Domek Skrzydlatego Liska

Strona 4 z 4 Previous  1, 2, 3, 4

Go down

Pisanie autorstwa Tulka on Sob 13 Kwi 2019, 12:06

First topic message reminder :

Domek Skrzydlatego Liska - Page 4 1fyctkN
Gdzieś w Malinowym Lesie, niedaleko Polany Melodii, stoi mały, samotny domek, otoczony odradzającym się, ogródkiem. Jest on niewielki, zbudowany z kamienia. Ma dwa pięterka oraz drewniany dach. Jednak wewnątrz jest o wiele bardziej przestrzenny niż się wydaje. Ot, magia!
Na parterze znajduje się mały przedpokoik z szafą, do której można schować kurtki oraz obuwie. Jest tam też miejsce na parasole, bo przecież nawet w Krainie Luster pada. I to nie tylko deszcz czy śnieg! Zaraz potem wchodzi się do jadalni, w której na środku znajduje się stół z czterema skrzydłami. Jest on zawsze przykryty ładnym obrusem zdobionym w motywy kwiatowe. Na środku znajduje się wazon zawsze ze świeżymi kwiatami oraz miseczka z malinami wielkości jabłek. W końcu tych tutaj nie brakuje. Na podłodze stoją dwie miseczki, jedna na wodę, druga na karmę. Tak samo jak na parapecie. Choć tam jest tylko jedna na karmę. Żeby Kropka i Amber się nie zjadły nawzajem.
Dalej wchodzi się do niewielkiej ale nie zagraconej kuchni. Jest tam dość miejsca by spokojnie dwie osoby mogły razem pracować, choć jak tam wparuje pewien Wilk to oczywiście tylko marudzi, że miejsca jest za mało! Ale po co więcej? Mała kuchenka, lodówka, szafki na składniki oraz na naczynia i sztućce. Są też ładne blaty, na których poustawiane są przyprawy oraz półeczka na książki kucharskie.
Na prawo od jadalni znajduje się salonik. Ten sam, w którym leżała Marionetka, gdy Tulka pojawiła się tutaj pierwszy raz. Kwiatów jednak tam nie było, tak samo jak ich zapachu. W pokoiku znajduje się stolik kanapa oraz fotel. Na jednak ścianie widnieje namalowany Cień dwóch, przytulających się do siebie osób. By pamiętać po kim otrzymała ten dom. Obok nich, pięknym pismem napisane - "Kieruj się sercem. Ono wskaże Ci drogę ~ Lukel i Kaise" Ten sam tekst, który miała napisany na wieczku swojego Bursztynowego Kompasu. Kanapa rozkłada się w bardzo wygodne łóżko, by mogła kogoś u siebie spokojnie ugościć. Zmieszczą się na nim spokojnie dwie osoby.
Z drugiej strony domku znajduje się łazienka, składająca się z kabiny prysznicowej, umywalki, nad którą wisi ładnie, ręcznie zdobione lustro i toalety, oraz szafki na ręczniki i środki czystości. Cała utrzymana w jasnych kolorach.
Na piętrze można znaleźć mały pokoik, który robi za biblioteczkę, łazienkę, która różni się tylko tym, że zamiast prysznica znajduje się w niej wanna, dość spora, oraz sypialnia.
Ta ostatnia posada duże łóżko, okno dachowe, szafę na ubrania. Jest też szafa na pościel i koce oraz komoda i szafka na przyrządy dla zwierzaków. W kącie leży koszyk, w którym śpią jej dziewczynki. W sypialni ściany są jasne i ciepłe. Można też wyjść stąd na mały balkonik, na tyłach domku.
W całym domu jest jasno, bo poza łazienką na parterze wszędzie znajdują się okna, które rozświetlają domek. Jest tam też na tyle dużo miejsca, że Julia spokojnie może rozprostować swoje skrzydła.

Obok domu znajduje się stajnia, w której zmieszczą się cztery konie. Dwa boksy są już zajęte, przez Albę, klacz o śnieżnobiałej sierści, śmiesznych uszach oraz czerwonym i błękitnym oku, którą otrzymała od Księcia Vaele oraz Paladina, byłanego ogiera, którego otrzymała od pana Anomandera. Stajnia jest cały czas otwarta, jedynie zimą jest zamykana, by konie w każdej chwili mogły wyjść na spore pastwisko, otoczone wysokim płotem, ponieważ oba konie uwielbiają skakać. Tulka nie musi się też martwić, że ktoś przyjdzie i na nich odjedzie, ponieważ Paladin nie pozwoli się dosiąść jeśli nie wie, że Julia mu pozwoliła, a Alba nawet na rozkaz swojej pani jest na to bardzo niechętna. No cóż...w końcu nawet Cierń od niej oberwał.
Do stajni została dorobiona dobudówka, w której przechowuje się siodła, jedzenie oraz cały osprzęt potrzebny dla koni. Tam też Amber często przesiaduje, dlatego w jednym kącie jest coś co wygląda jak bałagan, ale to jej własne gniazdo. Więc lepiej nie ruszać.
Za domem rośnie piękny tulipanowiec, otoczony niezliczonymi niezapominajkami. Do drzewa przybita jest tabliczka z napisem - Lukes i Kaise. Ci, którzy nigdy nie przestali iść za głosem serc
To tutaj zostali pochowani i będą na zawsze razem.
Niewiele dalej, stoi szopa, dość spora. W środku znajduje się studio Tulki. Tutaj ma wszystkie swoje sprzęty. Ściany oklejone są jej pracami. Ma cisze i spokój. Szopa zamykana jest na tę samą kłódkę, której używał Lukel, by nikt nie znalazł ciał. Nadal jest tam też to samo biurko z jego pamiętnikiem. Oraz na ścianie, pod którą ich znalazła jest znów ich Cień. Tak jakby został tam, mimo pochowania ciał. Naokoło na dole ścian są też namalowane kwiaty. Te same, które były tutaj przez wiele lat.
Tulka
Tulka

Wiek : 15 (wizualnie 18)
Rasa : Opętaniec (lisi)
Wzrost / Waga : 173 cm
Aktualny ubiór : Ładne, wygodne spodnie, turkusowa koszulka z "pikselowym" liskiem, biały kitel lekarski
Znaki szczególne : blizna na prawej brwi, dwubarwne prawie oko
Pod ręką : notatnik, długopis
Zawód : Lekarz Pierwszego Kontaktu
Stan zdrowia : zmęczona

Liczba postów : 146
Dołączył : 03/02/2019

Powrót do góry Go down


Pisanie autorstwa Kayl on Nie 21 Kwi 2019, 23:04

Kayl obudził się bardzo wcześnie i wyszedł na spacer. Obserwował wschód słońca z pobliskiego wzgórza, ciesząc się chwilą, w końcu bez smutnych myśli poprzedniego wieczoru. Nie zachwycał się jednak. Bardziej był zachwycony zimnym prysznicem, który ostatecznie go obudził. Oczywiście znowu przyjrzał się plecom i nie licząc siniaka przy lewej łopatce nie zauważył nic innego.
Czekając aż Julia wstanie, zaczął czytać jedną z książek z regału na dole. Był akurat w połowie pierwszego rozdziału, gdy córka zeszła na dół i przygotowała napoje. Kayl odłożył książkę na bok i zaczął szykować posiłek dla siebie i córki, tym razem ograniczając się do sałatki w sosie czosnkowym do zwykłych kanapek. Nie odzywał się w tym czasie, widząc, że córka ma wory pod oczami. Poczekał aż usiedli do stołu i patrząc uważnie czy zwierzaki nie wskakują znowu na nich, spojrzał w końcu na córkę.
- Próbowałaś używać leków nasennych? Podobno nic się po nich nie śni.- powiedział smutno. - Nie polecam, ale będzie to lepsze niż tyle nieprzespanych nocy.- Dokończył lekko smutnym tonem. Nie chciał zrobić z córki lekomanki, szczególnie, że miała dostęp do wielu środków.
- W każdym razie smacznego. Mamy dziś kolejny długi dzień...- zaczął i wziął pierwszy gryz jedzenia. Przeżuł pierwszą kanapkę, zanim zaczął mówić dalej. - Przepraszam za wczoraj... Boli mnie kilka rzeczy, które są już daleko poza moim zasięgiem. - Przyznał, odkładając widelec na talerz. - Czuje się osaczony w tym świecie. Nie mam drogi powrotu, a tym bardziej szans na spokojne życie, nie wiem co jest dla mnie zagrożeniem, nie wiem kim będę teraz, stając się mieszkańcem krainy luster... I zgubiłem się w tym co chciałbym osiągnąć... Córciu... O niczym nie marzę bardziej niż spędzić z Tobą więcej czasu, ale Twoja siostra wolałaby być na Twoim miejscu. Więc bez wzajemnej pracy w tej dziedzinie, wszyscy będziemy niezadowoleni. Więc nie panikuj już teraz. Będzie dobrze, tak długo, jak będziemy o sobie pamiętać. A ja nie zamierzam zapominać o Tobie. Nie będę uciekał. Więc nie martw się już o to. Na pewno damy radę- Powiedział z nieco szerszym jednak szczerym uśmiechem.
Pod koniec jedzenia połknął witaminy, popił kawą i rzucił po kawałku pieczeni Kropce i Amber, które już od jakiegoś czasu obserwowały stół.
Kayl
Kayl

Godność : Kayl D'Voir
Wiek : 52 wizualnie, 42 realnie
Rasa : Opętaniec
Lubi : Córki, czekoladę, zapach ziół, wysiłek fizyczny
Nie lubi : Napastliwych ludzi, kłamców
Wzrost / Waga : 1.8m, 82kg
Aktualny ubiór : Garnitur, biała koszula, zielony krawat
Znaki szczególne : Nietypowe skrzydła- Przypominające kształtem gałęzie z łodygami kwiatów.
Pod ręką : Nóż, opakowanie aspiryny, telefon
Broń : Rapier
Zawód : Aptekarz
Stan cywilny : Ożeniony z Sophie D'Voir
Stan zdrowia : Zdrowy

Liczba postów : 98
Dołączył : 10/04/2019

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Tulka on Pon 22 Kwi 2019, 18:15

Uciekła wzrokiem gdzieś w bok, słysząc pytanie na temat leków - myślałam o tym..jednak boję się sztucznego snu...wymuszania go - przyznała niepewnie, zagryzając dolną wargę - mam po prostu złe doświadczenia z czymś takim, więc raczej nie będę próbować - wyjaśniła. Przez pierwsze kilka miesięcy była wielokrotnie usypiana. Dodatkowo ta śpiączka, którą przeżyła jakieś dwa lata temu.
Westchnęła ciężko - nie musisz przepraszasz. Naprawdę rozumiem i też nie jesteś pierwszą osobą, którą spotykam, która za bardzo nie wie co teraz ze sobą począć - upiła trochę kakaa, żeby się rozgrzać, bo zaczynało do niej docierać, że trochę wymarzła - będziesz Kaylem D'Voir, ojcem dwóch córek, farmaceutą w Klinice na Wzgórzu w Mieście Lalek - uśmiechnęła się delikatnie - para skrzydeł nie zmienia tego kim jesteś. Wyrastają Ci dodatkowe kończyny, które sprawiając problemy, ale też da się do tego przyzwyczaić - powiedziała łagodnie i poruszyła swoimi wielkimi skrzydłami - a przeprowadzkę tutaj, możesz uznać jako przeprowadzkę do trochę dziwnego kraju. Wszystkiego się z czasem nauczyć, nawet pewnie się zdziwisz, że może spotkasz też jakieś osobistości bardzo znane w Świecie Ludzi - poruszyła puchatym ogonem - wiem, że to trudne, ale rozmyślanie nad tym Ci za wiele nie da. Musisz... - spojrzała na cień osób w salonie - musisz kierować się sercem. Ono Ci podpowie co powinieneś robić. Na razie nacieszmy się tymi chwilami...jak poczujesz, że jesteś gotowy, napisze do Jocelyn, żeby nie wpadać bez zapowiedzi. O tym czy mam jej powiedzieć, że przyjdę z kimś czy nie, sam zadecydujesz - spojrzała na śniadanie - a na razie jedzmy. Potem będziemy myśleć co dalej - dziubła trochę sałatki, choć nie miała w ogóle apetytu na cokolwiek.
Tulka
Tulka

Wiek : 15 (wizualnie 18)
Rasa : Opętaniec (lisi)
Wzrost / Waga : 173 cm
Aktualny ubiór : Ładne, wygodne spodnie, turkusowa koszulka z "pikselowym" liskiem, biały kitel lekarski
Znaki szczególne : blizna na prawej brwi, dwubarwne prawie oko
Pod ręką : notatnik, długopis
Zawód : Lekarz Pierwszego Kontaktu
Stan zdrowia : zmęczona

Liczba postów : 146
Dołączył : 03/02/2019

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Kayl on Pon 22 Kwi 2019, 18:47

Kolejne tajemnice... Kolejne bolesne wspomnienia... myślał Kayl słuchając córki. Problemy mnożyły się jak króliki. przynajmniej dla niego. W końcu były obecne już od kilku lat. Nie miał już nawet siły wzdychać. Po prostu jadł z ponurym wyrazem Twarzy.

- Nie jestem aż tak zagubiony. Boję się popełnić jakiś błąd... A tym bardziej teraz kiedy już wiem, że rozmowa z dyrektorem Blackburnem może być dodatkowo stresująca z uwagi na okoliczności.- Powiedział to jakby nigdy nic. - Nie mam zamiaru wtrącać w to rodziny, ani tym bardziej wnikać w szczegóły w których nie powinienem uczestniczyć, ale wnioskując z Twojej wczorajszej reakcji, bardziej trzeba się bać co on zrobi.- Wypił łyk kawy.- Dlatego zacząłem myśleć, czy nie zrezygnować z pracy w klinice. Poradzę sobie w innym miejscu, a Ty nie będziesz musiała się martwić co ja i szanowny pan Bane wymyślimy, jeśli coś się jednak stanie.- Zaczął szykować brudne naczynia do wyniesienia. - Miałem dość czasu na przemyślenia i wiem, że to głupie. Nie jestem początkującym po studiach, tylko człowiekiem z 20 letnim doświadczeniem w zawodzie. Jakoś się ułoży.- Starał się mówić uspokajająco. - Uważaj dziś na siebie lisku. I jeżeli będziesz się źle czuć, spacer poczeka do jutra. Wiem, że jesteś silna, ale parcie do granic jest niezdrowe.- Starał się zmienić temat.
- Idę pozmywać.- Powiedział gdy córka przestała jeść. Miał nadzieje, że nie będzie głodna i myślał czy nie zrobić jej drugiego śniadania. Czuł jednak, że poczuła by się potraktowana jak dziecko. Pewnie by nie przyjęła.
Kayl
Kayl

Godność : Kayl D'Voir
Wiek : 52 wizualnie, 42 realnie
Rasa : Opętaniec
Lubi : Córki, czekoladę, zapach ziół, wysiłek fizyczny
Nie lubi : Napastliwych ludzi, kłamców
Wzrost / Waga : 1.8m, 82kg
Aktualny ubiór : Garnitur, biała koszula, zielony krawat
Znaki szczególne : Nietypowe skrzydła- Przypominające kształtem gałęzie z łodygami kwiatów.
Pod ręką : Nóż, opakowanie aspiryny, telefon
Broń : Rapier
Zawód : Aptekarz
Stan cywilny : Ożeniony z Sophie D'Voir
Stan zdrowia : Zdrowy

Liczba postów : 98
Dołączył : 10/04/2019

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Tulka on Pon 22 Kwi 2019, 20:09

- Stresująca? - wyraźnie nie rozumiała o co ojcu tak naprawdę chodzi. Nie pamiętała, że dzień wcześniej coś wspominała na temat Dyrektora. W końcu już wtedy praktycznie spała. Jej mózg już po prostu tego nie zarejestrował - eeee.... - zamrugała - a co on może zrobić? Ktoś kto robi raczej wszystko dla dobra Kliniki? Poza tym, że możliwe, że przeżyje zawał i może zapomni języka w gębie, ale co by mógł zrobić innego? - przekręciła głowę pytająco.
Opuściła smutno uszy. I tak oto traci jedyną okazję, by spotykać ojca, gdy ten już spotka się z Jocelyn. Zjadła bez emocji śniadanie - to Twój wybór. Ja nie będę na nic naciskać. Jeśli chcesz pracować w Klinice, to nic nie stoi na przeszkodzie, jeśli nie chcesz, to zawsze możemy poszukać czegoś innego. Albo możesz pracować tymczasowo. Ja Cię do niczego nie zmuszam - wzruszyła ramionami.
Oddała talerze i poszła na górę się przebrać. Nie zauważyła jednak jeszcze broszki. Była załamana. Może faktycznie będzie lepiej, jak po prostu się całkiem usunie w cień. Jak Kayl nie będzie pracował w Klinice, a jedyne spotkania będą przypadkowe na ulicach. Zeszła już ubrana. Dziś nie brała zwierzaków, bo rodzice dziewczynki obiecali, że spędzą z nią cały dzień.
- Jaka jest Twoja decyzja? Jedziesz ze mną, czy zostajesz? - zapytała po prostu. Już nie robiła sobie na nic nadziei...już nie...
Tulka
Tulka

Wiek : 15 (wizualnie 18)
Rasa : Opętaniec (lisi)
Wzrost / Waga : 173 cm
Aktualny ubiór : Ładne, wygodne spodnie, turkusowa koszulka z "pikselowym" liskiem, biały kitel lekarski
Znaki szczególne : blizna na prawej brwi, dwubarwne prawie oko
Pod ręką : notatnik, długopis
Zawód : Lekarz Pierwszego Kontaktu
Stan zdrowia : zmęczona

Liczba postów : 146
Dołączył : 03/02/2019

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Kayl on Pon 22 Kwi 2019, 20:46

Kayl pokręcił głową godząc się z faktem, że córka nie pamięta co mówiła w pół śnie.
Gdy zauważył, że córce pogorszył się nastrój i to w beznadziejną stronę, mimowolnie odwrócił wzrok... Wyglądała tak jak Sophie... przed zamknięciem w ośrodku...
- Nie powiedziałem, że nie chcę. Tylko boję się. Po raz kolejny stoję w tej samej sytuacji. Nie chcę stracić...Nie chcę przeżywać powtórki z Sophie... Jestem tutaj dla was.- Powiedział powstrzymując łzy. A przynajmniej chciał powiedzieć. Cały drżał.
Zamknął oczy i odetchnął głęboko. Bez słowa poszedł myć naczynia, żeby się uspokoić. Nie miał jednak spokoju. Głowa bolała go potwornie. Popełnił sporo błędów i widać, nie umiał ich naprawić. Zgrzytał w samotności zębami. O mało nie potłukł talerza wkładając go do zlewu. To go trochę obudziło. A przynajmniej odwróciło uwagę na tyle, by skupić się na tej prostej czynności. Potrzebował tego skupienia.
Gdy córka była już gotowa, spuścił głowę i użył wstążki by założyć wyjściowy płaszcz.
- Oczywiście, że idę z Tobą. Sam bym zwariował.- powiedział, próbując zażartować z samego siebie, jednak ewidentnie był w zbyt podłym nastroju, by wyszło to w odpowiednim tonie. - Nie służy nam niespanie... Przepraszam.- Powiedział i skierował się do wyjścia, bojąc się spojrzeć na córkę. Musi się z nią pogodzić, ale sytuacja była nieco zbyt nerwowa.
Kayl
Kayl

Godność : Kayl D'Voir
Wiek : 52 wizualnie, 42 realnie
Rasa : Opętaniec
Lubi : Córki, czekoladę, zapach ziół, wysiłek fizyczny
Nie lubi : Napastliwych ludzi, kłamców
Wzrost / Waga : 1.8m, 82kg
Aktualny ubiór : Garnitur, biała koszula, zielony krawat
Znaki szczególne : Nietypowe skrzydła- Przypominające kształtem gałęzie z łodygami kwiatów.
Pod ręką : Nóż, opakowanie aspiryny, telefon
Broń : Rapier
Zawód : Aptekarz
Stan cywilny : Ożeniony z Sophie D'Voir
Stan zdrowia : Zdrowy

Liczba postów : 98
Dołączył : 10/04/2019

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Tulka on Wto 23 Kwi 2019, 10:27

Widziała, że ojciec jest cały roztrzęsiony. Westchnęła ciężko i przeczesała dłonią długie włosy. Położyła rękę na jego ramieniu - wiem, dlaczego tutaj jesteś. Po prostu nie rozumiem co nagle sprawia, iż boisz się pracy w Klinice? - spojrzała mu głęboko w oczy - proszę powiedz mi. Ja też tutaj byłam zagubiona, Jocelyn chyba nadal jest. Dlatego myślę, że dobrze by było byś odnalazł co chcesz robić w życiu, w tym nowym życiu, poza zajmowaniem się córkami - uśmiechnęła się z lekkim trudem. Jak ona mu to miała wyjaśnić? Jak go miała uspokoić? - uszanuję każdą Twoją decyzję. Tylko daj sobie pomóc. Wiem, że to pewnie dziwne, że to nie Ty się kimś opiekujesz, ale teraz po prostu nie martw się o to wszystko.
Naprawdę nie miała nastroju. Chciałaby, żeby pracował w Klinice, przynajmniej by go widywała, może nawet czasem porozmawiać.

Przytaknęła głową. Osiodłała konie i ruszyli do Kliniki. Nawet Alba musiała wyczuć, ze coś jest nie tak, bo nie dokazywała. Szła spokojnie, za co Tulka była jej wdzięczna.
W Klinice zaproponowała, by Kayl zobaczył do południa jak wygląda praca w Aptece. Nie produkcja leków, a sprzedaż ich oraz doradzanie co i jak. Zauważyła, że osoby, które tam przychodzą, często są lekko wystraszone, albo onieśmielone, że muszą rozmawiać z kimś kto nie ma twarzy. Będzie to więc miła odmiana. Miała przynajmniej taką nadzieję.
Sama zajęła się obchodami, porozmawiała z pacjentami. Przyjęła kilku, całe szczęście nikt, kto musiał zostać na dłużej. Ot trochę zacięć, pogryzień, zadrapań, jedna zwichnięta kostka.
Obiad zjadła dość szybko, bo mieli nagłą akcję, na szczęście okazało się, że to tylko zatrucie pokarmowe. Po prostu osoba, która się struła zawsze panikowała. Już mieli z nią...wątpliwą przyjemność kilka razy się spotkać. Widać, nie tylko w Świecie Ludzi się takie osoby trafiają. Przez to jednak ledwo zaczęła obiad już musiała uciekać, a potem już nie miała czasu na jedzenie, przez to, że było dużo obowiązków codziennych oraz papierkowa robota. Musiała to jednak zrobić, jeśli chciała wyjść wcześniej z pracy.

Spotkała się z Kaylem i wrócili do domu. Była zmęczona, ale jeśli mężczyzna nie zmienił zdania to chętnie wybierze się na piknik - potrzebujemy czegoś specjalnego? Czy wszystko raczej jest w domu? - zapytała, zastanawiając się którędy jechać oraz też nad wybraniem miejsca, w którym będą mogli urządzić piknik - o ile oczywiście nie jesteś za bardzo zmęczony - dodała jeszcze niepewnie.
W domu poszła się przebrać do czegoś wygodniejszego po czym zeszła na dół by pomóc ojcu w przygotowaniach.
Tulka
Tulka

Wiek : 15 (wizualnie 18)
Rasa : Opętaniec (lisi)
Wzrost / Waga : 173 cm
Aktualny ubiór : Ładne, wygodne spodnie, turkusowa koszulka z "pikselowym" liskiem, biały kitel lekarski
Znaki szczególne : blizna na prawej brwi, dwubarwne prawie oko
Pod ręką : notatnik, długopis
Zawód : Lekarz Pierwszego Kontaktu
Stan zdrowia : zmęczona

Liczba postów : 146
Dołączył : 03/02/2019

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Kayl on Wto 23 Kwi 2019, 11:02

Kayl nie odpowiedział na pytanie córki. Wiedział, że musi o tym pomyśleć i wcale go to nie uspokajało.
W czasie jazdy nie mógł sobie jednak pozwolić na gdybanie i zawieszanie w myślach, gdyż Palladin był stosunkowo niespokojny w przeciwieństwie do Alby. Przez cały czas próbował zawracać, a gdy mu nie pozwalał niemal siadał, skakał i stawał w miejscu. Nie było to coś z czym Kayl sobie nie radził, ale skutecznie przewietrzyło mu to głowę.
Gdy w końcu dojechali do Kliniki przywiązał konia i został chwilę przyglądając się zachowaniu konia. Nieustannie podnosił tylne kopyto w dziwny sposób. Przywiązał więc je do belki i ostrożnie podniósł, żeby nie dostać kopa. Podkowa się poluzowała z jednej strony, a w miejscu gwoździa był mały snopek trawy. Wyjął go i oczyścił szparę, po czym podszedł do najbliższego okna i z zadowoleniem znalazł kit. Zebrał odrobinę i zalepił miejsce na gwoździa prowizorycznie. Jeżeli córka mu się przyglądała, powiedział - Chyba będzie trzeba odwiedzić kowala. W międzyczasie to go powinno uspokoić, przynajmniej nic nie wpadnie.
Po wszystkim otrzepał się i ruszył za wskazaniami marionetki do apteki. Przez godzinę uczył się ułożenia i umiejscowienia środków, po czym zamieniając kurtkę w kitel zaczął pomagać w pracy, kilkukrotnie zapytany o pomoc również przez klientów. Widać, że jego obecność była przyjmowana nieco cieplej.
Na przerwie obiadowej uśmiechnął się do córki, jednak ta była zbyt zatopiona w swoich myślach. Wyszła też bardzo szybko. Może miała zaplanowany jakiś zabieg? Kayl nie pytał, rozumiał, że nie ma sensu rozpraszać teraz dziewczyny. Sam skończył jeść niedługo potem i wrócił do apteki, gdzie, chociaż nadal dość powoli, próbował pomóc i rozmawiał z bardziej wstydliwymi osobami. Powoli się wpasowywał, chociaż pacjenci z bardziej zwierzęcymi cechami przychodzili z nieznanymi mu chorobami. Podobnie Cienie, a Baśniopisarze za każdym razem barwnie opisywali najprostsze dolegliwości.
To był dość pracowity dzień. Nie ciężki, ale spełniający. Wyszedł 5 minut przed końcem zmiany, pomagając wynieść jedno z większych zamówień i spojrzał się w niebo. Dobra pogoda się utrzymywała, więc z uśmiechem przypomniał sobie o planowanym pikniku. Szybko zleciały mu ostatnie minuty, nawet dostał małą zapłatę w postaci realnego kitla do pracy, który zaraz zamienił ze wstążką, którą z braku lepszego pomysłu zawiązał w muszkę i wyszedł. Przy koniach poczekał na córkę. Słysząc pytanie przygryzł wargę i pomyślał chwilę.
- Jeżeli nie chcesz nic wymyślnego, to chyba wszystko mamy.- Powiedział po chwili.- A zmęczenie minie. To tylko jeden dzień, a miewałem o wiele gorsze.- skomentował i pośpieszył konia, żeby jechać bliżej córki. - Nie spodziewałem się, że marionetki będą okazywały wdzięczność. Dostałem ten kitel i chyba wpadłem w oko niektórym klientom, bo chcieli, żeby im pomóc z wynoszeniem leków. Się zdziwiłem na jedno zamówienie 20 butelek środka przeczyszczającego... Mało romantyczne, a kobieta non stop się na mnie patrzyła.- Skomentował starając się odwrócić uwagę córki.
Po przyjeździe do domu przebrał się szybko i zaczął przygotowywać kanapki i kompot w termosie. Kiedy córka zeszła mu pomóc, akurat kroił warzywa.
- Możesz już smarować chleb masłem. I wybierz z czym chcesz zjeść- Powiedział z uśmiechem.
Kayl
Kayl

Godność : Kayl D'Voir
Wiek : 52 wizualnie, 42 realnie
Rasa : Opętaniec
Lubi : Córki, czekoladę, zapach ziół, wysiłek fizyczny
Nie lubi : Napastliwych ludzi, kłamców
Wzrost / Waga : 1.8m, 82kg
Aktualny ubiór : Garnitur, biała koszula, zielony krawat
Znaki szczególne : Nietypowe skrzydła- Przypominające kształtem gałęzie z łodygami kwiatów.
Pod ręką : Nóż, opakowanie aspiryny, telefon
Broń : Rapier
Zawód : Aptekarz
Stan cywilny : Ożeniony z Sophie D'Voir
Stan zdrowia : Zdrowy

Liczba postów : 98
Dołączył : 10/04/2019

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Tulka on Wto 23 Kwi 2019, 13:28

Spojrzała na ogiera, gdy Kayl zaczął coś kombinować przy jego kopycie - w stajni się tym zajmą, porozmawiam z Marionetkami - powiedziała i tak też zrobiła. Marionetki od razu zabrały się do roboty i nim Julia skończyła pracę, to już Paladin był na chodzie. Będzie jednak musiała pamiętać by go oszczędzać, przynajmniej na razie. Ech...szkoda, że Kayl nie może jechać na Albie, to sama by polatała trochę albo pobiegała. To nie byłby problem, ale niestety klacz była wredna i nie pozwoliłaby się mu dosiąść.
A więc do domu. W porządku, nie ma problemu. Wykombinuje się coś już na miejscu. Jeszcze przecież zostało sporo rzeczy, które naznosił Caius. Ciekawe jakby zareagował, gdyby w domku był ktoś poza Tulką.
Uśmiechnęła się delikatnie - widać naprawdę im pomagasz. Skoro tak jest to już raczej na pewno dostałbyś tam pracę, więc miałbyś przynajmniej jeden problem z głowy - powiedziała, patrząc przed siebie.
W domu uwinęła się dość szybko i potem pomagała ojcu. Znalazła świetną szynkę wędzoną, którą od razu wyciągnęła - bez tego nigdzie nie idę - zakomenderowała. Wyciągnęła też pyszny ser, po czym zaczęła smarować kanapki tak jak było jej to powiedziane - powiedz mi, co chciałbyś dziś zobaczyć? Bo nie do końca mam pomysł co dokładnie chciałabym Ci pokazać. Nie chcę Cię zanudzić - spojrzała na niego niepewnie. Naprawdę nie wiedziała czy chce iść nad Czekoladowe, czy też może do tego miejsca ze zmieniającymi kolor kwiatami? A może zupełne gdzie indziej? I też pytanie czy chce tylko piknik czy coś jeszcze.
Tulka
Tulka

Wiek : 15 (wizualnie 18)
Rasa : Opętaniec (lisi)
Wzrost / Waga : 173 cm
Aktualny ubiór : Ładne, wygodne spodnie, turkusowa koszulka z "pikselowym" liskiem, biały kitel lekarski
Znaki szczególne : blizna na prawej brwi, dwubarwne prawie oko
Pod ręką : notatnik, długopis
Zawód : Lekarz Pierwszego Kontaktu
Stan zdrowia : zmęczona

Liczba postów : 146
Dołączył : 03/02/2019

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Kayl on Wto 23 Kwi 2019, 22:09

Słysząc pytanie córki zawahał się chwilę z nożem nad ogórkiem.
- Męska decyzja, żebym nie mógł narzekać jak mi się nie spodoba?- Zapytał żartobliwie po czym zaśmiał się łagodnie. - Chcemy odpocząć, więc... może nad jezioro? Chyba nie macie tu komarów?- Zapytał wracając do krojenia ogórka. Chciał mieć moment w którym nie muszą myśleć o czymkolwiek, a to wydawało się najbardziej zabawne.
- Oboje mamy problemy, nie możemy tego między sobą kryć. Spróbujmy chociaż poradzić sobie z tym, co możemy zrobić. I... może mamy za dużo wspomnień, a za mało chęci by przeć dalej...- zaczął analizować. Wszystko co się między nimi psuło brało się z niezrozumienia. Może to by wystarczyło.
Kayl
Kayl

Godność : Kayl D'Voir
Wiek : 52 wizualnie, 42 realnie
Rasa : Opętaniec
Lubi : Córki, czekoladę, zapach ziół, wysiłek fizyczny
Nie lubi : Napastliwych ludzi, kłamców
Wzrost / Waga : 1.8m, 82kg
Aktualny ubiór : Garnitur, biała koszula, zielony krawat
Znaki szczególne : Nietypowe skrzydła- Przypominające kształtem gałęzie z łodygami kwiatów.
Pod ręką : Nóż, opakowanie aspiryny, telefon
Broń : Rapier
Zawód : Aptekarz
Stan cywilny : Ożeniony z Sophie D'Voir
Stan zdrowia : Zdrowy

Liczba postów : 98
Dołączył : 10/04/2019

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Tulka on Sro 24 Kwi 2019, 08:22

- Dokładnie - zaśmiała się krótko. Potrzebują oboje takiego odwrócenia uwagi od problemów, które pojawiły się w nocy. Pokręciła głową - nad jeziorem nie ma takich co piją krew. Przynajmniej nie spotkałam się. Jedynie Estrisy, ale są na tyle duże i płochliwe, że nie musimy się przejmować, że nagle nas coś ugryzie - wyjaśniła. Nad Czekoladowym nie spotkała się nigdy z komarami.
Westchnęła cicho - dziś może nie myślmy o tym? Postarajmy się spędzić ten wieczór miło, nie przejmując się tym co zostawiliśmy za sobą oraz jakieś stresy związane z przyszłością. Chyba, że będziesz coś przedyskutować, lub musisz zadać jakieś pytanie to pytaj, ale nie martw się - poprosiła. Potrzebowała odskoczni od tego co się teraz działo. I tak jest jej dość trudno ogarnąć wszystko, w szczególności, że już przetrawiła to, że raczej będzie sama, a tutaj pojawiła się mała iskierka nadziei, że jednak tak nie będzie.
Przyniosła koszyk, który mogli przerzucić przez ramię jak torbę, przygotowała też koc, by mieli na czym siedzieć - potrzebujemy coś jeszcze? - zapytała, nie wiedząc co jeszcze wziąć - a...i nie przeszkadza Ci, że pójdziemy pieszo? Na Albie nie dasz rady, a Paladin lepiej by odpoczął. Ma ogarnięte kopyto, ale i tak lepiej, żeby jeszcze postał. - wyjaśniła, czekając na jego decyzję. Jeśli będzie chciał, to może spróbować dosiąść klacz, ale Tulka wiedziała jak to się skończy. Nie chciała mu wjeżdżać na ambicję, ale znała Albę od jakiegoś czasu i skoro Cierń miał z nią problemy to człowiek też.
Tulka
Tulka

Wiek : 15 (wizualnie 18)
Rasa : Opętaniec (lisi)
Wzrost / Waga : 173 cm
Aktualny ubiór : Ładne, wygodne spodnie, turkusowa koszulka z "pikselowym" liskiem, biały kitel lekarski
Znaki szczególne : blizna na prawej brwi, dwubarwne prawie oko
Pod ręką : notatnik, długopis
Zawód : Lekarz Pierwszego Kontaktu
Stan zdrowia : zmęczona

Liczba postów : 146
Dołączył : 03/02/2019

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Kayl on Sro 24 Kwi 2019, 08:43

Uśmiechnął się szczerze. Szykowanie pikniku z córką było naprawdę przyjemne. I reszta dnia też się tak zapowiadała. Zaczął mruczeć pod nosem jakąś piosenkę, której tytułu nawet nie pamiętał.
- Myśleć o czym? - Sprowokował córkę robiąc głupią minę. - Myślenie zostawiłem w kitlu.
Kiedy córka wyszła z kuchni po koszyk, przygotował małą miseczkę sałatki owocowej... A bardziej pokrojonych owoców do pochrupania. Odpowiednio ją zabezpieczył i gdy zaczęli pakować, przypilnował, by była na wierzchu.
Na pytanie czy potrzeba czegoś jeszcze zawiesił się na chwilę zamyślony. - Kanapki- check, Owoce- check, Napój- check, koc- check, koszyk-check... Możemy co najwyżej zabrać jeszcze trochę ciasta czekoladowego.- Podsumował listę. Wydawało mu się, że wszystko jest.
- Miło będzie się przejść. Tylko teraz pojawia się pytanie co zrobimy z Amber i Kropką. Siedzą i obserwują nas odkąd weszliśmy do domu. Aż dziwne że...- W tym momencie Niechniurka wylądowała na jego głowie.- Wykrakałem haha...- Uśmiechnął się znowu i tym razem podał jej plasterek szynki, która jeszcze leżała na stole. Może tym razem się nie obrazi.
- A co do Alby, może innym razem urządzimy małe rodeo. Uśmiejesz się trochę, a w najgorszym przypadku trochę podleczysz z siniaków.- Zażartował, nie traktując propozycji zbyt poważnie.
Jeżeli zdecydują się zabrać zwierzaki dopakuje nieco jedzenia dla nich, jeżeli nie, to zabiera koszyk i jest gotowy do wyjścia.
Kayl
Kayl

Godność : Kayl D'Voir
Wiek : 52 wizualnie, 42 realnie
Rasa : Opętaniec
Lubi : Córki, czekoladę, zapach ziół, wysiłek fizyczny
Nie lubi : Napastliwych ludzi, kłamców
Wzrost / Waga : 1.8m, 82kg
Aktualny ubiór : Garnitur, biała koszula, zielony krawat
Znaki szczególne : Nietypowe skrzydła- Przypominające kształtem gałęzie z łodygami kwiatów.
Pod ręką : Nóż, opakowanie aspiryny, telefon
Broń : Rapier
Zawód : Aptekarz
Stan cywilny : Ożeniony z Sophie D'Voir
Stan zdrowia : Zdrowy

Liczba postów : 98
Dołączył : 10/04/2019

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Tulka on Sro 24 Kwi 2019, 14:05

Zaśmiała się i uśmiechnęła do niego. Cieszyła się z tego co powiedział. Ciekawiło ją tylko jak Bane zareaguje na to, że Kayl dostał już swój kitel. No cóż...pożyją, zobaczą.
Zamerdała ogonem - weźmy - powiedziała trochę zbyt entuzjastycznie. Widać naprawdę kochała słodkości. Ale dziś będzie miała ich aż nadto. Ciekawe jak jej ojciec zareaguje na to wszystko.
- Bierzemy je ze sobą. Niech sobie pobiegają, wtedy jak wrócimy to padną, więc muszę wziąć jeszcze torbę na nie jakby nie dały rady wrócić - powiedziała i tak też zrobiła. Poszła po torbę, do której zapakowała też wodę oraz smakołyki.
Otworzyła szeroko oczy, słysząc jego propozycję - ale ja nie ponoszę odpowiedzialności za to, że coś Ci się stanie. Ona naprawdę jest narwana, przy niej humorzasty Paladin to wzorzec grzeczności - wyjaśniła, ale jeśli tak chciał to ok.
Gdy już wszystko zebrali, sprawdziła czy na pewno nic nie zapomnieli i ruszyła w stronę Czekoladowego Jeziora.

ZT x2[/color]
Tulka
Tulka

Wiek : 15 (wizualnie 18)
Rasa : Opętaniec (lisi)
Wzrost / Waga : 173 cm
Aktualny ubiór : Ładne, wygodne spodnie, turkusowa koszulka z "pikselowym" liskiem, biały kitel lekarski
Znaki szczególne : blizna na prawej brwi, dwubarwne prawie oko
Pod ręką : notatnik, długopis
Zawód : Lekarz Pierwszego Kontaktu
Stan zdrowia : zmęczona

Liczba postów : 146
Dołączył : 03/02/2019

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 4 z 4 Previous  1, 2, 3, 4

Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach