Misja testowa

Strona 1 z 2 1, 2  Next

Go down

Pisanie autorstwa Tyk on Sob 23 Lut 2019, 17:04

Misja dworska rangi B
Pierwotny uczestnik: Mari
Cel: Rozwiązać problem skrzypiec

Słońce było wysoko na niebie ogrzewając zielone trawniki arcyksiążęcych ogrodów a łagodny wiatr nie był w stanie ochłodzić tych, którzy uciekali przed jego promieniami. Nic nie zapowiadało by dziś miało wydarzyć się coś niezwykłego, szokującego bądź przynajmniej wartego choć chwili uwagi. Tak jakby cały świat stanął w miejscu by dać odpocząć od dochodzących na dwór wieści o piratach, MORII i innych jeszcze plugastwach pałętających się po świecie.
Toteż wielkie zdziwienie musiało być gdy przechadzająca się właśnie po ogrodzie członkini Stowarzyszenia Czarnej Róży została zawołana przez stojącego nieopodal Biblioteki Dachowca. Osoby o długich, sięgających do pasa, czarnych włosach lecz kocich uszach, które wyróżniały się przez ich jasnobrązowy kolor. Nie był zbyt wysoki, mierzył może z metr sześćdziesiąt a przy tym był dość wątłej budowy. Miał na sobie nieco zbyt obszerną fioletową koszulę zdobioną zielonymi koniczynami oraz wyjątkowo okropnie - choć na pewno nie jego zdaniem - błyszczące ciemnoszare spodnie, na które trudno było spojrzeć bez bólu oczu, szczególnie gdy teraz gdy słońce było na szczycie.
-Hej! Hej! Potrzebuje pomocy! Podejdź, proszę!
Wołał tuż po tym jak szybko zeskoczył z krzesła. Nie zdążył nawet założyć butów, które leżały obok. Czegokolwiek nie chciał bardzo zależało mu na uwadze. Ton głosu, wyciągnięta ręka, którą machał czy pośpiech z jakim niemalże zeskoczył z krzesła dobrze o tym świadczyły.
I nawet nie czekał na to aż Dachowiec do niego podejdzie, wystarczyło mu tylko że skierowała na niego swój wzrok, dała jakikolwiek sygnał że nie jest głucha i zdaje sobie sprawę, że ktoś ją woła, by kontynuował.
-Sam Robarium polecił mi co bym pilnował tych cennych dzieł, które dziś wieczorem mają być zaprezentowane arcyksiążęcej parze! Misja to niezwykle ważna, szczególnie że zazdrośnicy chcieliby sabotować prace swych konkurentów! Nudno mi tu jednak strasznie... I życie stracę jak nic się nie zmieni, bo chyba tu zaraz zasnę.
Rzeczywiście obok wykonanego z jasnego drewna, dość topornego krzesła z oparciem o wiele za wysokim jak na tego Dachowca, stały również obrazy przedstawiające najróżniejsze sceny. Pierwszy na który Mari spojrzała to jakiś statek, wyjątkowo piękny choć w zasadzie nieco nudny, drugi za to przedstawiał spodki od filiżanek, które kierowały jakieś czerwone promienie w stronę Miasta Lalek. Tak, to niezaprzeczalnie było Miasto Lalek, zbyt wiele charakterystycznych budynków zostało umieszczonych na obrazie, często w sprzeczności z rzeczywistością, tak jakby były one blisko siebie, choć oddzielały je całe dzielnice.
Dachowiec nie miała jednak zbyt wiele czasu na przyglądanie się i już zaledwie po dwóch dziełach jej wzrok powinien podążyć w inne miejsce, które zostało jej wskazane przez mówiącego ciągle strażnika sztuki.
-Widzisz tamten żywopłot? O tam, tam? - Pokazywał przy tym ręką, więc nie było problemu by ujrzeć znajdujący się nieco dalej płot oddzielający tylny dziedziniec kociego pałacu od reszty ogrodów.
-Za nim znaleźć można moje kochane skrzypce, które zostawiłem na balkonie podczas ćwiczeń porannych i jakże nieszczęśliwe to było zrządzenie losu, bo pograć teraz byłbym rad ogromni. Jeżeli zgodzisz się mi je przynieść nagrodzę Cię. Dam Ci monety, trzecią część tego co otrzymałem za moje strażnice zadanie. - Pokazał wypełniony monetami mieszek, jakby pokazując, że chodzi o dokładnie te monety. - A jeżeli zrobisz to zanim tu umrę z nudów to możesz liczyć na moją wdzięczność i gdy tylko mój brat powróci z Miasta Lalek przyślę Ci jeszcze skromny upominek, co byś wiedziała, że Virnel ons Postyn nie zapomina o tych, którzy wyciągnęli do niego dłoń, gdy był w potrzecie. - Mówiąc to wykonał teatralny ukłon. Zrobił to w sposób pełen gracji, zapewne był jednym z artystów trzymanych w Różanym Ogrodzie przez gospodarza i często występującym na scenie.
Tyk
Tyk
SCR

Godność : Lord Protektor, Arcyksiążę Agasharr I Rosarium
Wiek : 20 lat
Rasa : Upiorny Arystokrata
Wzrost / Waga : 178/75
Aktualny ubiór : .
Pod ręką : Alphard (Rubeol), Forets (Tenebrae)
Zawód : Lord Protektor Krainy Luster
Bestie : Alphard (Rubeol), Forets (Tenebrae)
Stan zdrowia : Doskonały

Specjalne : Główny Administrator (na wakacjach)
Liczba postów : 80
Dołączył : 18/07/2018

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Mari on Nie 10 Mar 2019, 10:21

Marionette wybrała się do Pałacu, by porozmawiać z ogrodnikami. Chciała się doradzić na temat hodowli róż. Może też coś na temat odmian oraz czym się różnią. Czy są jakieś różnice w ich hodowli. Akurat miała się już zbierać do Szkarłatnej, by móc choć trochę rozeznać się które z porad może zastosować w tamtym świecie. Będzie musiała jeszcze porozmawiać z ogrodnikiem z Różanej, a potem połączyć tę wiedzę i w końcu skupić się na hodowli specjalnego gatunku róży. Dzięki temu nie myślała też o ucieczce swojego ukochanego...
Z zamyślenia i planowania następnych kroków, wyrwał ją jakiś nieznany głos. Rozejrzała się, bo początkowo nie doszło do niej to skąd właściwie dochodził do niej dźwięk. Poruszała swoimi ogonami i strzygła uszami, nim nie zobaczyła mężczyzny, który pilnował chyba jakiś obrazów. Ale czego on od niech chciał?
Dopiero po chwili dotarło do niej, że nieznajomy potrzebuje jakiejś pomocy. Podeszła więc do niego, niezbyt zadowolona z tego, że jej plany się zmieniają - co się stało? - zapytała, rozglądając się, by móc jakoś dojść do tego co jest problemem, ale na szczęście Dachowiec, którego chyba skądś kojarzyła, o co mu chodzi.
Zmrużyła oczy, nie do końca wiedząc o co mu chodzi. Robarium? W sensie...Rosarium? Przecież jak ktoś nieodpowiedni to usłyszy, to ten kocur wyląduje na stosie! Ale cóż...co ją to obchodziło?
Spojrzała we wskazanym kierunku i przeanalizowała czy przejdzie przez żywopłot. W ogóle....co jest za nim? Nie lepiej, aby tam weszła normalnie, żeby nie mieć problemów? Będzie musiała go zapytać ale jak na razie ten uznał, że jej naobiecuje i to ją skłoni do zgody.
Pieniądze? Nie były w centrum jej zainteresowania. Były ważniejsze rzeczy, a kasy miała aż nadto. Przynajmniej jak dla niej. Druga część już była ciekawsza.
- Może Ci pomogę - powiedziała po chwili namysłu, w końcu rozmowa z kimś też może być swoje rodzaju zabijaniem czasu - ale najpierw powiedz mi. Skoro jesteś muzykiem to czemu zostawiłeś skrzypce na jakimś balkonie? Żaden szanujący się muzyk tak nie zrobi - skrzyżowała łapy na piersi - ale pomijając to, czy możesz mi powiedzieć jak się dostać na ten balkon bez udawania włamywacza? Wolałabym uniknąć problemów - w szczególności, że w Pałacu duża część istot wiedziała o jej przeszłości, dlatego też nie miała tak łatwo jakby się wydawało.
Z drugiej strony znała ten ból, gdy nie było nic do roboty, więc możliwe, że mu pomoże, ale najpierw niech się wytłumaczy i trochę postresuje. Mari też potrzebowała jakiejś rozrywki skoro odciągnął ją od jej obowiązków.
Mari
Mari

Godność : Marionette, ale woli jak mówi się do niej Mari
Wiek : 25
Rasa : Dachowiec
Lubi : rysować, śpiewać, spokój, naturę
Wzrost / Waga : 167/45
Aktualny ubiór : Czarne spodnie 3/4, krótka czarna koszulka, czarna skórzana kurtka, czarna obroża
Pod ręką : szkicownik, torba, broń
Broń : sztylet
Bestie : Innocenza (Luna)
Stan zdrowia : skręcona kostka, zmęczona

Liczba postów : 71
Dołączył : 03/02/2019

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Tyk on Pon 11 Mar 2019, 20:41

Dachowiec nie był zmieszany czy zestresowany zachowaniem członkini SCR.
- A więc mamy chyba spory problem! - Powiedział głośno tak, że kilka przechodzących obok osób aż spojrzało w ich stronę. - Albo się bowiem nie szanuję, albo się mylisz a może po prostu jedno i drugie? Jakie to ma znaczenie? - Zaśmiał się krótko, wyraźnie rozbawiony, choć jeszcze przed chwilą wydawał się myśleć o czymś zupełnie innym.
- Ale jeżeli nie chcesz używać mojej tajnej drabiny, która wiele ułatwia, to możesz wejść tylnym wejściem do pałacu. Tym, które zobaczysz jak tylko wejdziesz za żywopłot. Nie da się nie zauważyć. Po wejściu skręcasz od razu w prawie w pierwszy korytarz. Drzwi powinny być otwarte.. jeżeli jednak by się zdarzyło, ze będą zamknięte do spytaj kogoś czy Vic jest gdzieś w pobliżu. Jeżeli go nie będzie to musisz udać się na lewo i tam poprosić o klucz. Tam zawsze mają klucze. Gdy już wejdziesz w korytarz musisz dotrzeć do drugich schodów. Pierwsze są w dół, więc nie. Koniecznie do drugich i wchodzisz na górę. Ale tylko na piętro! Tam jest balkon a pomimo że można pójść wyżej i potem zejść to nie ma to żadnego sensu. Gdy już znajdziesz się na górze to skręcasz dwa razy w lewo i później w prawo i znajdziesz się w korytarzu, w którym musisz minąć troje drzwi po lewej i wejść w czwarte przy pomocy. W końcu jego wodospad słów się zatrzymał a on zaczął czegoś szukać w kieszeniach. Nie trwało to jednak długo i wkrótce pokazał klucz. - Tego klucza. Tylko niczego nie próbuj ukraść! I klucz ma być zwrócony.
Nie dał jej przedmiotu od razu. Raczej poczekał trzymając go wyciągniętego, jakby niechętnie się z nim rozstając i chcąc przedłużyć tę chwilę do czasu, gdy dojdą już do porozumienia co do zadania.
Tyk
Tyk
SCR

Godność : Lord Protektor, Arcyksiążę Agasharr I Rosarium
Wiek : 20 lat
Rasa : Upiorny Arystokrata
Wzrost / Waga : 178/75
Aktualny ubiór : .
Pod ręką : Alphard (Rubeol), Forets (Tenebrae)
Zawód : Lord Protektor Krainy Luster
Bestie : Alphard (Rubeol), Forets (Tenebrae)
Stan zdrowia : Doskonały

Specjalne : Główny Administrator (na wakacjach)
Liczba postów : 80
Dołączył : 18/07/2018

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Mari on Pią 15 Mar 2019, 10:58

Wywróciła oczami. Ta rób scenę, to na pewno Ci chętniej pomogę w odzyskaniu tego instrumentu. Nosz czy ten facet nie przesadza?
Otworzyła szeroko oczy, gdy zaczął jej opisywać jak ma trafić na wskazany wcześniej balkon. Westchnęła ciężko - dobra daj pan ten klucz, ale przestań już tak narzekać jak to tu jest niedobrze, bo nudno...trzeba było pomyśleć wcześniej - wywróciła oczami. Chciała już iść do domu, ale widać było, że nie będzie jej to jeszcze dane. Najpierw uspokoi tego tutaj marudę i wtedy może dadzą jej już spokój w końcu?
Wyciągnęła łapę po klucz - po co miałabym coś kraść? I to jeszcze w Różanym Pałacu? Skoro tak się boisz to po co prosisz o przyniesienie swoich drogocennych skrzypiec pierwszą napotkaną osobę? - prychnęła ale jeśli tylko dostała klucz, ruszyła przed siebie by mieć to już z głowy.
Mari
Mari

Godność : Marionette, ale woli jak mówi się do niej Mari
Wiek : 25
Rasa : Dachowiec
Lubi : rysować, śpiewać, spokój, naturę
Wzrost / Waga : 167/45
Aktualny ubiór : Czarne spodnie 3/4, krótka czarna koszulka, czarna skórzana kurtka, czarna obroża
Pod ręką : szkicownik, torba, broń
Broń : sztylet
Bestie : Innocenza (Luna)
Stan zdrowia : skręcona kostka, zmęczona

Liczba postów : 71
Dołączył : 03/02/2019

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Tyk on Nie 17 Mar 2019, 15:12

Dachowiec nic już nie odpowiedział. Mógłby co prawda i nawet przez chwilę mogło się wydawać, że ma taki zamiar. Ostatecznie jednak zrezygnował i tylko się ukłonił, następnie robiąc trzy kroki w tył i opadają na krzesło.
Natomiast Mari chyba postanowiła mieć głowę z głowy bo ruszyła w podróż pełną przygód, która rozpoczęła się od niepozornego zadania danego przez jakiegoś dziwaka pilnującego jakichś bazgrołów.
Minęła żywopłot odgradzający ogród Dachowców od tego głównego, który był centrum całego kompleksu. Ujrzała balkon, o którym mówił jej zleceniodawca i rzeczywiście dojrzała tam skrzypce. Ujrzała jednak również dwie o wiele bardziej niepokojące sprawy o wiele bliżej niej.
Po prawej stronie dwie na oko czternastoletnie kotki znęcały się właśnie nad jakimś Dachowcem, który wyglądał na nie więcej niż 8 lat. Wyglądało to dość jednoznacznie, gdy jedna z nich trzymała wysoko nad jego głową pluszowego misia, którego ten starał się dosięgnąć, gdy druga przytrzymywała go od tyłu.
Co było tym drugim zdarzeniem? Niepokój jaki mogło wzbudzić w członkini SCR słowo MORIA, które dosłyszała z ust dwójki kotów rozmawiających nieopodal wyjścia. Gdy tylko ją zauważyli ściszyli jednak głosy i nie sposób było dosłyszeć już niczego. Mari nie znała tej dwójki, mogli być nowi bądź nie miała po prostu okazji ich wcześniej spotkać. Jeden z nich to Dachowiec z długimi zielonymi włosami i kremowymi kocimi uszami ubrany w prosty brązowy strój, a drugi to kobieta z krótkimi blond włosami w szarej koszulce i czarnych spodniach.
Tyk
Tyk
SCR

Godność : Lord Protektor, Arcyksiążę Agasharr I Rosarium
Wiek : 20 lat
Rasa : Upiorny Arystokrata
Wzrost / Waga : 178/75
Aktualny ubiór : .
Pod ręką : Alphard (Rubeol), Forets (Tenebrae)
Zawód : Lord Protektor Krainy Luster
Bestie : Alphard (Rubeol), Forets (Tenebrae)
Stan zdrowia : Doskonały

Specjalne : Główny Administrator (na wakacjach)
Liczba postów : 80
Dołączył : 18/07/2018

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Mari on Czw 21 Mar 2019, 00:29

Mari chciała już to wszystko mieć za sobą. Chciała iść do domu do swojej Luny, oby tylko nic nie wymarasiła, bo już naprawdę miała dość tego dnia.
Odnalazła miejsce, a raczej balkon i z tego co widziała to jakieś skrzypce tam leżały. I do tego były nagie! Nawet nie leżały w otwartym futerale tylko całkowicie bez niego. No to niezły z niego artysta...jak tak kocha te skrzypce to niech chociaż o nie zadba. A co jakby zaczął się jakiś dziwny opad? Zaraz instrument będzie do wyrzucenia...no chyba, że on jest tak wspaniały, że sam Robarium jak go Dachowiec nazwał uzna, że kupi mu nowy sprzęt? Jak on już tam chce.
Już miała udać się w kierunku drzwi, bo nie chciała ryzykować włażenia po drabinie, gdy usłyszała, że jakieś dzieci nie bawią się zbyt dobrze... Westchnęła ciężko i schowała klucz głęboko do kieszeni by na pewno go nie zgubić.
Ruszyła w tamtym kierunku i już miała coś powiedzieć i za jej plecami padło hasło, którego się nie spodziewała tutaj usłyszeć. Moria. Odwróciła się i zobaczyła dwie osoby, które szły i dziwnie zamilkły, gdy ją zobaczyły. Zmarszczyła brwi, ale uznała, że w tym momencie chyba zajmie się najpierw jednym problemem. Co chwila jednak zerkała za pozostałą dwójką, by móc sprawdzić, w którą stronę idą, to może uda jej się za nimi podążyć.
Westchnęła i spojrzała na dzieci. Podeszła do nich bez słowa i jeśli tylko jej się udało to odebrała zabawkę kotce - ładnie to tak dokuczać mniejszemu? - zapytała, poruszając zdenerwowana swoimi ogonami oraz marszcząc brwi, patrząc na nie z góry - puszczaj go - pokazała głową na małego Dachowca, czekając na jakąś reakcję, i jeśli tylko go puściły to oddała mu zabawkę, jednak pilnowała, by znów jej nie stracił. Co chwila też zerkała za  "dwójką od MORII", by ich nie zgubić, a przynajmniej się starała. Nasłuchiwała też uważnie otoczenia, by czasem nie wpaść w jakąś pułapkę małych rabusiów. Ulica dość takich miała, więc nie zdziwiłaby się jakby cała ta szopka była tylko po to by odwrócić jej uwagę i by mogła łatwo pozbyć się pieniędzy lub czegoś innego.
Mari
Mari

Godność : Marionette, ale woli jak mówi się do niej Mari
Wiek : 25
Rasa : Dachowiec
Lubi : rysować, śpiewać, spokój, naturę
Wzrost / Waga : 167/45
Aktualny ubiór : Czarne spodnie 3/4, krótka czarna koszulka, czarna skórzana kurtka, czarna obroża
Pod ręką : szkicownik, torba, broń
Broń : sztylet
Bestie : Innocenza (Luna)
Stan zdrowia : skręcona kostka, zmęczona

Liczba postów : 71
Dołączył : 03/02/2019

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Gawain on Czw 21 Mar 2019, 12:01

Żar lał się z nieba i falował nad rozgrzanymi brukami i wysypanymi drobnym żwirem ścieżkami. Gawain właśnie wkraczał do ogrodu tonącego w promieniach słońca, z żalem żegnając chłód grubych, pałacowych ścian. Pomyśleć, że jeszcze parę godzin temu na zewnątrz było tak przyjemnie.
Po licznych przeprowadzonych dziś ustaleniach, przedstawionych planach i kosztorysach miał zamiar spokojnie spędzić resztę dnia. W drogę powrotną chciał udać się dopiero pod wieczór, gdy upał zelżeje a ślepiącego go światła nieco ubędzie. Z lodową herbatą w ręku zajął jedną z ławeczek daleko za żywopłotami i z obojętnością obserwował dokuczające sobie Dachowce. Mógłby interweniować, ale po co. Może kotki dałyby spokój chłopcu do końca dnia, ale jutro prześladowałyby go ze zdwojoną siłą. Misia spotkałaby niechybna śmierć, a tak miał szansę się jeszcze z tego wykręcić.
W pewnym momencie ktoś jednak postanowił się wtrącić i rozdzielić dzieciaki. Dawno nie widział takiej Kotki. Łapy miała kocie, futro białe jak śnieg  - przez co Keer musiał zmrużyć oczy - natomiast ogony miała dwa. Gdzieś już to widział, ale to było dawno.
Czy to możliwe, żeby dziewczyna od kołysanki przeżyła? Zachowywała się zupełnie inaczej. W końcu minęło tyle lat... Nawet jeśli to była ona, obiecali zapomnieć o sobie nawzajem. Co by jej powiedział, łamiąc dane słowo? Miałby zapytać, czy to ona? Powiedzieć, że ostatnio była przestraszoną dziewczyną, a teraz miał przed sobą dojrzałą kobietę? Namieszałby tylko. Jak każdy miała swoje życie, plany i marzenia, a on nie chciał włazić w nie z buciorami. Natychmiast pożałował, że musiał rozstać się z teczkami, bo mógłby zakryć się notatkami i raportami. Może jeszcze go nie zauważyła...
Coś jednak nie pasowało mu w tej scenie. Kotka cały czas za czymś patrzyła. Niby zwracała uwagę na dzieciaki, ale myślami była gdzieś indziej. Również spojrzał w tamtą stronę, ale nikt nie zwrócił jego szczególnej uwagi. Zauważył pary prowadzące swoje małe pałacowe intrygi, grupki wymieniające się ploteczkami oraz kilku ogrodników, którzy dzielnie pracowali w tym skwarze.

_________________
Misja testowa GqoufxaMisja testowa OD2UQagMisja testowa GwEGJEq
Gawain
Gawain
SCR

Godność : Gawain Keer
Wiek : Wygląda na około 30 lat.
Rasa : Cień
Lubi : Śliwkową nalewkę, fiolet
Nie lubi : Gotować, ślimaków, niespodzianek
Wzrost / Waga : 183 cm / 76 kg
Aktualny ubiór : https://i.imgur.com/xewvmNm.jpg + Blaszka + medalion z puklem włosów Yako: https://i.imgur.com/xOQrcNC.jpg // Event: szary płaszcz, czarny golf, spodnie khaki ze zwężanymi nogawkami, skórzane, czarne trapery, przeciwsłoneczne lenonki
Znaki szczególne : Czarne twardówki oczu, bursztynowe tęczówki, cienka blizna na brodzie od lewego kącika ust
Pod ręką : klucz do domu Yako i mieszkania, pieniądze // Event:
Broń : Nóż ceramiczny, sztylet, kusza
Zawód : Najemnik do prac wszelakich, zielarz
Stan cywilny : Zajęty
Bestie : Furor (Furbo), Kapeluterek
Stan zdrowia : Zszargane nerwy

Specjalne : Administrator, Strażnik toku fabuły
Liczba postów : 113
Dołączył : 23/07/2018

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Tyk on Czw 21 Mar 2019, 22:53

Członkini Stowarzyszenia Czarnej Róży miała o wiele więcej siły niż dziecko trzymające pluszaka. Te próbowało co prawda się temu przeciwstawić, lecz było bezsilne i mogło tylko obserwować jak puchaty niedźwiedź wysuwa się mu z dłoni.
Szybkie spojrzenie na współdręczyciela i obie kotki rzuciły się do ucieczki krzycząc w stronę Mari wyzwiska takie jak: "wielbłąd co ma dwa ogony", "stara nudziara", "paskudna wtrącara" czy wreszcie "spuchniętołapa kradziejka". Było ich jeszcze kilka, lecz z czasem Mari nie słyszała już dalszych słów a dziewczynki uciekły za róg pałacu i na tym je zgubiła... chyba że postanowiła za nimi podążyć i kto wie na jakie tajemnice natrafić lub jakie wyzwiska pomścić.
Co jednak dziwniejsze jej zachowanie nie spotkało się ze zrozumieniem ze strony ofiary. Kliniczny przypadek syndromu sztokholmskiego! Najmłodszy bowiem kopnął w nogę członkini Stowarzyszenia z miną wściekłą, jakby gotów był mordować. Trudno jednak doszukiwać się w uderzeniu źródła jakiegoś bólu. Dziecko nie było w stanie nawet zachwiać o wiele starszym Dachowcem.
- Wyjdę na tchórza! - Powiedział wyraźnie oburzony i nawet tupnął nogą o ziemię.
I choć Mari starała się zerkać przez cały czas w stronę osób, które mówiły coś o MORI to nie dała rady ich upilnować. W chwili kiedy dziewczynki uciekały, gdy chłopiec kopał i tupał nóżką, wtedy para dziwnych rozmówców wyszła z ogrodu wchodząc do głównych ogrodów pałacowych. Gdyby rzuciła się teraz za nimi w pogoń mogłaby ich śledzić, lecz wtedy nie mogłaby dać dziecku nauczki a przede wszystkim porzuciłaby misję skrzypiec, która wiązała się z osobistymi korzyściami.
Wszystko to widział Gawain, lecz sam miał odrobinę spokoju. Nikt do niego nie podszedł a tylko jakiś ptak przeleciał kilkanaście metrów nad jego głową tuż po tym jak wyleciał przez jedno z pałacowych okien. Nie miał nawet czasu mu się przyjrzeć, dojrzał jednak kolor jego piór - czerwony oraz mógł pobieżnie oszacować wielkość, którą można przyrównać do wrony.
I jeszcze słyszał troje Dachowców mających właśnie przerwę w ćwiczeniach i siedzących z instrumentami w dłoniach: fletem, bębnem i czymś co zapewne pochodziło z dalekich krańców Krainy Luster, zza Kryształowego Pustkowia, a nawet zza gór za nim się rozciągających. Dziwaczne urządzenie, które wydawało dźwięki przez jego pocieranie, przez co często nazywany harfą dżinów a wyglądem przypominający okazały róg Peste. Bez wątpienia jednak instrument ten był magiczny.
To jednak nie narzędzia pracy pałacowych muzyków mogły przykuć uwagę członka Stowarzyszenia a ich rozmowa. Nie słyszał dokładnie wszystkiego, lecz nawet nie starając się specjalnie był w stanie dowiedzieć się, że jakaś kobieta zrobiła coś złego i zmuszona była uciekać z pałacu, zostawiając tutaj swoją młodszą siostrę. Był w tej opowieści też wątek miłosny z opuszczonym kochankiem! Mówiąc o tym rozmówcy ściszyli jednak głos i nie był w stanie zrozumieć czy był on przyczyną ucieczki, czy tylko jej niewinną ofiarą.
Tyk
Tyk
SCR

Godność : Lord Protektor, Arcyksiążę Agasharr I Rosarium
Wiek : 20 lat
Rasa : Upiorny Arystokrata
Wzrost / Waga : 178/75
Aktualny ubiór : .
Pod ręką : Alphard (Rubeol), Forets (Tenebrae)
Zawód : Lord Protektor Krainy Luster
Bestie : Alphard (Rubeol), Forets (Tenebrae)
Stan zdrowia : Doskonały

Specjalne : Główny Administrator (na wakacjach)
Liczba postów : 80
Dołączył : 18/07/2018

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Mari on Czw 21 Mar 2019, 23:20

Wywróciła tylko oczami, słysząc wyzwiska. Spojrzała na dziewczynki znudzonym wzrokiem. Takie wyzwiska nie robiły na niej wrażenia. Przez te kilka lat na ulicy znieczuliła się na coś takiego. Bardziej zaskoczona była tym co zrobił chłopczyk. Odskoczyła ale nie dotknęła nawet miejsca kopnięcia. Spojrzała na dzieciaka z góry, jej źrenice zrobiły się wąskie, a jej pazury wyciągnęły się. Naprawdę miała dość tego dnia! Warknęła ostrzegawczo na gnojka, gdy ten nie chciał się uspokoić. Ścisnęła miska, pokazując, że jej pazury raczej są groźniejsze niż rączki dwóch dziewczynek - no to jesteś, a do tego jesteś słabeuszem skoro dajesz się tak pomiatać jakimś dziewczynkom - powiedziała, nachylając się lekko do niego - skoro lubisz być popychadłem to łap misia i leć za koleżaneczkami, o tam pobiegły - wskazała kierunek, rzucając misia w kierunku niewdzięcznika. Już więcej się nim nie przejmowała. Jak wyzywał? Trudno, spłynęło to po niej jak po kaczce.
Rozejrzała się, ale okazało się, że dwójka, która ją tak zainteresowała wyszła już z ogrodu. Chętnie by za nimi poszła, ale obiecała, że przyniesie temu sierściuchowi, który tak zniszczył jej plany, te jego ukochane skrzypce. Zaczęła się zastanawiać czy jednak nie skorzystać z tej nieszczęsnej drabiny. Tak będzie pewnie szybciej, niż jakby miała wchodzić do środka.
Odnalazła dość szybko wskazaną wcześniej drabinę i podstawiła ją. Rozejrzała się, ale początkowo nie zauważyła rudzielca na ławce. Dopiero gdy była w połowie drogi, zatrzymała się wpatrując się w niego. Nie za bardzo wiedziała jak ma zareagować, nie dość, że ktoś jednak ją widział to do tego wszystkiego był to Cień, którego nie widziała już od ładnych paru lat.
Mari
Mari

Godność : Marionette, ale woli jak mówi się do niej Mari
Wiek : 25
Rasa : Dachowiec
Lubi : rysować, śpiewać, spokój, naturę
Wzrost / Waga : 167/45
Aktualny ubiór : Czarne spodnie 3/4, krótka czarna koszulka, czarna skórzana kurtka, czarna obroża
Pod ręką : szkicownik, torba, broń
Broń : sztylet
Bestie : Innocenza (Luna)
Stan zdrowia : skręcona kostka, zmęczona

Liczba postów : 71
Dołączył : 03/02/2019

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Gawain on Pią 22 Mar 2019, 10:52

A nie mówiłem? - pomyślał i westchnął, choć faktycznie nie wypowiedział przestrogi na głos. Epitety, którymi została obrzucona Kotka, wywołały na bladej twarzy nikły uśmiech. Och! Żeby do niego też mówili tak ładnie! Mógł tylko pomarzyć. Chłopiec również nie był zadowolony i trudno było mu się dziwić. Męskie ego trzeba budować samemu, a kobiece za pomocą pochwał koleżanek i ukradkowych spojrzeń płci przeciwnej. Tak to już było...
Powiódł wzrokiem za przelatującym ptakiem, mimowolnie przysłuchując się rozmowie muzyków. Obojętne czy kobieta była służącą czy dwórką, obowiązywały podobne zasady. Złe słowa skierowane do nieodpowiedniej osoby, wywołanie skandalu lub jego odkrycie zapewniło bilet powrotny niejednej osobie. Wypędzenie jednego było zyskiem drugiego.
Już myślał, że kobieta go nie zauważyła i już wyciągał nogi przed siebie, żeby było mu wygodniej, gdy w połowie jej drogi na balkon został pochwycony przez kocie oczy. Chwilę zastanawiał się, czy patrzy tak na niego, bo go rozpoznała, czy nie wiedziała co począć. Przyłapana na gorącym uczynku. Nie żeby specjalnie kryła się ze swoimi zamiarami. Wstał i podszedł do niej. Herbata została na ławce.
- Przytrzymam Ci drabinę, żebyś mogła szybciej kradziejować! - zawołał do niej z dołu i uśmiechnął się szelmowsko. Złapał za drabinę i czekał. Nie był tutaj obcym, a on sam wyraźnie się wygłupiał, więc wątpił w natychmiastową reakcję straży pałacowej. A jeśli ona faktycznie dokonywała przestępstwa? Wtedy mogłoby mu się dostać za współudział. Najwyżej trochę się rozerwie i pobiega za nią.
- Ostatnim razem nie szło Ci tak dobrze! - zaśmiał się, przypominając sobie coraz więcej szczegółów ich pierwszego spotkania. Teraz był już pewien, że to ona. Brudna, ranna kotka, która zwinęła mu mieszek prosto z kieszeni i częściowo dzięki temu była teraz tutaj, cała i zdrowa.

_________________
Misja testowa GqoufxaMisja testowa OD2UQagMisja testowa GwEGJEq
Gawain
Gawain
SCR

Godność : Gawain Keer
Wiek : Wygląda na około 30 lat.
Rasa : Cień
Lubi : Śliwkową nalewkę, fiolet
Nie lubi : Gotować, ślimaków, niespodzianek
Wzrost / Waga : 183 cm / 76 kg
Aktualny ubiór : https://i.imgur.com/xewvmNm.jpg + Blaszka + medalion z puklem włosów Yako: https://i.imgur.com/xOQrcNC.jpg // Event: szary płaszcz, czarny golf, spodnie khaki ze zwężanymi nogawkami, skórzane, czarne trapery, przeciwsłoneczne lenonki
Znaki szczególne : Czarne twardówki oczu, bursztynowe tęczówki, cienka blizna na brodzie od lewego kącika ust
Pod ręką : klucz do domu Yako i mieszkania, pieniądze // Event:
Broń : Nóż ceramiczny, sztylet, kusza
Zawód : Najemnik do prac wszelakich, zielarz
Stan cywilny : Zajęty
Bestie : Furor (Furbo), Kapeluterek
Stan zdrowia : Zszargane nerwy

Specjalne : Administrator, Strażnik toku fabuły
Liczba postów : 113
Dołączył : 23/07/2018

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Tyk on Sob 23 Mar 2019, 18:04

Grupka rozmawiających, którą przez chwilę słuchał Gawain została daleko. Chłopiec, gdy tylko otrzymał swojego misia rzucił jeszcze kilka słów, najpierw jednak oddalając się na jego zdaniem bezpieczną odległość i ruszył w kierunku, w którym wcześniej biegły dwie kotki. Choć trudno powiedzieć, czy biegł za nimi, czy też tylko postanowił wrócić do domu i skończyć ten dzień oburzony. Bo na oburzonego właśnie wyglądał.
Drabina stała już stabilnie pod balkonem i można było wejść na górę. Nikt nie patrzył, choć z drugiej strony w każdej chwili ktoś mógł wyjść z pałacu.
Pytanie jednak czy dwójka zebranych pod balkonem osób chciała się po niej wspiąć, czy może raczej poświęcić sobie kilka chwil na rozmowę?
Nie rozważając tego na razie należy powiedzieć o kilku dobrych wieściach. Drabina była dokładnie tak długa, by można było bez problemu wejść na balkon. Można nawet było schować skrzypce w przeznaczonym im futerale, który leżał w rogu balkonu, nie będąc możliwym do dostrzeżenia z dołu. Wszystko szło zgodnie z planem
Nawet nie było potrzeby do zaglądania do pokoju, którego jasne, błękitne zasłony potrafiły ukryć wnętrze z większej odległości, lecz gdyby stanąć na balkonie i zbliżyć twarz do okien, czy sporej szyby w białych drzwiach. Wtedy dałoby się dojrzeć co Dachowiec ukrywa w swojej norce.
Tyk
Tyk
SCR

Godność : Lord Protektor, Arcyksiążę Agasharr I Rosarium
Wiek : 20 lat
Rasa : Upiorny Arystokrata
Wzrost / Waga : 178/75
Aktualny ubiór : .
Pod ręką : Alphard (Rubeol), Forets (Tenebrae)
Zawód : Lord Protektor Krainy Luster
Bestie : Alphard (Rubeol), Forets (Tenebrae)
Stan zdrowia : Doskonały

Specjalne : Główny Administrator (na wakacjach)
Liczba postów : 80
Dołączył : 18/07/2018

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Mari on Nie 24 Mar 2019, 08:53

W ogóle jej nie interesowało to jak czuł się chłopak. Chciała pomóc, a że wyszło jak zawsze to trudno. Widać było, że młody wychowywał się w dostatku, a nie tak jak ona. Spotkała na ulicy wiele dzieciaków w ich wieku, to może i uraziła wtedy ich dumę, ale zazwyczaj albo były to pułapki dla nieuważnych istot o miękkim sercu, albo starali się nawiązać nowe, tajne znajomości. Nigdy nie wiadomo kto się przyda w przyszłości. Zawsze można każdego wykorzystać.
Zaśmiała się krótko zaskoczona - tylko proszę nie trząść drabiną, bo koty ponoć zawsze spadają na łapy, a nie na tyłeczki - wyszczerzyła się wrednie. Na pewno pamiętał, że jej łapki to nie tylko ozdoba, ale, że posiada ładny zestaw ostrych jak noże pazurków.
- Nabrałam trochę wprawy - przyznała niepewnie.
Wspięła się szybko po drabinie. Wskoczyła na balkon i rozejrzała się po okolicy. Zaraz jednak znalazła też futerał, do którego spakowała skrzypce. Wolała ich nie uszkodzić, a nieść skrzypce i smyczek w łapach i schodzić z balkonu to raczej mało bezpieczne.
Z ciekawości rozejrzała się czy czasem nie ma tu czegoś jeszcze. Ciekawość poprowadziła ją do okna. Odłożyła skrzypce na stoli, ale już w futerale i podeszła do szyby. Chciała zajrzeć do środka. Była cicho i nawet jej kroki nie wywoływały żadnego dźwięki. Rozejrzała się jeszcze czy ktoś nie idzie i ostrożnie przybliżyła się do szyby by zbadać co jest w środku. W końcu powinna mieć też coś dla siebie, a informacje zawsze się przydają.
Mari
Mari

Godność : Marionette, ale woli jak mówi się do niej Mari
Wiek : 25
Rasa : Dachowiec
Lubi : rysować, śpiewać, spokój, naturę
Wzrost / Waga : 167/45
Aktualny ubiór : Czarne spodnie 3/4, krótka czarna koszulka, czarna skórzana kurtka, czarna obroża
Pod ręką : szkicownik, torba, broń
Broń : sztylet
Bestie : Innocenza (Luna)
Stan zdrowia : skręcona kostka, zmęczona

Liczba postów : 71
Dołączył : 03/02/2019

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Gawain on Nie 24 Mar 2019, 20:37

- Ponoć - potwórzył za nią - więc może warto zaryzykować! - lekko potrząsnął drabiną. Nie chciał wytrącać Kotki z równowagi, tej psychicznej również, więc szybko przestał się droczyć.
- To dobrze - odparł poważniejszym tonem. Rozstając się z nią, liczył się z tym, że dziewczyna kraść pewnie nie przestanie. Wątpił, by wyrządzała tym krzywdę całemu światu i podejrzewał ją o bycie kocim Robin Hoodem. Była dobra, serce ze złota, mieszkanie mu posprzątała. Tylko praworządności brakło, ale temu nie należało się dziwić. To samo prawo, które przysięgało bronić słabszych, często dawało bogaczom więcej władzy niż powinno.
Cisza trwała odrobinę za długo, a z dołu niewiele widział, więc postanowił wejść na górę za Mari. Przeszedł przez barierkę i zerknął na Kotkę i futerał. Byli więc na balkonie muzyka, pewnie też Dachowca. Kobieta stała i zaglądała do wnętrza pokoju, więc zaczął wciągać drabinę do góry. Ktoś mógłby im ją zabrać albo ją przewrócić, choćby rozzłoszczone przez znajomą dzieciaki. - W co wkopałem się tym razem? - zapytał cicho, po czym stęknął - Długa jest... pomożesz? - zerknął na nią. Drabina była oparta o barierkę w połowie swojej długości. Ciężko było nią balansować w płaszczyźnie poziomej, a chciał ją położyć na płasko, ale nie miał miejsca na manewry. Będzie wystawała, ale przynajmniej nikt jej nie zwinie. Obojętne, czy to co właśnie robili było legalne czy nie, chciał przyciągać jak najmniej uwagi. Jeśli Mari mu pomogła, również podszedł do okna, ciekaw co znajduje się w środku.
- Zakładam, że masz klucz, bo nie podejrzewam cię o przywłaszczanie mienia w pałacu - wyszeptał przy jej uchu. Jeśli faktycznie miała zamiar się włamać, to wyrosła na idiotkę albo niezłą ryzykantkę. Nie lubił jednych i drugich.

_________________
Misja testowa GqoufxaMisja testowa OD2UQagMisja testowa GwEGJEq
Gawain
Gawain
SCR

Godność : Gawain Keer
Wiek : Wygląda na około 30 lat.
Rasa : Cień
Lubi : Śliwkową nalewkę, fiolet
Nie lubi : Gotować, ślimaków, niespodzianek
Wzrost / Waga : 183 cm / 76 kg
Aktualny ubiór : https://i.imgur.com/xewvmNm.jpg + Blaszka + medalion z puklem włosów Yako: https://i.imgur.com/xOQrcNC.jpg // Event: szary płaszcz, czarny golf, spodnie khaki ze zwężanymi nogawkami, skórzane, czarne trapery, przeciwsłoneczne lenonki
Znaki szczególne : Czarne twardówki oczu, bursztynowe tęczówki, cienka blizna na brodzie od lewego kącika ust
Pod ręką : klucz do domu Yako i mieszkania, pieniądze // Event:
Broń : Nóż ceramiczny, sztylet, kusza
Zawód : Najemnik do prac wszelakich, zielarz
Stan cywilny : Zajęty
Bestie : Furor (Furbo), Kapeluterek
Stan zdrowia : Zszargane nerwy

Specjalne : Administrator, Strażnik toku fabuły
Liczba postów : 113
Dołączył : 23/07/2018

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Parvatti on Pon 25 Mar 2019, 17:33

Parvatti musiała tylko oddać parę książek, jednak przez piękną pogodę nie mogła się oprzeć wizyty w pałacowych ogrodach, które od wielu lat się prawie niczym nie zmieniły. No może jedynie wielkością wszystkiego, od czasu kiedy była dzieckiem, jednak to było w tym momencie najmniej istotne. Może z powodu tego, że właśnie widziała jak dwójka ludzi na balkonie wciąga na niego drabinę.
Tylko pytanie co tam robią. Parvatti wyczuliła swój słuch by usłyszeć o czym to tak interesującym mogą mówić w takich okolicznościach.
"Zakładam, że masz klucz, bo nie podejrzewam cię o przywłaszczanie mienia w pałacu."
Czyli jednak prawdopodobnie złodzieje, albo żartownisie, jednak i to i to się jej nie podobało. Przynajmniej nie w tym momencie, gdzie niosła w rękach parę naprawdę ciężkich, starych tomisk z pałacowej biblioteki.
-Proszę zejść stamtąd natychmiast inaczej wezwę straż pałacową!
Parvatti postąpiła jeszcze parę kroków przed siebie, by zebrani na pewno mogli ją dostrzec z wysokości. Nie wyglądali na tak głupich by w środku dnia okradać Różany Pałac, ale co innego by robili na balkonie, że nie mogli dostać się jak cywilizowane istoty przez drzwi wejściowe. Gdyby ktoś dla żartu zamknął by ich na balkonie to by nie wciągali drabiny do góry, a jeśli były otwarte to też nie miało sensu by ruszać drabiny.
Czyli tak, czy siak jej się nie podobała cała sytuacja i oczekiwała wytłumaczenia jej.
Parvatti
Parvatti

Godność : Parvatti Ray
Wiek : 1000 lat
Rasa : Baśniopisarka
Lubi : Spokój, dobry alkohol i muzykę.
Nie lubi : Ludzi, którzy mają krew na rękach.
Wzrost / Waga : 165 cm/ 53 kg
Aktualny ubiór : http://glamradar.com/wp-content/uploads/2016/03/2.-tuxedo-blazer-with-black-blouse-and-ripped-jeans.jpg
Znaki szczególne : Białe włosy, tęczowe oczy i elfie uszy.
Pod ręką : *
Stan cywilny : Panna
Bestie : Reyuin
Stan zdrowia : Całkiem zdrowa

Liczba postów : 60
Dołączył : 02/02/2019

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Tyk on Wto 26 Mar 2019, 22:05

Za oknem Mari nie dostrzegła niczego dziwnego. Ot zwykły pokój z całkiem sporym łóżkiem znajdującym się naprzeciwko okna, tak że śpiąca osoba mogła oglądać w bezchmurną noc gwieździste niebo. Była też szafa, duża i biała, dość niezwykła, przywodząca swym zdobnictwem rejony raczej odległe a jej dziwny kształt przywodził na myśl raczej plamę niż świadomie stworzony mebel. Nawet szuflady nie miały zwyczajnego kształtu, a przynajmniej z zewnątrz na takie nie wyglądały.
Obok szafy stał stolik, a jeszcze dalej spore lustro mierzące niemal dwa metry oraz manekin ubrany w jasnoniebieską sukienkę. Następnie drzwi, którymi Mari zapewne weszłaby do środka, gdyby użyła klucza. Nie znalazłaby tam jednak zapewne nic wartego uwagi.
Za to na pewno warte uwagi było wpadnięcie kogoś, kto uznał ich za włamywaczy. Tak się zdarzyło jednak, że to już nie rola Mistrza Gry opisywać działania graczy, a straży jeszcze widać nie było. Choć może się zjawią?
Tyk
Tyk
SCR

Godność : Lord Protektor, Arcyksiążę Agasharr I Rosarium
Wiek : 20 lat
Rasa : Upiorny Arystokrata
Wzrost / Waga : 178/75
Aktualny ubiór : .
Pod ręką : Alphard (Rubeol), Forets (Tenebrae)
Zawód : Lord Protektor Krainy Luster
Bestie : Alphard (Rubeol), Forets (Tenebrae)
Stan zdrowia : Doskonały

Specjalne : Główny Administrator (na wakacjach)
Liczba postów : 80
Dołączył : 18/07/2018

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Mari on Sro 27 Mar 2019, 08:21

- W nic - uśmiechnęła się, pokazując kocie ząbki - jeden Dachowiec, który siedzi za żywopłotem i pilnuje dzieł sztuki, marudzi, że mu nudno i żeby mnie w końcu zostawił w spokoju, żebym mogła wrócić do domu, zgodziłam się przynieść jego skrzypce - wyjaśniła. Chyba naprawdę nie chciała tutaj więcej siedzieć, choć może zmieni zdanie, jeśli Cień będzie chciał pogadać? Bo może i mieli o sobie zapomnieć, ale może skoro wszystko się jakoś ułożyło.
Pomogła rudzielcowi z drabiną, po czym przykleiła się do szyby. Nie zobaczyła tam jednak nic ciekawego. Wyciągnęła klucz i pokazała go mężczyźnie - mam, ale nie chciało mi się iść naokoło. Tak jest szybciej, choć miałam nadzieję, że nikt mnie nie... - usłyszała wołanie z dołu - zobaczy.
Przeczesała włosy swoją łapą. Wzięła skrzypce w futerale i spojrzała przez barierkę. Jakaś kobietka z białymi włosami i książkami w rękach. Westchnęła ciężko i spojrzała na Cienia pytająco po czym wróciła wzrokiem do nieznajomej - ja tylko chcę znajomemu zanieść skrzypce, bo się nudzi, a tak było szybciej - powiedziała - nikt tu nic nie kradnie - miała jednak nadzieję, że nie wezwie straży, albo, że nie jest już w drodze, a nawet jeśli to, że uda jej się jakoś z tego wykaraskać.
Mari
Mari

Godność : Marionette, ale woli jak mówi się do niej Mari
Wiek : 25
Rasa : Dachowiec
Lubi : rysować, śpiewać, spokój, naturę
Wzrost / Waga : 167/45
Aktualny ubiór : Czarne spodnie 3/4, krótka czarna koszulka, czarna skórzana kurtka, czarna obroża
Pod ręką : szkicownik, torba, broń
Broń : sztylet
Bestie : Innocenza (Luna)
Stan zdrowia : skręcona kostka, zmęczona

Liczba postów : 71
Dołączył : 03/02/2019

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Gawain on Sro 27 Mar 2019, 11:45

Odetchnął i przeczesał włosy palcami. Wyraźnie opuścił gardę, ale nie oznaczało to jeszcze, że przestanie patrzeć Mari na ręce. W jakiś sposób czuł się za nią odpowiedzialny i miał ochotę dowiedzieć się, jak potoczyły się jej losy po ich rozstaniu. - Niepomiernie mnie to cieszy - wychrypiał z szelmowskim uśmiechem. Już dawno nie robił czegoś zwyczajnie głupiego. Miła odmiana po stresującym początku dnia.
Podziękował za pomoc z drabiną i zerknął do pokoju. Niczego ciekawego w nim nie było, choć meble z pewnością były importowane. Droga rzecz. Ciekawe, ile ukrytych przycisków i skrytek miały. - Ech! Nudy! - wzruszył ramionami i odstąpił od okna. Poczekał aż Mari odkrzyknie komuś na dole i przestąpił z nogi na nogę.
- Wiesz... tak teraz sobie myślę, że skoro miałaś klucz, to trzeba było sprawdzić, czy pasuje do drzwi. Co jeśli faktycznie dokonujemy kradzieży, a ten twój znajomy wrabia nas w jakiś durny kawał? - nieznacznie się skrzywił, po czym sam wychylił się za barierkę. - Proszę się odsunąć! - zakrzyknął do stojącej na dole kobiety, po czym ponownie chwycił za drabinę. - To tyle byłoby z naszego targania jej na górę - ponarzekał pod nosem i powoli zaczął spuszczać ją na dół, co było łatwiejsze niż jej wciągnięcie. Przeszedł przez barierkę i zaczął schodzić.
- Może nie było to natychmiast, bo zamiast straży musiałaby pani wzywać grabarza, ale wedle życzenia, jestem - skinął nieznajomej głową, gdy już pewnie stał na ubitej ziemi. Była podobnego wzrostu co Mari i też miała jaśniutkie włosy.
Ach! Gawain, ty szczęściarzu, otaczają cię białogłowe pannice!
Zerknął na jej spiczaste uszy i odrobinę się cofnął, niepewny z jaką rasą ma do czynienia. Poczekał aż Mari zejdzie z drabiny i od razu się do niej zwrócił. - Jeśli go tam nie będzie, odnosimy je tutaj od razu - zakomenderował, bo cała ta sprawa zaczynała mu się wydawać podejrzana. - Nie będę za nim biegał po połowie pałacu - prychnął jeszcze.
- Wybaczy pani, że zadam niedyskretne pytanie. Jest pani badaczem? - przechylił się na bok, by móc lepiej przyjrzeć się książkom. Wyglądały na ciężkie i stare. Sam czasem wypożyczał parę do Wieży, jednak przeważnie była to literatura fachowa lub naukowa.

_________________
Misja testowa GqoufxaMisja testowa OD2UQagMisja testowa GwEGJEq
Gawain
Gawain
SCR

Godność : Gawain Keer
Wiek : Wygląda na około 30 lat.
Rasa : Cień
Lubi : Śliwkową nalewkę, fiolet
Nie lubi : Gotować, ślimaków, niespodzianek
Wzrost / Waga : 183 cm / 76 kg
Aktualny ubiór : https://i.imgur.com/xewvmNm.jpg + Blaszka + medalion z puklem włosów Yako: https://i.imgur.com/xOQrcNC.jpg // Event: szary płaszcz, czarny golf, spodnie khaki ze zwężanymi nogawkami, skórzane, czarne trapery, przeciwsłoneczne lenonki
Znaki szczególne : Czarne twardówki oczu, bursztynowe tęczówki, cienka blizna na brodzie od lewego kącika ust
Pod ręką : klucz do domu Yako i mieszkania, pieniądze // Event:
Broń : Nóż ceramiczny, sztylet, kusza
Zawód : Najemnik do prac wszelakich, zielarz
Stan cywilny : Zajęty
Bestie : Furor (Furbo), Kapeluterek
Stan zdrowia : Zszargane nerwy

Specjalne : Administrator, Strażnik toku fabuły
Liczba postów : 113
Dołączył : 23/07/2018

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Parvatti on Czw 28 Mar 2019, 07:25

"Ja tylko planuje zanieść znajomemu skrzypce..."
Uważaj, bo ci uwierzę, że wciąganie drabiny na balkon tylko po to by zabrać skrzypce na przyśpieszyć cały zabieg.
-To świetnie! Zdecydowanie ci uwierzyłam.
Słowa wypowiedziane przez Paro wręcz kipiały sarkazmem. Nigdy nie słyszała gorszej historyjki, nawet od dziecka. Więc uparcie stała w miejscu pod balkonem, czekając aż ta dziwna parka, żądna przygód zejdzie na dół. I doczekała się, najpierw mężczyzna zszedł na dół.
Spodobała jej się uwaga o grabarzu więc kiwnęła przychylnie głową, starając się odwrócić uwagę od delikatnego uśmiechu, który wymalował się na jej ustach. Jednak nie uszło jej uwadze to, że mężczyzna cofnął się od niej o krok do tyłu.
Może zauważył, że już stara jestem i trupem śmierdzę.
Przyjrzała się mężczyźnie, pewny siebie wyglądał jakby był święcie przekonany, że nie robi nic złego, a może to był tylko pozor. Nie mało było osób na tym świecie, które wręcz do perfekcji opanowały sztukę kłamstwa. Poczekała, aż kotka zejdzie i . . .
Na chwilę uwagę Baśniopisarki od całej sytuacji powróciły puszyste łapy Dachowca. Jak żyła długo, to takiej formy chyba jeszcze nie miała okazji oglądać. Jednak szybko się otrząsnęła i zwróciła się do zebranych, słysząc, że chcą iść do tego "kolegi", który ewidentnie będąc niedaleko, nie mógł sam się wybrać.
-Bez odpowiedzi na parę pytań, nie mogę was puścić, a proponuję współpracować i obyć się bez interwencji straży. Może najpierw odpowie mi pani, czemóż to pani kolega będąc w pałacu, nie może sam odebrać z balkonu swojego instrumentu.
Czekając na odpowiedź usłyszała słowa rudowłosego, uśmiechnęła się serdecznie i odwróciła się lekko w jego stronę.
-Pomagam nauczycielom szlachetnych rodzin, wie pan, takie bardziej przynieś, zanieś, prawdź i popraw.
Wzryszyła ramionami i poprawiła trzymane przez siebie ciężkie tomy historii Krainy Luster i Szkarłatnej Otchłani. Ciężko jej było uwierzyć, że 900 lat temu sama się z nich uczyła. I do tego nie kłamała, bo miała zanieść księgi rodzicom by ci z nich przygotowali odpowiednie lekcje kolejnym, rogatym pokolenią.
Parvatti
Parvatti

Godność : Parvatti Ray
Wiek : 1000 lat
Rasa : Baśniopisarka
Lubi : Spokój, dobry alkohol i muzykę.
Nie lubi : Ludzi, którzy mają krew na rękach.
Wzrost / Waga : 165 cm/ 53 kg
Aktualny ubiór : http://glamradar.com/wp-content/uploads/2016/03/2.-tuxedo-blazer-with-black-blouse-and-ripped-jeans.jpg
Znaki szczególne : Białe włosy, tęczowe oczy i elfie uszy.
Pod ręką : *
Stan cywilny : Panna
Bestie : Reyuin
Stan zdrowia : Całkiem zdrowa

Liczba postów : 60
Dołączył : 02/02/2019

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Tyk on Czw 28 Mar 2019, 22:13

Wszyscy już opuścili balkon i nic z miłosnej sceny w ogrodzie niczym z czytadła od pewnego Anglika.
Zanosiło się na przesłuchanie i tylko szczęśliwe zrządzenie losu sprawiło, że obok nie było żadnych strażników. W końcu komu chciałoby się sporządzać notatki, wypełniać formularze i załatwiać tę całą górę formalności? A tak? Zwykłe klika pytań i każdy pójdzie w swoją stronę.
Jednak zaraz! Drzwi prowadzące na balkon zostały przez kogoś otwarte i zza pokoju na krótką chwilę wyłoniła się niewysoka dziewczynka w różowej sukience. Nie było widać twarzy, przysłoniętej przez długie i bujne jasnofioletowe włosy. Kimkolwiek było to dziecko to wyszło na balkon, spojrzało na miejsce gdzie były skrzypce i nie zamykając drzwi wbiegło do środka. Kto wie czy nie szukając swojego drogocennego instrumentu?
I może to by naszym drogim graczom dało do myślenia, gdyby nie fakt, że tylko Parvatti była w stanie dojrzeć tę scenę, jeżeli zechciała spojrzeć w odpowiedniej chwili. Wszyscy pozostali byli w tym czasie obróceni plecami i niczego nie zdążyli dojrzeć, a dziecko zbyt szybko wróciło do środka, by zdążyli odwrócić głowy. Pozostał jednak ślad, drzwi prowadzące na balkon wciąż pozostawały otwarte.
Tyk
Tyk
SCR

Godność : Lord Protektor, Arcyksiążę Agasharr I Rosarium
Wiek : 20 lat
Rasa : Upiorny Arystokrata
Wzrost / Waga : 178/75
Aktualny ubiór : .
Pod ręką : Alphard (Rubeol), Forets (Tenebrae)
Zawód : Lord Protektor Krainy Luster
Bestie : Alphard (Rubeol), Forets (Tenebrae)
Stan zdrowia : Doskonały

Specjalne : Główny Administrator (na wakacjach)
Liczba postów : 80
Dołączył : 18/07/2018

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Mari on Pią 29 Mar 2019, 16:28

Zrobiła swoisty facepalm - nie pomyślałam o tym - przyznała - mam nadzieję jednak, że nie robił mnie w konia bo inaczej będę miała gdzieś, że jestem w Pałacu i przerobię go na dywanik - obiecała o położyła po sobie uszy. Naprawdę lepiej by to się nie okazało żadnym przekrętem bo inaczej naprawdę ten dzień będzie okropny...jak się okaże, że jednak ukradła te skrzypce to odda je bez słowa i wyda Dachowca, który pewnie zaprzeczy, że w ogóle ją widział na oczy. Lepiej dla niego by tak nie było...
Westchnęła ciężko zeszła na dół razem ze skrzypcami. Zgodziła się z mężczyzną, żeby w razie czego od razu je oddać. Nie miała czasu ani nawet najmniejszej ochoty na to, żeby szukać tego sierściucha po dość sporym terenie.
Wywróciła oczami zirytowana i poruszała ogonami - ponoć Rosarium kazał mu pilnować jakiś dzieł sztuki zaraz za żywopłotem i się nudzi, to poprosił by mu przynieść skrzypce. - wzruszyła ramionami -  ale jak mnie okłamał, to lepiej, żeby się przyznał przed strażą, że mnie wkopał w coś takiego.
Usłyszała jakiś szmer na balkonie, ale gdy się odwróciła, nie widziała tam nic, więc się tym zbytnio nie przejęła.
Mari
Mari

Godność : Marionette, ale woli jak mówi się do niej Mari
Wiek : 25
Rasa : Dachowiec
Lubi : rysować, śpiewać, spokój, naturę
Wzrost / Waga : 167/45
Aktualny ubiór : Czarne spodnie 3/4, krótka czarna koszulka, czarna skórzana kurtka, czarna obroża
Pod ręką : szkicownik, torba, broń
Broń : sztylet
Bestie : Innocenza (Luna)
Stan zdrowia : skręcona kostka, zmęczona

Liczba postów : 71
Dołączył : 03/02/2019

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Gawain on Nie 31 Mar 2019, 19:36

- Nie łam się! - delikatnie klepnął ją w bark, jednak nie zatrzymywał na nim swojej dłoni. Nie chciał się narzucać i napastować Mari w żaden sposób. - Zdarza się najlepszym, a ja też mogłem na to wpaść wcześniej - wzruszył ramionami, po czym potarł swój kark, pragnąc ukryć zażenowanie. Teraz mogło zdarzyć się wszystko i nic, ale Gawain był dobrej myśli. Musiał być, bo klamka już zapadła. Mieli pudło do rzępolenia i wielką niewiadomą w postaci znudzonego Dachowca.

Kobieta próbowała ukryć uśmiech wzorem dworskich panien, które zapomniały swych wachlarzy, ale szybko się opanowała. Jej ton był pełen siły, pewności i wiary w wszelką sprawiedliwość. Urzekające. Gdyby wszyscy byli tacy jak ona, zostałby bez pracy!
- Bez urazy... ale mało który złodziej pozwoliłby spojrzeć sobie w oczy. Łatwo byłoby go potem rozpoznać - zakręcił palcem wskazującym wokół swojej twarzy, po czym strzepnął niewidzialny pył z rękawa. - Oczywiście zakładając, że nie używałby magii... - dodał jeszcze szeptem.
Spokojnie wysłuchał tłumaczenia niegdysiejszej podopiecznej na niecały tydzień. Było dziwne, jak tylko potrafiło być w Krainie Luster, ale powoływanie się rozkaz na samego Agasharra w jego własnym pałacu to czyste szaleństwo.
-Pozostaje wierzyć w prawdziwość jego zamiarów. Niech wszyscy mają go w swej opiece, jeśli takie nie były, bo inaczej Arcyksiążę rozświetli nim nocne niebo - zwrócił się do Mari i instynktownie obrócił się za nią. - Coś nie tak? - zapytał zaniepokojony, nie wiedząc, czemu to zrobiła. Nawet jeśli coś tam było, to niczego nie dawała po sobie poznać.
- Mam nadzieję, że odpowiedź panią usatysfakcjonowała. Jeśli nie, proponuję spacer w naszym towarzystwie. Nie każmy temu biedakowi czekać i koszmarnie się nudzić - zachęcająco wyciągnął rękę w kierunku wskazanym przez Mari.
- A więc oszczędza pani ich czas i siły. To dobrze. - odparł, jeśli tylko nieznajoma z imienia białowłosa zechciała z nimi iść. Chwilę zbierał myśli. - Ma pani dużo okazji by przyjrzeć się ich pracy? Nauczyć tajników zawodu? Nie łatwo przekazać wiedzę niechętnemu umysłowi - mówił z własnego doświadczenia i miał nadzieję na uzyskanie choćby najmniejszej wskazówki.
Spojrzał za siebie, w górę, gdy odeszli kilkanaście kroków dalej. Drzwi na balkon były otwarte. Stali pod nim jeszcze parę minut temu. Keer zatrzymał się i dopiero po chwili wyskoczył do przodu, by złapać Mari za jej futrzastą łapę i przyciągnąć do siebie. Wskazał na balkon, pochylając się nad nią. - Ktoś tam jest! W każdym razie był! Mam nadzieję, że ten gnojek po prostu wysyła po te skrzypce każdego głupca i to jakaś druga grupa takich samych idiotów jak my, bo jeśli nie to siedzimy po uszy w... - mówił półszeptem, po czym spojrzał na wybawicielkę nauczycieli i się zreflektował - to mamy kłopoty. - opuścił rękę i nabrał powietrza.
Minął Kotkę i ruszył we wcześniej obranym kierunku zdecydowanie szybszym niż poprzednio krokiem.

_________________
Misja testowa GqoufxaMisja testowa OD2UQagMisja testowa GwEGJEq
Gawain
Gawain
SCR

Godność : Gawain Keer
Wiek : Wygląda na około 30 lat.
Rasa : Cień
Lubi : Śliwkową nalewkę, fiolet
Nie lubi : Gotować, ślimaków, niespodzianek
Wzrost / Waga : 183 cm / 76 kg
Aktualny ubiór : https://i.imgur.com/xewvmNm.jpg + Blaszka + medalion z puklem włosów Yako: https://i.imgur.com/xOQrcNC.jpg // Event: szary płaszcz, czarny golf, spodnie khaki ze zwężanymi nogawkami, skórzane, czarne trapery, przeciwsłoneczne lenonki
Znaki szczególne : Czarne twardówki oczu, bursztynowe tęczówki, cienka blizna na brodzie od lewego kącika ust
Pod ręką : klucz do domu Yako i mieszkania, pieniądze // Event:
Broń : Nóż ceramiczny, sztylet, kusza
Zawód : Najemnik do prac wszelakich, zielarz
Stan cywilny : Zajęty
Bestie : Furor (Furbo), Kapeluterek
Stan zdrowia : Zszargane nerwy

Specjalne : Administrator, Strażnik toku fabuły
Liczba postów : 113
Dołączył : 23/07/2018

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Parvatti on Pon 01 Kwi 2019, 10:56

Słuchając wyjaśnienia kotki zauważyła ruch na balkonie i od razu tam spojrzała. Widziała postać dziewczynki, która wchodzi na balkon i prawie od razu z niego wybiega. Spojrzała na kotkę i postanowiła przerwać tą farsę, która zdecydowanie nie miała większego sensu.
-Myślę, że nie tylko waszemu tajemniczemu muzykowi zależy na instrumencie.-Kobieta wskazała na balkon tym samym prawie upuszczając ciężkie księgi, jednak nie przejęła się tym.-Przed chwilą jakieś dziecko tam było.
Widziała jak kotka odwraca się w tym kierunku, ale chyba nie ujrzała dziewczynki. Słysząc o sekretach nauczania uśmiechnęła się w duchu. Ile to lat spędziła w bibliotece, sali lekcyjnej. Jednak dla niej najlepszym nauczycielem było prawdziwe, gorzkie życie.
-Jeśli mogę zaproponować, najlepiej by było znaleźć tego amanta muzycznego i powiedzieć mu, że instrument ma dziewczynka. Albo przynajmniej w jakiś sposób dowiedzieć się, czy to nie skrzypce tego dziecka.
Takie rozwiązanie zdawało jej się najbardziej logiczne i zwyczajnie najprostsze. Możliwie, jeśli Dachowiec był oszustem, to ujawni swój prawdziwy zamiar, a jeśli ta dziwna dwójka, która bardzo naiwnie wierzy w słowa tego człowieka, tak naprawdę zmyślili bajeczkę, to i tak powinna jakoś ich powstrzymać. W końcu trzymała w dłoniach nie za lekkie księgi.
Jeśli ruszyli z miejsca poszła za nimi od razu. Może nie powinna się teraz pakować w kłopoty ale ciekawa była całej sytuacji i przecież nie może dopuścić by ktoś z zamku sobie kradł od tak, co chce.
Parvatti
Parvatti

Godność : Parvatti Ray
Wiek : 1000 lat
Rasa : Baśniopisarka
Lubi : Spokój, dobry alkohol i muzykę.
Nie lubi : Ludzi, którzy mają krew na rękach.
Wzrost / Waga : 165 cm/ 53 kg
Aktualny ubiór : http://glamradar.com/wp-content/uploads/2016/03/2.-tuxedo-blazer-with-black-blouse-and-ripped-jeans.jpg
Znaki szczególne : Białe włosy, tęczowe oczy i elfie uszy.
Pod ręką : *
Stan cywilny : Panna
Bestie : Reyuin
Stan zdrowia : Całkiem zdrowa

Liczba postów : 60
Dołączył : 02/02/2019

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Tyk on Wto 02 Kwi 2019, 19:56

Cała trójka, przypadkowa drużyna smyczka, mogłaby już spokojnie stąd odejść. Nawet pomimo dostrzeżenia przez Parvatti dziecka na balkonie, które szybko wróciło do środka. Gdyby tylko coś nie poszło źle... I w tym wypadku był to powrót dziewczyny, która stanąwszy na balkonie dojrzała ich. Zauważyła też, że mają to, czego szukała.
- Złodzieje! - Krzyknęła chyba najgłośniej jak tak niewielkie ciało jest w stanie.
- Oddajcie je! - kontynuowała krzyki zaledwie po krótkiej chwili, którą wykorzystała by rozejrzeć się czy nie ma nikogo, kto by przyszedł jej z ratunkiem. Nieszczęśliwie żadnego księcia ani nawet kota na białym koniu nie dało się dostrzec w pobliżu. Toteż jej głos z pełnego gniewu zaczął zmieniać się. Pojawiła się w nim desperacja i smutek.
Widocznie chcieli zabrać nieszczęśliwej dziewczynce cenny dla niej instrument. Kto wie, czy nie miała nawet marzeń, by zostać kiedyś wirtuozem, a skrzypiec nie dostała od swojego mentora.
Trudno powiedzieć, choć dziewczynka chyba nie odmówi odpowiedzi na kilka pytań. Nawet gdy już zamilkła, to jedynie stała na balkonie patrząc ze strachem na grupkę, która w każdej chwili mogła uciec ze swoją zdobyczą i wykonać misję oraz dostać swoją zasłużoną nagrodę.
Tyk
Tyk
SCR

Godność : Lord Protektor, Arcyksiążę Agasharr I Rosarium
Wiek : 20 lat
Rasa : Upiorny Arystokrata
Wzrost / Waga : 178/75
Aktualny ubiór : .
Pod ręką : Alphard (Rubeol), Forets (Tenebrae)
Zawód : Lord Protektor Krainy Luster
Bestie : Alphard (Rubeol), Forets (Tenebrae)
Stan zdrowia : Doskonały

Specjalne : Główny Administrator (na wakacjach)
Liczba postów : 80
Dołączył : 18/07/2018

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Mari on Czw 04 Kwi 2019, 17:03

Uśmiechnęła się na słowa, które idealnie określały to, z czego najbardziej znany był Arcyksiążę. Miała nadzieję, że jakoś się uda to rozwiązać i że jeśli Dachowiec tak naprawdę ją okłamał, to, że poniesie konsekwencje swojego czynu. Naprawdę nie miała humoru na takie akcje, a jeśli się okaże, że jednak to nie były jego skrzypce to chętnie sama go odprowadzi do strażników i zgodzi się na użycie na niej czaru prawdomówności, by powiedzieć, że nie miała zamiaru ukraść tego instrumentu. Poza tym po co by jej był? Jakby go sprzedała to dałoby się znaleźć instrument. Z lekkim trudem, ale nie było to niemożliwe. Dodatkowo sama nie za bardzo mogła na skrzypcach grać, przez swoje łapy.
Zamrugała zaskoczona, słysząc, że na balkonie ktoś był. Odsunęła się i spojrzała w tamtym kierunku. Rzeczywiście drzwi były otwarte, a tych nie dotykali będąc na górze.
Zgodziła się z Gawainem, że wypadałoby jak najszybciej wrócić do Dachowca, ale prawdopodobna właścicielka skrzypiec wróciła na balkon i zaczęła wrzeszczeć. Mari szybko odłożyła skrzypce i podniosła ręce, prosząc by się uspokoiła - już już nie krzycz....nie chcemy ich ukraść - zawołała do niej na tyle głośno by mogła ją usłyszeć, ale by cały Pałac nie słyszał.
Gdy tylko dziewczyna się zamknęła, kotka westchnęła i spojrzała niepewnie na pozostałą dwójkę, po czym wróciła wzrokiem do osóbki na balkonie - Oddam Ci je, ale proszę odpowiedz mi najpierw na pytanie. Powiedz mi, to twoje skrzypce? - zapytała, wskazując na futerał, który skrywał drewniany instrument. Zastanawiała się też czy dziewczyna może zna tego Dachowca, dlatego też dodała pytanie drugie, w którym zapytała czy zna kogoś, kto pasowałby do opisu Kota, który oczywiście ładnie przedstawiła.
Mari
Mari

Godność : Marionette, ale woli jak mówi się do niej Mari
Wiek : 25
Rasa : Dachowiec
Lubi : rysować, śpiewać, spokój, naturę
Wzrost / Waga : 167/45
Aktualny ubiór : Czarne spodnie 3/4, krótka czarna koszulka, czarna skórzana kurtka, czarna obroża
Pod ręką : szkicownik, torba, broń
Broń : sztylet
Bestie : Innocenza (Luna)
Stan zdrowia : skręcona kostka, zmęczona

Liczba postów : 71
Dołączył : 03/02/2019

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Gawain on Pią 05 Kwi 2019, 12:48

Och, dziecko! No tak. Więcej bachorów zawsze przysłuży się sprawie! Spojrzał z ukosa na przyszłą dawczynię wiedzy. Jej zapał do rozmów o czymś innym niż skrzypce wyraźnie zmalał. Może to i lepiej, bo zwykle prowadziły do oficjalnych formuł zawierających personalia, a tych nie miał zamiaru teraz podawać.
- Nie musisz nic proponować, bo taki mamy zamiar. Niech sobie sypie choćby złotem, ale nie oddamy mu nic bez wyjaśnień i dowodów - powiedział poważnie, porzucając fasadę miłego i uprzejmego dżentelmena. Zatrzymał się, gdy oskarżenia spadły na nich niczym grad. - A już na pewno nie po tym cyrku... Poza tym nuda jeszcze nikogo nie zabiła - ruchem głowy wskazał na wrzeszczące dziecko.
Keer skinął Mari głową. Dał jej mówić, bo i ona była najlepiej zorientowaną w sytuacji osobą. W międzyczasie podszedł do niej. - Wiesz, że będziemy mieć słowo przeciwko słowu? Każdy będzie twierdził, że to ich skrzypce - wyszeptał, gdy skończyła podawać rysopis Dachowca i wystąpił naprzód. - Droga pani, powiedz lepiej czyja jest drabina pod twoim balkonem? Skąd się tu wzięła? - zawołał do niej. - Właśnie Marionette, skąd u licha wiedziałaś, że będzie tu drabina? On Ci powiedział? - spytał szybko, by znów zwrócić się do dziewczyny. - Jeśli w ostatnim czasie zginęło ci coś jeszcze, proszę, powiedz! - zakrzyknął raz jeszcze, starając się wyraźnie wypowiadać każde słowo. W nic! W nic się nie wkopałem! Kiedyś przejąłby się bardziej, ale teraz miał plecy. Najwyżej otrzymałby naganę od przełożonych, ubraliby jego uniewinnienie w jakąś ładną bajkę dla cywili. Czemu miałby kraść i to w tak głupi sposób? Płacili mu dużo i mieli na niego wszystko, by móc skazać go na wieczne męki choćby zaraz. No właśnie... Po co kraść skrzypce, jeśli nie chcesz lub nie możesz ich sprzedać i z powodu innego niż długo chowana uraza lub zwykła złośliwość? Nawet w największym pałacu w końcu ktoś by się dowiedział.
- Marionette... daj mi je na moment - szepnął do Kotki, po czym wziął od niej instrument, jeśli tylko mu pozwoliła. - Nie bój się! Nie zepsuję! Chcę tylko coś sprawdzić! - powiedział do młódki na balkonie i przyklęknął, ostrożnie kładąc go na ziemi. Chciał sprawdzić, czy w otworach instrumentu lub futerale, który mógł mieć drugie dno, nie znajdzie czegoś ciekawego lub odbiegającego od normy. Jeśli niczego nie znalazł w następnej kolejności sprawdziłby wystające elementy, które łatwo można wyciągnąć i zastąpić innym. Dla przykładu - taką rączkę można było wykręcić i zastąpić ją podobną, tyle że pustą w środku.

_________________
Misja testowa GqoufxaMisja testowa OD2UQagMisja testowa GwEGJEq
Gawain
Gawain
SCR

Godność : Gawain Keer
Wiek : Wygląda na około 30 lat.
Rasa : Cień
Lubi : Śliwkową nalewkę, fiolet
Nie lubi : Gotować, ślimaków, niespodzianek
Wzrost / Waga : 183 cm / 76 kg
Aktualny ubiór : https://i.imgur.com/xewvmNm.jpg + Blaszka + medalion z puklem włosów Yako: https://i.imgur.com/xOQrcNC.jpg // Event: szary płaszcz, czarny golf, spodnie khaki ze zwężanymi nogawkami, skórzane, czarne trapery, przeciwsłoneczne lenonki
Znaki szczególne : Czarne twardówki oczu, bursztynowe tęczówki, cienka blizna na brodzie od lewego kącika ust
Pod ręką : klucz do domu Yako i mieszkania, pieniądze // Event:
Broń : Nóż ceramiczny, sztylet, kusza
Zawód : Najemnik do prac wszelakich, zielarz
Stan cywilny : Zajęty
Bestie : Furor (Furbo), Kapeluterek
Stan zdrowia : Zszargane nerwy

Specjalne : Administrator, Strażnik toku fabuły
Liczba postów : 113
Dołączył : 23/07/2018

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 1 z 2 1, 2  Next

Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach