IndeksSzukajRejestracjaZaloguj

Share
Samotne mokradła EmptySamotne mokradła EmptySamotne mokradła EmptySamotne mokradła EmptySamotne mokradła EmptySamotne mokradła EmptySamotne mokradła EmptySamotne mokradła EmptySamotne mokradła Empty
 

 Samotne mokradła

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Seamair
Godność : Erin Collins ale mów mi Seamair.
Wiek : Już 17 lat gości mnie ten Świat.
Rasa : Cyrkowcem się stałam lecz wcale nie chciałam...
Lubi : Bestie, taniec, muzykę, widok tęczy, ogień, unikalne kreacje a przede wszystkim swobodę.
Nie lubi : Lekarzy, aparatury medycznej, niewoli i MORII
Wzrost / Waga : 166 cm /44kg
Znaki szczególne : Urocze acz ostre rogi na czubku głowy, drapieżne spojrznie o barwie szkarlatu, ozdoby w kształcie czterolisnej koniczyny.
Pod ręką : Zestaw noży do rzucania, rubinowe serce, bezdenna sakwa..
Zawód : Samozwańcza opiekunka wszelkich bestii (szczególnie tych zamieszkujących Malinowy Las).
Broń : Srebrny rapier oraz zestaw noży do rzucania.
Stan cywilny : Wolna i szczęśliwa.
Seamair

PisanieTemat: Samotne mokradła   Samotne mokradła EmptySob 05 Paź 2019, 03:25
Samotne mokradła GaclZiz

Gdy po długiej wędrówce przez serce lasu, dotrzesz na jego kres, musisz, zacząć uważać na to, gdzie stawiasz kroki. Wystrzegać, należy się nie tylko podstępnych korzeni, lecz również bagien. Miejsce to przez dziesiątki lat pochłonęło wiele istot, które nie okazały się dostatecznie czujne. Lustrzanie żyjący w tych okolicach, przestrzegają przed owym miejscem przejezdnych i straszą nim swe potomstwo. Wszyscy bowiem wiedzą, iż tuż przed nastaniem świtu, swój koncert daje tu straszliwy chór. Odgłosy, które dobiegają od ściany lasu, można przyrównać do rozpaczliwego lamentu. Musi się, zatem iż to duchy topielców, łkają i zawodzą,rozpaczając nad każdym kolejnym dniem. Dniem, którego nie mogą już przeżyć

Samotne mokradła GsjgaOM

Zważywszy na niebezpieczną i zwodniczą naturę tego miejsca, można by przypuszczać, iż nikt nie zechce się tu zapuszczać. To okazuje się jednak nieprawda, o czym świadczą wydeptane i wzmocnione kłodami i belkami ścieżki oraz niskie pomosty. Ich stan pozostawia jednak wiele do życzenia. Niegdyś, gdy przez las nie prowadziło jeszcze tule drug, okoliczni mieszkańcy skracali sobie wędrówkę do Miasta Lalek, przeprawiając się przez mokradła właśnie. Z czasem, ryzykowne ścieżki zostały jednak porzucone, zaś bagniste tereny rozrosły się o niemal jedną trzecią swej dawnej powierzchni.
To właśnie na tym nowym obszarze, zaczęły pojawiać się nowe gatunki flory. Okoliczne ziemie oraz drzewa zaczęły porastać grzyby i porosty. Nie byłoby to dziwne, gdyby nie fakt, iż te wydzielały dziwne, fluorescencyjne światło, które sprawiło, że z czasem zawitały tu także, całkiem nowe gatunki fauny.

Samotne mokradła GnQnkZ4

Wśród owadów, dominującym gatunkiem stały się ćmy, lgnęły no wabiących je światłem porostów, mchów i grzybów. Z biegiem czasu, dało się zaobserwować tu dość niezwykłe zjawisko. Wszystkie roślinożerne stworzenia, zamieszkujące mokradła zaczęły emitować mniej lub bardziej intensywnym fluorescencyjnym światłem. Wpływ na to musiała mieć, dieta owych istot, która została urozmaicona o świetliste grzyby, porosty, kwiaty czy owoce. Luminescencyjna flora ściąga w to miejsce, wielu zielarzy, gdyż tutejsze gatunki są unikalne, zaś sama luminescencja to tylko jedna z wielu posiadanych przez nie właściwości. Świetliste stworzenia zamieszkujące moczary, również stanowią cenny łup. Szczególnie pożądane stały się choćby, żyjące tu Telkie. Te motylo-podobne istoty o łagodnej naturze, często kończą w roli dziecięcych pupili. W każdym razie do czasu, aż rodzice nie przekonają się o tym, jak hałaśliwe dźwięki potrafią wydawać te niewielkie stworki.

Decydując się na wędrówkę przez Samotne mokradła, warto uzbroić się w dodatkowe zapasy czujności. Czyhają tu bowiem pułapki samej natury, lecz również i te, pozostawione przez kłusowników...

Miejsce to za dnia nie wydaje się niczym specjalnym, lecz wraz z zachodem słońca ukazuje swą drugą naturę, zachwycając wszystkich żywym teatrem świateł.
Powrót do góry Go down
Seamair
Godność : Erin Collins ale mów mi Seamair.
Wiek : Już 17 lat gości mnie ten Świat.
Rasa : Cyrkowcem się stałam lecz wcale nie chciałam...
Lubi : Bestie, taniec, muzykę, widok tęczy, ogień, unikalne kreacje a przede wszystkim swobodę.
Nie lubi : Lekarzy, aparatury medycznej, niewoli i MORII
Wzrost / Waga : 166 cm /44kg
Znaki szczególne : Urocze acz ostre rogi na czubku głowy, drapieżne spojrznie o barwie szkarlatu, ozdoby w kształcie czterolisnej koniczyny.
Pod ręką : Zestaw noży do rzucania, rubinowe serce, bezdenna sakwa..
Zawód : Samozwańcza opiekunka wszelkich bestii (szczególnie tych zamieszkujących Malinowy Las).
Broń : Srebrny rapier oraz zestaw noży do rzucania.
Stan cywilny : Wolna i szczęśliwa.
Seamair

PisanieTemat: Re: Samotne mokradła   Samotne mokradła EmptySob 05 Paź 2019, 04:19
Gdy dzień, zbliżał się już ku swemu schyłkowi razem z Gwyn, zbliżałyśmy się do Samotnych Mokradeł. Wiedziałam, że to miejsce cieszyło się pewną sławą. Dla mnie stanowiło przede wszystkim źródło cennych zielarskich zasobów, jak również stały punkt podczas mych leśnych patroli. Mimo że tutejsze tereny nie należały wcale do bezpiecznych, nie zniechęcało to tych przeklętych kłusowników. W moim mniemaniu to oni byli największym, parszywym wynaturzeniem, jakie mogło pojawić się na świecie. Obrzydzenie, jakim pałałam do „ludzi” zamęczających żywe i często bezbronne istoty, dla własnego zysku... było równie sile, jak to którym darzyłam MORIę. Ani jedni, ani drudzy nie powinni istnieć. Dla złapanych na gorącym uczynku łowczych nigdy nie miałam litości...

Miejsce to znałam i odwiedzałam od co najmniej roku, lecz nie zwalniało mnie to wcale od zachowania ostrożności. Dopiero niedawno, Samotne mokradła znacząco zyskały w moich oczach. Gdy nanosiłam na mapy, dane z raportów dostarczonych mi przez kilku innych członków Projektu Dedal, okazało się, że na terenie mokradeł doszło do co najmniej dwóch zarażeń Anielska Klątwą. Dwa, może i nie były imponującym wynikiem, lecz na tak wielkim obszarze, jakim dysponowała Kraina Luster, to już było coś. Zyskałam wówczas punkt zaczepienia, którego trafność, miałam przetestować już dziś.
-Musisz teraz, bardzo uważać na to, gdzie stawiasz kroki. Postaraj się iść za mną i stawiać nogi na drewnianych kładkach, to taka tutejsza bezpieczna ścieżka. Weź też to.
Kończąc zdanie, wręczyłam białowłosej, prosty i długi na jakieś 1,40 m kostur, wykonany z czerwonej olchy. Jego koniec, zabezpieczała metalowa końcówka oraz pnący się w górę cienki metalowy łańcuszek.
-Możemy natknąć się na sidła. Jeśli zobaczysz jakąś pułapkę albo podejrzane sznurki od razu daj mi znać. Będę musiała je wtedy rozbroić i zutylizować. Pamiętasz co Ci mówiłam, na temat roślin, hm ?
Odwróciłam się, by móc skontrolować wyraz twarzy swej towarzyszki. Wolałam się upewnić, czy przez noc, nie zapomniała o tych prostych zasadach, jak nie dotykanie a tym bardziej zrywanie czegokolwiek, A przynajmniej nie bez mojej zgody. Nie chciałam przecież by mój królik doświadczalny, zatruł się czymś po drodze.
-Musimy dotrzeć do serca mokradeł, zanim księżyc osiągnie swój zenit. Tylko tam, będę mogła zebrać gwieździste grzyby i kwiaty skrzydlacza wielkiego.
Sama również, byłam uzbrojona z kostur, podobny do tego, jaki podarowałam Gwyn, z tą różnicą, iż mój wykonano ze srebrnego klonu. Miałam na sobie, nowy strój, stosowniejszy do naszej ekspedycji. Zaś mojemu królikowi doświadczalnemu, mogłam zaoferować jedynie, jedną ze swych starych sukienek. Po raz kolejny chwaliłam zaklętą moc, jaką dysponowała bezdenna sakwa, Ta niewielka sakiewka, paradoksalnie, kolosalnie ułatwiła mi życie.
Powrót do góry Go down
Gwyn
Godność : Gwyneth Creed
Wiek : 16 lat
Rasa : Człek
Wzrost / Waga : 160 cm|50 kg
Znaki szczególne : albinizm, blizny na lewej dłoni i na klatce piersiowej
Aktualny ubiór : Sukienka, porządne buty pod kolano, na gorsze dni pelerynka
Pod ręką : smartfon, portfel, okulary, figurka ćmy
Zawód : swoich rodziców
Stan cywilny : panna
Gwyn

PisanieTemat: Re: Samotne mokradła   Samotne mokradła EmptyPon 07 Paź 2019, 00:31
Nie byłoby przesadą powiedzieć, że Gwyn spędziła praktycznie cały dzień, zadając Seamair najróżniejsze pytania dotyczące właściwie wszystkiego, o czym ta mogła wiedzieć. Gdy tylko dostała pierwsze odpowiedzi, niepewność i niepokój zupełnie zniknęły, zastąpione przez wręcz dziecięcą ekscytację i ciekawość. Jakimś niepojętym sposobem udało jej się nie tylko trafić do prawdziwej magicznej krainy, ale jeszcze napotkała kogoś, kto mógł i chciał podzielić się z nią swoją wiedzą o niej! Czemu miałoby jej to nie ekscytować?
Zadawała swojej przewodniczce najróżniejsze pytania i słuchała jej tak długo, dopóki nie usnęła w ich noclegu. Na następny dzień Sea nie tylko skołowała im jakieś śniadanie w postaci tego, co dało się znaleźć w ich najbliższej okolicy, ale także podarowała Gwyn jedną swoją sukienkę, w której już nie chodziła! I bardzo dobrze, bo od tej wędrówki i ucieczki białowłosa koniecznie potrzebowała czegoś na zastępstwo srodze ubrudzonych ubrań. Musiała przyznać, że podobał jej się ten nieco bufiasty krój oraz ładne połączenie bieli i błękitu. I jaka była lekka! Miło będzie przynajmniej na chwilę zmienić nieco garderobę!
Tego samego dnia wieczorem dziewczyny dotarły zdaje się do celu ich podróży. Mokradła. Gwyn rozejrzała się w zaciekawieniu i dostrzegła całą masę najróżniejszych, przedziwnych roślin, których nie sposób było znaleźć gdziekolwiek na Ziemi. Korzenie powykręcane w fantastyczne kształty, świecąca w ciemności roślinność... Wyglądało to jak sceneria tego jednego przereklamowanego filmu science fiction, który przyszło jej widzieć parę lat temu!
Przejęła od Sei kostur, przyjrzała mu się przez chwilę i szybko powróciła wzrokiem do swej przewodniczki. Poprawiwszy zawiązaną pod szyją pelerynkę, przypomniała sobie mniej więcej, co dziewczyna jej mówiła.
- Niczego nie dotykać ani tym bardziej nie zrywać; najwyżej podziwiać z bezpiecznej odległości? - odpowiedziała pytającym tonem.
Sidła? W takim miejscu? Kłusownicy tutaj muszą być bardzo zdesperowani, by polować na takich niestabilnych mokradłach. Przecież jeden fałszywy ruch w takim miejscu to pewne utonięcie! Mimo to Gwyn uważnie obserwowała swoje otoczenie, poszukując wszelkich potencjalnych pułapek, które ktoś mógł tu rozstawić. Co wówczas powinna zrobić poza powiadomieniem Sei, o ile cokolwiek? Zamachnąć się kosturem i rozbroić je poprzez odpalenie ich z bezpiecznej odległości?
- A te do czego konkretnego są ci potrzebne? - zapytała już z czystej ciekawości, podążając krok w krok za dziewczyną. - Gwieździste grzyby to nie te świecące, co rosną tu w okolicy? Dobrze kojarzę?
Powrót do góry Go down
Seamair
Godność : Erin Collins ale mów mi Seamair.
Wiek : Już 17 lat gości mnie ten Świat.
Rasa : Cyrkowcem się stałam lecz wcale nie chciałam...
Lubi : Bestie, taniec, muzykę, widok tęczy, ogień, unikalne kreacje a przede wszystkim swobodę.
Nie lubi : Lekarzy, aparatury medycznej, niewoli i MORII
Wzrost / Waga : 166 cm /44kg
Znaki szczególne : Urocze acz ostre rogi na czubku głowy, drapieżne spojrznie o barwie szkarlatu, ozdoby w kształcie czterolisnej koniczyny.
Pod ręką : Zestaw noży do rzucania, rubinowe serce, bezdenna sakwa..
Zawód : Samozwańcza opiekunka wszelkich bestii (szczególnie tych zamieszkujących Malinowy Las).
Broń : Srebrny rapier oraz zestaw noży do rzucania.
Stan cywilny : Wolna i szczęśliwa.
Seamair

PisanieTemat: Re: Samotne mokradła   Samotne mokradła EmptyPon 07 Paź 2019, 21:17
Zaczęły mnie dopadać coraz to większe wątpliwości co do instynktu przetrwania, jaki posiadała ludzka rasa. Tak łatwo udało mi się omotać tę dziewczynę… W przypadku Saszy czułam niepewność i podejrzliwość, które przebijały się spod płaszcza ekscytacji. W wypadku Gwyn owy płaszcz był znacznie szczelniejszy albo też potrafiła lepiej maskować swe wątpliwości. Czy podobny „optymizm” był jakaś rasową cechą gatunku ludzkiego, a przynajmniej w pewnym okresie wieku? Gwyn była ode mnie młodsza o niespełna dwa lata. To dobrze, bo młodsze organizmy zdawały się lepiej znosić przemianę oraz idące wraz z nią konsekwencje.
Naszym krokom, towarzyszył stukot drewnianych desek, niekiedy dźwięk pękających baniek powietrza, tworzących na błotnistym podłożu mało estetyczne bomble. Co jakiś czas, w uszy wwiercał się metaliczny szczęk, gdy kostur natrafił na jakąś pułapkę. Tym razem nie było ich tak wiele, jak, za mojej ostatniej wizyty. Zapewne przyczyną, było to, że w owym bagnie skończyła już dwójka okolicznych łowczych.
-Bardzo dobrze.
Oznajmiłam, odwracając się przez ramie i posyłając białowłosej ciepły uśmiech. Znów musiałam zgrywać dobrą duszyczkę i tym razem, starałam się trzymać tego planu. Poprzednim razem, zwyczajnie zaskoczyło mnie pojawienie się pewnych nieprzewidzianych komplikacji… w postaci przystojnego, ale i wrednego szkarłatnookiego lunatyka… Z którym to nie miałam zamiaru więcej się spotykać. Widać jednak pewnych rzeczy nie da się zaplanować, zaś jeśli chwycisz się uparcie, jakiejś myśli to życie zrobi wszystko by zwyczajnie zrobić Ci na złość.
Uzbroiłam się w naprawdę solidne pokłady cierpliwości. Motywowała mnie myśl, o uściśleniu i wzbogaceniu swego raportu. Bo wyglądało na to, że oczekiwano ode mnie czegoś więcej, skoro nadal nie doczekałam się odpowiedzi. Słysząc kolejne pytanie, zwolniłam nieco kroku, tak by moja towarzyska mogła się ze mną zrównać. Zbliżałyśmy już do nieco bardziej stabilnego terenu, przez co ścieżki automatycznie się poszerzyły. Polana, albo raczej wysepka pośród bagna, była idealnym miejsce do zbiorów i odpoczynku. Miałam zamiar cóż… zanudzić Gwyn, dać jej przeciwieństwo tego, co zgotowałam jej poprzedniej mocy. Nie musiałyśmy błąkać się po całych mokradłach. Jeśli przebywał tu jakiś pasożyt, to z całą pewnością wyczuje obecność człowieka. Wystarczyło zatem cierpliwie poczekać.
-Jak już wspominałam, niedługo będziemy obchodzić pewne święto. W Twoim Świecie chyba również jakieś macie prawda? Zwykle mają one swoje tradycje i kluczowe momenty. W Naszym potrzebne będą właśnie zioła i te grzyby. Po zerwaniu będę musiała je odpowiednio poświecić.
Skinęłam głową na znak, iż dobrze zapamiętała cel naszej wyprawy. Przystanęłam pod pniem starego srebrzystego dębu. Być może kiedyś miał inną barwę, teraz jednak i on emitował pewną dozą świetlistej energii. Wyczułam, tutaj obecność bestii, to też zadarłam głowę do góry.

Na jednej z gałęzi gniazdo uwiła sobie parka świetlistych sierpówek, zaś ich postawa od razu dała mi do zrozumienia, że w gnieździe muszą znajdować się jajka.
-Nie musicie się niepokoić, nie mamy wrogich zamiarów. Przepraszam za mącenie wszego spokoju. Jej również nie musicie się obawiać, biorę za nią odpowiedzialność.
Sierpówki nie okazały się jednak tak rozmowę, jak na to liczyła. Postanowiłam jednak nie zakłócać ich spokoju, tak jak też obiecałam.
-Możesz spocząć pod tym drzewem i odpocząć. Muszę zacząć zbiory i święcenia. Będę potrzebowała ciszy i skupienia, więc musisz mi wybaczyć, że nie zajmę Cię rozmową. Niestety może mi to zająć nawet kilka godzin. Pewne sztuki wymagają cierpliwości, a jeśli nie zrobię tego, jak należy, cała ta wyprawa będzie stratą czasu. Jeśli zatem czegoś potrzebujesz, powiedz teraz.

Drażniło mnie teraz samo brzmienie swojego głosu. Maska, którą przybrałam, zdawała się palić żywym ogniem... A mimo to nie mogłam tak po prostu jej zedrzeć. Z bezdennej sakwy wyciągnęłam derkę, na której pozostawiłam butelkę z wodą oraz trochę nazbieranych po drodze owoców. Niedaleko rozsypałam też trochę ziaren, sprawiając tym samym poczęstunek również magicznym gołębicom.
Sama wyposażyłam się w srebrny sierp oraz kosz, do którego miałam zbierać zioła. Cała ta gadka o święceniach, była zwyczajną bajką. Nie wierzyłam w nic podobnego. Owszem zioła czy inne składniki niewątpliwie wymagały pewnych sposobów obchodzenia się z nimi, ale mowa tu o suszeniu, obrabianiu, kondensowaniu i tym podobnym procesom. Mruczenie czegoś pod nosem i kierowanie twarzy ku tarczy księżyca ni jak nie miało wzmocnić ich skuteczności. Lecz to była magiczna kraina, o której Gwyn wiedziała tyle, co nic... podobnie jak i o mnie samej...

Powrót do góry Go down
Gwyn
Godność : Gwyneth Creed
Wiek : 16 lat
Rasa : Człek
Wzrost / Waga : 160 cm|50 kg
Znaki szczególne : albinizm, blizny na lewej dłoni i na klatce piersiowej
Aktualny ubiór : Sukienka, porządne buty pod kolano, na gorsze dni pelerynka
Pod ręką : smartfon, portfel, okulary, figurka ćmy
Zawód : swoich rodziców
Stan cywilny : panna
Gwyn

PisanieTemat: Re: Samotne mokradła   Samotne mokradła EmptyPon 07 Paź 2019, 23:25
Tu sidła, tam sidła... Niewiele, ale i tak zadziwiające, że komukolwiek faktycznie chciało się polować w takim miejscu. Czy tu naprawdę fauna jest tak unikatowa? Chociaż w sumie Gwyn jest w tej krainie dopiero dwa dni, więc nie ma pojęcia, co jest tu unikatowe, a co nie; dla niej wszystko było tutaj jedyne w swoim rodzaju i pewnie będzie tak długo, dopóki nie zorganizuje sobie jakiegoś podręcznika czy czegoś.
Odpowiedziawszy uśmiechem na uśmiech, dziewczyna dotarła razem z Seą na bardziej stały ląd. Tutaj już nic jej nie wciągnie, gdyby miała stanąć bardziej z boku. Taką przynajmniej miała nadzieję. A ufała przewodniczce, że jej w nic nie pakuje; była jedyną osobą w okolicy, której mogła zaufać. Przecież gdyby jej nie wierzyła, nie szłaby z nią tego szmatu czasu, nie wspominając o tamtym maratonie przełajowym!
Kiedy tak sobie były na tej "wysepce" pośrodku moczarów, uwadze Gwyn nie mogło umknąć to, co rogata dziewczyna robiła pod jednym z drzew. Zdaje się, że... rozmawiała z mieszkającymi tam ptakami? No tak, przecież mówiła jej, że zna mowę zwierząt. Ciekawe, czy jej w jakiś sposób odpowiadały.
Otworzyła szerzej oczy, gdy tylko dotarły do niej słowa Sei. Te zbiory roślin i całe ich święcenie miało trwać kilka godzin? To jak wielką mieszkańcy tej krainy mają złożoność swoich obrzędów? Gwyn westchnęła boleśnie, lecz zgodnie z sugestią dziewczyny usiadła sobie pod drzewem na podłożonej derce. Przez chwilę przyglądała się, jak Seamair zbiera zioła jakimś najwyraźniej poświęconym sierpem, lecz szybko jej uwaga umknęła gdzieś dalej, na samą otaczającą ją "nadnaturalną" naturę. Miało to jakiś sens? Chyba nie, ale mniejsza. Przegryzła coś, wzięła łyka wody... i wkrótce zmorzył ją sen; po prostu położyła się wygodniej i odpłynęła dosłownie chwilę potem. Była na nogach praktycznie od bladego świtu i chociaż zazwyczaj była przyzwyczajona do pozostawania nadprogramowo przytomną, stres związany z całą tą dziwną przygodą znacząco nadszarpał jej kondycję.
Powrót do góry Go down
Seamair
Godność : Erin Collins ale mów mi Seamair.
Wiek : Już 17 lat gości mnie ten Świat.
Rasa : Cyrkowcem się stałam lecz wcale nie chciałam...
Lubi : Bestie, taniec, muzykę, widok tęczy, ogień, unikalne kreacje a przede wszystkim swobodę.
Nie lubi : Lekarzy, aparatury medycznej, niewoli i MORII
Wzrost / Waga : 166 cm /44kg
Znaki szczególne : Urocze acz ostre rogi na czubku głowy, drapieżne spojrznie o barwie szkarlatu, ozdoby w kształcie czterolisnej koniczyny.
Pod ręką : Zestaw noży do rzucania, rubinowe serce, bezdenna sakwa..
Zawód : Samozwańcza opiekunka wszelkich bestii (szczególnie tych zamieszkujących Malinowy Las).
Broń : Srebrny rapier oraz zestaw noży do rzucania.
Stan cywilny : Wolna i szczęśliwa.
Seamair

PisanieTemat: Re: Samotne mokradła   Samotne mokradła EmptyCzw 10 Paź 2019, 00:40
Już po jakiejś godzinie mój kosz z ziołami był pełen. Udało mi się nawet znaleźć Zmianogrzyba, a nawet ikrę płomiennej salamandry. Tego ostatniego w ogóle się tu nie spodziewałam, zwykle łatwiej było na nią natrafić przy rzece.

Tutejsze zioła miały naprawdę ciekawe właściwości, które warto było przebadać. Udało mi się znaleźć nawet kilka, których nie rozpoznawałam z dostępnych mi zielników. Być może był to jakiś nowy lokalny lub sezonowy gatunek. Dłonie miałam odziane w krótkie skórzane rękawiczki. Zaś zrywając nowe kwiaty i zioła wstrzymywałam oddech, uważając na to, by nie wdychać pyłku. Była pewna osoba w SCR, która mogła powiedzieć mi coś więcej na temat tych roślin. Mimo że radziłam sobie z zielarstwem oraz ważeniem eliksirów nadzwyczaj dobrze jak na ilość swej praktyki, to wiedziałam, że wiele muszę jeszcze się nauczyć. A jeśli czegoś nie dało się znaleźć w księgach, nie było wyboru i należało udać się do kogoś z większym bagażem życiowych doświadczeń. Odpowiednia motywacja potrafiła na chwilę uśpić ego oraz dumę.
Jeśli jednak chodziło o Projekt Dedal, miałam sporą ambicję, aby grać w nim pierwsze skrzypce! Robiłam w tym celu naprawdę dużo. Przykładowo nawiązałam bliższą współpracę z kilkoma Opętańcami zasilającymi szeregi naszej organizacji. W czasie wywiadu z nimi mogłam grać w otwarte karty, co pozwoliło mi znacznie powiększyć zasoby wiedzy dotyczące procesu przemiany. Działając pod przykrywką, nie zawsze dało się wyciągnąć od „przesłuchiwanego” konkretne informacje, co zamykało wiele kwestii w sferach domysłów.
Podniosłam wzrok na dziewczynę, znajdującą się jakieś dziesięć metrów ode mnie. Czekanie zaczynało mnie nużyć. Żałowałam, że odprawiłam Tetiusa. Kilka ptasich treli a dziewczyna dawno by usnęła, dając mi tym samym większą swobodę. Na oko musiał minąć jeszcze kwadrans, nim Gwyn usnęła. Sama miałabym problem, by nie zasnąć, bo w przeciwieństwie do dziewczyny od czasu naszego spotkanie nie zmrużyłam oka. Nie chciałam przegapić nic istotnego…
Byłam jednak bardziej przygotowana, niż miało to miejsce z Saszą. Wywary z ziołowych mieszanek trzymały mnie na nogach, powodowały jednak nieprzyjemne kłucie w żołądku… jednak dało się przyzwyczaić do owego dyskomfortu. Gdy upewniłam się, że dziewczyna śpi, zmniejszyłam dzielący nas dystans do jakiś sześciu metrów. Nadal jednak nie działo się nic, a czas dłużył się w nieskończoność. Miałam opory, przed sprawdzeniem ile czasu minęło faktycznie. Jedna z sierpówkę, wyfrunęła z gniazda częstując się ziarnami, które dlań rozsypałam. W końcu przełamała nieśmiałość, to też obie wdałyśmy się w rozmowę. Głównie dotyczyła lasu oraz trudów zapewnienia rodzinie bezpieczeństwa. Coś pożarło jej ostatnie pisklęta… nie widziała jednak co. Głaskałam czule, srebrzyste pióra na ptasim łepku, mój avi lubił tego rodzaju pieszczoty. Okazało się, że nie stanowił odosobnionego wyjątku. Rozluźniłam się i na krótką chwilę zapomniałam o tym, po co właściwie tu jestem.

Nie zauważyłabym, co właśnie miało miejsce, gdyby nie gołębica, która nagle spłoszona poderwała się do lotu. Wtedy też dostrzegłam, jak coś spadło na ziemię tuż obok Gwyn. Już miałam podbiec do dziewczyny, lecz powstrzymałam się, widząc jak w powietrzu nad nią zatańczyło coś przypominającego migotliwy pył. Odruchowo przysłoniłam dłoń oraz usta ręką i zamarłam, stając na ugiętych nogach. Byłam gotowa do skoku, a moja ręka zaciskała się na rękojmi sierpa. Istota poruszała się szybko i gwałtownie. Zaczęła przesuwać się po dłoni śpiącej dziewczyny, która nawet nie drgnęła, mimo iż bezkształtna masa wspinała się coraz to wyżej. Na jej powierzchni a może raczej wewnątrz transparentnej mazi, mogłam dostrzec coś przypominającego pióra. Może nawet tym właśnie były, lecz żywa tkanka istoty musiała je zniekształcić. Czy to był pasożyt? Czy miałam do czynienia z kolejną odmianą Anielskiej Klątwy? Gdy istota właśnie wślizgnęła się pod ubranie Gwyn, nie wytrzymałam i podbiegłam bliżej. W porę, by zauważyć niewielką plamę czerwieni, która właśnie rozkwitła na wysokości barków śpiącej. Jak mogła tego nie poczuć? Czyżby to coś faktycznie umiało znieczulać bądź wprowadzać w letarg... Zaczekałam moment, licząc na zaobserwowanie przemiany. W wypadku Saszy ta nastąpiła błyskawicznie... teraz jednak nie stało się nic... A jeśli to nie była Anielska? Zagryzłam dolną wargę, zamierając w nerwowym oczekiwaniu jeszcze przez minutę... Złamałam się jednak i z siłą szarpnęłam ramię białowłosej, po czym odskoczyłam, przyjmując pozycję obronną. Barwnooki dał mi nauczkę, a ja wyciągnęłam z niej odpowiednie wnioski.
-Dziewczyno wstawaj! Ocknij się!
Nuty paniki w moim głosie były wyczuwalne. Panika była wskazana, ale i miała dodać mi więcej wiarygodności.
-Coś spadło na Ciebie z drzewa... Nie wiem co. Odwróć się do mnie, powoli muszę to szybko sprawdzić... bez paniki, może to jakiś porost... ale musimy to sprawdzić.

Zbieranie składników eliksiru

Zmianogrzyba - 1sz.
Ikra salamandry płomiennej - 1sz.

Powrót do góry Go down
Gwyn
Godność : Gwyneth Creed
Wiek : 16 lat
Rasa : Człek
Wzrost / Waga : 160 cm|50 kg
Znaki szczególne : albinizm, blizny na lewej dłoni i na klatce piersiowej
Aktualny ubiór : Sukienka, porządne buty pod kolano, na gorsze dni pelerynka
Pod ręką : smartfon, portfel, okulary, figurka ćmy
Zawód : swoich rodziców
Stan cywilny : panna
Gwyn

PisanieTemat: Re: Samotne mokradła   Samotne mokradła EmptyCzw 10 Paź 2019, 23:07
Gwyn spała jak dziecko po całej tej przebieżce i podróży, raz po raz mamrocząc coś niewyraźnie do siebie. Śniło jej się coś, w sumie nawet nie wiedziała, co. Wyglądało jednak na to, że cokolwiek by się wokół niej nie działo, gdy tak już padła trupem, to nie zareaguje ona niczym więcej niż głośniejszym pomrukiem. Nawet kiedy coś spadło jej na rękę i wślizgnęło się niepostrzeżenie pod materiał sukienki, białowłosa jedynie wymamrotała coś i poprawiła się na derce. Zaiste kamienny sen, dar i klątwa w jednym...
To znaczy do czasu, w którym Sea zerwała się do niej i zabrała się za aktywne jej budzenie. Wówczas to po szarpnięciu za ramię, Gwyn otworzyła oczy i rozejrzała się wokół zdezorientowana.
- Hu... C-co, Sea, co jest, gdzie jest- mamrotała przez chwilę, nie mając zielonego pojęcia, co się właśnie stało, lecz nagle poczuła bardzo nieprzyjemną "wilgoć" gdzieś między łopatkami. Zdawać by się mogło, że to nagłe uczucie w połączeniu ze słowami Lustrzanki sprawiło, że pobladła na twarzy jeszcze bardziej niż była na co dzień. - Sea?! Co do- co to było, gdzie to jest, co na mnie jest?! - zaczęła zasypywać Seę gradem spanikowanych pytań, jednocześnie odwracając się do niej plecami tak, jak nakazała. Na zachowanie spokoju jednak raczej nie miała co liczyć. - Czy ja tam krwawię?! Co mi się stało?!
Powrót do góry Go down
Seamair
Godność : Erin Collins ale mów mi Seamair.
Wiek : Już 17 lat gości mnie ten Świat.
Rasa : Cyrkowcem się stałam lecz wcale nie chciałam...
Lubi : Bestie, taniec, muzykę, widok tęczy, ogień, unikalne kreacje a przede wszystkim swobodę.
Nie lubi : Lekarzy, aparatury medycznej, niewoli i MORII
Wzrost / Waga : 166 cm /44kg
Znaki szczególne : Urocze acz ostre rogi na czubku głowy, drapieżne spojrznie o barwie szkarlatu, ozdoby w kształcie czterolisnej koniczyny.
Pod ręką : Zestaw noży do rzucania, rubinowe serce, bezdenna sakwa..
Zawód : Samozwańcza opiekunka wszelkich bestii (szczególnie tych zamieszkujących Malinowy Las).
Broń : Srebrny rapier oraz zestaw noży do rzucania.
Stan cywilny : Wolna i szczęśliwa.
Seamair

PisanieTemat: Re: Samotne mokradła   Samotne mokradła EmptyCzw 17 Paź 2019, 15:35
Gdy tylko udało się stłumić atak paniki u dziewczyny, mogłam przejść do działania. Rozpięłam sukienkę na jej plecach, dzięki czemu przez dłuższą chwilę mogłam przyjrzeć się niewielkiej ranie, jaką pozostawiła po sobie istota. Jej obecność była dla mnie oczywista, ponieważ coś poruszało się pod skórą Gwyn. Wzdrygnęłam się nieco na ten widok. Wiedziałam, że nie będę już w stanie zdobyć próbki z tej partii… Chyba że…
Usadziłam Gwyn z powrotem na ziemi, po czym nakazałam jej czekać i zachować spokój. Wytłumaczyłam jej, że muszę szybko zorganizować nam transport do miasta. Że musi jak najszybciej trafić do Kliniki w Mieście Lalek. Zaś tam czekała Lisica. Jedna z członkiń SCR oraz Opętaniec a do tego medyk. Była to wręcz wymarzona, kombinacja dla moich celów. Dostarczyła mi już kilka ciekawych informacji, warto było zatem oddać w jej ręce Gwyn. Lisica będzie mogła działać swobodnie, nie ściągając na siebie podejrzeń. Ja teraz nie dysponowałam podobnym przywilejem i musiałam uważać na swój każdy krok.

Użyłam swojej mocy, pobudzając instynkty, które pomagały mi wyczuć i rozpoznać obecność bestii. Nie chciałam się zdradzać ze swoją mocą, tworzenia magicznych przejść. Gdyby Gwyn miała, jakieś przebłyski wspomnień po tym jak zaczęła zapadać w sen, mogłaby połączyć pewne fakty. I nawet jeśli ryzyko było niewielkie, wolałam go nie podejmować.
Niestety w okolicy nie było żadnej większej bestii, natknęłam się za to na rój estrisów. Udało mi się dogadać z piątką, którą poprosiłam o pomoc. Miały sprowadzić do mnie jakieś większe a najlepiej też latające stworzenie. Aby plan miał realną szansę bytu, każdej z mrocznych wróżek pozwoliłam zatopić zęby w swojej ręce. Te bestyjki, spijając, czyjąś krew mogły skopiować czyjąś moc, również tą, która pozwalała mi porozumiewać się z nimi.

Wróciłam do białowłosej i zarządziłam wymarsz, o ile tylko mogła iść. Wyjaśniłam jej, jak wygląda sytuacja. Jeśli mogłyśmy liczyć pomoc, ze strony bestii, to te same nas odnajdą. A jako że, nie było na to pełnej gwarancji, nie mogłyśmy tak po prostu leżeć i czekać na cud.

Dopiero po jakiś 40 minutach ponownej przeprawy przez mokradła, dotarł do nas szelest ogromnych skrzydeł. Rozpromieniłam się na widok barwnych piór oraz znajomego pyska.
-Witaj Niebieska, muszę Cię prosić o pomoc. A Tobie dziękuję za pomoc.
Zwróciłam się najpierw do Rajskiego Ptaka, a zaraz później do Estrisa, który właśnie miał zamiar wbić zęby u uch bestii, gdy ta skupiła uwagę na mnie. Krwawa wróżka odleciała z wyrazem triumfu na małej twarzyczce. Może Estrisy założyły się między sobą, kto najszybciej wykona moje zadania? A może po prostu coś kombinowały? Miały dość złośliwą naturę jak na tak drobne istoty.
+Niech zgadnę, mam gdzieś z Tobą polecieć… Z Tobą i tą tam człowieczką?
-Tak, muszę zabrać ją do Miasta Lalek. Byłaś już tam ze mną.
+Pamiętam… Mogę, jeśli załatwisz dla mnie potem, ten zielony miód, który tak lubię.
-Chyba mam jeszcze nawet w spiżarce. Zatem jesteśmy umówione.
Niebieska skinęła tylko głową, ja za to odwróciłam się twarzą do Gwyn.
-To jest Rajski Ptak, polecimy na niej. Pomogę Ci wsiąść. Jeśli masz lęk wysokości, to musisz zamknąć oczy. Nie szarp jej za futro ani pióra. Najlepiej, jeśli będziesz trzymać się mnie.
Po tych słowach, tak jak zapowiedziałam, pomogłam dziewczynie usadowić się na bestii. Po czym sama wdrapałam się na jej grzbiet ze znacznie większą wprawą. Chwilę później wydostaliśmy się z gęstwiny drzew i poszybowałyśmy ku miastu.

Zt x 2
Powrót do góry Go down
Sponsored content

PisanieTemat: Re: Samotne mokradła   Samotne mokradła Empty
Powrót do góry Go down
 
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Spectrofobia: Po drugiej stronie Krzywego Zwierciadła :: Kraina Luster :: Malinowy Las-
Skocz do: