Ratunku! Boję się!

Strona 2 z 2 Previous  1, 2

Go down

Pisanie autorstwa Moe on Pon 08 Kwi 2019, 16:23

First topic message reminder :

Moe dopiero niedawno odkrył, że może wchodzić do snów innych osób. Że może zobaczyć jak takie marzenia senne w ogóle mogą wglądać. W końcu sam nie śnił.
Słyszał od swojego ojca, że w przyszłości normalne jedzenie nie będzie mu starczać i będzie musiał zacząć jeść sny. To było dziwne...Ale jak można zjeść coś, co nie jest materialne? Czemu ma pożerać coś tak pięknego? Czemu ma pozbawiać innych chwili wytchnienia? Z drugiej jednak strony bardzo by im to pomogło. Nie musieliby zdobywać aż tyle jedzenia, jednak nie miał bladego pojęcia jak może coś takiego zjeść. Ugryźć to co tam jest? Próbował ale to też nie działało.
W Krainie Snów był już kilka razy ale za każdym razem był to przypadek. Zamykał oczy, nagle czuł dziwne szarpnięcie, by po uchyleniu powiek znaleźć się zupełnie gdzie indziej.
Tym razem chciał jednak spróbować sam. Nie chciał tego pozostawiać przypadkowi. Musiał się przecież kiedyś tego nauczyć! Wiedział, że jest to niebezpieczne. Za pierwszy razem, gdy znalazł się w snach, to wyszedł tak daleko od domu, że wracał kilka dni. Tak bardzo się bał kary, że ojciec będzie zły. I był...ale w inny sposób. Po prostu nakrzyczał na niego, po czym przytulił mocno i dziękował, że wrócił, że nic mu się nie stało. Powiedział też, że bardzo się o niego bał.
Gdy ojciec już spał, siedmioletni Moe rozejrzał się jeszcze po okolicy, czy czasem nikt ich nie zaczepi, po czym położył się obok swojego opiekuna, zamknął oczy, skupił się i ... poczuł to dziwne, charakterystyczne szarpnięcie.
Gdy tylko otworzył oczy znalazła się na wspaniałym planu zabaw, na którym bawiło się sporo dzieci. Na ławeczce niedaleko siedziała starsza pani, która co jakiś czas machała, prawdopodobnie, swojemu wnukowi, który popisywał się różnymi wyczynami oraz wygłupami z kolegami.
Moe był zachwycony tym widokiem. Szybko pobiegł do dzieci, machając do nich, ale one go ... ignorowały. Dlaczego? Nie rozumiał tego. Zrobiło mu się bardzo przykro. Próbował kilka razy, ale usiadł obok babci w końcu, zasmucony tym co go spotkało. Nie chciał jednak jeszcze opuszczać tego snu.
Dopiero babcia zwróciła na niego uwagę i zachwalała swojego kochanego wnuka. To chyba była ta osoba co śniła...tak mu się wydawało.
Siedział sobie spokojnie, mając nogami, gdy nagle pogoda się zmieniła. Ale nikt tego nie zauważył! Dzieci nadal się bawiły, babcia nadal się uśmiechała. Dlaczego tak było? Zaczął biegać, próbował odciągać innych, zanim coś na nich spadnie, ale dopiero potem zaczęło się najstraszniejsze.
Usłyszał mrożący krew w żyłach wrzask kobiety za nim. Dopiero wtedy zauważył, że nie tylko pogoda się zmieniła. Większość dzieci zaczęło zmieniać się w potwory, które rzuciły się najpierw na wnuka, po czym na samych siebie. Ale co było najgorsze to nie ich widok, ale to, że wszystkie nadal się śmiały. Nawet te, które ginęły, były rozrywane na strzępy.
Moe był przerażony. Zaczął się wycofywać, wołać o pomoc, ale zagłuszał go śmiech, wrzask, oraz dźwięk rozrywanego ciała i łamanych kości. Cofał się aż natrafił na drzewo, pod którym usiadł, skulił się, podkulając kolana i zaczął płakać, nadal prosząc o pomoc. Nie umiał wyjść ze snu...za bardzo się bał.
Moe
Moe

Wiek : ok 10-11 lat
Wzrost / Waga : 138/20
Aktualny ubiór : Na duża, poplamiona, szara koszula, luźne, poniszczone spodnie
Pod ręką : nic
Stan zdrowia : skręcony nadgarstek

Liczba postów : 58
Dołączył : 06/04/2019

Powrót do góry Go down


Pisanie autorstwa Gawain on Sro 08 Maj 2019, 13:56

Przywykł do gniewu, bezsilnego płaczu i strachu pacjentów, lecz nie mógł tego powiedzieć o apatii. Leczył choroby ciała, nie umysłu, co tylko wzmogło poczucie beznadziejności. Moe zachowywał się jak Marionetka. Wykonywał wszystkie polecenia bez pytań czy marudzenia i po prostu siedział, dopóki nie padły kolejne.
- A ty się postawiłeś. Broniłeś jego imienia - głośno domyślał się rozwoju wydarzeń i wziął miękką, czystą szmatkę, którą zamoczył w wodzie i namydlił. Moe niebezpiecznie się chwiał, więc wątpił, by był w stanie umyć się sam. Unosił jego ramiona, delikatnie obracał i pozwalał wodzie i olejkom działać. - Czemu do mnie od razu nie przyszedłeś? - zapytał ostrzej niż zamierzał, za co momentalnie wymierzył sobie mentalne razy. Nabrał szamponu na dłoń i zaczął myć umorusane pyłem włosy. Jeśli poprawa stanu fizycznego nie wpłynie na psychikę... co on ma wtedy z nim zrobić? Znał tylko jeden sposób, który nadawał się dla dziecka, bo nie zawierał kobiet i alkoholu. Praca. Da mu więcej obowiązków, wypełni czas, odciągnie od krzywd i będzie mógł mieć go na oku, a przy tym nic na tym nie straci. - Jeszcze tylko spłuczemy, wytrzemy i nałożymy maść na siniaki i otarcia - sięgnął po prysznic i odkręcił wodę. Dokładnie spłukał wszelkie mydliny. Wyciągnął Moe z wanny i oparł o siebie, by go wytrzeć. Ponownie usadowił chłopca na ławie i wygrzebał słoiczek. Posmarował każdy ślad, który nie powinien nigdy znaleźć się na ciele dziecka w sposób inny niż łażenie po drzewach albo pojedynkowanie się drewnianymi mieczami. Przykrył Moe suchym ręcznikiem od pasa w dół. - Spróbuj wziąć głębszy oddech. Powoli i spokojnie. Jeśli zaboli, przestań i pokaż palcem gdzie. Dobrze? - Odczekał chwilę i obserwował dziecko. - A teraz potrzebuję od ciebie skłonu w bok, w obie strony. O tak - zademonstrował ruch. Trzeba było sprawdzić żebra i płuca, nawet jeśli obmacał kości wcześniej. Żebra dzieci były wytrzymalsze, więc istniała duża szansa na to, że nic poważnego mu nie jest. Zresztą po samych obrażeniach było widać, że ktokolwiek go pobił, oprawcą był średnim. Siniaki znajdowały się w przypadkowych miejscach, często daleko od najwrażliwszych rejonów. - Ilu ich było? Tych, co cię pobili - zapytał z niebywałym spokojem, by nie zdradzać Moe swoich zamiarów.

_________________
Ratunku! Boję się! - Page 2 GqoufxaRatunku! Boję się! - Page 2 OD2UQagRatunku! Boję się! - Page 2 GwEGJEq
Gawain
Gawain
SCR

Godność : Gawain Keer
Wiek : Wygląda na około 30 lat.
Rasa : Cień
Lubi : Śliwkową nalewkę, fiolet
Nie lubi : Gotować, ślimaków, niespodzianek
Wzrost / Waga : 183 cm / 76 kg
Aktualny ubiór : https://i.imgur.com/xewvmNm.jpg + Blaszka + medalion z puklem włosów Yako: https://i.imgur.com/xOQrcNC.jpg // Event: szary płaszcz, czarny golf, spodnie khaki ze zwężanymi nogawkami, skórzane, czarne trapery, przeciwsłoneczne lenonki
Znaki szczególne : Czarne twardówki oczu, bursztynowe tęczówki, cienka blizna na brodzie od lewego kącika ust
Pod ręką : klucz do domu Yako i mieszkania, pieniądze // Event:
Broń : Nóż ceramiczny, sztylet, kusza
Zawód : Najemnik do prac wszelakich, zielarz
Stan cywilny : Zajęty
Bestie : Furor (Furbo), Kapeluterek
Stan zdrowia : Zszargane nerwy

Specjalne : Administrator, Strażnik toku fabuły
Liczba postów : 113
Dołączył : 23/07/2018

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Moe on Sro 08 Maj 2019, 16:57

Przytaknął głową. Co miał robić? Naśmiewali się ze zmarłego ojca. Nie można tak! On był naprawdę super! Był najlepszym tatusiem na wszystkich światach...
Dał się myć jak jakaś szmaciana laleczka. Nie miał w sobie ani odrobiny woli walki... Ale jednocześnie starał się nie utrudniać nic Gawainowi. Po prostu się nie opierał.
Opuścił smutno wzrok - ja..chciałem...ale oni mi dokuczali...a potem nie wiem co się działo - powiedział cicho. Nadal był w szoku, ale chyba powoli mu przechodziło. Chociaż Gawain nie mógł być niczego tak naprawdę pewien.
Zamknął oczy i pozwolił spłukać sobie pianę z włosów, a następnie wyciągnąć z wanny.
Ledwo stał na nogach, cały się nadal trząsł, ale już raczej nie z samego zimna. Pokaszliwał co jakiś czas. Jak tylko znów usiadł spełnił polecenie i wziął głębszy oddech. Skrzywił się od razu i pokazał miejsce sporego siniaka. Tutaj najbardziej go bolało. Tam musiał dostać kilka razy, ale i tak nie było to nic poważnego. Pokręcił się też na boki, krzywiąc się przy tym. Nic jednak nie wskazywało na to, że poza jakimś stłuczeniem coś mu było.
Spojrzał na rudzielca trochę nieprzytomnie - chyba...czterech - powiedział dość niepewnie. Pamiętał wszystko jak przez mgłę. Nie dałby obie ręki uciąć za tę informacje.
- Mogę się położyć? - zapytał cichutko, wyraźnie zmęczony.
Moe
Moe

Wiek : ok 10-11 lat
Wzrost / Waga : 138/20
Aktualny ubiór : Na duża, poplamiona, szara koszula, luźne, poniszczone spodnie
Pod ręką : nic
Stan zdrowia : skręcony nadgarstek

Liczba postów : 58
Dołączył : 06/04/2019

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Gawain on Sro 08 Maj 2019, 21:08

Normalnie nazwałby to durną dumą, niepotrzebnym odpowiadaniem na zaczepkę, ale oprawcy wybrali swoją ofiarę wcześniej. Nie odpuściliby mu, ale może Moe wyszedłby z tej walki z paroma siniakami mniej. Sam nie umiałby zignorować podobnej prowokacji. Z tej sytuacji chyba nie było dobrego wyjścia, a przynajmniej Gawain nie potrafił go dostrzec.
Westchnął ciężko. Przynajmniej tyle dobrego, że chociaż przez chwilę myślał wtedy trzeźwo. Wyraźnie mu ufał, skoro początkowo chciał do niego przyjść. - Koniec końców i tak tutaj trafiłeś. A pamięcią się tak nie przejmuj. Może przypomnisz sobie, gdy porządnie zjesz i zażyjesz odpoczynku - pokręcił głową i przymknął oczy. Miał nadzieję, że nie doszło do najgorszego, ale nie chciał wywoływać u Moe głębszego szoku, sugerując opcje. No i twierdził, że nie pamiętał, więc podsuwanie gotowych rozwiązań znajdowało się poza wszelką dyskusją, bo chłopak dorobiłby sobie cokolwiek, byleby wypełnić lukę.
Uważnie obejrzał siniaka. Nie było żadnych zmian, odkształceń czy opuchlizny. - Wygląda na to, że są całe - stwierdził, choć niepokoiło go pokaszliwanie. Mogło być wynikiem infekcji górnych dróg oddechowych, ogólnego osłabienia, ale też stłuczonego płuca.
Chyba czterech, ale i tak skinął mu głową. - Czy możesz? - prychnął. - Ty musisz! I zostaniesz u mnie na obserwacji przez kilka dni! - wycelował w niego palcem, po czym przeniósł go do swojego łóżka, nie zwracając uwagi na protesty, jeśli w ogóle jakieś były. Wygrzebał z szafy koszulkę, która nadawałaby się na piżamę i przeciągnął ją przez głowę Moe. - Nie śpij jeszcze. Musisz coś zjeść. Choćby dwie łyżki - Nakrył dzieciaka kołdrą i przeszedł do pracowni, by wyłączyć rozmiękłą już kaszę. Nabrał jej trochę do miseczki, dodał do niej najpotrzebniejszych witamin i mieszając, wrócił do sypialni. Zajął miejsce przy swoim wiernym pomocniku. - No, to... proszę, jedz - położył naczynie przed nim. Zwykle mówiło się "za mamusię, za tatusia" i tak dalej... Miał tyle pytań do Moe, ale wszystkie musiały poczekać.

_________________
Ratunku! Boję się! - Page 2 GqoufxaRatunku! Boję się! - Page 2 OD2UQagRatunku! Boję się! - Page 2 GwEGJEq
Gawain
Gawain
SCR

Godność : Gawain Keer
Wiek : Wygląda na około 30 lat.
Rasa : Cień
Lubi : Śliwkową nalewkę, fiolet
Nie lubi : Gotować, ślimaków, niespodzianek
Wzrost / Waga : 183 cm / 76 kg
Aktualny ubiór : https://i.imgur.com/xewvmNm.jpg + Blaszka + medalion z puklem włosów Yako: https://i.imgur.com/xOQrcNC.jpg // Event: szary płaszcz, czarny golf, spodnie khaki ze zwężanymi nogawkami, skórzane, czarne trapery, przeciwsłoneczne lenonki
Znaki szczególne : Czarne twardówki oczu, bursztynowe tęczówki, cienka blizna na brodzie od lewego kącika ust
Pod ręką : klucz do domu Yako i mieszkania, pieniądze // Event:
Broń : Nóż ceramiczny, sztylet, kusza
Zawód : Najemnik do prac wszelakich, zielarz
Stan cywilny : Zajęty
Bestie : Furor (Furbo), Kapeluterek
Stan zdrowia : Zszargane nerwy

Specjalne : Administrator, Strażnik toku fabuły
Liczba postów : 113
Dołączył : 23/07/2018

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Moe on Czw 09 Maj 2019, 10:08

Nie wiedział czy chce pamiętać. Czy w ogóle jest co. Po tym jak go pobili ma pustkę. Pamiętał tylko jak odchodzili śmiejąc się głośno. Potem stracił przytomność, a reszta to była po prostu mgła. Nie kojarzył co robił, jak się znalazł tutaj. Nic...po prostu nic...pustka.
Przytaknął głową. Skoro nic mu nie było to nic mu nie było. Po prostu. W sumie miał to teraz gdzieś...nie miał ochoty na to by żyć, czy by cokolwiek robić. Chciał spać. Może się nawet nie obudzić...ale chciał się położyć, chociażby na zimną podłogę. Ale chciał już zamknąć oczy i mieć święty spokój.
Spojrzał trochę bardziej przytomnie na Gawaina. Kilka dni? Po co ma tutaj tyle siedzieć? Przecież to nie ma sensu. Tylko będzie sprawiał problemy - po co...niech mnie pan zostawi... - powiedział cichutko, ale nie rzucał się. Dał się przenieść. Nie oponował. Nie miał sił.
Siedział bez ruchu. Sięgnął po łyżkę, ale nie potrafił jej trzymać. Po kąpieli mięśnie mu się rozluźniły i odmawiały posłuszeństwa.
Jak starszy Cień zaczął go karmić, Moe zjadł kilka łyżek po czym pokręcił głową i jak tylko miał okazję, schował się bardziej pod kołdrę i zasnął bez słowa....
Moe
Moe

Wiek : ok 10-11 lat
Wzrost / Waga : 138/20
Aktualny ubiór : Na duża, poplamiona, szara koszula, luźne, poniszczone spodnie
Pod ręką : nic
Stan zdrowia : skręcony nadgarstek

Liczba postów : 58
Dołączył : 06/04/2019

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Gawain on Czw 09 Maj 2019, 10:37

Gdyby tylko zainteresował się nimi bardziej, otoczył większą opieką, to być może staruszek nadal by żył. Tylko czy w ten sposób nie odwlekałby nieuniknionego? Czy zabójca, nawet działający jedynie po drugiej stronie, powinien mieszać się w ich życie? Ani śmiech, ani łzy nie pomogą Moe. Musi przedrzeć się przez ból straty, zanim pójdzie dalej sam. Przynajmniej będzie przy nim trwał, póki się nie pozbiera.
- To konieczne. Możesz mieć wiele ukrytych urazów. Gdybym cię zostawił, mogłoby z tego powstać więcej problemów, więc przynajmniej niczego nie utrudniaj - upierał się przy swoim.
Chłopak naprawdę był słaby. Trochę obawiał się, że senność może być objawem wstrząśnienia mózgu, ale co miał zrobić? Bez słowa wyciągnął łyżkę z małej rączki i zaczął karmić chłopaka małymi porcjami. Zjadł więcej niż Keer oczekiwał, co dobrze rokowało. - Wiem... pewnie nie jest zbyt smaczne... - wyszeptał, ale młody Cień chyba już tego nie usłyszał. Zmógł go kamienny sen.
Gawainowi jeszcze nie chciało się spać. Która to była? Piąta. Przecież nie będzie się kładł tak wcześnie. Zdecydował, że posprząta, a potem weźmie kąpiel. Nigdzie mu się nie spieszyło, bo miał zamiar przetrzymać Moe w łóżku przynajmniej przez jeden dzień. Szkoda tylko, że nie mógł się napić po ciężkim dniu.

_________________
Ratunku! Boję się! - Page 2 GqoufxaRatunku! Boję się! - Page 2 OD2UQagRatunku! Boję się! - Page 2 GwEGJEq
Gawain
Gawain
SCR

Godność : Gawain Keer
Wiek : Wygląda na około 30 lat.
Rasa : Cień
Lubi : Śliwkową nalewkę, fiolet
Nie lubi : Gotować, ślimaków, niespodzianek
Wzrost / Waga : 183 cm / 76 kg
Aktualny ubiór : https://i.imgur.com/xewvmNm.jpg + Blaszka + medalion z puklem włosów Yako: https://i.imgur.com/xOQrcNC.jpg // Event: szary płaszcz, czarny golf, spodnie khaki ze zwężanymi nogawkami, skórzane, czarne trapery, przeciwsłoneczne lenonki
Znaki szczególne : Czarne twardówki oczu, bursztynowe tęczówki, cienka blizna na brodzie od lewego kącika ust
Pod ręką : klucz do domu Yako i mieszkania, pieniądze // Event:
Broń : Nóż ceramiczny, sztylet, kusza
Zawód : Najemnik do prac wszelakich, zielarz
Stan cywilny : Zajęty
Bestie : Furor (Furbo), Kapeluterek
Stan zdrowia : Zszargane nerwy

Specjalne : Administrator, Strażnik toku fabuły
Liczba postów : 113
Dołączył : 23/07/2018

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Moe on Czw 09 Maj 2019, 17:25

I tak mu się to nie podobało. Lekko się tylko szarpnął w geście protestu, ale nie było to zbyt mocne. Ot po prostu się lekko poruszył.
Wzruszył ramionami. Nie czuł jakoś smaku, a też nie był przyzwyczajony do tego, żeby marudzić na jedzenie. Więc nie ważne jakby to było niedobre i tak by pewnie narzekał.
Zaraz też zasnął. Choć nie można było powiedzieć, że sen był spokojny. Zaczął się pocić i wiercić, szeptem wołając swojego tatę. Nie śnił, ale gorączka powodowała, że instynktownie wzywał najbliższą sobie osobę. Jedyną, która do tej pory jakoś bardzo się nim zajmowała. Gawain również, ale to przecież ojciec był najbliżej chłopca, praktycznie przez całe jego życie.
Moe obudził się nagle. Był cały spocony i zdyszany. Było mu na przemian ciepło i zimno. Nie zwracał uwagi na to, czy ktoś z nim jest w pomieszczeniu czy też nie. Wstał i ruszył w stronę drzwi wyjściowych, mówiąc cicho, że musi iść pomóc tatusiowi.
Moe
Moe

Wiek : ok 10-11 lat
Wzrost / Waga : 138/20
Aktualny ubiór : Na duża, poplamiona, szara koszula, luźne, poniszczone spodnie
Pod ręką : nic
Stan zdrowia : skręcony nadgarstek

Liczba postów : 58
Dołączył : 06/04/2019

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Gawain on Pią 10 Maj 2019, 11:26

Cisza? Zapomnij! Spokój? Ależ skąd! Ledwo się zamoczył i już musiał wyłazić.
- Do kurwy nędzy, nawet dupy nie umyjesz... - warknął pod nosem, gdy majaczenie chłopca, dochodzące do niego zza uchylonych drzwi, nie ustawało. Zanim zdążył wyjść i ubrać się w szlafrok, posłyszał kroki i dalsze nawoływania. Ruszył w krótki pościg, który zakończył się niecałe dziesięć metrów dalej przy drzwiach wyjściowych. Były zamknięte, a klucz spoczywał w szufladzie biurka, która miała własny zamek.
Przyłożył dłoń do czoła Moe. Był rozpalony, ale do pieca było mu daleko. Miał siły chodzić i mówić. - Siadaj! - podniósł głos na dziecko i wskazał najbliższy fotel. Wisiało mu czy posłucha - nie miał ochoty tłumaczyć, że bez klucza jego wycieczka kończy się właśnie tu.
Keer stanął przed szafą zawaloną milionem słoiczków i przetarł twarz dłonią, by przegonić powoli narastające zmęczenie i irytację. Wybrał parę naczynek i przeszedł na stanowisko. Z trzaskiem ustawił malutki imbryk na palniku i pociągnął za sznureczek przy wyciągu. Odpowiedziało mu głuche kliknięcie. Mechanizm nie chciał zapałać. Nie opanowawszy gniewu za drugim razem pociągnął tak mocno, że sznureczek wystrzelił w górę, gdy do puścił. Żelastwo stuknęło głośno, coś się zblokowało, ale wiatrak zaczął się obracać. - Szlag by to... potem się nim zajmę - mruknął niepocieszony. Mówił do siebie podczas pracy, gdyż zwykle nie było nikogo, kto mógłby się temu przysłuchiwać i dziwić lub z kim mógłby porozmawiać. Rzadko miewał gości.
Odmierzał zioła i ich soki. Fiolek, słoików i pęczków przybywało, a zawartość imbryczka cichutko bulgotała. Nie miał czasu przeliczać ilości składników na porcję dla dziecka. Trudno! Wykorzysta naddatek później... Powinien to jeszcze przefiltrować, ale to trwałoby wieki, a w takim czasie Moe w końcu by mu zwiał. Wziął pipetę, nabrał odrobinę roztworu i zaaplikował sobie jedną kroplę pod język.
Wybałuszył oczy i zmiótł składniki z blatu, by się o niego oprzeć, gdy świat gwałtownie zawirował i zbielał, a serce, jakby uzbrojone w młot, poczęło gruchotać mu żebra od środka. Łapał dech, mokrymi od potu palcami szukał krawędzi, o którą mógłby się złapać, by nie runąć. Resztką sił odepchnął się, obrócił się na pięcie z gracją dorównującą uchlanej baletnicy i chwiejnym krokiem ruszył z powrotem do szafki. Złapał za półki i powoli zamrugał, by wyostrzyć wzrok. Zaczął grzebać na oślep. Nie pamiętał gdzie co leży, nie potrafił zebrać myśli. - Filtry... Gdzie one sąą! - Przesunął dłonią po półce, zrzucając i przewracając składowane zbiory. Filtry i sitko poleciały razem z nimi i tylko dzięki temu je spostrzegł. Bardzo powoli i ostrożnie, niemalże spływając po drewnie mebla za sobą, schylił się i podniósł to, czego potrzebował. Powrócił na stanowisko i cieszył się, że przynajmniej filtry przygotowywał wcześniej. Ułożył wszystko i przelał zawartość imbryczka. Pochylił się i spał oparty o własne uda, czekając na parę kropel wywaru. Gdy już znalazły się na swoim miejscu przepłukał pipetę i nabrał do niej czystej jak łza substancji. Podszedł do Moe i mocno złapał go za rękę.  - Nigdzie nie idziessz! Rosuumiesz?! - wysyczał, gdy zdrewniałe usta odmówiły pełnej współpracy i zaczął go za sobą wlec, nie zwracając uwagi ewentualne na protesty. Pchnął go na łóżko i przygwoździł do materaca. Chwycił drobną twarzyczkę w długie palce i wcisnął pipetę w poranione usta. - Śpij wreszcie! - Zaaplikował mu mieszankę i przewrócił się na plecy, zaraz obok niego. - Jak dobrze, że jestem Cieniem. - to była ostatnia myśl, jaka zatliła się w ryżym czubie.

_________________
Ratunku! Boję się! - Page 2 GqoufxaRatunku! Boję się! - Page 2 OD2UQagRatunku! Boję się! - Page 2 GwEGJEq
Gawain
Gawain
SCR

Godność : Gawain Keer
Wiek : Wygląda na około 30 lat.
Rasa : Cień
Lubi : Śliwkową nalewkę, fiolet
Nie lubi : Gotować, ślimaków, niespodzianek
Wzrost / Waga : 183 cm / 76 kg
Aktualny ubiór : https://i.imgur.com/xewvmNm.jpg + Blaszka + medalion z puklem włosów Yako: https://i.imgur.com/xOQrcNC.jpg // Event: szary płaszcz, czarny golf, spodnie khaki ze zwężanymi nogawkami, skórzane, czarne trapery, przeciwsłoneczne lenonki
Znaki szczególne : Czarne twardówki oczu, bursztynowe tęczówki, cienka blizna na brodzie od lewego kącika ust
Pod ręką : klucz do domu Yako i mieszkania, pieniądze // Event:
Broń : Nóż ceramiczny, sztylet, kusza
Zawód : Najemnik do prac wszelakich, zielarz
Stan cywilny : Zajęty
Bestie : Furor (Furbo), Kapeluterek
Stan zdrowia : Zszargane nerwy

Specjalne : Administrator, Strażnik toku fabuły
Liczba postów : 113
Dołączył : 23/07/2018

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Moe on Pią 10 Maj 2019, 22:47

Moe naprawdę się wystraszył. Siedział w fotelu skulony, obserwując i nasłuchując. Wpatrywał się głównie w drzwi. Musiał iść...czemu rudzielec nie chciał go wypuścić? Dzieciak tego nie rozumiał. Nadal był w szoku i nie do końca ogarniał co się wokół niego dzieje.
Słyszał jakieś hałasy z pracowni, ale nie docierało do niego ich znaczenie. Wstał w momencie, gdy Gawain akurat przyszedł. Chciał iść ale ten mu nie pozwalał. Próbował się wyrwać, ale nie miał na to siły. Do tego starszy Cień, zachowywał się teraz bardzo dziwnie.
Otworzył szeroko oczy wystraszony, gdy ten go pchnął, a następnie na siłę podał mu dziwną, niesmaczną substancję. Zakaszlał i zobaczył jak Gawain zasypia. Sam też po chwili już leżał całkowicie nieprzytomny.

Nie wiedział jak długo spał. Obudził się cały obolały. Miał bardzo sucho w gardle. Zakaszlał mocno i gardło zaczęło go boleć niemiłosiernie. Rozglądał się, nie wiedząc gdzie jest. Dopiero widząc ryże włosy obok siebie, zorientował się gdzie się znajduje. Ale co on tutaj robił? Nie do końca pamiętał.
Dopiero jak spróbował się podnieść wyczuł coś niewłaściwego. Spojrzał na swoje nogi i w jego oczach pojawiły się łzy. Zsikał się! Jak małe dziecko.
Pan Gawain na pewno będzie zły. Wstał z łózka i od razu runął na ziemię. Ledwo co trzymał się na nogach, ale jakoś doczołgał się do łazienki i przyniósł stamtąd ręcznik, którym starał się osuszyć plamę. Dużo to jednak nie pomogło. I co teraz?
Nie wiedział. Podpierając się o ściany poszedł do kuchni i napił się. Wcześniej zrzucił mokrą "piżamę" i zawinął się w koc.
Coś jednak mu nie dawało spokoju. Dlaczego rudy Cień nie wstawał?
Moe podszedł lekko chwiejnie do łóżka i kilka razy potrząsnął mężczyzną - p..proszę pana? - zapytał zachrypniętym głosem. Ale nie potrafił go obudzić. Rozpłakał się i potrząsnął mocniej. Nie miał ucieczki. Co miał zrobić? Przed oczami znów miał ciało swojego ojca.
Usiadł bezsilnie na fotelu, mocniej owinął się kocem i czekał. Co innego mu pozostało?
Moe
Moe

Wiek : ok 10-11 lat
Wzrost / Waga : 138/20
Aktualny ubiór : Na duża, poplamiona, szara koszula, luźne, poniszczone spodnie
Pod ręką : nic
Stan zdrowia : skręcony nadgarstek

Liczba postów : 58
Dołączył : 06/04/2019

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Gawain on Nie 12 Maj 2019, 00:57

Gawain w ogóle nie reagował na zaczepki Moe. Czemu by miał? Spał. Działanie specyfiku spychało zewnętrzne bodźce na dalszy plan. Cień zapadł w kamienny sen i nawet pocałunek koronowanej głowy nic by nie wskórał. Jedynymi oznakami życia był równomierny oddech, bicie serca i ciepłota ciała.
Godziny mijały, a wraz z nimi malało stężenie substancji w krwiobiegu Cienia. Nadal nie potrafił się wybudzić, choć wiedział, że powinien. Niespokojny pomrukiwał i obracał się z boku na bok, by w końcu rozchylić powieki.
- Moe? - wymamrotał zaspany, po czym usiadł i przetarł zlepione powieki. Dziecko siedziało w fotelu, owinięte kocem. Było tu... Tylko to się liczyło. - Pewnie długo spałem, co? Wybacz, ale gorączkowałeś... - wychrypiał i oblizał odrobinę spierzchnięte usta. - Czujesz się już lepiej? - zapytał i wsparł się na rękach, by się podnieść. Zmarszczył brwi. Materac po jego prawej był mokry, a gdy na niego spojrzał, żółtawy. No tak, mały się zeszczał. Powinien był to przewidzieć, ale nie był w stanie. - Co ty na to, żebyśmy dziś poszli na porządny posiłek i ubrania dla ciebie? - zaproponował i poprawił szlafrok. Przynajmniej miał tyle szczęścia, że nie świecił klejnotami, gdy spał.
Usiadł i ukrył twarz w dłoniach. Cały ścierpł od zbyt długiego leżenia w jednej pozycji, w głowie mu huczało. W zamieszaniu zapomniał jak świeże są jego zbiory, przez co mieszanka wyszła niezwykle mocna. Kiedyś podawał ją opornym na groźby - po kilkunastu dobach w Krainie Snów każdy pękał. -Daj mi się tylko umyć i wypić kawę, dobra? Zjadłeś kaszę do końca? Jeśli nie, to wciśnij w siebie chociaż parę łyżeeek... - Ziewnął, zasłaniając usta pięścią.

_________________
Ratunku! Boję się! - Page 2 GqoufxaRatunku! Boję się! - Page 2 OD2UQagRatunku! Boję się! - Page 2 GwEGJEq
Gawain
Gawain
SCR

Godność : Gawain Keer
Wiek : Wygląda na około 30 lat.
Rasa : Cień
Lubi : Śliwkową nalewkę, fiolet
Nie lubi : Gotować, ślimaków, niespodzianek
Wzrost / Waga : 183 cm / 76 kg
Aktualny ubiór : https://i.imgur.com/xewvmNm.jpg + Blaszka + medalion z puklem włosów Yako: https://i.imgur.com/xOQrcNC.jpg // Event: szary płaszcz, czarny golf, spodnie khaki ze zwężanymi nogawkami, skórzane, czarne trapery, przeciwsłoneczne lenonki
Znaki szczególne : Czarne twardówki oczu, bursztynowe tęczówki, cienka blizna na brodzie od lewego kącika ust
Pod ręką : klucz do domu Yako i mieszkania, pieniądze // Event:
Broń : Nóż ceramiczny, sztylet, kusza
Zawód : Najemnik do prac wszelakich, zielarz
Stan cywilny : Zajęty
Bestie : Furor (Furbo), Kapeluterek
Stan zdrowia : Zszargane nerwy

Specjalne : Administrator, Strażnik toku fabuły
Liczba postów : 113
Dołączył : 23/07/2018

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Moe on Nie 12 Maj 2019, 08:09

Twarz miał schowaną między kolanami, więc nie słyszał jak Gawain zaczął się ruchać na łóżku. Słysząc swoje imię, wyraźnie się wystraszył. Podniósł głowę i otworzył szeroko swoje oczy, które były lekko zaczerwienione. Był naprawdę w szoku. Nie potrafił się ruszyć.
Zignorował pytanie mężczyzny i gdy tylko się lekko podniósł, rzucił się na niego i przytulił mocno. Znów się popłakał. Nie chciał go puścić - myślałem...że pan też umar.... - powiedział, nie przejmując się tym, że miał na sobie tylko koc - nie chcę być sam... - dodał jeszcze. Wiedział, że nie może tutaj zostać na zawsze...ale chciał tutaj pobyć choć chwilę. Nie chciał teraz być sam. Bał się, że Ci, którzy go pobili znów mu coś zrobią...
Odsunął się jednak w końcu i spojrzał na niego - ale...nie zostawi mnie pan na ulicy prawda? - zapytał z nadzieją, przypominając obie, że coś powiedział i pójściu po ubrania. Widać było, że naprawdę się bał. Że był wystraszony to bardzo.
Cofnął się bardziej i przytaknął głową, że Gaw musi się ogarnąć. Spojrzał też na plamę na łóżku - przepraszam....jak się obudziłem...już było - przyznał i skulił się w sobie.
- Ja...nie jestem głodny... - opuścił wzrok. No dobrze...był głodny, ale jakoś nie miał ochoty na jedzenie. Zaburczało mu w brzuchu przez co skulił się bardziej. Otulił się mocniej kocem i poszedł jednak spróbować trochę zjeść. Siedział w kuchni i dziubał do jedzenia. Coś tam zjadł, ale nie za wiele. Nie odzywał się i nie ruszał z miejsca, póki Gawain nie był gotowy.
Moe
Moe

Wiek : ok 10-11 lat
Wzrost / Waga : 138/20
Aktualny ubiór : Na duża, poplamiona, szara koszula, luźne, poniszczone spodnie
Pod ręką : nic
Stan zdrowia : skręcony nadgarstek

Liczba postów : 58
Dołączył : 06/04/2019

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Gawain on Nie 12 Maj 2019, 14:08

Ledwo się podniósł i opanował zawroty głowy, gdy Moe prawie przewrócił go z powrotem na łóżko. Westchnął ciężko i poklepał dzieciaka po plecach. Okropna z niego przylepa. - Przecież oddychałem. Nie potrafisz... a zresztą. - Zrezygnował z pouczania spanikowanej sieroty. Już wolał przytulasa niż beksę. - Nie jesteś sam. Ile razy mam ci powtarzać, że jeśli będziesz miał kłopoty, możesz szukać u mnie pomocy? - Delikatnie go od siebie odsunął. Spojrzał na mieszkanie. To nie było miejsca dla dorastającego Cienia. Nie miał żarcia, łóżka, składował pełno niebezpiecznych substancji.
- Nie wykopię cię. Możesz u mnie trochę zostać, ale musimy znaleźć dla ciebie miejsce. Może jakąś czynszówkę. Powinno cię być stać, ale lepiej żebyś trzymał swoje rzeczy u mnie, żeby cię od razu nie okradli. - Zmierzwił wielobarwne włosy malca. Nie wytrzymaliby ze sobą. Moe był kryształowo prawy, a jego moralizatorskie poglądy nie działały w świecie, w którym poruszał się Keer. Jakby za każdym razem miał słuchać, że ma nie pić, nie włóczyć się po knajpach i w ogóle powinien być milszy dla innych, to chyba sam strzeliłby sobie w pysk, żeby nie przywalić małemu.
- Przestań. Zapomniałem, że dałem ci dwie szklanki zanim położyłem ci spać... a skoro o tym mowa, sam muszę się odlać - Uciął rozmowę i skoczył do łazienki.
Obrzucił wannę pełną chłodnej wody smutnym spojrzeniem. Zdąży wziąć tylko prysznic, ogolić się i ubrać, a potem heja, wraca do akcji.

- To jak? Gotowy? - zapytał, przeciągnąwszy golf przez głowę. Przeczesał wilgotne włosy palcami i rzucił Moe ciuchy oraz kilka metrów bawełnianych pasów. - Obwiąż nimi nadmiar materiału na nogach i przedramionach. - Nawrzucał drew do pieca i zaczął go rozpalać, żeby mieli ciepło, gdy wrócą późną nocą. Gdy ogień się rozhulał, poszedł się przepakować, zlać swój wczorajszy wywar do fiolki oraz ściągnąć mokre prześcieradło.

_________________
Ratunku! Boję się! - Page 2 GqoufxaRatunku! Boję się! - Page 2 OD2UQagRatunku! Boję się! - Page 2 GwEGJEq
Gawain
Gawain
SCR

Godność : Gawain Keer
Wiek : Wygląda na około 30 lat.
Rasa : Cień
Lubi : Śliwkową nalewkę, fiolet
Nie lubi : Gotować, ślimaków, niespodzianek
Wzrost / Waga : 183 cm / 76 kg
Aktualny ubiór : https://i.imgur.com/xewvmNm.jpg + Blaszka + medalion z puklem włosów Yako: https://i.imgur.com/xOQrcNC.jpg // Event: szary płaszcz, czarny golf, spodnie khaki ze zwężanymi nogawkami, skórzane, czarne trapery, przeciwsłoneczne lenonki
Znaki szczególne : Czarne twardówki oczu, bursztynowe tęczówki, cienka blizna na brodzie od lewego kącika ust
Pod ręką : klucz do domu Yako i mieszkania, pieniądze // Event:
Broń : Nóż ceramiczny, sztylet, kusza
Zawód : Najemnik do prac wszelakich, zielarz
Stan cywilny : Zajęty
Bestie : Furor (Furbo), Kapeluterek
Stan zdrowia : Zszargane nerwy

Specjalne : Administrator, Strażnik toku fabuły
Liczba postów : 113
Dołączył : 23/07/2018

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Moe on Pon 13 Maj 2019, 09:41

- Ale...jakby pan odszedł..tak jak tatuś...to jakbym mógł to pana przyjść? - zapytał, tłumacząc jednocześnie swoje rozumowanie. Bo czyż było błędne? Był w zbyt wielkim szoku, żeby myśleć o takich sprawach jak temperatura ciała, czy też czy ktoś oddycha. Gawain nie chciał się obudzić, nawet nie mamrotał przez sen to dla dziecka, które dopiero co straciło najbliższą sobie osobę jednoznaczne z tym, że ktoś zmarł.
Przytaknął głową, gdy już się cofnął. Wiedział, że nie może tutaj zostać. Poza tym często pan Gawain wyjeżdżał, więc raczej nie mógłby tutaj siedzieć. Cieszył się jednak, że przynajmniej na chwilę może tutaj odpocząć. Może te złe istoty sobie pójdą gdzieś i nie będą go więcej zaczepiać. Naprawdę się bał, że to się powtórzy. W końcu nie umiał się bronić...
I tak był zawstydzony przez to co zrobił. Nie był już małym dzieckiem by się moczyć. Ale nie chciał kontynuować tematu. Skoro rudy Cień nie był zdenerwowany to nie będzie naciskał.

Zjadł tylko troszkę. Nie czuł smaku, ale i tak miał problem, żeby to przełknąć. Nie miał w ogóle apetytu i miał nadzieję, że potem uda mu się coś zjeść, Nie chciał przecież wybrzydzać.
Wziął ubrania i ubrał się, a następnie z lekkim trudem obwiązał ramiona i nogi. Był gotowy do drogi. Przyglądał się niepewnie jak rudzielec po nim sprząta. Nie za bardzo wiedział co robić. Stał więc i wykrzywiał palce, strzelając nimi lekko.
Moe
Moe

Wiek : ok 10-11 lat
Wzrost / Waga : 138/20
Aktualny ubiór : Na duża, poplamiona, szara koszula, luźne, poniszczone spodnie
Pod ręką : nic
Stan zdrowia : skręcony nadgarstek

Liczba postów : 58
Dołączył : 06/04/2019

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Gawain on Sob 18 Maj 2019, 09:10

Gawain spojrzał na Moe i pochylił się ku niemu. - To by mnie nie było i wtedy faktycznie byłbyś sam, ale zawsze znajdzie się ktoś chętny na wymianę. Szukaj sprzymierzeńców, gdziekolwiek nie pójdziesz. - Patrzył mu prosto w oczy. - Z nami było tak samo. Ty chciałeś żebym cię uczył, ja potrzebowałem kogoś do pomocy. Tak się poznaje innych. Przy okazji. Mimochodem. Jakoś tak. - Poklepał go po ramieniu. Odwrócił się i wbił wzrok w podłogę. A potem nagle zaczyna ci zależeć, angażujesz się i dostajesz kopa między jaja...

Moe szybko się zebrał. Stał i delikatnie się przeciągał, ale nadal wyglądał na okropnie zabiedzonego. - Czeka nas dłuższa wycieczka, dlatego najpierw pójdziemy do żarłodajni. - Wyciągnął z kieszeni zegarek. O tej porze powinni dostać zupę z podsmażonych warzyw i kawał gotowanego mięsa, a dalej od Mrocznych Zaułków - pieczyste. Nie chciał ciągać dzieciaka po tawernach Miasta Lalek, dlatego lepiej by trzymali się swojej dzielnicy. Śniadaniowe jedzenie było strawniejsze dla żołądka, więc delikatesy musiały poczekać. - Na co miałbyś ochotę? - zapytał. Otworzył drzwi i gestem zaprosił Moe. - Mam nadzieję, że lubisz zbożową kawę - dodał i po raz pierwszy dzisiejszego poranka uśmiechnął się.

_________________
Ratunku! Boję się! - Page 2 GqoufxaRatunku! Boję się! - Page 2 OD2UQagRatunku! Boję się! - Page 2 GwEGJEq
Gawain
Gawain
SCR

Godność : Gawain Keer
Wiek : Wygląda na około 30 lat.
Rasa : Cień
Lubi : Śliwkową nalewkę, fiolet
Nie lubi : Gotować, ślimaków, niespodzianek
Wzrost / Waga : 183 cm / 76 kg
Aktualny ubiór : https://i.imgur.com/xewvmNm.jpg + Blaszka + medalion z puklem włosów Yako: https://i.imgur.com/xOQrcNC.jpg // Event: szary płaszcz, czarny golf, spodnie khaki ze zwężanymi nogawkami, skórzane, czarne trapery, przeciwsłoneczne lenonki
Znaki szczególne : Czarne twardówki oczu, bursztynowe tęczówki, cienka blizna na brodzie od lewego kącika ust
Pod ręką : klucz do domu Yako i mieszkania, pieniądze // Event:
Broń : Nóż ceramiczny, sztylet, kusza
Zawód : Najemnik do prac wszelakich, zielarz
Stan cywilny : Zajęty
Bestie : Furor (Furbo), Kapeluterek
Stan zdrowia : Zszargane nerwy

Specjalne : Administrator, Strażnik toku fabuły
Liczba postów : 113
Dołączył : 23/07/2018

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Moe on Pon 20 Maj 2019, 21:23

Oczy dziecka były mętne, bez wyrazu, mimo iż przed chwilą ciekły z nich łzy, nie było już widać wilgoci. Przytaknął głową, że rozumie. Ma szukać sprzymierzeńców...myślał, że ma ich trochę, a nawet nie wiedział, czy teraz chciał mu ktoś pomóc czy też nie. Nadal nie pamiętał, co działo się po tym jak się ocknął po pobiciu. Był w transie i dopiero to, że został tutaj przyniesiony jakoś wyrwało go z tego transu.

Początkowo nie załapał o jaką wycieczkę chodzi, ale chyba mieli iść po ubrania. Tak...pewnie o to chodzi, bo przecież o co innego? Przytaknął więc tylko głową, zgadzając się na taką kolejność rzeczy. Nie był jednak zbyt głodny ale może jak poczuje coś smacznego to się to zmieni? Nie wiedział...z resztą jakoś nie było to dla niego teraz ważne.
Miał tylko nadzieję, że mężczyzna nie zostawi go gdzieś. Nie porzuci. Miał zamiar więc się trzymać blisko i nie oddalać ani na chwilę.
Słysząc pytanie, spojrzał na rudzielca swoim mętnym spojrzeniem - nie wiem...nie piłem nigdy... - przyznał - a kawa nie jest dla dorosłych? - zapytał i gdy został wypuszczony z mieszkania, wyszedł i poczekał zaraz za drzwiami. Gdy ruszyli już w drogę, trzymała się faktycznie blisko swojego opiekuna. Nawet próbował złapać go za rękę, ale widać, że Cień nie jest na to zbyt chętny, zrezygnował z dalszych prób.
Moe
Moe

Wiek : ok 10-11 lat
Wzrost / Waga : 138/20
Aktualny ubiór : Na duża, poplamiona, szara koszula, luźne, poniszczone spodnie
Pod ręką : nic
Stan zdrowia : skręcony nadgarstek

Liczba postów : 58
Dołączył : 06/04/2019

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Gawain on Pią 24 Maj 2019, 21:57

Cień zerknął na Moe i zamknął drzwi. - Zbożową może pić każdy. Nie jest gorzka. Powinna ci zasmakować - wytłumaczył i schował klucze do kieszni. Poprowadził chłopca dobrze znaną mu drogą do góry i na zewnątrz. Kolejny wieczór upraszał się o ich towarzystwo.
Tak jak postanowił Keer, pociągnął młodego do Miasta Lalek. Atmosfera była przyjaźniejsza, ciuchy mniej skąpe, a piwo nierozwodnione. Początkowo tęczowowłosy próbował uczepić się jego ręki, ale nie chciał dawać mu złudzeń. Nie był jego ojcem, a tym bardziej materiałem na niego. Nie mówił wiele, jedynie zwracał uwagę na nierówności nawierzchni, walający się syf lub kazał trzymać się blisko, gdy mijali mniej ciekawe jednostki.
Po jakichś dwudziestu minutach kluczenia uliczkami, Gawain wszedł do jednego ze sklepów.
- Vel, Van, Vir. Dobry wieczór - zwrócił się kolejno do braci. Pierwszy, tyczkowaty, mierzył prawie dwa metry, drugi był wzrostu średniego - odrobinę niższy od rudzielca, natomiast trzeci pół głowy wyższy od Moe i to właśnie on pierwszy spostrzegł dziecko.
- Pan Keer dziś nie sam? Chyba gdzieś widziałem tę buźkę... - gładko ogolony świniaczek poprawił wielokolorowe szkła i zakręcił wąsami.
- O ile mnie pamięć nie myli, przynosił ci leki na niestrawność - rzucił pewnym głosem Gawain, który już zajął się oglądaniem ubrań. Vir zbiesił się i fuknął pod nosem, po czym przeszedł za ladę i wszedł po schodkach, by mógł zza niej wyjrzeć. Zerknął na Cienia znad okularów, z trzaskiem otworzył księgę i zaczął przeglądać rachunki. Milczący Van zajmował się każdym pyłkiem na drogich płaszczach i gładził futra przy każdej okazji - Keer od dawna podejrzewał go o jakiś rodzaj fetyszu lub lekki autyzm. Lepiej było zostawić go samego sobie. Ostatnia próba nawiązania kontaktu skończyła się panicznym zawodzeniem, którego nic nie mogło zatrzymać. Naprzód wystąpił Vel, który rozciągnął szpakowatą twarz w karykaturalnym uśmiechu, pochylając się nad klientami. Złożył dłonie i wciągnął powietrze przez szparkowate nozdrza wąskiego nosa.
- Panie Keer... już dawno pan do nas nie zaglądał. - Jakimś cudem do artykułowania dźwięków nie musiał poruszać ustami. - Czy dziś też mierzymy? - zapytał z nieukrywaną ekscytacją, nie spuszczając go z bladoniebieskich oczu.
- Tylko na tego tam. Jedno ubranie robocze, ale zwykłe. Drugie codzienne - Odparł i oparł się o rzeźbiony filar. Vel cofnął się jak oparzony z zniesmaczoną miną. - Śmiało Moe, wybierz fason i materiał, który przypadnie ci do gustu - wskazał dłonią na chłopca. Starał się nie zwracać uwagi na nadchodzącego Vana, ale gość prawie wsadzał mu nos w ucho, gdyż kończył obmacywanie rzędu wieszaków.

_________________
Ratunku! Boję się! - Page 2 GqoufxaRatunku! Boję się! - Page 2 OD2UQagRatunku! Boję się! - Page 2 GwEGJEq
Gawain
Gawain
SCR

Godność : Gawain Keer
Wiek : Wygląda na około 30 lat.
Rasa : Cień
Lubi : Śliwkową nalewkę, fiolet
Nie lubi : Gotować, ślimaków, niespodzianek
Wzrost / Waga : 183 cm / 76 kg
Aktualny ubiór : https://i.imgur.com/xewvmNm.jpg + Blaszka + medalion z puklem włosów Yako: https://i.imgur.com/xOQrcNC.jpg // Event: szary płaszcz, czarny golf, spodnie khaki ze zwężanymi nogawkami, skórzane, czarne trapery, przeciwsłoneczne lenonki
Znaki szczególne : Czarne twardówki oczu, bursztynowe tęczówki, cienka blizna na brodzie od lewego kącika ust
Pod ręką : klucz do domu Yako i mieszkania, pieniądze // Event:
Broń : Nóż ceramiczny, sztylet, kusza
Zawód : Najemnik do prac wszelakich, zielarz
Stan cywilny : Zajęty
Bestie : Furor (Furbo), Kapeluterek
Stan zdrowia : Zszargane nerwy

Specjalne : Administrator, Strażnik toku fabuły
Liczba postów : 113
Dołączył : 23/07/2018

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Moe on Pią 24 Maj 2019, 23:55

Nie mógł liczyć na to, że Cień poda mu rękę. Przez to skulił się jeszcze bardziej. Szedł trochę za swoim przewodnikiem i tylko zbliżał się trochę bardziej gdy rudzielec mu to nakazywał. Nie odzywał się jednak w ogóle. Szedł potulny i cichutki. Nie miał na nich ochoty. Chciałby gdzieś się schować, ale wiedział, że nie może. Tak bardzo by chciał po protu zniknąć...nie musiałby się niczym przejmować.
Gdy weszli do jakiegoś budynku, tylko schował się za rudzielcem. Był tutaj, ale i tak nie chciał tutaj być. Był tutaj przyprowadzony ale po co...po ubrania? Nie mogli po prostu zajść do sklepu? Byłoby o wiele prościej. Dlaczego musieli przyjść w miejsce, w którym będzie musiał być w centrum uwagi? Źle się czuł...nie tylko dlatego, że bolała go głowa i był przeziębiony, co pokazywał tym, że co chwila kaszlał, do tego było widać, że coś jest nie tak.
Spojrzał na rudzielca, gdy ten kazał mu coś wybrać. Ale...on się na tym nie znał! Skąd miał wiedzieć co lubi? Co mu się podoba?
Westchnął jednak i przejrzał ubrania. Wybrał do pokazania zwykłą koszulę zakładaną przez głowę oraz luźne spodnie. Wygodne i dobre na każda pogodę oraz miejsce. Nie wybrał jednak materiału. Nie znał się kompletnie na tym. Pozostawił wybór dorosłym. Chciał już sobie stąd iść. Chciał się schować gdzieś i nie być już w centrum uwagi....
Moe
Moe

Wiek : ok 10-11 lat
Wzrost / Waga : 138/20
Aktualny ubiór : Na duża, poplamiona, szara koszula, luźne, poniszczone spodnie
Pod ręką : nic
Stan zdrowia : skręcony nadgarstek

Liczba postów : 58
Dołączył : 06/04/2019

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Gawain on Wto 04 Cze 2019, 21:38

Skrobanie pióra i okazyjne stukanie stalówki o kałamarz wypełniały ciszę. Van przepchał się za Cieniem, więc ten mógł znów w spokoju opierać się o filar, a Vel ze złożonymi rękoma i twarzą pochyloną ku dziecku jedynie obracał się, by móc na nie nieprzerwanie patrzeć. Keer zmarszczył brwi. Widział jak typ zdejmuje miarę Moe samym wzrokiem, gdy nagle ich oczy się spotkały. Mężczyzna ponownie się uśmiechnął i przekrzywił głowę, jakby sądził, że dzięki temu wyda się mniej przerażający i nienaturalny.
- Coś niezdecydowany jest, a panu zawsze spieszno... - napomknął prześmiewczo, choć powolny rytm i elegancki ton nigdy nie znikały z jego głosu. - Pana garnitur nadal czeka na odbiór. - Obrócił się lekko i wskazał wyciągniętą ręką wgłąb sklepu.
- I sobie jeszcze poczeka! - Keer zaśmiał się, szczerze rozbawiony uwagą krawca, lecz jedno spojrzenie na Moe natychmiast starło jego uśmiech. - Niespieszno mi w tamte strony i dziś radzę się powściągnąć - dodał ostrzegawczo.
- Dajże mu spokój. Już z pięciu nieboszczyków dziś miarę zdjąłeś. Mało ci smrodu czy co? - odezwał się Vir, który na moment podniósł wzrok znad księgi rachunkowej i natychmiast tego pożałował, bo Gawain właśnie przewiercał go swoim własnym, machając dłonią przy swoim karku.  
Vir wymruczał coś w odpowiedzi, a Cień podszedł do chłopca, by wziąć od niego ubrania.
- Pokaż co tam masz - westchnął niepocieszony. Krój był dobry, ale materiał słaby. Za szybko się przetrze. Chwilę pogrzebał i wyciągnął dwa podobne zestawy, ale wyższej jakości. Odwrócił się do małego i spojrzał najpierw na dziecko, a potem znów na ubrania. Moe cały się mienił. Tęczowy odblask na włosach, różnokolorowe oczy - czemu miałby ich nie podkreślić?
- Nie chcesz czegoś bardziej... ja wiem? Kolorowego? - zagadnął niepewnie.

_________________
Ratunku! Boję się! - Page 2 GqoufxaRatunku! Boję się! - Page 2 OD2UQagRatunku! Boję się! - Page 2 GwEGJEq
Gawain
Gawain
SCR

Godność : Gawain Keer
Wiek : Wygląda na około 30 lat.
Rasa : Cień
Lubi : Śliwkową nalewkę, fiolet
Nie lubi : Gotować, ślimaków, niespodzianek
Wzrost / Waga : 183 cm / 76 kg
Aktualny ubiór : https://i.imgur.com/xewvmNm.jpg + Blaszka + medalion z puklem włosów Yako: https://i.imgur.com/xOQrcNC.jpg // Event: szary płaszcz, czarny golf, spodnie khaki ze zwężanymi nogawkami, skórzane, czarne trapery, przeciwsłoneczne lenonki
Znaki szczególne : Czarne twardówki oczu, bursztynowe tęczówki, cienka blizna na brodzie od lewego kącika ust
Pod ręką : klucz do domu Yako i mieszkania, pieniądze // Event:
Broń : Nóż ceramiczny, sztylet, kusza
Zawód : Najemnik do prac wszelakich, zielarz
Stan cywilny : Zajęty
Bestie : Furor (Furbo), Kapeluterek
Stan zdrowia : Zszargane nerwy

Specjalne : Administrator, Strażnik toku fabuły
Liczba postów : 113
Dołączył : 23/07/2018

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Moe on Wto 04 Cze 2019, 22:38

Widać było, że chłopcu nie podoba się jak mężczyzna na niego patrzy. Był zdecydowanie z blisko i do tego wyglądał strasznie. Gawain mógł spokojnie zauważyć jak dzieciak jest spięty. Mimo to jednak grzecznie oglądał ubrania, próbując dość nieudolnie coś wybrać...
Nawet nie zwrócił uwagi na słowa drugiego mężczyzny. I chyba dobrze, bo raczej by mu się nie spodobały. Starał się być grzeczny, nie płakać, nie pamiętać...ale było to trudne, a takie słowa tylko by mu to jeszcze bardziej utrudniły o ile w ogóle nie uniemożliwiły to, żeby nie myśleć o stracie jaka go spotkała.
Oddał grzecznie ubranie i patrzył na Cienia, czekając na werdykt. Dla niego było ważne tylko by było to wygodne i tyle...no jeszcze by było wytrzymałe ale nie znał się na materiałach. Wygląd ubrań już go mało obchodził.
Słysząc pytanie spojrzał znów na ubrania potem na swojego tymczasowego opiekuna i wzruszył ramionami - i tak pewnie za chwilę będzie brudne i szare...to nie lepiej wziąć od razu w tym kolorze? Z resztą...obojętne ... - dodał jeszcze na koniec i spojrzał na Keera z nadzieją w oczach, że będą mogli już stąd iść. Nie chciał być teraz w centrum uwagi. Ubrania nie są aż takie ważne, a młodzik naprawdę nie czuł się komfortowo.
Kolor był mu naprawdę obojętny, więc jeśli Cień wybrał coś podkreślającego walory chłopca, ten nie sprzeciwiał się. Nie ociągał też w niczym, by móc jak najszybciej opuścić to dziwne miejsce.
Moe
Moe

Wiek : ok 10-11 lat
Wzrost / Waga : 138/20
Aktualny ubiór : Na duża, poplamiona, szara koszula, luźne, poniszczone spodnie
Pod ręką : nic
Stan zdrowia : skręcony nadgarstek

Liczba postów : 58
Dołączył : 06/04/2019

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Gawain on Pon 24 Cze 2019, 20:46

Vel nadal się szczerzył, lecz po komentarzu Moe nie można było nazwać jego grymasu uśmiechem. Wyglądał na wzburzonego.
PRRRAST
CHRRRUP
Gawain aż obrócił głowę, bo chyba jeszcze nigdy nie słyszał tak donośnego strzelania palcami.
- UBRANIA SIĘ PIERZE - niski warkot przetoczył się przez pomieszczenie. Dotąd bladoniebieskie oczy przybrały barwę żywej czerwieni, a szarawa skóra spurpurowiała. Skrobanie pióra ustało, Van przestał otaczać futra boską czcią i wpatrywał się w brata bezrozumnym wzrokiem bydła po lobotomii.
- Moe, do wyjścia. Byle powoli. - Cień zasłonił chłopca własnym ciałem i zaczął ostrożnie przepychać go do drzwi.
TRZASK
CHRUP
- UBRANIA SIĘ SZANUJE - Sondowate palce wydłużały się i przekształcały w szpony.
- Hej, ej, ej! - Vir szybciutko zbiegł po schodach na swoich małych, galaretkowatych nóżkach i złapał Vela za skraj płaszcza. Zaparł się z całych sił, marszcząc się na twarzy i sapiąc. - Zooostaw! Prze-stań! Pięknie proszę! No Vel, weź! Ostatnio poszło o lamówki, a wcześniej o splot nici! - Sklepikarz próbował uspokoić Vela, ale ten tylko ciągnął go za sobą. Kroczył wolno i równie powoli unosił szponiastą dłoń w górę. Dokładnie w tempie, w którym poruszał się jego aktualny cel.
- Nie panikuj. Nie uciekaj. - Powiedział spokojnie i rzucił okiem na Vana.
Chłopak stał i cały się trząsł, po czym skulił się na podłodze i wpełzł pomiędzy płaszcze. Nie mieli już dużo czasu. Zaraz mu żyłka pęknie i zacznie się wydzierać, a wtedy będzie źle, oj na chuja boga wzywanego przez ludzi, koszmarnie.
Vir puścił rozjuszonego Vela i teraz okładał go pięściami. Nie odniósł żadnych zadowalających skutków. - Ty przebrzydły purysto! A może on lubi szary, co? Co ci do tego?! - Toczył pianę, że aż osadzała się na jego wąsach.

_________________
Ratunku! Boję się! - Page 2 GqoufxaRatunku! Boję się! - Page 2 OD2UQagRatunku! Boję się! - Page 2 GwEGJEq
Gawain
Gawain
SCR

Godność : Gawain Keer
Wiek : Wygląda na około 30 lat.
Rasa : Cień
Lubi : Śliwkową nalewkę, fiolet
Nie lubi : Gotować, ślimaków, niespodzianek
Wzrost / Waga : 183 cm / 76 kg
Aktualny ubiór : https://i.imgur.com/xewvmNm.jpg + Blaszka + medalion z puklem włosów Yako: https://i.imgur.com/xOQrcNC.jpg // Event: szary płaszcz, czarny golf, spodnie khaki ze zwężanymi nogawkami, skórzane, czarne trapery, przeciwsłoneczne lenonki
Znaki szczególne : Czarne twardówki oczu, bursztynowe tęczówki, cienka blizna na brodzie od lewego kącika ust
Pod ręką : klucz do domu Yako i mieszkania, pieniądze // Event:
Broń : Nóż ceramiczny, sztylet, kusza
Zawód : Najemnik do prac wszelakich, zielarz
Stan cywilny : Zajęty
Bestie : Furor (Furbo), Kapeluterek
Stan zdrowia : Zszargane nerwy

Specjalne : Administrator, Strażnik toku fabuły
Liczba postów : 113
Dołączył : 23/07/2018

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Moe on Sro 10 Lip 2019, 10:54

Aż podskoczył, gdy mężczyzna zaczął się dziwnie zachowywać. Od razu schował się za starszym Cieniem, przełykając głośno ślinę. Ale co on takiego powiedział? Tylko prawdę! Co w tym złego?
Cofał się tak jak powiedział mu pan Keer. Powoli, starając się nie uciekać. Bał się i to bardzo, cały się trząsł. Ostatnio miał o wiele za dużo wrażeń jak na swój wiek. Gdyby chociaż były jakieś przyjemne...ale nieeee musiały być takie, które będą go straszyć, męczyć, albo po prostu dobijać...no super.
- Ja...ja dużo...biegam...więc się kurzą, a szkoda by było zmieniać ubrania co chwila.... - spróbował załagodzić jakoś sytuacje, łapiąc rudowłosego za rękaw. Nie wychodził zza niego. Wiedział, że on wie lepiej jak ma się zachować.
Nie rozumiał zachowania mężczyzn. Krzyczeli na siebie wyzywali. On ściskał mocno palce na materiale ubrań Keera i starał się nie rozpłakać. Znowu zrobił coś nie tak, znów ktoś był przez niego zły. Łzy popłynęły mu po policzkach i nagle po prostu nie wytrzymał - przestańcie....PRZESTAŃCIE! - krzyknął, a w stronę kłócących się mężczyzn pomknęła mroczna, wysoka, dość straszna postać, wyglądająca jakby chciała ich zaatakować. Jednak przeszła przez niech, a chłopiec złapał się za głowę, kucnął i po prostu rozpłakał.
Moe
Moe

Wiek : ok 10-11 lat
Wzrost / Waga : 138/20
Aktualny ubiór : Na duża, poplamiona, szara koszula, luźne, poniszczone spodnie
Pod ręką : nic
Stan zdrowia : skręcony nadgarstek

Liczba postów : 58
Dołączył : 06/04/2019

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Gawain Yesterday at 15:34

Vel był głuchy na tłumaczenia Moe i krzyki brata. Nie opuścił gardy nawet o milimetr.
- TO NOŚ SZMATY, A NIE MOJE UBRANIA! - Dudnienie zza zębów rytmem i siłą przypominało ciosy jakie chciałby wyprowadzić, gdyby ciało mu na to pozwoliło.
Keer podskoczył w miejscu, po czym obejrzał się na krzyczącego dzieciaka. Kątem oka widział, jak Vel wykorzystuje szybszy ruch Moe, by samemu się odsunąć, ale gdy tylko zorientował się, że cienista postać była zaledwie jarmarczną sztuczką, znów ślamazarnie ruszył w ich kierunku.
O ile tyczkowaty krawiec, którego górne i dolne zęby chyba zdążyły się już zespolić, nie przejawiał strachu, to jego brat schowany w ukochanych ubraniach już tak. Usłyszawszy płacz dziecka, sam zaczął cicho chlipać i coś szeptać. Vir przestał szarpać Vela, a jego czerwonawa twarz została pozbawiona wyrazu. Zbladła i obwisła. Vel też jakby stracił zapał. Czerwony błysk w jego oczach nie zanikł, ale spięte i lekko uniesione brwi sprawiały, że wyglądał jak przeraźliwie smutny strach na wróble. Wpatrywał się gdzieś w przestrzeń i trząsł.
Keer zacisnął powieki i resztą sił wyciszył dźwięki wokół nich, zanim chęć ukręcenia dla siebie stryczka zdołała ogarnąć jego umysł i serce. Wziął głęboki oddech, po czym złapał Moe za kołnierz i dosłownie pociągnął go za drzwi. Miał gdzieś, że mały się mazgai i wolałby teraz schować się za maminą spódnicą. Zamykając drzwi spojrzał tylko na Vira. Tym razem nie mógł mu pomóc. Gdyby wziął dziś ze sobą kuszę to jeszcze dałby jakoś radę, ale dziś miał zająć się Moe. Poza tym to nie był ani pierwszy, ani najgorszy atak Vana.
Targał za sobą Moe przez całą uliczkę. Dopiero wtedy przystanął i ściągnął z nich zasłonę ciszy.
-No już. Nie wyj. Mieliśmy jeść, pić i odpoczywać. - Spojrzał na trzymane przez siebie ubrania, a potem powiódł wzrokiem po szyldach. - Ty wybierasz knajpę. - Niepewnie pogładził go po głowie. Chciał zbyć pytania o dziwnych braci i szybko zmienić niewygodny temat. Przynajmniej dopóki Moe nie poczuje się lepiej.

_________________
Ratunku! Boję się! - Page 2 GqoufxaRatunku! Boję się! - Page 2 OD2UQagRatunku! Boję się! - Page 2 GwEGJEq
Gawain
Gawain
SCR

Godność : Gawain Keer
Wiek : Wygląda na około 30 lat.
Rasa : Cień
Lubi : Śliwkową nalewkę, fiolet
Nie lubi : Gotować, ślimaków, niespodzianek
Wzrost / Waga : 183 cm / 76 kg
Aktualny ubiór : https://i.imgur.com/xewvmNm.jpg + Blaszka + medalion z puklem włosów Yako: https://i.imgur.com/xOQrcNC.jpg // Event: szary płaszcz, czarny golf, spodnie khaki ze zwężanymi nogawkami, skórzane, czarne trapery, przeciwsłoneczne lenonki
Znaki szczególne : Czarne twardówki oczu, bursztynowe tęczówki, cienka blizna na brodzie od lewego kącika ust
Pod ręką : klucz do domu Yako i mieszkania, pieniądze // Event:
Broń : Nóż ceramiczny, sztylet, kusza
Zawód : Najemnik do prac wszelakich, zielarz
Stan cywilny : Zajęty
Bestie : Furor (Furbo), Kapeluterek
Stan zdrowia : Zszargane nerwy

Specjalne : Administrator, Strażnik toku fabuły
Liczba postów : 113
Dołączył : 23/07/2018

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 2 z 2 Previous  1, 2

Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach