Park osiedlowy.

Go down

Pisanie autorstwa Baba Jaga on Sob 09 Lut 2019, 17:22

Duży park, w którym właściwie każdy znajdzie coś dla siebie. Wchodząc przez bramę mija się boiska do koszykówki, siatkówki i piłki nożnej wyłożone gumowym podłożem i otoczone wysoką siatką. Niestety nigdzie w okolicy nie ma wypożyczalni sprzętu, wiec piłkę należy przynosić ze sobą.
Kto przyszedł na spacer, czy przejażdżkę rowerową, ma do dyspozycji duży teren pełen drzew, najróżniejszych ogródków, nawet z jednym malutkim jeziorkiem, oczywiście z dróżkami dla pieszych i osób na rowerach.
Oprócz tego na terenie parków znajdują się trzy place zabaw – jeden, najbliżej wejścia mały, składający się jedynie z kilku huśtawek ustawionych w kółku, kolejny przy wschodniej części – z małą piaskownicą, do której można zjechać po zjeżdżalniach, i kilkoma zabawkami na sprężynkach. I ostatni, w centralnej części parku, znajdujący się w całości w dużej piaskownicy, z kilkoma zjeżdżalniami, huśtawkami, drewnianymi domkami do zabaw i wszystkim, czego w takim miejscu można oczekiwać.
Nie można zapomnieć i o "kątach" tego jednego, a zarazem wielkiego parku, bowiem po zmroku potrafią skrywać wielkie niebezpieczeństwo, nie tylko w postaci dzikich zwierząt, które mimo ogrodzeń i tak potrafią dostać się do środka.
Baba Jaga
Baba Jaga
MORIA

Godność : Samuel Mortis
Wiek : 41
Rasa : Człowiek
Lubi : Trupy, bo nie jęczą że boli.
Nie lubi : Wszystkich. Dla każdego jednak znajdzie słoik, by tam go wpakować, tuż po tym jak poćwiartuje.
Wzrost / Waga : 1,89 metra / 90 kilo
Aktualny ubiór : Nagi
Znaki szczególne : Zimny, czasem ciepły, oczy "zalane krwią", podobny strój.
Pod ręką : Skalpel
Broń : urok osobisty
Zawód : Rzeźnik
Stan cywilny : Kawaler
Stan zdrowia : 100%

Liczba postów : 16
Dołączył : 04/02/2019

http://spectrofobia.forumpolish.com/t243-baba-jaga

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Baba Jaga on Sob 09 Lut 2019, 17:44

Nastał kolejny wieczór, który ciągnął za sobą kolejne plany związane z badaniami, akcjami, jak i różnymi innymi pomysłami, na które wiecznie brakowało czasu. Jednak podczas tego biegu, Samuel nie miał problemu ze znalezieniem czasu dla siebie, choć niejednokrotnie sprawiał wrażenie osoby, której tego czasu notorycznie brakuje. Bzdura. Choć bywał pogrążony w swoich pracach, poświęcając im nie raz całe dnie i noce, nigdy nie zapominał o sobie. Był najważniejszy w tym wszystkim i jeżeli ktoś postrzegał to inaczej, to oznaczało iż z mężczyzny był niezły manipulant.
Tak czy inaczej opuszczając swoje mieszkanie w nieznanym celu udał się do po bliższego parku osiedlowego. Za dnia nie dało się tu wytrzymać, gdyż drące się dzieci zakłócały wszelki spokój i relaks. Nie raz patrzył na te ludzkie szczenięta, nie dostrzegając w nich nic innego jak organizer, który pozwala na przechowanie organów, bez żadnych opłat. W tym wszystkim jednak dzieci nie były najgorsze, bowiem i dorośli niejednokrotnie poprzez zwierzęca zachowania niemal prosili się by ugasić ich płomyk życia. Odwiedzał więc takie miejsca wieczorami, wiedząc że jest tu znacznie ciszej, spokojnie. Dziś nie zrobił wyjątku.  
Ubrany w staromodny strój pochodzenia z epoki wiktoriańskiej, przechadzał się spokojnym wszak ciężkim krokiem, pomiędzy alejkami, by dotrzeć do jednego z bardziej zaciemnionych miejsc w całym parku. Oczywiście były latarnie, lecz nie do każdego miejsca dochodziło światło. Tam też była ławeczka, jakby specjalnie postawiona dla niego. Usiadł na niej, po czym podziwiając mrok, który pochłaniał park niemal na każdym kroku. Dla umilenia sobie odpoczynku, wyjął piersiówkę, by też z niej zacząć sączyć alkohol.


Baba Jaga
Baba Jaga
MORIA

Godność : Samuel Mortis
Wiek : 41
Rasa : Człowiek
Lubi : Trupy, bo nie jęczą że boli.
Nie lubi : Wszystkich. Dla każdego jednak znajdzie słoik, by tam go wpakować, tuż po tym jak poćwiartuje.
Wzrost / Waga : 1,89 metra / 90 kilo
Aktualny ubiór : Nagi
Znaki szczególne : Zimny, czasem ciepły, oczy "zalane krwią", podobny strój.
Pod ręką : Skalpel
Broń : urok osobisty
Zawód : Rzeźnik
Stan cywilny : Kawaler
Stan zdrowia : 100%

Liczba postów : 16
Dołączył : 04/02/2019

http://spectrofobia.forumpolish.com/t243-baba-jaga

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Parvatti on Nie 10 Lut 2019, 10:19

Parvatti korzystając ze spokojnego dnia postanowiła sobie pobiegać wieczorem po osiedlowym parku. Kiedy wracała do tego świata, do swojej małej kawalerki uwielbiała wieczorami przebiec się po parku, albo założyć swoje buty do tańca i ćwiczyć przed lustrem w mieszkaniu, albo w świetle latarni na już opustoszałym parku. Muzyka w słuchawkach bezprzewodowych puszczana z już przestarzałej mp3 i zapach wilgotnej ziemi daje jej pewną dozę wolności. Była w tym pięknym świecie, który pokochała setki lat temu. Mogła robić co chciała nie martwiąc się o statusy rodzinne, czy pozycje dworskie. Tutaj była tylko instruktorką tańca, która przyjechała na parę miesięcy odpocząć od swego rodzinnego kraju.
Tak więc ubrana w sportowy strój, czarne spodnie, buty, rękawiczki, błękitną kurtkę i zieloną czapkę biegała po parku. Długie, białe włosy związała w warkocz, a spiczaste uszy schowała pod czapką. Biegła sobie spokojnie nie bojąc się schodzić z oświetlonej ścieżki, przebiegać między krzakami i ciemnymi zaułkami.
W pewnym momencie chciała przeskoczyć przez ławkę postawioną w zacienionym miejscu. Już się rozpędziła, jednak w ostatniej chwili zatrzymała się opierając się o ławkę rękoma i przechylając się przez nią.
-Ja pierdole, ale się przestraszyłam.
Co tu robisz człowieku?

Przestraszyła się, jednak nie samego obcego siedzącego na ławce, tylko tego, że mogła go uderzyć przeskakując przez ławkę i przy okazji sama pewnie upadła by na ziemię. Odsunęła się od ławki i oparła ręce na kolanach oddychając ciężko po biegu. Jedną ręką wyłączyła muzykę puszczaną z mp3 by słyszeć ewentualną odpowiedź nieznajomego.
Parvatti
Parvatti

Godność : Parvatti Ray
Wiek : 1000 lat
Rasa : Baśniopisarka
Lubi : Spokój, dobry alkohol i muzykę.
Nie lubi : Ludzi, którzy mają krew na rękach.
Wzrost / Waga : 165 cm/ 53 kg
Aktualny ubiór : http://glamradar.com/wp-content/uploads/2016/03/2.-tuxedo-blazer-with-black-blouse-and-ripped-jeans.jpg
Znaki szczególne : Białe włosy, tęczowe oczy i elfie uszy.
Pod ręką : *
Stan cywilny : Panna
Stan zdrowia : Całkiem zdrowa

Liczba postów : 15
Dołączył : 02/02/2019

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Streicher on Nie 10 Lut 2019, 18:10

Plusem zakończenia współpracy z regularnym wojskiem i przejściem w szeregi MORII było to, że przestał się przejmować przepustkami. Kiedyś, zmuszony do zgłaszania każdego wyjścia w miasto, musiał tłumaczyć się gdzie idzie i na jaki czas. Nie mógł zabalować, nie mógł zwyczajnie pospacerować nie przejmując się czasem. Zerkanie w zegarek stało się wtedy naturalnym odruchem, pilnował upływu minut i godzin, bo nie chciał narazić się na gniew przełożonych. Nie ma nic gorszego od przemykania cichcem między patrolami, tylko po to by po kryjomu położyć się do łóżka.
Obecnie był wolnym człowiekiem, bo chociaż robił to co kocha, nie czuł się uwiązany. Oczywiście miał swoje obowiązki, cały czas musiał pozostawać dyspozycyjny ale miał ten komfort, że nawet jeśli przesadzi z alkoholem na mieście, nie będzie musiał płaszczyć się przed nikim.
Tego wieczora wybrał się na spacer. Ubrany w ciemnobrązowe bojówki, czarny T-shirt, adidasy i dość cienką, czarną kurtkę przejściową, przechadzał się uliczkami miasta i przyglądał się mijanym witrynom. W swej wędrówce nie miał celu. Rozglądał się leniwie i palił, opróżniając paczkę swoich mentolowych papierosów.
Ktoś kiedyś powiedział mu, że palenie mentoli jest pedalskie... Kurt jednak miał gdzieś co myślą o nim inni. Znał swoją wartość i wiedział, że nie musiał podbijać sobie samooceny paleniem byle gówna. Miało mu to sprawiać przyjemność i tyle, żadnej filozofii w tym nie ma.
Słońce powoli chyliło się ku zachodowi kiedy postanowił skierować się do parku. Po drodze jednak poczuł lekkie pragnienie, dlatego wstąpił do małego sklepiku i kupił puszkę popularnego napoju, by w spokoju opróżnić ją na jednej z parkowych ławeczek.
Ściskając zakup w dłoni wszedł między drzewa. Park powoli stawał się wyludniony co bardzo mu opowiadało bowiem nie lubił dużych skupisk ludzi. Mijające go pary nie zwracały na niego uwagi, bo nie wyróżniał się niczym szczególnym. Otworzył puszkę który wydała lekki syk i zaczął spacerować, sącząc gazowany napój.
Widział truchtających ludzi, właścicieli psów ze zwierzakami, dzieci biegnące w stronę domu... Miejska sielanka. Kilka razy minęła go całkiem ładna dziewczyna, ale miała w uszach słuchawki i skupiona była na bieganiu, dlatego jej nie zaczepiał. Zastanawiały go jednak jej jasne włosy, które odznaczały się na tle szykującego się powoli do snu parku.
Opróżnił zawartość puszki, zgniótł ją i wrzucił do kosza, po czym sięgnął po paczkę fajek. Potrząsnął i zadowolony ze specyficznego grzechotania, wyjął jedną sztukę. Wsunął papierosa do ust i wyjął zapalniczkę. W mroku nie widział wskaźnika gazu, ale kiedy tylko nacisnął spust, ta syknęła nieprzekonująco, wydając ostatnie tchnienie. Na nic nerwowe naciskanie - koniec naboju.
Kurt skrzywił się i zatrzymując w miejscu rozejrzał dookoła. Ludzi było już naprawdę mało, zauważył obściskującą się parkę i uśmiechnął się pod nosem, bo zabiegi chudego chłopaka w prostej linii prowadziły do szczęśliwego zakończenia w łóżku. Byle nie w krzakach, bo ziemia bywa chłodna.
Przeszedł dalej i pewnie nie zauważyłby siedzącego na ławce jegomościa, gdyby nie stojąca przy nim dziewczyna. Dyszała po biegu, od razu rozpoznał jej ciekawe włosy.
Nie chciał się narzucać, ale w tej chwili był potrzebie, dlatego podszedł do nich i chrząknął cicho, chcąc zwrócić na siebie uwagę.
- Przepraszam, czy może mają państwo ognia? - zapytał z papierosem w ustach, uśmiechając się z grubsza przyjaźnie - Moja zapalniczka zaniemogła a strasznie chce mi się jarać.
Streicher
Streicher
MORIA

Godność : Kurt Streicher
Wiek : 36
Rasa : Człowiek
Wzrost / Waga : 185/90
Aktualny ubiór : Ciemnobrązowe bojówki, czarna koszulka, desanty.
Pod ręką : Paczka fajek, nóż motylkowy, portfel.
Stan zdrowia : 100%

Liczba postów : 8
Dołączył : 05/02/2019

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Baba Jaga on Nie 10 Lut 2019, 20:02

Siedząc sobie spokojnie na ławce, jednocześnie korzystając z cichego kąta w parku, zastanawiał się nad kilkoma sprawami. Z jego ust wydobyło się kilka zdań, sugerujących jakby gadał do siebie, lecz zdarzało się to raz na jakąś dłuższa chwile. Lubił czasem z sobą porozmawiać, wynikało to z tego iż nie każdy jego plan w głowie brzmiał tak samo, gdy już obierało się go w słowa. I gdy to robił, to zwyczajnie na nowo analizował poruszany przez siebie problem.
Cisza. Ciemność. Spokój.
Tego mu brakowało, takie ciemne zakątki pozwalały mu się wyciszyć i oczyścić swój umysł z nagromadzonych myśli i planów z całego dnia. Nie mógł sobie jednak pozwolić na codzienne takie wypady, dlatego czasem zdarzało mu się niczym kamienny posąg tkwić w jednym miejscu, nawet z godzinę. Powracając jednak do wieczora, wszystko szło bez żadnych komplikacji, gdyby do jego uszu nie dotarł tupot stóp. Zerkając za swoje ramie dostrzegł zbliżające się coś w jego kierunku. Sylwetka nieznanego ciała, wykluczała wszelkie zwierze. Mógł się uchylić, lecz nie musiał, zwłaszcza kiedy kobieta postanowiła wyhamować w samą porę, a on siedział jakby nigdy nic.  
- Dlaczego miałbym Ci powiedzieć?
Zapytał szorstko, lecz nie był w żadnym wypadku nie w humorze. Jego głos był też grubym, gardłowym, niemalże od razu wskazując iż był osobą starszą. Nie widział powodu by spowiadać się obcej dziewczynie, nawet jeżeli nie było to nic istotnego. Przysłonił jednak swoją piersiówkę, zakręcając ją, by następnie schować do wewnętrznej kieszeni płaszcza. Nie minęła długa chwila, a do jego uszu dotarły kolejne dźwięki, głos.
Ta harmonia doskonała jest jak niegojąca rana...
Niezależnie czy dziewczyna coś odpowiedziała, czy też nie, Mortis zerknie w kierunku kolejnej osoby, która postanowiła tu podejść. Miała powód... Gdyby nie hałasy nieznajomej, zapewne nie zauważyłby, że ktoś siedzi na ławce. Ah te baby...
- Dogadamy się. Ja nie mam fajek, Ty nie masz ognia.
Stwierdził dość obojętnie, po czym sięgnie do płaszcza szukając chwile zapalniczki. Wyda przy tym metaliczne stukoty, być może była to wina pęku kluczy. Znajdzie jednak to czego szukał, była to benzynowa zapalniczka. Dla upewnienia, odpali ją, zerkając na źródło ognia, które też po chwili zniknie, gdyż zostanie zamknięta kopułka. W przeciwieństwie do ognia ze zwykłych zapalniczek, ten był podjudzany kolorem niebieskim, wchodzący w fiolet. Gdy tylko sprawdzi swój sprzęt, wyciągnie rękę w kierunku nieznajomego, nie wstając z ławki, tym samym zmuszając go do podejścia.



Baba Jaga
Baba Jaga
MORIA

Godność : Samuel Mortis
Wiek : 41
Rasa : Człowiek
Lubi : Trupy, bo nie jęczą że boli.
Nie lubi : Wszystkich. Dla każdego jednak znajdzie słoik, by tam go wpakować, tuż po tym jak poćwiartuje.
Wzrost / Waga : 1,89 metra / 90 kilo
Aktualny ubiór : Nagi
Znaki szczególne : Zimny, czasem ciepły, oczy "zalane krwią", podobny strój.
Pod ręką : Skalpel
Broń : urok osobisty
Zawód : Rzeźnik
Stan cywilny : Kawaler
Stan zdrowia : 100%

Liczba postów : 16
Dołączył : 04/02/2019

http://spectrofobia.forumpolish.com/t243-baba-jaga

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Parvatti on Pon 11 Lut 2019, 02:54

Słysząc odpowiedź tego obcego mężczyzny zdziwiła się. Czy naprawdę nie zauważył, że jest to dość retoryczne pytanie? Przecież nie była członkiem służb pilnujących porządku w mieście, ot zwykłe pytanie, które zadaje się w momencie kiedy spotykamy człowieka w miejscu, których zwykli ludzie zazwyczaj unikają. Nie zamierzała się tłumaczyć obcemu niczym jakaś idiotka. Szczególnie, że podszedł do nich kolejny mężczyzna pytając się, czy nie posiadają zapalniczki. Spojrzała na niego i pokręciła przecząco głową uśmiechając się na pół nieśmiało i na pół przepraszająco. Nie miała zapalniczki, jednak sama by chętnie zapaliła. Chociaż nie paliła po powrocie do Krainy Luster, to tutaj nie mogła się oprzeć smakowym tytoniom, owocowym bletką i gotowym papierosą, których nie trzeba było skręcać. Jednak nie będzie przecież prosić nieznajomego o papierosa i drugiego o zapalniczkę. Chociaż kobietą wybacza się takie zabiegi, to i tak zdawały się jej związane z chęcią zwrócenia na siebie uwagi w nowym towarzystwie lub dopasowania się do niego. A ona przecież już dość zwracała na siebie uwagę samym wyglądem, a do tego krótkotrwałego towarzystwa i tak się nie dostosuje. Przecież nie jest człowiekiem.
Paro zamyślila się i spojrzała w niego, gdy jej niedawny powód małego zawału szukał zapalniczki w kieszeni. Niebo zmieniało barwę z bordowej na granatową, a pierwsze gwiazdy migotały niesmiało na niebie. Robiło się późno, a ona nie wiedziała co ma ze sobą zrobić.
Zastanawiając się nad całą sprawą to po części nie chciała odejść bo zaciekawiło ją co ta dwójka mężczyzn w weekendowy wieczór robi w parku w takim miejscu, z dala od jakichkolwiek ludzi i dość mocno zacienionym. Przeważnie większość wybiera częściej uczęszczane ścieżki. Chyba, że młode pary lub nieletnie grupy nastolatków pijących piwo. Ale ani na jednych, ani na drugich nie wyglądali ci mężczyźni.
Baśniopisarka wyciągnęła ręce nad głowę rozciągając się by rozgrzane mięśnie się nie zastały przez tą nieoczekiwaną przerwę.
Parvatti
Parvatti

Godność : Parvatti Ray
Wiek : 1000 lat
Rasa : Baśniopisarka
Lubi : Spokój, dobry alkohol i muzykę.
Nie lubi : Ludzi, którzy mają krew na rękach.
Wzrost / Waga : 165 cm/ 53 kg
Aktualny ubiór : http://glamradar.com/wp-content/uploads/2016/03/2.-tuxedo-blazer-with-black-blouse-and-ripped-jeans.jpg
Znaki szczególne : Białe włosy, tęczowe oczy i elfie uszy.
Pod ręką : *
Stan cywilny : Panna
Stan zdrowia : Całkiem zdrowa

Liczba postów : 15
Dołączył : 02/02/2019

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Streicher on Pon 11 Lut 2019, 18:04

Na odpowiedź nie musiał czekać długo, chociaż skrycie miał nadzieję, że nadejdzie ona ze strony dziewczyny. Jasnowłosa była naprawdę ładna, miała ciekawą urodę. Mimo sportowego stroju, spodobała mu się. Może nie na tyle, by się od razu zalecać, ale nie odmówiłby jej gdyby zaproponowała wspólne wyjście na drinka. Chociaż sprawiał wrażenie znudzonego i zmęczonego życiem, kiedy miał okazję czerpał garściami.
Dziewczyna pokręciła tylko głową z uśmiechem. Szkoda, nie usłyszał jej wcześniejszej wypowiedzi bo nie skupiał na niej swojej uwagi, stąd nie znał barwy jej głosu. Może jeszcze zdecyduje się do niego odezwać?
Spojrzał na siedzącego mężczyznę kiedy ten wypowiedział swoją kwestię. Kurt nie zareagował od razu, zamrugał, przetwarzając to co usłyszał po czym zaśmiał się krótko i wyjął paczkę papierosów.
Podobała mu się ta odpowiedź, nie była nudna. Takiej się nie spodziewał. Pytanie tylko, czy facet nie spróbuje jakichś sztuczek. Cóż, ufał ludziom na tyle, by przebywać w ich towarzystwie bez jakichkolwiek lęków czy paranoi, ale nie na tyle, by od razu podchodzić bardzo blisko. Wyciągnięta dłoń siedzącego sprawiła, że szatyn stuknął w spód pudełeczka, co sprawiło, że jeden papieros wysunął się poza linię pozostałych.
Kiedyś częstował bez wysuwania konkretnej sztuki i nie raz musiał później wyrzucać pół paczki, kiedy częstowany bezdomny pogmerał przy sąsiednich egzemplarzach. Streicher nic nie miał do samych bezdomnych, byli mu obojętni, ale ze względów higienicznych nie chciał później brać do ust tego, co zostało przez nich pomacane. Nigdy nie wiadomo co częstowani ludzie dotykali wcześniej.
Wyciągnął dłoń z paczką i podał mężczyźnie papierosa, jednocześnie drugą ręką wyjmując z ust swojego. Chciał odpalić go jego zapalniczką, ale póki tamten nie otworzy zgrabnej kopułki, nie zbliży swojego papierosa. Nie przez brak zaufania - zwyczajnie dziwnie wyglądałoby, gdyby wyciągnął obie ręce w jego stronę. Niech więc facet najpierw się poczęstuje, a potem będą myśleć o ogniu.
Nie wypadało pomijać kobiety, dlatego gdy tylko siedzący weźmie fajka, Kurt ponownie stuknie w spód i wysunie sztukę dla niej.
- Proszę się częstować. - powiedział grzecznie, posyłając jej lekki, nieco senny uśmiech - Swoją drogą, nie boi się pani zapuszczać w takie zaułki po zmroku? - zapytał z ciekawości, nie po to by ją wystraszyć.
Powoli zapadał zmrok i Streicher nie widział dokładnie koloru oczu ślicznotki, ale mógłby przysiąc, że nie były jednolite. Może nosiła soczewki? Przecież w XIX wieku wszystko jest możliwe.
Jeśli facet odpalił mu fajka, Kurt podziękował, zaciągnął się dymem i wypuścił go powoli ustami, patrząc to na dziewczynę, to na odpoczywającego jegomościa. Jeśli jednak tamten postanowił nie dzielić się ogniem, szatyn wsunął niezapalonego papierosa do ust. Robił tak zawsze, gdy nie miał możliwości zapalić, a bardzo mu się chciało.
Streicher
Streicher
MORIA

Godność : Kurt Streicher
Wiek : 36
Rasa : Człowiek
Wzrost / Waga : 185/90
Aktualny ubiór : Ciemnobrązowe bojówki, czarna koszulka, desanty.
Pod ręką : Paczka fajek, nóż motylkowy, portfel.
Stan zdrowia : 100%

Liczba postów : 8
Dołączył : 05/02/2019

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Baba Jaga on Wto 12 Lut 2019, 12:58

Pytanie retoryczne... Hym, też coś. Być może w towarzystwie osób które się znają zostało ono by tak odebrane, lecz w zaistniałej sytuacji... Eh. Może Samuel zwyczajnie zwykł odpowiadać na pytania, które uderzają bezpośrednio w niego, być może do tego przyczyniła się także różnica charakteru, cholera wie. Tak czy inaczej miał to za sobą. Cisza między nimi nie panowała zbyt długo, bo pojawiła się osoba trzecia, jak by tego było mało, jeszcze potrzebowała pomocy. Najzwyczajniej w świecie wyjął zapalniczkę i jeżeli ktoś tu się dopatrywał jakichkolwiek sztuczek, to musiał wierzyć we wszystko co mówi się o nieznajomych, bądź zwyczajnie naoglądał się za dużo filmów akcji, gdzie na każdym kroku próbują zajebać głównego bohatera.
Dostrzegając dziwne zachowanie młodzieńca, wydał się być niewzruszony jednak czyżby się ten czegoś obawiał, czy wychodzi z założenia iż jednak należy być czujnym na każdym kroku? W sumie jakby zerknąć na to z innej perspektywy, okiem Samuela z pierwszych miesięcy pobytu w mieście, to ten widziałby w nich idealnych kandydatów na źródło organów. Chłopak może nie do końca, jednak był młody i bez wątpienia posiadał w sobie kilka cennych części... Co do dziewczyny... Nie wyglądała źle, nie znał jej też, ale pierwsze wrażenie było bardzo pozytywne. Zarówno z jednego jak i drugiego dało by się wycisnąć spory pieniądz. Póki co jednak Mortis nie narzekał na brak funduszy, więc nie musiał szukać okazji do zarobku, co oczywiście nie oznacza iż zrezygnował z tego. Jego umysł i ciało nadal pamięta i łaknie. No ale wracając do papierosów i ognia.
Odrywając się od oparcia ławki sięgnął po papierosa, którego wyjmie z opakowania, dostrzegając tym samym niepewność w działaniach chłopaka, który był w każdej chwili gotowy na to by zabrać opakowanie jeżeli nie dostanie tego czego chciał. Niepotrzebnie, bo Samuel niczego nie planował. Nie był biedny i stać go było na fajki, nie musiał ich kraść. Tak czy inaczej, odpalił zapalniczkę, pozwalając chłopakowi by skorzystał z okazji i odpalił swojego papierosa. Gdy to zrobił, zapalił się drugi papieros, którego ustnik wylądował w ustach starszego mężczyzny. Słysząc jednak słowa nieznajomego zerknie na dziewczynę, gasząc zapalniczkę, lecz jej nie chował, a czekał na reakcje dziewczyny. Jeżeli weźmie papierosa na nowo odpali przedmiot, by udostępnić jej źródło ognia, jeżeli natomiast nie, to jego ręka wyląduje w kieszeni płaszcza i tam też pozostanie. Wolna ręka wysunie z ust papierosa, pozwalając na powolnym wydechu pozbyć się dymu z organizmu.
- Cóż za trafne pytanie...
Mruknie gardłowym głosem spoglądając na kłęby dymu. Nie że by tam go interesowało co robi tutaj dziewczyna, jednak jeżeli już są w towarzystwie, to niechaj już mają o czym rozmawiać.
- Jednak jakby nie patrzyć, co Ty tutaj robisz?  
Dokończy swoją wypowiedz na nowo zaciągając się papierosem. Oczywiście do nich podszedł po ognia, no ale po co był w parku?


Baba Jaga
Baba Jaga
MORIA

Godność : Samuel Mortis
Wiek : 41
Rasa : Człowiek
Lubi : Trupy, bo nie jęczą że boli.
Nie lubi : Wszystkich. Dla każdego jednak znajdzie słoik, by tam go wpakować, tuż po tym jak poćwiartuje.
Wzrost / Waga : 1,89 metra / 90 kilo
Aktualny ubiór : Nagi
Znaki szczególne : Zimny, czasem ciepły, oczy "zalane krwią", podobny strój.
Pod ręką : Skalpel
Broń : urok osobisty
Zawód : Rzeźnik
Stan cywilny : Kawaler
Stan zdrowia : 100%

Liczba postów : 16
Dołączył : 04/02/2019

http://spectrofobia.forumpolish.com/t243-baba-jaga

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Parvatti on Sro 13 Lut 2019, 03:10

Słysząc propozycję przyjrzała się mężczyźnie, od razu spodobały jej się błękitne oczy które posiadał. Dodatkowo był przystojny i oceniając sylwetkę pod ubraniem pewnie wyprostowany. Czemu by nie miała skorzystać z propozycji. Pochyliła się do przodu, a długi warkocz opadł jej przez lewe ramię.
-Dziękuję bardzo - Jej głos był delikatny i melodyjny, przyjemny dla ucha i mógł się zdawać ponętny, dzięki swej głębi.
Pewnym ruchem wyjęła papierosa z paczki i spojrzała się na mężczyznę z zapalniczką. Jeśli obcy jej raczył ją uraczyć źródłem ognia to podziękowała skinieniem głowy z błogością zaciągając się jednym z pierwszych papierosów, od długich miesięcy. Jednak nie przyszło się jej długo rozkoszować w ciszy tą trucizną, ponieważ usłyszała pytanie.
Na twarzy kobiety wymalowało się zdziwnienie. Czemu bieganie po parku jest dziwniejszą czynnością, niż spacer z psem, czy nawet samemu, wyjście na piwo, czy powrót do domu przez park. Najstraszniejszą rzeczą jaką mogła tu spotkać to ludzie, a przecież i tych nie musi się obawiać. Przecież jest z innego świata i jest silniejsza od zwykłych ludzi. Zastanawiając się nad odpowiedzią usłyszała pytanie drugiego mężczyzny.
Co ja tu robię? Co ty tu robisz świrze, na najmniej oświetlonej ławce w tym cholernym parku! Może Pani lekkich obyczajów kontemplujesz widok zachodzącego słońca przy odorze psich kup?
Paro jeszcze raz pociągnęła papierosa by się uspokoić i nie wypowiedzieć na głos swych myśli.
-Myślę, że są inne, bardziej niebezpieczne miejsca w tym mieście, poza parkiem. Poza tym w takim towarzystwie chyba nie mam się czego bać? Chyba, że wy macie jakiś niecny zamiar?
Zapytała trochę zalotnie, jednocześnie spoglądając to na jednego, to na drugiego swojego rozmówcę. Chociaż wprawione oko zauważy, że więcej swojej uwagi poświęciła mężczyźnie stojącemu przed nią. Jednak były to tylko o parę sekund dłuższe spojrzenia tęczowych oczu.
-Równie ciekawe jest, co wy robicie w miejscu jak to.
Cel jej wizyty w tym miejscu jest oczywisty, biega po parku. Jednak ciekawszym zdaje się co sprowadziło do tego miejsca mężczyznę w stroju z poprzedniej epoki i młodego mężczyznę, którego prędzej spodziewała by się spotkać w barze, niż w parku w ten piątkowy wieczór.
Parvatti
Parvatti

Godność : Parvatti Ray
Wiek : 1000 lat
Rasa : Baśniopisarka
Lubi : Spokój, dobry alkohol i muzykę.
Nie lubi : Ludzi, którzy mają krew na rękach.
Wzrost / Waga : 165 cm/ 53 kg
Aktualny ubiór : http://glamradar.com/wp-content/uploads/2016/03/2.-tuxedo-blazer-with-black-blouse-and-ripped-jeans.jpg
Znaki szczególne : Białe włosy, tęczowe oczy i elfie uszy.
Pod ręką : *
Stan cywilny : Panna
Stan zdrowia : Całkiem zdrowa

Liczba postów : 15
Dołączył : 02/02/2019

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Streicher on Pią 15 Lut 2019, 19:45

Skinął głową i posłał dziewczynie uśmiech kiedy ta wzięła jednego papierosa. Siedzący jegomość usłużnie poczęstował ich ogniem i teraz cała trójka mogła spokojnie zaciągać się trującym dymem.
Czy Kurt się stresował? Ciężko powiedzieć. Lubił spacery po parku, ciemność i ciszę. Bardzo dobrze czuł się w mroku bo wtedy mógł się skupić na wszystkich swoich zmysłach, które dzięki latom ćwiczeń miał wyostrzone. Nawet teraz starał się wychwytywać między słowami i oddechami tej dwójki dźwięki miasta i parku. Był wyluzowany, ale tylko pozornie, bo nauczył się by nigdy nie opuszczać gardy.
Siedzący facet wydał mu się być ponurakiem. Był też dziwacznie ubrany, ale Streicher nie miał zamiaru komentować jego poczucia stylu. W Glassville wiele osób nosiło ciuchy rodem z filmów kostiumowych. Nie raz Kurt uśmiechał się na widok śmiesznego nakrycia głowy czy makijażu.
A potem przypominał sobie, że Ludzie nie są sami na tym świecie. Że są też Inni, żyjący pośród nich tak zwani Lustrzanie. Odmieńcy, których powinno się wyłapywać i likwidować, bo stanowią zagrożenie dla siebie i innych.
Mężczyzna wypuścił ustami wielki kłąb dymu patrząc w niebo i zaciągnął się ponowie, kiedy dziewczyna zadała pytanie. Spojrzał w jej oczy i skupił wzrok na jej tęczówkach, które nie były takie, jak u zwykłych mieszkańców miasta. W mroku nie widział różnicy, ale był pewien, że są kilkukolorowe.
Na jej wypowiedź jedynie uśmiechnął się, nie odwracając wzroku od jej oczu. Dym wypłynął z jego półprzymkniętych ust, sprawiając, że przez chwilę wyglądał, jakby się ślinił.
- Noc jeszcze młoda. - powiedział wymijająco, nie precyzując o co mu chodzi po czym nagle wyciągnął do niej dłoń - Jestem Kurt. Kurt Streicher. - przedstawił się grzecznie - Przepraszam, czy nosi pani soczewki? - dodał znienacka, mrużąc swoje oczy by skupić wzrok jeszcze lepiej.
Ponurak nie był zbyt rozmowny i było w nim coś, co sprawiło, że szatyn zaniechał siadania obok niego. A jeszcze przed chwilą był gotów zapytać, czy może się przysiąść.
Słysząc jego ciemny, gardłowy głos przeniósł spojrzenie na jego twarz i zamrugał kilkukrotnie, zanim postanowił udzielić jakiejkolwiek odpowiedzi.
- Cierpię na bezsenność. - powiedział uśmiechając się szeroko - Wieczorny spacer pomaga mi się odstresować. No i jak się zmęczę, to wtedy mam szansę zasnąć. Ale... czy to takie ważne? - wzruszył ramionami - Jeśli jest pan księdzem, mogę powiedzieć więcej w ramach spowiedzi. Jeśli nie, to wątpię by opowieść mojego życia była na tyle fascynująca, by chciał ją pan poznać. - dodał i wrócił do palenia - Muszę przyznać jednak, że gdyby nie pani - tu wskazał na dziewczynę - nie zauważyłbym pana w mroku. Wygląda pan trochę... jak wampir. Proszę się nie obrażać, w dzisiejszych czasach to, zdaje się, komplement. - posłał mu promienny uśmiech.
Właściwie oboje trochę za mocno interesowali się powodami dla których pozostali postanowili wybrać się do parku. On zapytał z grzeczności, żeby nawiązać z dziewczyną rozmowę. Nie chciał jej przecież przesłuchiwać... przynajmniej nie teraz.
Przyglądał się jej z coraz większym zainteresowaniem. Jeśli ich spojrzenia się spotykały, za każdym razem posyłał jej zmęczony, ale miły uśmiech.
Streicher
Streicher
MORIA

Godność : Kurt Streicher
Wiek : 36
Rasa : Człowiek
Wzrost / Waga : 185/90
Aktualny ubiór : Ciemnobrązowe bojówki, czarna koszulka, desanty.
Pod ręką : Paczka fajek, nóż motylkowy, portfel.
Stan zdrowia : 100%

Liczba postów : 8
Dołączył : 05/02/2019

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Baba Jaga on Sob 16 Lut 2019, 16:54

O
odpalając papierosa sobie, jak i pozostałym, schował zapalniczkę delektując się "smakiem" papierosa, w między czasie skupiając swoją uwagę na kompanach. Gatka szmatka na rozluźnienie nie była zła o ile nie miała drugiego dna. No ale wracając...
Co ich tak ciekawiło ich pobyt w tym miejscu? Brzmiało to paradoksalnie, bo zarówno nic dziwnego nie było w bieganiu po parku, chodzeniu bez celu, czy w przypadku Samuela zwyczajny relaks po męczącym dniu. Czemu w najciemniejszym miejscu? Proste, by nikt go nie zaczepił, jednak tym razem dało to kompletnie inny efekt.
- Inne miejsca od tak nie stają się same z siebie niebezpieczne.
Skomentował słowa dziewczyny, niemal namacalnie dając znać iż to nie miejsce decyduje o jego statusie, a to kto w tym miejscu występuje. Miała jednak racje, nie miała się czego bać w obecnej chwili. Interesowało ją to co i mężczyźni tu robią. Nim odpowiedział na to pytanie pozwolił się wypowiedzieć nieznajomemu, wysłuchując go do końca. Na jego przedstawienie swojej osoby, skinął głową, ale sam nie wyjawiał swojej tożsamości, nie że nie chciał. Nie narzucał jej nikomu, a wiedząc jak potrafi wpływać na innych domyślał się iż być może jako jedyny w tym towarzystwie zostanie bezimiennym, co mu nawet odpowiadało.
- Zapytałem z grzeczności, nie z ciekawości...- Oznajmił bezceremonialnie, nie kryjąc prawdy, po chwili jednak będzie kontynuował. - Nie jestem też duchownym, wszak ludzie zdradzają mi różne swoje sekrety.
Dokończył obojętnym głosem, doceniając jednak iż chłopak nie planował mu się spowiadać z tego gdzie kupie swoje papierosy. Jak sam to określił, niezbyt go to obchodziło. Chłopak kontynuował swoja wypowiedz w między czasie Samuel obserwował dziewczynę, zaciągając się papierosem, którego już nie wyjmował z ust, przez co z jego ust niemal cały czas wydobywał się dym. Porównanie go do wampira było zabawnym, lecz nie na tyle by starszy z mężczyzn nawet się uśmiechnął. Przyjął tą ocenę ze stoickim spokojem, spoglądając na Kurta tym samym spojrzeniem.
- Do krwiopijcy mi daleko, lecz mam z nim kilka cech wspólnych, jak np taką iż w noce jak te, lubię odpocząć w cieniu licząc ilość trupów w mojej szafie. Chociaż one mi nie przeszkadzają... są ciche i nieme... Lecz identyczne.
Zabrzmiało to tak dwu znanie... Lecz w przypadku Samuela każde rozumowanie jego słów było trafnym. W dodatku mówił to tak wypranym głosem, choć gardłowym, jakby opowiadał o tym jakie jadł dzisiaj śniadanie. Nie mówiąc póki co nic więcej obserwował zachowanie dwójki ciesząc się kończącym już papierosem, przez co gdy już zdecydował iż mu wystarczy, to wyjmie papierosa z ust, i biorąc ślinę na kciuk i wskazujący palec złapie nimi za peta, tak by go zagasić, po czym odrzuci go w bok. Ktoś mógł wziąć to za zwyczajną pokazówkę smarkacza, lecz sam Mortis nie musiał nikomu nic udowadniać, zwłaszcza nieznajomym.


Baba Jaga
Baba Jaga
MORIA

Godność : Samuel Mortis
Wiek : 41
Rasa : Człowiek
Lubi : Trupy, bo nie jęczą że boli.
Nie lubi : Wszystkich. Dla każdego jednak znajdzie słoik, by tam go wpakować, tuż po tym jak poćwiartuje.
Wzrost / Waga : 1,89 metra / 90 kilo
Aktualny ubiór : Nagi
Znaki szczególne : Zimny, czasem ciepły, oczy "zalane krwią", podobny strój.
Pod ręką : Skalpel
Broń : urok osobisty
Zawód : Rzeźnik
Stan cywilny : Kawaler
Stan zdrowia : 100%

Liczba postów : 16
Dołączył : 04/02/2019

http://spectrofobia.forumpolish.com/t243-baba-jaga

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Parvatti on Czw 21 Lut 2019, 00:31

Parvatti słysząc jak mężczyzna się jej przedstawia wyciągnęła rękę z serdecznym uśmiechem. Miło jest na chwilę odciąć się od panującej w tym świecie anonimowości XXI wieku. Ostatnio zdaje jej się, że ludzie coraz rzadziej się przedstawiają. Widzę cię w kinie, w pracy, dziennie mijam cię w klatce w bloku czyli cię znam. Nie wiem kim jesteś, ani jak masz na imię, ale to nie jest istotne, skoro obserwuje twój profil na instagramie.
-Miło poznać, mów mi Paro.-zrobiła krótką przerwę, a jej twarz oblał rumieniec widoczny nawet w coraz większym mroku parku.-Tak,
mam lekki kłopot ze wzrokiem i zazwyczaj ubieram soczewki. Ale nie przyglądaj mi się tak, proszę.

Jeśli mężczyzna puścił jej rękę zasłoniła dwoma dłońmi policzki ukrywając swoje zażenowanie. Przecież stała tu w dresie, zmęczona i spocona po biegu. Na pewno mogła poczuć się nieodpowiednio, kiedy przystojny mężczyzna się jej tak uważnie przygląda.
Słuchała wypowiedzi mężczyzny paląc dalej, jednak unikała jego wzroku, a rumieniec, choć zelżał, dalej nie opuszczał jej piegowatych policzków. Słysząc o bezsenności przypomniał jej się dobry przepis na ziołową herbatkę, która powinna pomóc na taką dolegliwość. Nie odczyła potrzeby dzielenia się przepisem, współcześni ludzie mniejszą nadzieję pokładają w mądrości ludowej i ziołolecznictwie.
Kiedy wspomniał o jej osobie uśmiechnęła się, rzucając przelotne spojrzenie Kurtowi. Miło było słyszeć, że zauważył ją nawet przy zmroku w takim miejscu. Może mu wpadła w oko? Kto wie.
Akurat skończyła palić swojego papierosa i zgasila go, rzucając na ziemię i przydeptując podeszwą adidasa. W tym samym czasie usłyszała jak mężczyzna, który dalej pozostał anonimowy zaczął mówić o trupach w szafie. Może to tylko nieprzyjemny dowcip, jednak jej się zdecydowanie nie spodobał. Poczuła dreszcz, który lekko, lecz widocznie wstrząsnął jej ciałem. Złapała się za ramiona krzyżując ręce.
-Proszę nie opowiadać takich niepokojących żartów. Albo przynajmniej zaśmiać się po ich wypowiedzeniu, bo człowiek może zacząć się bać.
Miała nadzieję, że to tylko żart, a nieznajomy nie okaże się seryjnym mordercą, który faktycznie w swojej szafie zbiera kolekcję z ludzkich kończyn. Sama myśl była dostatecznie obrzydzająca, szczególnie dla niej, kiedy od lat gardziła zbędną przemocą, a już w szczególności zabójstwem, które miało na celu spełnienie jakiś niezdrowych fantazji.
Parvatti
Parvatti

Godność : Parvatti Ray
Wiek : 1000 lat
Rasa : Baśniopisarka
Lubi : Spokój, dobry alkohol i muzykę.
Nie lubi : Ludzi, którzy mają krew na rękach.
Wzrost / Waga : 165 cm/ 53 kg
Aktualny ubiór : http://glamradar.com/wp-content/uploads/2016/03/2.-tuxedo-blazer-with-black-blouse-and-ripped-jeans.jpg
Znaki szczególne : Białe włosy, tęczowe oczy i elfie uszy.
Pod ręką : *
Stan cywilny : Panna
Stan zdrowia : Całkiem zdrowa

Liczba postów : 15
Dołączył : 02/02/2019

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Streicher on Nie 24 Lut 2019, 01:27

- Heh, przynajmniej jest pan szczery. - skwitował ze śmiechem, kiedy tamten podał powód swojego zapytania. Kurt nie miał mu tego za złe, zwyczajnie zastanawiało go po co tamten silił się na grzeczność. Może w czasach kiedy każdy gdzieś się spieszy, między wiecznie spóźnionymi rzeszami ludzi znajdzie się osobnik, który zwyczajnie chce przystanąć i porozmawiać o przysłowiowej "dupie Maryni"? Któż go tam wie, mężczyzna nie dość, że wyglądał jak trup, nie podał swojego imienia. Chciał pozostać anonimowym - jego wola, ale statystycznie, jeśli w grupie osób chociaż jedna osoba się przedstawi, grupa zaczyna instynktownie takiej osobie ufać. Sprawdzony trik.
Nie ukrywał, że to dziewczyna stanowiła obiekt na którym chętniej zawieszał wzrok. Przyglądał się jej uprzejmie i posyłał uśmiechy. Przedstawiła się, więc i kontakt z nią stał się od razu łatwiejszy.
Mimo, iż nie w głowie mu były romanse, zaśmiał się przyjacielsko na jej prośbę i pokręcił głową.
- Jak mam przestać, kiedy stoi obok mnie ktoś tak ładny? - odparł uprzejmie - Znudził mi się widok własnej gęby w odbiciu telefonu, dlatego patrzę. I podziwiam. - dodał, z rozbrajającą szczerością.
Była na swój sposób urocza. Nawet w tym sportowym ubranku, zziajana i spocona. Nie widział jej rumieńców, ale gdy uniosła dłonie do twarzy, potwierdziła tylko, że jest zawstydzona.
Ludzie, gdy czuli się w ten sposób, często odruchowo szukali kontaktu z własną twarzą. Dotykali bezwiednie nosa, szczęki, zaczynali bawić się włosami. Zupełnie tak, jakby chcieli dzięki temu poczuć się pewniej.
Kiedy starszy odezwał się ponownie, Streicher spojrzał na niego uważnie. Na chwilę zniknął dobrotliwy uśmiech a jego twarz stężała, gdy oglądał go sobie od stóp po głowę. Ten człowiek był dziwny. Nie niebezpieczny. Po prostu dziwny. A tacy są chyba jeszcze gorsi.
Czy faktycznie miał trupy w szafie? Jeśli tak, to powinien się ich szybko pozbyć, bo martwe ciało zaskakująco prędko zaczyna śmierdzieć. Równie dobrze chciał tą gadką wystraszyć ich i odgonić, by w spokoju dokończyć papierosa.
Dziewczyna zadrżała, co nie umknęło uwadze Kurta. By pokazać, że nie ma złych zamiarów i by dodać jej otuchy, podszedł do niej i delikatnie objął ją ramieniem. Pewnie nie powinien tak wcześnie posuwać się do kontaktu fizycznego, ale w tej chwili zmartwił się tym, że się przestraszyła.
- Hej hej, już dobrze. - powiedział z papierosem w ustach - Nie martw się, w razie czego po prostu go zastrzelę. - powiedział i posłał jej promienny uśmiech po czym spojrzał na dziwaka - Ale chyba jeszcze nie ma takiej potrzeby, prawda?
Streicher
Streicher
MORIA

Godność : Kurt Streicher
Wiek : 36
Rasa : Człowiek
Wzrost / Waga : 185/90
Aktualny ubiór : Ciemnobrązowe bojówki, czarna koszulka, desanty.
Pod ręką : Paczka fajek, nóż motylkowy, portfel.
Stan zdrowia : 100%

Liczba postów : 8
Dołączył : 05/02/2019

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Baba Jaga on Wto 05 Mar 2019, 12:20

Nie przedstawiał się, bo nie widział ku temu potrzeby. Ileż to się ludzi teraz spotyka i nie każdego imię chce się znać. Mortis wiedział iż zapewne nie spotka już ich, bo po co? Nie chciał ich poznawać, chyba że od środka, no i przede wszystkim nie narzucał się. Nie potrzebował też ich zaufania i nie wyglądał na kogoś kto nadaje się do tego typu rozmów. Z drugiej strony mógł zwyczajnie być nadmiar ostrożny.
Ci prawili sobie komplementy i wyglądali jak dwa gołąbki, a Mortis zdecydowanie czuł iż jest w złym miejscu. No ale wracając do parku. Rzucił wzrokiem na kobietę, przyglądając się jej reakcji na jego słowa. Zareagował na to... wcale. Większe zainteresowanie dało się dostrzec gdy usłyszał słowa młodszego mężczyzny.
-Haha
Zaśmiał się sarkastycznie, stosując się do słów dziewczyny, reagując tym zachowaniem na słowa nieznajomego. Nie obawiał się go. Wyglądał na zrównoważonego, dlatego wydawało mu się iż strzelanie do nieznajomych tylko przez to że mają trupy w szafie, nawet jeżeli nie prawdziwe, to nie jest wystarczający powód.
- Jakiś Ty odważny...
Skwitował, po czym wstał powoli z ławki, poprawiając swoje ubranie, by zaś spojrzeć na towarzyszów.
- Paro, mogę się tak do Ciebie zwracać?- Zapytał po czym nie czekając na odpowiedz dorzuci drogą część wymowy. - Jesteś urokliwą kobietą, bez wątpienia o ciepłym sercu, dlatego też nie obawiaj się. Kolekcjonuje tylko popsute zabawki, bądź te szczególnie znienawidzone.
Choć słowa miały być odebrane jako swojego rodzaju sposób na uspokojenie dziewczyny, to jednak zważywszy na sytuacje, mogło dać odwrotny efekt. Mortis liczył się z tym, gdyż wiedział że wzbudza wiele kontrowersji, lecz nie zależało mu na krzywdy osób które wykazują uczucia, a Paro wydawała mu się osobą tego typu. Na świecie brakowało tych emocji i uczuć, dlatego usuwanie je było by niczym innym jak strzałem w kolano. Czasem lubił popatrzyć na ciepłe emocje, bowiem to one wzbudzały w nim jakieś refleksje, pozwalały mu chwile się zastanowić. Zawstydzenie, czy też łagodne uśmiechu... Choć były mu obce to jednak przyprawiały go o dobre myśli. Po zakończeniu wypowiedzi jego spojrzenie ulokuje się na chłopaku.
- Jeżeli chcesz to strzelaj, wszak nie jesteś jedynym tutaj który ma broń, więc nie spudłuj.
Nie była to prowokacja, a swojego rodzaju ostrzeżenie skierowane do mężczyzny, który mógł atakować, lecz niech przyjrzy się dziwakowi. Nie wyglądał na kogoś kto nie umie się bronić.
Baba Jaga
Baba Jaga
MORIA

Godność : Samuel Mortis
Wiek : 41
Rasa : Człowiek
Lubi : Trupy, bo nie jęczą że boli.
Nie lubi : Wszystkich. Dla każdego jednak znajdzie słoik, by tam go wpakować, tuż po tym jak poćwiartuje.
Wzrost / Waga : 1,89 metra / 90 kilo
Aktualny ubiór : Nagi
Znaki szczególne : Zimny, czasem ciepły, oczy "zalane krwią", podobny strój.
Pod ręką : Skalpel
Broń : urok osobisty
Zawód : Rzeźnik
Stan cywilny : Kawaler
Stan zdrowia : 100%

Liczba postów : 16
Dołączył : 04/02/2019

http://spectrofobia.forumpolish.com/t243-baba-jaga

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Parvatti on Pon 11 Mar 2019, 13:11

Zaczęła podobać się Baśniopisarce ta gra niewinnej i słodkiej. Miło słyszeć takie komplementy od nieznajomego mężczyzny, szczególnie w tym świecie, gdzie ludzie częściej byli szczerzy, a przynajmniej rzadziej silili się na niepotrzebne kłamstwa by innej osobie podbudować ego.
Gdy sytuacja zaczęła robić się niepokojąca poczuła ciepłą dłoń na swoim ramieniu. Spojrzała na Kurta i uśmiechnęła się przyjacielsko, chcąc w ten sposób mu podziękować za dodanie otuchy w tej chwili niepokoju. Gdy mężczyzna w staromodnym stroju odezwał się do niej zwróciła twarz w jego kierunku i spojrzała mu w oczy pełna niepokoju i ciekawości. Słowa mężczyzny nie dość, że jej nie uspokoił, to wprowadziły dodatkowy niepokój. Czyżby był on Marionetkarzem ? Jeśli tak, to na pewno był dość dziwny ponieważ, ci zazwyczaj kolekcjonują te piękne i udane dzieła, ale kto wie, może mężczyzna nie miał równo pod sufitem. Tak samo słysząc o broni w głowie zakołatała jej nieprzyjemna myśl, przecież zwykli mieszkańcy tego miasta nie nosili na co dzień przy sobie broni. Robili to jedynie pracownicy służb specjalnych na służbie i możliwie pracownicy Mori albo gangsterzy. Doborowe towarzystwo dla kogoś, kto pochodzi z drugiej strony lustra.
Parvatti
Parvatti

Godność : Parvatti Ray
Wiek : 1000 lat
Rasa : Baśniopisarka
Lubi : Spokój, dobry alkohol i muzykę.
Nie lubi : Ludzi, którzy mają krew na rękach.
Wzrost / Waga : 165 cm/ 53 kg
Aktualny ubiór : http://glamradar.com/wp-content/uploads/2016/03/2.-tuxedo-blazer-with-black-blouse-and-ripped-jeans.jpg
Znaki szczególne : Białe włosy, tęczowe oczy i elfie uszy.
Pod ręką : *
Stan cywilny : Panna
Stan zdrowia : Całkiem zdrowa

Liczba postów : 15
Dołączył : 02/02/2019

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach