Misja testowa

Strona 2 z 2 Previous  1, 2

Go down

Pisanie autorstwa Tyk on Sob 23 Lut 2019, 17:04

First topic message reminder :

Misja dworska rangi B
Pierwotny uczestnik: Mari
Cel: Rozwiązać problem skrzypiec

Słońce było wysoko na niebie ogrzewając zielone trawniki arcyksiążęcych ogrodów a łagodny wiatr nie był w stanie ochłodzić tych, którzy uciekali przed jego promieniami. Nic nie zapowiadało by dziś miało wydarzyć się coś niezwykłego, szokującego bądź przynajmniej wartego choć chwili uwagi. Tak jakby cały świat stanął w miejscu by dać odpocząć od dochodzących na dwór wieści o piratach, MORII i innych jeszcze plugastwach pałętających się po świecie.
Toteż wielkie zdziwienie musiało być gdy przechadzająca się właśnie po ogrodzie członkini Stowarzyszenia Czarnej Róży została zawołana przez stojącego nieopodal Biblioteki Dachowca. Osoby o długich, sięgających do pasa, czarnych włosach lecz kocich uszach, które wyróżniały się przez ich jasnobrązowy kolor. Nie był zbyt wysoki, mierzył może z metr sześćdziesiąt a przy tym był dość wątłej budowy. Miał na sobie nieco zbyt obszerną fioletową koszulę zdobioną zielonymi koniczynami oraz wyjątkowo okropnie - choć na pewno nie jego zdaniem - błyszczące ciemnoszare spodnie, na które trudno było spojrzeć bez bólu oczu, szczególnie gdy teraz gdy słońce było na szczycie.
-Hej! Hej! Potrzebuje pomocy! Podejdź, proszę!
Wołał tuż po tym jak szybko zeskoczył z krzesła. Nie zdążył nawet założyć butów, które leżały obok. Czegokolwiek nie chciał bardzo zależało mu na uwadze. Ton głosu, wyciągnięta ręka, którą machał czy pośpiech z jakim niemalże zeskoczył z krzesła dobrze o tym świadczyły.
I nawet nie czekał na to aż Dachowiec do niego podejdzie, wystarczyło mu tylko że skierowała na niego swój wzrok, dała jakikolwiek sygnał że nie jest głucha i zdaje sobie sprawę, że ktoś ją woła, by kontynuował.
-Sam Robarium polecił mi co bym pilnował tych cennych dzieł, które dziś wieczorem mają być zaprezentowane arcyksiążęcej parze! Misja to niezwykle ważna, szczególnie że zazdrośnicy chcieliby sabotować prace swych konkurentów! Nudno mi tu jednak strasznie... I życie stracę jak nic się nie zmieni, bo chyba tu zaraz zasnę.
Rzeczywiście obok wykonanego z jasnego drewna, dość topornego krzesła z oparciem o wiele za wysokim jak na tego Dachowca, stały również obrazy przedstawiające najróżniejsze sceny. Pierwszy na który Mari spojrzała to jakiś statek, wyjątkowo piękny choć w zasadzie nieco nudny, drugi za to przedstawiał spodki od filiżanek, które kierowały jakieś czerwone promienie w stronę Miasta Lalek. Tak, to niezaprzeczalnie było Miasto Lalek, zbyt wiele charakterystycznych budynków zostało umieszczonych na obrazie, często w sprzeczności z rzeczywistością, tak jakby były one blisko siebie, choć oddzielały je całe dzielnice.
Dachowiec nie miała jednak zbyt wiele czasu na przyglądanie się i już zaledwie po dwóch dziełach jej wzrok powinien podążyć w inne miejsce, które zostało jej wskazane przez mówiącego ciągle strażnika sztuki.
-Widzisz tamten żywopłot? O tam, tam? - Pokazywał przy tym ręką, więc nie było problemu by ujrzeć znajdujący się nieco dalej płot oddzielający tylny dziedziniec kociego pałacu od reszty ogrodów.
-Za nim znaleźć można moje kochane skrzypce, które zostawiłem na balkonie podczas ćwiczeń porannych i jakże nieszczęśliwe to było zrządzenie losu, bo pograć teraz byłbym rad ogromni. Jeżeli zgodzisz się mi je przynieść nagrodzę Cię. Dam Ci monety, trzecią część tego co otrzymałem za moje strażnice zadanie. - Pokazał wypełniony monetami mieszek, jakby pokazując, że chodzi o dokładnie te monety. - A jeżeli zrobisz to zanim tu umrę z nudów to możesz liczyć na moją wdzięczność i gdy tylko mój brat powróci z Miasta Lalek przyślę Ci jeszcze skromny upominek, co byś wiedziała, że Virnel ons Postyn nie zapomina o tych, którzy wyciągnęli do niego dłoń, gdy był w potrzecie. - Mówiąc to wykonał teatralny ukłon. Zrobił to w sposób pełen gracji, zapewne był jednym z artystów trzymanych w Różanym Ogrodzie przez gospodarza i często występującym na scenie.
Tyk
Tyk
SCR

Godność : Lord Protektor, Arcyksiążę Agasharr I Rosarium
Wiek : 20 lat
Rasa : Upiorny Arystokrata
Wzrost / Waga : 178/75
Aktualny ubiór : .
Pod ręką : Alphard (Rubeol), Forets (Tenebrae)
Zawód : Lord Protektor Krainy Luster
Bestie : Alphard (Rubeol), Forets (Tenebrae)
Stan zdrowia : Doskonały

Specjalne : Główny Administrator (na wakacjach)
Liczba postów : 75
Dołączył : 18/07/2018

Powrót do góry Go down


Pisanie autorstwa Tyk on Nie 07 Kwi 2019, 02:32

Dziewczynka bardzo do serca wzięła sobie słowa Dachowca. W końcu obietnica, prawda? A ona bardzo nie chciała tracić swoich skrzypiec. Doszło nawet do tego, że zeskoczyła z balkonu lądując - jak to kot - na czterech łapach. W tym wypadku zarówno na nogach jak i na rękach.
Wyprostowała się ukazując swoją przestraszoną i zapłakaną twarzyczkę.
- Moje! - Powiedziała stanowczo, na tyle na ile może ktoś w jej stanie i o jej aparycji.
Dziewczyna wyciągnęła następnie dłonie w stronę Mari, czy też Gawain, w zależności od tego, które z nich trzymało wtedy instrument.
- Oddaj! Obiecaliście! - Powiedziała widząc, że skrzypce unikają jej maleńkich rączek. -Obiecaliście! - Powtórzyła ponownie, tym razem ponownie w jej oczach pojawiły się łzy.
- Nie wiem o czym mówicie! Drabina na pewno jest złodziei. Oddajcie mi skrzypce! Obiecaliście!
Zachowywała się jak dziecko. Nieco irytująco, może nazbyt głośno krzyczała, lecz trudno było ją posądzić o to, że chce uniknąć tematu. Najbardziej prawdopodobne było, że nawet nie słuchała i myślała teraz tylko o jednym.
I dlaczego członkowie Stowarzyszenia muszą próbować się porozumieć z krzyczącymi dziećmi?
Dziewczynka stała przez cały czas wyciągając ręce i chcąc dostać w nie swoje skrzypce.
Gawain obejrzał skrzypce i mógł stwierdzić kilka rzeczy. Po pierwszy te były bardzo stare, choć utrzymane w bardzo dobrym stanie. Przynajmniej w większości, gdyż dało się dostrzec kilka drobnych uszkodzeń, które uwidaczniały się dopiero przy dokładnych oględzinach. Na skrzypcach były również złote litery T o P ukryte na ich tylnej stronie. Za to futerał był całkiem nowy. Mógł liczyć sobie maksymalnie kilka tygodni. W przeciwieństwie do skrzypiec nie było na nim widać żadnego śladu czasu, a ponadto gdyby oglądał go jakiś pałacowy muzyk, posiadający wiedzę o tutejszym rynku, mógłby powiedzieć, że nie może być starszy niż cztery miesiące, gdyż wykonany został tutaj w Różanym Pałacu przez Alfreda Tiktina - jak głosi podpis w dolnej części wewnętrznej części futerału - a był uczniem Williama Miurnego i dopiero cztery miesiące temu po raz pierwszy sprzedał wykonaną przez siebie rzecz. Trudno jednak oczekiwać od Gawain czy Mari, że będą znać takie szczegóły pałacowego życia, choć sam MG niczego nie przesądza i pozostawia to do wyboru graczy.
Tyk
Tyk
SCR

Godność : Lord Protektor, Arcyksiążę Agasharr I Rosarium
Wiek : 20 lat
Rasa : Upiorny Arystokrata
Wzrost / Waga : 178/75
Aktualny ubiór : .
Pod ręką : Alphard (Rubeol), Forets (Tenebrae)
Zawód : Lord Protektor Krainy Luster
Bestie : Alphard (Rubeol), Forets (Tenebrae)
Stan zdrowia : Doskonały

Specjalne : Główny Administrator (na wakacjach)
Liczba postów : 75
Dołączył : 18/07/2018

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Mari on Nie 07 Kwi 2019, 22:29

Cień miał rację. Zadała złe pytanie i miała nadzieję, że to, którego użył rudzielec pomoże, jednak niestety nie było tak kolorowo.
Spojrzała na dziecko i zmarszczyła brwi. Gdy Cień oglądał dokładnie instrument, sama uklękła przed dziewczynką - powiedz mi...skąd masz tak stary instrument oraz jak na nim grasz z tak krótkimi rączkami? - zapytała, przyglądając się jej uważnie. Nie mówiła, że dziecko kłamie, po prostu chciała więcej informacji. Coś jej tutaj bardzo nie pasowało. Nie wiedziała jednak co było bardziej prawdopodobne. Że skrzypce należą do dziecka czy do tego kocura, który siedzi przy obrazach?
Nie za bardzo wiedziała co ma robić. Skrzypce od początku wyglądały na stare, a futerał na nowy, ale pozostałe rzeczy, które znalazł mężczyzna mało jej mówiły. Nazwisko coś jej się obiło o uszy, ale nie bywała w Pałacu na tyle często by wiedzieć tyle rzeczy.
Zastanawiała się czy nie powinni jakoś ich skonfrontować. Ale jeśli faktycznie kocur miał tam siedzieć z rozkazu Rosarium, to go nie ruszą...co w takim razie powinna zrobić? Chyba zacznie od klucza - rozpoznajesz ten kluczyk? - zapytała, pytając dziewczynkę. Niezależnie jednak od odpowiedzi, zwróciła się do towarzyszy - poczekajcie proszę z nią. Sprawdzę, czy klucz pasuje do tych drzwi, ale wrócę - obiecała  po czym spojrzała na białowłosą - jeśli nie wrócę do pięciu minut, to możesz zawołać Straż i powiedzieć, że Mari coś ukradła, więcej nie będą musieli wiedzieć - wzruszyła ramionami i ruszyła na drabinę. Skrzypce zostawiła jednak w rękach rudzielca by nie było, że jej na nich tak bardzo zależy.
Mari
Mari

Godność : Marionette, ale woli jak mówi się do niej Mari
Wiek : 25
Rasa : Dachowiec
Lubi : rysować, śpiewać, spokój, naturę
Wzrost / Waga : 167/45
Aktualny ubiór : Czarne spodnie 3/4, krótka czarna koszulka, czarna skórzana kurtka, czarna obroża
Pod ręką : szkicownik, torba, broń
Broń : sztylet
Bestie : Innocenza (Luna)
Stan zdrowia : skręcona kostka, zmęczona

Liczba postów : 70
Dołączył : 03/02/2019

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Gawain on Wto 09 Kwi 2019, 12:48

Ich tłumaczenia zostały zupełnie zignorowane, ale dziewczynka miała wszelkie prawo, by żądać zwrotu skrzypiec. Zamknął futerał i podszedł do Marionette, która niezmordowanie próbowała urobić dziecko. - Leć, musimy mieć pewność - rzucił krótko i zwrócił się do wzburzonej domniemanej właścicielki.
- Wybacz nam pani. Mam nadzieję, że powściągniesz swój gniew, gdyż naprawdę nie ma ku niemu podstaw. Nie przybyliśmy by kraść - skłonił się przed nią i oddał jej instrument. Najwyżej wrócą po niego później, jeśli zajdzie taka potrzeba. - Widzisz, ktoś stwierdził, że te skrzypce są jego i poprosił nas o pomoc. Wskazał balkon, wskazał drabinę. Ktokolwiek ważył się tak okrutnie z ciebie zażartować z pewnością pożałuje, ale nie stanie się tak bez twojej pomocy. Puszczając mu to płazem, twój nieukierunkowany gniew wkrótce stanie się najświeższym tematem pałacowych karykaturzystów. Oczywistym jest, że nas okłamał, więc i nam należy się zadośćuczynienie - w przeciwieństwie do Marionette wybrał mniej pokojowe podejście i starał się rozbudzić w dziecku chęć zemsty.
W życiu na niczym nie grał, może nieśmiało brzdąkał po pijaku, ale jego wiedza na temat instrumentów była nikła, żeby nie powiedzieć żadna. Do tej pory wystarczyło mu, że je rozróżniał. Kogoś interesowały te skrzypce, a ich historia mogłaby rzucić nieco światła na tę dziwaczną sytuację. Pomoc Alfreda Titkina byłaby nieoceniona, ale nie chciał wypytywać o to dziecka. Ona również mogła kiedyś je komuś skraść, a złote inicjały nie były najistotniejsze. Ich pierwotny właściciel mógł je odsprzedać lub przepisać komuś w spadku. Niewiadomych było coraz więcej. - I co? - zakrzyknął do Kotki, jeśli ta już dopadła do balkonowych drzwi.

_________________
Misja testowa - Page 2 GqoufxaMisja testowa - Page 2 OD2UQagMisja testowa - Page 2 GwEGJEq
Gawain
Gawain
SCR

Godność : Gawain Keer
Wiek : Wygląda na około 30 lat.
Rasa : Cień
Lubi : Śliwkową nalewkę, fiolet
Nie lubi : Gotować, ślimaków, niespodzianek
Wzrost / Waga : 183 cm / 76 kg
Aktualny ubiór : https://i.imgur.com/xewvmNm.jpg + Blaszka + medalion z puklem włosów Yako: https://i.imgur.com/xOQrcNC.jpg // Event: szary płaszcz, czarny golf, spodnie khaki ze zwężanymi nogawkami, skórzane, czarne trapery, przeciwsłoneczne lenonki
Znaki szczególne : Czarne twardówki oczu, bursztynowe tęczówki, cienka blizna na brodzie od lewego kącika ust
Pod ręką : klucz do domu Yako i mieszkania, pieniądze // Event:
Broń : Nóż ceramiczny, sztylet, kusza
Zawód : Najemnik do prac wszelakich, zielarz
Stan cywilny : Zajęty
Bestie : Furor (Furbo), Kapeluterek
Stan zdrowia : Zszargane nerwy

Specjalne : Administrator, Strażnik toku fabuły
Liczba postów : 95
Dołączył : 23/07/2018

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Parvatti on Wto 09 Kwi 2019, 19:16

Widząc jak dziecko, które wcześniej widziała nie okazało się ani fatamorganą, ani majakiem westchnęła w duchu. Czasami z przemęczenia zaczynała widzieć różne rzeczy, a naprawianie starych ksiąg i przepisywanie ich ręcznie było bardzo męczące. Co prawda powinni się tym zajmować inni ludzie, ale jej kochani, cenieni rodzice pełni cnót wszelakich nie odpuścili by takiej okazji, by nie pomęczyć swej drogiej córeczki. I oczywiście, jak to dziecko od razu zaczęła krzyczeć swoim wysokim, dziewczęcym głosikiem. Parvatti postanowiła się nie odzywać, przynajmniej na razie. Słysząc jak kocica zapytała się o właściciela skrzypiec podniosła i jednocześnie zmarszczyła lekko brwi posyłając jej towarzyszowi krótkie spojrzenie, pełne współczucia. Czy go zauważył, czy nie, to już zależało w którą stronę spoglądał.
"No tak, uważaj, bo ci datę produkcji i drewno z którego zostały wykonane poda."
O wielcy pierwsi! Chwała wam, że Paro nie potrafi czytać w myślach, bo gdyby dowiedziała się, że ktokolwiek uznał ją za możliwie przyszłą nauczycielkę to by chyba pogrążyła się w morzu. Nie dość, że nie była do tego zajęcia dobrą osobą, męczyło ją to, to dodatkowo nie była najlepszym przykładem dla młodzieży. I na całe szczęście zmuszano ją jedynie do ewentualnej pracy gońca. Bogowie rozdając przeznaczenie musieli kogoś szczerze nienawidzić skoro dali im rolę nauczycieli.
Słysząc tłumaczenia rudzielca już całkowicie straciła zapał do jakiejkolwiek rozmowy.
"Kto wie, może to dziecko też lubi sobie chodzić na balkon "szybszą drogą", albo to magiczna drabina i sama sobie chodzi. Albo tak naprawdę to Dżin i zaraz zmieni formę. Albo zaczarowany ołówek."
Widząc jak mężczyzna ogląda skrzypce, sama się im przyjrzała z ciekawością. W końcu to musiało być coś cennego, skoro nagle znalazło się 2 właścicieli.  
Dalsze doszukiwanie się prawdy przez pytania było tylko chodzeniem na około. Czy nie łatwiej było ich ze sobą skonfrontować? Poza tym ciało dziecka mogło być swoistą iluzją dziwnej mocy, których nie mało w tym świecie.
Baśniopisarka zaczynała wyglądać na znudzoną całym błądzeniem wokół instrumentu, jednak nie na tyle by wrócić do towarzystwa brudnych, starych książek. Postanowiła jednak na chwilę przykucnąć, układając ciężkie tomy na ziemi. Najchętniej by na nich po prostu usiadła, ale ponoć nie wypadało niszczyć wiedzy.
Parvatti
Parvatti

Godność : Parvatti Ray
Wiek : 1000 lat
Rasa : Baśniopisarka
Lubi : Spokój, dobry alkohol i muzykę.
Nie lubi : Ludzi, którzy mają krew na rękach.
Wzrost / Waga : 165 cm/ 53 kg
Aktualny ubiór : http://glamradar.com/wp-content/uploads/2016/03/2.-tuxedo-blazer-with-black-blouse-and-ripped-jeans.jpg
Znaki szczególne : Białe włosy, tęczowe oczy i elfie uszy.
Pod ręką : *
Stan cywilny : Panna
Bestie : Reyuin
Stan zdrowia : Całkiem zdrowa

Liczba postów : 58
Dołączył : 02/02/2019

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Tyk on Wto 09 Kwi 2019, 20:20

Twarz dziewczynki mogłaby robić za sygnalizację świetlną, gdyby tylko w Krainie Luster samochody były w powszechnym użyciu. Najpierw była blada z przerażenia, by później przy okazji płaczu lekko poczerwienieć, a gdy usłyszała o krótkich rączkach zrobiła się na krótką chwilę czerwona ze złości. Szybko jednak znów poczerwieniała.
- Umiem grać! Dostałam je! Oddajcie mi je! Dlaczego nie oddajecie! Przestańcie zadawać pytania, ja chce tylko, ja chce tylko je dostać! - Jej głos nie był zbyt pewny, raczej trzeba go przyrównać do istoty zbyt słabej by móc cokolwiek zmienić, zależnej od innych a mimo to pragnącej czegoś niezwykle mocno.
- Nie wiem co to za klucz! Wygląda jak klucz do moje pokoju. Dlaczego mi ich nie oddacie!
Na słowa Gawain z początku patrzyła wielkimi oczami, jakby skonsternowana ogromną ilością słów jakie zostały w jej stronę skierowany, by potem odpowiedzieć.
- Nie wiem nic o żadnej drabinie! J-ja chcę tylko skrzypce. Dostałam je od sio-siostry. Ona... Ona zrobiła coś złego i musiała uciekać i zostawiła mi tylko je. Oddajcie mi je! Nie są wasze, ja nic nie wiem o żadnej drabinie, ja chce tylko. Ja tęsknię za Eli, nie dręczcie mnie! - Dziewczynka mówiła bardzo niespójnie, zaczęła też płakać, choć w zupełnie inny sposób niż to było dotychczas. Co więcej starała się ukryć łzy zasłaniając twarz rękoma, co wyglądało zresztą dość komicznie. Przez to jednak jej słowa były ledwo rozpoznawalne i Gawain oraz Parvatti musieli się wsłuchać by pojąć całą treść wypowiedzi dziewczynki. Oczywiście zasłonięcie twarzy wymagałoby odłożenia skrzypiec lub ich przytulenia. Dziewczynka postanowiła na to drugie, nie dbając za bardzo o to, czy tak powinno się traktować instrumenty.

Mari w tym czasie weszła na górę i znalazła się w pokoju dziewczynki. Jeszcze raz zobaczyła sukienkę, na którą wcześniej nie zwróciła uwagi. Zbliżyła się do drzwi, otworzyła je i włożyła klucz do zamka. Nie pasuje - miała już stwierdzić, kiedy jednak klucz obrócił się pod naporem jej palców i słychać było charakterystyczny dźwięk towarzyszący zamykaniu drzwi. Gdy już była pewna, że klucz jest właściwy to zauważyła stojącą tuż obok, na korytarzu panią Dachowiec z posiwiałymi włosami i nosem jak u wiedźmy, choć z uśmiechem niezwykle przyjemnym, takim który wzbudza zaufanie.
- Hmmm... Przepraszam, ale choć może to być nieco niezręczne właśnie chciałam wejść do tego pokoju. Myślałam, że zastanę Telkę, ale jesteś Ty. Rzeczywiście nieco niezręczne. Ta sytuacja nie zgadza się z moimi oczekiwaniami. I tym razem nie pomyliłam pokoi. To ten. - Powiedziała rozejrzawszy się po pomieszczeniu. = Zechcesz mi rozjaśnić obraz sprawy?
Tyk
Tyk
SCR

Godność : Lord Protektor, Arcyksiążę Agasharr I Rosarium
Wiek : 20 lat
Rasa : Upiorny Arystokrata
Wzrost / Waga : 178/75
Aktualny ubiór : .
Pod ręką : Alphard (Rubeol), Forets (Tenebrae)
Zawód : Lord Protektor Krainy Luster
Bestie : Alphard (Rubeol), Forets (Tenebrae)
Stan zdrowia : Doskonały

Specjalne : Główny Administrator (na wakacjach)
Liczba postów : 75
Dołączył : 18/07/2018

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Mari on Sro 10 Kwi 2019, 08:32

Położyła po sobie uszy i poruszyła nerwowo swoimi ogonami. Na ulicy było łatwiej. Dzieciaki, które się tam uchowały były grzeczniejsze i cichsze. A te, które po prostu sobie przyszły, pośmiać się z biedniejszych, można było postraszyć i miało się w miarę spokój o ile nic się im nie stało przez to.
To jej wystarczyło. Klucz wygląda jak ten do jej pokoju. Szybko poszła po drabinie, rozglądając się po drodze, czy ktoś się nie zbliża. Spojrzała też w kierunku żywopłotu, sprawdzając czy czasem nie zauważy czegoś w pobliżu Dachowca, przez którego to wszystko się zaczęło.
Ignorowała wszystko w pokoju, Nie przyszła zwiedzać, musiała się spieszyć, bo dała sobie naprawdę mało czasu.
Już miała odpowiedzieć Cieniowi, gdy nagle klucz zaskoczył, po czym pojawiła się stara Kotka. Mari zamrugała zaskoczona ale szybko się opanowała - pasuje, zaraz zejdę - zawołała, żeby wiedzieli, że tutaj nadal jest.
- Przepraszam... - uśmiechnęła się miło do starszej kobiety - kim jest Telka i po co chciała pani tutaj wejść? - zapytała marszcząc brwi - jestem tu bo znajomy poprosił bym mu coś przyniosła z tego pokoju - powiedziała spokojnie i zaprosiła ją do środka. Jeśli ta weszła, zamknęła drzwi i poszła w stronę balkonu, by w razie czego reszta mogła zobaczyć, że nadal tam jest. Lepiej, żeby Straż teraz nie przychodziła tutaj.
Mari
Mari

Godność : Marionette, ale woli jak mówi się do niej Mari
Wiek : 25
Rasa : Dachowiec
Lubi : rysować, śpiewać, spokój, naturę
Wzrost / Waga : 167/45
Aktualny ubiór : Czarne spodnie 3/4, krótka czarna koszulka, czarna skórzana kurtka, czarna obroża
Pod ręką : szkicownik, torba, broń
Broń : sztylet
Bestie : Innocenza (Luna)
Stan zdrowia : skręcona kostka, zmęczona

Liczba postów : 70
Dołączył : 03/02/2019

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Gawain on Pon 15 Kwi 2019, 12:34

Przejechał dłonią po twarzy, gdy dziewczyna podniosła larmo. Dachowce, dzieci i siostry. Miał serdecznie dość tego cyrku. - No już, nie płacz. Masz już swoje skrzypce. - niedbałym machnięciem ręki wskazał na instrument. - A twoja Eli nie znała może tego Dachowca, o którym mówiła moja koleżanka? - zapytał zrezygnowany. Miał zamiar przytargać tego gada tutaj, bo nie będzie ciągał wyrywającej się i krzyczącej dziewczyny. Jeszcze okaże się, że to ósmy kuzyn trzeciej ciotki ze strony ojca. Kociąt miało to bezliku, a drzewo genealogiczne mogło cały sad zastąpić!
- I niby co takiego zrobiła, że uciekła? Pewnie dziecku nie powiedzieli, co? - dodał jeszcze, bardziej zmęczony i zirytowany niż ciekawy sprawy. Ukrop lał się z nieba, a on miał wrażenie, że zaraz sfajczy się na słońcu.
Co ta Marionette tam robi? - spojrzał w kierunku balkonu, ale nie wołał ani nie szedł do niej. Pomachał jej tylko, żeby wiedziała, że została zauważona.
Odwrócił się do białowłosej i posłał jej błagalne spojrzenie. Ona też wyglądała na zmęczoną. - Dobra, zmykaj. Mam ważniejsze rzeczy, które wymagają mojej uwagi i obecności. - rzucił jeszcze do dziecka, po czym przeszedł pod mury pałacu, by skryć się w cieniu i poczekać na Marionette. Z pokoju nie dochodziły żadne gniewne krzyki ani głośne trzaski, więc dał sobie chwilę na odpoczynek i zebranie myśli. Krąg podejrzanych o zamieszanie wokół skrzypiec okropnie się rozrósł. Titkin, Eli, dziewczynka, ten Dachowiec. Każdy wtrącił coś od siebie. - Może kojarzy pani Alfreda Titkina? Lub muzyka z inicjałami T o P? - zapytał objuczoną książkami kobietę. - Może znaleźlibyśmy jakiś spis nadgorliwego uczonego w zakurzonych archiwach? - zaszurał butem na żwirze. - Siedzielibyśmy tam wieki, aż nas samych by zarchiwizowano - mruknął niezadowolony.

_________________
Misja testowa - Page 2 GqoufxaMisja testowa - Page 2 OD2UQagMisja testowa - Page 2 GwEGJEq
Gawain
Gawain
SCR

Godność : Gawain Keer
Wiek : Wygląda na około 30 lat.
Rasa : Cień
Lubi : Śliwkową nalewkę, fiolet
Nie lubi : Gotować, ślimaków, niespodzianek
Wzrost / Waga : 183 cm / 76 kg
Aktualny ubiór : https://i.imgur.com/xewvmNm.jpg + Blaszka + medalion z puklem włosów Yako: https://i.imgur.com/xOQrcNC.jpg // Event: szary płaszcz, czarny golf, spodnie khaki ze zwężanymi nogawkami, skórzane, czarne trapery, przeciwsłoneczne lenonki
Znaki szczególne : Czarne twardówki oczu, bursztynowe tęczówki, cienka blizna na brodzie od lewego kącika ust
Pod ręką : klucz do domu Yako i mieszkania, pieniądze // Event:
Broń : Nóż ceramiczny, sztylet, kusza
Zawód : Najemnik do prac wszelakich, zielarz
Stan cywilny : Zajęty
Bestie : Furor (Furbo), Kapeluterek
Stan zdrowia : Zszargane nerwy

Specjalne : Administrator, Strażnik toku fabuły
Liczba postów : 95
Dołączył : 23/07/2018

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Parvatti on Pon 22 Kwi 2019, 15:03

Słysząc lament dziewczynki zaczynało robić się jej trochę żal. Przecież była tylko dzieckiem, a ich nieufność wynikająca z dorosłości wprowadzała chaos i zamęt w środku tej maleńkiej osóbki. Widziała, jak rudowłosy miał dość, typowa nerwowość cechująca kogoś, kto albo żyje na tyle krótko, że mu się z natury śpieszy, albo drażliwość osoby, która nie lubi takich głośnych, małych istotek. Zarówno pierwsza, jak i druga opcja nie miały większego znaczenia w tej sprawie, chyba że dojdzie to tego, że spłoszy dziewczynkę i nie dowiedzą się niczego w sprawie tajemniczego Dachowca.
Zirytowany ton głosu i źle sformowane pytania nie pomagały. Gdy rudzielec odwrócił się do niej posłała mu pocieszający uśmiech. Przykucnęła kładąc ciężkie księgi na ziemi z nieukrywaną ulgą. Najchętniej by już dawno rzuciła je w kąt, ale nie mogła.
-Poczekaj chwilę mała. Nie chcę cię straszyć, jednak ktoś nas oszukał, bo bardzo chciał dostać twoje skrzypce. Jeśli będziesz sama, może jakimś podstępem znów próbować je zabrać. Zostaniesz tu chwilę ze mną? Tak dla pewności, nic ci nie zrobię i nie zabiorę twojego cennego instrumentu. Dobrze?
Głos Parvatti był łagodny, chciała trochę uspokoić wystraszoną kotkę, bo może wtedy uda jej się pozyskać ciekawe informacje. Na razie nie będzie się wypytywać, na tą krótką chwileczkę pozwoli dziewczynie odetchnąć. Nikt nie lubi być bombardowany trudnymi pytaniami, szczególnie dziecko przez dorosłych. Słysząc pytania rudowłosego pokiwała przecząco głową.
-W Archiwum na pewno coś będzie, ale może poczekamy na twoją towarzyszkę?
Parvatti
Parvatti

Godność : Parvatti Ray
Wiek : 1000 lat
Rasa : Baśniopisarka
Lubi : Spokój, dobry alkohol i muzykę.
Nie lubi : Ludzi, którzy mają krew na rękach.
Wzrost / Waga : 165 cm/ 53 kg
Aktualny ubiór : http://glamradar.com/wp-content/uploads/2016/03/2.-tuxedo-blazer-with-black-blouse-and-ripped-jeans.jpg
Znaki szczególne : Białe włosy, tęczowe oczy i elfie uszy.
Pod ręką : *
Stan cywilny : Panna
Bestie : Reyuin
Stan zdrowia : Całkiem zdrowa

Liczba postów : 58
Dołączył : 02/02/2019

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Tyk on Sro 24 Kwi 2019, 20:35

Kotka słysząc pytanie zadane przez Mari zachichotała, zasłaniając usta palcami.
- Lekko to niestosowne pytać kim jest właścicielka pokoju, w którym się znajdujemy. - Odpowiedziała wskazując palcem na podłogę, zapewne, żeby pokazać, że chodzi o ten, a nie inny pokój.
- Niech zgadnę. - Zaczęła kobieta zerkając na balkon. Nim jednak kontynuowało Mari mogła usłyszeć wypowiedziane szeptem słowa "Telya, Telya".
- Virnel dał wam klucz i powiedział, żebyście - ilekolwiek was tam jest - przynieśli mu skrzypce. Pewnie nie wspomniał nawet, że pokój nie jest jego? W zasadzie całkiem rozsądne z jego strony. Za to ta sprawa rozsądna jest tyle co wcale. Jedno od drugiego gorsze. - W pół zdania przeszła w stronę balkonu i wyjrzała za niego. Westchnęła gdy zobaczyła dziewczynkę stojącą z dwójką innych ludzi.
- Cokolwiek wam Postyn obiecał podwajam stawkę. Jestem starą kotką i niejedno w życiu widziałam. Mam dość pamiątek, by dotrzymać słowa i dość złota, by nie musieć się obawiać licytować. Odejdźcie i zapomnijcie o sprawie, zajmę się wszystkim sama. Najwyższy czas, bo trwać to dłużej tak nie może.
Oparła dłonie o balustradę, pochylając się lekko w stronę dziewczynki.

Ta w tym czasie pochłonięta była rozmową z Gawain i Parvatti.
- Nie znała! Nie wiem nic o żadnym Dachowcu... Znaczy wiem o Eli! I o mnie! I o cioci! I jeszcze tu jest dużo Dachowców! Ale Tego nie ma! To moje skrzypce! - Mówiła już spokojnie, choć język jej się czasem plątał, a do tego przez cały czas wypowiadała się nieco podniesionym tonem.
- Nie powiedzieli! - Te słowa wypowiedziała dość smutno, kierując swoje spojrzenie w dół, jakby nagle nabierając zainteresowania swoimi butami.
I w końcu już miała odejść, gdy została zatrzymana przez Parvatti. Wtedy to wyciągnęła rękę i pokazała na Gawain. W drugiej w coś trzymając mocno instrument.
- Ale ten pan powiedział, że mogę zmykać... To znaczy sobie pójść!

Mogli zauważyć stojącą na balkonie kotkę. Zresztą byłoby to całkiem racjonalne, biorąc pod uwagę, że zerkaliby w tamtą stronę w oczekiwaniu na Mari.
- Przekaż swoim towarzyszom moją propozycję. Ach! Jeszcze jedno. Jeżeli się nudzicie to zróbcie coś naprawdę pożytecznego i znajdźcie Elyanne.
Tyk
Tyk
SCR

Godność : Lord Protektor, Arcyksiążę Agasharr I Rosarium
Wiek : 20 lat
Rasa : Upiorny Arystokrata
Wzrost / Waga : 178/75
Aktualny ubiór : .
Pod ręką : Alphard (Rubeol), Forets (Tenebrae)
Zawód : Lord Protektor Krainy Luster
Bestie : Alphard (Rubeol), Forets (Tenebrae)
Stan zdrowia : Doskonały

Specjalne : Główny Administrator (na wakacjach)
Liczba postów : 75
Dołączył : 18/07/2018

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Mari on Nie 28 Kwi 2019, 19:30

Opuściła uszy niepewnie. No fakt...trochę to niestosowne. Ale skąd miała wiedzieć?
- W sumie to tylko mnie o to prosił. Pozostałą dwójkę spotkałam, gdy chciała zdobyć skrzypce - wyjaśniła i spojrzała przez balkon - dlaczego te skrzypce są takie cenne? Dla małej rozumiem, ale dlaczego zależy na tym i pani i temu wkurzającemu kocurowi? - uniosła jedną brew. Ciekawiło ją to i to bardzo. Poruszała swoimi dwoma ogonami spokojnie, leniwie. Nie stresowała się za bardzo.
Westchnęła i wywróciła oczami - nie zależy mi na pieniądzach. W sumie przyszłam tutaj tylko dlatego, że mnie wkurzał, a chciałam już wracać do domu - wzruszyła ramionami.

Przytaknęła głową. W sumie kasę by mogła wziąć, ale za co? Za to, że próbowała okraść dziecko i jej się to nie udało? Nawet na ulicy nie była tak bezduszna. Miała swoje własne priorytety.
Postawiła nagle uszy - Elyanne? - zapytała - może pani coś więcej powiedzieć? To już brzmi na pewno ciekawiej niż przynoszenie jakiś skrzypiec, żeby jakiś kocur się nie nudził - przyznała. Ciekawa była czy reszta za nią pójdzie, a jak nie to pójdzie sama. No cóż. Nie musiała ich przecież do niczego zmuszać, ani nawet namawiać. Jakoś sobie poradzi. Ale i tak im to zaproponuje. Tylko ciekawe czy jest za to jakaś nagroda? Na razie chciałaby wiedzieć co i jak, najwyżej potem zapyta.
Mari
Mari

Godność : Marionette, ale woli jak mówi się do niej Mari
Wiek : 25
Rasa : Dachowiec
Lubi : rysować, śpiewać, spokój, naturę
Wzrost / Waga : 167/45
Aktualny ubiór : Czarne spodnie 3/4, krótka czarna koszulka, czarna skórzana kurtka, czarna obroża
Pod ręką : szkicownik, torba, broń
Broń : sztylet
Bestie : Innocenza (Luna)
Stan zdrowia : skręcona kostka, zmęczona

Liczba postów : 70
Dołączył : 03/02/2019

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Gawain on Wto 30 Kwi 2019, 11:43

Na uśmiech białowłosej wzruszył ramionami i zwiesił głowę. Nie znał się na bachorach, ale przynajmniej spróbował. Sam nim długo nie pobył. Dodatkowo irytowała go strategia dziewczynki. Widać było, że to rozpieszczona istotka, która dostawała wszystko, gdy uroniła parę łez i potupała nóżką. Niczego przydatnego się nie dowiedział i miał ochotę wycofać się z szopki, którą stało się początkowo trywialne zadanie. - Szkoda. Może wtedy uniknęlibyśmy nieporozumienia - odparł, usłyszawszy smutek w głosie małej kotki. Jej samej nie było mu żal, bo była upierdliwcem, ale wiedział, że tak ją po prostu wychowano.
Ruch na balkonie ponownie przyciągnął jego uwagę, gdy Parvatti starała się przekonać dziecko, by z nimi została. Nie wiedział po co jej dziecko, bo przecież interesowały ich skrzypce, ale skoro inaczej się nie da... niech będzie. Od czasu do czasu mógł się zgodzić i iść na ustępstwa. - W zasadzie ona ma rację, wiesz? A jak wysłali kogoś jeszcze? Jak obronisz swoje skrzypce sama? Jak oferują pomoc, to lepiej ją przyjmuj - wciął się na moment, lecz znacznie łagodniej niż poprzednio.
Marionette rozmawiała z drugim Dachowcem o haczykowatym nosie. Kobieta wyglądała na pewną siebie i pokojowo nastawioną. Była za spokojna... czy weszła do czyjegoś pokoju, tak jak wcześniej Mari, czy dyktowała warunki niczego się nie bojąc? Gdyby zastała ją w swej własnej komnacie i nie znalazła w sobie na tyle mocy, by zwalczyć ją samodzielnie, podniosłaby alarm. A tu nic. Stała oparta o balustradę i grzała stare plecy w słońcu. Zanosiło się na większą pałacową intrygę, a on niekoniecznie lubił przeciwników, których nie można było z marszu zabić lub ogłuszyć.
- To są zwykłe skrzypce czy też mają jakąś niespotykaną właściwość, odróżniającą je od innych instrumentów tego typu? - zapytał jeszcze. Zainteresowanie rosło, wyjątkowo niezdrowe i mocne. Jakby ktoś pozatruwał im umysły i nie pozwalał żyć bez przeklętego kawałka drewna. - Znasz poprzednich właścicieli skrzypiec... powiedz, bardzo je lubili? Zachowywali się inaczej, po tym jak zagrali na nich po raz pierwszy, czy to było tylko narzędzie potrzebne muzykowi? - Próbował pociągnąć konwersację w inną stronę. Strzelał na ślepo, ale szanse na trafienie nie były mniejsze niż wcześniej.

_________________
Misja testowa - Page 2 GqoufxaMisja testowa - Page 2 OD2UQagMisja testowa - Page 2 GwEGJEq
Gawain
Gawain
SCR

Godność : Gawain Keer
Wiek : Wygląda na około 30 lat.
Rasa : Cień
Lubi : Śliwkową nalewkę, fiolet
Nie lubi : Gotować, ślimaków, niespodzianek
Wzrost / Waga : 183 cm / 76 kg
Aktualny ubiór : https://i.imgur.com/xewvmNm.jpg + Blaszka + medalion z puklem włosów Yako: https://i.imgur.com/xOQrcNC.jpg // Event: szary płaszcz, czarny golf, spodnie khaki ze zwężanymi nogawkami, skórzane, czarne trapery, przeciwsłoneczne lenonki
Znaki szczególne : Czarne twardówki oczu, bursztynowe tęczówki, cienka blizna na brodzie od lewego kącika ust
Pod ręką : klucz do domu Yako i mieszkania, pieniądze // Event:
Broń : Nóż ceramiczny, sztylet, kusza
Zawód : Najemnik do prac wszelakich, zielarz
Stan cywilny : Zajęty
Bestie : Furor (Furbo), Kapeluterek
Stan zdrowia : Zszargane nerwy

Specjalne : Administrator, Strażnik toku fabuły
Liczba postów : 95
Dołączył : 23/07/2018

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Parvatti on Czw 02 Maj 2019, 13:43

Spokojnie wysłuchała dziewczynki i pozwoliła wypowiedzieć się rudowłosemu. Musiała się skupić i poukładać te parę malutkich puzelków, które udało im się zebrać i nie miały najmniejszego sensu. Możliwe, że wszystko łączyło się z zaginięciem siostry tej małej kotki.
-Powiedz mi, jak dokładnie nazywa się twoja siostra. Może uda mi się czegoś dowiedzieć o jej zniknięciu, nie mogę obiecać, że ją znajdę, ale może pomogę.
Starała dobierać się ostrożnie słowa, by nie zrobić małej niepotrzebnej nadziei. Sama dobrze znała moment, w którym okazuje się, że wszystkie obietnice dorosłych są tylko piękną i pustą bańką mydlaną. Nie chciała tak robić.
Po odpowiedzi dziewczynki wstała z uśmiechem i iskierkami w oczach odwracając się do obcego.
-Co ty na to? Szukanie dziewczyny to ciekawsze zajęcie niż dyskusja o starych skrzypcach. Oczywiście jeśli masz czas. I może się przedstawię Parvatti Rai.
Mógł kojarzyć jej nazwisko, w końcu państwo Rai byli wiekowymi ludźmi, którzy słynęli z balów dorównujących tym królewskim, oraz oczywiście byli nauczycielami wszystkich ważnych osobistości w tym świecie, znaczy tylko tych, których było stać na ich usługi.
Wyciągnęła do mężczyzny dłoń by móc ją uścisnąć, kto wie, może sam zechce z nią drążyć dalej sprawę i znaleźć prawdziwą właścicielkę instrumentu i może od razu znaleźć odpowiedź, czemu to od paru miesięcy znikają ludzie, którzy nie mieli kontaktu ani z Piratami, ani z czarnym rynkiem. Pałacowa intryga mogła okazać się większa i bardziej śmierdząca niż ktokolwiek myślał.
Zauważyła na balkonie starszą kotkę i coś zaczęło się jej układać, może to właśnie była ta tajemnicza ciocia, o której wspomniała dziewczynka. Warto zaryzykować.
Białowłosa odwróciła się znowu do dziewczynki i przykucnęła zakładając kosmyk, za spiczaste ucho.
-Myślę, że dobrze będzie, byś poszła do swojej cioci i nie oddalała się od niej. Ten pan. - Wskazała na mężczyznę. - Ma rację, możliwe, że ktoś może jeszcze przyjść po twoje skrzypce oszukany tak jak my. Lepiej byś nie zostawiała ich na widoku. Nie będziemy cię już stresować, możesz odejść.
Parvatti
Parvatti

Godność : Parvatti Ray
Wiek : 1000 lat
Rasa : Baśniopisarka
Lubi : Spokój, dobry alkohol i muzykę.
Nie lubi : Ludzi, którzy mają krew na rękach.
Wzrost / Waga : 165 cm/ 53 kg
Aktualny ubiór : http://glamradar.com/wp-content/uploads/2016/03/2.-tuxedo-blazer-with-black-blouse-and-ripped-jeans.jpg
Znaki szczególne : Białe włosy, tęczowe oczy i elfie uszy.
Pod ręką : *
Stan cywilny : Panna
Bestie : Reyuin
Stan zdrowia : Całkiem zdrowa

Liczba postów : 58
Dołączył : 02/02/2019

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Tyk on Sob 04 Maj 2019, 16:14

Starsza kobieta stojąca nieopodal Mari zachichotała krótko słysząc, że skrzypce są dla niej cenne. Dopiero jednak gdy członkini Stowarzyszenia skończyła mówić, ta zdradziła powód swojego rozbawienia.
- Chodźmy, powinniśmy dołączyć do twoich towarzyszy. - Powiedziała, wskazując ręką na drzwi, a drugą wyciągając po klucz, który oczekiwała, że zostanie jej oddany.
Nie zamierzała się jednak o to wykłócać i bez względu na to po chwili wyszła z pokoju i ruszyła w stronę tylnego ogrodu.
Mari mogła nie podążyć za kobietą, mogła zostać w pokoju lub wybrać drabinę. Wtedy jednak nie usłyszałaby poniższego dialogu, który został wypowiedziany tylko jeżeli kotki poszły razem:
- Mam w nosie te przeklęte skrzypce. Natomiast nie dziwię się, że Postyn chce odzyskać swoją rodową pamiątkę, którą pożyczył Elyanne, by ta mogła się uczyć. Elyanne jednak zniknęła, a spór trwa. Postyn próbuje odzyskać skrzypce. Telya zaczyna płakać.
Po tych słowach nastąpiła krótka przerwa. Przez kilka kroków szły w milczeniu, aż nagle stara kotka przypomniała sobie o pytaniu Mari.
- Elyanne wylała wino na gościa Arcyksięcia. Ten powiedział jej kilka niemiłych słów i zagroził wyciągnięciem konsekwencji, a ona głupia uciekła. Tego samego dnia spakowała co miała i wyjechała do starych przyjaciół z Miasta Lalek. Nigdy jednak tam nie dotarła i nie mam jej nawet jak poinformować, że nic jej nie grozi. Okropna sytuacja. Biedna dziewczyna gdzieś zniknęła i ktoś musi ją znaleźć.

Tymczasem przy małej Telce i dwójce pozostałych uczestników misji...
Dziewczynka wyraźnie posmutniała słysząc, że nie będzie w stanie sama obronić skrzypiec i tylko wydała z siebie cichy pomruk potwierdzenia. Stała słuchając kolejnych słów ze spuszczoną głową co chwilę ocierając rękawem łzy.
- To zwykłe skrzypce. Nie są magiczne! Moja siostra się na nich uczyła grać. Bardzo ładnie grała! Zawsze lubiłam jej słuchać. Ona je bardzo lubiła. Dostała je... Dostała je od tego wrednego pana.
Mówiła powoli, dość ponurym głosem. Gdy przerwała, przygryzła ząbkami dolną wargę.
- Nazywa się Elyanne! Ja rozwiesiłam ogłoszenia. Są wszędzie! Tam wszystko jest! Poszukacie jej? Prawda? - W małej pojawiło się niespodziewanie dużo entuzjazmu i aż podeszła zrobiła krok w stronę Parvatti patrząc na nią zapłakanymi oczami. [/b]

Właśnie w tej chwili nastąpiło przy rozmawiających z Telyą Parvatti i Gawain pojawiła się także Mari oraz stara kotka.
Tyk
Tyk
SCR

Godność : Lord Protektor, Arcyksiążę Agasharr I Rosarium
Wiek : 20 lat
Rasa : Upiorny Arystokrata
Wzrost / Waga : 178/75
Aktualny ubiór : .
Pod ręką : Alphard (Rubeol), Forets (Tenebrae)
Zawód : Lord Protektor Krainy Luster
Bestie : Alphard (Rubeol), Forets (Tenebrae)
Stan zdrowia : Doskonały

Specjalne : Główny Administrator (na wakacjach)
Liczba postów : 75
Dołączył : 18/07/2018

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Mari on Pon 03 Cze 2019, 07:14

Mari przytaknęła głową, ale klucza na razie postanowiła nie oddawać. Nie do końca wiedziała komu powinna ufać, a komu nie, dlatego jak na razie postanowiła go zachować dla siebie.
Westchnęła ciężko - skoro to jego rodowa pamiątka to nie można jakoś się dogadać? - zapytała, przeczesując łapą swoje srebrne włosy. Rozumiała, że dziewczynka płacze bo to pamiątka po siostrze, ale jakoś to chyba można wyjaśnić...większe prawo miał do tego kocur, ale dziecko tego nie rozumiało...
Zmarszczyła brwi, słysząc tę historyjkę. Tak uciec przez coś takiego? Czy to na pewno był powód, dla którego tak naprawdę uciekła? Jakoś nie chciało jej się w to wierzyć, ale postanowiła zostawić to dla siebie.

Gdy tylko dotarły do pozostałej części grupki, usłyszała prośbę dziewczynki. Spojrzała na twarze swoich towarzyszy. Zarówno tego, którego znała od kilku lat, jak i nowo poznanej kobiety - i tak nie mam nic ciekawszego do roboty, więc chętnie pomogę w poszukiwaniach, a wy? - zapytała ich, ale zrobiła to w taki sposób, że nie narzucała im swojego zdania. Chcą to pójdą, nie chcą to nie pójdą. Spojrzała też na dziecko oraz to, jak trzyma skrzypce - schowaj je do futerału, żeby się nie zniszczyły. Elyanne będzie zdenerwowana jeśli wróci i zobaczy, że coś im się stało prawda? - zapytała i podsunęła jej pudło - nie martw się, nie zabiorę ci ich, tak po prostu będzie im lepiej - dodała jeszcze, uśmiechając się do dziewczynki miło i poruszając leniwie swoimi ogonami.
Mari
Mari

Godność : Marionette, ale woli jak mówi się do niej Mari
Wiek : 25
Rasa : Dachowiec
Lubi : rysować, śpiewać, spokój, naturę
Wzrost / Waga : 167/45
Aktualny ubiór : Czarne spodnie 3/4, krótka czarna koszulka, czarna skórzana kurtka, czarna obroża
Pod ręką : szkicownik, torba, broń
Broń : sztylet
Bestie : Innocenza (Luna)
Stan zdrowia : skręcona kostka, zmęczona

Liczba postów : 70
Dołączył : 03/02/2019

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Gawain on Sro 05 Cze 2019, 08:48

- No to bardzo dobrze. - Odparł Telce i głośno wciągnął powietrze. - Przynajmniej to nie zamach na arcyksięcia. - Skrzypce nie były magiczne, więc jeśli nawet ktoś planowałby atak terrorystyczny to na dobry gust i uszy słuchaczy.
Twarz Keera zdradzała jedynie znużenie i irytację. Zaciśnięte usta, zmrużone powieki, oczy wpatrzone gdzieś w górę, jakby znajdowało się tam jego wybawienie. Czy on wyglądał jak bohater bez zadania i celu w życiu? Uniósł głowę, zamaszyście obrócił ją w stronę Parvatii i Mari ponownie ją obniżając.
- Mówicie poważnie? - skrzywił się i spojrzał w stronę balkonu. - Co ci w ogóle powiedziała ta stara, żeś nagle taka chętna do pomocy? Rozwiała jakieś wątpliwości czy tylko bardziej namieszała? - zapytał Kotkę , ale nie miał zamiaru ruszyć nawet palcem, dopóki nie otrzyma wyjaśnień lub poszlak. No, nie do końca, bo podał dłoń Parvatti i uścisnął ją pewnie, ale nie zbyt mocno.
- Gawain Keer - Mgliście kojarzył jej nazwisko. Szukali nauczyciela już od dłuższego czasu i trudno, by Rai nie znalazło się na liście, ale może napomknie o tym fakcie, gdy w pobliżu nie będzie tylu ciekawskich osób.
- Echh... dobrze! Zerknijmy na to ogłoszenie. Mogę się rozejrzeć po drodze. - Wzruszył ramionami nie podzielając entuzjazmu Telki. - Pilnuj skrzypiec, a my spróbujemy znaleźć Elyanne - dodał, mając nadzieję, że dziecko da im już święty spokój i pole do działania. Poza tym nie chciał iść po dziewczynę nieuzbrojony. Jeśli coś przeskrobała, będzie spodziewała się pałacowej straży, a nie paru znudzonych osób z chrapką na parę monet. Pewnie będzie przerażona słysząc swoje imię i być może podejmie próbę obrony, jednak nie chciał tego mówić przy Telce, która mogłaby znów zanieść się płaczem na hasło "broń".

_________________
Misja testowa - Page 2 GqoufxaMisja testowa - Page 2 OD2UQagMisja testowa - Page 2 GwEGJEq
Gawain
Gawain
SCR

Godność : Gawain Keer
Wiek : Wygląda na około 30 lat.
Rasa : Cień
Lubi : Śliwkową nalewkę, fiolet
Nie lubi : Gotować, ślimaków, niespodzianek
Wzrost / Waga : 183 cm / 76 kg
Aktualny ubiór : https://i.imgur.com/xewvmNm.jpg + Blaszka + medalion z puklem włosów Yako: https://i.imgur.com/xOQrcNC.jpg // Event: szary płaszcz, czarny golf, spodnie khaki ze zwężanymi nogawkami, skórzane, czarne trapery, przeciwsłoneczne lenonki
Znaki szczególne : Czarne twardówki oczu, bursztynowe tęczówki, cienka blizna na brodzie od lewego kącika ust
Pod ręką : klucz do domu Yako i mieszkania, pieniądze // Event:
Broń : Nóż ceramiczny, sztylet, kusza
Zawód : Najemnik do prac wszelakich, zielarz
Stan cywilny : Zajęty
Bestie : Furor (Furbo), Kapeluterek
Stan zdrowia : Zszargane nerwy

Specjalne : Administrator, Strażnik toku fabuły
Liczba postów : 95
Dołączył : 23/07/2018

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 2 z 2 Previous  1, 2

Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach