pory będzie droczył się z nią, rzucał na wpółpoważnymi tekstami oraz obserwował jak słodko się rumieni i peszy pod wpływem jego słów. Tak, to brzmi jak naprawdę dobry plan.
- No wiesz Ty co…. Skąd pomysł, że będę chciał uciec? –zapytał naprawdę niewinnym tonem, co powinno spowodować, że lwica będzie pewna, iż coś kręci i zdecydowanie niewinny to on nie jest.
- Dziękuję – przyjął ręcznik z uśmiechem i zaczął się wycierać. Wszędzie była porozlewana woda, więc wycieranie się na dłuższą metę nie miało sensu, ale oboje zrobili to chyba z wyuczonego nawyku. W końcu każda normalna osoba po prysznicu czy kąpieli, jeżeli ma taką możliwość, wyciera się ręcznikiem.
- To co? Idziemy jeszcze bardziej nachlapać w domu i ubierzemy się w coś? – podszedł do niej z uśmiechem. Nie wstydził się swojego ciała, ani panującej nagości. Rozumiał jednak zawstydzenie kotki, więc zakrył dolne partię swojego ciała jednym skrzydłem, a drugim objął samą albinoskę, zasłaniając przy tym jej tułów z przodu i tyłu.
Nishinoya
Nishinoya

Godność : Nishinoya
Wiek : Wygląda na dwadzieścia
Rasa : Opętaniec
Lubi : Książki, odrobinę spokoju, herbatkę, rysować
Nie lubi : Przeszkadzania, źle napisanych książek, znęcania się nad zwierzętami, rosołku
Wzrost / Waga : 175 cm i 66 kg
Aktualny ubiór : Rude włosy, sięgające w najdłuższych miesiącach do ramion. Zielone soczewki w oczach.https://pin.it/6r36cs34llxwhj
Znaki szczególne : Białe, anielskie skrzydła, które błyszczą się pod słońce
Pod ręką : Szkicownik, ołówek, katana, czarodziejska wstęgą pod postacią broszki
Broń : Katana
Stan cywilny : Mariś <3
Stan zdrowia : *

Liczba postów : 37
Dołączył : 10/03/2019

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Mari on Sro 01 Maj 2019, 16:45

Zamrugała nie do końca rozumiejąc. Chyba jej mózg przestał pracować, bo nie zrozumiała o co mu chodzi - jakie? - zapytała. Widać nie znalazła w tym aluzji. No cóż...nie miała doświadczenia w takich sprawach. A może jednak powinna wiedzieć? Dopiero po chwili do niej to dotarło. Otworzyła szerzej oczy i zarumieniła się. Pochlapała też swojego kochanka. Jak on mógł tak mówić!
Westchnęła cicho, ale już nic nie mówiła. Tylko się uśmiechnęła.
Próbowała wytrzeć się jak najlepiej, ale średnio jej to wychodziło. Słysząc propozycję uśmiechnęła się wrednie będę pierwsza! - ruszyła otoczona ręcznikiem przed siebie. Wyrwała szybko z łazienki i ruszyła do pokoju. Była szybsza ale w progu do pokoju poślizgnęła się i wyrżnęła sobą, lądując na plecach, a ręcznik rozwiązał się jej. Musiała jednak złapać oddech.
Nie narzekała jednak tylko zaczęła się śmiać. Chyba miała głupawkę i nie potrafiła nic na to zaradzić. Po prostu leżała i śmiała się. Chyba pierwszy raz całkowicie nie przejmując się tym, że może zobaczyć coś więcej. Kto wie...może po obiedzie jednak będą mogli spróbować innych możliwości ich łóżka niż tylko spanie? A może i wcześniej? Może warto spróbować?
Mari
Mari

Godność : Marionette, ale woli jak mówi się do niej Mari
Wiek : 25
Rasa : Dachowiec
Lubi : rysować, śpiewać, spokój, naturę
Wzrost / Waga : 167/45
Aktualny ubiór : Czarne spodnie 3/4, krótka czarna koszulka, czarna skórzana kurtka, czarna obroża
Pod ręką : szkicownik, torba, broń
Broń : sztylet
Bestie : Innocenza (Luna)
Stan zdrowia : skręcona kostka, zmęczona

Liczba postów : 70
Dołączył : 03/02/2019

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Nishinoya on Sro 15 Maj 2019, 08:20

Przez kilka pierwszych chwil nie mógł uwierzyć, że lwica naprawdę nie zrozumiała co miał na myśli. Jednakże kiedy na jej twarzy nie pojawiło się faktyczne zrozumienie – uwierzył, że jest naprawdę bardzo niewinną istotą. Było to na swój sposób bardzo urocze i kochane. Już chciał spróbować wytłumaczyć Mari co miał na myśli, kiedy ta szeroko otworzyła oczy. Tak więc w końcu pojęła o czym mówił Kruczek. Zaśmiał się trochę wrednie, zupełnie nie przejmując się tym, że znowu został ochlapany. W końcu dalej byli we wannie, więc czemu miałby się tym przejmować?
Gdy albinoska wyrwała się z łazienki i pognała przed siebie, odczekał pięć sekund, a potem ruszył za nią biegiem. Był odrobinę w tyle, kiedy usłyszał jak coś mocno przywala w ziemię. A potem usłyszał śmiech i w końcu ją zobaczył. Leżała na podłodze, nie mogąc przestać się śmiać i całkowicie nie przejmując się faktem, że jej ręcznik się rozwiązał i odsłania sporą część ciała kotki.
Nishi podszedł do lwicy, stanął nad nią w lekkim rozkroku i pochylił się. Pogłaskał swą lubą po policzku.
- Nic Ci nie jest? – zapytał z troską, a potem, nachylił się jeszcze bardziej i pocałował ją czule.


Ostatnio zmieniony przez Nishinoya dnia Nie 26 Maj 2019, 09:23, w całości zmieniany 1 raz
Nishinoya
Nishinoya

Godność : Nishinoya
Wiek : Wygląda na dwadzieścia
Rasa : Opętaniec
Lubi : Książki, odrobinę spokoju, herbatkę, rysować
Nie lubi : Przeszkadzania, źle napisanych książek, znęcania się nad zwierzętami, rosołku
Wzrost / Waga : 175 cm i 66 kg
Aktualny ubiór : Rude włosy, sięgające w najdłuższych miesiącach do ramion. Zielone soczewki w oczach.https://pin.it/6r36cs34llxwhj
Znaki szczególne : Białe, anielskie skrzydła, które błyszczą się pod słońce
Pod ręką : Szkicownik, ołówek, katana, czarodziejska wstęgą pod postacią broszki
Broń : Katana
Stan cywilny : Mariś <3
Stan zdrowia : *

Liczba postów : 37
Dołączył : 10/03/2019

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Mari on Sro 15 Maj 2019, 18:31

Coś tak czuła, że Nishi da jej fory, ale nie skomentowała tego. To były tylko wygłupy, więc po co miała psuć nastrój jakimiś foszkami.
Śmiała się i lekko się uspokoiła dopiero, gdy Kruczek stanął nad nią. Spojrzała na niego zalotnie. Powieki miała lekko przymrużone, była zarumieniona - nic mi nie jest - powiedziała cichym, łagodnym głosem, i gdy tylko mężczyzna pochylił się nad nią i pocałował Kotkę, ta oplotła go ramionami i przyciągnęła bardziej do siebie, pogłębiając pocałunek.
Nishi mógł poczuć jak jej ogony smyrają go po nagich nogach, a kotka głośno przy tym mruczała, kładąc lekko po sobie uszy, na znak zadowolenia.
W końcu jednak się odsunęła - chyba trzeba iść zrobić ten obiad, czy już raczej kolację - powiedziała, ale widać było, że wolałaby zostać tutaj z nim. Ale szkoda by zakupy się zmarnowały! No chyba, że Opętaniec ma inne plany?
Mari
Mari

Godność : Marionette, ale woli jak mówi się do niej Mari
Wiek : 25
Rasa : Dachowiec
Lubi : rysować, śpiewać, spokój, naturę
Wzrost / Waga : 167/45
Aktualny ubiór : Czarne spodnie 3/4, krótka czarna koszulka, czarna skórzana kurtka, czarna obroża
Pod ręką : szkicownik, torba, broń
Broń : sztylet
Bestie : Innocenza (Luna)
Stan zdrowia : skręcona kostka, zmęczona

Liczba postów : 70
Dołączył : 03/02/2019

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Nishinoya on Nie 26 Maj 2019, 09:23

Było mu bardziej niż miło, kiedy Mari tak entuzjastycznie zareagowała na jego pocałunek. Sam Nishi również bardzo zaangażował się w całowanie swojej lubej. Jedną dłoń wplątał w jej włosy, a drugą wsadził pod nią, następnie przyciągając kotkę bliżej siebie. Pod palcami poczuł teksturę blizn dachowca, ale w żadnym razie nie wydawały mu się one nie na miejscu. Były częścią albinoski, a wszystko w niej było piękne oraz niesamowicie pociągające i pobudzające. Pióra mu się napuszyły lekko, jednak dalej były mokre i mimo wszystko wyglądał jak zmokły kurczak.
Niemal jęknął z zwodu, gdy albinoska postanowiła się od niego odsunąć. Powstrzymał się jednak od tego, nie chcąc wyjść na jakiegoś zwyrodnialca w ślicznych, czerwono-niebieskich oczkach Mari.
- Mam bardziej niż genialny pomysł, moja droga – powiedział niskim tonem – zajmijmy się sobą, a dopiero potem jedzeniem – ustami sięgnął jej szyi, którą zaraz zaczął powoli całować. Oczywiście o ile kotka mu na to pozwoliła. Jeżeli tak się jednak nie stało, to tym razem mruknął coś ze słyszalnym zawodem w głosie. Nie sprzeciwiał się (jakże by śmiał) jej woli.
W tej sytuacji postanowił zaproponować aby wstali, poszli się ubrać, a następnie przygotowali najlepszą obiado-kolacje w dziejach Krainy Luster!
- Tym razem nie dam Ci forów – i to powiedziawszy, wstał z niej szybko, a następnie pognał na górę po schodach.
Nishinoya
Nishinoya

Godność : Nishinoya
Wiek : Wygląda na dwadzieścia
Rasa : Opętaniec
Lubi : Książki, odrobinę spokoju, herbatkę, rysować
Nie lubi : Przeszkadzania, źle napisanych książek, znęcania się nad zwierzętami, rosołku
Wzrost / Waga : 175 cm i 66 kg
Aktualny ubiór : Rude włosy, sięgające w najdłuższych miesiącach do ramion. Zielone soczewki w oczach.https://pin.it/6r36cs34llxwhj
Znaki szczególne : Białe, anielskie skrzydła, które błyszczą się pod słońce
Pod ręką : Szkicownik, ołówek, katana, czarodziejska wstęgą pod postacią broszki
Broń : Katana
Stan cywilny : Mariś <3
Stan zdrowia : *

Liczba postów : 37
Dołączył : 10/03/2019

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Mari on Nie 26 Maj 2019, 11:46

Przeszedł ją dziwny dreszcz, gdy Kruczek przejechał dłonią po jej bliznach. Było to nadal coś nowego dla niej. Co innego jakby ich ktoś dotykał przez ubrania. Do tego się przyzwyczaiła, ale nie bezpośrednio. Wiedziała jednak, że będzie musiała się przyzwyczaić.
Zarumieniła się mocno. Jej oczy poruszały się dość nieopanowanie, do tego jej mokre futerko najeżyło się przez co wyglądała bardziej jak jakiś wypłosz.
Uśmiechnęła się patrząc w oczy - jakbyś się...mną zajął? I tutaj na podłodze? - zapytała. Była niepewna, ale chciała tego. Po prostu się obawiała. Ufała jednak swojemu ukochanemu. Dodatkowo już taka sytuacja im się zdarzyła i musiała lecieć do pracy. Dziś na to się nie zgodzi. Byli w końcu razem, po tak długiej rozłące.
Niezależnie od jego odpowiedzi, przybliżyła go do siebie i znów pocałowała go gorąco w usta. Potwierdzając, że mu się oddaje. Pokazując, że mu ufa...że też tego chce.
Mari
Mari

Godność : Marionette, ale woli jak mówi się do niej Mari
Wiek : 25
Rasa : Dachowiec
Lubi : rysować, śpiewać, spokój, naturę
Wzrost / Waga : 167/45
Aktualny ubiór : Czarne spodnie 3/4, krótka czarna koszulka, czarna skórzana kurtka, czarna obroża
Pod ręką : szkicownik, torba, broń
Broń : sztylet
Bestie : Innocenza (Luna)
Stan zdrowia : skręcona kostka, zmęczona

Liczba postów : 70
Dołączył : 03/02/2019

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Nishinoya on Nie 26 Maj 2019, 20:43

- Najlepiej, jak tylko potrafię – odparł, przerywając pocałunki i spoglądając na ukochaną z miłością. Wiedział, że kotka się obawia stosunku, jednak w jej oczach (oprócz obawy i niepewności) potrafił odnaleźć przyzwolenie na takie działania. – Oczywiście, że nie na podłodze. Nie jesteśmy zwierzętami – zażartował, chcąc trochę rozluźnić napięcie u lwicy – zabiorę Cię do łóżka, wycałuje każdy możliwy skrawek Twojej skóry oraz sprawię, że już nigdy nie zapomnisz zapachu mokrych piór i futra – zamruczał przy tym. Starał się to ukryć, ale wprost nie mógł się doczekać, aby pełni ukazać swojej lubej siłę jego miłości.
- Pamiętaj jednak, że wystarczy tylko jedno słówko i przestanę robić cokolwiek. Jedna skarga, jedno ciche „nie” lub gest mówiący, że jesteś przeciwna – przerwę wszystko oraz przytulę się do Ciebie mocno. Nie będę zły, obrażony ani nic, rozumiesz? – najprawdopodobniej się powtarzał. Ba, był pewien, że się powtarza, ale takie zapewnienia z jego strony były ważne. Lwica oczywiście śmiało mogła się przed nim obronić, ale nie chciał, żeby myślała, iż kiedykolwiek musi się przed kruczkiem bronić.
Pocałował ją gorąco w usta, następnie wstając oraz biorąc ją na ręce.
Kierunek łóżko! – rzekł entuzjastycznie i położył Mari delikatnie na łóżku, a potem wdrapał się na nie. Zawisł nad ogoniastą, wziął jej dłoń w rękę i ucałował jej wierzch. Zapowiada się naprawdę przyjemna chwila.
Nishinoya
Nishinoya

Godność : Nishinoya
Wiek : Wygląda na dwadzieścia
Rasa : Opętaniec
Lubi : Książki, odrobinę spokoju, herbatkę, rysować
Nie lubi : Przeszkadzania, źle napisanych książek, znęcania się nad zwierzętami, rosołku
Wzrost / Waga : 175 cm i 66 kg
Aktualny ubiór : Rude włosy, sięgające w najdłuższych miesiącach do ramion. Zielone soczewki w oczach.https://pin.it/6r36cs34llxwhj
Znaki szczególne : Białe, anielskie skrzydła, które błyszczą się pod słońce
Pod ręką : Szkicownik, ołówek, katana, czarodziejska wstęgą pod postacią broszki
Broń : Katana
Stan cywilny : Mariś <3
Stan zdrowia : *

Liczba postów : 37
Dołączył : 10/03/2019

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Mari on Nie 26 Maj 2019, 22:26

Zaśmiała się krótko, słysząc, że nie są zwierzętami. Nie do końca się to zgadzało, ale cieszyła się, że Nishi stara się rozluźnić atmosferę. Naprawdę się bała, nadal pamiętała co się stało kilka lat wcześniej w pewnym parku. Przez to miała uraz to takich sytuacji, ale wierzyła, że Kruczek jej nie zrobi krzywdy.
Gdy po raz kolejny zaczął ją zapewniać, że przerwie gdy tylko będzie chciała, uśmiechnęła się i zakryła mu usta palcem - Skarbie...ufam Ci - spojrzała mu w oczy - wiem, że nie zrobisz mi krzywdy. Pokaż mi, że nie ma się czego bać - poprosiła i przeniosła dłoń na jego policzek, który następnie pogładziła. Mógł zobaczyć w jej oczach, że mimo iż się boi, naprawdę mu ufa.
Oplotła ramionami jego kark, gdy przenosił ją do łóżka. Była spięta i spoglądała na niego z dołu niepewnie. Była mocno zarumieniona. Jej oddech pogłębił się, a serce biło jak szalone. Jej wilgotne futerko było lekko napuszczone, a sama kotka przełknęła głośno ślinę, starając się uspokoić. Wierzyła jednak, że nie będzie to błędem.
Uśmiechnęła się do ukochanego, gdy ten ucałował jej dłoń. Uszy miała położone, a ogony splecione mocno ze sobą. Nie za bardzo wiedziała co ma robić. Miała nadzieję, że Opętaniec poprowadzi ją, pokaże co ma robić. Jak na razie leżała dość sztywno na plecach, wpatrując się w swojego albinosa z miłością i zaufanie, ale równocześnie z pewną obawą. Nie był natarczywy, nie spieszył się, a to jej pomagało. Było inaczej niż wtedy, dlatego jeszcze nie chciała aż tak bardzo uciekać. Musiała jednak mieć pewność.
Chciała tego. Tak bardzo tego chciała. Chciała by Nishi też był szczęśliwy, a sama chciała w pewnym sensie być z nim jeszcze bliżej. Miała tylko nadzieję, że jest na to już gotowa.
Mari
Mari

Godność : Marionette, ale woli jak mówi się do niej Mari
Wiek : 25
Rasa : Dachowiec
Lubi : rysować, śpiewać, spokój, naturę
Wzrost / Waga : 167/45
Aktualny ubiór : Czarne spodnie 3/4, krótka czarna koszulka, czarna skórzana kurtka, czarna obroża
Pod ręką : szkicownik, torba, broń
Broń : sztylet
Bestie : Innocenza (Luna)
Stan zdrowia : skręcona kostka, zmęczona

Liczba postów : 70
Dołączył : 03/02/2019

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Nishinoya on Czw 06 Cze 2019, 16:18

Widział w oczach kotki, że darzy go pełnym zaufaniem. Dlatego też jedyne co mógł powiedzieć to
Kocham Cię – taka była prawda. Miłował ją ponad wszystko, więc sprawi, że wszystkie obawy Mari pójdą w niepamięć, a ją samą spotka czyta przyjemność.
Albinos splątał ich lewe dłonie ze sobą, po czym zaczął całować lwicę nieśpiesznie. Wodził ustami najpierw po twarzy kotki: ucałował czoło, obiecując tym samym, że będzie się o nią troszczył, oraz że zapewni jej należytą opiekę. Scałował policzki, okazując czułość; cmoknął w nos, pokazując całą wiarę oraz dobre intencje jakie ma wobec albinoski. Następnie przeszedł na uszka, które scałował kilka razy, drocząc się przy tym z lubą.
- Jesteś piękna – mówiąc to, spojrzał lwicy w oczy. Chciał trochę ją rozluźnić, ponieważ wydawała się bardziej spięta, niż normalnie powinna być w takiej chwili. – Możesz położyć wolną rękę na moich plecach i popieścić pióra, jeśli chcesz – poradził jej, aby kotka mogła skupić się na czymś i rozluźnić.
Nishi w kolejnej chwili przeszedł z pocałunkami na szyję Mari. Pieścił ją delikatnie, wodząc językiem po każdym kawałku skóry, który znalazł się na jego drodze.
Mocniej ścisnął rękę, którą trzymał łapkę kocicy, zjeżdżając z pocałunkami coraz niżej. W końcu dotarł do piersi, którymi zajął się równie dobrze, jak szyją.
Przez chwilę wahał się, ale ostatecznie zdobył się  na to, aby puścić dłoń, kotki, a następnie przenieść ją na udo lwicy. Zaczął je powoli gładzić, zataczając palcami niewielkie kółka.
Nishinoya
Nishinoya

Godność : Nishinoya
Wiek : Wygląda na dwadzieścia
Rasa : Opętaniec
Lubi : Książki, odrobinę spokoju, herbatkę, rysować
Nie lubi : Przeszkadzania, źle napisanych książek, znęcania się nad zwierzętami, rosołku
Wzrost / Waga : 175 cm i 66 kg
Aktualny ubiór : Rude włosy, sięgające w najdłuższych miesiącach do ramion. Zielone soczewki w oczach.https://pin.it/6r36cs34llxwhj
Znaki szczególne : Białe, anielskie skrzydła, które błyszczą się pod słońce
Pod ręką : Szkicownik, ołówek, katana, czarodziejska wstęgą pod postacią broszki
Broń : Katana
Stan cywilny : Mariś <3
Stan zdrowia : *

Liczba postów : 37
Dołączył : 10/03/2019

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Mari on Czw 06 Cze 2019, 23:27

Uśmiechnęła się nieśmiało - ja Ciebie też - powiedziała i próbowała się rozluźnić. Jednak wspomnienia wciąż do niej wracały. Pomagało jej jednak to, że na twarzy Kruczka nie było tego samego szaleństwa co w oczach tamtego Dachowca. Czy powinna ukochanemu powiedzieć o tym? Czy powinna się przyznać dlaczego tak a nie inaczej na to reaguje? A może powinna poczekać aż sam zapyta? Nie...nie teraz. Nie myśl teraz o tym....skup się na mężczyźnie nad Tobą...
Przy każdym pocałunku uszy Kotki uciekały. Zupełnie nie była przyzwyczajona do czegoś takiego, dlatego też nawet nie panowała nad tymi odruchami.
Zarumieniła się znów, słysząc komplement. Uszka położyły się, a ogony ponownie zafalowały. Tak jak poradził przeniosła dłoń na jego plecy i zaczęła gładzić miękkie pióra. To jej pomagało się uspokoić. Czuła wtedy, że to naprawdę jej wybranek. Osoba, z którą chce spędzić resztę swojego życia. Której już nigdy więcej nie chce tracić.
Odchyliła głowę, gdy przeniósł się trochę niżej z pocałunkami. Mruczała przy tym zadowolona. Rozluźniała się coraz bardziej. Oczy miała zamknięte, a usta lekko uchylone.
Sama uścisnęła mocniej jego dłoń, a gdy ją puścił, lekko spanikowała i mocniej przycisnęła łapę do jego piór. Potrzebowała jego bliskości, mimo iż był tak blisko jak jeszcze nigdy.
Znów lekko się spięła, czując dłoń na swoim udzie, ale szybko się uspokoiła, przypominając sobie, że to tylko jej Kruczek. Jej ukochany. Uśmiechnęła się do niego zarumieniona. Jeśli na nią spojrzał, pogładziła jego policzek łapą i uśmiechnęła się zachęcająco.
Oddychała głęboko i co jakiś czas wzdychała. Przechodziły ją przyjemne, lekkie dreszcze, a na skórze pojawiła się gęsia skórka. Oczy miała przymrużone, a futerko lekko nastroszone. Musiała na pewno wyglądać bardziej puchato niż zazwyczaj.
Mari
Mari

Godność : Marionette, ale woli jak mówi się do niej Mari
Wiek : 25
Rasa : Dachowiec
Lubi : rysować, śpiewać, spokój, naturę
Wzrost / Waga : 167/45
Aktualny ubiór : Czarne spodnie 3/4, krótka czarna koszulka, czarna skórzana kurtka, czarna obroża
Pod ręką : szkicownik, torba, broń
Broń : sztylet
Bestie : Innocenza (Luna)
Stan zdrowia : skręcona kostka, zmęczona

Liczba postów : 70
Dołączył : 03/02/2019

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Nishinoya on Pią 07 Cze 2019, 13:03

Zachowanie kotki dało mu do zrozumienia, że jego pieszczoty działają, a lwica powoli się rozluźnia i oddaje przyjemnością fizycznym. Z tego też powodu kruczek niemal nie posiadał się ze szczęścia. Dobrze było wiedzieć, że ukochana osoba czuje się coraz bardziej komfortowo w sytuacji intymnej. Bo jakby to wyglądało, gdyby Mari leżała cała zestresowana i przerażona? A on by się do niej dobierał? Po pierwsze, to całkowicie obrzydliwe i niezgodne z zasadami moralnymi albinosa, a po drugie….nie ma nawet takiej opcji, żeby ptasior zrobił coś takiego swojej kici!
Stymulowanie piór było przyjemne, jednak kiedy łapka dachowca zacisnęła się na nich mocniej niż powinna, albinos spojrzał na ukochaną, chcąc dowiedzieć się skąd taka, a nie inna reakcja. Czyżby zrobił coś nie tak? Albo znowu przypałętała się do nich jakaś dziwna istota, która zamierza przerwać im ich pierwszy raz?
Wtulił policzek w jej dłoń. Na całe szczęście to był jego błąd, a nie jakiś niezapowiedziany „gość”.
- Wszystko będzie dobrze skarbie, obiecuję – wymruczał. Kontynuował swoje działania nieśpiesznie i dokładnie. Chciał wycałować każdy skrawek skóry albinoski. I tak też robił.
Pióra miał napuszone, a rosnące w nim podniecenie było wyczuwalne dla każdego, kto tylko by na niego spojrzał. W tej sytuacji, dla Mari: mogła ona bowiem dostrzec lekko przyśpieszony oddech oraz zobaczyć drobinki potu, płynące po jego skórze. Mogła się również domyślić, gdyż w tej pozycji nie miała jak tego zauważyć, że męskość Kruczka jest półtwarda.
- Chciałbym, abyś rozszerzyła nogi – powiedział niskim tonem. Wolał poinformować miłość swojego życia mniej więcej o swoich zamiarach, żeby oszczędzić jej stresu. – Twoją kobiecość również chciałbym wycałować – i nawet jeśli zabrzmiał jak sprośnik, czyż nie o to właśnie chodziło? Na tym etapie, lepiej dla ogoniastej, aby wiedziała, co kruczek chce jej zrobić. Dodatkowo, może (w końcu każdego kręci co innego) nawet pobudzi ją bardziej, opowiadając o swoich zamiarach?
O ile kotka mu na to pozwoliła, to Noya zajął się najlepiej jak tylko potrafił jej sferami intymnymi. Dłonie ulokował na jej udach, masując je przy tym miarowo, do rytmu pracy języka.
Nishinoya
Nishinoya

Godność : Nishinoya
Wiek : Wygląda na dwadzieścia
Rasa : Opętaniec
Lubi : Książki, odrobinę spokoju, herbatkę, rysować
Nie lubi : Przeszkadzania, źle napisanych książek, znęcania się nad zwierzętami, rosołku
Wzrost / Waga : 175 cm i 66 kg
Aktualny ubiór : Rude włosy, sięgające w najdłuższych miesiącach do ramion. Zielone soczewki w oczach.https://pin.it/6r36cs34llxwhj
Znaki szczególne : Białe, anielskie skrzydła, które błyszczą się pod słońce
Pod ręką : Szkicownik, ołówek, katana, czarodziejska wstęgą pod postacią broszki
Broń : Katana
Stan cywilny : Mariś <3
Stan zdrowia : *

Liczba postów : 37
Dołączył : 10/03/2019

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 2 z 3 Previous  1, 2, 3  Next

Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach