IndeksSzukajRejestracjaZaloguj

Share
Sala muzyczna na parterze EmptySala muzyczna na parterze EmptySala muzyczna na parterze EmptySala muzyczna na parterze EmptySala muzyczna na parterze EmptySala muzyczna na parterze EmptySala muzyczna na parterze EmptySala muzyczna na parterze EmptySala muzyczna na parterze EmptySala muzyczna na parterze EmptySala muzyczna na parterze Empty
 

 Sala muzyczna na parterze

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Soph
Godność : Sophie „Opal” Bugs vel hrabina de Chardonnay
Wiek : gdy ukrywa arogancję, wygląda na nastolatkę
Lubi : suszone owoce i nowe moce
Nie lubi : niekompetencji i nieprzewidywalnych sytuacji | czekolady i deszczu
Wzrost / Waga : 180cm / 65kg
Znaki szczególne : palce o czterech stawach międzypaliczkowych, wytatuowane imię na wewnęrznej części prawego nadgarstka, kilka perłowych blizn po ramionach i na talii, tatuaż-mandala pod piersiami
Pod ręką : druga ręka! i pewnie jakiś sztylet.
Zawód : oficjalnie sekretarz arcyksięcia
Specjalne : Administrator Główny - Regent, Mistrz Gry
Soph
Anarchs/Pajęczyna
PisanieTemat: Sala muzyczna na parterze   Sala muzyczna na parterze Empty8/7/2019, 23:47

O parapet opierała się młoda rudowłosa kobieta, wyraźnie czekając na przybywających. Ta sama, która, zaczepiła wcześniej Parvatti. Ta sama, którą niedawno spotkali Gawain i Revi na łąkach. Gdy za ostatnią osobą zamknęły się drzwi, przyciągnęła bliżej białą tablicę na stelażu, stawiając ją przed zgromadzonymi tak, by nikt nie musiał wyciągać szyi i zadzierać głowy. Następnie znów się oparła, tym razem o stojące z tyłu pianino, i czekała cierpliwie aż nieco ucichną rozmowy i powitania.
— Odwróćcie się proszę tak, by było wam wygodnie — rzekła do tych siedzących najbliżej i zwróconych do niej bokiem lub plecami — bo pierwsze godziny zajęć poświęcimy na teorię. Jeśli wolicie swoje przybory, wyciągnięcie je, a dla pozostałych mam notatniki oraz długopisy.
Stosik cienkich kołonotatników w bladą kratkę oraz najzwyklejszych automatów z niebieskim tuszem - oba miały na sobie emblematy MDK Glassville, a notatnik zawierał dodatkowo loga wszystkich sponsorów warsztatów, między innymi tutejsza Huta Szkła i Fajansu czy grupa Forvax Public Health - oczekiwał na wspomnianym wcześniej parapecie. Ciemnozielone spojrzenie spoczęło na Rosemary.
— Czy mogę cię prosić o pomoc w rozdaniu notatników?
W przypadku zgody ruda odwróciła się do tablicy i wydobytym z własnej torebki czerwonym pisakiem poczęła rysować trzy pięciolinie, jedna pod drugą. Klucz wiolinowy odrobinę różnił się od powszechnie stosowanego, zdradzając wprawę i wielokrotność wpisywania tego znaku. Coś jak indywidualny dla każdego Anglika zapis "&".
— Nie bójcie się! — Oczy kobiety błyszczały humorem, czerwone, idealnie szminkowane usta wyginały się w półuśmiech. — Nauka teorii nie jest niezbędna do nauki gry na gitarze, po prostu zrozumienie podstaw pomoże wam później, gdy pojawią się dziwnie nazwane akordy czy koło zmiany tonacji. Dodatkowo znajomość dźwięków poszerzy wasze możliwości, bo nie będziecie musieli mieć spisanych akordów by zagrać melodię, wystarczy wam jedynie zapis nutowy.
Odgarnęła za ucho umykający kosmyk włosów, odsłaniając równie piegowatą co i twarz szyję. Ubrana była prosto: w szorty odsłaniające szczupłe nogi oraz luźną bluzkę hiszpankę.
— Powiedzcie mi, czy ktoś z was miał kiedyś do czynienia z muzyką? Śpiewa, śpiewał? Gra na instrumencie? Chodził kiedyś na inne zajęcia z muzyki, a może miał już w rękach gitarę?
Znajomość zaawansowania grupy pomoże jej dobrać i język oraz ilość i jakość przekazywanych informacji.
Powrót do góry Go down
Rello
Wiek : Wizualnie ok. 20 lat
Wzrost / Waga : Revi 166 cm / 49 kg // Mello 182 cm / 70 kg
Pod ręką : Czarna torba na ramię a w niej: szkicownik, ołówki, długopis, portfel, telefon komórkowy, spakowany zestaw damskich ubrań. A poza tym magiczny dobytek
Rello

PisanieTemat: Re: Sala muzyczna na parterze   Sala muzyczna na parterze Empty9/7/2019, 22:14
Przez chwilę zastanowiłam się nad pytaniem, jakie zadała mi białowłosa. Jednocześnie wzrokiem szukałam postaci, której owo pytanie dotyczyło. Colin... odnotowałam to imię w pamięci, dodając do niej również, maleńką notkę, by uważać na owego chłopaka. Sprawiał wrażenie całkiem żywiołowego. W towarzystwie takich osób zawsze sprawiałam wrażenie jeszcze cichszej i nieśmiałej, niż byłam w rzeczywistości.
-Nie wykluczone... Choć mógł zabrać swój instrument, bo zwyczajnie się z nim oswoił. Nastroił go odpowiednia... nie wiem, jakie ma już doświadczenie z grą.
Mówiąc, uśmiechnęłam się do Gwyn, po czym powróciłam do obserwowania osób, które również zdecydowały się na przygodę z muzyką.
W chwili, gdy przewieszałam torebkę przez oparcie krzesła, ziścił się mój najgorszy z możliwych scenariuszy. Widok Rosemary wchodzącej do sali muzycznej był dla mnie równie dotkliwy co cios pięści wymierzony w żołądek... Szybko spuściłam wzrok, nadal bojąc się spojrzeć Zjawie z twarz. Przez niecałą minutę, broniłam i podtrzymywałam, płomyk nadziej, noszący nazwę „a może tylko pomyliła sale...” Niestety ten zgasł bezpowrotnie, gdy kobieta zajęła miejsce i nie opuściła sali, kiedy rudowłosa instruktorka zaczęła wyjaśniać, czego dotyczyć będzie nasze pierwsze spotkanie.
Mocniej przytwierdziłam stopy do podłogi, w obawie przed tym, że nogi zaraz zaczną wykonywać subtelny rozedrgany taniec paniki. Nie spoglądałam teraz na swą nową znajomą, szmaragdowe spojrzenie utkwiłam w kobiecie opierającej się nonszalancko o tablice. Próbowałam się skupić na wypowiadanych przez nią słowach.
Po chwili do mojego umysłu zaczynały przebijać się również pojedyncze logiczne argumenty, które powinny mnie uspokoić. Bo czy nie znajdowałyśmy się w sali pełnej ludzi? W Świecie, w którym trzeba było ukrywać swe nieludzkie pochodzenie...
Więc co złego mogło się wydarzyć?
Zaraz później zaczęłam jednak przypominać sobie wszystkie programy przyrodnicze i każdy odcinek dotyczący, polowań, wyczuwania strachu i drapieżników wbijających zęby w sarny, króliki, młode antylopy oraz wiele innych stworzeń, którym świat i łańcuch pokarmowy przypiął etykietkę ofiary...
Całe szczęście, pytania, które na razie padły do nas ze strony instruktorki, pozwoliły mi siedzieć cicho i skupić się na tłumieniu paniki.
Powrót do góry Go down
Gwyn
Godność : Gwyneth Creed
Wiek : 16 lat
Rasa : Człek
Wzrost / Waga : 160 cm|50 kg
Znaki szczególne : albinizm, blizny na lewej dłoni i na klatce piersiowej
Aktualny ubiór : Sukienka, porządne buty pod kolano, na gorsze dni pelerynka
Pod ręką : smartfon, portfel, okulary, figurka ćmy
Zawód : swoich rodziców
Stan cywilny : panna
Gwyn

PisanieTemat: Re: Sala muzyczna na parterze   Sala muzyczna na parterze Empty9/7/2019, 22:58
Przetworzywszy szybko informację, Gwyn pokiwała lekko głową. Musiała się z nią zgodzić, że pewnie oswoił się już ze swoim własnym instrumentem i wzięcie do rąk jakiegokolwiek innego mogłoby być dla niego dość niezręczne. No i ta cała kwestia strojenia. Nigdy do tej pory nie trzymała gitary w rękach, a co dopiero bawiła się w napinanie strun, ale czuła, że będzie to trudna sztuka - może nawet równie trudna, co samo granie.
Sama Gwyn również powiodła wzrokiem po wchodzącej do środka reszcie uczestników. To znaczy, drugi raz. Akurat gdy przerzucała spojrzenie obok Revi, nie mogło umknąć jej uwadze to, jak nagle jej nowa znajoma wpadła w panikę. Bała się tłumów? Z drugiej strony tam na korytarzu zachowywała się relatywnie normalnie. To znaczy zaraz po tym, jak białowłosa do niej zagadała. Więc może to jest powodem jej nagłej zmiany nastroju? A może to nie chodzi o cały tłum, tylko na kogoś konkretnego w tym tłumie? Tylko w takim wypadku o kogo mogło chodzić? Komu ta miła już na pierwszy rzut oka dziewczyna mogła nastąpić na odcisk? Albinoska odważyła się poklepać ją lekko po plecach i uśmiechnęła się do niej ciepło. Może uda jej się w ten sposób przynajmniej częściowo ją uspokoić.
Tymczasem wyglądało na to, że zaczną od teorii. Gwyn uniosła lekko brew, ale mimo to dobyła po raz kolejny długopis. Notatnik będzie musiała dostać już od instruktorki. Już teraz czuła, że zabawa z teorią będzie... interesująca. Niby szermierkę też zaczynała w podobny sposób, tyle że to było też połączone z praktyką: miała wykonywać takie-a-takie ruchy, a w tym samym czasie instruktor tłumaczył, co i jak. Zupełnie inny kaliber. Ale skoro kobieta przed nimi mówi, że tutaj teoria nie jest aż tak ważna, to nie ma powodu do obaw. Najwyżej pozapomina parę terminów.
- Będzie spoko, tak myślę - podzieliła się myślami z nową znajomą i uśmiechnęła się do niej jeszcze raz. Nauczyła się robić rapierem, to i gitarę ogarnie!
Powrót do góry Go down
Rosiczka
Godność : Vogelweder
Wiek : Koło 90, wygląda na 25
Rasa : Senna Zjawa
Wzrost / Waga : 176/65
Znaki szczególne : Tęczówka i źrenica w tym samym cyjanowym kolorze
Aktualny ubiór : Goło i wesoło
Pod ręką : glock, dwa sztylety, buteleczka z chloroformem, sakiewka z pieniędzmi
Zawód : Najemnik
Broń : dwie maczety, Glock-17
Specjalne : Mistrz Gry (na okresie próbnym), Moderator (okres próbny)
Rosiczka
Czarne Karty
PisanieTemat: Re: Sala muzyczna na parterze   Sala muzyczna na parterze Empty11/7/2019, 15:49
Niezbyt jej pasowało to, z kim wylądowała w tej sali. Najchętniej by po prostu wyszła i zrezygnowała z tego wszystkiego. No bo po co jej nauka gry na gitarze?
Została jednak. Po pierwsze, zawsze gdy coś zaczyna, to doprowadza to do końca. Po drugie, jeśli teraz by wyszła, prawdopodobnie o wiele ciężej byłoby jej trafić w objęcie tego przystojnego Niemca. No i po trzecie, zostanie na warsztatach, daje jej łatwe szanse na wkurwianie Lusiana. A tego sobie odpuścić nie mogła. Nie musiała się nawet jakoś specjalnie do niego zbliżać, by się wkurwiał. Doskonale wiedziała, jakie mniemanie szanowny Pan aktor dupodaj ma o niej. Nie żeby w jakikolwiek sposób jej to uwłaczało, głęboko w poważaniu miała jego zdanie na swój temat.
Kobieta która miała nas uczyć tej całej gry na gitarze, była dość ładna. Ruda, piegowata, zielone oczy, pełne usta. No jakby wyjęta ze Skandynawskiej Sagi.
Gdy zwróciła się do Rosemary z prośbą, ta niespecjalnie się do tego wyrwała. Czasy szkolne ma już dawno za sobą, niespecjalnie też miała w nawyku przyjmowanie poleceń gdy jej się to nie opłaca, no ale wstała i wzięła te notatniki z uśmiechem na ustach.
Podchodząc do każdej osoby, mniej lub bardziej uważnie im się przyglądała. I z szokiem zarejestrowała fakt, że znała ciemnowłosą „dziewczynę z sąsiedztwa”. Nie było mowy o pomyłce, była tym chłystkiem, który spieprzył jej z mieszkania po grze wstępnej. Zatrzymała się przy niej na dłużej.
- Nie sądziłam, że Ciebie tu spotkam.- powiedziała słodziutkim głosem i ruszyła dalej z rozdawaniem notatników. Gdy wszyscy dostali co mieli dostać, usiadła gdzieś z boku i słuchała tego, co miała do powiedzenia instruktorka. Gdy padło pytanie o doświadczenia z muzyką i nikt jakoś specjalnie nie palił się do odpowiedzi, Rosie westchnęła.
- Moje jedyne doświadczenie z muzyką, to koncerty maści wszelakiej jako słuchacz.- poczuła się z powrotem jak na studiach. Pada pytanie i mrożąca krew w żyłach cisza, zapada na całej sali. Śmiechu warte.

_________________
Powrót do góry Go down
Reinhardt
Godność : Reinhardt Garlindt / aktualnie: Colin Bradley / Andres Veltigar
Wiek : 455 lat
Rasa : Doppelganger
Lubi : Bazowo: Spokój, ciszę, badania naukowe, muzykę, sztukę przedstawiającą / Jako postać: Zmienne
Nie lubi : Bazowo: Lustrzan, głupoty, nieposłuszeństwa / Jako postać: Zmienne
Wzrost / Waga : Dane w podpisie postaci.
Aktualny ubiór : Reinhardt: Czarne spodnie mundurowe, czarna koszula, czarna marynarka "mundurowa", czarne oficerki, czarny krawat, czarna materiałowa maska osłaniająca twarz.

Colin: musztardowo-żółta bluza z kapturem. Pod bluzą czarny podkoszulek z długim rękawem. Jasne, szarozielone spodniach i szare adidasach.

Andres: biała koszula z mankietami na spinki z oprawionymi hematytami, szaro-zielonkawy krawat, szara kamizela garniturowa, ciemne garniturowe spodnie i wypastowane, garniturowe buty.
Pod ręką : Portfel z pieniędzmi i dokumentami, klucze do mieszkania, gitara / Portfel z pieniędzmi i dokumentami, kopia dyplomu ukończenia studiów (magna cum laude), zegarek z dewizką, Derringer kal .45
Zawód : Zarządca MORII / Aktualny: Student (bezrobotny) / Lekarz internista
Broń : BRAK
Stan cywilny : Wolny
Reinhardt

PisanieTemat: Re: Sala muzyczna na parterze   Sala muzyczna na parterze Empty22/7/2019, 00:04
Sala muzyczna na parterze JSdzYbE

Aktualny wygląd :
Rozczochrane włosy w kolorze nubijskich wydm (piaskowy brąz), piwne oczy i niemal stały uśmiech wymalowany na twarzy. Ubrany w musztardowo-żółtą bluzę z kapturem. Pod bluzą ma czarny podkoszulek z długim rękawem. Na co dzień chodzi w jasnych, szarozielonych spodniach i szarych adidasach. 178 cm / 80 kg
Aktualny charakter :
EKSTRAWERTYK DO KWADRATU! Przyjacielski, otwarty na nowe doświadczenia, energiczny, śmiały w kontaktach społecznych i bardzo ciekawski. Ma skłonność do błaznowania i popisywania się. Bezkonfliktowy.


Prawdę powiedziawszy bezczelne babsko, któremu notabene życzył takiego graba, żeby stojąc na baczność mogła wiązać buty, tak wytrąciło go z równowagi tym uderzeniem w twarz, że wpadając do Sali nawet nie zwrócił uwagi na nauczycielkę.
Trochę głupio wyszło.
Odwrócił się w jej stronę, by wszystko dobrze widzieć i notować. No tak, notować … Już miał zacząć sobie pluć w brodę, że zapomniał notatnika, kiedy pojawiło się wybawienie. Pojaśniał i rozpromienił się jak słoneczko w ciepły, letni dzień. Co jak co, ale notatnika czy długopisu z logo Domu Kultury jeszcze nie miał.
- Dziękuję bardzo, Rosie. – powiedział biorąc od Rosemry notatnik i uśmiechając się do niej serdecznie.
Delektował się tym imieniem tak jak pozostałymi. Paro, Gwyn, Lusian, Amias, Kurt czy Dorian, to były imiona, które żyły, oddychały, a co najważniejsze, były. Jakież to szczęście, że mógł ich wszystkich poznać!
Nie maił zbyt wiele talentu plastycznego. Umiejętności starczało mu ledwo na to, by narysować słonia tyłem i świnię bokiem, w związku z czym, obawiał się, że nie będzie umiał zrobić dostatecznie prostej i czytelniej pięciolinii. Jednak rozwiązanie tego problemu nasuwało się samo. Szybkim ruchem wyznaczył sobie pięć rzędów kratek, które połączył linią rozpoczęcia, a zaraz za nią narysował klucz wiolinowy. Całość operacji powtórzył kilkukrotnie.
Słysząc pytanie Nauczycielki, podniósł rękę i poczekał, aż ta udzieli mu głosu.
- Prawdę mówiąc, od zeszłego czwartku uczę się gry na gitarze samodzielnie z podręcznika dla początkujących i płyt CD, ale nie sądzę, by można było to zakwalifikować jako doświadczenie. – powiedział przeczesując włosy dłonią
Lepiej by brzmiało stwierdzenie, że umie trzymać gitarę w rękach i nawet, choć sam nie wiedział jak, udało mu się jeszcze uniknąć pocięcia palców strunami. Brawo on.
Jak teraz się zastanowił nad tym co powiedział, to w sumie zabrzmiało to głupio, bo co to jest za okres „od zeszłego czwartku”? Czy w ogóle można to zakwalifikować jako naukę?
Spuścił oczy z nauczycielki i zajął się notowaniem.
Powrót do góry Go down
Soph
Godność : Sophie „Opal” Bugs vel hrabina de Chardonnay
Wiek : gdy ukrywa arogancję, wygląda na nastolatkę
Lubi : suszone owoce i nowe moce
Nie lubi : niekompetencji i nieprzewidywalnych sytuacji | czekolady i deszczu
Wzrost / Waga : 180cm / 65kg
Znaki szczególne : palce o czterech stawach międzypaliczkowych, wytatuowane imię na wewnęrznej części prawego nadgarstka, kilka perłowych blizn po ramionach i na talii, tatuaż-mandala pod piersiami
Pod ręką : druga ręka! i pewnie jakiś sztylet.
Zawód : oficjalnie sekretarz arcyksięcia
Specjalne : Administrator Główny - Regent, Mistrz Gry
Soph
Anarchs/Pajęczyna
PisanieTemat: Re: Sala muzyczna na parterze   Sala muzyczna na parterze Empty3/8/2019, 00:19

Tak jak i w przypadku zjawiskowej blondynki, kilka innych osób jedynie słuchało muzyki i postanowiło coś ze swoją pasją do niej zrobić, dwie aktualnie śpiewały w tutejszym liceum w chórze, zaś dwaj bracia, Afroamerykanie z efektownym afro na głowach, grało dotąd na djambo i bongosach. Zdecydowanie byli też zwolennikami trawki co poczuła, podchodząc bliżej podczas opowiadania o rodzinnym muzykowaniu. Następny był chłopak, który narozrabiał przed rozpoczęciem zajęć, na dole w holu.
— Wiesz jak trzymać gitarę i że gryf idzie do góry, dobrze dla ciebie! — roześmiała się ruda, puszczając Colinowi oko. — Reszta będzie musiała dopiero się tego nauczyć. Nazywam się Eva Markovski i postaram się oswoić was z podstawami muzyki.
Podeszła do uprzednio narysowanych na tablicy linii.
— Przypuszczam, że każdy widział wcześniej pięciolinię. Mówi się: linię, ale dla nas ważne jest, że istnieją też pola między liniami, które również są używane do zapisywania dźwięków. Wszyscy znamy ze szkoły — lub podwórka, zależy jak nudne było wasze dzieciństwo — śpiewane "do re mi fa sol la si do". To jedna oktawa, czyli zamknięty zestaw dźwięków, brzmiących razem ładnie i harmonijnie — uśmiechnęła się. — To ostatnie "do" to już od razu wstęp do następnej, wyższej, oktawy. Colin — kobieta wskazała na chłopaka palcem — czy wiesz jak te dźwięki nazywają się profesjonalnie, czy grałeś tylko akordami? Akordy to z kolei grupy dźwięków, które chwytamy na progach gryfu gitary... hm, czyli potocznie chwyty — wzruszenie ramionami i półuśmiech, jak gdyby zdradzała im tajemnicę.
Ruda chwyciła tym razem ścieralny pisak i rozpoczęła rysowanie, wcześniej ostrzegając grupę: — Na razie nie piszcie, skupcie się na tym co mówię. Nie jestem wrednym wykładowcą, nie będę pisała jedną ręką, a drugą mazała — parsknęła śmiechem. Na pięciolinii pojawiły ziarnka grochu, wypełnione owale symbolizujące dźwięki: pierwsze na dorysowanej kreseczce pod najniższą linią, następne kolejno w górę na polu pomiędzy, na linii, na polu i tak dalej, aż było ich osiem. W zależności od tego czy Colin znał prawidłową odpowiedź czy nie, Markovski pytała o to samo innych; z pewnością któraś z chórzystek kojarzyła dźwięki z zapisu nutowego. Tłumaczyła również po raz kolejny, że używa się zarówno pól jak i linii.
Na koniec wyglądało to w taki sposób:

Sala muzyczna na parterze VPvKdHQ


— Teraz sobie przepiszcie. Jakieś pytania na tym etapie? Coś pogłębić, coś jest niejasne? — Nauczycielka odwróciła się, opierając dłonie na biodrach.
Powrót do góry Go down
Rello
Wiek : Wizualnie ok. 20 lat
Wzrost / Waga : Revi 166 cm / 49 kg // Mello 182 cm / 70 kg
Pod ręką : Czarna torba na ramię a w niej: szkicownik, ołówki, długopis, portfel, telefon komórkowy, spakowany zestaw damskich ubrań. A poza tym magiczny dobytek
Rello

PisanieTemat: Re: Sala muzyczna na parterze   Sala muzyczna na parterze Empty17/8/2019, 02:10
Starałam się skupić… na cel swej koncentracji obrałam, postać przy tablicy. Rudowłosą drobną kobietę, która miała zamiar porwać nas w świat muzyki. Zdradzić choć część, tajemnych arkan, za których sprawą związek między dłońmi a instrumentem przyniesie na świat muzykę. Zamiast dajmy na to dźwięków, które wydają z siebie stare sprzęty w stanie zwiastującym im szybką wycieczkę na wysypisko.
Nie wiem jak ocenić swoją spostrzegawczość… ale dziś być może szwankowała przez wpływ stresu…
Z początku nie rozpoznałam, kto wystąpił w roli naszej instruktorki, dopiero gdy ta zaczęła mówić, coś we mnie drgnęło. Charakterystyczny akcent, z jakim mówiła… oraz wspomnienie wiosennej łąki i zaznanej na niej przygody, zerwało z mojej głowy kurtynę otumanienia. Naszą nauczycielką była Eva… osoba, w której się zadurzyłam. Co prawda za sprawą magicznej różowej strzały, przesiąkniętej miłosnym urokiem... ale jednak. To, co działo się tamtego dnia, nie odeszło w niepamięć tylko przez to, iż przyczyna naszego miłosnego „szaleństwa” stała się jawna.
Nie spodziewałam się, że przyjdzie nam spotkać się podobnie w taki sposób. Widać jednak życie pisze własny scenariusz i raczej nie widzi potrzeby, aby wysłuchać czyjejś krytyki na ich temat. A miałabym kilka...
Czy Eva mnie rozpoznała? Czekałam na chwilę, by nasze spojrzenia na siebie trafiły, lecz wtem pojawiła się przede mną postać Rosemary. Od razu uderzył mnie zapach jej perfum... zaś spojrzenie neonowych oczu, było niczym szpila, którą wbija się motyla, po to by jego piękno mogło cieszyć oko za szklaną gablotą. Nie wiedziałam czemu, jej obecność, działała na mnie w takim stopniu. Biorąc pod uwagę, że między naszą dwójką nie doszło przecież do niczego... „poważnego”. Mimo to zjawa wprowadziła niemały zamęt w moim spojrzeniu na świat. W dodatku, wiedziała, o czymś, co miało pozostać tajemnicą przed wszystkimi...

Spięłam się mimowolnie, nie odpowiadając nic na słowa jasnowłosej. Kobieta ruszyła dalej, pozostawiając zapominalskim zeszyty oraz długopisy. Przez chwilę wbiłam wzrok w otrzymany notatnik. Do czasu aż nie poczułam na sobie dłoni Gwyn, która cały czas jak widać, czytała ze mnie jak z otwartej księgi. Wiedziała lub czuła, że coś było ze mną nie tak i próbowała dodać mi otuchy. Nachyliłam się ku swej towarzyszce, zwracając się do niej szeptem.
-Chyba za mało wychodzę między ludzi. Naprawdę nie wiem, kiedy zrobiłam się taka płocha...

Nie chciałam, by nowo poznana znajoma musiała się o mnie martwić.
Cała ta sytuacja dała mi jednak do myślenia... szczególnie gdy uderzył mnie fakt, że podobna sytuacja mogłaby spotkać mnie w czasie misji wypełnianej dla organizacji... Jeśli będę tak podatna na emocje czy stres... jaki będzie tam ze mnie pożytek?
Ta myśl zabolała... ale jednocześnie zmotywowała mnie sprawiła, że zaczęłam myśleć inaczej.
Otworzyłam swój zeszyt, po czym przez chwilę wodziłam długopisem w rogu kartki. Musiałam chwilę, go rozpisać niż w pełni „zaskoczył”. Zaczęłam przepisywać informacje, jakie do tej pory pojawiły się na tablicy. Jako że rysowanie zawsze potrafiło wprawić mnie w stan rozluźnienia, tak i teraz postanowiłam z tego skorzystać. Nie minęło zatem wiele czasu jak moją pięciolinię, jak i same nuty, zaczęły zdobić delikatne kwiatowe ozdobniki.

Przez tę chwilę, zadecydowałam, że muszę pozbawić Rosemary wspomnienia, które mogłoby mi zaszkodzić.
Lecz to mogło zaczekać. Przecież byłyśmy na kursie gry na gitarze. Co złego mogłoby się tutaj stać? Pośród tylu ludzi w zwykły dzień.
Teraz byłam tutaj po to, by się czegoś nauczyć. Nie, by dać się zgnębić własnej niepewności.
Ponownie, skupiłam się na dyskretnym nawiązaniu kontaktu z Evą.
Powrót do góry Go down
Gwyn
Godność : Gwyneth Creed
Wiek : 16 lat
Rasa : Człek
Wzrost / Waga : 160 cm|50 kg
Znaki szczególne : albinizm, blizny na lewej dłoni i na klatce piersiowej
Aktualny ubiór : Sukienka, porządne buty pod kolano, na gorsze dni pelerynka
Pod ręką : smartfon, portfel, okulary, figurka ćmy
Zawód : swoich rodziców
Stan cywilny : panna
Gwyn

PisanieTemat: Re: Sala muzyczna na parterze   Sala muzyczna na parterze Empty20/8/2019, 23:45
Będąc całkowicie szczera sama ze sobą, Gwyn nie należała do najśmielszych osób pod słońcem, dlatego też gdy instruktorka zapytała całą grupę o ich doświadczenie z muzyką, była wśród tej części grupy, która miała z nią styczność wyłącznie przez słuchanie. Dzisiaj po raz pierwszy zetknie się z instrumentem.
W międzyczasie przyjęła do rąk zeszyt i zmierzyła dyskretnie wzrokiem kobietę jej go podającą. A dokładniej zerknęła na to, jak przyglądała się Revi przez tą krótką chwilę. Nie umknęło jej uwadze, jak chwilę potem jej nowa znajoma wyraźnie odczuła niemały dyskomfort. Znały się? To bez wątpienia. Ale co takiego musiało zajść między nimi, żeby jedna tak się bała drugiej? Ciekawość Gwyn zagłuszyła jednak zwyczajna ludzka przyzwoitość; nie chciała ładować się z butami w jej życie, zwłaszcza wziąwszy pod uwagę, że znają się z Revi może dopiero dziesięć, piętnaście minut. Zamiast pytać o dokładny powód jej niepokoju, gdy ta powróciła do niej wzrokiem, białowłosa tylko uśmiechnęła się niepewnie na jej słowa i pokiwała głową.
- Wierz mi, miewam podobnie - zapewniła ją. Zadziwiające, jak udało im się dobrać! - Szczerze mówiąc, to moje pierwsze takie wyjście na miasto.
Z chęcią pogawędziłaby sobie z Revi jeszcze przez chwilę, ale potrzebowała też skupić się na kursie. Popatrzyła na panią Markovski i na tablicę, na której wnet pojawiła się pięciolinia z nutami. Nawet nie musiała pytać, o co z nimi chodzi - szybko przypomniała sobie najpierwsze lekcje muzyki z podstawówki. Czegoś takiego nie idzie zapomnieć. A przynajmniej nie przez dziesięć lat. Szybko nakreśliła pięciolinię w zeszycie, doskrobała klucz wiolinowy, cyferki, nutki... I to na razie tyle, jeśli chodzi o robienie notatek. Z nudów sama zaczęła bazgrać na marginesie zeszytu jakieś losowe kształty.
Czy miała jakieś pytania? W sumie... Przełamała się i podniosła rękę do góry.
- Umm... To niekoniecznie ten etap, ale jedna rzecz mnie ciekawi. Jeśli mogę... - przemówiła do instruktorki. - Parę razy widziałam, jak miejscami nuty są pisane... tak jakby do góry nogami? Co to dokładnie oznacza?
Powrót do góry Go down
Rosiczka
Godność : Vogelweder
Wiek : Koło 90, wygląda na 25
Rasa : Senna Zjawa
Wzrost / Waga : 176/65
Znaki szczególne : Tęczówka i źrenica w tym samym cyjanowym kolorze
Aktualny ubiór : Goło i wesoło
Pod ręką : glock, dwa sztylety, buteleczka z chloroformem, sakiewka z pieniędzmi
Zawód : Najemnik
Broń : dwie maczety, Glock-17
Specjalne : Mistrz Gry (na okresie próbnym), Moderator (okres próbny)
Rosiczka
Czarne Karty
PisanieTemat: Re: Sala muzyczna na parterze   Sala muzyczna na parterze Empty14/9/2019, 19:38
Cóż. Wyglądało na to, że tylko ona znalazła się tutaj totalnym przypadkiem. Zdecydowana większość zebranych, miała większe doświadczenie z muzyką niż ona. Nie trudno było to osiągnąć tak prawdę mówiąc. Nie żeby ona się tym przejęła, te kursy mają wszystkiego nauczyć.
Evka coraz lepiej rysowała się w oczach jako słowianka. Uroda, sposób mówienia jak i personalia- składały się w spójną układankę.
Pięciolinia. Rosemary może i jest inteligenta, ma skończone studia… ale jej edukacja rozpoczęła się bezpośrednio na studiach. Musiała się uczyć trzy razy więcej, niż normalny student… przez potrzebę zrozumienia i nauki absolutnych podstaw. Nie było w nich jednak miejsca na coś tak absurdalnie zbędnego jak muzyka. Pięciolinię znała więc jedynie z reklam czy motywów na ciuchach.
Oktawa- zamknięty zestaw dźwięków tworzących spójne brzmienie. Akordy- grupy dźwięków wytwarzanych na progach gryfu gitary co nazywa się potocznie chwytem. Gryf. Tego nie wytłumaczyła, a jedyne z czym się kobiecie kojarzyło to z potworem z mitologii. Zanim rudzielec zwróciła uwagę na to, by nie notować- co było swoją drogą kompletnie idiotyczną uwagą według Sennej, ta miała już to wszystko zapisane w notesie. Jeśli ktoś chciałby skorzystać z jej notatek, miałby nie mały problem z rozszyfrowaniem poszczególnych słów. Pismo absolwentów medycyny, nie było wcale mitem.
Nie zrozumiała żartu z którego parsknęła Evka, więc jedynie przewróciła oczami. Gdy pięciolinia się zapełniła, Rosie przeniosła nuty na swoją kartkę. Zanim odezwała się Albinoska, która zakumplowała się z dziewczyną-chłopakiem Rello, Rosie wystartowała ze swoimi pytaniami.
- Czym jest wspomniany gryf? Ile jest oktaw, skoro każda następna po podstawowej jest wyższa? Czym są te dwie czwórki tuż za kluczem wiolinowym? I co oznacza ta ciągła kreska oddzielająca cztery nuty od pozostałych czterech? Jak nazywają się poszczególne nuty z tego przykładu? Bo widzę trzy różne pod względem zapisania.- sposób tłumaczenia „nauczycielki muzyki” nie bardzo jej odpowiadał, bo był całkiem inny od tego do którego przywykła. Niespecjalnie zwracała uwagę na pozostałych kursantów, wolała skupić się na tym czego ma się nauczyć.

_________________
Powrót do góry Go down
Reinhardt
Godność : Reinhardt Garlindt / aktualnie: Colin Bradley / Andres Veltigar
Wiek : 455 lat
Rasa : Doppelganger
Lubi : Bazowo: Spokój, ciszę, badania naukowe, muzykę, sztukę przedstawiającą / Jako postać: Zmienne
Nie lubi : Bazowo: Lustrzan, głupoty, nieposłuszeństwa / Jako postać: Zmienne
Wzrost / Waga : Dane w podpisie postaci.
Aktualny ubiór : Reinhardt: Czarne spodnie mundurowe, czarna koszula, czarna marynarka "mundurowa", czarne oficerki, czarny krawat, czarna materiałowa maska osłaniająca twarz.

Colin: musztardowo-żółta bluza z kapturem. Pod bluzą czarny podkoszulek z długim rękawem. Jasne, szarozielone spodniach i szare adidasach.

Andres: biała koszula z mankietami na spinki z oprawionymi hematytami, szaro-zielonkawy krawat, szara kamizela garniturowa, ciemne garniturowe spodnie i wypastowane, garniturowe buty.
Pod ręką : Portfel z pieniędzmi i dokumentami, klucze do mieszkania, gitara / Portfel z pieniędzmi i dokumentami, kopia dyplomu ukończenia studiów (magna cum laude), zegarek z dewizką, Derringer kal .45
Zawód : Zarządca MORII / Aktualny: Student (bezrobotny) / Lekarz internista
Broń : BRAK
Stan cywilny : Wolny
Reinhardt

PisanieTemat: Re: Sala muzyczna na parterze   Sala muzyczna na parterze Empty9/10/2019, 02:18
Sala muzyczna na parterze JSdzYbE

Aktualny wygląd :
Rozczochrane włosy w kolorze nubijskich wydm (piaskowy brąz), piwne oczy i niemal stały uśmiech wymalowany na twarzy. Ubrany w musztardowo-żółtą bluzę z kapturem. Pod bluzą ma czarny podkoszulek z długim rękawem. Na co dzień chodzi w jasnych, szarozielonych spodniach i szarych adidasach. 178 cm / 80 kg
Aktualny charakter :
EKSTRAWERTYK DO KWADRATU! Przyjacielski, otwarty na nowe doświadczenia, energiczny, śmiały w kontaktach społecznych i bardzo ciekawski. Ma skłonność do błaznowania i popisywania się. Bezkonfliktowy.


W chwili gdy lekcja się rozpoczęła, cały świat przestał dla niego istnieć. Koncentrował się wyłącznie na przyswajaniu nowych informacji i zapamiętywaniu szczegółów dotyczących lekcji.
Słysząc pytanie przeniósł wzrok na twarz Evy.
- Cóż, jak każdy nowicjusz i samouk, grałem akordami – uśmiechał się przepraszająco i lekko wzruszył ramionami w geście „no, co ja na to poradzę?” - Prawdę mówiąc nie do końca zrozumiałem pytanie, ale prawdopodobnie chodzi o gamę. – powiedział poważnie i lekko zmrużył oczy. Zastanawiał się, czy nie chodziło przypadkiem o nazwy poszczególnych dźwięków czyli te wszystkie E, F, Fis, G, Gis, A, Ais itd., ale wtedy, postawione przez dziewczynę pytanie byłoby zapewne inaczej skonstruowane.
Nic to, jeśli odpowiedział źle, to przecież nic się nie stało. W końcu jest tu po to, by wszystkiego się nauczyć. Nie od razu Rzym zbudowano.
Zgodnie z poleceniem nie zabrał się od razu do notowania.
Obserwował nanoszenie znaków na pięciolinię.
Notacja muzyczna miała w sobie coś pięknego, harmonijnego i matematycznego. Wszystko tam miało swoje ściśle określone miejsce i szyk. Klucz, który otwierał wszystko, następnie metrum, czyli układ akcentów gdzie górna liczba oznaczała liczbę jednostek metrycznych a dolna nutę, która jest podstawową jednostką metryczną utworu, a na końcu poszczególne nuty. Tak, pięciolinia to było coś wspaniałego.
Słysząc przyzwolenie na przepisanie przykładu z tablicy, Colin zabrał się do działa. Kartka w kratkę ewidentnie współpracowała tworząc spore i czytelne linie i pola.
Skończył chwilę później, dokładnie w momencie gdy Rosie zasypała Evę pytaniami.
On sam wolał teraz słuchać.
Nie pytał o nic.
Jeszcze nie.

Powrót do góry Go down
Sponsored content

PisanieTemat: Re: Sala muzyczna na parterze   Sala muzyczna na parterze Empty
Powrót do góry Go down
 
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Spectrofobia: Po drugiej stronie Krzywego Zwierciadła :: Świat Ludzi :: Miasto-
Skocz do: