A pamiętasz, gdy ...

Go down

Pisanie autorstwa Parvatti on Nie 17 Mar 2019, 13:15

Słońce przyjemnie ogrzewało  twarz dziecka leżącego na ziemi, przed domem. Mała z zamkniętymi oczami muskała rękami źdźbła trawy poruszając dłońmi w górę i w dół jednocześnie, nieświadomie brudząc rękawy białej koszuli. Szeroki uśmiech malował się na drobnej buzi, gdy próbowała otworzyć oczy i spojrzeć na słońce, jednak nie mogła, bo raziły ją jasne promienie.
-Dziecko! Wstawaj z tej trawy! Co twoi rodzice powiedzą! No już, szybko. O na Wielkich! Pół dnia będę prać te koszulę, leć się przebrać bo jak złapie ścierkę!
-Już idę, przepraszam pani Miriam.
Dziewczynka podnosząc się zauważyła stojącą przy podjeździe mamkę. Uśmiechnęła się do niej i podbiegła rozkładając szeroko ręce gotowa rzucić się na nią w uścisku pełnym ziemi i trawy. Miriam jednak nie dała się zaskoczyć i sprawnie wyminęła podopieczną.  Opiekunka była już sędziwym w wieku Dachowcem, o sporej nadwadze jednak nie brakowało jej kociej sprawności. Dziewczynka wbiegła do domu, jednak zamiast skierować się według nakazu do kuchni, to przebiegła pół domu zwabiona słodkimi zapachami świeżego wypieku z kuchni. To było jej ulubione miejsce, gdy była zostawiona sama sobie w rezydencji. W kuchni zawsze coś się piekło, gotowało, bulgotało. Idealne miejsce dla małego odkrywcy pragnącego wrażeń. Dzisejszym łupem została gorąca babeczka cynamonowa, którą nasza kryminalistka porwała z blachy i pobiegła tupiąc głośno na piętro. Tam zjadła zdobycz i grzecznie przebrała się, tak jak nakazała jej opiekunka. Miała na sobie błękitną koszulę i granatową spódnicę wyszywaną w kwiaty. Zbiegając po schodach zauważyła rodziców szykujących się do wyjścia.
-Gdzie jedziecie?
-Zbieramy się na lekcje, jeśli obiecujesz, że będziesz grzeczna to zabierzemy cię ze sobą.
Oczywiście dziewczynka się zgodziła i takim sposobem miała okazję trafić do Różanego Pałacu po raz pierwszy.
Parvatti
Parvatti

Godność : Parvatti Ray
Wiek : 1000 lat
Rasa : Baśniopisarka
Lubi : Spokój, dobry alkohol i muzykę.
Nie lubi : Ludzi, którzy mają krew na rękach.
Wzrost / Waga : 165 cm/ 53 kg
Aktualny ubiór : http://glamradar.com/wp-content/uploads/2016/03/2.-tuxedo-blazer-with-black-blouse-and-ripped-jeans.jpg
Znaki szczególne : Białe włosy, tęczowe oczy i elfie uszy.
Pod ręką : *
Stan cywilny : Panna
Stan zdrowia : Całkiem zdrowa

Liczba postów : 40
Dołączył : 02/02/2019

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Tyk on Nie 17 Mar 2019, 19:24

Ptak niezwykle urokliwy, o skrzydłach z piórami złotymi u końców a czarnymi w pozostałej części oraz szkarłatnymi przy głowie, leciał powoli na tle chmur, w których odbijały się promienie porannego słońca i wyglądał wręcz mistycznie. Jakby obłoki zanim nie były tłem a powierzchnią, po której się porusza powoli.
Aż nagle zanurkował pędząc gdzieś w dół, na spotkanie innemu sobie podobnemu. I przez chwilę się mogło zdać, że gotów jest atakować, gdy oba ptaki zaczęły wirować po niebie zajęte tą podniebną zabawą.
I zniknęły. Wleciały za obszar możliwy do ujrzenia, skryły się za kopułą Różanej Posiadłości i kto wie jakie były ich dalsze losy? Czy na przygodę wyruszyły w nieznane a to co wzięte było za zabawę nazwać raczej należy negocjacjami.
Myśl ta uśmiech wywołała, a nawet chichot krótki. Jednak ręka, dotąd zasłaniająca oczy przed promieniami, by lepiej móc widzieć ptasią podróż, opadłszy zbyt szybko na twarde dachówki wywołała grymas bólu na młodej twarzy.
Nawet jednak najmniejszy szept nie wydobył się z ust Arystokraty, jakby niechętnego być znalezionym. Już dość, że uderzenie musiało być pewnie słyszalne w najdalszych zakątkach ogrodu!
Widział jadących gości, lecz nie przejmował się nimi. Nie byli to jego goście a kaci i nie widziało mu się z nimi rozmawiać. I nikt nie zarzuci mu, ze wymknął się wiedząc o wszystkim.
Oficjalnie nie wiedział! Wszystko podsłuchał będąc niewykrytym, jak prawdziwy ninja! Których wprawdzie nie był. I skoro nikt mu informacji nie przekazał, to mógł zniknąć i nikt nie powinien był ani słowa przeciwko temu wyrzec.
Może jednak zejdzie. Jeżeli ptaki nie wrócą i nie zrobi się choć trochę cieplej. Lekka tkanina jego ubrania niezbyt dobrze chroniła, a leżał tu już niemal godzinę. I fakt, że zaczynał się nawet odrobinę nudzić.
Tyk
Tyk
Administrator

Godność : Lord Protektor, Arcyksiążę Agasharr I Rosarium
Wiek : 20 lat
Rasa : Upiorny Arystokrata
Wzrost / Waga : 178/75
Aktualny ubiór : .
Pod ręką : Alphard (Rubeol), Forets (Tenebrae)
Zawód : Lord Protektor Krainy Luster
Bestie : Alphard (Rubeol), Forets (Tenebrae)
Stan zdrowia : Doskonały

Specjalne : Główny Administrator
Liczba postów : 49
Dołączył : 18/07/2018

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Parvatti on Wto 19 Mar 2019, 18:45

Podróż była by nudna, gdyby nie zmieniający się za oknem krajobraz bajkowych drzew, tęczowych pól. Zbliżając się do zamku dziewczynka wychyliła się przez okno i wskazała palcen na pięknego, szybującego w obłokach ptaka. Złote lotki odbijały się w promieniach tego ciepłego dnia. Dziewczynka podziwiała jak wspaniałe zwierzę wylatuje zza budynku pałacu.
-Mamo, tato! Patrzcie, co to jest? Jaki to ptak?
-Powiedziała bym ci kochanie, ale zasłaniasz całe okno, siądź na miejscu jak zwykła Baśniopisarka, a nie się ciągle wychylasz.
-Ale mamo, no popatrz na niego!
-Dziewczynki nie zaczynajcie się kłucić, dojeżdżamy.
I faktycznie, jak wychyliła się bardziej, zza zadów koni dostrzegła wielkie wejście do zamku. Zresztą co, dla takiego małego dziecka nie jest wielkie? Tylko te części świata dorosłych, które już okiełznane i oswojone przez małego zdobywcę.  A tymczasem powóz zajechał przed okazały budynek i konie zatrzymały się zziajane po długim galopie. Młoda istotka chciała już wyskoczyć i pobiec przed siebie na spotkanie nieznanego, jednak zatrzymała ją ciężka ręka ojca, która obezwładniła małe ciało.
Dziewczynka spojrzała najpierw na dłoń na ramieniu, a potem , z żalem i niedowierzaniem na swojego ojca, który powstrzymał ją przed zdobyciem nieznanego.
-wyjdziesz z nami i nie odzywaj się niepotrzebnie, ani nie uciekaj, masz być grzeczna, bo cię więcej nie weźmiemy ze sobą.
Dziewczynka pokiwała głową i poczekała, aż jej rodzice wyjdą, po czym zeskoczyła najpierw na schodek, a potem na podjazd. Rozglądała się dookoła jedyne starając się nie zgubić rodziców, jednak obrazy, kwiaty, widok straży i służby rozpraszał ją. Co prawda nie byli biedni, nawet tak młoda to wiedziała, jednak ich rezydencja była bardzo mała w porównaniu z Różanym Pałacem. Wielkim i potężnym ukazującą chwalę władzy i Upiornych, a czy jest coś trwalszego w historii niż kamień? Zimny i twardy, który jeszcze wiele lat po nas będzie opowiadał o życiu jego najsłynniejszych mieszkańców.
Ciekawe, kim będzie ten uczeń.
Rodzice nie dzielili się z nią swoją pracą, przynajmniej do teraz tego nie robili. Jednak widocznie nadszedł czas by młodą dziewczynę wdrążyć w arkany akademickiej wiedzy. Jednak czy ona sama była na to gotowa? Oczywiście, że nie! Jak większość dzieci i to maleństwo woli wdrapywać się na drzewo, niż na wyżyny wiedzy, chociaż tą nie gardzi. Tylko czy zamknięcie jej w bibliotece zgasi pożar ciekawości szerzący się w młodej duszy?
Parvatti
Parvatti

Godność : Parvatti Ray
Wiek : 1000 lat
Rasa : Baśniopisarka
Lubi : Spokój, dobry alkohol i muzykę.
Nie lubi : Ludzi, którzy mają krew na rękach.
Wzrost / Waga : 165 cm/ 53 kg
Aktualny ubiór : http://glamradar.com/wp-content/uploads/2016/03/2.-tuxedo-blazer-with-black-blouse-and-ripped-jeans.jpg
Znaki szczególne : Białe włosy, tęczowe oczy i elfie uszy.
Pod ręką : *
Stan cywilny : Panna
Stan zdrowia : Całkiem zdrowa

Liczba postów : 40
Dołączył : 02/02/2019

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Tyk on Czw 21 Mar 2019, 22:26

Nie można uciec przed czymś co nie nastąpiło.
Pozornie prosta myśl, która z nieznanego powodu zagościła w rogatej głowie. Kilka słów, które wydawać by się mogło nic nie znaczą. Są tylko przypadkowym cytatem, który wymknął się z najczarniejszych zakamarków umysłu, gdzie została kiedyś wyrzucona by zostać zapomnianą.
Mimo jednak, że to błahe, ledwie słowa i nic więcej, to były one ostatnim co młody Rosarium powiedział nim opuścił dach posiadłości wchodząc do tylko nieco cieplejszych korytarzy.
Musiał się śpieszyć. Przyśpieszył kroku i omal nie przewrócił służącej, która miała nieszczęście przeciąć mu drogę. Pech, że była Dachowcem o czarnych włosach. Szczęście, że nie przeciął drogi, zmuszony do zatrzymania przez pędzącego Arystokratę.
Nie wiadomo do czego było mu tak śpieszno, a na pewno nie mogli wiedzieć o tym baśniopisarze, którzy ujrzeli zdyszanego dziedzica z pochyloną głową i ręką opartą na pomniku. Każdy kto na niego spojrzał od razu zauważył, że czymś się zmęczył i dopiero po chwili jego oddech wyrównał się na tyle, że był w stanie wypowiedzieć kilka słów.
- Jestem! Biegłem co sił żeby poinformować, że dziś nastąpi mała zmiana i zaprosić mam przyjemność do ogrodu. O tam, pokażę gdzie.
Mówiąc to wyciągnął dłonią by pokazać drzwi. Wielkie wrota, którymi Baśniopisarze dopiero co wkroczyli do środka, a już mieli opuszczać zdobny hol Różanego Pałacu? Z drugiej strony idąc tutaj mijali rozległe część pałacowych ogrodów a nawet widzieli niewielką altankę, która mogłaby być idealna do lekcji.
Agasharr wyprostował się, wciąż jednak podpierając się pomnikowi przedstawiającemu jakiegoś przodka. Wyglądał może i dumnie. Miał całkiem ładny miecz, który trzymał skierowany ku ziemi i wieniec na skroniach. Mógł być kimś ważnym a może nawet legendarnym założycielem rodu? W obecnej chwili jednak wszystkie tytuły, zasługi, minione zaszczyty i przewinienia nie miały jednak żadnego znaczenia. Kamień był tylko wygodną podporą dla zmęczonego Arystokraty i równie dobrze mógłby przedstawiać osła z trzema głowami.
Tyk
Tyk
Administrator

Godność : Lord Protektor, Arcyksiążę Agasharr I Rosarium
Wiek : 20 lat
Rasa : Upiorny Arystokrata
Wzrost / Waga : 178/75
Aktualny ubiór : .
Pod ręką : Alphard (Rubeol), Forets (Tenebrae)
Zawód : Lord Protektor Krainy Luster
Bestie : Alphard (Rubeol), Forets (Tenebrae)
Stan zdrowia : Doskonały

Specjalne : Główny Administrator
Liczba postów : 49
Dołączył : 18/07/2018

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Parvatti on Czw 28 Mar 2019, 17:05

Widząc biegnącego w ich stronę dzieciaka zdziwiła się. Nie dlatego, że biegł w ich stronę tak, jakby sam diabeł go gonił, tylko dlatego, że był mały. Możliwe, że był jej równolatkiem, ale jeszcze nie widziała takiego małego dziecka, szczególnie Upiornego Arystokraty. Większość uczniów jej rodziców była starsza od niej przynajmniej o parę lat, a na pewno każdy z nich był bardziej pompatyczny, sztuczny, nadmuchany. Nie wyobrażała sobie by, któryś z tych rogaczy biegł po korytarzu by oświadczyć, że mają wyjść z zamku by iść do ogrodu.
Ale możliwe chłopiec był tylko służącym, ponieważ nie zauważyła na jego głowie poroża.
Słyszała jak jej matka westchnęła zawiedzons całą tą sytuacja. Nic dziwnego, zawsze uważała, że to surowa atmosfera biblioteki pomaga w procesie uczenia najbardziej, ze wszystkich możliwych miejsc.
-Paro idź z mamą, ja do was wkrótce dołączę.
Pokiwała potwierdzająco głową i już miała odwrócić się na pięcie i w podskokach wrócić na świeże powietrze, kiedy dłoń matki przytrzymała jej bark. Oczywiście nie mogła zachować się jak normalne dziecko. Obrażona zwiesiła głowę na dół i z zazdrością spojrzała jeszcze na białowłosego chłopca.
Czemu on mógł, a ona nie?
Parvatti
Parvatti

Godność : Parvatti Ray
Wiek : 1000 lat
Rasa : Baśniopisarka
Lubi : Spokój, dobry alkohol i muzykę.
Nie lubi : Ludzi, którzy mają krew na rękach.
Wzrost / Waga : 165 cm/ 53 kg
Aktualny ubiór : http://glamradar.com/wp-content/uploads/2016/03/2.-tuxedo-blazer-with-black-blouse-and-ripped-jeans.jpg
Znaki szczególne : Białe włosy, tęczowe oczy i elfie uszy.
Pod ręką : *
Stan cywilny : Panna
Stan zdrowia : Całkiem zdrowa

Liczba postów : 40
Dołączył : 02/02/2019

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Tyk on Wto 09 Kwi 2019, 19:40

Gdy Baśniopisarze odwrócili się by wyjść z pałacu do ogrodu na bladej twarzy białowłosego pojawił się uśmiech. Z pozoru dziecięcy, niewinny, jakby wywołany radością z nadchodzącej nauki.
I kto by śmiał podejrzewać, że za tymi niewinnymi szkarłatnymi oczętami kryje się coś niegodziwego?
Nie mieli jednak zbyt wiele czasu by się przyglądać, gdyż od razu ruszył pewnym krokiem przed siebie. Na tyle żwawo, że już po chwili wyprzedził wszystkich i oprowadzał po ogrodzie, a raczej prowadził do niewielkiego budynku stojącego wolno w ogrodzie.
Co prawda raczej nie służył do nauki, a do spędzania czasu w ogrodzie, gdy nagle w środku wystawnej kolacji zaczęło padać i trzeba było schronić się pod dachem, a posiadłość była za daleko i nie gotowa na przyjęcie gości. Toteż budynek był całkiem spory i zawsze znalazło się w nim jakieś stoły, miejsca gdzie można było się rozłożyć.
Wszystko wskazywało, że to właśnie tam miała rozpocząć się lekcja, kiedy przyszły Arcyksiążę klasnął w dłonie.
- Jaki byłem niemądry! Tyle co wybiegłem by zdążyć przekazać wieści, że nie wziąłem z pokoju niezbędnych rzeczy. - Powiedział unikając spojrzenia Baśniopisarzy i zerkając cały czas gdzieś na boki.
-Szybko tylko pójdę po wszystko i zaraz wrócę i poinformuję rodziców, że państwo przybyli.
I tutaj zwrócił się do najmłodszej nie pytając, a oznajmiając wszystkim zebranym co postanowił.
- Pójdziesz ze mną, pomożesz mi wszystko przynieść.
I następnie nie czekając na żadną odpowiedź, przyjmując, że wszyscy się dostosują do jego słów, ruszył równie żwawym krokiem ponownie w stronę pałacu. I ktoś mógłby się dziwić, mógłby poddawać w wątpliwości czy ten chłopiec ich nie oszukuje, ale przecież to naprawdę był Agasharr Rosarium.
Tyk
Tyk
Administrator

Godność : Lord Protektor, Arcyksiążę Agasharr I Rosarium
Wiek : 20 lat
Rasa : Upiorny Arystokrata
Wzrost / Waga : 178/75
Aktualny ubiór : .
Pod ręką : Alphard (Rubeol), Forets (Tenebrae)
Zawód : Lord Protektor Krainy Luster
Bestie : Alphard (Rubeol), Forets (Tenebrae)
Stan zdrowia : Doskonały

Specjalne : Główny Administrator
Liczba postów : 49
Dołączył : 18/07/2018

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Parvatti on Pon 15 Kwi 2019, 17:04

Słysząc wydany jej rozkaz skrzyżowała ręce na piersi i nie zamierzała się ruszyć, jednak jej matka ją popchnęła. Musiała iść za chłopcem, chociaż ten głupi dzieciak, który był w jej wieku zwyczajnie kazał jej iść za sobą. Poszła obrażona i gdy tylko oddalili na tyle, że Pani Rai ich nie mogła zobaczyć, złapała Upiornego za rękę i zatrzymała.
-Co ty sobie myślisz, że możesz mi mówić co ci się podoba? Kim ty jesteś niby?
Dziewczynka z obrażoną minką przyjrzała się nieufnie chlopcu jeszcze raz, po czym złapała go za włosy i przeczesała je do góry by zobaczyć, czy ma rogi. Faktycznie, pod białymi włoskami chowały się dwa małe, czerwone rogi.
-Jakie małe, to ty dzieciak jeszcze jesteś.
Dodała rozbawiona i pogłaskała go po główce jak dziecko. Nie widziała jeszcze Upiornego z tak małymi rogami więc uznała go za wyrośnięte dziecko.
Parvatti
Parvatti

Godność : Parvatti Ray
Wiek : 1000 lat
Rasa : Baśniopisarka
Lubi : Spokój, dobry alkohol i muzykę.
Nie lubi : Ludzi, którzy mają krew na rękach.
Wzrost / Waga : 165 cm/ 53 kg
Aktualny ubiór : http://glamradar.com/wp-content/uploads/2016/03/2.-tuxedo-blazer-with-black-blouse-and-ripped-jeans.jpg
Znaki szczególne : Białe włosy, tęczowe oczy i elfie uszy.
Pod ręką : *
Stan cywilny : Panna
Stan zdrowia : Całkiem zdrowa

Liczba postów : 40
Dołączył : 02/02/2019

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Tyk on Sro 24 Kwi 2019, 20:45

Nie spodobało mu się, że ktoś bez pozwolenia dotknął jego włosów. To było wybitnie niegrzeczne z jej strony i przez chwilę myślał, czy jej nie zostawić z rodzicami i nie kazać czekać na koniec lekcji w zamknięciu.
Zatrzymał się w miejscu, gdy byli już na tyle daleko, że nawet gdyby któreś z nich krzyknęło, to i tak siedzący w domku rodzice Parvatti niczego nie mogliby dosłyszeć. Choć nie pomogłaby w tym szumiąca nieopodal fontanna. Ta była zdecydowanie za cicha.
- Jestem kimś kto daje Ci wybór. Spędzasz trzy godziny na robieniu tego co chcesz, czy rozważasz motyw podróży w dziełach Vilnuama Namira, czy jakiegoś innego nieżyjącego już dawno Baśniopisarza. - Przekręcił co prawda nazwisko, gdyż ten konkretny pisarz nazywał się Vilnam Namir, lecz dla samej propozycji nie miało to wcale wielkiego znaczenia.
- Więc jeżeli chcesz się bawić, musisz zrobić co każę. - Dodał jeszcze, utrzymując znów ten sam ton, którym mówił wcześniej. Może i był z niego nieco irytujący dzieciak, ale niezaprzeczalnie był przedstawicielem Upiornej Arystokracji i jego postawa świadczyła o tym znacznie dobitniej niż nawet najokazalsze rogi.
Tyk
Tyk
Administrator

Godność : Lord Protektor, Arcyksiążę Agasharr I Rosarium
Wiek : 20 lat
Rasa : Upiorny Arystokrata
Wzrost / Waga : 178/75
Aktualny ubiór : .
Pod ręką : Alphard (Rubeol), Forets (Tenebrae)
Zawód : Lord Protektor Krainy Luster
Bestie : Alphard (Rubeol), Forets (Tenebrae)
Stan zdrowia : Doskonały

Specjalne : Główny Administrator
Liczba postów : 49
Dołączył : 18/07/2018

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach