Król spalonych

Go down

Pisanie autorstwa Vyron on Pią 26 Kwi 2019, 04:46

POSZUKIWANIE PIERŚCIENIA „MORTIS ANULUM”

Witaj Thorn,

Mam zaszczyt powitać Cię na samym początku naszej wspólnej przygody. Cieszę się, że jako MG, lub jak kto woli Narrator, będę miał możliwość poprowadzić Cię przez czekające nas poszukiwania pierścienia „Mortis Anulum”.

Przeanalizowałem Twoje dotychczasowe fabuły i widzę, że w większości z nich stawiasz na myślenie, dialog i dyplomację. Cieszy mnie to, bowiem mam dla Ciebie pewną przygodę …

Jak z pewnością zdajesz sobie sprawę, wiara w różnorakie bóstwa powszechna jest nie tylko w Świecie Ludzi, ale też w Krainie Luster. Takie poszukiwanie nadnaturalnego wsparcia, by nie rzec opiekuna, jest immanentną cechą istot myślących. W końcu jakoś dziwnie się robi „na sercu”, gdy pomyślimy  sobie, że tak naprawdę jesteśmy sami a to, że wierzymy w życie po śmierci, jest tylko bajeczką, która opowiadamy sobie sami przed snem, bojąc się czekającej na nas za progiem świadomości, otchłani i nicości. Otóż w moim przekonaniu Lustrzanie, tak jak i Ludzie, wyróżniają trzy typy bóstw tellurycznych. Pierwszy to bóstwa Świata („Ziemi”) jako całości. Drugi to bóstwa poszczególnych form ukształtowania powierzchni, przez co rozumiem bóstwa akwarystyczne, bóstwa gór i dolin oraz bóstwa roślinności. Trzeci, i moim skromnym zdaniem najciekawszy typ bóstw to bóstwa chtoniczne. Te ostatnie, jak nazwa wskazuje, są bóstwami świata podziemnego, zsyłającymi śmierć, ale też odpowiedzialnymi za płodność.
Zgadnij zatem, w czyją dziedzinę przyjdzie Ci wejść, podczas czekających na nas poszukiwań pierścienia „Mortis Anulum”?

Pod spodem zamieszczam krótki regulamin misji i pierwszą prośbę, która poniesie nas dalej w nurt czekającej przygody.  

Pozdrawiam Cię, życzę szczęścia, przyjemnej gry oraz owocnej przygody,
Vyron




REGULAMIN MISJI:
1. Zgłaszając się przyjmujesz do wiadomości, że Twoja postać może zginąć, zostać trwale okaleczona lub ponieść inne (w tym mentalne) urazy.

2. Biorąc ze sobą Bestię miej świadomość, że możesz ją utracić, może Cię porzucić lub możesz być zmuszony do samodzielnego zabicia jej.

3. Biorąc ze sobą magiczny ekwipunek, miej na względzie to, że może on ulec zniszczeniu, jego działanie może zostać trwale zakłócone, lub możesz go po prostu stracić np. gubiąc go.

4. Wszelka teleportacja (w tym ucieczka do Krainy Snów, użycie Bursztynowego Kompasu itp.) poza obszar akcji, oznacza automatyczną rezygnację z udziału w evencie. Oznacza to również, że wszystkie przedmioty zdobyte podczas trwania przygody mogą (choć nie muszą) ulec zniszczeniu lub ich działanie może być nieprzewidywalne w skutkach.

5. Weź pod uwagę, że ekwipunek postaci ma swoją wagę. Zatem wybierając się na przygodę nie skazuj swojej postaci na rolę jucznego muła lub chodzącej perkusji (przecież wszystko wydaje dźwięk, zwłaszcza gdy się o siebie obija). Dodatkowo, im więcej ekwipunku postać niesie ze sobą, tym większe prawdopodobieństwo jego częściowej utraty lub zniszczenia.

6. Częstotliwość odpisów: minimalnie raz w tygodniu. Przekroczenie terminu wiążę się z upomnieniem. Trzykrotne upomnienie wiąże się z zakończeniem przez postać misji. Zasada „tygodnia na odpis” dotyczy również Narratora/MG

7. Zabronione jest zadawanie Narratorowi/MG pytań dotyczących reakcji, zachowań postaci i NPC lub ewentualnych konsekwencji jakichkolwiek działań.

8. Wykrycie przez Narratora/MG oszustwa lub choćby jego próby np. przez edytowanie zatwierdzonej  listy zabranego ekwipunku, skutkować będzie natychmiastowym zakończeniem przygody.

9. Jeszcze raz przypominam o tym, że udział w misji grozi śmiercią lub kalectwem.

10. Jeśli akceptujesz regulamin misji, na początku swojego następnego „posta” napisz słowo „AKCEPTUJĘ”.




Obowiązkową część wstępu mamy już za sobą. Przechodzimy zatem z wolna do fabuły.


Krótki opis przygody:

Rok 2019, Miasto Lalek. W gmachu Muzeum Powszechnego otwarto nową wystawę, na której prezentowany jest posąg opisany przez archeologów jako "statua rogatego bóstwa". Trudno powiedzieć skąd pochodzi ten prastary przykład rzeźby kultowej. Jedni specjaliści twierdzą, że to przykład sztuki sakralnej pochodzący daleko spoza znanych powszechnie terenów Krainy Luster, a inni wysuwają przypuszczenia, że figura pochodzić może nawet ze Świata Ludzi.
Sprawa stała się głośna, gdy wraz z otwarciem wystawy, wokół posągu zaczęły dziać się straszne rzeczy. Otóż co pełnię księżyca, pojawiają się przed nim spalone dziecięce zwłoki. Początkowo myślano, że jest to jedynie akcja promocyjna organizowana przez Muzeum i lokalną prasę, ale gdy kolejnej pełni zaczęły znikać dzieci prominentnych obywateli Krainy Luster, do akcji wkroczyła Gwardia, która zabezpieczyła teren do wyjaśnienia sprawy.
Czy Thorn, jeden z dowódców gwardii, zdąży rozwikłać zagadkę przed nadejściem kolejnej pełni? Kto morduje najbardziej niewinnych mieszkańców Krainy Luster? Tego dowiemy się już wkrótce ...


Zanim zaczniemy naszą wspólną przygodę, chcę Cię prosić o wypisanie WSZYSTKICH rzeczy, jakie Twoja postać ma przy sobie.
Ten pierwszy post nie podlega pod zasadę „tygodnia na odpis”, zatem możesz myśleć nad nim tak długo jak potrzebujesz. Pamiętaj tylko, że przez słowo „wszystkich” rozumiem nie tylko ubranie, broń i ewentualne artefakty, ale też ogólną sumę pieniędzy w sakiewce lub pugilaresie, liczbę przedmiotów do pisania ( w tym kartek w notatniku) czy choćby ładunków do broni palnej jeśli postać takową bierze.
Vyron
Vyron

Godność : Vyron Laraziron
Wiek : Wygląda na 30 lat
Rasa : Upiorny Arystokrata
Lubi : Wystawne bale, turnieje, polowania, dworskie intrygi, pojedynki, bezwarunkowe posłuszeństwo, być w centrum uwagi
Nie lubi : Nieposłuszeństwa, braku szacunku, głupoty, osób niezorganizowanych, istot niższego stanu
Wzrost / Waga : 182 cm / 76 kg
Aktualny ubiór : Na co dzień : Czarne, wzmocnione spodnie z lekko bufiastymi nogawkami na udach, czarne buty oficerki, czarna jedwabna koszula, czarna kurtka wojskowego kroju, bransolety, sygnety a pod koszulą naszyjnik z zielonym kryształem.
Pod ręką : Sakiewka z pieniędzmi, sakiewka z kryształowym pyłem, pałasz, rewolwer czarnoprochowy typu Le Mat, sztylet w cholewie buta.
Broń : Pałasz, rewolwer typu Le Mat, sztylet w bucie
Zawód : Dręczyciel ludu pracującego i pasożyt społeczny
Stan cywilny : Wolny
Pan / Sługa : Pan! I to Jaśnie Oświecony!
Bestie : Kapeluterek Kazik
Stan zdrowia : Zdrowy

Specjalne : Administrator, Mistrz Gry
Liczba postów : 57
Dołączył : 28/10/2018

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Thorn on Pią 26 Kwi 2019, 20:48

AKCEPTUJĘ

Król spalonych YXUFBkW


Ubranie:
- bielizna (czarne bokserki, czarne wzmocnione na podeszwie i palcach skórą skarpetki
- bawełniana, czarna koszula z kołnierzykiem typu stójka
- lekka przeszywanica bez rękawów pod napierśnikiem
- czarne, dopasowane spodnie (materiał NYCO: 50% bawełna, 50% nylon)
- szabeltas i pas z łańcuchem i przytroczoną bronią
- zbroja płytowa: nagolenniki, kirys, zdobione naramienniki z płotem, opachy, nałokcice, zarękawia, rękawice
- skórzane, czarne buty
- mentyk - wełniana półpeleryna
- hełm kirasjerski otwarty z otworami na rogi, mosiężnym daszkiem, grzebieniem i podgrzebieniem z czarnego włosia

Broń:
- rapier w czarnej pochwie, przytroczony do pasa
- lewak (sztylet sprężynowy)

Inne (m.in. w szabeltasie):
- sakiewka: 3 złote monety, 12 srebrnych, 28 miedziaków
- zegarek kieszonkowy, zwykły kompas
- 50 sztuk metalowych guzików (średnica: 1cm)
- notatnik (97 stron), średniej wielkości ołówek, wieczne pióro, buteleczka inkaustu (50ml)
- 3 opakowania czystych gaz (5 sztuk w opakowaniu), zwój bandażu (ok. 3 metry)
- mały bukłak z wodą (poj. 1 litr), paczka sucharów (200g), słoiczek miodu (50ml), buteleczka spirytusu (90g)
- mała osełka

Dodatkowo:
- koń (Irish Draught maści myszatej, srebrnej) z rzędem
- juki: wełniany koc, bielizna na zmianę, lniana koszula, bukłak (poj. 3 litry), lina (dł. 5 metrów), hubka i krzesiwo
Thorn
Thorn

Godność : Aeron Vaele
Wiek : Ponad 500 lat / Wizualnie lekko ponad 30.
Rasa : Upiorny Arystokrata
Wzrost / Waga : 182/100 (same rogi trochę ważą).
Aktualny ubiór : Czarna marynarka zdobona na ramionach czarnymi piórami, zdobiona srebrną nicią i guzikami. Czarna koszula z kołnierzem w typie stójki. Czarne spodnie. Skórzane oficerki. Pas z przytroczonym rapierem.
Znaki szczególne : Opalizujące granatem, duże, zakrzywione rogi. Tęczowe oczy.
Pod ręką : Broń, zegarek kieszonkowy, sakiewka z pieniędzmi, mały notesik i długopis.
Broń : Rapier.
Stan zdrowia : Zdrowy.

Liczba postów : 60
Dołączył : 14/01/2019

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Vyron on Pią 26 Kwi 2019, 23:02

Regulamin zaakceptowany, zatem zaczynamy zabawę.

----------------------------------------------------------------------------------------------------------

Chciałbym powiedzieć, że dzień, w którym wszystko się zaczęło, był wyjątkowo ładny i słoneczny. Chciałbym móc powiedzieć, że tak naprawdę dziesiąty marca nie zapowiadał się wyjątkowo chłodno, nieprzyjemnie i deszczowo.  Chciałbym, ale nie mogę. Jakoś tak już bowiem jest, że to co złe, zazwyczaj przytrafia się w równie paskudne dni.
Thorn wstał tego dnia wcześniej niż zwykle. Kto wie, może coś podejrzewał? Może zadziałał osławiony szósty zmysł? Ciężko powiedzieć. Faktem było, że właśnie spożywał śniadanie, gdy Alden przyniósł mu do stołu poranną gazetę oraz szarą, zaadresowaną do Aerona Vaele’a, pozbawioną pieczęci kopertę, w której z pewnością znajdowało się jakieś pismo. W prasie codziennej nie było zasadniczo nic nowego, bowiem od jakiegoś czasu, cała Kraina Luster żyła nietypową wystawą zorganizowaną w Muzeum Powszechnym, w którym to, wystawiono ponoć pomnik rogatego, antycznego bóstwa.
Pomiędzy kolejnymi kęsami śniadania, Aeron sięgnął po szarą kopertę i otworzył ją rozcinając wierzch koperty nożem. W środku znajdował się list od starego znajomego jeszcze z czasów szkolenia w Akademii - Barteza Vakaii pieszczotliwie zwanego, z racji na swoje 250 kg wagi i tyleż samo centymetrów wzrostu, „Chucherkiem”. Bartez „Chucherko” nigdy nie był erudytą. Słynął z tego, że lepiej niżli piórem, władał karczemną ławą albo dyszlem wyrwanym z wozu. Nic zatem dziwnego, że od kogo jak od kogo, ale od „Chucherka”, Thorn nie spodziewał się dostać listu. Westchnął cicho i w skupieniu przebiegł oczyma po rzędach niezbyt estetycznego, przesianego gdzieniegdzie błędami i pomysłową interpunkcją, pisma.
Sz. P. Aeron Vaele
Drogi Aeronie,
Piszem do Ciebie w dość nietypowej sprawie. Otóż jak zapewne wiesz z codziennej prasy, w Muzełum Powszechnym jest teraz wystawa. Pokazują na niej pomnik z rogami na łbie (prawie takimi jak twoje, zatem myślałem, że to może ktoś z rodziny) co to ma mieć jakoś w cholerę tysiency lat. Wszystko byłoby fajnie gdyby nie to, że nie jest fajnie. Otóż widzisz, mamy kurwa wielki jak chuj problem. Pod pomnikiem, osobliwie w czasie pełni, znajdowane są zwołki dzieciaków. Zwołki te, są zawsze poparzone na śmierć, przez co dzieci nie żyją i nie da się z nich wycisnąć prawie żadnych zeznań. Pisałem w tej sprawie do Księcia Larazirona alby udostępnił nam swojego żołnierza, co to gadają, trupy pierdolony wskrzesza i z nimi potem rozmawia, albo i coś więcej. Alem chyba źle zaadresował bo zamiast tego nekormany wskrzeszacza trupów przysłali mi tylko informacje, o opłaconym kursie jenzykowym, którego ja to kursu nie potrzebuje, bo jak słyszysz pisać umiem! Ale do rzeczy. Pilnie potrzebuję Twojej pomocy. Drektorowi i Kustoszowi bardzo zależy na rozwiązaniu sprawy toteż możesz oczekiwać dobrego wynagrodzenia jeśli to cię interesuje. Przyjedź jak najszybciej. Nie zwlekaj.
Podpisano,
Bartez
Post skriptum (Kustosz kazał mi dopisać to o jakimś poście)
W załączniku przesyłamy dotychcasowe artykuły z gazet celem przybliżenia okoliczności zdarzenia.
Podwójny post skriptum (Kustosz się powtarza zatem zamiast dwa razy „post”jak jakiś głupek, napisałem że mu chodzi o podwójny)
Bardzo zależy nam na dyskrecji. Zapewniamy wszystko co niezbędne do pracy.
PODPIS

Thorn wypuścił powietrze i upił kilka łyków herbaty. Cóż, Bartez nigdy nie należał do tuzów intelektu. Czasami wydawało się, że nazwanie go niedorozwojem było jak najbardziej na miejscu.
Wytrzasnął z koperty powycinane notatki prasowe, na których czyjaś wprawna dłoń zapisała daty wydania.
11.01.19 Miasto Lalek
Czy starożytni jedli innych? Czyli nowy eksponat w Muzeum Powszechnym
Dokładnie wczoraj w Muzeum Powszechnym otwarto wystawę, której główną atrakcją jest nowy
posąg. Mężczyzna z głową byka trzymający niemowlę na rękach. Posąg, zdawać by się mogło, jest zwykłą rzeźbą. Nic bardziej mylnego! Jak informują specjaliści, jest to rzeźba przedstawiająca krwiożerczego Boga, któremu w ofierze składano dzieci. Chcesz poczuć ciarki na plecach? Koniecznie odwiedź Muzeum. Byłem i mogę polecić, szczególnie, iż dochód z wystawy zasili kolejne wyprawy archeologiczne naszego muzeum.  Niezwykłe iż tak rzadki okaz trafił do naszego Muzeum. Polecamy zatem wszystkim wystawę, ale zastanówcie się dwa razy nad tym, czy chcecie zabrać na nią dzieci.
J.G
Thorn ponownie upił łyk herbaty i sięgnął po następny wycinek
1.02.19 Miasto Lalek
Klątwa zabija!
Jesteśmy pierwszą gazetą która o tym pisze. Gwardia i straż muzealna potwierdziła nasze informacje nie mogąc już dalej ukrywać prawdy! Trzynastego stycznia w muzeum pod posągiem krwawego Boga pojawiły się dwa
zwęglone ciała dzieci. Początkowo myślano iż to ponury żart jednak wezwany na miejsce specjalista
potwierdził, iż nie jest to mistyfikacja. Sprawę powiązano od razu z porwaniem dzieci z szpitala, które miało miejsce dzień wcześniej.
J.G
Sprawa zaczynała wyglądać co najmniej interesująco. Sięgnął po ostatni wycinek z gazety.
09.03.19 Miasto Lalek
Klątwa i kolejne morderstwa
Nikt nie jest już bezpieczny w naszym mieście! Czeka nas apokalipsa! Rozmawiałem z
Lunatykami, którzy czują coś w powietrzu, i zalecają by nie wychodzić nocą z domów jeżeli nie macie
takiej potrzeby. Proszę zgłaszajcie do naszej redakcji wszystkie podejrzane zachowania i zaginięcia. Pilnujcie swoich dzieci!
W dniu jutrzejszym rozpoczynam prywatne śledztwo, a jego efekty opublikuje w książce.
J.G

Ostatni wycinek nosił wczorajszą datę, zatem sprawa samozwańczego detektywa była jeszcze niemal ciepła.
Co w tej sytuacji uczyni Thorn?
Czy pojedzie na spotkanie z Kustoszem i Dyrektorem Muzeum Powszechnego? A może zbagatelizuje otrzymany list i odda się swoim codziennym czynnościom?
Wszystko zależy od Ciebie.
Vyron
Vyron

Godność : Vyron Laraziron
Wiek : Wygląda na 30 lat
Rasa : Upiorny Arystokrata
Lubi : Wystawne bale, turnieje, polowania, dworskie intrygi, pojedynki, bezwarunkowe posłuszeństwo, być w centrum uwagi
Nie lubi : Nieposłuszeństwa, braku szacunku, głupoty, osób niezorganizowanych, istot niższego stanu
Wzrost / Waga : 182 cm / 76 kg
Aktualny ubiór : Na co dzień : Czarne, wzmocnione spodnie z lekko bufiastymi nogawkami na udach, czarne buty oficerki, czarna jedwabna koszula, czarna kurtka wojskowego kroju, bransolety, sygnety a pod koszulą naszyjnik z zielonym kryształem.
Pod ręką : Sakiewka z pieniędzmi, sakiewka z kryształowym pyłem, pałasz, rewolwer czarnoprochowy typu Le Mat, sztylet w cholewie buta.
Broń : Pałasz, rewolwer typu Le Mat, sztylet w bucie
Zawód : Dręczyciel ludu pracującego i pasożyt społeczny
Stan cywilny : Wolny
Pan / Sługa : Pan! I to Jaśnie Oświecony!
Bestie : Kapeluterek Kazik
Stan zdrowia : Zdrowy

Specjalne : Administrator, Mistrz Gry
Liczba postów : 57
Dołączył : 28/10/2018

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Thorn on Sro 01 Maj 2019, 20:53

W pierwszym odruchu, widząc list od Barteza, chciał parsknąć śmiechem. Nigdy nie posądziłby tego draba o to, że ten umie pisać. Nawet wysławianie się wychodziło mu z trudem, dobry był w wojaczce, machaniu wielkim mieczem. Nigdy nie zadawał zbędnych pytań, nawet kiedy do końca nie rozumiał rozkazu.
List od niego oznaczał tylko kłopoty. Aeron nie sądził, by wielkolud postanowił po prostu zapytać go co u niego. Zwłaszcza, że lata kiedy razem pili i wybierali się na panienki, już dawno, bezpowrotnie minęły. Obecnie czasami mijali się na patrolach, które Upiorny brał dla rozrywki i odbębnienia służby, a Bartez zapewne dostawał karnie. Nigdy nie nadawał się do jeżdżenia ulicami i pilnowania porządku, jemu potrzebna była porządna wojna.
Z każdym kolejnym zdaniem czytanego listu, rogaty utwierdzał się w fakcie, że chodziło o coś naprawdę poważnego. Momentami powstrzymywał się od parsknięć, bo język jakim był napisany list był makabryczny... Starał się skupić na samej treści a gdy skończył, zabrał się za lekturę wycinków, dołączonych do pisma.
Poznając historię zawartą we fragmentach z gazet, marszczył brwi. Cóż miał o tym sądzić? Przede wszystkim Kustosz Muzeum jest idiotą. Powinien pozbyć się rzeźby już po pierwszym incydencie, zwłaszcza, że ewidentnie jej wygląd jest powiązany z typem ofiar. Postać trzymała niemowlę i odkąd znalazła się w Muzeum, zaczęto odnajdywać martwe dzieci u jej stóp...
Cała sprawa mocno zainteresowała Arystokratę. Nie był on przekonany co do swojej roli, jaką przyjdzie mu odegrać, bo nie posiada żadnej wiedzy na temat wierzeń a tym bardziej nie jest Mistykiem. Coś jednak podpowiadało mu, że tu wcale nie musi chodzić o magię. Może to nie żadna klątwa, chociaż na to w pierwszej chwili wyglądało?
Zaintrygowany, dopił poranną kawę i polecił służbie przyszykować konia do drogi. Sam spakował wszystko, co wydawało mu się potrzebne i ubrał strój na tyle elegancki, by w oczach urzędników wyglądać na odpowiedniego, by zająć się tą sprawą. Schował też list i wycinki za pazuchę. Nie był detektywem, ale może powinien tego spróbować?
Kiedy był już gotów do drogi, wskoczył na konia i spiął go. Pędem udali się w stronę Muzeum, by jak najszybciej poznać jego tajemnicę. Aeron chciał najpierw porozmawiać z Dyrektorem a potem, w miarę możliwości, obejrzeć posąg i miejsce gdzie znajdowano dzieci. Było nie było, jest dość rozpoznawalny jako Gwardzista, dlatego nie powinien mieć problemów z dotarciem do źródła. Kto wie, może jest tam coś, czego pozostali nie dostrzegli?
Thorn
Thorn

Godność : Aeron Vaele
Wiek : Ponad 500 lat / Wizualnie lekko ponad 30.
Rasa : Upiorny Arystokrata
Wzrost / Waga : 182/100 (same rogi trochę ważą).
Aktualny ubiór : Czarna marynarka zdobona na ramionach czarnymi piórami, zdobiona srebrną nicią i guzikami. Czarna koszula z kołnierzem w typie stójki. Czarne spodnie. Skórzane oficerki. Pas z przytroczonym rapierem.
Znaki szczególne : Opalizujące granatem, duże, zakrzywione rogi. Tęczowe oczy.
Pod ręką : Broń, zegarek kieszonkowy, sakiewka z pieniędzmi, mały notesik i długopis.
Broń : Rapier.
Stan zdrowia : Zdrowy.

Liczba postów : 60
Dołączył : 14/01/2019

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Vyron on Czw 02 Maj 2019, 02:00

Gdy Thorn dojechał do Miasta Lalek zegar na ratuszowej wieży uderzył cztery razy. Była godzina szesnasta. Słońce stało jeszcze relatywnie wysoko. Pracownicy okolicznych warsztatów zakończyli pracę i z wolna kierowali się w stronę swoich siedzib. Miasto wydawało się być spokojne. Jedyne co mogło dziwić Upiornego to zwiększona ilość patroli w okolicach muzeum, szpitala i placówek w których zabawy i nauki zażywały na co dzień dzieci. Choć nikt o tym nie mówił sprawa wydawała się być poważna na tyle, by ogłoszono alarm dla gwardii oraz drabów miejskich, zwanych powszechnie strażą miejską.
Aeron dał koniowi ostrogę i ruszył w stronę muzeum mając nadzieję zastać Dyrektora w placówce. Tak naprawdę było to więcej niż pewne, że ów, w związku ze śledztwem, będzie u siebie w gabinecie, ale przed Arystokratą było sporo do zrobienia, a dnia nie przybywało. Musiał wziąć pod uwagę jeszcze konieczność zakwaterowania, rozkulbaczenia konia i zjedzenia czegoś na kolację. W końcu co to za praca gdy kiszki marsza grają?
Dojechawszy przed muzeum zeskoczył z konia i przywiązał go do koniowiązu fachowym, wypracowanym przez lata węzłem, który umożliwiał szybkie uwolnienie zwierzęcia i ewentualne ruszenie w pościg za zbiegiem. Gwardziści stojący przed muzeum lekko kiwnęli głowami oddając mu honory. Warta wartą, ale nie wypadało olać ciepłym moczem kogoś nie dość że wyższego rangą to jeszcze będącego arystokratą.
Jego kroki niosły się echem po muzealnych korytarzach. Mimo panującego na zewnątrz ciepłego dnia, powietrze wewnątrz było chłodne i pachniało starymi murami, drewnem i starą skórą. Ciche, jakby pogrążone w żałobie, muzeum zdawało się aż ociekać złowrogą aura. A może to tylko złudzenie, sugestia spowodowana przeczytanymi prasówkami? W centralnym ciągu korytarza ustawiono wielką tablicę z napisem „Do posągu”. Faktycznie, strzałka wskazywała na wąski, pozbawiony okien i świateł  korytarz, na którego końcu stał podświetlony posąg.
Thorn brał udział w wielu walkach i bitwach, nie jeden raz przyszło mu stawić czoła strachowi, ale to, co stało na końcu korytarza, budziło w nim sprzeczne emocje. Z jednej strony rzeźba wydawała się być fascynująca, a z drugiej, niemal namacalnie dało się wyczuć otaczający ją oślizgły i chłodny mrok. Nie wiedział czy to tylko sugestia, czy może faktycznie z posągiem było coś nie tak.
Gdy odwrócił się by ruszyć w stronę gabinetu dyrektora, do jego uszu dobiegł cichy szmer. Odwrócił się spoglądając za siebie, ale to tylko muzealny strażnik dokonywał swojego cogodzinnego obchodu. Odetchnął głęboko i ruszył do oznaczonych złota tabliczką drzwi.
Zapukał.
- Proszę … – zza drzwi rozległ się cichy, męski głos
Upiorny przekręcił gąłkę w drzwiach i wszedł do środka. Gabinet dyrektora urządzony był skromnie, by nie powiedzieć ascetycznie. Ot, jedno biurko, naprzeciw niego fotel dla petenta, dwa niewielkie okna, regały z książkami i dwie stojące lampy.
- Cieszę się, że pan przybył panie Aeronie. Prawdę mówiąc bałem się, że nie zechce nam pan pomóc. – powiedział wstając zza biurka starszy człowiek o fizjonomii typowego badacza z równie archetypicznymi okularami na nosie - Napije się pan herbaty, kawy, wody a może czegoś mocniejszego, jeśli oczywiście pańskie przekonania na to pozwalają?
Starzec, pomimo niesprzyjających okoliczności starał się przyjąć gościa najlepiej jak tylko mógł. W końcu to Thorn robił mu łaskę tym, że zaangażował się w sprawę a nie na odwrót.
Czekając na odpowiedź i decyzję gościa starzec podszedł do sejfu, który otworzył kombinacją ruchów pokrętłem.
[Thorn może próbować dostrzec kombinację cyfr – jest to trudne, ale wykonalne]
Starzec wyjął plik dokumentów umieszczony w szarej teczce i spory arkusz czerpanego papieru, który na niej leżał.
-  Proszę o wybaczenie, ale ze względu na stres i zmęczenie, moja pamięć płata mi nieznośne figle. – powiedział jakby się tłumaczył - Bardzo proszę, by raczył pan chwilę poczekać.
Starzec wziął do ręki pióro i wykonał nim kilka szybkich ruchów po papierze. Gdy skończył pisać, westchnął i podał Thornowi kartkę zapisaną liniami eleganckiego, odręcznego pisma. Na szczycie kartki widniał napis „Chronologia wydarzeń” a pod nim zapisano następujące informacje

                   
Chronologia wydarzeń
05.01 Przybycie posągu do Miasta Lalek
05.01 Konsultację z Sabarino Moscattim oraz Mosudem Ammanem w sprawie notki muzealnej
06.01 Konserwacja eksponatu oraz ustawienie go w pawilonie muzealnym
07.01 Osuszanie eksponatu oraz uzupełnienie ubytków przez konserwatora zabytków (Ernesto Sebastiano).
08.01 Wyrzucenie glinianych bel otoczonych słomą użytych do transportu
09.01 Prace konserwacyjne (nocne) prowadzone przez kustosza
10.01 Otwarcie wystawy – (wystawa okazała się klapą)
11.01 Pierwsze zgłoszenia strażników muzealnych o dziwnych zdarzeniach w nocy
11.01 Pierwsza wzmianka w gazecie dotycząca wystawy („Czy starożytni jedli innych? Czyli nowy eksponat w Muzeum Powszechnym”)
12.01 Zgłoszenie zniknięcia/uprowadzenia dzieci z szpitala
13.01 Pierwsza Pełnia księżyca – pierwszy raz pojawiają się ciała
28.01 Nów
01.02 Pierwszy artykuł w gazecie („Klątwa zabija!”)
12.02 Druga Pełnia księżyca – pojawiają się kolejne ciała
09.03 Drugi artykuł „Klątwa i kolejne morderstwa!”
10.03 Wywiad Sabarino Moscattiego dla gazety „Kurier Lustrzany”
Pod spodem, jeszcze wilgotnym atramentem napisano.
10.03 Przybycie Pana Aerona Vaele’a do Muzeum Powszechnego

- To na wypadek gdybym czegoś zapomniał. W tej teczce, która później panu przekażę są wszystkie zapiski odnośnie tego kto kiedy pełnił wartę, co się podczas niej zdażyło i co zobaczył. Są tam też ekspertyzy i opinie biegłych na temat ostatnich tragicznych wydarzeń. – powiedział Dyrektor  przecierając oczy palcami.
Zaczerwienione powieki wskazywały na to, że nie spał od dłuższego czasu.
Do gabinetu wszedł jeden z pracowników niosąc tacę z zamówionymi napojami. Wyglądało na to, że i tu zainstalowano magiczny intercom.
- Pokornie proszę o wybaczenie panie Aeronie, nie przedstawiłem się. – powiedział starzec łapiąc się za głowę a następnie wyciągając rękę do arystokraty - Eissfeld. Otto Eissfeld. Dyrektor Muzeum Powszechnego.
Westchnął ciężko i opadł na swoje krzesło przy biurku.
- Proszę powiedzieć jak mogę Panu pomóc? Zapewniam Pana, że powiem wszystko co wiem.
Vyron
Vyron

Godność : Vyron Laraziron
Wiek : Wygląda na 30 lat
Rasa : Upiorny Arystokrata
Lubi : Wystawne bale, turnieje, polowania, dworskie intrygi, pojedynki, bezwarunkowe posłuszeństwo, być w centrum uwagi
Nie lubi : Nieposłuszeństwa, braku szacunku, głupoty, osób niezorganizowanych, istot niższego stanu
Wzrost / Waga : 182 cm / 76 kg
Aktualny ubiór : Na co dzień : Czarne, wzmocnione spodnie z lekko bufiastymi nogawkami na udach, czarne buty oficerki, czarna jedwabna koszula, czarna kurtka wojskowego kroju, bransolety, sygnety a pod koszulą naszyjnik z zielonym kryształem.
Pod ręką : Sakiewka z pieniędzmi, sakiewka z kryształowym pyłem, pałasz, rewolwer czarnoprochowy typu Le Mat, sztylet w cholewie buta.
Broń : Pałasz, rewolwer typu Le Mat, sztylet w bucie
Zawód : Dręczyciel ludu pracującego i pasożyt społeczny
Stan cywilny : Wolny
Pan / Sługa : Pan! I to Jaśnie Oświecony!
Bestie : Kapeluterek Kazik
Stan zdrowia : Zdrowy

Specjalne : Administrator, Mistrz Gry
Liczba postów : 57
Dołączył : 28/10/2018

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Thorn on Czw 02 Maj 2019, 22:44

Muzeum miało swoje rozmiary, było sporym gmachem mieszczącym eksponaty z najdalszych zakątków Krainy Luster, rubieży Szkarłatnej Otchłani i terenów Świata Ludzi, bo również i stamtąd pochodziły niektóre. Nie bywał tutaj zbyt często, bo prawdę mówiąc nie przepadał za tym miejscem. Fascynowały go dawne dzieje ale wolał zakopać się w książkach i to z nich chłonąć wiedzę. Może dlatego, że muzealni przewodnicy przedstawiali przeróżne wizje, opowiadali każdy na swój własny sposób przez co ciężko było dojść, która wersja wydarzeń jest prawdziwa.
Będąc jeszcze dzieckiem odwiedzał to miejsce, bo było naprawdę stare. Za tamtych czasów nie było co prawda tak rozbudowane, ale posiadało kilka ciekawych znalezisk. W pamięci zapadła mu jedna, szczególna wystawa - pierwsza, dotycząca Ludzi. Ich uzbrojenie, broń, ozdoby. Godzinami przesiadywał przed wysokimi gablotami i analizował eksponaty, doszukując się podobieństw z przedmiotami ze świata, który znał.
Potem jednak Muzeum spowszechniało, stało się nudne. Wiedza poszerzyła się i obecnie już prawie każde dziecko wiedziało, że Szkarłatna Otchłań jest wysypiskiem przeróżnych śmieci. Kiedyś traktowanych jako cenne precjoza, dzisiaj będące gratami.
Idąc korytarzami budynku zastanawiał się nas całą sprawą. Jak pojawienie się posągu miało spowodować coś tak makabrycznego, jak śmierć noworodków? W ich świecie liczyło się każe dziecko, bo większość długowiecznych ras nie była tak płodna jak Ludzie. Nie mnożyli się jak króliki.
Kiedy tylko zauważył majaczącą w oddali statuę, zatrzymał się na chwilę by popatrzeć na nią z daleka. Wyglądała złowrogo i przez chwilę Aeron poczuł, że jego obecność nie jest tutaj mile widziana. W nieruchomej postaci było coś, co kazało mu zawrócić. Czuł się nie na miejscu, ale mimo to nie zawrócił. Cała sprawa zainteresowała go na tyle mocno, by nie odpuszczać.
Zawsze lubił poszerzać horyzonty i chociaż w niektórych dziedzinach nie czuł się zbyt pewnie, nie unikał wyzwań. Według opinii publicznej był odważny i skory do pomocy, miał dobrą renomę i był szanowany. Lepiej więc by tak pozostało. Żeby jednak utrzymać taki stan rzeczy, Arystokrata musiał się pospieszyć, bo z tego co się orientował, niebawem będzie kolejna pełnia.
Nie dziwiło go to, że od razu został rozpoznany przez Kustosza. Jako szlachcic był znany na tyle, by każdy w mieście kojarzył go chociaż z widzenia. Z resztą zarządzający Muzeum spodziewał się go, dlatego pewnie od razu założył, że to on.
Kustosz wyglądał bardzo stereotypowo. Był mężczyzną w podeszłym wieku ale ciężko było określić na pierwszy rzut oka do jakiej rasy należał. Nie wypadało też pytać, z resztą po co w tej chwili Aeronowi ta wiedza? Przywitał się grzecznie z tamtym i posłał mu lekki, pokrzepiający uśmiech kiedy tamten wyraził radość z jego przybycia.
Przy młodym Vaele badacz wyglądał trochę śmiesznie, bo mimo iż byli prawie równego wzrostu, rogaty wyglądał naprawdę godnie w swoim umundurowaniu z elementami zbroi. O to też chodziło - o efekt. Kustosz miał poczuć się dobrze z tym, że jego sprawą zainteresował się nie byle Gwardzista a należący do klasy panującej Upiorny Arystokrata.
- Dziękuję, jestem na służbie. - powiedział rzeczowo w odpowiedzi na ostatnią propozycję lecz nie poprosił o nic w zamian - Przejdźmy, proszę, do konkretów.
Kiedy tamten podszedł do sejfu, czarnowłosy rozejrzał się po pokoju. Czego szukał? Wszystkiego co odbiegało od normy. Pokój był urządzony dość skromnie, biorąc pod uwagę, że Kustosz nie zarabiał mało. Aeron miał chwilę, by obadać pomieszczenie na tyle, na ile mógł sobie pozwolić nie węsząc zbyt dociekliwie, by nie robić starszemu mężczyźnie przykrości. I nie stawiać go w niezręcznej sytuacji.
Po chwili wrócił spojrzeniem tęczowych oczu do sylwetki starca. Wydawał mu się być szczerą istotą, chociaż Upiornego niepokoiła odrobinę jego sprawność. Wydawał się być dość powolny a przy tym rozkojarzony. Przeprosił wprost, tłumacząc się stresem i zmęczeniem i począł zapisywać coś na wyjętej karcie.
Młody Vaele był na tyle empatyczny by zrozumieć jego stan. Jako głównodowodzący w tym przybytku, odpowiadał za to, co się stało. Ponownie w głowie rogatego pojawiły się wątpliwości - dlaczego jeszcze nie pozbyto się tego posągu, skoro stanowił problem? Może był ignorantem, ale jak na jego gust, jeżeli coś powoduje tak straszliwe wydarzenia, powinno się to zniszczyć. Nawet jeśli jest to tak cenne, że nie dałoby się tego kupić za żadne skarby świata czy światów.
Skinął głową kiedy tamten podał mu kartkę i zmarszczył brwi, zaczytując się w zapisanej ładnym pismem treści. Pojawiło się kilka nazwisk, których Arystokrata niestety nie znał a o które za chwilę zapyta ale najbardziej zainteresował go przedostatni wpis dotyczący wywiadu.
Spojrzał z uwagą na Dyrektora kiedy tamten zaczął tłumaczyć, co stanie się z dokumentami i pokiwał głową zadowolony, że do tej pory udało się już zgromadzić jakiekolwiek przydatne informacje. Jak będą przydatne, to okaże się wkrótce.
- Proszę się nie przejmować. - powiedział Upiorny kiedy tamten przypomniał sobie, że się nie przedstawił - Miło mi pana poznać. Z góry dziękuję też za współpracę, mam nadzieję, że będzie owocna. - skłonił się lekko na znak szacunku - Chciałbym teraz zadać kilka pytań, bo nie wszystko zostało zawarte w tym spisie. - położył kartkę na biurku ale nie zamierzał przysuwać w stronę starszego mężczyzny, pozostawiając ją sobie na podorędziu - Proszę powiedzieć, panie Eissfeld, jak posąg trafił do Muzeum? Gdzie został znaleziony i przez kogo dostarczony?
Należało zacząć od początku. Aeron nie miał doświadczenia w takich śledztwach bo nie był detektywem, ale zdrowy rozsądek podpowiadał mu, że aby poznać całą historię należy wszystko poskładać w chronologiczną całość.
Kiedy zadawał kolejne pytania, cały czas przyglądał się badawczo Kustoszowi, chcąc wyczytać z ruchów jego ciała czy mimiki twarzy coś, co mogło się przydać. Mężczyzna wyglądał na wyczerpanego i nie można mu było się dziwić lecz z drugiej strony... Doprowadzony na skraj organizm w końcu wyłączał się i fundował sobie swoisty reset. Jeśli przyjąć, że Dyrektor źle sypiał od momentu pojawienia się pierwszej ofiary, ile miał już owych resetów? Sprawa była poważna i po takim czasie powinien reagować już spokojniej... Zwłaszcza, że pieczę nad tym wszystkim miały służby i Gwardia. Bo miały, prawda?
- Potrzebuję konkretnych informacji odnośnie pochodzenia eksponatu. Drogi jaką przebył, zanim tutaj trafił. Nazwiska istot, które brały udział w znalezisku, transporcie i które odpowiadają za przygotowanie wystawy. Czy pańscy pracownicy sprawdzili dokładnie źródło z którego pochodzi statua? - zmarszczył brwi - Chcę również porozmawiać ze wspomnianymi tutaj Sabarino Moscattim, Mosudem Ammanem oraz Ernesto Sebastiano. Proszę też uprzedzić strażników, że będę potrzebował również ich opinii, najlepiej tych, którzy pełnili wartę w czasie tragicznych wydarzeń. - dodał - Nie chcę nazywać tego przesłuchaniem, ale dla pana wiadomości: tym właśnie będą te rozmowy. Z racji, że nie chcę by pańscy pracownicy czuli presję, proszę ich zapewnić, że pragnę tylko rozmowy. Nie będę wydawał osądów, jest na to zdecydowanie za wcześnie.
Umysł Aerona przeskoczył na większe obroty. Jak rozwiązać sprawę, kiedy chodziło o życie niewinnych niemowląt? Zwłaszcza pod presją czasu, bo przecież nie miał go zbyt wiele. Musiał się pospieszyć ale jednocześnie dać sobie czas by wszystko dobrze ułożyć. Musiał poznać sprawę, wybadać o co chodziło i zapobiec kolejnemu morderstwu. Nie obędzie się bez obejrzenia samego posągu.
- Proszę poinformować autorów notatek ukazujących się w "Kurierze" by stawili się w Muzeum w dniu jutrzejszym, również z nimi będę chciał zamienić parę słów. Dobrze byłoby sprowadzić też tutaj pracowników dyżurujących w szpitalu w czasie, kiedy doszło do zniknięć dzieci. - zastanawiał się czy nie pominął nikogo - Przede wszystkim jednak proszę poinformować wszystkich związanych ze sprawą o gotowości do zeznawania. Zgłoszę w Kwaterze Głównej Gwardii, że to ja zajmuję się sprawą ale potrzebuję pełnego dostępu do wszystkich materiałów i wszystkich powiązanych person. Na początek... Skoro nie mam jeszcze możliwości rozmawiać z żadną z wymienionych osób, proszę umożliwić mi zbadanie miejsca zbrodni. Najpierw w pańskiej obecności. - powiedział na koniec i wstał, gotów do działania.
Czuł dreszczyk emocji ale niepokojąco podobny do zwykłego strachu. Czy powinien zajmować się tą dziwną sprawą? Chyba było już za późno by się wycofać. Honor nie pozwalał mu zostawić tych wszystkich istot w potrzebie. Było nie było, miał w sobie pokłady szlachetności, nawet jeśli uchodził za Księcia Kłamstw.
Lekko spięty, czekał na kolejny ruch Dyrektora. Miał nadzieję, że w miarę łatwo uda mu się skompletować wszystkie części układanki i pozna prawdę na tyle szybko, by uratować życie dziecka, które miało stać się kolejnym posiłkiem posągu. Bo jak inaczej nazwać ofiary, znajdowane pod stopami mrocznego bóstwa?

Thorn
Thorn

Godność : Aeron Vaele
Wiek : Ponad 500 lat / Wizualnie lekko ponad 30.
Rasa : Upiorny Arystokrata
Wzrost / Waga : 182/100 (same rogi trochę ważą).
Aktualny ubiór : Czarna marynarka zdobona na ramionach czarnymi piórami, zdobiona srebrną nicią i guzikami. Czarna koszula z kołnierzem w typie stójki. Czarne spodnie. Skórzane oficerki. Pas z przytroczonym rapierem.
Znaki szczególne : Opalizujące granatem, duże, zakrzywione rogi. Tęczowe oczy.
Pod ręką : Broń, zegarek kieszonkowy, sakiewka z pieniędzmi, mały notesik i długopis.
Broń : Rapier.
Stan zdrowia : Zdrowy.

Liczba postów : 60
Dołączył : 14/01/2019

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Vyron on Nie 05 Maj 2019, 13:31

- Jak posąg trafił do muzeum? – powtórzył, prawdopodobnie bezwiednie, pytanie, które mu zadano- Cóż, aby odpowiedzieć na to pytanie będę musiał nieco przybliżyć Panu całość historii. Otóż widzi Pan, jakieś czterdzieści lat temu, czyli w czasach gdy byłem tylko jednym z szeregowych pracowników muzeum, z dalekiej północy, leżącej hen za górami powrócił jeden z członków wysłanej tam ekspedycji. Jego stan fizyczny i psychiczny były bardzo złe. Cały czas powtarzał tylko „On czeka. Jest tam gdzie kończy się piach.” Wówczas nie wiedzieliśmy o co mu chodziło. Sprawa, rzecz jasna, odbiła się echem po lokalnych gazetach. Wszyscy byli ciekawi tego, kto i gdzie czeka. Wysłano zatem kolejną ekspedycję, na którą wydano prawdziwy majątek. Juczne zwierzęta, ponad trzydziestu ludzi, sterowiec, najnowsze maszyny napędzane parą i setki kilogramów zaopatrzenia. Ekspedycja wyruszyła i ślad po niej zaginał. Cały nasz świat grzmiał! „Mordercy!”, „Głupcy!”, „Marnotrawstwo pieniędzy i środków!” to tylko niektóre, ze wznoszonych przez ludzi okrzyków. Ówczesny dyrektor nie wytrzymał napięcia i powiesił się w „Małej Sali”, czyli tam gdzie teraz stoi posąg. Sprawa ucichła w chwili wybuchu wojny trzydzieści lat temu. Pojawił się znacznie gorszy wróg. Tuż po wojnie na stanowisko dyrektora wybrano mnie, a ja ciągle pamiętałem słowa konającego odkrywcy o tym, że na granicy piasku ktoś czeka. Udało mi się zebrać fundusze i w listopadzie zeszłego roku wynająłem sterowiec WFL*„Havarian” (*Wolna Flota Lustrzana), który z minimalnym obciążeniem miał polecieć, pokonując góry od strony wschodniej, i sprawdzić o czym była mowa. Załoga nie była liczna. Kapitan Coren Verne zabrał ze sobą tylko najlepszych załogantów i wyruszył w podróż. Jakież było moje zdziwienie, gdy 05.01 do Miasta Lalek przywieziono wielką skrzynię, w której zabezpieczony linami, słomą i gliną stał posąg owego rogatego boga. Bez chwili zwłoki wezwałem Sabarino Moscattiego oraz Mosuda Ammana, by omówić z nimi kwestię notatki muzealnej. Widzi pan, posąg nie do końca wydaje się być tym, za co go uważamy. To prawdopodobnie artefakt pochodzący ze Świata Ludzi. Choć wstyd się przyznać, to brak nam jednak wiedzy o tamtym świecie i wierzeniach jego mieszkańców. Razem z posągiem, zamknięta w butelce i zalana pszczelim woskiem, była też notatka przygotowana przez dowódcę pierwszej ekspedycji. Otóż widzi pan, wysunął on wniosek, że jest to posąg boga zwanego Molochem. Tam gdzie go znaleziono, odkryto także płaskorzeźbę, na której znajdował się kapłan trzymający dziecko. Prawdopodobnie pierwsza ekipa natknęła się na sanktuarium owego boga wzniesione pod naszym nosem, w Krainie Luster! Jak głosi notatka, wraz z cmentarzem, na którym znajdowały się setki spalonych ciał zwierząt i ludzi. Większość dziecięcych kości wskazywała na noworodki, ale część należała do dzieci do szóstego roku życia. – przerwał na chwilę i skrył twarz w dłoniach - Mam nadzieję, że nie wierzy Pan w to, że to posąg chodzi, porywa i pali dzieci, prawda?
Westchnął ciężko, i nie czekając na odpowiedź zaczął mówić dalej.
- Sabarino Moscatti, który ma przynajmniej szczątkową wiedze o Świecie Ludzi, utrzymuje, że tak naprawdę ów Moloch był bogiem miłosiernym i dobrym, a jego obraz został wykoślawiony przez wpływ innej religii. Otóż, powołując się na słowa Moscattiego, tak jak inni bogowie i inne demony wspomniane w Biblii, czyli świętej księdze owej innej wiary, Moloch (początkowo bóg dobry i miłosierny) dołączył do demonologii jako Książę Piekła. Czerpał on ponoć przyjemność z wywoływania u matek napadu płaczu, poprzez porywanie ich dzieci. Według XVI wiecznych ludzkich demonologów, siła Molocha jest największa w grudniu. Prawdopodobnie motyw porywania dzieci był zainspirowany tradycyjnym poświęcaniem ich Molochowi. Według niesprawdzalnych obecnie podań, wyznawcy Molocha podgrzewali posąg aż do czerwoności, a następnie
zabierali noworodki i umieszczali je między rękami statuy, patrząc, jak się spalają. Teoria niby trzyma się kupy, ale proszę mi powiedzieć Panie Vaele, czy to nie mogły być spalone ciała dzieci, które zmarły w młodym wieku z naturalnych przyczyn? Czy palenie tych zwłok nie mogło być tamtejszym zwyczajem religijnym lub sposobem wali z ewentualną zarazą? Na jakiej podstawie wysunięto wniosek, że były one palone żywcem i to jeszcze w objęciach posągu? A może odkryte miejsca były tylko propagandą? Dlaczego oskarżenia o poświęcanie ludzi owemu bogu, znaleziono tylko wśród pism małej garstki autorów, do tego wrogów tej cywilizacji, a nie wśród wielu pisarzy, którzy
mieli więcej z nią do czynienia? Wiem, że to szalone, słyszałem jednak plotkę, iż dzieci, które zniknęły, były chore. Jeżeli Moloch naprawdę jest bogiem miłosiernym, i jeśli wierzyć w to co wierzą Ludzie, to wyleczył je i przeniósł do innego czasu bądź świata, gdzie będą mogły
szczęśliwie żyć. Widzi pan, znalazłem również Takie przekazy, że Molochowi składało się niejako w
ofierze dzieci zmarłe bądź umierające, by podczas pełni przeniósł je do innego lepszego
świata. To szaleństwo, wiem jednak utrzymuje mnie to przy zdrowych zmysłach.

Przez chwilę milczał trzymając głowę skrytą w dłoniach. Widać było, że choć bardzo chce, to nie potrafi zaakceptować wmawianej samemu sobie teorii.
- O ile w przypadku strażników muzealnych i Ernesto Sebastiano mogę pomóc, o tyle wydaje mi się, że przecenia pan moje możliwości, panie Vaele – powiedział starzec uśmiechając się smutno i przepraszająco zarazem - Jestem tylko dyrektorem muzeum. Nie przywołam tu ani autorów notatek, ani personelu medycznego ze szpitala, bo niby jak w jaki sposób mam im nakazać przybycie do Muzeum? To samo tyczy się „gotowości do zeznawania”. Gdyby to wszystko było takie proste, sprawa już dawno zostałaby rozwiązana. W końcu idąc tym tropem wystarczy poinformować całe miasto o gotowości do zeznań, zawołać przed budynek muzeum, rozkazać gwardii by otoczyła tłum a następnie zapytać kto jest mordercą. Niestety, to nie działa w ten sposób. To Pan jest dowódcą Gwardii, to pan posiada uprawnienia i możliwości o jakich mi, skromnemu cywilowi nawet się nie śniło. Może jeśli pójdzie Pan do gazety i zapyta o współpracowników i korespondentów to otrzyma Pan jakiekolwiek informacje o nich. Gdybym to ja poszedł to wydawca zaśmiałby mi się w twarz i stwierdził że ma nowy artykuł do dodatku specjalnego o tytule „Dyrektor Muzeum Powszechnego stara usiłuje zastraszyć korespondentów dziennika! Czyżby coś było na rzeczy?”. Mając nadzieje na Pańskie przybycie próbowałem ściągnąć tu Moscattiego i Ammana, ale bez skutku. Sabarino Moscatti po dzisiejszym wywiadzie wyjechał z miasta, a Mosuda Ammana nie widziałem od dawien dawna i nie mam z nim obecnie kontaktu. Podobno w jego domu, numer 43 przy głównej ulicy, nikt nie odbiera poczty ani nie otwiera drzwi. Wygląda na to, że również jest nieobecny.
Słysząc dalszą część wypowiedzi Thorna, Dyrektor Muzeum Powszechnego kiwnął kilka razy głową i wstał zza biurka ruszając do drzwi gabinetu. Poruszał się ciężko i powłóczył nogami.
Lustrując chwilę wcześniej pokój Thorn nie zobaczył niczego interesującego poza tym, że książki ułożono alfabetycznie, na półkach ani książkach nie było kurzu, a lampy miały pożółkłe abażury, co oznaczało ich częste użytkowanie.
Starzec otworzył drzwi i przepuścił gościa przodem, a następnie wyjął pęk kluczy i jednym z nich, małym i zaznaczonym literką „G” wyrytą na uchwycie (główce) klucza, zamknął gabinet na następnie całe pęczek oddał Thornowi.
- To są klucze do wszystkich pomieszczeń w Muzeum. Są do pańskiej dyspozycji. Mam nadzieję, że rozwiąze pan problem przed kolejna pełnią. – pokręcił lekko głową i ruszył w stronę miejsca gdzie stał posąg.
Im byli bliżej posągu bóstwa, tym Thornowi robiło się co raz mniej komfortowo. Rogata istota trzymająca na rękach dziecko zdawała się patrzyć prosto na niego. Wydawać by się mogło, że w wyrzeźbionych oczach widać buzujące wewnątrz posągu płomienie a z jego nozdrzy bucha dym a w koło słychać krzyki dzieci.
Król spalonych EzZeFgt
Dyrekto podszedł do posagu i dotknął go ręką.
- Oto i Moloch. – powiedział odsuwając się i robiąc Thornowi miejsce - Proszę mówić gdyby pan potrzebował na przykład lampy albo lupy.
Od czego Thorn zacznie oględziny posągu?
Czy to możliwe aby posąg ożywał i aktywnie poszukiwał ofiar?
Byli przecież w Krainie Luster, w której takie rzeczy był jak najbardziej możliwe, tylko czy istniało jakiekolwiek prawdopodobieństwo ich wystąpienia?
A może posąg był tylko demonicznie wyglądającą rzeźbą a za ofiarami stał ktoś inny?
Cała sprawa robiła się co raz bardziej zawiła i ponura.

W tej chwili ZEGAR NA RATUSZOWEJ WIEŻY UDEŻYŁ SZEŚĆ RAZY. Była godzina 18:00.
Vyron
Vyron

Godność : Vyron Laraziron
Wiek : Wygląda na 30 lat
Rasa : Upiorny Arystokrata
Lubi : Wystawne bale, turnieje, polowania, dworskie intrygi, pojedynki, bezwarunkowe posłuszeństwo, być w centrum uwagi
Nie lubi : Nieposłuszeństwa, braku szacunku, głupoty, osób niezorganizowanych, istot niższego stanu
Wzrost / Waga : 182 cm / 76 kg
Aktualny ubiór : Na co dzień : Czarne, wzmocnione spodnie z lekko bufiastymi nogawkami na udach, czarne buty oficerki, czarna jedwabna koszula, czarna kurtka wojskowego kroju, bransolety, sygnety a pod koszulą naszyjnik z zielonym kryształem.
Pod ręką : Sakiewka z pieniędzmi, sakiewka z kryształowym pyłem, pałasz, rewolwer czarnoprochowy typu Le Mat, sztylet w cholewie buta.
Broń : Pałasz, rewolwer typu Le Mat, sztylet w bucie
Zawód : Dręczyciel ludu pracującego i pasożyt społeczny
Stan cywilny : Wolny
Pan / Sługa : Pan! I to Jaśnie Oświecony!
Bestie : Kapeluterek Kazik
Stan zdrowia : Zdrowy

Specjalne : Administrator, Mistrz Gry
Liczba postów : 57
Dołączył : 28/10/2018

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Thorn on Nie 19 Maj 2019, 14:26

Historia jaką przedstawił mu Dyrektor mroziła krew w żyłach. Nawet jemu, długowiecznemu żołnierzowi momentami robiło się źle na duszy. Może dlatego, że ofiarami były dzieci. Niewinne istoty, które nie są w stanie się obronić. Przykre.
Jako Upiorny Arystokrata znał wartość dzieci, chociaż sam ich nie posiadał. Jego rasa, chociaż tak znana, nie była liczna właśnie przez problemy z rozmnażaniem. I nie chodziło o sam akt a o liczebność przypadków kiedy dochodziło do samej ciąży. Rogaci byli płodni, ale przez naturalną selekcję, nie mnożyli się jak króliki. Upiorne kobiety bardzo rzadko zachodziły w ciążę a kiedy już się udało i miały szczęście urodzić, broniły dzieci jak oka w głowie.
Utrata dzieci była więc czymś makabrycznym, bo nawet jeśli pochodziły z innych ras, były przyszłością.
Kiwał lekko głową kiedy tamten mówił, przyswajał wiedzę starając się zapamiętać jak najwięcej. Demon z opowieści faktycznie był kimś niebezpiecznym, ale czy faktycznie był istotą żywą? Może to zwykły posąg, a morderca używa go tylko jako przykrywki.
W całej tej historii było wiele odnóg, wiele pytań na które pewnie przyjdzie mu znaleźć odpowiedź. Nie na wszystkie, bo czas przeciekał przez palce, jak piasek. Nieubłagana wskazówka zegara poruszała się, nie dając szlachcicowi ani chwili dłużej na rozmyślania.
- Ma pan rację, przepraszam. - powiedział z pokorą - Zwyczajnie martwi mnie cała ta sprawa i fakt, że muszę się niesamowicie spieszyć. Proszę więc nawiązać kontakt z kim tylko się da, ja zajmę się resztą. - dodał, przyglądając się mężczyźnie - Mam niedyskretne pytanie: czy poza zmęczeniem coś panu dolega? Potrzebuje pan pomocy medyka? - zapytał grzecznie ale zlustrował go podejrzliwie od stóp aż po głowę.
Przyjął klucze i kiwnął głową. On również miał nadzieję, że cała sprawa wyjaśni się przed kolejną ofiarą. Będzie musiał się postarać, uruchomić wszystkie swoje kontakty i przede wszystkim pospieszyć się, bo czas nie miał litości.
Poszedł za Dyrektorem, rozmyślając nad tym co usłyszał. Zamieszanych było bardzo dużo osób, nie ze wszystkimi uda się skontaktować. Kogo więc wybrać?
Z zamyślenia wyrwał go widok posągu. Mroczna statua miała w sobie coś złowróżbnego, włoski na karku Arystokraty stanęły dęba chociaż sam miał się za człowieka dość odważnego.
Postać wgapiała się w niego i Upiorny mógłby przysiąc, że w kamiennych oczach ujrzał życie. A konkretniej żar, żądzę krwi i okrucieństwo. A może to wyobraźnia podsuwała mu takie obrazy?
Podniósł dłoń i potarł nią oczy, krzywiąc się z niesmakiem. Spojrzał na Dyrektora kiedy tamten przedstawił mu powód, dla którego w ogóle wezwano Gwardzistę.
- Dziękuję. - skinął głową i poprosił o wspomniane przedmioty. Do czasu aż ich nie dostał, oglądał posąg dookoła, szukając czegokolwiek podejrzanego.
Ale właściwie czego szukał? Przecież statua była obca, każdy jej element ciekawił bo był inny. Aerona niepokoiły rogi, za bardzo kojarzyły się z rasą Upiornych Arystokratów. Jeśli nie pospieszy się, Mieszkańcy źle połączą fakty i oskarżą właśnie szlachtę o ataki.
Chociaż bardzo nie chciał, wyciągnął dłoń i dotknął postaci trzymającej dziecko. Chciał poznać materiał z którego był wykonany. Opukał też kilka miejsc, chcąc przekonać się czy była zrobiona z litego bloku czy może była pusta.
Jeśli dostał latarkę i lupę, zaczął od pierwszego przedmiotu i zaczął oglądać na nowo rzeźbę. Skupiał wzrok, chcąc nie ominąć żadnego istotnego szczególiku.
Od tego przecież musiał zacząć. Poznać materiał na którym przyjdzie mu pracować. Musiał mieć cokolwiek, nie mógł wyciągać wniosków bez dowodów. Bo chociaż najchętniej zniszczyłby ten straszny posąg, nie tego od niego oczekiwano.
Thorn
Thorn

Godność : Aeron Vaele
Wiek : Ponad 500 lat / Wizualnie lekko ponad 30.
Rasa : Upiorny Arystokrata
Wzrost / Waga : 182/100 (same rogi trochę ważą).
Aktualny ubiór : Czarna marynarka zdobona na ramionach czarnymi piórami, zdobiona srebrną nicią i guzikami. Czarna koszula z kołnierzem w typie stójki. Czarne spodnie. Skórzane oficerki. Pas z przytroczonym rapierem.
Znaki szczególne : Opalizujące granatem, duże, zakrzywione rogi. Tęczowe oczy.
Pod ręką : Broń, zegarek kieszonkowy, sakiewka z pieniędzmi, mały notesik i długopis.
Broń : Rapier.
Stan zdrowia : Zdrowy.

Liczba postów : 60
Dołączył : 14/01/2019

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Vyron on Wto 21 Maj 2019, 03:49

Tuż po wejściu Aerona do muzeum, niebo zaczęły zasłaniać ciemne, burzowe chmury. Nim skończyli rozmowę deszcz już dzwonił o parapety, dach i spływał rynnami. Muzeum robiło upiorne wrażenie, zwłaszcza teraz, gdy zrobiło się dość ciemno, a po całym budynku niósł się odgłos padającego na zewnątrz deszczu.
- Starość panie Vele. Na to żaden medyk nie pomoże. – powiedział mężczyzna zmęczonym głosem. - Przeżyłem dobre życie, ale ciągle czuję niedosyt. Tak wiele rzeczy jeszcze czeka na odkrycie … – zamilkł spuściwszy głowę i westchnął smutno.
Słysząc, że Arystokracie przydadzą się lampa i lupa, przeprosił na chwilę, po czym wolnym krokiem, szurając lekko nogam,i ruszył w stronę stróżówki.
Odgłosy jego kroków zdawały się ginąć w czarnej gardzieli, wykładanego drewnem korytarza. Wyglądało to tak, jakby budynek pożerał starca nie pozostawiając po nim nawet odrobiny pyłu czy strzępów ubrań.
Aeron został sam na sam z budzącym grozę pomnikiem. Demoniczny Bóg, stał spokojnie, ale im dłużej Thorn mu się przyglądał, tym bardziej wydawało mu się, że wypełzające zza pomnika niewidoczne dla jego oczu macki za chwilę oplotą jego ciało i wepchną w rozpalone objęcia. Choć wszystkie nerwy i włókna mięśniowe wyły by tego nie robił, gdy podszedł bliżej figury i zaczął ja oglądać, dostrzegł na niej coś, co wygadało jak zacieki. Zacieki z krwi, która wżarła się głęboko w strukturę pomnika. To były stare ślady. Mogły liczyć nawet kilka tysięcy lat.
Przesunął palcami po czarnym kamieniu, z którego wyciosano owe potworne bóstwo, i wtedy zdążyło się coś, czego nie da się wyrazić.
Mógłby przysiąc, że gdy zbliżył się do upiornej figury i dotknął jej porowatej faktury, usłyszał dźwięk, którego nie sposób było pomylić z niczym innym. To był dziecięcy płacz . Przeraźliwy płacz dobywający się z dziesiątek a może nawet setek gardeł cierpiących dzieci. Potworny, szaleńczy wrzask, jakim zanosi się tylko osoba wystawiona na pastwę płomieni. Może i dzieci składane w ofierze były chore i słabe, ale jednak żyły. Żyły i cierpiały. Wrzask zdawał się otaczać Thorna i dobiegać ze wszystkich stron.
Miał przemożną chęć uciec z tego miejsca gdzie pieprz rośnie i raki zimują. Choćby i przez zakratowane okno. Ten pomnik, nie był zwykłym normalnym obiektem kultu jakich wiele w Krainie Luster. To było demoniczne bydle łaknące krwi!
W tym momencie, ponownie do małej salki wystawowej, wkroczył staruszek dyrektor niosąc zamówione narzędzia.
Śledczy odebrał je, i zbierając w sobie całą odwagę, pochylił się i zaczął uważnie oglądać pomnik. Milimetr po milimetrze, badał i poznawał strukturę pomnika. Obiekt był lity, a na jego podstawie, z tyłu, znajdował się stary, niemal zatarty zębem czasu napis, do którego naniesienia wykorzystano dziwny alfabet.  

Król spalonych Tm4Xq6L

Zegar na ratuszowej wieży wybił właśnie godzinę 19.00.
Niesłychane, jakże szybko uciekał mu ten czas, którego i tak było już skrajnie niewiele.

Co dalej zrobi nasz Upiorny Śledczy ?
Czy nieznany alfabet ma coś wspólnego z ofiarami z dzieci?

Czas pokaże …
Vyron
Vyron

Godność : Vyron Laraziron
Wiek : Wygląda na 30 lat
Rasa : Upiorny Arystokrata
Lubi : Wystawne bale, turnieje, polowania, dworskie intrygi, pojedynki, bezwarunkowe posłuszeństwo, być w centrum uwagi
Nie lubi : Nieposłuszeństwa, braku szacunku, głupoty, osób niezorganizowanych, istot niższego stanu
Wzrost / Waga : 182 cm / 76 kg
Aktualny ubiór : Na co dzień : Czarne, wzmocnione spodnie z lekko bufiastymi nogawkami na udach, czarne buty oficerki, czarna jedwabna koszula, czarna kurtka wojskowego kroju, bransolety, sygnety a pod koszulą naszyjnik z zielonym kryształem.
Pod ręką : Sakiewka z pieniędzmi, sakiewka z kryształowym pyłem, pałasz, rewolwer czarnoprochowy typu Le Mat, sztylet w cholewie buta.
Broń : Pałasz, rewolwer typu Le Mat, sztylet w bucie
Zawód : Dręczyciel ludu pracującego i pasożyt społeczny
Stan cywilny : Wolny
Pan / Sługa : Pan! I to Jaśnie Oświecony!
Bestie : Kapeluterek Kazik
Stan zdrowia : Zdrowy

Specjalne : Administrator, Mistrz Gry
Liczba postów : 57
Dołączył : 28/10/2018

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach