Zamek Dunkelheit

Strona 5 z 5 Previous  1, 2, 3, 4, 5

Go down

Pisanie autorstwa Thorn on Pią 18 Sty 2019, 19:23

First topic message reminder :

Zamek Dunkelheit - Page 5 PuaNSJY

Wśród wznoszących się ku niebu szczytów Kryształowych Grani, pośród surowej skały i ciemnego kryształu, wznoszą się ostre wieżyczki Zamku Dunkelheit, należącego do rodu Vaele, a konkretniej do Aerona, głowy rodu. Owiany mrokiem budynek, chociaż nie ma specjalnie wielkich rozmiarów, budzi respekt, czasami nawet i grozę. Mury wykonano z ciemnego kamienia, zdobienia ograniczają się jedynie do surowych krzywizn łukowatych okien, gdzieniegdzie widać rzygacze odprowadzające wodę spływającą w deszczowe dni po strzelistych dachach. Cały kompleks wygląda jak zbiór osobnych wież, połączonych ze sobą zabudowanymi korytarzami.
Duża część ważniejszych pomieszczeń użytkowych znajduje się nie tyle w wieżach, co bezpośrednio w skalnej podstawie, przez co twierdza, mimo iż pozornie lekka i łatwa do zniszczenia, jest naprawdę dobrym schronieniem.
W podziemiach znajduje się między innymi stajnia i zbrojownia, a także kwatery przebywających tu na stałe strażników i służby. W największej, najszerszej wieży znajduje się część przeznaczona do przyjmowania gości – główna sala która może służyć za balową, wielki salon do rozmów przy kominku, jadalnia gdzie przyjmowani są goście. Mniejsze służą za mieszkania, zarówno dla gości jak i dla domowników. Kuchnia znajduje się dokładnie pod salą jadalną, żeby podawane potrawy zawsze były świeże i ciepłe – najwyższej jakości.
Wieża wysunięta najdalej od głównego wejścia to pomieszczenia należące do członków rodu – to tam mieszka Aeron Vaele i jego mała kuzynka, Abigail. Sypialnie tej dwójki znajdują się tuż obok, na samej górze, pod nimi natomiast ulokowany został salonik.
Pod wieżą mieszkalną znajduje się biblioteka i zbrojownia, do której wstęp ma jedynie Lord Vaele.
Wiele miejsc w Zamku Dunkelheit jest zamykanych za pomocą mechanizmu, który jest w stanie poruszyć jedynie magia Aerona. Sprawia to, że w razie ataku, Lord może odciąć od siebie poszczególne wieże, zamykając w środku napastników.
Do głównego wejścia prowadzi przejezdna, łatwo dostępna ścieżka którą spokojnie można przejechać zarówno konno jak i wozem. Same wrota są pilnowane przez specjalnie przeszkolonych strażników dzierżących halabardy.
Zapasy dostarczane są drogą teleportacji.
Thorn
Thorn

Godność : Aeron Vaele
Wiek : Ponad 500 lat / Wizualnie lekko ponad 30.
Rasa : Upiorny Arystokrata
Wzrost / Waga : 182/100 (same rogi trochę ważą).
Aktualny ubiór : Czarna marynarka zdobona na ramionach czarnymi piórami, zdobiona srebrną nicią i guzikami. Czarna koszula z kołnierzem w typie stójki. Czarne spodnie. Skórzane oficerki. Pas z przytroczonym rapierem.
Znaki szczególne : Opalizujące granatem, duże, zakrzywione rogi. Tęczowe oczy.
Pod ręką : Broń, zegarek kieszonkowy, sakiewka z pieniędzmi, mały notesik i długopis.
Broń : Rapier.
Stan zdrowia : Zdrowy.

Liczba postów : 60
Dołączył : 14/01/2019

Powrót do góry Go down


Pisanie autorstwa Gawain on Nie 07 Lip 2019, 14:10

Kąciki jego ust uniosły się delikatnie. Śmiech zastąpiło gwałtownie wypuszczane powietrze, gdy kolejne czerwone pręgi rozpalały bladą skórę. Już zdążył się rozluźnić, przestawał myśleć, tak jak życzył sobie tego Yako, kiedy nagle, zamiast przyjemnego pobudzenia, otrzymał serię ostrych ukłuć.
Mimowolnie chciał uciec od źródła bólu i w rezultacie dziko wierzgnął. - A to za co?! - Keer spiorunował Lisa wzrokiem i odciągnął jego dłoń od siebie. - Wcześniej byłeś zły, że nazwałem cię twoim prawdziwym imieniem... zdecydowałbyś się - Wyszeptał, szybko zerkając czy nie ma żadnych ran. Kitsune zmieniał zdanie bez żadnego sygnału czy ostrzeżenia. Często łapał się na tym, że nie nadążał za żywicielem. A może wszystkie lisy już tak mają?
Zmarszczył brwi i posłał Demonowi pytające spojrzenie, gdy palec znalazł się w jego ustach. Miał coś z tym dalej robić? Lizać czy...  Och, nieważne... to o to chodziło.
Oddech Cienia raptownie przyspieszył. Odwrócił głowę w bok i opuścił ją nieco, pozwalając wilgotnym włosom zakryć twarz. Odczuwał przyjemność w pokrętny sposób. Wstydził się, ale sam nie potrafił określić czego konkretnie. Tego, że robił to z facetem albo potrafi czerpać z tego satysfakcję? Raczej nie. Bardziej tego, że musiał się odkryć, otworzyć. Czemu to musiało być takie poniżające? Czy kobiety też się tak czują? - Po cholerę wybrałeś takie imię, skoro ci się nie podoba... - Spoglądał na niego zza kurtyny rdzawych kosmyków. Jak zwykle zaczynał dolewać oliwy do ognia, gdy czuł się skonfliktowany. Głupie, szczeniackie zachowanie, które pozwalało odwrócić uwagę od własnej bezbronności. - ...hmm? Lusianie? - Wyprostował się i sugestywnie przeciągnął po nim dłonią. W końcu jego celem nie było doprowadzenie kochanka do ślepej furii. Cały czas spoglądał na Kitsune z góry i czekał na odpowiedź. Rzucał mu wyzwanie.

_________________
Zamek Dunkelheit - Page 5 GqoufxaZamek Dunkelheit - Page 5 OD2UQagZamek Dunkelheit - Page 5 GwEGJEq
Gawain
Gawain
SCR

Godność : Gawain Keer
Wiek : Wygląda na około 30 lat.
Rasa : Cień
Lubi : Śliwkową nalewkę, fiolet
Nie lubi : Gotować, ślimaków, niespodzianek
Wzrost / Waga : 183 cm / 76 kg
Aktualny ubiór : https://i.imgur.com/xewvmNm.jpg + Blaszka + medalion z puklem włosów Yako: https://i.imgur.com/xOQrcNC.jpg // Event: szary płaszcz, czarny golf, spodnie khaki ze zwężanymi nogawkami, skórzane, czarne trapery, przeciwsłoneczne lenonki
Znaki szczególne : Czarne twardówki oczu, bursztynowe tęczówki, cienka blizna na brodzie od lewego kącika ust
Pod ręką : klucz do domu Yako i mieszkania, pieniądze // Event:
Broń : Nóż ceramiczny, sztylet, kusza
Zawód : Najemnik do prac wszelakich, zielarz
Stan cywilny : Zajęty
Bestie : Furor (Furbo), Kapeluterek
Stan zdrowia : Zszargane nerwy

Specjalne : Administrator, Strażnik toku fabuły
Liczba postów : 113
Dołączył : 23/07/2018

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Yako on Nie 07 Lip 2019, 23:16

Uniósł białą brew z niedowierzaniem. On tak na serio? - Gawain czy Ty się słyszysz? - zapytał i westchnął ciężko. Naprawdę nie rozumiał o co w tym wszystkim chodzi? Wydawał się dość spostrzegawczy i to raczej nie było coś co wymagało by jakiegoś bardzo wysokiego poziomu inteligencji - imiona są wymyślone po to, by nikt się nie zorientował, że Luci i Lusian to ta sama osoba, poza tym kto teraz ma na imię Yako? - zapytał, spoglądając mu prosto w oczy.
Naprawdę musiał z czymś takim wyskakiwać? Trochę go to zdenerwowało, ale postanowił to jakoś przetrwać. Przynajmniej nie marudził, gdy palec Demona powędrował do jego ust.
Uśmiechnął się wrednie, gdy zauważył reakcję kochanka na początki nowych pieszczot.
Ale niestety ten postanowił znów powiedzieć coś niezbyt odpowiedniego. Szybko schował pazury, ale tak by Gaw tego nie zauważył i nagle wprowadził palec do środka. Nie zbyt głęboko, ale na pewno nagle, tak by ten się tego nie spodziewał - imię mi się podoba, ale jesteśmy sami i to nie jest moje prawdziwe imię - powiedział, kładąc po sobie uszy. Widać było, że go to ubodło.
Zaczął poruszać palcem trochę mocniej niż początkowo planował. Chciał go ostrzec by nie przesadzał. Psuł mu nastrój, a naprawdę chciał, żeby zapamiętał to dobrze i przyjemnie. Chciał, żeby przestał się tak o to martwić i po prostu rozluźnić. Dlatego tez po chwili zwolnił i znów zaczął pieścić samo wejście, od czasu do czasu zagłębiając się i czytając, czy może spróbować głębiej czy na razie ma poczekać. Z drugiej strony pieścił ukochanego, by nie skupiał się tylko na jednym.
Yako
Yako

Godność : Lusian/Luci Foxsoul
Wiek : Wizualnie 25
Rasa : Lisi demon
Wzrost / Waga : 190/85 //
Aktualny ubiór : Drogi, szyty na miarę czarny garnitur, czarna koszula rozpięta pod szyją, czerwona kamizelka, czarne skarpetki w tęczowe liski. Skórzana obroża z rubinem i Blaszką Zmartwienia// czarne, sprane jeansy, T-shirt z wyjącym wilkiem na tle księżyca w pełni (mała pamiątka z planu) oraz z prostą laską, brak Blaszki
Znaki szczególne : Kuleje, Blizna na lewym oku
Pod ręką : Laska
Broń : Naginata
Zawód : W Świecie Ludzi - Aktor/Aktorka
Stan cywilny : Gawain - polizany! zaklepany!
Bestie : Schnee (Yuki)
Stan zdrowia : Wkurzony, kulejący//sporo poparzony po wypadku na planie filmowym

Specjalne : Lisi Administrator Specjalny: Strażnik spisów, Mistrz Gry
Liczba postów : 95
Dołączył : 09/01/2019

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Gawain on Wto 09 Lip 2019, 20:34

Zrobiłby kwaśną minę, ostentacyjnie westchnął lub przewrócił oczami, ale zamiast irytacji poczuł zawód. Myślał, że trochę się z nim podroczy, a ten włączył swój przeklęty tryb mentora, w którym tłumaczył wszystko w najmniejszych detalach z zachowaniem cierpliwości godnej świętego. Czasem dostawał szewskiej pasji, gdy Lis pierniczył, jakby rozmawiał z debilem. Czy nie mógłby choć raz odpuścić?
- Zamknąłbyś się wreszcie! - żachnął się, lecz sekundę później, z uśmieszkiem błądzącym na twarzy, wpił się w usta kochanka i sięgnął ich wnętrza. Yako już tak miał. Wiedział, że tego nie przeskoczy. Upór Demona, choć wkurzający, bywał uroczy... ale tylko po kilku głębszych.
Pod naporem palców westchnął i cały się spiął, po czym spłonął rumieńcem. Przez swoją fobię nawykł do czucia czegoś w obcego w sobie, tak samo jak do tego, że w ogóle można oddychać tak głęboko, gdyż wychodzenie z letargu każdorazowo wymuszało na nim hiperwentylację. Pomimo tych doświadczeń nie był gotowy na nagłą falę wszechogarniającej błogości, która pochłonęła go całego, gdy Kitsune trafił w czuły punkt. Wygiął się w łuk. Wolna dłoń zakryła rozchylone w niemym okrzyku usta. Jeśli myślał, to tylko o tym, czy później będzie lepiej. Jeśli czegoś pragnął, to dostać więcej.  
- Niech Cię szlag, Yako! - wydyszał we własną dłoń, zanim wplótł ją we włosy. Zamglonym spojrzeniem omiatał doskonale wyrzeźbioną sylwetkę ukochanego, a lekko rozszerzone źrenice przyćmiewały bursztyn.
- Jesteś okrutny... - wymruczał z ledwo wyczuwalnym wahaniem, gdy Lis wrócił do poprzedniej czynności. Przyjemność wypierała wstyd, więc powrót do spokojniejszych pieszczot zaczął boleśnie dokuczać. - Mam Cię dalej wkurwiać, żebyś przestał się tak cackać? - Głos Cienia był niższy i mocno zabarwiony pożądaniem. Od czasu gdy Yako przestał przypominać ofiarę blendera rzadko dawał się oglądać. Czasem na dotyk reagował podskokiem - jakby palce Keera strzelały iskrami na lewo i prawo. Owszem, blizn miał pełno, ale żadna nie była rozległa, a zdecydowana większość ani trochę nie zniekształcała jego ciała. Gawain czasem myślał, że jego ukochany jest teraz Lisem udającym tygrysa. Momentami kusiło, by tak zażartować, ale pewnie oberwałby w pysk lub zafundował sobie ciche... tygodnie. Demon był niezwykle przeczulony na tym punkcie, ale teraz, gdy tak na nim siedział, obnażony i powoli szturmowany, w pełni pojął jak wielką odwagą trzeba się wykazać, by przejść nad tym do porządku dziennego. Był z niego dumny. Tak cholernie dumny. Tylko czy jutro będzie mógł być dumny również z siebie? Czy on, jutrzejszy Gawain, będzie w stanie spojrzeć Yako prosto w oczy?

_________________
Zamek Dunkelheit - Page 5 GqoufxaZamek Dunkelheit - Page 5 OD2UQagZamek Dunkelheit - Page 5 GwEGJEq
Gawain
Gawain
SCR

Godność : Gawain Keer
Wiek : Wygląda na około 30 lat.
Rasa : Cień
Lubi : Śliwkową nalewkę, fiolet
Nie lubi : Gotować, ślimaków, niespodzianek
Wzrost / Waga : 183 cm / 76 kg
Aktualny ubiór : https://i.imgur.com/xewvmNm.jpg + Blaszka + medalion z puklem włosów Yako: https://i.imgur.com/xOQrcNC.jpg // Event: szary płaszcz, czarny golf, spodnie khaki ze zwężanymi nogawkami, skórzane, czarne trapery, przeciwsłoneczne lenonki
Znaki szczególne : Czarne twardówki oczu, bursztynowe tęczówki, cienka blizna na brodzie od lewego kącika ust
Pod ręką : klucz do domu Yako i mieszkania, pieniądze // Event:
Broń : Nóż ceramiczny, sztylet, kusza
Zawód : Najemnik do prac wszelakich, zielarz
Stan cywilny : Zajęty
Bestie : Furor (Furbo), Kapeluterek
Stan zdrowia : Zszargane nerwy

Specjalne : Administrator, Strażnik toku fabuły
Liczba postów : 113
Dołączył : 23/07/2018

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Yako on Sro 10 Lip 2019, 09:49

Warknął cicho, ostrzegawczo. Ale szybko uspokoił się, gdy Dręczyciel postanowił obdarować go namiętnym, głębokim pocałunkiem. Przymknął wtedy oczy, a jego uszy opadły o bokach głowy.
On naprawdę nie panował teraz prawie nad niczym. Nie czuł się też w pełni komfortowo choć fakt, że to Rudzielec na nim siedział, który widział go w gorszym stanie niż po prostu z bliznami, ułatwiał mu sprawę. I to bardzo.
Yako nie czuł się dobrze z bliznami, ale nie przez sam fakt ich posiadania, choć to troszkę się ku temu przyczyniało, a przez to, że nigdy nie był tak ekspresowo leczony i jego psychika nadal widziała na ciele gojące się rany. Nadal miał wrażenie, że go bolą, są podrażnione, dodatkowo musiał do końca ogarnąć, że już jest dobrze, a ten zamek wcale mu w tym nie pomagał. Kryształowe niestety nie były dla niego zbyt przyjaznym czy przyjemnym miejscem. Wolałby stąd zniknąć i na pewno nie miał zamiaru dziś spać, chyba że Gawain powie, że jest głodny, a na pewno będzie.
Uśmiechnął się wrednie, widząc reakcję Cienia na jego ruch. No cóż, czyli raczej nie będzie większych problemów z nim, gdy przyjdzie co do czego.
Zaśmiał się krótko na jego słowa. Nie był święty, ani nawet takiego nie udawał, nie w tym momencie. A tym bardziej nie miał takiego zamiaru.
- Owszem - potwierdził, szczerząc swoje kły. Mina szybko jednak się zmieniła, gdy Keer zadał swoje pytanie - a myślisz, czemu się cackam? - zapytał i uśmiechnął się tajemniczo - właśnie dlatego, że mnie wkurwiasz - powiedział i znów trafił palcem w odpowiednie miejsce.
Czuł jednak, że opór znów się pojawia. Dlatego też usiadł i ścisnął mocno pośladki kochanka i zaśmiał się. Z trudem przesunął się na skraj łóżka nadal z Cieniem na sobie i wygiął się mocno pod nim, zwieszając od pasa w górę z łóżka, leżąc nadal na plecach. Sięgnął do swojej torby i wygrzebał z niej żelik o wiadomym zastosowaniu. Wrócił na swoją poprzednią pozycją i rozprowadził trochę specyfiku na palcach oraz wejściu.
Zaczął od jednego by po nie za długiej chwili dodać drugi, a może ewentualnie też jeszcze jeden? Nad tym się zastanowi. Patrzał cały czas na reakcje swojego kochanka. Wiedział, że to jego pierwszy raz, ale nie był w pełni delikatny. Co jakiś czas poruszył dłonią albo palcami mocniej - wziąłem go z zamiarem wciśnięcia go rogaczowii jako żel do rogów, ale uznałem, że to by była przesada - wyjaśnił sąd w ogóle żel się wziął u niego w torbie, bo na pewno nawet nie myślał o tym, że do czegoś takiego dojdzie. Zmieniał tempo i siłę, by trochę podrażnić dziwnookiego. W pewnym momencie znów położył na sobie jego dłoń. Lubił czuć jego dotyk i chciał go czuć na sobie właśnie teraz.
Yako
Yako

Godność : Lusian/Luci Foxsoul
Wiek : Wizualnie 25
Rasa : Lisi demon
Wzrost / Waga : 190/85 //
Aktualny ubiór : Drogi, szyty na miarę czarny garnitur, czarna koszula rozpięta pod szyją, czerwona kamizelka, czarne skarpetki w tęczowe liski. Skórzana obroża z rubinem i Blaszką Zmartwienia// czarne, sprane jeansy, T-shirt z wyjącym wilkiem na tle księżyca w pełni (mała pamiątka z planu) oraz z prostą laską, brak Blaszki
Znaki szczególne : Kuleje, Blizna na lewym oku
Pod ręką : Laska
Broń : Naginata
Zawód : W Świecie Ludzi - Aktor/Aktorka
Stan cywilny : Gawain - polizany! zaklepany!
Bestie : Schnee (Yuki)
Stan zdrowia : Wkurzony, kulejący//sporo poparzony po wypadku na planie filmowym

Specjalne : Lisi Administrator Specjalny: Strażnik spisów, Mistrz Gry
Liczba postów : 95
Dołączył : 09/01/2019

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Gawain on Sob 13 Lip 2019, 15:48

Uśmiech nie znikał z ust kochanka. Niech się cieszy. Było im obu dobrze, więc czemu miałby to roztrząsać? Nie od dziś Yako był skończonym wredotą. Przytyk był oczywisty, ale mimo to zmusił Gawaina do śmiechu. - Niech Ci będzie! - niewiele brakowało, by wykrzyczał te słowa. Przyjemność łamała mu głos, kolejne dreszcze pozbawiały tchu. Chciałby to ciągnąć, ale umysł opustoszał. Nie miał więcej pomysłów na wkurzanie Kitsune. Głośne westchnięcia i coraz śmielsze jęki rozdzierały ciszę, jaką zapewniały grube kamienne ściany. Odrzucił głowę do tyłu, gdy kochanek gwałtownie na niego naparł, po czym oparł się o niego. Starał się zrównać oddech z ruchami, by powstrzymać niepożądane napięcie. Nie miał wyuczonych odruchów i już teraz wiedział, że dla organizmu to będzie jazda bez trzymanki.
- On umie czytać... - wystękał w odpowiedzi, patrząc na Lisa spod półprzymkniętych powiek. Co jakiś czas wzdrygał się i spinał, by na moment zamrzeć w bezruchu. Musiał zachować siły na później, dlatego nie spieszył się i pozwolił sobie na delektowanie się nowymi doznaniami. Nie pozostawał dłużny, ale zaczynał się niecierpliwić. Mieszanka bodźców, emocji i wyobrażeń utworzyła zasadnicze pytanie.
- Długo jeszcze będziesz mnie męczył? - Posłał Yako błagalne spojrzenie, po czym mocno zacisnął powieki i przygryzł dolną wargę. Był tak rozgrzany i spragniony, że aż bolało, ale nie tak, by ponaglać kochanka. Zaczynał podejrzewać, że Demon faktycznie chce zmusić go wykrzyczenia prośby, błagania lub rozkazu, po którym nie będzie już odwrotu. Mógłby to powiedzieć... albo samemu zmusić Yako, by pierwszy się poddał. Na moment odsunął się od niego.
- Nie tylko ja powinienem być mokry - uśmiechnął się figlarnie, odgarniając włosy do tyłu, by nie wchodziły mu w drogę i dyskretnie zwilżył usta. Przyjął go, uważając, by pod żadnych pozorem nie zaczepiać zębami i spiął brwi, bo do wprawy nadal wiele mu brakowało. Znał potrzeby kochanka. Wiedział, co lubi, a czego nie, pamiętał dane mu wskazówki, a mimo to cały czas się go uczył. Póki co nie patrzył Yako w oczy, by móc się skupić i w pełni poświęcić temu co robił.

_________________
Zamek Dunkelheit - Page 5 GqoufxaZamek Dunkelheit - Page 5 OD2UQagZamek Dunkelheit - Page 5 GwEGJEq
Gawain
Gawain
SCR

Godność : Gawain Keer
Wiek : Wygląda na około 30 lat.
Rasa : Cień
Lubi : Śliwkową nalewkę, fiolet
Nie lubi : Gotować, ślimaków, niespodzianek
Wzrost / Waga : 183 cm / 76 kg
Aktualny ubiór : https://i.imgur.com/xewvmNm.jpg + Blaszka + medalion z puklem włosów Yako: https://i.imgur.com/xOQrcNC.jpg // Event: szary płaszcz, czarny golf, spodnie khaki ze zwężanymi nogawkami, skórzane, czarne trapery, przeciwsłoneczne lenonki
Znaki szczególne : Czarne twardówki oczu, bursztynowe tęczówki, cienka blizna na brodzie od lewego kącika ust
Pod ręką : klucz do domu Yako i mieszkania, pieniądze // Event:
Broń : Nóż ceramiczny, sztylet, kusza
Zawód : Najemnik do prac wszelakich, zielarz
Stan cywilny : Zajęty
Bestie : Furor (Furbo), Kapeluterek
Stan zdrowia : Zszargane nerwy

Specjalne : Administrator, Strażnik toku fabuły
Liczba postów : 113
Dołączył : 23/07/2018

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Thorn on Sob 13 Lip 2019, 19:48

Wzruszył ramionami na komentarz Anomandera, udając, że specjalnie nie interesuje go kwestia przedstawiania Abigail Vyrona. Na pewno nie powie jej, że to wujek... Byłoby to co najmniej idiotyczne. Przyjaciel? Czy Laraziron nim był? Ostatecznie ta opcja była bezpieczniejsza.
- Przedstawię go imieniem i nazwiskiem, powiem, że jest Koregentem. Jeśli nie zrozumie, dodam, że naszym sąsiadem. - stwierdził wpatrując się w szklankę - Co dziewczynka zrobi z tym faktem, jej sprawa. Nie chcę przymuszać jej do małżeństwa ale zdaję sobie sprawę, że połączenie rodów jest w tej chwili najlepszą z opcji, jeśli mam... mamy zaistnieć. - poprawił się na liczbę mnogą, chociaż tan naprawdę nie zależało mu na tym, by Vyron zdobywał jeszcze więcej wpływów.
Ich relacje były dziwne. Rywalizowali ze sobą na każdym kroku, kiedy byli młodzi dogryzali sobie kiedy tylko mogli, pojedynkowali się i szukali zaczepki. Kiedy dorośli, to wszystko złagodniało ale kiedy spotykali się, w ich oczach pojawiała się ta sama zaczepna iskra co kiedyś.
Uśmiechnął się do myśli, bo ostatecznie lubił chamskiego rogacza. Zielonooki przynajmniej jakoś urozmaicał mu długie życie. No i był szczery, chyba jako jeden z nielicznych, żeby nie powiedzieć: jedyny.
- Bzdura. - rzucił, krzywiąc się w odpowiedzi na fragment o dorastaniu dziecka - Jestem jej jedyną rodziną, niemożliwe, żeby Abigail widziała we mnie partnera. - dodał, pewien swojego osądu - Oczywiście, w rodach arystokratycznych zdarzały się krzyżówki wewnątrz rodziny ale potomstwo zawsze miewało... pewne wady. - upił ze szklanki - Lata temu Szkarłatną Otchłanią rządziło naprawdę wiele znamienitych rodów. Aby zachować czystość krwi, niektóre rody zezwalały na małżeństwa braci i sióstr, ojca z córką, matki z synem. - skrzywił się z niesmakiem - Cóż, tych rodów już nie ma. I dobrze, bo to co robili było... obrzydliwe. - spojrzał w oczy skrzydlatemu - Nie wyobrażam sobie Abi zalecającej się do mnie. A nawet jeśli coś takiego będzie miało miejsce, nie będę odpowiadał na jej zaloty. - wyjaśnił, żeby wszystko było jasne. Na słowa o partnerce machnął jedynie ręką. Nie zamierzał szukać sobie kobiety... jeszcze nie teraz. Sam był naprawdę dobrą partią biorąc pod uwagę bogactwa i rosnące wpływy, ale na razie amory mu nie w głowie. Najpierw musiał umocnić swoją pozycję. I pozycję Abigail.
- Odkrywanie mocy to nie taka prosta sprawa. - wyjaśnił, krzyżując ręce na piersi - Ja swoje odkryłem naprawdę późno i potrzebowałem do tego mocnych bodźców. - dodał i sięgnął jedną ręką by polać Tiberiusowi - Od razu mówię: nie pozwolę na wywoływanie sztucznej traumy u niej, tylko po to by odkryła moc. Już i ta swoje przeszła. Nie wiem, jaki wpływ miało na nią przebywanie przez taki czas z... - powinien powiedzieć "Nianią" ale nie znał opiekunki Abi i była mu obojętna - …z trupem. - cały czas patrzył w niebieskie oczy, jego własne emanowały pewnością siebie. Bo nawet jeśli przed chwilą Anomander dał mu pokaz i nauczkę, Aeron czuł się pewnie w swoim zamku.
Uniósł lekko brwi kiedy tamten zaczął operować dziwnymi nazwami. Zaplątał się po chwili i zwyczajnie zrezygnował z tłumaczenia, na co Arystokrata parsknął szczerym śmiechem i położył skrzydlatemu dłoń na ramieniu.
- Zapomniałeś, przyjacielu, że rozmawiasz z idiotą. - zaśmiał się - Bo tym w oczach Człowieka jesteśmy. Mieszkańcy świata w którym wszystko jest inne. - opanował śmiech, ale dalej szczerzył zęby - To tak, jakbym tłumaczył ci działanie Artefaktów i ich wpływ na ciało i psychikę. Albo objaśniał typy aury. - poklepał mężczyznę - Chciałbyś dowiedzieć się czegoś o Kryształach, głuptasku? - zapytał następnie w twardym, starożytnym języku Upiornych. Niestety, Anomander nie miał prawa go znać. Niewielu Arystokratów się nim posługiwało, większość zapomniała jak brzmiał język Ojców.
Wysłuchał jego ostatniej rady i pokiwał głową, pozbywając się uśmiechu. Koniec końców, Opętaniec gadał mądrze, chociaż czasami chyba czuł się za pewnie. Ale może to kwestia dotarcia się? Mieli inne charaktery. Z czasem nauczą się razem żyć pod jednym dachem.
- Taki mam zamiar. - powiedział zgodnie z prawdą - Właściwie chcę zrobić to jak najszybciej. Nazajutrz po porannym zabawianiu gości, udam się do niego, może zastanę go w jego zamku a jak nie, popytam i postaram się go odszukać. Nie ma co zwlekać. - osuszył kolejną porcję trunku - To jak, chlejemy aż pośniemy na posadzce, wśród mąki czy masz jakieś inne plany? - posłał Doradcy szelmowski uśmieszek, w jego oczach pojawił się błysk. Może i początki ich znajomości nie były najlepsze, ale kto wie, może z czasem będzie lepiej.
Thorn
Thorn

Godność : Aeron Vaele
Wiek : Ponad 500 lat / Wizualnie lekko ponad 30.
Rasa : Upiorny Arystokrata
Wzrost / Waga : 182/100 (same rogi trochę ważą).
Aktualny ubiór : Czarna marynarka zdobona na ramionach czarnymi piórami, zdobiona srebrną nicią i guzikami. Czarna koszula z kołnierzem w typie stójki. Czarne spodnie. Skórzane oficerki. Pas z przytroczonym rapierem.
Znaki szczególne : Opalizujące granatem, duże, zakrzywione rogi. Tęczowe oczy.
Pod ręką : Broń, zegarek kieszonkowy, sakiewka z pieniędzmi, mały notesik i długopis.
Broń : Rapier.
Stan zdrowia : Zdrowy.

Liczba postów : 60
Dołączył : 14/01/2019

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Yako on Nie 14 Lip 2019, 09:10

Przyglądał się z wyraźnym zadowoleniem, jak Gaw rozpływa się na nim. Mimo, że robili to po raz pierwszy, Yako zdawał się doskonale wiedzieć co robić, żeby Gawain nie mógł marudzić na to, że nie jest mu przyjemnie.
Wzruszył ramionami - nie umie w innych językach, a żel nie jest w Glassville - uśmiechnął się wrednie i pokazał buteleczkę, na której nie było ani jednej literki, która byłaby dla rogacza znajoma. Były tylko znaczki. No cóż. Yako znał tricki i widać, że naprawdę byłby gotowy to dać ich gospodarzowi.
Zaśmiał się niski i oblizał - tak długo jak będę miał na to ochotę - powiedział niskim głosem i poruszył swoją biła kitą. Oddychał głęboko, przez co Cień spokojnie mógł zobaczyć, że dla Demona nie była to igraszka, jak każda inna. Z Gawainem było wyjątkowo i rudzielec na pewno widział, że Lis też jest bliski pęknięcia i po prostu rzucenia się na kochanka.
Uniósł jedną brew, gdy Keer nagle się odsunął. Cały się spiął i stęknął cicho - Gaw...wiesz, że ja ... dawno... - oddychał trochę urywanie, a źrenice miał wąskie.
Był nadal wrażliwy na dotyk, w końcu tam też wyglądał jak ofiara blendera. Poza tym nie ostatni czas spędził jako Luci. Przez co unikał kontaktów, ale nawet jako kobieta był dość wrażliwy w tamtych rejonach.
W końcu jednak się rozluźnił i pozwolił Gawainowi się sobą zająć. Oddychał głęboko i leżał mrucząc z zadowoleniem choć co jakiś czas wyrywało mu się syknięcie, gdy Cień podrażnił którąś z blizn. Wplótł pazurzaste palce we włosy ukochanego, jednak początkowo nie narzucał mu tempa. Dopiero po chwili co jakiś czas naciskał go, żeby wziął go trochę głębiej.
Yako
Yako

Godność : Lusian/Luci Foxsoul
Wiek : Wizualnie 25
Rasa : Lisi demon
Wzrost / Waga : 190/85 //
Aktualny ubiór : Drogi, szyty na miarę czarny garnitur, czarna koszula rozpięta pod szyją, czerwona kamizelka, czarne skarpetki w tęczowe liski. Skórzana obroża z rubinem i Blaszką Zmartwienia// czarne, sprane jeansy, T-shirt z wyjącym wilkiem na tle księżyca w pełni (mała pamiątka z planu) oraz z prostą laską, brak Blaszki
Znaki szczególne : Kuleje, Blizna na lewym oku
Pod ręką : Laska
Broń : Naginata
Zawód : W Świecie Ludzi - Aktor/Aktorka
Stan cywilny : Gawain - polizany! zaklepany!
Bestie : Schnee (Yuki)
Stan zdrowia : Wkurzony, kulejący//sporo poparzony po wypadku na planie filmowym

Specjalne : Lisi Administrator Specjalny: Strażnik spisów, Mistrz Gry
Liczba postów : 95
Dołączył : 09/01/2019

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 5 z 5 Previous  1, 2, 3, 4, 5

Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach