Domek Mari i Kruczka

Mari
Godność : Marionette, ale woli jak mówi się do niej Mari
Wiek : 25
Rasa : Dachowiec
Lubi : rysować, śpiewać, spokój, naturę
Wzrost / Waga : 167/45
Pod ręką : szkicownik, torba, broń
Broń : sztylet
https://spectrofobia.forumpolish.com/t241-kp-mari
MariNocny Muzykant

Domek Mari i Kruczka - Page 6 Empty Re: Domek Mari i Kruczka
 by Mari Nie 25 Paź - 22:10


Spotkanie dwóch maluchów było naprawdę niespodziewane ale też w pewnym sensie bardzo pocieszne. Maluchy były pełne życia, wesołe, ale też dość nieufne. Im jeszcze zaufały, z niewiadomych przyczyn, ale jeśli ktoś chciał pogłaskać szczeniaka....ten już nie był do tego taki chętny. Żaden z dwójki kolorowych stworków.
Zakupy były udane i kotka aż zamrugała zaskoczona, widząc jak kocyki tracą kolory. A więc to tak się żywiły? Ciekawie. Oby tylko im nie zabrakło farb, żeby je nakarmić.

W końcu jednak wrócili do domu i w samą porę, bo Mari robiła się trochę zmęczona. Nie wiedziała czy to przez te plamy czy nie. Gdy zostawili maluchy w salonie, przeprosiła ukochanego i poszła do łazienki, by sprawdzić jak tam jej plamy na ciele...czy czasem się nie powiększyły.
Rozebrała koszulkę i ... w szoku zauważyła, że ... plamy zniknęły!
- Yuu! Yuu! - pobiegła do niego cała rozpromieniona - patrz! Zniknęły! - machała ogonami jak szalona, uszka stały jej wysoko, a oczy aż błyszczały. Nie mogła uwierzyć, że tak po prostu to wszystko zniknęło. Mimo zmęczenia była szczęśliwa i to szczęście aż z niej tryskało.

Powrót do góry Go down





Nishinoya
Godność : Nishinoya
Wiek : Wygląda na dwadzieścia
Rasa : Opętaniec
Lubi : Książki, odrobinę spokoju, herbatkę, rysować
Nie lubi : Przeszkadzania, źle napisanych książek, znęcania się nad zwierzętami, rosołku
Wzrost / Waga : 175 cm i 66 kg
Znaki szczególne : Białe, anielskie skrzydła, które błyszczą się pod słońce
Pod ręką : Szkicownik, ołówek, katana, czarodziejska wstęgą pod postacią broszki
Broń : Katana
Stan cywilny : Mariś <3
https://spectrofobia.forumpolish.com/t314-kruczek
NishinoyaTruciciel Serc

Domek Mari i Kruczka - Page 6 Empty Re: Domek Mari i Kruczka
 by Nishinoya Sob 7 Lis - 16:03


Słodkie pyszczki drzemały sobie w koszyku. A jako, że Mariś poszła zająć się sobą w łazience, Kruczek postanowił, że wypakuje zakupy. Na pierwszy ogień poszła spożywka: owoce i warzywa wypakował do zlewu z zamiarem umycia ich. Dobrze jednak nie podwinął rękawów koszuli, kiedy Mari zaczęła go wołać. Zaalarmowany odwrócił się i zaczął iść w jej stronę. Czyżby coś się stało? Z tajemniczymi plamami coś się pogorszyło? Zaczęły boleć? Może krwawić?
Odetchnął z ulgą, gdy okazało się, że zniknęły. Obejrzał jeszcze dokładnie każdy kawałeczek skóry kotki i z uśmiechem wziął ją w ramiona, lekko unosząc do góry i kręcąc się.
- Tak się cieszę, skarbie! – zniżył ją i pocałował. – Ale co się stało, że tak nagle zniknęły?
Maluchy nawet nie ruszyły się o milimetr. Hałasy im zupełnie nie przeszkadzały. Były zbyt zmęczone tym dniem. Z resztą, nawodnione i najedzone, mogły spać spokojnie, nie musząc się martwić niczym. Ani chłodem, ani deszczem. Były pod dachem ciepłego domu.
- A zresztą, to nieistotne! Ważne, że już ich nie ma – zaśmiał się, w końcu odkładając lubą na ziemie. – Powinniśmy świętować. Mamy nowych domowników, a ty ozdrowiałaś. Musimy zrobić coś specjalnego. Na co masz ochotę. Powiedz tylko słowo. Jeżeli nie będziemy mieć wszystkich składników, to polecę jeszcze dokupić.
Był prze szczęśliwy, tak samo jak miłość jego życia. Wszystko zaczynało się układać.


W świecie pełnym nienawiści ciągle musimy mieć nadzieję.
W świecie pełnym zła, wciąż musimy być pełni otuchy.
W świecie pełnym rozpaczy, nadal musimy mieć odwagę, by marzyć.
W świecie zanurzonym w nieufności, my ciągle musimy mieć siłę, by wierzyć.

Domek Mari i Kruczka - Page 6 SlEYjw8
#edd282
x x x x

Powrót do góry Go down





Mari
Godność : Marionette, ale woli jak mówi się do niej Mari
Wiek : 25
Rasa : Dachowiec
Lubi : rysować, śpiewać, spokój, naturę
Wzrost / Waga : 167/45
Pod ręką : szkicownik, torba, broń
Broń : sztylet
https://spectrofobia.forumpolish.com/t241-kp-mari
MariNocny Muzykant

Domek Mari i Kruczka - Page 6 Empty Re: Domek Mari i Kruczka
 by Mari Pon 9 Lis - 15:41


Zaśmiała się wesoło, gdy Nishi podniósł ją nagle i zaczął się okręcać - nie wiem...same zniknęły - powiedziała radośnie, uśmiechając się szeroko.
Zarumieniła się mocno, słysząc propozycję, żeby jakoś świętować ten dzień. Przestąpiła z nogi na nogę - może...upieczemy razem tort? - zapytała nieśmiało. Miała ochotę na coś słodkiego i ... chciała coś spróbować.
Jeśli tylko wyraził zgodę, uradowała się i przeprosiła go na moment, wymawiając się, że idzie się przebrać. Co prawda piekli już razem ciasto, jednak Nishi wiedział, że Kotka nie czuje się pewnie ze swoimi łapami, w szczególności, gdy miała potem je z kimś dzielić.
Jeśli tylko wyraził na to zgodę, pobiegła na górę, żeby się "przebrać". Faktycznie wybrała jakieś wygodniejsze ubrania, ale zaraz też usiadła na łóżku i starała się skupić. Skoro umiała zamienić się w kota, to może mogła też...ukryć swoje kocie elementy? A przynajmniej łapy....
Siedziała tak chwilę i skupiała się nad tym, aż w końcu otworzyła oczy i....zobaczyła normalne stopy oraz dłonie! Z zadbanymi, lekko zaostrzonymi paznokciami. Udało jej się! Ledwo co się powstrzymała, żeby nie krzyknąć z radości.
Postanowiła zaskoczyć swojego ukochanego.
Zeszła na dół dość nieporadnie. Zeszła na bosaka. Do tego stopy miały zupełnie inny kształt i budowę niż jej łapki. Dlatego też szła dość pokracznie, ale jednocześnie, jak na nią dość...głośno, co jej się nie podobało. Ale co miała zrobić.
Jeśli udało jej się jakoś zakraść, zakryła oczy Yuu od tyłu - zgadnij kto to - powiedziała, zmieniając troszkę głos, ciekawa jak Kruczek w ogóle zareaguje na jej zmianę.
Ogony i uszka nadal były na swoim miejscu.

Powrót do góry Go down





Nishinoya
Godność : Nishinoya
Wiek : Wygląda na dwadzieścia
Rasa : Opętaniec
Lubi : Książki, odrobinę spokoju, herbatkę, rysować
Nie lubi : Przeszkadzania, źle napisanych książek, znęcania się nad zwierzętami, rosołku
Wzrost / Waga : 175 cm i 66 kg
Znaki szczególne : Białe, anielskie skrzydła, które błyszczą się pod słońce
Pod ręką : Szkicownik, ołówek, katana, czarodziejska wstęgą pod postacią broszki
Broń : Katana
Stan cywilny : Mariś <3
https://spectrofobia.forumpolish.com/t314-kruczek
NishinoyaTruciciel Serc

Domek Mari i Kruczka - Page 6 Empty Re: Domek Mari i Kruczka
 by Nishinoya Sro 11 Lis - 14:28


Słysząc propozycje wspólnego pieczenia tortu, uśmiechnął się jeszcze bardziej. A przynajmniej taki miał zamiar, jednak śmiał się już tak bardzo, że wyrazem swojej twarzy radości po prostu nie mógł wyrazić bardziej.
- Cudownie! Mamy wszystkie odpowiednie składniki, więc możemy się brać do pieczenia już teraz – odrzekł entuzjastycznie. – Owocowy? Czekoladowy? A może połączenie owoców i czekolady? Chyba, że masz na myśli coś jeszcze innego? To Twój dzień Skarbie, więc decyduj – podekscytował się. Wiedział, że nie będzie jej łatwo z tymi łapkami, ale wspólnymi siłami dadzą sobie radę. Zajmie im to troszkę dłużej, ale hej! Spędzą produktywnie czas razem. Zresztą, zleci im tak, że nawet nie zauważą ile czasu dokładnie minęło.
- Oczywiście – ucałował ją w czubek głowy – przebierz się, ja w tym czasie pochowam jedzenie z zlewu i wyciągnę odpowiednie produkty.
Gdy tylko poszła, zaczął nucić jakąś bliżej nieokreśloną, ale bardzo radosną melodię. Tak się cieszył, że Mari czuje się lepiej, wygląda lepiej. Ale najważniejszym był fakt, że ona jest szczęśliwa. Nie musiała być najpiękniejsza – chociaż dla niego taka właśnie była – ważne, aby była szczęśliwa. Wtedy będzie zachwycać swoim duchem, pogodnością i zarażać radością. Bo właśnie uśmiechnięta, była najwspanialsza.
Nie słyszał, jak ta go zachodzi. Zbyt głośno się hukał, podczas wyciągania misek i przyborów do pieczenia. Jeszcze mało co mąka mu nie wypadła i tylko fakt, że podłożył skrzydło, jako amortyzator, ocaliło opakowanie od rozerwania się oraz pokrycia połowy kuchni białym pyłem.
Nagle ktoś zakrył mu oczy. Gwałtownie odwrócił się w stronę nieznajomej osoby. Gotowy do użycia drewnianej łyżki, żeby walczyć… Cóż, nie najlepszy dobór broni, ale nic innego nie miał pod ręką.
- …. – wpatrywał się w albinoskę. Oczywiście, to była jego ukochana, ale…. – udało ci się zmienić łapki w dłonie..? – wow. Tego się nie spodziewał. Była teraz dużo bardziej „ludzka” niż „kocia”. Dzisiejszy dzień był tak zaskakujący, miły i przyjemny, że wydawał się aż nierealny.
- Czy ja śnię? – wziął jej dłonie w swoje ręce, by dotykiem przekonać się, że jego oczy nie płatają mu figiel. Dłonie. Bez futerka. Nic mu się nie przywidziało.
- Jak to? – oczywiście, był rozradowany, ale wciąż w szoku. Radość i zaskoczenie kłębiły się w nim.
Po kilku chwilach, gdy w pełni pojął znaczenie tego zdarzenia – przyciągnął jej dłonie do ust i zaczął całować każdy ich skrawek.
- Nie dość, że możesz zmieniać się w najcudowniejszego kociaka pod słońcem, to jeszcze możesz pozbywać się atrybutów! – a tak przynajmniej zakładał, że wybór pozostawienia uszek i ogonków to był, cóż, wybór. Teraz naprawdę powinien nauczyć się chować skrzydła i mogą iść do  Świata Ludzi!


W świecie pełnym nienawiści ciągle musimy mieć nadzieję.
W świecie pełnym zła, wciąż musimy być pełni otuchy.
W świecie pełnym rozpaczy, nadal musimy mieć odwagę, by marzyć.
W świecie zanurzonym w nieufności, my ciągle musimy mieć siłę, by wierzyć.

Domek Mari i Kruczka - Page 6 SlEYjw8
#edd282
x x x x

Powrót do góry Go down





Mari
Godność : Marionette, ale woli jak mówi się do niej Mari
Wiek : 25
Rasa : Dachowiec
Lubi : rysować, śpiewać, spokój, naturę
Wzrost / Waga : 167/45
Pod ręką : szkicownik, torba, broń
Broń : sztylet
https://spectrofobia.forumpolish.com/t241-kp-mari
MariNocny Muzykant

Domek Mari i Kruczka - Page 6 Empty Re: Domek Mari i Kruczka
 by Mari Sro 11 Lis - 23:18


Aż się oblizała na samą myśl o pysznym cieście - owocowo-czekoladowy! Jak szaleć to szaleć - powiedziała uradowana. Widać było miała ochotę na słodkości. W sumie...jak zawsze.
Miała nadzieję, że Nishi się ucieszy z jej szczęścia. Teraz będzie mogła mu pomagać! Będzie mogła też lepiej go poznać....bo łapki nie były takie czułe jak dłonie. A przynajmniej...tak jej się wydawało, bo teraz...wszystko było inaczej!
Zaśmiała się, widząc reakcję ukochanego - no ładnie...z łyżką na mnie? - i dała się ująć za swoje ła....dłonie.
Przytaknęła głową - tak sobie pomyślałam....skoro mogę się cała zmienić w kotka...to może w drugą stronę się da? - powiedziała nieśmiało, kładąc po sobie swoje białe uszka. Uciekła wzrokiem trochę zakłopotana.
Zadrżała lekko, gdy zaczął całować gładką skórę - dziwne uczucie - zachichotała - ale przyjemne - dodała jeszcze, zarumieniona. Trochę było jej zimno w stopy, bo były bose, a nie było na nich futra, ale nie narzekała. Jakoś nie zwracała na to uwagi.
- Chyba umiem....ale nie chcę się ich pozbywać...nie przeszkadzają mi, a futerko....no... - uciekła wzrokiem w bok - no trochę przeszkadza...czasami - przyznała cichutko.
Zerknęła na ukochanego i uniosła dłoń, by pogłaskać go po licu, a następnie przeczesać jego białe włosy. Widać było, że coś tak prostego naprawdę ją zachwycało. Ogony wesoło falowały, a uszka wysoko sterczały. Na licach pojawiły się rumieńce, a w kolorowych oczach wesołe iskierki. Zupełnie jakby znów była mały kociakiem. Zaraz też wtuliła dłonie w miękkie pióra Opętańca i wtuliła się w nie, mrucząc wesoło.
Po chwili jednak się opamiętała - przepraszam.... - powiedziała i spojrzała co tam ciekawego przygotował - tooo....od czego zaczniemy? - naprawdę próbowała ukryć swoje popędy, by zaraz nie zacząć wszystkiego macać, głaskać, gładzić i poznać na nowo wszystko co ją otaczało.

Powrót do góry Go down





Nishinoya
Godność : Nishinoya
Wiek : Wygląda na dwadzieścia
Rasa : Opętaniec
Lubi : Książki, odrobinę spokoju, herbatkę, rysować
Nie lubi : Przeszkadzania, źle napisanych książek, znęcania się nad zwierzętami, rosołku
Wzrost / Waga : 175 cm i 66 kg
Znaki szczególne : Białe, anielskie skrzydła, które błyszczą się pod słońce
Pod ręką : Szkicownik, ołówek, katana, czarodziejska wstęgą pod postacią broszki
Broń : Katana
Stan cywilny : Mariś <3
https://spectrofobia.forumpolish.com/t314-kruczek
NishinoyaTruciciel Serc

Domek Mari i Kruczka - Page 6 Empty Re: Domek Mari i Kruczka
 by Nishinoya Sro 18 Lis - 13:21


Kiwnął głową, przytakując.
- Ustalone. Czekoladowo-owocowy! – wyrzekł melodyjnie.
Zamrugał, zmieszał się lekko i przeprosił.
- Wystraszyłaś mnie. Jeszcze z dłońmi i tym zmienionym głosem. Myślałem, że jesteś kimś obcym, kim, kto twierdził, że zapoluje sobie na opętańca dla zabawy… - przeprosił, tłumacząc dlaczego zachował się w taki, a nie inny sposób.
- Wpadłaś na dobry pomysł, skarbie – powiedział, zaraz całując ją w czubek głowy, kiedy się tak spłoszyła. – Ja się musze nauczyć chować skrzydła w końcu, bo jak tak dalej pójdzie ktoś, najpewniej ja, zginie przez całe to pierze – zażartował, rozluźniając atmosferę.
- Cieszę się, że nie jest to nic niemiłego, ale powiedz, jak bardzo jest to różne od tego, co czujesz zazwyczaj? – zapytał, zaciekawiony. Nigdy nie miał porównania, nie czuł niczego inaczej niż teraz, więc gdyby Mari mu mogła to jakoś przybliżyć, zaspokoiłby swoją ciekawość.
- Skarbie! Nie o to mi chodziło – zaprzeczył szybko, kręcąc głową. – Kocham twoje uszka i ogonki! – ach, źle się wyraził i zrobił jej przykrość… - miałem na myśli to, że gdybym nauczyl się chować skrzydła, a ty atrybuty – moglibyśmy udać się do świata ludzi i pokazałbym ci mój kraj… Moją wioskę, lub też to, co z niej zostało/co wybudowali na nowo. Tylko o to mi chodziło… - teraz sam spojrzał gdzieś w bok.
Uśmiechnął się czule na to, co robi.
- Nie przepraszaj, możesz mnie dotykać ile chcesz – objął ją i spojrzał w oczy – nie pogniewałbym się nawet gdybyś wyrwała mi kilka piór, żeby się nimi pobawić – i cmoknął ją w usta.
- Zaczniemy od przygotowania odpowiedniego ciasta! – widać, że tak samo jak jego luba, dobrze się bawił.


W świecie pełnym nienawiści ciągle musimy mieć nadzieję.
W świecie pełnym zła, wciąż musimy być pełni otuchy.
W świecie pełnym rozpaczy, nadal musimy mieć odwagę, by marzyć.
W świecie zanurzonym w nieufności, my ciągle musimy mieć siłę, by wierzyć.

Domek Mari i Kruczka - Page 6 SlEYjw8
#edd282
x x x x

Powrót do góry Go down





Mari
Godność : Marionette, ale woli jak mówi się do niej Mari
Wiek : 25
Rasa : Dachowiec
Lubi : rysować, śpiewać, spokój, naturę
Wzrost / Waga : 167/45
Pod ręką : szkicownik, torba, broń
Broń : sztylet
https://spectrofobia.forumpolish.com/t241-kp-mari
MariNocny Muzykant

Domek Mari i Kruczka - Page 6 Empty Re: Domek Mari i Kruczka
 by Mari Sro 18 Lis - 14:30


Pogładziła go po policzku - nic nie szkodzi skarbie. Wiem, że dopiero wróciłeś i jeszcze się nie wszystko uspokoiło. Przepraszam, że Cię wystraszyłam - pocałowała go czule w nos, stając przy tym na palcach z lekkim i słabo ukrywanym trudem. W szczególności, że zaraz musiała się o niego oprzeć - przepraszam....muszę się przyzwyczaić do tego - powiedziała, lekko opuszczając uszka.
Prychnęła udając oburzenie - Ty zginiesz? A co ja mam powiedzieć? Schowana w skrzydłach bardziej niż Ty, w szczególności w nocy? - pokazała mu język, ale zaraz się zaśmiała. Nie przeszkadzało jej to. Uwielbiała ciepełko, w szczególności to naturalne, pochodzące od drugiej osoby, do tego osoby, którą kochała i naprawdę bardzo mocno ufała.
Uciekła wzrokiem gdzieś w bok, zagryzając lekko dolną wargę - szczerze? Nie za bardzo wiem jak to wyjaśnić...teraz...wszystko czuję mocniej. Poduszeczki w łapkach nie są takie czułe, jeśli chodzi o na przykład miękkość czy fakturę. Oczywiście czułam, że coś jest miękkie, albo chropowate, przyjemne, zimne i tak dalej...ale teraz czuję mocniej. Jak na razie nie jest to przyjemne...ale zobaczymy z czasem - zaśmiała się po chwili też - no i ...teraz mają inną budowę więc nie krzycz na mnie jak mi coś wypadnie z łapek, albo będę się bulać, bo stopy też są inne - podrapała się po tyle głowy zakłopotana.
Otworzyła szeroko oczy, wgapiając się w swojego ukochanego - naprawdę byś mnie tam zabrał? - jej ogony machały mocno z ekscytacji, całe napuszone, tak samo jak jej uszka - naprawdę mogłabym iść wtedy z tobą do Świata Ludzi? Myślisz, że wtedy naprawdę byłoby to możliwe? - naprawdę chciała zobaczyć jak tam jest. Bała się tego, to prawda, bo wiele się nasłuchała, no i sama MORIA, która tam obozowała. Ale może jakoś by się im udało choć trochę pozwiedzać!
Zarumieniła się mocno - po prostu Twoje pióra są naprawdę przyjemne - powiedziała cichutko, zakłopotana.
Zaraz jednak skupiła się na pracy. Zerknęła na swoje rękawice, ale pierwszy raz nie musiała ich używać! - to prowadzić. Jak się poznaliśmy to ja kierowałam Tobą, teraz Twoja kolej! - zarządziła i naprawdę nie mogła się doczekać. Raczej nie będzie znów zbyt czysto, tak jak ostatnio to bywało ale na pewno będą się przy tym świetnie bawić!

Powrót do góry Go down





Nishinoya
Godność : Nishinoya
Wiek : Wygląda na dwadzieścia
Rasa : Opętaniec
Lubi : Książki, odrobinę spokoju, herbatkę, rysować
Nie lubi : Przeszkadzania, źle napisanych książek, znęcania się nad zwierzętami, rosołku
Wzrost / Waga : 175 cm i 66 kg
Znaki szczególne : Białe, anielskie skrzydła, które błyszczą się pod słońce
Pod ręką : Szkicownik, ołówek, katana, czarodziejska wstęgą pod postacią broszki
Broń : Katana
Stan cywilny : Mariś <3
https://spectrofobia.forumpolish.com/t314-kruczek
NishinoyaTruciciel Serc

Domek Mari i Kruczka - Page 6 Empty Re: Domek Mari i Kruczka
 by Nishinoya Czw 26 Lis - 15:45


Wtulił policzek w jej dłoń. Nie łapkę, a dłoń. Była to miła odmiana, aczkolwiek kochał jej łapeczki i szczerze nie miałby nic przeciwko gdyby kiedyś, chociażby przypadkiem, przejechała mu pazurami po twarzy. Mógłby nawet mieć ją (twarz) całą w bliznach. Nic nie zmieniłoby jego uczuć do Mari.
- Nie przepraszaj – objął ją rękoma w pasie. – Nie masz za co. Nie zrobiłaś tego w złej intencji – chciała go zaskoczyć, nie wystraszyć. To on zareagował zbyt gwałtownie.
- Zginiemy więc razem! Będziemy jak tragiczni kochankowie, który kończą swe życia w imię wiecznej miłości – rzucił dramatycznym tonem, zaraz się jednak śmiejąc. – Lubię te skrzydła, naprawdę. Gdy byłej jeszcze człowiekiem, jedynym sposobem, abym mógł latać była jakaś paralotnia, albo helikopter czy samolot – takie pojazdy mechaniczne, pozwalające ludziom na podróżowanie drogą powietrzną – ale skrzydła i latanie na nich? To zupełnie inne doznanie. Po stokroć lepsze. Aczkolwiek, gdybym mógł je schować, chociaż na kilka godzin dziennie, byłoby niesamowicie.
Znajdzie sposób, by je schować. Na pewno. Już nawet nie w imię samego zabrania Mari do Świata Ludzi, ale dla komfortu ich wspólnych nocy.
- Nie martw się, nie będę krzyczeć. Materialne przedmioty można zastąpić, a ciebie? Nigdy. Także nie ważne ile kubków, szklanek i wazonów stłuczesz. Po prostu uważaj, żebyś nie zrobiła sobie krzywdy.
Uśmiechnął się radośnie.
- Oczywiście, że cię zabiorę. Bo to nie gdybanie. Nauczysz się poruszać bez kocich trybutów, na stopach, ja nauczę się chwać skrzydła i pójdziemy. Pokaże ci, jak wygląda świat bez magii, z technologią! Chociaż, trochę już mnie tam nie było, więc jestem przekonany, że wszystko się zmieniło. Technologia zawsze bardzo szybko się rozwija.
Przytaknął. Będzie szefem!
- Zacznijmy od ciasta. Musimy wymieszać jajka, masło, kakao, trochę mąki, proszek do pieczenia – wskazał na przygotowane składniki -  Teraz pytanie, czym wolisz się zając? Wymieszaniem tego wszystkiego porządnie, czy też krojeniem składników i przygotowaniem masy budyniowo-kakaowo-owocowej oraz polewy czekoladowej?– zapytał, a gdy ta mu odpowiedziała: powierzył jej odpowiednie przedmioty. Samemu zabierając się za inne zadanie.


W świecie pełnym nienawiści ciągle musimy mieć nadzieję.
W świecie pełnym zła, wciąż musimy być pełni otuchy.
W świecie pełnym rozpaczy, nadal musimy mieć odwagę, by marzyć.
W świecie zanurzonym w nieufności, my ciągle musimy mieć siłę, by wierzyć.

Domek Mari i Kruczka - Page 6 SlEYjw8
#edd282
x x x x

Powrót do góry Go down





Mari
Godność : Marionette, ale woli jak mówi się do niej Mari
Wiek : 25
Rasa : Dachowiec
Lubi : rysować, śpiewać, spokój, naturę
Wzrost / Waga : 167/45
Pod ręką : szkicownik, torba, broń
Broń : sztylet
https://spectrofobia.forumpolish.com/t241-kp-mari
MariNocny Muzykant

Domek Mari i Kruczka - Page 6 Empty Re: Domek Mari i Kruczka
 by Mari Wto 1 Gru - 10:13


Zaśmiała się i uśmiechnęła do niego. Poruszyła ogonami i wsłuchiwała się zaciekawiona, słuchając o tych całych maszynach - sporo tam jest takich dziwnych rzeczy? - zapytała zaciekawiona.
Zarumieniła się i lekko wtuliła w niego - postaram się nic nie zepsuć - obiecała mrucząc. Wiedziała, że może zrobić sobie krzywdę. Ale musiała się kiedyś nauczyć korzystać z bardziej ludzkich dłoni niż jej własne, które całkowicie się różniły. Ciekawe czy teraz dałaby radę grać na jakimś instrumencie czy też musiałaby się wszystkiego uczyć na nowo?
Nagle przyszło jej do głowy pewne pytanie - a Ty nie będziesz miał problemu, żeby znów się przyzwyczaić do braku skrzydeł? Przecież...chyba tak samo jak u mnie ogony, skrzydła dają ci przeciwwagę i jak je stracisz...to chyba polecisz do przodu - powiedziała przekręcając lekko głowę i gładząc miękkie pióra. Nie umiała sobie wyobrazić swojego ukochanego bez tych dodatków.
Spojrzała na niego jak na jakiegoś głupka - ty tak na poważnie? - zapytała i pokręciła głową rozbawiona - najpierw mówisz, że nie chcesz, żebym się zraniła, a teraz proponujesz, żebym tymi łapk...dłońmi kroiła cokolwiek? - poruszyła palcami i zaśmiała się - będę mieszać, teraz nie muszę się martwić, że trafi tam futerko - uśmiechnęła się niewinnie i umyła łapki, pokazując, że jest gotowa do działania.

Powrót do góry Go down





Nishinoya
Godność : Nishinoya
Wiek : Wygląda na dwadzieścia
Rasa : Opętaniec
Lubi : Książki, odrobinę spokoju, herbatkę, rysować
Nie lubi : Przeszkadzania, źle napisanych książek, znęcania się nad zwierzętami, rosołku
Wzrost / Waga : 175 cm i 66 kg
Znaki szczególne : Białe, anielskie skrzydła, które błyszczą się pod słońce
Pod ręką : Szkicownik, ołówek, katana, czarodziejska wstęgą pod postacią broszki
Broń : Katana
Stan cywilny : Mariś <3
https://spectrofobia.forumpolish.com/t314-kruczek
NishinoyaTruciciel Serc

Domek Mari i Kruczka - Page 6 Empty Re: Domek Mari i Kruczka
 by Nishinoya Wto 22 Gru - 21:32


Uśmiechnął się do niej czule.
- Owszem, jest ich bardzo dużo. Dla mnie nie są dziwne, wychowałem się, uznając je za pewnik mojego świata. Ale od bardzo dawna nie byłem w Świecie Ludzi, więc jestem przekonany, że nie rozpoznałbym wszelkiej technologii. Jej rozwój od zawsze był na wysokim poziomie, ciągle się zmienia, powstaje jakaś nowa zabaweczka. Pewnie nawet telefonu bym teraz nie potrafił dobrze obsługiwać. O ile jeszcze ktoś tam ich używa – zaśmiał się lekko. – Pokaże Ci wszystko to, co będę mógł. Myślę, że nawet mogę narysować ci… cóż… wszystko. Samochody, samoloty, komputery, roboty kuchenne, pralki, zmywarki… Dosłownie każdą rzecz, którą znam. Dodam opisy, do czego to służy. Taką książeczkę ci zrobię, jeśli oczywiście miałabyś ochotę.
Jego zdaniem byłby to dobry patent, żeby nauczyć Mariś wielu rzeczy o świcie ludzi, nim się tam wybiorą. Oczywiście Kruczek nie będzie mógł wskazać czegoś, czego nie zdążył poznać, nim został porwany, ale nawet te „starsze” wynalazki mogły stać się bazą do zrozumienia działania czegoś nieznanego.
- Jesteś naprawdę słodka – tulił ją mocno. Jego luba była przeurocza.
- Hmmm, to dobre pytanie – zmarszczył brwi i zastanowił się chwilę – możliwe, że będę mieć problem. Ale nie sądzę, aby trwało to długo. W końcu uczyłem się chodzić bez tego całego pierza. Za dzieciaka bawiłem się bez skrzydeł… Połowa mojego życia była bez nich. Więc myślę, że problem będzie przez chwilę, nie potrafię dokładnie powiedzieć ile, ale przyzwyczaję się do ich braku.
Nie pomyślał o tym w ten sposób. Często zastanawiał się, jakby to było się ich pozbyć; ukryć na jakiś czas i móc normalnie spać na plecach… Ale z chodzeniem rzeczywiście mógłby być jakiś problem.
- Tak podejrzewałem, że nie wybierzesz krojenia – pokazał jej język. – No to zabieramy się do roboty w takim razie – uśmiechnął się do niej i zajął się swoją częścią zadania.


W świecie pełnym nienawiści ciągle musimy mieć nadzieję.
W świecie pełnym zła, wciąż musimy być pełni otuchy.
W świecie pełnym rozpaczy, nadal musimy mieć odwagę, by marzyć.
W świecie zanurzonym w nieufności, my ciągle musimy mieć siłę, by wierzyć.

Domek Mari i Kruczka - Page 6 SlEYjw8
#edd282
x x x x

Powrót do góry Go down





Mari
Godność : Marionette, ale woli jak mówi się do niej Mari
Wiek : 25
Rasa : Dachowiec
Lubi : rysować, śpiewać, spokój, naturę
Wzrost / Waga : 167/45
Pod ręką : szkicownik, torba, broń
Broń : sztylet
https://spectrofobia.forumpolish.com/t241-kp-mari
MariNocny Muzykant

Domek Mari i Kruczka - Page 6 Empty Re: Domek Mari i Kruczka
 by Mari Wto 26 Sty - 14:14


Otworzyła oczy, zupełnie nie rozumiejąc o czym jej ukochany mówię, zaraz też podrapała się po tyle głowy - chyba by się przydało, bo inaczej pewnie będę uważana za jakąś wariatkę, albo szybko się zorientują, że nie jestem z tamtego świata - przyznała wyraźnie zakłopotana. Przez całe życie słyszała wiele historii o tym co można znaleźć po tamtej stronie, ale co jej to dało? Wiedziała, że są tam jakieś dziwa, co pozwalają na rozmowę na odległość bardzo dużą bo na drugi koniec świata. Albo takie co mogą przesyłać obrazy, które robią się w ułamku sekundy. Chciałaby zobaczyć takie cuda, ale też się trochę tego obawiała.
Zamruczała zadowolona tak, że aż mógł poczuć delikatne wibracje - skarbie nie wątpię, jednak znam Opętańców, którzy z różnych przyczyn stracili skrzydła. Wiadomo, odrosły potem - uściśliła od razu - jednak jedni nie mieli problemów z chodzeniem, no może chwilowe, a drudzy nie było nawet szans, żeby stanęli prosto bo ich środek ciężkości się przeniósł. Dlatego mam nadzieję, że szybko się nauczyć...albo to zaklęcie jakoś pomaga? - zamyśliła się, poruszając energicznie swoimi ogonami.
Prychnęła i zabrała się za ugniatanie. Widać było, że sprawia jej to frajdę. Też co chwila pytała co ma dodać. Najdziwniej było jak musiała dodać jajko - fuj - rzuciła, ale Bestie siedziały i chyba wyczuły, że coś się święci, bo siedziały i patrzyły. Kolorowe lisy robiły to pewnie dlatego, że robiła to Luna, a była od nich starsza, ale i tak Mari czuła się obserwowana.


Ostatnio zmieniony przez Mari dnia Czw 2 Gru - 9:34, w całości zmieniany 1 raz

Powrót do góry Go down





Nishinoya
Godność : Nishinoya
Wiek : Wygląda na dwadzieścia
Rasa : Opętaniec
Lubi : Książki, odrobinę spokoju, herbatkę, rysować
Nie lubi : Przeszkadzania, źle napisanych książek, znęcania się nad zwierzętami, rosołku
Wzrost / Waga : 175 cm i 66 kg
Znaki szczególne : Białe, anielskie skrzydła, które błyszczą się pod słońce
Pod ręką : Szkicownik, ołówek, katana, czarodziejska wstęgą pod postacią broszki
Broń : Katana
Stan cywilny : Mariś <3
https://spectrofobia.forumpolish.com/t314-kruczek
NishinoyaTruciciel Serc

Domek Mari i Kruczka - Page 6 Empty Re: Domek Mari i Kruczka
 by Nishinoya Sro 28 Lip - 16:05


Zmarszczył brwi, kiedy nazwała się wariatką.
- Niekoniecznie. Równie dobrze mogliby pomyśleć, że jesteś z jakiejś zapyziałej wiochy lub zostałaś wychowana bez możliwości poznania technologii. Ludzie bywają dziwni i czasem torturują wręcz swoje dzieci, zamykając je samotnie w mieszkaniach bez dania im możliwości wychodzenia na zewnątrz. Biedactwa całe życie spędzają w jednym miejscu, nie mają przyjaciół, nie znają niczego. Dopiero gdy stają się starsi i uciekają, albo np. ich rodzice umierają – poznają świat. To jest co prawda ekstremalny przypadek okrucieństwa, ale… Większość ludzi nie ma pojęcia o innym świecie, wiec nie martw się: nie rozpoznaliby cię i nie uznali, że wariatkę. Raczej by ci współczuli – powiedział smutno. Aż strach było pomyśleć, że istniał ktokolwiek, kto byłby zdolny do wyrządzenia takich krzywd swoim dzieciom. Jednak niestety – tacy ludzie istnieli.
-  Książeczkę masz w takim razie załatwioną – uśmiechnął się, odganiając ponure myśli. – Powinna ci się spodobać: ludzie mają wiele fajnych wynalazków! Tęsknie za całą masą ustrojstw, ale niestety z tego co wiem, żaden z nich nie zadziała tutaj, więc nawet nie ma sensu, by ich przynosić.
- Pożyjemy, zobaczymy – skwitował w końcu. – Zobaczymy, jak to będzie, może właśnie dzięki zaklęciu nie będę miał żadnego problemu z chodzeniem i od razu będę poruszał się tak, jak miałem to w zwyczaju bez tej pierzyny z tyłu – poruszał trochę skrzydłami, starając się, by w nic przypadkiem nie uderzyć i nie zostawić wszędzie piór.
Po jakimś czasie oboje skończyli zajmować się przydzielonymi zadaniami. Ciasto zostało starannie przygotowane, kuchnia posprzątana (aczkolwiek nie obyło się bez walki na mąkę i trzeba było dodatkowo sprzątać), a oni (po wcześniejszym pozbyciu się mąki) zajęli się karmieniem zwierząt, by teraz przenieść się do salonu i próbować ich wspólny wypiek.
- Smacznego skarbie – powiedział, nakładając na łyżeczkę kawałek ciasta.


W świecie pełnym nienawiści ciągle musimy mieć nadzieję.
W świecie pełnym zła, wciąż musimy być pełni otuchy.
W świecie pełnym rozpaczy, nadal musimy mieć odwagę, by marzyć.
W świecie zanurzonym w nieufności, my ciągle musimy mieć siłę, by wierzyć.

Domek Mari i Kruczka - Page 6 SlEYjw8
#edd282
x x x x

Powrót do góry Go down





Mari
Godność : Marionette, ale woli jak mówi się do niej Mari
Wiek : 25
Rasa : Dachowiec
Lubi : rysować, śpiewać, spokój, naturę
Wzrost / Waga : 167/45
Pod ręką : szkicownik, torba, broń
Broń : sztylet
https://spectrofobia.forumpolish.com/t241-kp-mari
MariNocny Muzykant

Domek Mari i Kruczka - Page 6 Empty Re: Domek Mari i Kruczka
 by Mari Czw 2 Gru - 9:58


Otwierała coraz bardziej oczy, a jej źrenice się mocno rozszerzyły gdy słuchała opowieści. Owszem...w Krainie takie rzeczy też się zdarzały. Przecież sama była sprzedana i trzymana w zamknięciu przez większość swojego życia - czyli...w Świecie Ludzi tak też się dzieje - powiedziała cicho, jakby do siebie. Opuściła trochę smutno swoje puchate uszka i otuliła się rękami, które nadal nie miały na sobie futerka.
Zaśmiała się jednak po chwili - jednak wolałabym nie ryzykować. Z MORIĄ nie czułabym się tam az tak bezpiecznie, mimo iż takie rzeczy się zdarzają. Pewnie oni zaraz by zwrócili na mnie uwagę, jeśli by ktoś się przypałętał gdzieś w pobliżu - powiedziała i podrapała się zakłopotana po tyle głowy. Nie chciała martwić swojego ukochanego, dlatego też uśmiechnęła się przepraszająco. Chciała z nim iść, po prostu się bała i wolała się jak najbardziej do tego przygotować!
Przytaknęła głową, że rozumie iż przynoszenie niektórych rzeczy nie ma zupełnie sensu. Bo co jej to da, że wie jak wygląda skoro nie wie co to robi i może się łatwo tego wystraszyć? Miała nadzieję, że Nishi przygotuje ją do tego jak najlepiej potrafi, żeby nie bała się wszystkiego co jest inne, dziwne czy głośne.
Przytaknęła głową i uśmiechnęła się, dając mu całusa w policzek - dziwnie będzie Cię oglądać bez tego podusio-kocyka na plecach ale jakoś będę musiała to przeżyć - wyszczerzyła wredne swoje kocie ząbki. Miała nadzieję, że wystarczy nauczyć się zaklęcia i nie będzie miał problemów z poruszaniem się - ale będziesz miał zakaz spania bez nich! Przynajmniej ze mną! - zarządziła jeszcze, zadzierając swojego noska. Kochała to pierze. Było miękkie i cieplutkie i było Yuu. Pachniało nim, a kotka naprawdę kochała tego mężczyznę. Był jej.
Było wesoło, ale udało im się zrobić ciasto. Co prawda było trochę sprzątania i definitywnie znów będą musieli się pewnie umyć bo każde z nich miało w swoich jasnych włosach nie tylko mąkę, ale też pewnie inne składniki, ale w końcu mogli zasiąść i spróbować co takiego im wyszło. Oczywiście po tym jak nakarmili zwierzaki. Gatto nadal była wystraszona i jadła gdzieś z boku ale nie przeszkadzało to Kotce. Jeszcze się przyzwyczai, ale nie mogli jej zmuszać do niczego. Poza pozostaniem z nimi, gdyż Dachówka aż bała się pomyśleć co taki szkrab zrobi gdy zostanie puszczony samopas. Raczej za wiele nie przetrwa...
Nim Kruczek zdążył wsadzić swoją pierwszą porcję w usta, wcisnęła mu się sprawnie na kolana i ukradła to co miał na łyżeczce, uśmiechając się niewinnie. Zaraz jednak wzięła trochę ze swojego talerzyka i nakarmiła nim ukochanego. Nie miała jednak zamiaru opuszczać tego wygodnego miejsca. W końcu mógł jeść z nią na kolankach prawda? W czym to by niby mu przeszkadzało?


(fabuła zawieszona)

Powrót do góry Go down





Nishinoya
Godność : Nishinoya
Wiek : Wygląda na dwadzieścia
Rasa : Opętaniec
Lubi : Książki, odrobinę spokoju, herbatkę, rysować
Nie lubi : Przeszkadzania, źle napisanych książek, znęcania się nad zwierzętami, rosołku
Wzrost / Waga : 175 cm i 66 kg
Znaki szczególne : Białe, anielskie skrzydła, które błyszczą się pod słońce
Pod ręką : Szkicownik, ołówek, katana, czarodziejska wstęgą pod postacią broszki
Broń : Katana
Stan cywilny : Mariś <3
https://spectrofobia.forumpolish.com/t314-kruczek
NishinoyaTruciciel Serc

Domek Mari i Kruczka - Page 6 Empty Re: Domek Mari i Kruczka
 by Nishinoya Pią 2 Cze - 20:41


Nishi czekał spokojnie w domu, do którego niedawno wrócił. Miał parę rzeczy do załatwienia, dlatego też dopiero teraz mógł poprzebywać sobie we własnym domu. Mari prawdopodobnie przebywała gdzieś na mieście, dlatego też postanowił zrobić dla niej małą niespodziankę. Przed powrotem zakupił bowiem parę babeczek. Generalnie takie różnokolorowe, gdzie wielokolorowa była słodka masa. Z tego co dopytał miały nadzienie czekoladowe. Takie ala tęczowe babeczki. Prawie jak wyrób na bazie M&M'sów. Oczywiście w tym świecie nie było czegoś takiego, jednak miał skojarzenia. Do tych babeczek dokupił takie fajne różowe pudełeczko. Idealne do takiego małego prezenciku. Starannie powkładał babunie do pudełka, które to następnie postawił na stole.
Korzystając z czasu chwycił pierwszą lepszą książkę, którą to zaczął czytać. Lubił oddawać się lekturze. Było to bardzo relaksacyjne oraz po prostu wyciszające. Trochę sam miał ochotę na te babeczki, ale postanowił nie ruszać niczego przed powrotem Mari.


W świecie pełnym nienawiści ciągle musimy mieć nadzieję.
W świecie pełnym zła, wciąż musimy być pełni otuchy.
W świecie pełnym rozpaczy, nadal musimy mieć odwagę, by marzyć.
W świecie zanurzonym w nieufności, my ciągle musimy mieć siłę, by wierzyć.

Domek Mari i Kruczka - Page 6 SlEYjw8
#edd282
x x x x

Powrót do góry Go down





Mari
Godność : Marionette, ale woli jak mówi się do niej Mari
Wiek : 25
Rasa : Dachowiec
Lubi : rysować, śpiewać, spokój, naturę
Wzrost / Waga : 167/45
Pod ręką : szkicownik, torba, broń
Broń : sztylet
https://spectrofobia.forumpolish.com/t241-kp-mari
MariNocny Muzykant

Domek Mari i Kruczka - Page 6 Empty Re: Domek Mari i Kruczka
 by Mari Sob 3 Cze - 13:13


Po "skorupce"

Była cała roztrzęsiona. Strach, który zniknął a potem wrócił z o wiele większą siłą w tym dziwnym Karczochu, nadal się jej trzymał. Praktycznie wybiegła z tego dziwnego miejsca, Luna ledwo za nią nadążała. Nawet nie pożegnała się z Niamh. Chciała jak najszybciej wrócić do domu, chciała przytulić się do swojego Opętańca. Mimo, że nie był żadnym wojownikiem, tylko artystą, czuła się przy nim bezpiecznie i ....kochana. Potrzebowała go teraz nawet mocniej niż do tej pory. Chciała poczuć jego ciepło, miękkość jego piór, ale musiała najpierw dotrzeć do domu.
Nim dotarła na Odwrócone Osiedle, było już ciemno, a do tego pogoda całkiem się popsuła. Jakimś cudem miała przy sobie nadal zakupy, które zrobiła przy straganach, ale burza, która się rozpętała, wcale jej nie ułatwiała tego.
Dotarła tylko do ich ogrodu, gdy nagle niedaleko uderzył potężny, zielony piorun, który potem rozproszył się jak jakieś firewerki. Kotka schowała się w krzakach i skuliła, zmieniając w kota i drżąc ze strachu.
Luna też się bała, ale musiała jakoś pomóc swojej pani. Pobiegła więc do domu, weszła wejściem przystosowanych dla ich licznych zwierzaków i cała mokra i drżąca zaczęła szukać Opętańca - N...Niiiishiii-wołała cieniutkim głosikiem i gdy go znalazła, zaczęła ciągnąć go za nogawkę - Nishi! Szybko! Mari! - mówiła, szczekała, chcąc go wyciągnąć na zewnątrz prosto w zimną ulewę, która pozostawiała wszędzie kolorowe zacieki. Ciągnęła go do krzaków, gdzie chowała się przerażona, dwuogoniastka kotka, a obok niej leżała torba z zakupami.

Powrót do góry Go down





Sponsored content

Domek Mari i Kruczka - Page 6 Empty Re: Domek Mari i Kruczka
 by Sponsored content


Powrót do góry Go down





Powrót do góry

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach