Misja testowa

Go down

Pisanie autorstwa Tyk on Sob 23 Lut 2019, 17:04

Misja dworska rangi B
Pierwotny uczestnik: Mari
Cel: Rozwiązać problem skrzypiec

Słońce było wysoko na niebie ogrzewając zielone trawniki arcyksiążęcych ogrodów a łagodny wiatr nie był w stanie ochłodzić tych, którzy uciekali przed jego promieniami. Nic nie zapowiadało by dziś miało wydarzyć się coś niezwykłego, szokującego bądź przynajmniej wartego choć chwili uwagi. Tak jakby cały świat stanął w miejscu by dać odpocząć od dochodzących na dwór wieści o piratach, MORII i innych jeszcze plugastwach pałętających się po świecie.
Toteż wielkie zdziwienie musiało być gdy przechadzająca się właśnie po ogrodzie członkini Stowarzyszenia Czarnej Róży została zawołana przez stojącego nieopodal Biblioteki Dachowca. Osoby o długich, sięgających do pasa, czarnych włosach lecz kocich uszach, które wyróżniały się przez ich jasnobrązowy kolor. Nie był zbyt wysoki, mierzył może z metr sześćdziesiąt a przy tym był dość wątłej budowy. Miał na sobie nieco zbyt obszerną fioletową koszulę zdobioną zielonymi koniczynami oraz wyjątkowo okropnie - choć na pewno nie jego zdaniem - błyszczące ciemnoszare spodnie, na które trudno było spojrzeć bez bólu oczu, szczególnie gdy teraz gdy słońce było na szczycie.
-Hej! Hej! Potrzebuje pomocy! Podejdź, proszę!
Wołał tuż po tym jak szybko zeskoczył z krzesła. Nie zdążył nawet założyć butów, które leżały obok. Czegokolwiek nie chciał bardzo zależało mu na uwadze. Ton głosu, wyciągnięta ręka, którą machał czy pośpiech z jakim niemalże zeskoczył z krzesła dobrze o tym świadczyły.
I nawet nie czekał na to aż Dachowiec do niego podejdzie, wystarczyło mu tylko że skierowała na niego swój wzrok, dała jakikolwiek sygnał że nie jest głucha i zdaje sobie sprawę, że ktoś ją woła, by kontynuował.
-Sam Robarium polecił mi co bym pilnował tych cennych dzieł, które dziś wieczorem mają być zaprezentowane arcyksiążęcej parze! Misja to niezwykle ważna, szczególnie że zazdrośnicy chcieliby sabotować prace swych konkurentów! Nudno mi tu jednak strasznie... I życie stracę jak nic się nie zmieni, bo chyba tu zaraz zasnę.
Rzeczywiście obok wykonanego z jasnego drewna, dość topornego krzesła z oparciem o wiele za wysokim jak na tego Dachowca, stały również obrazy przedstawiające najróżniejsze sceny. Pierwszy na który Mari spojrzała to jakiś statek, wyjątkowo piękny choć w zasadzie nieco nudny, drugi za to przedstawiał spodki od filiżanek, które kierowały jakieś czerwone promienie w stronę Miasta Lalek. Tak, to niezaprzeczalnie było Miasto Lalek, zbyt wiele charakterystycznych budynków zostało umieszczonych na obrazie, często w sprzeczności z rzeczywistością, tak jakby były one blisko siebie, choć oddzielały je całe dzielnice.
Dachowiec nie miała jednak zbyt wiele czasu na przyglądanie się i już zaledwie po dwóch dziełach jej wzrok powinien podążyć w inne miejsce, które zostało jej wskazane przez mówiącego ciągle strażnika sztuki.
-Widzisz tamten żywopłot? O tam, tam? - Pokazywał przy tym ręką, więc nie było problemu by ujrzeć znajdujący się nieco dalej płot oddzielający tylny dziedziniec kociego pałacu od reszty ogrodów.
-Za nim znaleźć można moje kochane skrzypce, które zostawiłem na balkonie podczas ćwiczeń porannych i jakże nieszczęśliwe to było zrządzenie losu, bo pograć teraz byłbym rad ogromni. Jeżeli zgodzisz się mi je przynieść nagrodzę Cię. Dam Ci monety, trzecią część tego co otrzymałem za moje strażnice zadanie. - Pokazał wypełniony monetami mieszek, jakby pokazując, że chodzi o dokładnie te monety. - A jeżeli zrobisz to zanim tu umrę z nudów to możesz liczyć na moją wdzięczność i gdy tylko mój brat powróci z Miasta Lalek przyślę Ci jeszcze skromny upominek, co byś wiedziała, że Virnel ons Postyn nie zapomina o tych, którzy wyciągnęli do niego dłoń, gdy był w potrzecie. - Mówiąc to wykonał teatralny ukłon. Zrobił to w sposób pełen gracji, zapewne był jednym z artystów trzymanych w Różanym Ogrodzie przez gospodarza i często występującym na scenie.
Tyk
Tyk
Administrator

Godność : Lord Protektor, Arcyksiążę Agasharr I Rosarium
Wiek : 20 lat
Rasa : Upiorny Arystokrata
Wzrost / Waga : 178/75
Aktualny ubiór : .
Pod ręką : Alphard (Rubeol), Forets (Tenebrae)
Zawód : Lord Protektor Krainy Luster
Bestie : Alphard (Rubeol), Forets (Tenebrae)
Stan zdrowia : Doskonały

Liczba postów : 31
Dołączył : 18/07/2018

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Mari on Nie 10 Mar 2019, 10:21

Marionette wybrała się do Pałacu, by porozmawiać z ogrodnikami. Chciała się doradzić na temat hodowli róż. Może też coś na temat odmian oraz czym się różnią. Czy są jakieś różnice w ich hodowli. Akurat miała się już zbierać do Szkarłatnej, by móc choć trochę rozeznać się które z porad może zastosować w tamtym świecie. Będzie musiała jeszcze porozmawiać z ogrodnikiem z Różanej, a potem połączyć tę wiedzę i w końcu skupić się na hodowli specjalnego gatunku róży. Dzięki temu nie myślała też o ucieczce swojego ukochanego...
Z zamyślenia i planowania następnych kroków, wyrwał ją jakiś nieznany głos. Rozejrzała się, bo początkowo nie doszło do niej to skąd właściwie dochodził do niej dźwięk. Poruszała swoimi ogonami i strzygła uszami, nim nie zobaczyła mężczyzny, który pilnował chyba jakiś obrazów. Ale czego on od niech chciał?
Dopiero po chwili dotarło do niej, że nieznajomy potrzebuje jakiejś pomocy. Podeszła więc do niego, niezbyt zadowolona z tego, że jej plany się zmieniają - co się stało? - zapytała, rozglądając się, by móc jakoś dojść do tego co jest problemem, ale na szczęście Dachowiec, którego chyba skądś kojarzyła, o co mu chodzi.
Zmrużyła oczy, nie do końca wiedząc o co mu chodzi. Robarium? W sensie...Rosarium? Przecież jak ktoś nieodpowiedni to usłyszy, to ten kocur wyląduje na stosie! Ale cóż...co ją to obchodziło?
Spojrzała we wskazanym kierunku i przeanalizowała czy przejdzie przez żywopłot. W ogóle....co jest za nim? Nie lepiej, aby tam weszła normalnie, żeby nie mieć problemów? Będzie musiała go zapytać ale jak na razie ten uznał, że jej naobiecuje i to ją skłoni do zgody.
Pieniądze? Nie były w centrum jej zainteresowania. Były ważniejsze rzeczy, a kasy miała aż nadto. Przynajmniej jak dla niej. Druga część już była ciekawsza.
- Może Ci pomogę - powiedziała po chwili namysłu, w końcu rozmowa z kimś też może być swoje rodzaju zabijaniem czasu - ale najpierw powiedz mi. Skoro jesteś muzykiem to czemu zostawiłeś skrzypce na jakimś balkonie? Żaden szanujący się muzyk tak nie zrobi - skrzyżowała łapy na piersi - ale pomijając to, czy możesz mi powiedzieć jak się dostać na ten balkon bez udawania włamywacza? Wolałabym uniknąć problemów - w szczególności, że w Pałacu duża część istot wiedziała o jej przeszłości, dlatego też nie miała tak łatwo jakby się wydawało.
Z drugiej strony znała ten ból, gdy nie było nic do roboty, więc możliwe, że mu pomoże, ale najpierw niech się wytłumaczy i trochę postresuje. Mari też potrzebowała jakiejś rozrywki skoro odciągnął ją od jej obowiązków.
Mari
Mari

Godność : Marionette, ale woli jak mówi się do niej Mari
Wiek : 25
Rasa : Dachowiec
Lubi : rysować, śpiewać, spokój, naturę
Wzrost / Waga : 167/45
Aktualny ubiór : Czarne spodnie 3/4, krótka czarna koszulka, czarna skórzana kurtka, czarna obroża
Pod ręką : szkicownik, torba, broń
Broń : sztylet
Bestie : Innocenza (Luna)
Stan zdrowia : skręcona kostka, zmęczona

Liczba postów : 23
Dołączył : 03/02/2019

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Tyk on Pon 11 Mar 2019, 20:41

Dachowiec nie był zmieszany czy zestresowany zachowaniem członkini SCR.
- A więc mamy chyba spory problem! - Powiedział głośno tak, że kilka przechodzących obok osób aż spojrzało w ich stronę. - Albo się bowiem nie szanuję, albo się mylisz a może po prostu jedno i drugie? Jakie to ma znaczenie? - Zaśmiał się krótko, wyraźnie rozbawiony, choć jeszcze przed chwilą wydawał się myśleć o czymś zupełnie innym.
- Ale jeżeli nie chcesz używać mojej tajnej drabiny, która wiele ułatwia, to możesz wejść tylnym wejściem do pałacu. Tym, które zobaczysz jak tylko wejdziesz za żywopłot. Nie da się nie zauważyć. Po wejściu skręcasz od razu w prawie w pierwszy korytarz. Drzwi powinny być otwarte.. jeżeli jednak by się zdarzyło, ze będą zamknięte do spytaj kogoś czy Vic jest gdzieś w pobliżu. Jeżeli go nie będzie to musisz udać się na lewo i tam poprosić o klucz. Tam zawsze mają klucze. Gdy już wejdziesz w korytarz musisz dotrzeć do drugich schodów. Pierwsze są w dół, więc nie. Koniecznie do drugich i wchodzisz na górę. Ale tylko na piętro! Tam jest balkon a pomimo że można pójść wyżej i potem zejść to nie ma to żadnego sensu. Gdy już znajdziesz się na górze to skręcasz dwa razy w lewo i później w prawo i znajdziesz się w korytarzu, w którym musisz minąć troje drzwi po lewej i wejść w czwarte przy pomocy. W końcu jego wodospad słów się zatrzymał a on zaczął czegoś szukać w kieszeniach. Nie trwało to jednak długo i wkrótce pokazał klucz. - Tego klucza. Tylko niczego nie próbuj ukraść! I klucz ma być zwrócony.
Nie dał jej przedmiotu od razu. Raczej poczekał trzymając go wyciągniętego, jakby niechętnie się z nim rozstając i chcąc przedłużyć tę chwilę do czasu, gdy dojdą już do porozumienia co do zadania.
Tyk
Tyk
Administrator

Godność : Lord Protektor, Arcyksiążę Agasharr I Rosarium
Wiek : 20 lat
Rasa : Upiorny Arystokrata
Wzrost / Waga : 178/75
Aktualny ubiór : .
Pod ręką : Alphard (Rubeol), Forets (Tenebrae)
Zawód : Lord Protektor Krainy Luster
Bestie : Alphard (Rubeol), Forets (Tenebrae)
Stan zdrowia : Doskonały

Liczba postów : 31
Dołączył : 18/07/2018

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Mari on Pią 15 Mar 2019, 10:58

Wywróciła oczami. Ta rób scenę, to na pewno Ci chętniej pomogę w odzyskaniu tego instrumentu. Nosz czy ten facet nie przesadza?
Otworzyła szeroko oczy, gdy zaczął jej opisywać jak ma trafić na wskazany wcześniej balkon. Westchnęła ciężko - dobra daj pan ten klucz, ale przestań już tak narzekać jak to tu jest niedobrze, bo nudno...trzeba było pomyśleć wcześniej - wywróciła oczami. Chciała już iść do domu, ale widać było, że nie będzie jej to jeszcze dane. Najpierw uspokoi tego tutaj marudę i wtedy może dadzą jej już spokój w końcu?
Wyciągnęła łapę po klucz - po co miałabym coś kraść? I to jeszcze w Różanym Pałacu? Skoro tak się boisz to po co prosisz o przyniesienie swoich drogocennych skrzypiec pierwszą napotkaną osobę? - prychnęła ale jeśli tylko dostała klucz, ruszyła przed siebie by mieć to już z głowy.
Mari
Mari

Godność : Marionette, ale woli jak mówi się do niej Mari
Wiek : 25
Rasa : Dachowiec
Lubi : rysować, śpiewać, spokój, naturę
Wzrost / Waga : 167/45
Aktualny ubiór : Czarne spodnie 3/4, krótka czarna koszulka, czarna skórzana kurtka, czarna obroża
Pod ręką : szkicownik, torba, broń
Broń : sztylet
Bestie : Innocenza (Luna)
Stan zdrowia : skręcona kostka, zmęczona

Liczba postów : 23
Dołączył : 03/02/2019

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Tyk on Nie 17 Mar 2019, 15:12

Dachowiec nic już nie odpowiedział. Mógłby co prawda i nawet przez chwilę mogło się wydawać, że ma taki zamiar. Ostatecznie jednak zrezygnował i tylko się ukłonił, następnie robiąc trzy kroki w tył i opadają na krzesło.
Natomiast Mari chyba postanowiła mieć głowę z głowy bo ruszyła w podróż pełną przygód, która rozpoczęła się od niepozornego zadania danego przez jakiegoś dziwaka pilnującego jakichś bazgrołów.
Minęła żywopłot odgradzający ogród Dachowców od tego głównego, który był centrum całego kompleksu. Ujrzała balkon, o którym mówił jej zleceniodawca i rzeczywiście dojrzała tam skrzypce. Ujrzała jednak również dwie o wiele bardziej niepokojące sprawy o wiele bliżej niej.
Po prawej stronie dwie na oko czternastoletnie kotki znęcały się właśnie nad jakimś Dachowcem, który wyglądał na nie więcej niż 8 lat. Wyglądało to dość jednoznacznie, gdy jedna z nich trzymała wysoko nad jego głową pluszowego misia, którego ten starał się dosięgnąć, gdy druga przytrzymywała go od tyłu.
Co było tym drugim zdarzeniem? Niepokój jaki mogło wzbudzić w członkini SCR słowo MORIA, które dosłyszała z ust dwójki kotów rozmawiających nieopodal wyjścia. Gdy tylko ją zauważyli ściszyli jednak głosy i nie sposób było dosłyszeć już niczego. Mari nie znała tej dwójki, mogli być nowi bądź nie miała po prostu okazji ich wcześniej spotkać. Jeden z nich to Dachowiec z długimi zielonymi włosami i kremowymi kocimi uszami ubrany w prosty brązowy strój, a drugi to kobieta z krótkimi blond włosami w szarej koszulce i czarnych spodniach.
Tyk
Tyk
Administrator

Godność : Lord Protektor, Arcyksiążę Agasharr I Rosarium
Wiek : 20 lat
Rasa : Upiorny Arystokrata
Wzrost / Waga : 178/75
Aktualny ubiór : .
Pod ręką : Alphard (Rubeol), Forets (Tenebrae)
Zawód : Lord Protektor Krainy Luster
Bestie : Alphard (Rubeol), Forets (Tenebrae)
Stan zdrowia : Doskonały

Liczba postów : 31
Dołączył : 18/07/2018

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach