Frank Boone

Go down

Pisanie autorstwa Frank on Sob 16 Lut 2019, 21:10

Imię: Frank
Nazwisko: Boone
Wiek: 24 lata
Rasa: Opętaniec
Ranga: Żelazna Melodia
Miejsce zamieszkania: Kraina Luster

Moce:
Telekineza - zdolność, której kompletnie nie jest świadomy. Jednak czas pokaże, czy nauczy się ją kontrolować. Na raz umożliwia mu udźwignięcie ciężaru równego 300 kg, jednak przy utrzymywaniu takiego ładunku bardzo szybko się męczy i potem wymaga odpoczynku (od 1 do 3 postów). Nie jest także w stanie rzucać przedmiotami tak ciężkimi, co najwyżej unieść je w powietrze.

Blokada umysłu - Frank co prawda posiada na tyle zwarty umysł, by tej mocy używać, jednak jej również nie jest świadom. Przecież nawet nie jest świadom, że ktoś mu może grzebać w umyśle.

Moc rangowa - przemienia skrzydła w pistolet z magazynkiem 15 naboi lub ciężki, dwuręczny miecz. Kłopot tu ma taki, że jak na ten moment, to on sam ledwo go unosi. Może i zawsze chciał powalczyć bronią ciężką, ale jego postura nakazuje co innego.

Umiejętności:
Wytrzymałość - jeszcze niedawno Frank biegał sobie rankami, gdy jeszcze nie pochłonęła go praca i przeprowadzka. Przełożyło się to na to, że stał się dosyć dobrym biegaczem. Wyrobił sobie dobrą kondycję, dlatego dość wolno się męczy. Aczkolwiek nie jest to na pewno w stopniu nadnaturalnym dla człowieka.

Przetrwanie - zapewne w krainie luster na nic mu się to nie zda, jednak swego czasu sporo jeździł po lasach. Ojciec pokazywał mu, jak sprawnie rozpalić ogień, czy stworzyć ciepły szałas. Jemu samemu zdaje się to rzeczą małą, ale jednak wygląda na to, że nie zamarznie w nocy. Przy okazji nauczył się orientacji w takim lasku.

Strzelanie - swego czasu chodził na strzelnicę wspólnie z rodziną. Strzelał czasem z broni krótkiej, czasem długiej. Nie miało to znaczenia, głównie chodziło o dobrą zabawę. Fakt faktem, wyniósł coś stamtąd. Potrafi w miarę dokładnie celować, nie drżą mu ręce i dosyć szybko załapie, jak używać jakiejś pukawki. Przynajmniej na tyle, by nie odstrzelić sobie stopy.

Charakter:
Gdy ktoś będzie miał to nieszczęście nie przypaść opętańcowi do gustu, przekona się, jaki to irytujący może być. W swoich wybuchach złości nie potrafi powstrzymać się od tego, by powiedzieć komuś, co o nim myśli. Zresztą na spokojnie też bywa czasem nawet nadmiernie szczery. Starczy powiedzieć, że jest wybuchowy i ma w powiażaniu autorytety, przynajmniej te lustrzane.

Momentami jednak potrafi zachować cierpliwość. Jest w stanie jednak dopiec komuś, nie wydzierając się na niego. W zasadzie to dość inteligentna osoba. Nie jest pozbawiony także człowieczeństwa i potrafi podejść do kogoś na spokojnie. Odpowiedzialny też potrafi być... Gdy mu zależy. A z tym ostatnio dość ciężko. Głównym jednak jego problemem jest nieufność wobec lustrzan i ogólnie magii. A także ta pyskatość wobec osób, które zwyczajnie mu się nie spodobały. Czasem gdy nie ma już cierpliwości lub jest zestresowany, to właśnie wybucha taką złością i się to momentami źle kończy.

Na ogół dość trudno go przegadać. Zawsze będzie chciał dopiec przeciwnikowi, zawsze mieć ostatnie słowo. Ten brak pokory w wielu sytuacjach nie potrafią zdławić groźby, czy wyzwiska. W takich momentach podziałać na niego może jedynie pokaz siły. Udowodnienie mu, że rzeczywiście coś mu się stanie, jeżeli nie zamknie japy.

Co do zaś jego strachu, na pewno nadal go czuje. To raczej normalne i naturalne w wielu sytuacjach. Nie jest głupcem i wie, że Kraina Luster to niebezpieczne tereny. Ten paniczny lęk jednak przerodził się już w zwyczajną nieufność. Nie zna wszak jeszcze magii. Woli się jej wystrzegać, przynajmniej dopóki nie nauczy się sam jej używać. A Kraina Luster praktycznie cała jest z magii...

Wygląd zewnętrzny:
- Waga: 76 kg
- Wzrost: 181 cm
- Wygląd:
Zapewne głównie dlatego, że nigdy tego nie potrzebował, to sylwetka pozostaje szczupła. Mężczyzna nie jest zbyt postawny, chociaż do chuchra mu daleko. To raczej przeciętna postura, jak na ten wiek. Podobnie z ubiorem, ma na sobie jakieś stare jeansy, szarą koszulkę oraz skórzaną kurtkę. Przy czym w tym drugim musiał wyciąć dziury na skrzydła. I taki ubiór właśnie prefeuruje, nie rzucający się w oczy. Interesująca może być dopiero jego twarz, lekko zarośnięta pod brodą. Jej całość jest dość pociągła, co wyraźnie widać po nosie. Wyżej osadzone są zielone oczy, wiecznie rozglądające się ciekawie wokoło (chociaż aktualnie gości w nich głównie strach). Na samym zaś czubku głowy plączą się jego włosy. Krótka, brązowa czupryna, która od bardzo dawna grzebienia nie widziała. Do tego lekko odstające uszy i uśmieszek, kręcący się przeważnie gdzieś w kącikach ust. Nabawił się także oparzenie na całą lewą połowę twarzy, którego niestety w całości lekarze nie zdołali zakryć.
Jego skrzydła nadal rosną; obecnie sięgają już pasa mężczyzny i byłby zdolny do podlatywania na niewielkie odległości. Jak na Żelazną Melodię przystało są zbudowane z metalu, koloru bladego srebra lub jasnej stali, choć złożone bardzo nietypowo z metalowych piór, przypominając skrzydła ptaków lub aniołów.

Historia:
Frank Boone mógłby wieść naprawdę spokojne i szczęśliwe życie… Mógłby, gdyby nie przeklęta choroba. To chyba zaczęło się, gdy zamieszkał w Glassville. Szukał tam pracy i rzeczywiście ją znalazł w jakimś sklepie. Planował zarabiać tak na mieszkanie, póki nie znajdzie porządnej pracy. To właśnie wtedy po raz pierwszy kompletnie zapomniał snu. Taki stan rzeczy był całkiem normalny… Od bardzo dawna ich nie zapamiętywał. Ale przeważnie miał chociaż przebłyski. Po przeprowadzce nie pamiętał już nic. Jego wyobrażenia nocne były regularnie pożerane przez jakiegoś cienia. Jednak poważne problemy miały dopiero nadejść. Wciąż wydawało mu się, że dostrzega jakieś dziwne rzeczy. Jak zanikający w oczach ludzie. Pewnego dnia zaś natrafił na (jak się zdawało) rozkrzyczanego szaleńca. Opowiadał o niestworzonych rzeczach, pochodzących nie z tego świata. Frank na chwilę przystanął, żeby posłuchać. Fragment o ludziach ze skrzydłami, czy kocimi uszami wystarczył, by spisał rąbniętego faceta na straty. Poszedł dalej. O ironio… Właśnie tej nocy cień postanowił się zabawić. Wyrwał człowieka z jego łóżka i zabrał za lustro. Miejsca z opowieści szaleńców, gdzie nic nie było takie, jak powinno być. Spanikowany mężczyzna nie mógł nic zrobić. Nawet uciec, bo niby dokąd? Całą noc oglądał rzeczy, których nie potrafił pojąć. Aż nastał ranek… A on obudził się w swoim łóżku. Przerażony oraz spanikowany, ale bezpieczny. To było naprawdę dziwne, wszystko idealnie pamiętał. Ten jeden sen, spośród wszystkich bezowocnych nocy, był w stanie sobie przypomnieć. Zbierał się z koszmaru przez następną godzinę. By nareszcie wmówić sobie, że to tylko zły sen. Spowodowany dziwacznymi, miejskimi opowieściami. Następnych kilka dni żył w tym przeświadczeniu. Jadł, spał i pracował, jakby tamta noc była rzeczywiście tylko fikcją. Czwartego ranka po tym wydarzeniu poczuł, że coś go uwiera w plecy. A sprawdzając tamto miejsce ręką odkrył… metalowe wyrostki. Zasiało to w nim niepokój i panikę. Nie poszedł z tym nawet do lekarza. Bo przecież jakby to zabrzmiało? “Panie doktorze, rośnie mi coś metalowego na plecach.” Kolejne doby mijały, a on usiłował jakoś unikać faktu dodatkowych kończyn. Sytuacja zaś była tylko coraz gorsza. Nie mógł nawet ich odciąć. Gdy skrzydła urosły do tego stopnia, że nie był w stanie założył ubrań, przestał chodzić do pracy. W końcu nawet domu nie opuszczał. Po tygodniu do niego dotarło, że to się nie skończy. A szaleniec mógł nie być taki szalony, na jakiego wyglądał. Spakował wtedy trochę jedzenia do plecaka i pod osłoną nocy zbiegł z własnego mieszkania. Choroba, która go dopadła nie należy do tego świata. Jego ostatnią nadzieją był ten drugi ze snów, który mógł posiadać lekarstwo. Całą noc przeszukiwał okolice miasta w poszukiwaniu odłamków. To była jedna z niewielu informacji, jakie zapamiętał. W pewnym momencie dostrzegł coś pomiędzy trawami. Pochylił się nad przejściem pomiędzy światami, i to właśnie wtedy los postanowił wziąć sprawy w swoje ręce. Frank zahaczył skrzydłem o drzewo i upadł prosto na lustro. Znalazł się w znienawidzonym miejscu, z którego pochodzi ta tak znienawidzona choroba. Jednak na tamtą chwilę złość musiała ustąpić pola przerażeniu. Oto bowiem trafił do świata ze swego koszmaru.


Ostatnio zmieniony przez Frank dnia Nie 30 Cze 2019, 21:20, w całości zmieniany 4 razy
Frank
Frank

Godność : Boone
Wiek : 24
Rasa : Opętaniec
Lubi : Pośpiewać podczas wędrówki, czy przy ognisku
Nie lubi : Tłumów
Wzrost / Waga : 181 cm/ 76 kg
Aktualny ubiór : Niebieskie, w miarę luźne jeansy oraz szara koszulka i skórzana kurtka. Te ostatnie mają niedbale wycięte otwory na skrzydła.
Znaki szczególne : Nieczesane włosy
Pod ręką : Plecak z dwoma bochenkami chleba, serem, 3 litry wody i oczywiście niedziałający telefon
Broń : Ciężki, dwuręczny miecz lub pistolet
Pan / Sługa : Pan własnego losu
Stan zdrowia : Zdrowy

Liczba postów : 79
Dołączył : 16/02/2019

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Frank on Sob 16 Lut 2019, 21:37

Skończone, jak mam nadzieję.
Frank
Frank

Godność : Boone
Wiek : 24
Rasa : Opętaniec
Lubi : Pośpiewać podczas wędrówki, czy przy ognisku
Nie lubi : Tłumów
Wzrost / Waga : 181 cm/ 76 kg
Aktualny ubiór : Niebieskie, w miarę luźne jeansy oraz szara koszulka i skórzana kurtka. Te ostatnie mają niedbale wycięte otwory na skrzydła.
Znaki szczególne : Nieczesane włosy
Pod ręką : Plecak z dwoma bochenkami chleba, serem, 3 litry wody i oczywiście niedziałający telefon
Broń : Ciężki, dwuręczny miecz lub pistolet
Pan / Sługa : Pan własnego losu
Stan zdrowia : Zdrowy

Liczba postów : 79
Dołączył : 16/02/2019

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Bane on Sob 16 Lut 2019, 23:29

Witam nowego Opętańca po Drugiej Stronie Lustra!

AKCEPT

_________________
Frank Boone 8OCzEY9

That didn't happen.
And if it did, it wasn't that bad.
And if it was, that's not a big deal.
And if it is, that's not my fault.
And if it was, I didn't mean it.
And if I did...
You deserved it.





#66cc33



Bane
Bane

Godność : Bane Blackburn
Wiek : 38
Rasa : Cyrkowiec
Lubi : Siebie samego. I alkohol. Zwłaszcza razem.
Wzrost / Waga : 190/80
Aktualny ubiór : Biała koszula, biała marynarka i białe spodnie, szare buty, szary płaszcz.
Znaki szczególne : Przystojność. Białe włosy, szara skóra, dziwne oczy. Blizny na oku i na szyi.
Pod ręką : Piersiówka, klucze do Kliniki, pieniądze.
Zawód : Chirurg w Klinice (Kraina Luster)
Stan zdrowia : Chwiejny psychicznie.

Specjalne : Administrator Główny - Regent, Mistrz Gry
Liczba postów : 123
Dołączył : 28/10/2018

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Bane on Wto 02 Lip 2019, 21:57


Pamiętaj, że moce mają swoje ograniczenia postowe (są opisane przy rangach i w temacie dotyczącym mocy).

AKCEPT po wprowadzeniu zmian.

_________________
Frank Boone 8OCzEY9

That didn't happen.
And if it did, it wasn't that bad.
And if it was, that's not a big deal.
And if it is, that's not my fault.
And if it was, I didn't mean it.
And if I did...
You deserved it.





#66cc33



Bane
Bane

Godność : Bane Blackburn
Wiek : 38
Rasa : Cyrkowiec
Lubi : Siebie samego. I alkohol. Zwłaszcza razem.
Wzrost / Waga : 190/80
Aktualny ubiór : Biała koszula, biała marynarka i białe spodnie, szare buty, szary płaszcz.
Znaki szczególne : Przystojność. Białe włosy, szara skóra, dziwne oczy. Blizny na oku i na szyi.
Pod ręką : Piersiówka, klucze do Kliniki, pieniądze.
Zawód : Chirurg w Klinice (Kraina Luster)
Stan zdrowia : Chwiejny psychicznie.

Specjalne : Administrator Główny - Regent, Mistrz Gry
Liczba postów : 123
Dołączył : 28/10/2018

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach