Złota klatka to wciąż klatka

Go down

Pisanie autorstwa Gwyn on Pon 15 Kwi 2019, 14:39

Imię: Gwyneth
Nazwisko: Creed
Pseudonim: Gwyn
Wiek: 16 lat
Rasa: homo sapiens sapiens, gatunek znany również jako „człowiek rozumny” tudzież pokrótce „człowiek”
Ranga: arystokratka
Miejsce zamieszkania: Świat Ludzi

Moce: n/d
Umiejętności:

  • Fechtunek: co najmniej dwa lata ciągnięcia jej na treningi i zawody z szermierki sprawiły, że chcąc nie chcąc Gwyn wie, jak zrobić użytek z broni takich jak rapier czy szabla. Brązowego medalu w zawodach regionalnych nie dostaje się od tak.
  • Gotowanie: z uwagi na skrajnie częstą nieobecność kogokolwiek w domu, Gwyn nauczyła się nawet dobrze gotować. Nie jest może największym mistrzem kuchni, jakiego widziała Anglia, lecz tym, co uda jej się przyrządzić, da się nawet najeść i nie pochorować się od tego. Zna parę prostych receptur, lecz na tym raczej kończy się jej znajomość kulinariów.
  • Znajomość języków: poza rodzimym angielskim zna również niemiecki i francuski.
  • Mocna głowa: Gwyn jest w stanie pozostać dłużej na nogach i wystarczą jej zaledwie 3-4 godziny snu, aby się wyspać;
  • Aktorstwo: Gwyn potrafi modulować głos i imitować różne akcenty angielskiego, a także przy odrobinie charakteryzacji nawet odgrywać rolę innej osoby.
  • Sprawność fizyczna: wszak z tym wiąże się uprawianie sportu. W przypadku Gwyn wypadło nie na siłę, a bardziej na zwinność i szybkość niż na siłę. I potrafi to wykorzystać nie tylko na zawodach!


Wygląd zewnętrzny:
Spoiler:
Złota klatka to wciąż klatka 6NOAmby
Pierwsze, co rzuca się w oczy, gdy widzi się Gwyn, to jej nad wyraz nietypowa, na swój sposób eteryczna uroda. Drobniutka i szczuplutka, mierząca ledwie 160 centymetrów i ważąca około 50 kilo dziewczyna ze swoją albinoską bladą cerą, puszczonymi wolno długimi, białymi jak śnieg włosami oraz czerwonymi jak dwa opalizujące rubiny oczami przypomina czasem prawdziwą zjawę, niby jedną z niezliczonych zamkowych białych dam. Czasem nosi okulary do czytania; zasadniczo wzrok ma dobry, lecz od jakiegoś czasu zaczyna doskwierać jej dalekowzroczność. Innym charakterystycznym elementem jej aparycji jest podłużna blizna przecinająca jej lewą dłoń – to pamiątka z pierwszych dni jej szermierki, kiedy to wpadła na „genialny” pomysł wzięcia do rąk zaostrzonej szabli.
Można powiedzieć, że jeśli chodzi o garderobę Gwyn, to jest ona dość monotematyczna. Rzadko kiedy pojawia się w czymś, co nie jest choćby po części eleganckie. Wyprasowana koszula, kamizelka, spódniczka i buty pod kolano, a czasem wszystko zakryte szykowną pelerynką – całość utrzymuje się w stonowanych barwach czerni i bieli, czasem z występującą sporadycznie czerwienią dla podkreślenia oczu. Jeśli zaś chodzi o jakąkolwiek biżuterię, to jest ona szczątkowa: w sumie jedyne, co zwykła nosić, to gustowny czarno-złoty dusik oraz od święta kolczyki z czerwonego szkła. Nigdy nie była fanką biżuterii, lecz musi przyznać, że jakiś tam niewielki procent jej się nawet podoba.

Charakter:
Kiedy patrzy się na osobę taką jak Gwyn, może wpaść do głowy taka myśl: „O, to jedna z tych perfekcyjnych gwiazdeczek! Ratuj się, kto może!” W istocie powinno się bardziej uważać na rodzinę owej „gwiazdeczki” niż na nią samą. Gwyneth przez całe lata wychowywana była niczym ptak w złotej klatce: w swoim rodzinnym domu miała wszystko, czego można sobie zażyczyć poza jedną rzeczą, jaką jest wolność – w tym przypadku wolność od natrętnych rodziców, którzy ciągali ją po niezliczonych zajęciach poza domem i zmuszali do treningów, aby podbudować swoje własne ego i wykorzystać córkę do spełnienia swoich własnych niespełnionych ambicji. Dopiero niedawno – w związku z radykalną, acz nad wyraz pozytywnie przez nią przyjętą – decyzją państwa Creedów – uwolniła się od potrzeby tkwienia w chorobliwie perfekcyjnych „wyższych sferach”, przed którymi nie wolno zrobić nic poniżej normy, by się nie zbłaźnić. I ludzie, o ludzie, cóż to jest za ulga!
Zasadniczo Gwyn nigdy nie była prawdziwą sobą i dopiero teraz ma szansę zmienić ten stan rzeczy. To skromna, dość nieśmiała i zazwyczaj trzymająca się na uboczu osoba, jednocześnie chętna do zawierania znajomości oraz ostrożna w tej kwestii. Kiedy jednak uda jej się przed kimś otworzyć, okazuje się całkiem rozmowna i czasami wręcz nieco pyskata (w bardziej pozytywnym znaczeniu tego słowa). Uwielbia książki, różne formy fantastyki, mleczną czekoladę, a także posiada nietypową (dla niektórych pewnie niepokojącą) fascynację wszelkiej maści bronią białą. Z kolei jej najbardziej znienawidzoną rzeczą można określić rozmowy o jej rodzinie w jej towarzystwie, zwłaszcza zwracając się bezpośrednio do niej. Nie jest w żaden sposób dumna ze swojego nazwiska i gdyby mogła, już dawno temu by je zmieniła.
W sumie jedyne, co ją z nimi łączy, to nazwisko. Nie czuje się z powodu swojego rodowodu jakkolwiek lepsza od innych; nawet więcej: wręcz gardzi tymi wszystkimi wyższymi sferami, milionerami niemogącymi nie chwalić się majątkiem w ten czy inny sposób. Obecność takich osób w jej otoczeniu sprawia jej całkiem niemały dyskomfort. I to nawet nie chodzi wyłącznie o takich nadętych szlachetków, ale o ogół osób, które popisują się, by pokazać, jak bardzo są w czymś lepsi od innych, tak jakby była to jedyna rzecz, która pozwalałaby im na skupienie na sobie uwagi.

Historia:
Gwyneth przyszła na świat w rodzinie Creedów, jednym z paru rodów szlacheckich w regionie. Owa familia rozpoczęła swój żywot w książce do historii, kiedy to młody Arthur Creed, otrzymał w 1828 roku od króla Jerzego IV tytuł szlachecki za zasługi dla Imperium Brytyjskiego. Czym takim się wsławił? To nie do końca udokumentowano. Możliwe, że walczył w jednym z niezliczonych bojów w koloniach lub prowadził plantację. Możliwe też, że zwyczajnie wkupił się w łaski Jego Wysokości poprzez złoto z przemytu opium. Któż to może wiedzieć?
Ale hej, tytuł to tytuł, tak?
Ale wróćmy do Gwyn, bo to o niej w końcu mowa, a nie o martwym od co najmniej dwustu lat arystokracie. Przyszła na świat w Londynie jako jedyna córka państwa Creedów. Tam też spędziła znaczną część swojego dzieciństwa, mniej więcej do dziesiątego roku życia. W tym czasie jej najbliżsi wychowywali ją pod kloszem, chuchali i dmuchali na nią, by przypadkiem nic jej się nie stało, myśląc zapewne, że przez swój albinizm Gwyneth stanie w ogniu, kiedy tylko wyjdzie na słońce. Uczęszczała do renomowanej szkoły prywatnej, była zabierana na różne spotkania towarzyskie i ogółem była maskotką rodziny. Chociaż z drugiej strony bardziej pasuje tutaj słowo „ozdoba”, nie „maskotka”.
W istocie wyglądało to tak, jak gdyby istnienie Gwyn było dla Creedów czymś na kształt powodu do przechwałek. Z początku nie było to aż tak widoczne i zwyczajnie przypominało typowe dla świeżych rodziców pokazywanie się z ich ukochanym dzieckiem i pokazywanie, jak się o nią troszczą. Jednak im starsza się stawała, tym kładli na jej postępy większy i większy nacisk. Miała być perfekcyjna we wszystkim, aby nie przynieść wstydu rodzinie. Została nawet zapisana na kilka miesięcy do szkoły teatralnej i chociaż nie wzięła nigdy udziału w żadnym przedstawieniu (może to i lepiej), to wyciągnęła stamtąd jako taką wiedzę na temat udawania kogoś, kim naprawdę nie jest.
Kiedy Gwyn ukończyła 14 lat dziewczyna została tymczasem zapisana na szermierkę sportową. Radziła sobie jak tylko mogła, lecz nie tyle dla siebie, co dla rodziców, nie chcąc ich zawieść. A jednak po jednych zawodach wróciła do domu z brązowym medalem, co już w ich oczach kwalifikowało się jako porażka. W końcu „piekło jest wybrukowane dobrymi chęciami”.
Nic jednak nie mówili. Nie ukarali jej w żaden sposób, nic z tych rzeczy. Ale Gwyn czuła doskonale, jak na nią wówczas patrzyli: jak na ostatnią porażkę. Dostrzegła wówczas, jak bardzo chcieli się pokazać przy użyciu właśnie jej. Poczuła, że jest nie tyle ich córką, co akcesorium, które wystarczy karmić, ubierać, ciągnąć ze sobą na przyjęcia i pokazywać „znajomym rodziny”, których ona sama nigdy w życiu nie widziała na oczy. Mówiąc szczerze, wolała już dostać klasyczne fizyczne manto niż tylko spotykać się ze spojrzeniami niechęci.
Równolegle z tymi problemami zaczął się ten buntowniczy okres w życiu Gwyn, co najwidoczniej okazało się dodatkowym powodem, aby na swój sposób „legalnie pozbyć się jej z domu”. Rodzina spakowała ją i wysłała do Glassville pod pretekstem kontynuacji nauki na prowincji. Szczerze mówiąc, to była jedna z tych niewielu decyzji, przeciwko którym nie miała absolutnie nic; nawet więcej – Gwyn ucieszyła się niezmiernie z tego wyjazdu. Wreszcie będzie miała możliwość zacząć na nowo, w nowym miejscu, gdzie nikt jej nie zna. Wszędzie dobrze, ale z dala od domu najlepiej!
Gwyn
Gwyn

Godność : Gwyneth Creed
Wiek : 16 lat
Rasa : Człek
Wzrost / Waga : 160 cm|50 kg
Aktualny ubiór : koszula, kamizelka, spódniczka, buty pod kolano, na gorszą pogodę również pelerynka
Znaki szczególne : albinizm, blizna na lewej dłoni
Pod ręką : smartfon, portfel, okulary
Stan cywilny : panna
Stan zdrowia : zdrowiuteńka

Liczba postów : 12
Dołączył : 09/01/2019

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Tyk on Sro 17 Kwi 2019, 21:48

Akcept
Tyk
Tyk
Administrator

Godność : Lord Protektor, Arcyksiążę Agasharr I Rosarium
Wiek : 20 lat
Rasa : Upiorny Arystokrata
Wzrost / Waga : 178/75
Aktualny ubiór : .
Pod ręką : Alphard (Rubeol), Forets (Tenebrae)
Zawód : Lord Protektor Krainy Luster
Bestie : Alphard (Rubeol), Forets (Tenebrae)
Stan zdrowia : Doskonały

Specjalne : Główny Administrator
Liczba postów : 49
Dołączył : 18/07/2018

Powrót do góry Go down

Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach