Lynnette

Go down

Pisanie autorstwa Lynnette on Wto 23 Kwi 2019, 19:04

I'm a simple creature
Enjoy existence with me

Imię? Tak, jak każda istota posiadam imię, a nawet dwa imiona i obu nie cierpię tak samo. Otóż moja rodzicielka swego czasu uparła się, aby nazwać mnie Lynnette Priscilla. Rozumiesz to?  Wśród wszystkich Kate, Jane i Mary, stałam się obiektem drwin, bo kogoś poniosła fantazja! Moje nazwisko również budzi niemałą sensację  — Östergård. Nietypowo, prawda? To dlatego, że pradziadek od strony mojego ojca pochodził z Norwegii.
Oh, zastanawiasz się cóż to za kraina, ta cała „Norwegia”? To takie państwo w świecie ludzi. Tak, tak, jestem człowiekiem.  Mój wiek? Wiesz, że kobiet o wiek się nie pyta? No dobrze, skoro nalegasz… Wiosen mam siedemnaście, choć inni zazwyczaj mi ich odejmują. Kim jestem? Kilka tygodni temu, powiedziałabym, że zwykłą uczennicą. Teraz … teraz już sama nie wiem.  Chyba mieszkańcem tego dziwnego świata.
Miejsce zamieszkania? A nie za dużo chcesz przypadkiem wiedzieć? Proszę, nie rób takiej miny! Uhh… do niedawna mieszkałam w uroczym miasteczku Glassville, ale w wyniku serii (nie)fortunnych wydarzeń trafiłam do Krainy Luster. Przygarnął mnie taki stary wredny dziad i umieścił w Różanym Pałacu.  Kto to taki? Sama nie wiem, ponoć jakiś Arcyksiążę.

Beauty fades
That's why it is beautiful

Ciężko mi opisywać swój wygląd. Mam nieprzyjemne przeczucie, że wyjdę przy tym na narcyza. Skoro jednak tak ładnie prosisz, postaram się przedstawić to w jak najbardziej obiektywny sposób.  Zacznijmy od tego, że natura pokarała mnie niskim wzrostem — mierzę sobie równe półtora metra i ani milimetra więcej, przy wadze oscylującej w okolicach czterdziestu czterech kilogramów. Zawsze byłam szczupła i raczej… hmm… jakby to powiedzieć… „pozbawiona kobiecych krągłości”. I chociaż ostatnio się to zmieniło i zaokrągliłam się tu i ówdzie, to nadal sporo brakuje mi do bycia uznaną za obiekt pożądania. Nie to, żeby mi to jakoś przeszkadzało, skądże…
Przynajmniej teraz jestem tylko marchewką, a nie „marchewkową deską”. Dzieciaki bywają okrutne, nie? Bycie marchewką zawdzięczam swoim rudym lokom, które nie dają się wyprostować, pomimo moich starań. O swojej twarzy powiedziałabym, że jest mocno przeciętna, obsypana od czoła po koniuszek brody piegami, ale te akurat mam dosłownie wszędzie. Nos mam mały, lekko zadarty, a usta pełne.  Najbardziej lubię swoje oczy; zielone, z maleńkimi złotymi plamkami,  a także swoją alabastrową cerę.
Nienawidzę sukienek, ale ten  dziad zmusza mnie do ich noszenia. Czy to przypadkiem nie podchodzi pod znęcanie się nad swoimi zwierzątkami?  W każdym razie, gdy tylko znikam z jego pola widzenia, wciskam się w coś bardziej niepasującego do damy, którą w końcu nie jestem — w spodnie.

I'm a mess
I'm a loser

Wspominałam wcześniej o dokuczaniu z powodu nietypowych imion i wyglądu? Musisz wiedzieć, mój drogi, że nie jestem osobą, która płacze po kątach! Jestem wredna i złośliwa, a gdy ktoś mnie zrani, potrafię być również mściwa. Nie potrafię usiedzieć w miejscu, bywam bardzo dociekliwa, a przy tym (do bólu) szczera. Nie zaprzeczę, gdy ktoś nazwie mnie uparciuchem, chociaż wolałabym to nazywać byciem zdeterminowanym.  Nieskromnie dodam, że nie brakuje mi sprytu. Ojciec zwykł nazywać mnie lisicą. Może coś w tym jest?
Mimo to nie uważam się za złą osobę. Nie jestem okrutna, próżno też doszukiwać się jakichkolwiek objawów sadyzmu. Potrafię być delikatna i empatyczna, gdy trzeba. Naprawdę! Nie kręć tak głową z niedowierzaniem! Ja po prostu… Po prostu nie potrafię okazywać pozytywnych uczuć, okej? Ale to wcale nie oznacza, że ich nie mam! Gdy kogoś lubię, to go obrażam, sama nie potrafię wyjaśnić dlaczego. Tak, wiem, że to nie jest najlepsza droga do zjednania sobie ludzi i zyskania przyjaciół. Z racji tego, że jestem jedynaczką, ludzie błędnie zakładają, że muszę być niesamowicie rozpieszczona, ale to nieprawda! Nigdy nie miałam niczego podsuwane pod tacę, do wszystkiego musiałam dojść sama. Lubię słodycz zwycięstwa, jak każdy, ale potrafię również przyjąć gorycz porażki, z którą wielu sobie nie radzi.
Jest jeszcze coś… Oh, nie. Nie mogę tego powiedzieć! N-naprawdę! Umm… Ale obiecaj, że nie będziesz mnie oceniać, tak jak ja nie oceniam ciebie, dobrze? No więc… Jakiś czas temu odkryłam, że sprawianie mi bólu, jest całkiem przyjemne. Ah, tylko nie mów nikomu. To strasznie zawstydzające!

They say I'm only good enough
To slit the throats of cats

O rany… Czy jest coś, na czym dobrze się znam? Chyba znajdzie się kilka rzeczy, w których wprawdzie nie nazwę się ekspertem, ale aż tak źle mi nie idzie!
→ Ponoć całkiem ładnie śpiewam. Niektórzy twierdzą, że mam przyjemną dla ucha barwę głosu. Masochiści! Co niby jest przyjemnego w piskliwym sopranie?
→ Umiem grać na pianinie. W sumie nic dziwnego, skoro od blisko dekady uczę się gry na tym instrumencie, prawda? Wieloletnia praktyka, a nie żaden talent.
→ Szycie. Tata często narzekał na dziurawe skarpetki, a mamy jeszcze częściej nie było w domu. Delegacje i te sprawy, rozumiesz, prawda? Nie…? No cóż, nieważne.  Najpierw więc zszywałam te małe dziurki, później uczyłam się jak szyć ubranka dla lalek. Na dziesiąte urodziny dostałam małą maszynę do szycia, a dalej już poszło z górki. Myślisz, że moje ubrania pochodzą z limitowanych kolekcji od drogich projektantów? Hihi, są moje!
→ Walka wręcz. Tatko powtarzał, że muszę nauczyć się bronić, bo nigdy nic nie wiadomo! Zanim trafiłam do Krainy Luster, złamałam nosy dwóm pacanom z mojej szkoły. I wiesz co? Niczego nie żałuję.
Lynnette
Lynnette

Godność : Lynette Priscilla Östergård
Wiek : 17 lat
Rasa : Człowiek
Lubi : Czekoladę. (i Tyka)
Nie lubi : Warzyw. (i Tyka)
Wzrost / Waga : 150 | 44
Aktualny ubiór : Szmaragdowozielona sukienka w lalkowym stylu, pełna koronek i falbanek, aż sama Lynnette gubi się w tych wszystkich warstwach uroczości. Do tego czarne lakierki na małym obcasie.
Znaki szczególne : Długie rude pukle, cała masa piegów.
Pod ręką :
Zawód : Służąca Tyka.
Stan cywilny : Nieletnia, nie tykać, bo inaczej Tyk cię tyknie, ale ogniem, o!
Pan / Sługa : Jego Ignoranckość, Arcybłazen Głuposzarr I Idiotarium — Tyk.
Stan zdrowia : Zdrowa jak rybka!

Liczba postów : 19
Dołączył : 22/04/2019

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Tyk on Wto 23 Kwi 2019, 22:04

Akcept
Tyk
Tyk
Administrator

Godność : Lord Protektor, Arcyksiążę Agasharr I Rosarium
Wiek : 20 lat
Rasa : Upiorny Arystokrata
Wzrost / Waga : 178/75
Aktualny ubiór : .
Pod ręką : Alphard (Rubeol), Forets (Tenebrae)
Zawód : Lord Protektor Krainy Luster
Bestie : Alphard (Rubeol), Forets (Tenebrae)
Stan zdrowia : Doskonały

Specjalne : Główny Administrator
Liczba postów : 67
Dołączył : 18/07/2018

Powrót do góry Go down

Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach