IndeksSzukajRejestracjaZaloguj

Share
I gdziekolwiek nie poszła owca, wilk zawsze szedł jej tropem EmptyI gdziekolwiek nie poszła owca, wilk zawsze szedł jej tropem EmptyI gdziekolwiek nie poszła owca, wilk zawsze szedł jej tropem EmptyI gdziekolwiek nie poszła owca, wilk zawsze szedł jej tropem EmptyI gdziekolwiek nie poszła owca, wilk zawsze szedł jej tropem EmptyI gdziekolwiek nie poszła owca, wilk zawsze szedł jej tropem EmptyI gdziekolwiek nie poszła owca, wilk zawsze szedł jej tropem EmptyI gdziekolwiek nie poszła owca, wilk zawsze szedł jej tropem EmptyI gdziekolwiek nie poszła owca, wilk zawsze szedł jej tropem EmptyI gdziekolwiek nie poszła owca, wilk zawsze szedł jej tropem EmptyI gdziekolwiek nie poszła owca, wilk zawsze szedł jej tropem EmptyI gdziekolwiek nie poszła owca, wilk zawsze szedł jej tropem EmptyI gdziekolwiek nie poszła owca, wilk zawsze szedł jej tropem EmptyI gdziekolwiek nie poszła owca, wilk zawsze szedł jej tropem EmptyI gdziekolwiek nie poszła owca, wilk zawsze szedł jej tropem Empty
 

 I gdziekolwiek nie poszła owca, wilk zawsze szedł jej tropem

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Ivor Tyree
Godność : Sir Ivor Tyree
Wiek : Wygląda na 40-50 lat w rzeczywistości dużo więcej
Rasa : Cień
Lubi : Przepych
Nie lubi : Pospólstwa
Wzrost / Waga : 197cm/85kg
Znaki szczególne : Brak skóry na całej twarzy i głowie.
Aktualny ubiór : Czarny długi zdobiony srebrem płaszcz, długie czarne skórzane rękawice, wysokie ciężkie skórzane buty, czarne eleganckie spodnie, srebrna maska.
Pod ręką : Srebrny dzwoneczek zawieszony na szyi, sakwa z pieniędzmi.
Broń : Krwawa Jaskółka (Katana), Czarny zdobiony Remington 1858
Stan cywilny : Kawaler
Specjalne : Mistrz Gry (na okresie próbnym), Moderator (okres próbny)
Ivor Tyree
Czarne Karty
PisanieTemat: I gdziekolwiek nie poszła owca, wilk zawsze szedł jej tropem   I gdziekolwiek nie poszła owca, wilk zawsze szedł jej tropem Empty30/5/2019, 23:31

Kolejny dzień polowania. Ostatnio nie miał do tego serca ani szczęścia. Może po prostu nie potrafił tego robić tak, jak powinien? Około dwudziestoletni młodzieniec westchnął głośno, gdy wychodził z lasu. Ivor ubrany był prosto. Miał wysokie, ciężkie skórzane buty, czarne spodnie i luźno zarzucony na goły tors rozpięty i poszarpany czarny płaszcz. Co On w ogóle chciał zjeść w lesie? Sen jakiejś wiewiórki? Absurd, istne szaleństwo i brak jakiegokolwiek pojęcia o tym, jak powinien się zająć swoim głodem. Nie chciał naruszać niczyjej prywatności, sny przecież są czymś bardzo prywatnym. Z drugiej strony po pochłonięciu snu, nikt nawet o nim nie pamięta - co jest równie samolubne.
- Cholera jasna... Jestem głodny, zmęczony i mam całkowicie dość tego, kim jestem - warknął sam siebie. Nie miał nikogo, nikt go nie chciał. Cienie to banda samotników, a ktoś, kto nie chce poddać się swojej naturze, jest naprawdę mało lubiany w tak "złym" towarzystwie. Nie uważał faktu, że Cienie muszą jeść cudze sny za coś strasznie złego. Po prostu nie bardzo rozumiał, dlaczego są czymś takim i po co muszą to robić.
Zmęczony, głodny i coraz bardziej zdesperowany. Opadł na ziemię, opierając się plecami o jakieś drzewo i podniósł swojego szmaragdowe oczy ku niebu. Za co mnie każecie? - pomyślał i zamknął oczy. Wsłuchał się w otaczający go świat, absorbował to co się działo naokoło. Nocne stworzenia polujące na swoją zdobycz. To on powinien teraz polować, ale nie potrafił. Robił wszystko, żeby tylko nie pożreć komuś snu. Najchętniej pożerał sny, które ewidentnie były złe dla jego "ofiary". Starał się wyostrzyć zmysły, znaleźć jakąś znękaną dusze, której akurat śniło się coś nieprzyjemnego. Nic, kompletna pustka w eterze. Westchnął cicho zrezygnowany i wstał powoli. W momencie, kiedy się podnosił, rozwarł nagle szybko powieki, a jego oczy zaświeciły zielonym blaskiem. Odwrócił się żywiołowo i zaczerpnął ostro powietrza przez nozdrza. To było to, ten zapach.
Wpadł w głodowy szał, przez sam sapach tego co wyczuł. Ktoś śnił o czymś, co sprawiało mi przykrość. Brzmi to bardzo kiepsko, ale dla niego? Był to zapach, na który czekał od bardzo długiego czasu. Biegł tak szybko, że można go było pomylić z jaguarem pędzącym za swoją zdobyczą. Nie zatrzymał się nawet na chwilę, gdy minął nic niespodziewającego się i przysypiającego strażnika. Wspiął się z impetem po ścianie i cicho odchylił okiennicę. Zatrzymał się na chwilę, zanim wszedł do pomieszczenia, chciał się upewnić, że poza jego "ofiarą" nie ma tam nikogo. Było czysto, uśmiechnął się pod nosem, obnażając przy okazji swoje zęby. Był wygłodniałym naturalnym drapieżnikiem, który dał się ponieść instynktom.
Cicho zszedł z framugi okna do pokoju i podszedł do łoża. Było ciemno, ale nie musiał się tym przejmować - doskonale wiedział, gdzie jest jego posiłek.
Nachylił się nieco nad łóżkiem i wyciągnął swoją dłoń, chcąc już wejść do snu tej osoby, kiedy nagle... Zobaczył przed sobą - bądź co bądź - dziecko. Nastoletnie dziewczę, które ewidentnie się męczyło.
- Zaraz będzie po wszystkim - wyszeptał w stronę dziewczyny, a jego dłoń już prawie dotykała jej policzka...
Powrót do góry Go down
Drossel
Godność : Lady Ophelia Rosemary von Avgrunnen
Wiek : Wygląda na naście | ponad 200
Rasa : Upiorna Arystokracja
Lubi : Władzę, pieniądze i alchemię.
Nie lubi : Gdy ktoś odmawia jej powyższych.
Wzrost / Waga : 166 | 51
Znaki szczególne : Długie srebrne włosy, zapach jaśminu lub białego bzu oraz białe szaty.
Aktualny ubiór : Białe szaty.
Pod ręką : Rapier z posrebrzaną rękojeścią
Zawód : Intrygantka.
Stan cywilny : Wdowa
Drossel

PisanieTemat: Re: I gdziekolwiek nie poszła owca, wilk zawsze szedł jej tropem   I gdziekolwiek nie poszła owca, wilk zawsze szedł jej tropem Empty31/5/2019, 09:22
Ophelia____ Obietnica rychłego zamążpójścia spędzała młodej arystokratce sen z powiek; nie tylko z powodu jej — jak wówczas jej się wydawało — nieodpowiedniego wieku i braku dojrzałości do zawarcia związku małżeńskiego, ale także ze względu na jej niespokojną naturę, temperament oraz żądzę przygód. Miała całą wieczność na ustatkowanie się, pragnęła więc wykorzystać swoje najpiękniejsze lata najlepiej jak umiała — podróżując i ucząc się. Rodzina nie podzielała jej entuzjazmu, uważając pomysły Ophelii za szalone. Przecież może zobaczyć świat u boku męża, a na naukę zawsze znajdzie się czas! Problem tkwił w tym, że panna von Avgrunnen chciała podróżować sama. Bez żadnego mężczyzny u swojego boku, czy przyzwoitki, która miałaby pilnować, czy arystokratka aby na pewno jest wierna swojemu małżonkowi, będąc tym samym kulą u nogi dla nastolatki.
____Było coś jeszcze; głęboko skrywana w sercu tajemnica, o której dziewczyna nie odważyła się powiedzieć nikomu. Odkąd dowiedziała się, że można zamienić ołów w złoto, zapragnęła zostać alchemikiem. Nie z samej chciwości, mała Drossel miała wszakże wszystko, czego mogła zapragnąć panienka w jej wieku. Wszystko, oprócz wolności. Gdyby udało jej się wytworzyć odpowiednią sumę złota, mogłaby kupić dosłownie wszystko, w tym milczenie niektórych osób. Jako najbogatsza kobieta w Krainie Luster miałaby prawo robić dosłownie wszystko — nie zależało jej na władzy, wtedy jeszcze nie. Chciała tylko móc decydować o własnym losie. Czy to tak wiele?
____Powietrze tamtej letniej nocy było ciężkie, zapierając jej dech w piersiach. Orzeźwiająca burza miała przejść dopiero nad ranem, toteż Ophelia długo wierciła się na jedwabnej pościeli nie mogąc zasnąć. Po długich godzinach, które dla dziewczyny było całą wiecznością, udało jej się zapaść w sen, ale cóż to był za sen! Śniło jej się, że wyszła za mąż za znienawidzonego przez ród Avgrunnen lorda, a on, w ramach zemsty na jej rodzinie, łamał jej palce, zdzierał paznokcie i przypalał rozpalonym żelazem. Koszmar był na tyle realistyczny, że wywoływał u niej fizyczny ból.
____Gdy otworzyła oczy, ujrzała nad sobą mężczyznę. W pierwszej chwili zapragnęła krzyczeć, ale głos jej uwiązł w gardle. Dopiero chwilę później wróciła jej mowa, ale wówczas minął też pierwszy atak paniki. Z jakiegoś powodu w ogóle nie obawiała się mężczyzny pochylającego się nad nią; miała nawet pewne podejrzenia co do tego, jaką istotą jest. Czyżby śniła tak głęboko, że zwabiła do siebie Cień?
...przyszedłeś zjeść mój sen? — zapytała niemrawo pocierając powieki — Wybacz, chyba się skończył.
Powrót do góry Go down
Ivor Tyree
Godność : Sir Ivor Tyree
Wiek : Wygląda na 40-50 lat w rzeczywistości dużo więcej
Rasa : Cień
Lubi : Przepych
Nie lubi : Pospólstwa
Wzrost / Waga : 197cm/85kg
Znaki szczególne : Brak skóry na całej twarzy i głowie.
Aktualny ubiór : Czarny długi zdobiony srebrem płaszcz, długie czarne skórzane rękawice, wysokie ciężkie skórzane buty, czarne eleganckie spodnie, srebrna maska.
Pod ręką : Srebrny dzwoneczek zawieszony na szyi, sakwa z pieniędzmi.
Broń : Krwawa Jaskółka (Katana), Czarny zdobiony Remington 1858
Stan cywilny : Kawaler
Specjalne : Mistrz Gry (na okresie próbnym), Moderator (okres próbny)
Ivor Tyree
Czarne Karty
PisanieTemat: Re: I gdziekolwiek nie poszła owca, wilk zawsze szedł jej tropem   I gdziekolwiek nie poszła owca, wilk zawsze szedł jej tropem Empty31/5/2019, 13:44
Ivor Jego szmaragdowe oczy rozbłysły ponownie, gdy już powoli sięgał do jej snu. Już niemalże czuł jego smak. W końcu miał przestać głodować, w końcu miał wrócić do pełni sił. Gdy palcami dłoni czuł już ciepło jej policzka... Ona obudziła się. Zatrzymał się w bezruchu, schylony nad jej twarzą. Wygląda jak lalka - pomyślał w chwili, gdy patrzyła na niego, a w jej oczach szalał pierwotny strach.
Księżyc wyjrzał zza chmur, zalewając pokój srebrnym światłem i oświetlając ich, wpatrzonych w siebie. On - wygłodniały wilk, który wpatruje się w swoją bezbronną ofiarę. Ona - owca, która z przerażaniem patrzy, jak zbliża się do niej wilk. Poza nimi w pokoju panowała kompletna cisza, Ivor słyszał jedynie bicie jej serca. Czuł jej oddech na swojej twarzy, drżący, przerażony.
Nie potrafił oderwać wzroku od jej pięknych zaszklonych oczu, światło księżyca odbijało się w nich tak pięknym blaskiem. Wpatrywał się w nie z pasją tak wielką, że niemalże poczuł fizyczny ból, gdy dziewczyna się odezwała. Zamrugał szybko i podniósł się jak poparzony. Cofnął się krok w stronę otwartego okna
- Ja - przerwał. Nie wiedział co powiedzieć, dalej bym oniemiały pięknem tej istoty, którą miał przed swoimi oczami. - Nie chciałem Cię przestraszyć, wybacz.
Podszedł do okna i oparł się dłonią o framugę. W jego oczach widać było wiele emocji, głównie smutek, zawiedzenie i... Coś jeszcze... Coś, co było można dostrzec chyba tylko dzięki temu pięknemu światłu księżyca. Był wciąż oczarowany tą piękną, delikatną istotą, która znajdowała się na łóżku za nim.
- Wydawało się po prostu, że śniłaś o czymś złym... Chciałem Cię od tego uwolnić - jego głos był pełen niepewności i winy. Zawsze czuł się źle, zabierając sny, było to dla niego bardzo inwazyjnym sposobem na życie. Postawił jedną stopę na framudze z zamiarem wyskoczenia przez okno, spojrzał jednak jeszcze znowu na lico tej istoty. Była taka... Delikatna i czysta. - Jeśli chcesz, może uznać, że to był tylko sen. Zapomnij o mnie, tak będzie pewnie lepiej. Jeszcze raz przepraszam, że Cię przestraszyłem.
Powrót do góry Go down
Drossel
Godność : Lady Ophelia Rosemary von Avgrunnen
Wiek : Wygląda na naście | ponad 200
Rasa : Upiorna Arystokracja
Lubi : Władzę, pieniądze i alchemię.
Nie lubi : Gdy ktoś odmawia jej powyższych.
Wzrost / Waga : 166 | 51
Znaki szczególne : Długie srebrne włosy, zapach jaśminu lub białego bzu oraz białe szaty.
Aktualny ubiór : Białe szaty.
Pod ręką : Rapier z posrebrzaną rękojeścią
Zawód : Intrygantka.
Stan cywilny : Wdowa
Drossel

PisanieTemat: Re: I gdziekolwiek nie poszła owca, wilk zawsze szedł jej tropem   I gdziekolwiek nie poszła owca, wilk zawsze szedł jej tropem Empty31/5/2019, 19:03
Ophelia____Chłodny podmuch wiatru uniósł kotary wokół łoża arystokratki, a blade światło księżyca padło na jej jeszcze bledszą twarz. Błyszczące niczym gwiazdy na niebie oczy przybrały kolor lapis lazuli, podczas gdy jej drobna, wymuskana dłoń spoczęła na dłoni Cienia, rozpaczliwie próbując zachować go przy sobie. Rzadko kiedy miała styczność z istotami innymi niż upiorna arystokracja, nie licząc zamkowej służby, ale ich Drossel zdążyła już bardzo dobrze poznać; znała ich głosy, rutynę dnia, a nawet potrafiła rozpoznać stukot ich kroków, niosący się echem pod wysokimi sklepieniami.
____Początkowy strach ustąpił miejsca fascynacji, nie mniejszej niż ta, jaką odczuwał młody mężczyzna jej osobą, choć objawiającą się w nieco inny sposób — Ophelia po raz pierwszy w swoim życiu spotkała kogoś określanego mianem Cienia; aż do ostatniej chwili nie była pewna, czy jej osąd był właściwy, jednakże słowa tajemniczego gościa potwierdziły jego pochodzenie. Uniosła się do pozycji półsiedzącej i uśmiechnęła się do niego łagodnie; nieśmiało, lecz szczerze. Nie zdawała sobie wówczas sprawy z tego, że mężczyzna stojący przed nią jest pierwszą i ostatnią osobą, do której uśmiechała się w ten sposób.
Zostań, proszę! — odezwała się w końcu, odrzucając na bok pierzynę, którą była przykryta. — Nie wiem, czy uda mi się zasnąć, jednakże gdyby znów nawiedził mnie koszmar, Twoja pomoc byłaby nieoceniona.
____Podeszła do Cienia nie przejmując się tym, że jest bosa, a posadzka w komnacie lodowato zimna. Jej chude palce zacisnęły się na jego ramieniu lekko, acz stanowczo, z pewnością wysoko urodzonej młodej kobiety, która nie znosiła sprzeciwu. Bez słowa zsunęła swoją dłoń wzdłuż ręki młodzieńca, by na końcu zamknąć ją w swoim chłodnym ucisku. Nie odrywając od niego spojrzenia niebieskich oczu zaczęła cofać się na łoże, ciągnąć go ze sobą.
____Miała świadomość, że nocne wizyty, zwłaszcza przedstawicieli płci przeciwnej, nie są czymś mile widzianym na dworze, a wręcz przeciwnie — budziły one powszechne oburzenie oraz zniesmaczenie, ale panna von Avgrunnen nie myślała o Cieniu w kategorii uznawanej za gorszącą. Obudziła się w niej naturalna ciekawość, chęć poznania świata, który zaczyna się poza wystawnymi balami oraz urządzonymi z przepychem pałacami. Chciała słuchać historii o życiu, którego nie znała.
____Poza tym... gdzieś na dnie jej serca tliła się nadzieja, że mężczyzna choć na jedną noc uleczy jej samotność.
Powrót do góry Go down
Ivor Tyree
Godność : Sir Ivor Tyree
Wiek : Wygląda na 40-50 lat w rzeczywistości dużo więcej
Rasa : Cień
Lubi : Przepych
Nie lubi : Pospólstwa
Wzrost / Waga : 197cm/85kg
Znaki szczególne : Brak skóry na całej twarzy i głowie.
Aktualny ubiór : Czarny długi zdobiony srebrem płaszcz, długie czarne skórzane rękawice, wysokie ciężkie skórzane buty, czarne eleganckie spodnie, srebrna maska.
Pod ręką : Srebrny dzwoneczek zawieszony na szyi, sakwa z pieniędzmi.
Broń : Krwawa Jaskółka (Katana), Czarny zdobiony Remington 1858
Stan cywilny : Kawaler
Specjalne : Mistrz Gry (na okresie próbnym), Moderator (okres próbny)
Ivor Tyree
Czarne Karty
PisanieTemat: Re: I gdziekolwiek nie poszła owca, wilk zawsze szedł jej tropem   I gdziekolwiek nie poszła owca, wilk zawsze szedł jej tropem Empty31/5/2019, 20:26
Ivor Nie wiedział co to było. Wtedy nie mógł wiedzieć. Nikt go nigdy tak nie traktował, więc skąd miał wiedzieć, co to wszystko znaczy? Jej dotyk, te lśniące oczy i zapach jej włosów. Wszystko było spoza jego świata, spoza tego wszystkiego, do czego był przyzwyczajony, od kiedy się "urodził". Potworne było to zjawisko, narodziny cienia. Ach, nieważne.
Umysł Ivor'a starał się ze wszystkich sił uciec myślami gdziekolwiek byle z dala od dziewczyny, która obróciła jego najbardziej naturalne instynkty w nicość. Ta wytresowana przez potwory i koszmary cząstka jego istnienia uważała Ją za zagrożenie dla przeżycia.
- Wrócę jak znowu za - przerwał jak oparzony, a przecież jej dłoń była tak zimna.
Złapała go za rękę... A wszystkie mury budowane przez niego całe życie runęły niczym zamek ze szkła uderzony pociskiem armatnim. Miał wrażenie, że usłyszał brzdęk pękających granic i tego, co nazywał instynktem samozachowawczym. Dał się poprowadzić przez dziewczynę do jej łóżka. Usiadł z nią na miękkim posłaniu. Była to dla niego kolejna nowość, nigdy w swoim życiu nie miał możliwości nawet poczuć czegoś tak miękkiego i przyjemnego w dotyku.
Widział w jej oczach coś, co bardzo przypominało to, co widział każdego dnia, przeglądając się w tafli wody. Samotność i desperacką próbę zatrzymania przy sobie kogokolwiek... Ivor uśmiechnął się delikatnie i bez namysłu pogładził dziewczę po głowie. Jego oczy lśniły delikatnym szmaragdowym blaskiem i chłonęły całą istotę, jaką była jego niedoszła "ofiara".
- Ivor Tyree, Cień, Łowczy koszmarów - młodzieniec dalej uśmiechał się przyjaźnie. Zdjął dość energicznie dłoń z głowy dziewczyny - chyba dopiero teraz zorientował się, co tak naprawdę robił. Zarumienił się nieznacznie i dziękował księżycowi za to, jak blade światło dawał. - Chyba... Chyba mogę zostać z Tobą, aż nie zaśniesz.
Powrót do góry Go down
Drossel
Godność : Lady Ophelia Rosemary von Avgrunnen
Wiek : Wygląda na naście | ponad 200
Rasa : Upiorna Arystokracja
Lubi : Władzę, pieniądze i alchemię.
Nie lubi : Gdy ktoś odmawia jej powyższych.
Wzrost / Waga : 166 | 51
Znaki szczególne : Długie srebrne włosy, zapach jaśminu lub białego bzu oraz białe szaty.
Aktualny ubiór : Białe szaty.
Pod ręką : Rapier z posrebrzaną rękojeścią
Zawód : Intrygantka.
Stan cywilny : Wdowa
Drossel

PisanieTemat: Re: I gdziekolwiek nie poszła owca, wilk zawsze szedł jej tropem   I gdziekolwiek nie poszła owca, wilk zawsze szedł jej tropem Empty4/6/2019, 14:20
Ophelia____Zadrżała nieznacznie czując jego dłoń spoczywającą na jej głowie, ale nie zamierzała reagować w żaden sposób. Zdawało jej się, że czasy, gdy ktoś dotykał jej w ten sposób, minęły bezpowrotnie, tymczasem Ivor nieświadomie dał jej ich namiastkę. Dlatego też z jej ust wyrwało się ciche, przepełnione żalem westchnienie, gdy tylko cofnął rękę.
Ophelia Rosemary von Avgrunnen, ale mówią mi Drossel — podniosła się i ujęła falbany koszuli nocnej, po czym skłoniła się lekko, zupełnie jakby natknęli się na siebie w zupełnie innych okolicznościach, w zupełnie innym miejscu. Nie w sypialni Upiornej w środku parnej letniej nocy, a na balu, pełnym dystyngowanych arystokratów, gdzie przygrywała im wytworna muzyka, a nie świerszcze.
____Cały czas mówiła półszeptem, z obawy przed obudzeniem całego zamku, chociaż było to nielogicznie; w skrzydle zajmowanym przez Ophelię pokój miała tylko służąca, stara i przygłucha piastunka białowłosej, której sen był tak mocny, iż choćby całe Ravnbakke paliło się i waliło, nikt nie byłby w stanie obudzić kobiety.
____Usiadła obok Ivora, przyglądając mu się nieco obcesowo, ale nie mogła nic na to poradzić; był jednym z nielicznych mężczyzn, z którymi młodej arystokratce dane było porozmawiać, do tego Cieniem! Nic dziwnego, że obudziła się w niej fascynacja względem nowo poznanej istoty — Avgrunnen chłonęła jego osobę całą sobą, a każde wypowiedziane przez niego słowo, nawet jeśli byłoby kolokwializmem, budziło w nastolatce niemałe zainteresowanie.
Opowiedz mi, proszę, o świecie na zewnątrz. Z dala od zamków, manier i ciasnych gorsetów. Proszę, proszę proszę! — złożyła swoje dłonie, a długie palce splotła w jedność, rzucając mężczyźnie błagalne spojrzenie. Jeśli odmówi szklącemu się lazurowi jej oczu, będzie skończonym barbarzyńcą!
Powrót do góry Go down
Ivor Tyree
Godność : Sir Ivor Tyree
Wiek : Wygląda na 40-50 lat w rzeczywistości dużo więcej
Rasa : Cień
Lubi : Przepych
Nie lubi : Pospólstwa
Wzrost / Waga : 197cm/85kg
Znaki szczególne : Brak skóry na całej twarzy i głowie.
Aktualny ubiór : Czarny długi zdobiony srebrem płaszcz, długie czarne skórzane rękawice, wysokie ciężkie skórzane buty, czarne eleganckie spodnie, srebrna maska.
Pod ręką : Srebrny dzwoneczek zawieszony na szyi, sakwa z pieniędzmi.
Broń : Krwawa Jaskółka (Katana), Czarny zdobiony Remington 1858
Stan cywilny : Kawaler
Specjalne : Mistrz Gry (na okresie próbnym), Moderator (okres próbny)
Ivor Tyree
Czarne Karty
PisanieTemat: Re: I gdziekolwiek nie poszła owca, wilk zawsze szedł jej tropem   I gdziekolwiek nie poszła owca, wilk zawsze szedł jej tropem Empty10/6/2019, 20:06
Ivor Cały ten przepych i odczuwalna wyższość kulturowa tego miejsca była dla niego niesamowicie przytłaczająca. Nie przebywał na co dzień w takich miejscach. Wolał jednak krajobraz towarzyszący mu w trakcie podróży. Jego oczy chłonęły otaczające go ozdoby, kamienne ściany i piękne łoże. Do jego nozdrzy cały czas drażniąco docierały zapachy mydła, perfum i wielu innych specyfików dostępnych jedynie osobom wysoko postawionym. Zazdrościł dziewczynie tego wszystkiego, ale tylko trochę. Ona najwidoczniej zazdrościła mu kompletnie czegoś przeciwnego.
Skupił na niej swój wzrok gdy się przedstawiała i uśmiechnął się ciepło. Tyle gracji i delikatności. To poziom pewnego rodzaju gracji, której nie marzył nawet osiągnąć w najbliższym stuleciu. Westchnął cicho i skinął delikatnie głową na znak przyjęcie tego kurtuazyjnego przedstawienia się. Był nieco zakłopotany, jednak nie na tyle, żeby jego oczy to okazywały.
- Opowiedzieć Ci i tym wszystkim? - Widocznie zastanawiał się co dokładnie opowiedzieć dziewczynie, żeby nie przestraszyć jej za bardzo. Chciałby móc jej pokazać te piękne krajobrazy, które widział w trakcie podróży. Te wszystkie zachody, wschody słońca, których był świadkiem. Przecież... Mógł jej to wszystko pokazać... - Wiesz, nie jestem tak dobry w ubieraniu rzeczy w słowa Drossel, ale... Ale mogę Ci to wszystko pokazać. Mogę przeprowadzić Cię przez te wszystkie lasy, pustynie, doliny, które zwiedziłem podczas moich podróży. W twoim śnie, oczywiście jeśli mi wystarczająco ufasz.
Nie był pewny, czy jego propozycja nie była zbyt... Intymna. Sny bowiem były nieoddzielną częścią każdego żyjącego stworzenia. To właśnie jego rasa na nich żerowała. Dalej się źle czuć przez fakt, że chciał pozbawić snów tą piękną istotę. No nic, jeśli się zgodzi, nie będzie to wtedy problem, prawda?
Powrót do góry Go down
Drossel
Godność : Lady Ophelia Rosemary von Avgrunnen
Wiek : Wygląda na naście | ponad 200
Rasa : Upiorna Arystokracja
Lubi : Władzę, pieniądze i alchemię.
Nie lubi : Gdy ktoś odmawia jej powyższych.
Wzrost / Waga : 166 | 51
Znaki szczególne : Długie srebrne włosy, zapach jaśminu lub białego bzu oraz białe szaty.
Aktualny ubiór : Białe szaty.
Pod ręką : Rapier z posrebrzaną rękojeścią
Zawód : Intrygantka.
Stan cywilny : Wdowa
Drossel

PisanieTemat: Re: I gdziekolwiek nie poszła owca, wilk zawsze szedł jej tropem   I gdziekolwiek nie poszła owca, wilk zawsze szedł jej tropem Empty1/8/2019, 21:25
Ophelia____Wyglądało na to, że Ophelia nie była osamotniona w swoim uczuciu; marmury, choć piękne, były zimne jak lód, który przeszywał ją na wskroś, by na końcu otoczyć serce srebrną skorupą. Nie chciała, by i ją ogarnęła chłodna znieczulica, dlatego desperacko chwytała się każdej okazji, by na moment wyrwać się z mieniącego się złotem oraz srebrem więzienia, nawet jeśli to miałoby być dla młodej arystokratki zgubne. Ale Drossel była zbyt czyta, zbyt niewinna, by zwęszyć podstęp. Naiwnie wierzyła w utopijny świat i dobroć otaczających ją ludzi, bo właśnie tak przestawiały ich czytane przez nią księgi.
____ Na propozycję mężczyzny źrenice upiornej gwałtownie się poszerzyły, a spokojny lazur jej oczu przybrał odcień głębokiego granatu. Rozchyliła blade usta, jakby chciała coś powiedzieć, ale zabrakło jej słów. Nie bała się ewentualnego pożarcia swego snu zresztą nawet nie podejrzewała Ivora o czyn tak haniebny! Przecież ten Cień był taki miły i dobry dla Ophelii, jak więc mógłby chcieć ją skrzywdzić? Strach nastolatki był innego rodzaju; lękała się tego, co mężczyzna mógłby zobaczyć w jej głowie. A jeśli to będzie coś... nieskromnego? Drossel bowiem weszła w wiek, w którym zaczynała odkrywać cielesność, jednocześnie nie mając nikogo, z kim mogłaby porozmawiać o nowych, nieznanych dla siebie uczuciach. Czy Ivor uzna ją za kobietę lekkich obyczajów, jeśli pozna jej mroczne pragnienia, skrupulatnie ukrywane przed światłem dziennym pod maską obyczajowości?
Zgadzam się. — odrzekła po chwili ciszy przerywanej jedynie koncertem świerszczy za oknem, a w jej głosie zabrzmiała nuta niepewności. Ciekawość była silniejsza niż maniery; najwyżej spali się ze wstydu i już nigdy, przenigdy nie wyjdzie z komnaty! — Ale... Ale obawiam się, że nie będę w stanie zasnąć. Moje serce bije tak niewiarygodnie szybko, sam zobacz!
____Mówiąc to ujęła jego dłoń w chłodne palce i ułożyła na drobnej piersi. Nie było w tym jednak nic niemoralnego, przynajmniej w intencjach Ophelii.
Powrót do góry Go down
Ivor Tyree
Godność : Sir Ivor Tyree
Wiek : Wygląda na 40-50 lat w rzeczywistości dużo więcej
Rasa : Cień
Lubi : Przepych
Nie lubi : Pospólstwa
Wzrost / Waga : 197cm/85kg
Znaki szczególne : Brak skóry na całej twarzy i głowie.
Aktualny ubiór : Czarny długi zdobiony srebrem płaszcz, długie czarne skórzane rękawice, wysokie ciężkie skórzane buty, czarne eleganckie spodnie, srebrna maska.
Pod ręką : Srebrny dzwoneczek zawieszony na szyi, sakwa z pieniędzmi.
Broń : Krwawa Jaskółka (Katana), Czarny zdobiony Remington 1858
Stan cywilny : Kawaler
Specjalne : Mistrz Gry (na okresie próbnym), Moderator (okres próbny)
Ivor Tyree
Czarne Karty
PisanieTemat: Re: I gdziekolwiek nie poszła owca, wilk zawsze szedł jej tropem   I gdziekolwiek nie poszła owca, wilk zawsze szedł jej tropem Empty1/8/2019, 23:14
Ivor Obserwował zafascynowany jak twarz Ophelii zmienia wyraz, a jej oczy wydawały się zmieniać kolor. Nie rozumiał dlaczego, ale coś w jego wnętrzu podpowiadało mu, że ta dziewczyna na długo zagości w jego życiu. Uśmiechnął się delikatnie na samą myśl, że ktoś mógłby nie chcieć zostawić go znowu na pastwę samotności. Ciężko było mu w coś takiego uwierzyć, mimo wszystko nigdy nie było jeszcze nikogo takiego.
Odpędził od siebie te wszystkie myśli, nie były w tym momencie ważne. Liczyło się coś zupełnie innego. Nie chciał zrobić dziewczynie krzywdy, nie wiedział jednak czy będzie w stanie dokładnie zapanować na tym co jej pokaże. Nie chciał pokazać jej teraz rzezi, których był świadkiem. Była nieskalana takimi rzeczami, nie wiedziała jaki świat jest brutalny i okrutny. Chciał, żeby tak zostało. Gdyby mógł Ją uchronić przed zawiedzeniem się na ludziach i ich intencjach zrobiłby to. Wiedział jednak, że nawet Ona w końcu pozna świat takim jakim jest naprawdę. Wiedział, że w końcu Ją ktoś skrzywdzi, a jego nie będzie obok, żeby ją obronić. Zastanawiał się, czy jest w stanie zrobić coś żeby uchronić to stworzenie przed całym złem świata. Była przecież pierwszą istotą, która okazała mu odrobinę ciepła. Nie kazała mu zniknąć, nie odepchnęła go, a wręcz przeciwnie - przyciągnęła go bliżej i poprosiła, żeby został przy niej.
Z tego potoku myśli wyrwał go ciepłe uczucie na dłoni. Kiedy zorientował się co się dzieje jego dłoń już znajdowała się na piersi dziewczyny. Źrenice Ivora rozszerzyły się w chwilowym szoku, jednak gdy poczuł bicie jej małego serca momentalnie się uspokoił. Rozumiał ją. Przynajmniej takie miał wrażenie. Cień spojrzał jej w oczy i uśmiechnął się ciepło. Uniósł dłoń z jej piersi i pogładził ją delikatnie po policzku.
- Połóż się, zaśpiewam Ci kołysankę, a jak już zaśniesz zobaczymy się w twoim śnie. W porządku? - Zapytał dalej uśmiechając się i patrząc jej głęboko w oczy. Delikatnie chwycił ją za ramiona i położył w łóżku, przykrył pościelą i usiadł na brzegu bliżej niej. Zamknął oczy i zaczął cicho śpiewać kołysankę, którą pamiętał jeszcze z czasów gdy jego matka żyła. Śpiewała mu ją za każdym razem gdy nie był w stanie opanować strachu. Śpiewając delikatnie głaskał dziewczyną po głowie czekając aż ta spokojnie zaśnie.
Powrót do góry Go down
Drossel
Godność : Lady Ophelia Rosemary von Avgrunnen
Wiek : Wygląda na naście | ponad 200
Rasa : Upiorna Arystokracja
Lubi : Władzę, pieniądze i alchemię.
Nie lubi : Gdy ktoś odmawia jej powyższych.
Wzrost / Waga : 166 | 51
Znaki szczególne : Długie srebrne włosy, zapach jaśminu lub białego bzu oraz białe szaty.
Aktualny ubiór : Białe szaty.
Pod ręką : Rapier z posrebrzaną rękojeścią
Zawód : Intrygantka.
Stan cywilny : Wdowa
Drossel

PisanieTemat: Re: I gdziekolwiek nie poszła owca, wilk zawsze szedł jej tropem   I gdziekolwiek nie poszła owca, wilk zawsze szedł jej tropem Empty2/8/2019, 17:10
Ophelia____Kołysankę? — zamrugała kilkukrotnie zaskoczona tą nietypową propozycją. Zaraz na jej twarzy pojawił się pobłażliwy uśmiech mówiący "przecież jestem za duża na kołysanki!", ale jeśli miało jej to pomóc ponownie zapaść w sen, to nie zamierzała podnosić jakiegokolwiek sprzeciwu. — Niechaj będzie.
____Spokojnie ułożyła się na plecach i zamknęła oczy, próbując rozluźnić każdy milimetr ciała. Nigdy nie miała większych problemów z zasypianiem, ale była też różnica pomiędzy zmęczeniem całym dniem, a próbą zapadnięcia w sen w towarzystwie drugiej osoby. W końcu melodyjny głos mężczyzny sprawił, że umysł Ophelii się poddał, a błoga niemoc ogarnęła ją od stóp po samą głowę. Słowa wyśpiewywane przez Ivora zawisły pomiędzy jawą, a snem.

~*~

____Śniło jej się, że wolnym krokiem przemierzała pałacowe korytarze. Była boso, pod stopami czuła zimny marmur, podczas gdy materiał za dużej jedwabnej sukienki ciągnął się za nią niczym tren. Z każdą chwilą narastał w niej coraz większy strach, ale Drossel nie potrafiła określić co było jego źródłem. Coś było nie tak, a niepokój objawiał się jej przyśpieszonym oddechem oraz gęsią skórką. Miała koszmar, więc jeśli Cień się nie pośpieszy, zerwie się z łóżka z krzykiem.
Powrót do góry Go down
Ivor Tyree
Godność : Sir Ivor Tyree
Wiek : Wygląda na 40-50 lat w rzeczywistości dużo więcej
Rasa : Cień
Lubi : Przepych
Nie lubi : Pospólstwa
Wzrost / Waga : 197cm/85kg
Znaki szczególne : Brak skóry na całej twarzy i głowie.
Aktualny ubiór : Czarny długi zdobiony srebrem płaszcz, długie czarne skórzane rękawice, wysokie ciężkie skórzane buty, czarne eleganckie spodnie, srebrna maska.
Pod ręką : Srebrny dzwoneczek zawieszony na szyi, sakwa z pieniędzmi.
Broń : Krwawa Jaskółka (Katana), Czarny zdobiony Remington 1858
Stan cywilny : Kawaler
Specjalne : Mistrz Gry (na okresie próbnym), Moderator (okres próbny)
Ivor Tyree
Czarne Karty
PisanieTemat: Re: I gdziekolwiek nie poszła owca, wilk zawsze szedł jej tropem   I gdziekolwiek nie poszła owca, wilk zawsze szedł jej tropem Empty9/8/2019, 12:10
Ivor
____Siedział nad dziewczyną śpiewając spokojnie kołysankę swojej matki czekając aż zaśnie. Czuł delikatny zapach jej skóry, pod palcami jej włosy powodowały delikatne, przyjemne dreszcze przechodzące mu po karku. Uśmiechał się delikatnie i po nie tak długiej chwili zaczął czuć kolejny zapach. Doskonale wiedział, co on oznacza, dziewczyna zasypiała. Powoli i spokojnie odpływała w odmęty swojej podświadomości.
____W momencie, w którym dziewczyna już kompletnie zasnęła przeszył go ponownie dreszcz, już nie tak przyjemny i ciepły. Miała koszmar, doskonale wiedział jak one pachną, żywił się tylko nimi. Dotknął delikatnie dziewczynę po policzku i zamknął oczy.
____- Fac me introire - wyszeptał cicho i zniknął.

~~~

____Gdy tylko stanął w jej śnie stał za plecami Drossel i widział, że coś ją przeraża - z chwili na chwilę coraz bardziej. Nie wiedział co to było, nie musiał. Podszedł spokojnie do dziewczyny, jedną dłonią objął Ją w talii i przyciągnął delikatnie do siebie, a drugą delikatnie zasłonił oczy. Nachylił się do jej ucha.
____- Nie masz się czego bać, Ophelio... Jestem przy Tobie - wyszeptał jej spokojnym głosem do ucha.
____Gdy odsłonił jej oczy, krajobraz zmienił się nie do poznania. Otaczał ich piękny las pełen ogromnych drzew, na których było wybudowane małe miasteczko pełne szczęśliwych i wolnych ludzi.
____- Tutaj się wychowałem... Miasto bez nazwy, nie istniejące dla nikogo poza nami, Cieniami - powiedział spokojnym i rozmarzonym głosem wciąż delikatnie przytulając dziewczynę. W oczach miał mnóstwo emocji, smutek, radość, tęsknotę, żal, miłość i nienawiść jednocześnie. To miasto już nie istniało, zostało zrównane z ziemią. Ale to nie było ważne, teraz mógł je widzieć tak jak kiedyś.
Powrót do góry Go down
Drossel
Godność : Lady Ophelia Rosemary von Avgrunnen
Wiek : Wygląda na naście | ponad 200
Rasa : Upiorna Arystokracja
Lubi : Władzę, pieniądze i alchemię.
Nie lubi : Gdy ktoś odmawia jej powyższych.
Wzrost / Waga : 166 | 51
Znaki szczególne : Długie srebrne włosy, zapach jaśminu lub białego bzu oraz białe szaty.
Aktualny ubiór : Białe szaty.
Pod ręką : Rapier z posrebrzaną rękojeścią
Zawód : Intrygantka.
Stan cywilny : Wdowa
Drossel

PisanieTemat: Re: I gdziekolwiek nie poszła owca, wilk zawsze szedł jej tropem   I gdziekolwiek nie poszła owca, wilk zawsze szedł jej tropem Empty24/8/2019, 19:55
Ophelia____Nawet we śnie dłonie Ivora wydawały się być znacznie cieplejsze niż jej ciało. Jego dotyk sprawił, że cały strach zniknął, a zamiast tego spłynęło na nią błogie uczucie spokoju. Czy powinna się tak czuć? Wszakże był obcym mężczyzną, który wdarł się w jej prywatność; już nawet nie do komnat, a czegoś bardziej osobistego i wstydliwszego niż prześwitująca alabastrowa koszula nocna — do jej snu.
____Źrenice młodej arystokratki rozszerzyły się z zachwytu. Pierwszy raz widziała takie miejsce! Domy na drzewach przypominały jej operowe balkony, ale bez zbędnego przepychu. Jasność dawały promienie słoneczne przebijające się lekko przez gęste listowie, w przeciwieństwie do ciężkich żyrandoli zawieszonych pod sufitem, a ciszę przerywał szum wiatru połączony ze niosącym się echem śpiewem ptaków. To wszystko sprawiło, że sama Ophelia zaczęła tęsknić za tym miejscem, nawet jeśli widziała je pierwszy raz.
____ Jest... piękne — wydusiła z siebie w końcu. Chciała zrobić krok w przód, ale powstrzymały ją ramiona Ivora. — Gdzie jest Twój dom?
____Być może to pytanie było nietaktowne, ale oszołomiona widokiem innym niż marmurowe ściany i surowy górski krajobraz przestała już wracać uwagę na to, co wypadało, a co nie. A to miał być dopiero początek ich podróży!
Powrót do góry Go down
Ivor Tyree
Godność : Sir Ivor Tyree
Wiek : Wygląda na 40-50 lat w rzeczywistości dużo więcej
Rasa : Cień
Lubi : Przepych
Nie lubi : Pospólstwa
Wzrost / Waga : 197cm/85kg
Znaki szczególne : Brak skóry na całej twarzy i głowie.
Aktualny ubiór : Czarny długi zdobiony srebrem płaszcz, długie czarne skórzane rękawice, wysokie ciężkie skórzane buty, czarne eleganckie spodnie, srebrna maska.
Pod ręką : Srebrny dzwoneczek zawieszony na szyi, sakwa z pieniędzmi.
Broń : Krwawa Jaskółka (Katana), Czarny zdobiony Remington 1858
Stan cywilny : Kawaler
Specjalne : Mistrz Gry (na okresie próbnym), Moderator (okres próbny)
Ivor Tyree
Czarne Karty
PisanieTemat: Re: I gdziekolwiek nie poszła owca, wilk zawsze szedł jej tropem   I gdziekolwiek nie poszła owca, wilk zawsze szedł jej tropem Empty25/9/2019, 09:30
Ivor
____Słowa dziewczyny sprawiły, że w oczach Ivora pojawiły się pojedyncze łzy smutku zmieszanego z samotnością i tęsknotą. Nie pamiętał kiedy ostatnio widział swój dom w takiej formie w jakiej go teraz przedstawiał. Wiele lat temu, armia Upiornej Arystokracji zaatakowała jego rodzinne ziemie równając całą wioskę z ziemią. Przed oczami miał przez chwilę płonące drzewa i wykrzywione z bólu twarze swoich pobratymców. Jego ręce przytuliły odrobinę mocniej ciało dziewczyny, a po policzku spłynęła Cieniowi pojedyncza łza.
____ - Mój dom - zaczął delikatnie drżącym głosem. Gdy tylko zorientował się co się dzieje, otarł szybko oczy mając nadzieję, że dziewczyna skupiona na pięknym krajobrazie tego nie zauważy. Mój dom jest tam, widzisz? - Zapytał wskazując palcem w stronę małej chatki ozdobionej dużą ilością różnokolorowych lampionów. Na tarasie widać było szalejącego, małego czarnowłosego chłopca - uśmiechniętego i niewinnego. Zaraz obok niego stała piękna smukła kobieta o platynowych włosach rozwieszające pranie.
____To moja Matka, Anna - powiedział uśmiechając się dość blado. Nie widział jej twarzy od kiedy została zamordowana w trakcie tamtego ataku. Zapomniał, jak piękną osobą była. Cień potrząsnął lekko głową i zamknął na chwilę oczy. Gdy je otworzył, na powrót zagościł w nich spokój. Nie mógł pozwolić sobie, żeby negatywne emocje nim zawładnęły, a jednocześnie spaczyły sen Ophelii.
____- Na zewnątrz już świta, Ophelio. Czas wstawać - wyszeptał jej po chwili, którą jej dał na zapamiętanie tego wszystkiego co jej pokazał.

---

____Ivor stał na budzącą się powoli dziewczyną i głaskał ją delikatnie po policzku. Polubił ją, można powiedzieć, że się nawet przywiązał do tego porcelanowego stworzenia.
____ - Muszę znikać, Ophelio. Nie mogę tutaj zabawić dłużej, bo jak znajdzie mnie twoja służba, to obydwoje będziemy mieli kłopoty - powiedział rozbawiony. Przytulił dziewczynę i pocałował ją delikatnie w czoło. - I tak, Słodka Ophelio, wrócę, nie martw się o to, nie zniknę.
____Po tych słowach i pożegnaniu wyszedł z komnaty tak jak się do niej dostał. Przez okno. Zanim z niego zeskoczył zerknął jeszcze w kierunku dziewczyny i posłał jej przyjazny uśmiech. Wyskoczył z okna i zniknął w resztkach cieni, które jeszcze dzielnie walczyły z jutrzenką...
Powrót do góry Go down
Drossel
Godność : Lady Ophelia Rosemary von Avgrunnen
Wiek : Wygląda na naście | ponad 200
Rasa : Upiorna Arystokracja
Lubi : Władzę, pieniądze i alchemię.
Nie lubi : Gdy ktoś odmawia jej powyższych.
Wzrost / Waga : 166 | 51
Znaki szczególne : Długie srebrne włosy, zapach jaśminu lub białego bzu oraz białe szaty.
Aktualny ubiór : Białe szaty.
Pod ręką : Rapier z posrebrzaną rękojeścią
Zawód : Intrygantka.
Stan cywilny : Wdowa
Drossel

PisanieTemat: Re: I gdziekolwiek nie poszła owca, wilk zawsze szedł jej tropem   I gdziekolwiek nie poszła owca, wilk zawsze szedł jej tropem Empty4/10/2019, 21:17
Ophelia____Widoki, które pokazał jej Ivor były oszałamiające, ale nawet one nie przysłaniały małej arystokratce jej towarzysza, w którego stronę zerkała od czasu do czasu. Tym samym nie umknęły jej łzy, jakie zaszkliły się w oczach mężczyzny. Czyżby poprosiła go o zbyt wiele? Chciała go za to przeprosić, ale nim zdążyła cokolwiek powiedzieć, otoczenie uległo zmianie.
____Przyglądała się rozgrywającej się przed nią scenie z pewną dozą melancholii, której pochodzenia nie umiała określić. Nie potrafiła znaleźć odpowiednich słów pocieszenia, zresztą wątpiła, by jakiekolwiek pasowałyby do zaistniałej sytuacji. Zamiast tego odnalazła dłoń mężczyzny i splotła swoje chłodne palce razem z jego słuchając tego, co miał do powiedzenia.
____Piękna. — szepnęła na widok czarnowłosej kobiety. Nie była odziana w jedwabie i złoto, ale było w niej coś, co nie pozwalało oderwać od niej wzroku. Z tego też powodu nie była zadowolona, gdy Ivor zapowiedział nadchodzący świt.
____Ale... — sen zakończył się zanim Ophelia zdołała sformułować swój sprzeciw.

~*~

____Lazur oczu spoczął na twarzy Cienia, a z ust wyrwało się ciche westchnienie, gdy jego dłoń gładziła alabastrową skórę. Ona również przywiązała się do Ivora i ze stanowczością podobną do desperacji pragnęła zatrzymać go przy sobie.
____Nie odchodź! — jęknęła żałośnie podnosząc się w ślad za Cieniem. Nic jej po obietnicach kolejnego spotkania, jeśli nie wie, kiedy ono nadejdzie, a stan ciągłej niepewności nie odpowiadał młodej upiornej.
____Zerwała się z łóżka i pobiegła do okna, w którym zniknął mężczyzna, jednak jedyne, co zobaczyła, to delikatne światło wschodzącego słońca, które z czułością składało swój pierwszy pocałunek na górskich szczytach.



i'll show you a sweet dream next night
Koniec części pierwszej.

Powrót do góry Go down
Sponsored content

PisanieTemat: Re: I gdziekolwiek nie poszła owca, wilk zawsze szedł jej tropem   I gdziekolwiek nie poszła owca, wilk zawsze szedł jej tropem Empty
Powrót do góry Go down
 
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Spectrofobia: Po drugiej stronie Krzywego Zwierciadła :: Eventy :: Retrospekcje-
Skocz do: