Dom Śpiącego

Strona 4 z 4 Previous  1, 2, 3, 4

Go down

Pisanie autorstwa Śpiący on Nie 17 Mar 2019, 18:26

First topic message reminder :

Dorian wynajmuje piętrowy domek na obrzeżach Glassvile. Na parterze znajduje się otwarta na salon i jadalnię kuchnia, składzik, pralnia, łazienka i taras, wyżej są dwie sypialnie i kolejna łazienka, a na strychu artysta urządził sobie pracownię. Dom posiada również piwnicę i mały ogródek. Jeśli chodzi o ogólnie wrażenie, to pomieszczenia mają nowe meble i sprzęty, właściciel domu oddał go pod wynajem w dobrym stanie, jednocześnie dbając, aby wystrój nie raził nikogo zbytnią nowoczesnością czy przeciwnie – zabytkowością. Dorian zazwyczaj zachowuje czystość, chociaż często nie chce mu się chować przyborów artystycznych na miejsce i zdarza się, że salon przejmie rolę magazynu czystych podobrazi, a łazienka zamieni się w myjnię i suszarnię do pędzli.
Śpiący
Śpiący

Godność : Dorian Anton Leammiele
Wiek : 27
Rasa : człowiek
Lubi : sztukę, muzykę i pieczoną cukinię
Nie lubi : tłumów, koszmarów i spadziowego miodu
Wzrost / Waga : 183 cm / 73kg
Aktualny ubiór : Z Poe: szary t-shirt, czarne bojówki || MDK: granatowe jeansy, jasnoniebieski sweter, sportowe buty, torba
Znaki szczególne : tatuaż z konstelacjami gwiazd na całym lewym ramieniu
Pod ręką : Z Poe: telefon, klucze do domu, portfel, brownie na talerzu, w płaszczu trzyma mały szkicownik i ogryzek ołówka || MDK: dokumenty, papierosy, zapalniczka, portfel, klucze, szkicownik, ołówek, chusteczki
Broń : broń boże!
Zawód : freelancer, bazgracz
Stan cywilny : kawaler
Stan zdrowia : darowanemu bazgraczowi nie zagląda się w zęby!

Liczba postów : 84
Dołączył : 01/02/2019

Powrót do góry Go down


Pisanie autorstwa Poe on Czw 13 Cze 2019, 04:02

Po krótkim namyśle kiwnął głową. Nadal miał wiele pytań, ale był już znużony. To był długi dzień, pełen emocji i nowości, a Dorian i tak powiedział mu więcej niż inni ludzie. Zwykle otrzymywał informacje jak z czegoś korzystać, a nie jak i dlaczego coś działa.
- Racja... wy macie przyciski, a my wajchy, przekładnie, paski klinowe. Przynajmniej tak te elementy nazywacie wy. - Uśmiechnął się sennie, o wiele spokojniejszy niż przed chwilą. Tutaj maszyn nie naoliwiano krwią, bo ktoś uznał, że maszyna przemówiła i zaczęła narzekać. Nikt nie wspominał o wajchach typu "ciągnij-pchaj" lub "ciągnij-zostaw-pchaj", opisując przy tym ich możliwe ustawienia. Do zepsutych mechanizmów niektórzy wzywali słuchaczy, którzy mieli wskazać uszkodzony element. Taki cieć stał potem w hali przez kilka godzin i słuchał, czy coś klekocze inaczej niż powinno. Chwała tym, którzy przynieśli ze Świata Ludzi choć odrobinę fachowej wiedzy.
- W cholerę dużo! - Zrobił wielkie oczy, gdy przeliczył to na albumy. - Przydatne... i dyskretne - dodał ciszej i obserwował zmagania Leammiele'a z garnkiem. Gdy tylko odchylił pokrywkę, Amiasa skręciło w środku. Potrawa pachniała obłędnie. Przyjął widelec ze śmiechem i wziął kęs. - Umm! Wyszło super, ale zupełnie zapomnieliśmy o makaronie! Możemy zjeść z pieczywem, jeśli wolisz. - mówił, zakrywając usta dłonią. Po pierwsze mięso było gorące, po drugie nie chciał zachowywać się... niesmacznie? Heh. Obtarł kącik ust kciukiem i spojrzał na Doriana podejrzliwie, trochę na żarty. - Jesteś pewien, że masz siły na nowe wyzwania? Co ty? Koksu sobie dosypałeś do tej kawy? - zaśmiał się nisko, ruchem głowy wskazując na kubek, po czym wyciągnął dla nich miski i zaczął szukać chochli. - Zasnąłbym bez problemu, ale nie muszę jeszcze iść spać. Poza tym... - wyciągnął sztuciec z szuflady i odwrócił się w stronę Bazgracza. - Co to za spanie zaraz po kolacji? Bajkę też mi przeczytasz? - droczył się z nim. Nałożył im obu, a ponieważ Dorian już wcześniej zdecydował się na widelec, nawet nie pytał czy chce łyżkę. - Smacznego. - Podał mu jego porcję i sam sięgnął po swoją. - Więc? Przyznaj się, co ci chodzi po głowie - zagadnął. Wietrzył spisek - może będą grać w Monopoly lub Scrabble, Dorian mógłby rzucić mu jakieś wyzwanie albo przejść do konkretów. Był nieodgadniony.
Poe
Poe

Godność : Amias Vernifer
Wiek : 25
Rasa : Lunatyk
Lubi : imprezy, robótki ręczne, ciekawostki ze świata i okolic
Nie lubi : brudu, smrodu i ubóstwa
Wzrost / Waga : 175/58
Aktualny ubiór : Biała koszula w tropikalny wzór, czarne spodnie, lakierki, okulary połówki (zerówki).
Pod ręką : Lusterko, grzebień, papierosy goździkowe, zapalniczka, pieniądze
Broń : Rapier
Zawód : Tancerz na szarfach
Stan cywilny : Wiecznie wolny
Stan zdrowia : Zdrowiusieńki

Liczba postów : 62
Dołączył : 13/01/2019

http://spectrofobia.forumpolish.com/t273-amias-poe-vernifer

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Śpiący on Sob 15 Cze 2019, 23:21

Łatwo zgodził się ze spostrzeżeniami znajomego. Kiwnął głową. Taak, Amias mówił o rzeczach, o których i w ich świecie się słyszało i wykorzystywało w pewnych urządzeniach nawet pod dziś dzień.
Zajął się garnkiem uważając, aby się nie poparzyć, ale potem znów oddał przygotowania kolacji w ręce ich dzisiejszego nadwornego kucharza, sam jedynie mu asystował pomagając to z podstawieniem talerzy, to z podaniem chochli.
Cholera, no tak! – Dorian nie zezłościł się pomimo tego, że o czymś zapomnieli. Z rozbawieniem pokręcił głową. – Może być, często przez takie spontaniczne odstępstwa lepiej zapamiętuję smak i ogólnie całą chwilę – podzielił się refleksją jednocześnie odsuwając krzesło Amiasowi, a potem sobie. Przygotował talerz na pieczywo, zaraz też podał bagietki, które akurat kupił przed wypadem do kawiarnio-galerii. Gdzieś jeszcze chyba miał drożdżówki...
Nie, nie pijam go z kawą... Wolę koks z wódką. – Zachował powagę i starał się nie patrzeć na rozmówcę, bo wtedy pewnie nie wytrzymałby z tak zwyczajnym tonem.
Cóż... – Stanął przy jednym z krzeseł i rozmasował swój kark i ramię. – Wiesz, że funkcjonuję w takim stanie od paru ładnych lat. Poza tym zawsze, każdej nocy odwlekam moment zaśnięcia. Ale... – Machnął lekceważąco dłonią. – Człowiek podobno umie się przystosować do każdych warunków. Niektóre z obrazów, a przynajmniej ich konspekty, malowałem niemal na śpiąco, kiedy obudziłem się skołowany tym, co widziałem – dodał ze spokojnym uśmiechem, który zaraz zamienił się w bardziej dwuznaczny. Odebrał swoją porcję oraz widelec i zaniósł je do stołu, a potem przy nim usiadł. Na razie nie poruszał tematu bajki, tylko zaciągnął się zapachem jedzenia. Cholera, naprawdę był głodny... Przełknął ślinę. – Smacznego – odpowiedział znowu znając sobie sprawę z tego, jak dawno nikt nie siedział tu z nim po prostu ciesząc się kolacją. – Żadnej bajki ci nie opowiem, prędzej mógłbym ją narysować – podjął wreszcie temat urywając sobie kawałek bagietki. – Teraz to jedzenie, mycie zębów, modlitwa i dobranoc. – Uśmiechnął się ze zmęczeniem. – Oczywiście wcześniej dam ci ręcznik i przygotuję łóżko – dodał, jakby to było kluczowe dla tej lekkiej rozmowy, potem zamilkł skupiając się tylko na jedzeniu. W tej chwili nie przejmował się tym, że mięso było gorące – ważne, że było i smakowało świetnie.
Po jakimś czasie, który starczył mu akurat na zjedzenie połowy porcji, podniósł na znajomego wzrok i zmarszczył brwi, jakby nawiedziła go jakaś frapująca myśl. Oho, chyba właśnie miało dojść do ujawnienia, co Bazgraczowi chodzi po głowie, tak jak życzył sobie tego Amias. – Właściwie to moje zaproszenie mogło wyjść za bardzo jednoznacznie... – zaczął dalej zamyślony, ale szybko poukładał sobie to, co ma powiedzieć, więc kontynuował żywiej i lżej, zwyczajniej. – Nie zaprosiłem cię na noc z intencją zaciągnięcia do swojego łóżka. Po prostu zrobiło się późno. – Wzruszył ramionami. – Chociaż za takie żarcie... – Dla zaakcentowania swoich słów zamoczył kawałek bagietki w sosie. – To mogę ci tę sypialnię całkiem odstąpić. – Co jak co, ale Leammiele potrafił docenić dobrego kucharza, tym bardziej, że ostatnio nie miał melodii do gotowania.
Śpiący
Śpiący

Godność : Dorian Anton Leammiele
Wiek : 27
Rasa : człowiek
Lubi : sztukę, muzykę i pieczoną cukinię
Nie lubi : tłumów, koszmarów i spadziowego miodu
Wzrost / Waga : 183 cm / 73kg
Aktualny ubiór : Z Poe: szary t-shirt, czarne bojówki || MDK: granatowe jeansy, jasnoniebieski sweter, sportowe buty, torba
Znaki szczególne : tatuaż z konstelacjami gwiazd na całym lewym ramieniu
Pod ręką : Z Poe: telefon, klucze do domu, portfel, brownie na talerzu, w płaszczu trzyma mały szkicownik i ogryzek ołówka || MDK: dokumenty, papierosy, zapalniczka, portfel, klucze, szkicownik, ołówek, chusteczki
Broń : broń boże!
Zawód : freelancer, bazgracz
Stan cywilny : kawaler
Stan zdrowia : darowanemu bazgraczowi nie zagląda się w zęby!

Liczba postów : 84
Dołączył : 01/02/2019

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Poe on Sro 19 Cze 2019, 10:58

- Pamiętasz lepiej dzięki emocjom? - Zerknął na Doriana zaintrygowany jego spostrzeżeniem i zajął swoje miejsce przy stole. - No tak... z kawą mógłbyś widzieć dźwięki! - Zaśmiał się, sięgnął po pieczywo i oderwał sobie kawałek. Spojrzał na gulasz. Ich był gęsty, aromatyczny i zawierał więcej mięsa niż sosu. Nie to co w wojsku, gdzie bywało różnie, a już na pewno nie tak smacznie, chyba że znało się kucharza.
- Niby tak, ale ile się przy tym namęczy - odparł, ale nie chciał dać Leammiele'owi odczuć, że w jakiś sposób mu go żal. Nie po ostatnich wydarzeniach, które tak mężnie znosił i powoli układał w całość. - Przekułeś to w swoją siłę. - Zadowolenie pobrzmiewało w jego głosie. - Aczkolwiek i tak dziwi mnie, że potrafiłeś utrzymać powieki i widzieć co właściwie robisz - dodał jeszcze z troską i również pożyczył Dorianowi smacznego.
- Jesteś wierzący? - odbił piłeczkę na hasło "modlitwa". Gdy Bazgracz wspomniał o przygotowaniach Amias zmarszczył nos i machnął ręką. - Niee! Weź przestań! Poradzę sobie z kawałem materiału. - Zaczął jeść, a jego twarz wyrażała czystą błogość. Milczenie mu nie przeszkadzało. Właśnie odgryzał kawałek bagietki, gdy malarz postanowił przerwać ciszę. Spojrzał mu prosto w oczy, zupełnie nieskrępowany tematem.
- Uważaj, bo wezmę tę propozycję na poważnie. - Wskazał na niego palcem. - Ale cieszę się, że ci smakuje. Dawno dla nikogo nie gotowałem i trochę obawiałem się, że mogłem wyjść z wprawy. - Uśmiechnął się i zaczął wycierać bagietką sos w misce. Nie chciał by cokolwiek się zmarnowało. - Skłamałbym gdybym powiedział, że nie myślałem o takich rzeczach, gdy zaoferowałeś nocleg, jednak jednocześnie nie zdziwiłaby mnie gra w karty albo gonienie kota sąsiadów przez pół nocy. - Pochłonął resztę posiłku i rozwalił się na krześle. Przed chwilą kleiły mu się oczy, ale myśl o uciekającym przed nim futrzaku skutecznie go pobudziła.
Poe
Poe

Godność : Amias Vernifer
Wiek : 25
Rasa : Lunatyk
Lubi : imprezy, robótki ręczne, ciekawostki ze świata i okolic
Nie lubi : brudu, smrodu i ubóstwa
Wzrost / Waga : 175/58
Aktualny ubiór : Biała koszula w tropikalny wzór, czarne spodnie, lakierki, okulary połówki (zerówki).
Pod ręką : Lusterko, grzebień, papierosy goździkowe, zapalniczka, pieniądze
Broń : Rapier
Zawód : Tancerz na szarfach
Stan cywilny : Wiecznie wolny
Stan zdrowia : Zdrowiusieńki

Liczba postów : 62
Dołączył : 13/01/2019

http://spectrofobia.forumpolish.com/t273-amias-poe-vernifer

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Śpiący on Sob 22 Cze 2019, 14:17

Czy pamiętał lepiej dzięki emocjom? Szybko pokiwał głową. Jasne! Sądził nawet, że to dość naturalne zjawisko. Cóż, może w innym wymiarze taki związek nie istniał?
Lekko zaskoczyło go podejście Amiasa. Zgadzał się z nim, że takie koszmary i unikanie ich jest męczące i że w pewien sposób nauczył się je obracać na swoją korzyść, ale zazwyczaj ludzie nie komentowali tego tematu albo rzucali lakonicznie 'och, jakie biedactwo'.
Niee, nie jestem – odpowiedział szczerze i krótko na pytanie o wiarę. Obecnie jedzenie wydawało mu się bardziej interesujące od rozmowy o religii. – Żeby chodziło o sam materiał...! Muszę zabrać pianino i kwiaty, żeby w ogóle można było przejść do łóżka – wytłumaczył radośnie. Zaraz zmarszczył brwi, jakby jego myśli szybko przeskoczyły do czegoś poważniejszego. – Ale i tak sam założę nową pościel... w końcu jesteś moim gościem – dodał w ramach zaczepnego żartu, udając, że mówi serio.
Zaśmiał się słysząc o nocnym maratonie za zwierzakiem.
Kota? Po co ganiać kota? Idźmy na całość i poganiajmy sąsiadów – zaproponował dalej się śmiejąc. Wrócił do jedzenia i szybko skończył, aby zaraz pozbierać naczynie i ułożyć je w zmywarce. Wolał to zrobić natychmiast, bo wiedział, że jeśli da sobie chwilę na odpoczynek, to lenistwo go pokona i uniemożliwi posprzątanie jadalni aż do następnego poranka.
Właściwie czy ty się w ogóle tym najadłeś? Nie chcesz więcej? Jeszcze zostało – zapewnił zaglądając do garnka i wykonując zachęcający ruch dłońmi.
Śpiący
Śpiący

Godność : Dorian Anton Leammiele
Wiek : 27
Rasa : człowiek
Lubi : sztukę, muzykę i pieczoną cukinię
Nie lubi : tłumów, koszmarów i spadziowego miodu
Wzrost / Waga : 183 cm / 73kg
Aktualny ubiór : Z Poe: szary t-shirt, czarne bojówki || MDK: granatowe jeansy, jasnoniebieski sweter, sportowe buty, torba
Znaki szczególne : tatuaż z konstelacjami gwiazd na całym lewym ramieniu
Pod ręką : Z Poe: telefon, klucze do domu, portfel, brownie na talerzu, w płaszczu trzyma mały szkicownik i ogryzek ołówka || MDK: dokumenty, papierosy, zapalniczka, portfel, klucze, szkicownik, ołówek, chusteczki
Broń : broń boże!
Zawód : freelancer, bazgracz
Stan cywilny : kawaler
Stan zdrowia : darowanemu bazgraczowi nie zagląda się w zęby!

Liczba postów : 84
Dołączył : 01/02/2019

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Poe on Sro 26 Cze 2019, 20:29

Lekko uniósł kąciki ust i przymrużył powieki w odpowiedzi na żywiołową reakcję Doriana. Wiedział, że ludzie określają się na różne sposoby. Wzrokowiec, słuchowiec i takie tam. Którym był on? Ciężko stwierdzić, kiedy ciało samo pamięta ruch po nieskończonej ilości treningów.
- Wszystko w porządku? Mam nadzieję, że nie uraziłem. - Przyglądał mu się uważniej. Zdziwienie było wymalowane na twarzy Bazgracza. By nie wywołać u niego zażenowania, Amias wbił wzrok w blat.
- W zasadzie to ma sens... inaczej kuliłbyś się pod ścianą i krzyczałbyś "Diabeł! Diabeł!" - Palcami badał fakturę stołu. - Zdarzyło się parę razy... - parsknął pod nosem, lecz tak naprawdę nie było się z czego śmiać. Dobrze, że nie widzieli go w pełnej, chitynowej okazałości.
- Naprawdę sobie poradzę. Nawet z pianinem. Gdybym był wredny, mógłbym przybić ci meble do sufitu. - Akurat Amias brzmiał zupełnie poważnie, choć w na dnie fioletowych oczu kryły się zadziorne iskry. Na wzmiankę o gonieniu ludzi porzucił pozę i wyszczerzył się. - Zdajesz sobie sprawę, że totalnie jestem w stanie to zrobić? - Nagle wstał od stołu i ruszył w kierunku tarasu, jakby faktycznie miał zamiar udać się w pogoń za biednymi, bogu ducha winnymi mieszkańcami Glassville. Nie wyszedł na zewnątrz, a stanął przy oknie, jednak nie odsłaniał firany. Pokręcił głową.
- Nie i nie. Najeść się mogę później, a nie chciałbym spędzić nocy na jedzeniu. - Odwrócił się od okna i zakrył usta dłonią, gdy znów zebrało mu się na ziewanie. - Mówiłeś serio z tym pianinem?
Poe
Poe

Godność : Amias Vernifer
Wiek : 25
Rasa : Lunatyk
Lubi : imprezy, robótki ręczne, ciekawostki ze świata i okolic
Nie lubi : brudu, smrodu i ubóstwa
Wzrost / Waga : 175/58
Aktualny ubiór : Biała koszula w tropikalny wzór, czarne spodnie, lakierki, okulary połówki (zerówki).
Pod ręką : Lusterko, grzebień, papierosy goździkowe, zapalniczka, pieniądze
Broń : Rapier
Zawód : Tancerz na szarfach
Stan cywilny : Wiecznie wolny
Stan zdrowia : Zdrowiusieńki

Liczba postów : 62
Dołączył : 13/01/2019

http://spectrofobia.forumpolish.com/t273-amias-poe-vernifer

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Śpiący on Sob 29 Cze 2019, 21:44

Tak, tak, w porządku – zapewnił łagodnie Dorian. – Tak jak mówiłem, jestem ateistą, nie mam problemu, żeby o tym mówić. Jak z tym jest u was? Macie swoje własne wiary albo takie same jak nasze, czy może żadnych? – No, tak miał już nie zadawać pytań, ale...
Odruchowo spojrzał na sufit i zaśmiał się.
Nie bądź wredny, proszę. – Pokazał Amiasowi zęby w przymilnym uśmiechu. Żartował z takim zachowaniem, bo nie wierzył w to, żeby znajomemu chciało się bawić z jego meblami. Niby po co! Przecież w żaden sposób mu nie podpadł. – Wierzę. Robisz tyle nietypowych rzeczy, że pewnie gonienie ludzi dla zabawy nie byłoby dla ciebie trudne. Ale wiesz co? – Zawiesił głos, aby przechylić głowę na bok i posłać rozmówcy dalej rozbawione spojrzenie, ale tym razem bardziej zaczepnie, niesforne. – Też bym mógł to zrobić. – Kiwnął głową na znak, że rozumie. Chciał jeszcze wypalić czemu gość je aż tyle, ale znów się powstrzymał. Zabrawszy wino i kieliszki ruszył w stronę schodów, wskazał głową na górę. Zgasił światło. – Tak, mówiłem serio. Moje pianino, czemu masz je sam taszczyć? – Wszedł piętro wyżej i zatrzymał się przy drugich drzwiach po lewo. – Tam była łazienka – wskazał na pierwsze drzwi. – A tu ja będę spać – teraz machnął w stronę drzwi naprzeciwko tych, przy których stali. Otworzył sypialnię Amiasa i zamiast go tam wpuścić, to wszedł pierwszy i chwycił klasycznych rozmiarów pianino, które miało parę ledwie widocznych elektronicznych ulepszeń. Zaczął ciągnąć je w stronę korytarza. – Kiedyś trzymałem je na dole, ale tak naprawdę rzadko siedzę w salonie. Wolałbym, żeby było na górze, w pracowni, tam to siedzę praktycznie całe dnie i noce... Ale nie wyobrażam sobie wnoszenia go po tamtych schodach. – Szybko wyciągnął instrument na korytarz i postawił pod jedną ze ścian. Dopiero teraz wskazał gestem sypialnię. – Zapraszam pana. Zaraz przyniosę pościel. – Sypialnia okazała się dość mała, ale urządzona minimalistycznie w kolorach zieleni. Na parapetach i małym stoliku stały szklane doniczki z sukulentami w różnym stadium wzrostu, a kąt pomieszczenia zdobiła donica z sięgającym Leammiele'owi do pasa kaktusem. Dodatkowo jedną ze ścian zajmowały przeszklone drzwi prowadzące na taras. Niżej musieli niedawno stać i palić. – Jeśli będą ci przeszkadzać to powiedz, je też mogę zabrać – wskazał palcem na rośliny.
Śpiący
Śpiący

Godność : Dorian Anton Leammiele
Wiek : 27
Rasa : człowiek
Lubi : sztukę, muzykę i pieczoną cukinię
Nie lubi : tłumów, koszmarów i spadziowego miodu
Wzrost / Waga : 183 cm / 73kg
Aktualny ubiór : Z Poe: szary t-shirt, czarne bojówki || MDK: granatowe jeansy, jasnoniebieski sweter, sportowe buty, torba
Znaki szczególne : tatuaż z konstelacjami gwiazd na całym lewym ramieniu
Pod ręką : Z Poe: telefon, klucze do domu, portfel, brownie na talerzu, w płaszczu trzyma mały szkicownik i ogryzek ołówka || MDK: dokumenty, papierosy, zapalniczka, portfel, klucze, szkicownik, ołówek, chusteczki
Broń : broń boże!
Zawód : freelancer, bazgracz
Stan cywilny : kawaler
Stan zdrowia : darowanemu bazgraczowi nie zagląda się w zęby!

Liczba postów : 84
Dołączył : 01/02/2019

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Poe on Czw 04 Lip 2019, 07:31

Pomimo wyraźnego dyskomfortu nie spuszczał Doriana z oczu. Pozornie błahy temat zmuszał Lunatyka do sięgnięcia po kolejne odniesienia do Krainy Luster.
- Gdyby wczoraj ktoś ci powiedział, że istnieją podobni do mnie, wyśmiałbyś ich i popukał się w czoło. To byłaby kwestia wiary. - Rozłożył dłonie, jakby lada moment miała się na nich pojawić teczka z dokumentami. - A u nas wszystko może być prawdą... lub zupełnym fałszem, ale nikt nie powie, że chodzenie po wodzie, przemiana w zwierzę lub czytanie w myślach jest niemożliwe. - Uśmiechnął się cierpko, bo nie bardzo chciał mu serwować kolejny wstrząs. - Może Jezus też był od nas. Albo "ręce, które leczą". - Na moment wyciągnął dłonie w kierunku mężczyzny. - Może Elvis faktycznie żyje, tyle że teraz wesoło pomyka na Herbacianych Łąkach! - Zamilkł, po czym zaśmiał się i wzruszył ramionami. Nagle nabrał więcej powietrza. No tak! Nie odpowiedział na wszystkie pytania. - Znalazłyby się wierzenia, zabobony i kulty, ale to raczej lokalne zjawisko. - Uśmiechnął się przepraszająco, bo nie miał nic więcej ciekawego do dodania.
- Zastanowię się - odgryzł się. - Mógłbyś - przyznał i pokiwał głową z uznaniem. - A potem połowa Glassville mogłaby przeczytać o twoich wyczynach w gazecie! - Puścił mu oczko.
Ruszył za Bazgraczem. Chyba się trochę wstydził. Inaczej przyjąłby tę drobną pomoc. - Skoro tak... - mruknął pod nosem wyraźnie znużony długim dniem. Usunął się na bok i patrzył jak malarz męczy się z pianinem. Gdy wspomniał o pracowni, Amias powiódł wzrokiem w kierunku schodów do niej prowadzących. Zaproszony wszedł do sypialni.
- Ładnie tu masz. - Wnętrze nie było powalające, ale przytulne. I Dorian trzymał rośliny. On nigdy nie miał na nie czasu lub zwyczajnie zapomniałby o ich podlewaniu. - Co? Och, nie. Zostaw je, są urocze. - Nachylił się nad maluteńkimi doniczkami i oglądał sukulenty.
Poe
Poe

Godność : Amias Vernifer
Wiek : 25
Rasa : Lunatyk
Lubi : imprezy, robótki ręczne, ciekawostki ze świata i okolic
Nie lubi : brudu, smrodu i ubóstwa
Wzrost / Waga : 175/58
Aktualny ubiór : Biała koszula w tropikalny wzór, czarne spodnie, lakierki, okulary połówki (zerówki).
Pod ręką : Lusterko, grzebień, papierosy goździkowe, zapalniczka, pieniądze
Broń : Rapier
Zawód : Tancerz na szarfach
Stan cywilny : Wiecznie wolny
Stan zdrowia : Zdrowiusieńki

Liczba postów : 62
Dołączył : 13/01/2019

http://spectrofobia.forumpolish.com/t273-amias-poe-vernifer

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Śpiący on Sob 06 Lip 2019, 18:16

Wsłuchał się w to, co mówił Amias. Cholera... W głowie Bazgracza pytania zaszalały i zaczęły przekrzykiwać się jedno przez drugie, a poczucie niepokoju tylko czekało na taką okazję. Chodzenie po wodzie można wyjaśnić inaczej działającymi prawami fizyki w ich świecie, zamianę w zwierzę właściwie też, przecież sam Dorian znał parę gatunków zwierząt, które udawały, że są innymi, zazwyczaj bardziej groźnymi. Być może tam u Amiasa ludzie ewolucyjnie też posiedli taką zdolność. Ale czytanie w myślach...? Jak? Czyżby mózg jednej jednostki był aż tak czuły na przepływ impulsów w mózgach innych, że potrafił rozpoznać ośrodek, do którego te impulsy trafiają, a przez to domyślić się, co komuś innemu chodzi po głowie? A jeśli tak, to czy umieli to robić tylko u siebie, czy tu też... No i czy Amias to potrafił!
Leammiele na razie nie panikował, ale jakoś wręcz podświadomie nie wybiegał myślami w za bardzo kontrowersyjne tematy, na wszelki wypadek gdyby jego nowy znajomy potrafił to odczytać.
Dzięki – rzucił w odpowiedzi na pochwałę sypialni. Tak jak Amias chciał, pozostawił kwiaty na miejscu. Ze swojej sypialni przyniósł czystą pościel i nałożył ją szybko i sprawnie zamiast tamtej, która już była założona. Poprawił poduszkę, ale kołdry nie kładł równo, zdając sobie sprawę, że prawdopodobnie i tak zaraz będzie ruszona.
W łazience zostawiłem ci ręcznik, taki niebieski. – Stanął obok mężczyzny kładąc sobie dłoń na biodrze. – To co? Widzimy się jutro?
Śpiący
Śpiący

Godność : Dorian Anton Leammiele
Wiek : 27
Rasa : człowiek
Lubi : sztukę, muzykę i pieczoną cukinię
Nie lubi : tłumów, koszmarów i spadziowego miodu
Wzrost / Waga : 183 cm / 73kg
Aktualny ubiór : Z Poe: szary t-shirt, czarne bojówki || MDK: granatowe jeansy, jasnoniebieski sweter, sportowe buty, torba
Znaki szczególne : tatuaż z konstelacjami gwiazd na całym lewym ramieniu
Pod ręką : Z Poe: telefon, klucze do domu, portfel, brownie na talerzu, w płaszczu trzyma mały szkicownik i ogryzek ołówka || MDK: dokumenty, papierosy, zapalniczka, portfel, klucze, szkicownik, ołówek, chusteczki
Broń : broń boże!
Zawód : freelancer, bazgracz
Stan cywilny : kawaler
Stan zdrowia : darowanemu bazgraczowi nie zagląda się w zęby!

Liczba postów : 84
Dołączył : 01/02/2019

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Poe on Nie 07 Lip 2019, 02:56

Kiwnął głową na znak, że przyjął informacje o strategicznym położeniu ręcznika i uśmiechnął się sennie.
- Tak. Do jutra. Dobranoc Dorianie. - Założył włosy za ucho i patrzył na mężczyznę aż ten nie wyszedł i nie zamknął drzwi. Był w o tyle komfortowej pozycji, że nie musiał zwracać uwagi, czy te skrzypią.
Walnął się na łóżko i wlepił wzrok w sufit. Mocno przeciągnął się i stęknął, gdy mięśnie osiągnęły szczyt swoich możliwości. Ulga była zauważalna, ale zdradliwa, bo sprowadziła na niego ogromną senność. Ziewnął przeciągle i postanowił, że pójdzie do łazienki, zanim zaśnie na dobre i zastanie go blady świt.
Nie wychodził z pokoju, a przeniósł się z niego. W łazience był już wcześniej - przestrzeń będąca zaledwie kolejnym namiarem w jego umyśle załamała się pod nim, za nim, wokół. W pomieszczeniu było ciemno i Vernifer dopiero po chwili zorientował się, że włącznik znajduje na korytarzu. Gdy już zapalił światło, mógł w spokoju wziąć prysznic. Preferowałby kąpiel, ale nie miał już na nią ani sił, ani czasu. Ręcznik faktycznie znajdował się na swoim miejscu i Amias zastanawiał się, czy Bazgracz świadomie wybrał dla niego niebieski.
Malarz był dość uroczy, choć stanowczości nie sposób było mu odmówić. Ciekawe tylko jak zareaguje na niespodziankę.
Nie miał piżamy, dlatego bielizna wróciła na jego tyłek. Reszta ubrań może poczekać. Po ponownym skoku skończyły rzucone pod ścianę. Lunatyk stał pośrodku korytarza i nasłuchiwał, czy gospodarz jest w swojej sypialni. Jeśli żaden dźwięk nie dochodził do niego z pracowni, włączył światło i na paluszkach wszedł po schodach, by otworzyć drzwi do pomieszczenia. Parę godzin wcześniej pozował w nim zaplątany w zasłony. Teraz podejmował niemały wysiłek związany z przetransportowaniem pianina do pracowni - tam, gdzie życzył go sobie widzieć Leammiele.
Skupił się na kształcie, materiale i ciężarze. Nie mierzył się teraz z jednolitą bryłą, a instrumentem. Byłoby szkoda, gdyby wyrwał klawisze lub wygiął pedały. Pudło uniosło się na pożądaną wysokość, przy czym Amias aż wstrzymał oddech. Pudło sporo ważyło, prawie sięgało jego górnej granicy.
Srebrnowłosy nie wyciągał przed siebie rąk. Często manipulował własnym ciężarem i z czasem odkrył, że podobne gesty pomagają uniknąć pomyłek, ale nie są szczególnie przydatne przy lawirowaniu ładunkiem. Ostrożnie obrócił pianino i pchnął je naprzód. Zaczął za nim iść, by lepiej widzieć, czy nic zahaczy o ściany, framugę i próg. Pianino powoli, bezszelestnie sunęło nad podłogą, podczas gdy deski cicho skrzypiały pod bosymi stopami Lunatyka. Opuścił instrument najdelikatniej jak potrafił, po czym skłonił się i oparł dłonie o swoje uda. Moc mocą, ale wysiłek był prawdziwy.
Poe
Poe

Godność : Amias Vernifer
Wiek : 25
Rasa : Lunatyk
Lubi : imprezy, robótki ręczne, ciekawostki ze świata i okolic
Nie lubi : brudu, smrodu i ubóstwa
Wzrost / Waga : 175/58
Aktualny ubiór : Biała koszula w tropikalny wzór, czarne spodnie, lakierki, okulary połówki (zerówki).
Pod ręką : Lusterko, grzebień, papierosy goździkowe, zapalniczka, pieniądze
Broń : Rapier
Zawód : Tancerz na szarfach
Stan cywilny : Wiecznie wolny
Stan zdrowia : Zdrowiusieńki

Liczba postów : 62
Dołączył : 13/01/2019

http://spectrofobia.forumpolish.com/t273-amias-poe-vernifer

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Śpiący on Wto 09 Lip 2019, 19:14

Dobranoc, Amiasie – sam specjalnie zwrócił się do mężczyzny po imieniu, choć nie był przyzwyczajony do robienia tego na co dzień. Zanim wyszedł z sypialni, chwilę patrzył na znajomego, jakby chciał jeszcze coś powiedzieć, ale wreszcie odwrócił się i odszedł.
Sam wziął prysznic w łazience na dole, przebrał się w dresy i poszedł spać. O dziwo, zasnął niemal od razu, po prostu padł ze zmęczenia. Kłopoty zaczęły się około trzeciej, bo Dorian zaczął śnić o gęstym lesie pełnym dziwnych latających istot wielkości muchy, które chmarą podlatywały i atakowały go tworząc masę małych nacięć w miejscach, gdzie akurat uderzyły. Latały w powietrzu jak ławica, z tą różnicą, że zamiast się rozpierzchać na boki, same rzucały się na znacznie większego mężczyznę. Kiedy uciekł, wydawało mu się, że wpada w jakąś dziurę pod ziemią, w której wkopane były ludzkie ciała. Dorian miał pewność, że to jego rodzina i przyjaciele, że leżą tam z jego winy, że on ich zabił, bo nie dopilnował jakiejś kluczowej sprawy. Spadanie trwało długo, okropne uczucie zapierające dech w piersiach i towarzyszące mu poczucie winy stawało się tym silniejsze, im artysta niżej się znajdował. Wreszcie wpadł z impetem na ziemię i boleśnie się poobijał. Leżał chwilę na mokrej ziemi nie chcąc się podnieść. Był już całkowicie świadomy i pewny, że śni, dlatego nie ruszał się licząc, że przeczeka koszmar. Nic z tego. Wstał wreszcie, obejrzał swoje ciało Z tysiąca drobnych nacięć od dziwnych latających pseudo wróżek sączyła się krew, otarcia od spadania tunelem piekły, a bark pulsował tępym bólem przez upadek. No i, do cholery, gdzie on właściwie się znalazł? Był w jakimś kompleksie podziemnych jam, widział korytarze, rozwidlenia... a potem poczuł, palące gorąco na plecach, pod prawą łopatką. Słyszał, czy bardziej czuł charakterystyczne chrupnięcie ustępujących pod naciskiem ostrza tkanek, odruchowo wygiął plecy w łuk głośno jęcząc z bólu.
Obudził go własny głos. Leammiele zerwał się i jeszcze zanim zrozumiał, że to jawa, tak samo jak we śnie odchylił się. Sięgnął ręką w miejsce, w które ktoś wbił mu sztylet, zaczął macać z paniką,ale nic tam nie wyczuł. Rozejrzał się. Odetchnął. Po chwili po ciemku zszedł do kuchni, snując się jak zombie, wyjął z lodówki sok i usiadł z nim przy stole. Położył się na blacie na przedramionach i w takiej pozycji spędził następnych parę minut. Nie zorientował się, że pianino zniknęło, na razie jeszcze zbyt żywo czując emocje pozostałe po koszmarze.
Śpiący
Śpiący

Godność : Dorian Anton Leammiele
Wiek : 27
Rasa : człowiek
Lubi : sztukę, muzykę i pieczoną cukinię
Nie lubi : tłumów, koszmarów i spadziowego miodu
Wzrost / Waga : 183 cm / 73kg
Aktualny ubiór : Z Poe: szary t-shirt, czarne bojówki || MDK: granatowe jeansy, jasnoniebieski sweter, sportowe buty, torba
Znaki szczególne : tatuaż z konstelacjami gwiazd na całym lewym ramieniu
Pod ręką : Z Poe: telefon, klucze do domu, portfel, brownie na talerzu, w płaszczu trzyma mały szkicownik i ogryzek ołówka || MDK: dokumenty, papierosy, zapalniczka, portfel, klucze, szkicownik, ołówek, chusteczki
Broń : broń boże!
Zawód : freelancer, bazgracz
Stan cywilny : kawaler
Stan zdrowia : darowanemu bazgraczowi nie zagląda się w zęby!

Liczba postów : 84
Dołączył : 01/02/2019

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Poe on Sro 10 Lip 2019, 09:10

Po wojażach i przygodach przyszedł czas na sen i nieważne jak twardy był materac - był tak wykończony, że kamień zdałby mu się miękkim. Nawet nie wiedział, kiedy zasnął.
Słyszał szum materiału, czuł zimną, oleistą substancję na swojej skórze. Zapach terpentyny wypełniał mu nozdrza. Cały pokryty był farbą. Mazy na ciele układały się w ukryte pod skórą mięśnie. Najdziwniejsze były grubo ciosane włosy, które ciągnęły za nim niczym welon przy każdym najmniejszym ruchu.
Siedział w wannie, a na powierzchni wody unosiły się kawałki mango. Wiedział, że to mango, choć wyglądały ja brzoskwinie. Chciał z niej wyjść, ale nadepnął na coś i z powrotem runął do wody. Wychylił się i rzucił okiem na podłogę. Telefon. Chyba nie był zadowolony z takiego obrotu sprawy, bo krzyczał. Próbował go jakoś uspokoić, przeprosić, wytrzeć ręcznikiem, ale ten się nie zamykał.

Szeroko otworzył oczy i nasłuchiwał. Echo ucichło, a po nim było słychać już tylko kroki Bazgracza. Czyli się nie przesłyszał. Leammiele faktycznie musiał się przed chwilą wydrzeć. Lunatyk westchnął i przetarł powieki, po czym wygrzebał z torby zegarek. Było po trzeciej! Jak Dorian mógł tak funkcjonować?
Naciągnął sobie kołdrę na głowę i obrócił się na drugi bok. Próbował zasnąć, ale burczenie w brzuchu znacznie się nasiliło i zaczynało brzmieć jak mowa opętanego. Usiłował ignorować głód, ale ssanie w żołądku było tak mocne, że aż bolesne.
- No rzesz kurna! - Skopał z siebie kołdrę i usiadł na łóżku. Przez to wszystko dorobi się zmarszczek! Naciągnął spodnie i ruszył na dół. Musiał coś zjeść, bo inaczej sfiksuje. Dorian też był w kuchni. Modlił się do szklanki soku.
- Tak jest codziennie? - zapytał i zaczął szukać miski i łyżki. Po ciemku było trochę trudniej, ale przez okna wpadało całkiem sporo światła. Wymacał co trzeba i podszedł do lodówki, by nałożyć sobie porcję, po czym usiadł naprzeciwko Doriana. Nie przejmując się tym, że posiłek jest zimny, zaczął jeść i sennie wpatrywał się w mężczyznę. Odezwał się dopiero po kilku pierwszych kęsach.
- Serio powinieneś znaleźć Cienia. Albo jakiegoś ludzkiego specjalistę. Od tego można umrzeć, wiesz? - zbyt głodny, by zachować etykietę, mówił z pełnymi ustami.
Poe
Poe

Godność : Amias Vernifer
Wiek : 25
Rasa : Lunatyk
Lubi : imprezy, robótki ręczne, ciekawostki ze świata i okolic
Nie lubi : brudu, smrodu i ubóstwa
Wzrost / Waga : 175/58
Aktualny ubiór : Biała koszula w tropikalny wzór, czarne spodnie, lakierki, okulary połówki (zerówki).
Pod ręką : Lusterko, grzebień, papierosy goździkowe, zapalniczka, pieniądze
Broń : Rapier
Zawód : Tancerz na szarfach
Stan cywilny : Wiecznie wolny
Stan zdrowia : Zdrowiusieńki

Liczba postów : 62
Dołączył : 13/01/2019

http://spectrofobia.forumpolish.com/t273-amias-poe-vernifer

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Śpiący on Nie 14 Lip 2019, 19:39

Dorian na śmierć zapomniał, że tej nocy w domu śpi z nim ktoś jeszcze. Kiedy usłyszał głos lekko się spiął, choć dopiero po chwili dotarło do niego, kto mówił i co, a to dopiero wywołało nieprzyjemne uczucie napływającej gorącej paniki. Wyprostował się i szybko obrócił do źródła dźwięku. Chwilę gapił się po prostu na sylwetkę mężczyzny. Zwrócił uwagę na to, jak ciemność wpływa na barwę jego skóry. Malarz w mig przypomniał sobie poprzedni dzień i już ze spokojem wrócił do rozkładania się na stole.
Prawie codziennie. – Oparł czoło na blacie, a dłonie położył sobie luźno na głowie. – Byłem... – mruknął cicho, ale wciąż z wyraźnym utrapieniem. Po chwili ułożył się tak, aby nie musieć się podnosić, ale żeby widzieć Amiasa. – Byłem u lekarzy w kraju, w klinikach w Europie i... – odetchnął podsumowując efekty leczenia. – Ja, no... no ja mam cienie. Takie pod oczami najczęściej. – Dalej spoglądał na znajomego z poziomu stołu. Westchnął i pokręcił głową na tyle, na ile to było możliwe. – Nieważne, ja już się z tym chyba pogodziłem. Zawsze mogło być gorzej. Udało ci się zasnąć? – spytał praktycznie od razu zmieniając temat. – Czegoś ci trzeba? Oprócz jedzenia – dodał już z lżejszą nutą w głosie.
Śpiący
Śpiący

Godność : Dorian Anton Leammiele
Wiek : 27
Rasa : człowiek
Lubi : sztukę, muzykę i pieczoną cukinię
Nie lubi : tłumów, koszmarów i spadziowego miodu
Wzrost / Waga : 183 cm / 73kg
Aktualny ubiór : Z Poe: szary t-shirt, czarne bojówki || MDK: granatowe jeansy, jasnoniebieski sweter, sportowe buty, torba
Znaki szczególne : tatuaż z konstelacjami gwiazd na całym lewym ramieniu
Pod ręką : Z Poe: telefon, klucze do domu, portfel, brownie na talerzu, w płaszczu trzyma mały szkicownik i ogryzek ołówka || MDK: dokumenty, papierosy, zapalniczka, portfel, klucze, szkicownik, ołówek, chusteczki
Broń : broń boże!
Zawód : freelancer, bazgracz
Stan cywilny : kawaler
Stan zdrowia : darowanemu bazgraczowi nie zagląda się w zęby!

Liczba postów : 84
Dołączył : 01/02/2019

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 4 z 4 Previous  1, 2, 3, 4

Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach