Zamek Dunkelheit

Strona 5 z 7 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next

Go down

Pisanie autorstwa Thorn on Pią 18 Sty 2019, 19:23

First topic message reminder :

Zamek Dunkelheit - Page 5 PuaNSJY

Wśród wznoszących się ku niebu szczytów Kryształowych Grani, pośród surowej skały i ciemnego kryształu, wznoszą się ostre wieżyczki Zamku Dunkelheit, należącego do rodu Vaele, a konkretniej do Aerona, głowy rodu. Owiany mrokiem budynek, chociaż nie ma specjalnie wielkich rozmiarów, budzi respekt, czasami nawet i grozę. Mury wykonano z ciemnego kamienia, zdobienia ograniczają się jedynie do surowych krzywizn łukowatych okien, gdzieniegdzie widać rzygacze odprowadzające wodę spływającą w deszczowe dni po strzelistych dachach. Cały kompleks wygląda jak zbiór osobnych wież, połączonych ze sobą zabudowanymi korytarzami.
Duża część ważniejszych pomieszczeń użytkowych znajduje się nie tyle w wieżach, co bezpośrednio w skalnej podstawie, przez co twierdza, mimo iż pozornie lekka i łatwa do zniszczenia, jest naprawdę dobrym schronieniem.
W podziemiach znajduje się między innymi stajnia i zbrojownia, a także kwatery przebywających tu na stałe strażników i służby. W największej, najszerszej wieży znajduje się część przeznaczona do przyjmowania gości – główna sala która może służyć za balową, wielki salon do rozmów przy kominku, jadalnia gdzie przyjmowani są goście. Mniejsze służą za mieszkania, zarówno dla gości jak i dla domowników. Kuchnia znajduje się dokładnie pod salą jadalną, żeby podawane potrawy zawsze były świeże i ciepłe – najwyższej jakości.
Wieża wysunięta najdalej od głównego wejścia to pomieszczenia należące do członków rodu – to tam mieszka Aeron Vaele i jego mała kuzynka, Abigail. Sypialnie tej dwójki znajdują się tuż obok, na samej górze, pod nimi natomiast ulokowany został salonik.
Pod wieżą mieszkalną znajduje się biblioteka i zbrojownia, do której wstęp ma jedynie Lord Vaele.
Wiele miejsc w Zamku Dunkelheit jest zamykanych za pomocą mechanizmu, który jest w stanie poruszyć jedynie magia Aerona. Sprawia to, że w razie ataku, Lord może odciąć od siebie poszczególne wieże, zamykając w środku napastników.
Do głównego wejścia prowadzi przejezdna, łatwo dostępna ścieżka którą spokojnie można przejechać zarówno konno jak i wozem. Same wrota są pilnowane przez specjalnie przeszkolonych strażników dzierżących halabardy.
Zapasy dostarczane są drogą teleportacji.
Thorn
Thorn

Godność : Aeron Vaele
Wiek : Ponad 500 lat / Wizualnie lekko ponad 30.
Rasa : Upiorny Arystokrata
Wzrost / Waga : 182/100 (same rogi trochę ważą).
Znaki szczególne : Opalizujące granatem, duże, zakrzywione rogi. Tęczowe oczy.
Aktualny ubiór : Czarny zestaw: koszula, marynarka, spodnie i skórzane buty.
Pod ręką : Broń, zegarek kieszonkowy, sakiewka z pieniędzmi, mały notesik i długopis.
Broń : Rapier.
Bestie : Tenebres
Liczba postów : 82
Dołączył : 14/01/2019

Powrót do góry Go down


Pisanie autorstwa Gawain on Nie 07 Lip 2019, 14:10

Kąciki jego ust uniosły się delikatnie. Śmiech zastąpiło gwałtownie wypuszczane powietrze, gdy kolejne czerwone pręgi rozpalały bladą skórę. Już zdążył się rozluźnić, przestawał myśleć, tak jak życzył sobie tego Yako, kiedy nagle, zamiast przyjemnego pobudzenia, otrzymał serię ostrych ukłuć.
Mimowolnie chciał uciec od źródła bólu i w rezultacie dziko wierzgnął. - A to za co?! - Keer spiorunował Lisa wzrokiem i odciągnął jego dłoń od siebie. - Wcześniej byłeś zły, że nazwałem cię twoim prawdziwym imieniem... zdecydowałbyś się - Wyszeptał, szybko zerkając czy nie ma żadnych ran. Kitsune zmieniał zdanie bez żadnego sygnału czy ostrzeżenia. Często łapał się na tym, że nie nadążał za żywicielem. A może wszystkie lisy już tak mają?
Zmarszczył brwi i posłał Demonowi pytające spojrzenie, gdy palec znalazł się w jego ustach. Miał coś z tym dalej robić? Lizać czy...  Och, nieważne... to o to chodziło.
Oddech Cienia raptownie przyspieszył. Odwrócił głowę w bok i opuścił ją nieco, pozwalając wilgotnym włosom zakryć twarz. Odczuwał przyjemność w pokrętny sposób. Wstydził się, ale sam nie potrafił określić czego konkretnie. Tego, że robił to z facetem albo potrafi czerpać z tego satysfakcję? Raczej nie. Bardziej tego, że musiał się odkryć, otworzyć. Czemu to musiało być takie poniżające? Czy kobiety też się tak czują? - Po cholerę wybrałeś takie imię, skoro ci się nie podoba... - Spoglądał na niego zza kurtyny rdzawych kosmyków. Jak zwykle zaczynał dolewać oliwy do ognia, gdy czuł się skonfliktowany. Głupie, szczeniackie zachowanie, które pozwalało odwrócić uwagę od własnej bezbronności. - ...hmm? Lusianie? - Wyprostował się i sugestywnie przeciągnął po nim dłonią. W końcu jego celem nie było doprowadzenie kochanka do ślepej furii. Cały czas spoglądał na Kitsune z góry i czekał na odpowiedź. Rzucał mu wyzwanie.

_________________
Zamek Dunkelheit - Page 5 Y8KrzVp
Gawain
Gawain
SCR

Godność : Gawain Keer
Wiek : Wygląda na około 30 lat.
Rasa : Cień
Lubi : Śliwkową nalewkę, fiolet
Nie lubi : Gotować, ślimaków, niespodzianek
Wzrost / Waga : 183 cm / 76 kg
Znaki szczególne : Czarne twardówki oczu, bursztynowe tęczówki, cienka blizna na brodzie od lewego kącika ust
Aktualny ubiór : Fabuła: Czarny golf, czarne proste spodnie, płaszcz, buty za kostkę //Misja: Mundur SCR
Pod ręką : klucz do domu Yako i mieszkania, pieniądze // Event:
Zawód : Najemnik do prac wszelakich, zielarz
Broń : Nóż ceramiczny, sztylet, kusza
Stan cywilny : Zajęty
Bestie : Furor (Furbo), Kapeluterek (Gizd), Reyuin
Specjalne : Administrator, Strażnik toku fabuły
Liczba postów : 151
Dołączył : 23/07/2018

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Yako on Nie 07 Lip 2019, 23:16

Uniósł białą brew z niedowierzaniem. On tak na serio? - Gawain czy Ty się słyszysz? - zapytał i westchnął ciężko. Naprawdę nie rozumiał o co w tym wszystkim chodzi? Wydawał się dość spostrzegawczy i to raczej nie było coś co wymagało by jakiegoś bardzo wysokiego poziomu inteligencji - imiona są wymyślone po to, by nikt się nie zorientował, że Luci i Lusian to ta sama osoba, poza tym kto teraz ma na imię Yako? - zapytał, spoglądając mu prosto w oczy.
Naprawdę musiał z czymś takim wyskakiwać? Trochę go to zdenerwowało, ale postanowił to jakoś przetrwać. Przynajmniej nie marudził, gdy palec Demona powędrował do jego ust.
Uśmiechnął się wrednie, gdy zauważył reakcję kochanka na początki nowych pieszczot.
Ale niestety ten postanowił znów powiedzieć coś niezbyt odpowiedniego. Szybko schował pazury, ale tak by Gaw tego nie zauważył i nagle wprowadził palec do środka. Nie zbyt głęboko, ale na pewno nagle, tak by ten się tego nie spodziewał - imię mi się podoba, ale jesteśmy sami i to nie jest moje prawdziwe imię - powiedział, kładąc po sobie uszy. Widać było, że go to ubodło.
Zaczął poruszać palcem trochę mocniej niż początkowo planował. Chciał go ostrzec by nie przesadzał. Psuł mu nastrój, a naprawdę chciał, żeby zapamiętał to dobrze i przyjemnie. Chciał, żeby przestał się tak o to martwić i po prostu rozluźnić. Dlatego tez po chwili zwolnił i znów zaczął pieścić samo wejście, od czasu do czasu zagłębiając się i czytając, czy może spróbować głębiej czy na razie ma poczekać. Z drugiej strony pieścił ukochanego, by nie skupiał się tylko na jednym.
Yako
Yako

Godność : Lusian/Luci Foxsoul
Wiek : Wizualnie 25
Rasa : Lisi demon
Wzrost / Waga : 190/85 //
Znaki szczególne : Kuleje, Blizna na lewym oku
Pod ręką : Laska
Zawód : W Świecie Ludzi - Aktor/Aktorka
Broń : Naginata
Stan cywilny : Gawain - polizany! zaklepany!
Bestie : Schnee (Yuki)
Specjalne : Lisi Administrator Specjalny: Strażnik spisów, Mistrz Gry
Liczba postów : 136
Dołączył : 09/01/2019

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Gawain on Wto 09 Lip 2019, 20:34

Zrobiłby kwaśną minę, ostentacyjnie westchnął lub przewrócił oczami, ale zamiast irytacji poczuł zawód. Myślał, że trochę się z nim podroczy, a ten włączył swój przeklęty tryb mentora, w którym tłumaczył wszystko w najmniejszych detalach z zachowaniem cierpliwości godnej świętego. Czasem dostawał szewskiej pasji, gdy Lis pierniczył, jakby rozmawiał z debilem. Czy nie mógłby choć raz odpuścić?
- Zamknąłbyś się wreszcie! - żachnął się, lecz sekundę później, z uśmieszkiem błądzącym na twarzy, wpił się w usta kochanka i sięgnął ich wnętrza. Yako już tak miał. Wiedział, że tego nie przeskoczy. Upór Demona, choć wkurzający, bywał uroczy... ale tylko po kilku głębszych.
Pod naporem palców westchnął i cały się spiął, po czym spłonął rumieńcem. Przez swoją fobię nawykł do czucia czegoś w obcego w sobie, tak samo jak do tego, że w ogóle można oddychać tak głęboko, gdyż wychodzenie z letargu każdorazowo wymuszało na nim hiperwentylację. Pomimo tych doświadczeń nie był gotowy na nagłą falę wszechogarniającej błogości, która pochłonęła go całego, gdy Kitsune trafił w czuły punkt. Wygiął się w łuk. Wolna dłoń zakryła rozchylone w niemym okrzyku usta. Jeśli myślał, to tylko o tym, czy później będzie lepiej. Jeśli czegoś pragnął, to dostać więcej.  
- Niech Cię szlag, Yako! - wydyszał we własną dłoń, zanim wplótł ją we włosy. Zamglonym spojrzeniem omiatał doskonale wyrzeźbioną sylwetkę ukochanego, a lekko rozszerzone źrenice przyćmiewały bursztyn.
- Jesteś okrutny... - wymruczał z ledwo wyczuwalnym wahaniem, gdy Lis wrócił do poprzedniej czynności. Przyjemność wypierała wstyd, więc powrót do spokojniejszych pieszczot zaczął boleśnie dokuczać. - Mam Cię dalej wkurwiać, żebyś przestał się tak cackać? - Głos Cienia był niższy i mocno zabarwiony pożądaniem. Od czasu gdy Yako przestał przypominać ofiarę blendera rzadko dawał się oglądać. Czasem na dotyk reagował podskokiem - jakby palce Keera strzelały iskrami na lewo i prawo. Owszem, blizn miał pełno, ale żadna nie była rozległa, a zdecydowana większość ani trochę nie zniekształcała jego ciała. Gawain czasem myślał, że jego ukochany jest teraz Lisem udającym tygrysa. Momentami kusiło, by tak zażartować, ale pewnie oberwałby w pysk lub zafundował sobie ciche... tygodnie. Demon był niezwykle przeczulony na tym punkcie, ale teraz, gdy tak na nim siedział, obnażony i powoli szturmowany, w pełni pojął jak wielką odwagą trzeba się wykazać, by przejść nad tym do porządku dziennego. Był z niego dumny. Tak cholernie dumny. Tylko czy jutro będzie mógł być dumny również z siebie? Czy on, jutrzejszy Gawain, będzie w stanie spojrzeć Yako prosto w oczy?

_________________
Zamek Dunkelheit - Page 5 Y8KrzVp
Gawain
Gawain
SCR

Godność : Gawain Keer
Wiek : Wygląda na około 30 lat.
Rasa : Cień
Lubi : Śliwkową nalewkę, fiolet
Nie lubi : Gotować, ślimaków, niespodzianek
Wzrost / Waga : 183 cm / 76 kg
Znaki szczególne : Czarne twardówki oczu, bursztynowe tęczówki, cienka blizna na brodzie od lewego kącika ust
Aktualny ubiór : Fabuła: Czarny golf, czarne proste spodnie, płaszcz, buty za kostkę //Misja: Mundur SCR
Pod ręką : klucz do domu Yako i mieszkania, pieniądze // Event:
Zawód : Najemnik do prac wszelakich, zielarz
Broń : Nóż ceramiczny, sztylet, kusza
Stan cywilny : Zajęty
Bestie : Furor (Furbo), Kapeluterek (Gizd), Reyuin
Specjalne : Administrator, Strażnik toku fabuły
Liczba postów : 151
Dołączył : 23/07/2018

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Yako on Sro 10 Lip 2019, 09:49

Warknął cicho, ostrzegawczo. Ale szybko uspokoił się, gdy Dręczyciel postanowił obdarować go namiętnym, głębokim pocałunkiem. Przymknął wtedy oczy, a jego uszy opadły o bokach głowy.
On naprawdę nie panował teraz prawie nad niczym. Nie czuł się też w pełni komfortowo choć fakt, że to Rudzielec na nim siedział, który widział go w gorszym stanie niż po prostu z bliznami, ułatwiał mu sprawę. I to bardzo.
Yako nie czuł się dobrze z bliznami, ale nie przez sam fakt ich posiadania, choć to troszkę się ku temu przyczyniało, a przez to, że nigdy nie był tak ekspresowo leczony i jego psychika nadal widziała na ciele gojące się rany. Nadal miał wrażenie, że go bolą, są podrażnione, dodatkowo musiał do końca ogarnąć, że już jest dobrze, a ten zamek wcale mu w tym nie pomagał. Kryształowe niestety nie były dla niego zbyt przyjaznym czy przyjemnym miejscem. Wolałby stąd zniknąć i na pewno nie miał zamiaru dziś spać, chyba że Gawain powie, że jest głodny, a na pewno będzie.
Uśmiechnął się wrednie, widząc reakcję Cienia na jego ruch. No cóż, czyli raczej nie będzie większych problemów z nim, gdy przyjdzie co do czego.
Zaśmiał się krótko na jego słowa. Nie był święty, ani nawet takiego nie udawał, nie w tym momencie. A tym bardziej nie miał takiego zamiaru.
- Owszem - potwierdził, szczerząc swoje kły. Mina szybko jednak się zmieniła, gdy Keer zadał swoje pytanie - a myślisz, czemu się cackam? - zapytał i uśmiechnął się tajemniczo - właśnie dlatego, że mnie wkurwiasz - powiedział i znów trafił palcem w odpowiednie miejsce.
Czuł jednak, że opór znów się pojawia. Dlatego też usiadł i ścisnął mocno pośladki kochanka i zaśmiał się. Z trudem przesunął się na skraj łóżka nadal z Cieniem na sobie i wygiął się mocno pod nim, zwieszając od pasa w górę z łóżka, leżąc nadal na plecach. Sięgnął do swojej torby i wygrzebał z niej żelik o wiadomym zastosowaniu. Wrócił na swoją poprzednią pozycją i rozprowadził trochę specyfiku na palcach oraz wejściu.
Zaczął od jednego by po nie za długiej chwili dodać drugi, a może ewentualnie też jeszcze jeden? Nad tym się zastanowi. Patrzał cały czas na reakcje swojego kochanka. Wiedział, że to jego pierwszy raz, ale nie był w pełni delikatny. Co jakiś czas poruszył dłonią albo palcami mocniej - wziąłem go z zamiarem wciśnięcia go rogaczowii jako żel do rogów, ale uznałem, że to by była przesada - wyjaśnił sąd w ogóle żel się wziął u niego w torbie, bo na pewno nawet nie myślał o tym, że do czegoś takiego dojdzie. Zmieniał tempo i siłę, by trochę podrażnić dziwnookiego. W pewnym momencie znów położył na sobie jego dłoń. Lubił czuć jego dotyk i chciał go czuć na sobie właśnie teraz.
Yako
Yako

Godność : Lusian/Luci Foxsoul
Wiek : Wizualnie 25
Rasa : Lisi demon
Wzrost / Waga : 190/85 //
Znaki szczególne : Kuleje, Blizna na lewym oku
Pod ręką : Laska
Zawód : W Świecie Ludzi - Aktor/Aktorka
Broń : Naginata
Stan cywilny : Gawain - polizany! zaklepany!
Bestie : Schnee (Yuki)
Specjalne : Lisi Administrator Specjalny: Strażnik spisów, Mistrz Gry
Liczba postów : 136
Dołączył : 09/01/2019

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Gawain on Sob 13 Lip 2019, 15:48

Uśmiech nie znikał z ust kochanka. Niech się cieszy. Było im obu dobrze, więc czemu miałby to roztrząsać? Nie od dziś Yako był skończonym wredotą. Przytyk był oczywisty, ale mimo to zmusił Gawaina do śmiechu. - Niech Ci będzie! - niewiele brakowało, by wykrzyczał te słowa. Przyjemność łamała mu głos, kolejne dreszcze pozbawiały tchu. Chciałby to ciągnąć, ale umysł opustoszał. Nie miał więcej pomysłów na wkurzanie Kitsune. Głośne westchnięcia i coraz śmielsze jęki rozdzierały ciszę, jaką zapewniały grube kamienne ściany. Odrzucił głowę do tyłu, gdy kochanek gwałtownie na niego naparł, po czym oparł się o niego. Starał się zrównać oddech z ruchami, by powstrzymać niepożądane napięcie. Nie miał wyuczonych odruchów i już teraz wiedział, że dla organizmu to będzie jazda bez trzymanki.
- On umie czytać... - wystękał w odpowiedzi, patrząc na Lisa spod półprzymkniętych powiek. Co jakiś czas wzdrygał się i spinał, by na moment zamrzeć w bezruchu. Musiał zachować siły na później, dlatego nie spieszył się i pozwolił sobie na delektowanie się nowymi doznaniami. Nie pozostawał dłużny, ale zaczynał się niecierpliwić. Mieszanka bodźców, emocji i wyobrażeń utworzyła zasadnicze pytanie.
- Długo jeszcze będziesz mnie męczył? - Posłał Yako błagalne spojrzenie, po czym mocno zacisnął powieki i przygryzł dolną wargę. Był tak rozgrzany i spragniony, że aż bolało, ale nie tak, by ponaglać kochanka. Zaczynał podejrzewać, że Demon faktycznie chce zmusić go wykrzyczenia prośby, błagania lub rozkazu, po którym nie będzie już odwrotu. Mógłby to powiedzieć... albo samemu zmusić Yako, by pierwszy się poddał. Na moment odsunął się od niego.
- Nie tylko ja powinienem być mokry - uśmiechnął się figlarnie, odgarniając włosy do tyłu, by nie wchodziły mu w drogę i dyskretnie zwilżył usta. Przyjął go, uważając, by pod żadnych pozorem nie zaczepiać zębami i spiął brwi, bo do wprawy nadal wiele mu brakowało. Znał potrzeby kochanka. Wiedział, co lubi, a czego nie, pamiętał dane mu wskazówki, a mimo to cały czas się go uczył. Póki co nie patrzył Yako w oczy, by móc się skupić i w pełni poświęcić temu co robił.

_________________
Zamek Dunkelheit - Page 5 Y8KrzVp
Gawain
Gawain
SCR

Godność : Gawain Keer
Wiek : Wygląda na około 30 lat.
Rasa : Cień
Lubi : Śliwkową nalewkę, fiolet
Nie lubi : Gotować, ślimaków, niespodzianek
Wzrost / Waga : 183 cm / 76 kg
Znaki szczególne : Czarne twardówki oczu, bursztynowe tęczówki, cienka blizna na brodzie od lewego kącika ust
Aktualny ubiór : Fabuła: Czarny golf, czarne proste spodnie, płaszcz, buty za kostkę //Misja: Mundur SCR
Pod ręką : klucz do domu Yako i mieszkania, pieniądze // Event:
Zawód : Najemnik do prac wszelakich, zielarz
Broń : Nóż ceramiczny, sztylet, kusza
Stan cywilny : Zajęty
Bestie : Furor (Furbo), Kapeluterek (Gizd), Reyuin
Specjalne : Administrator, Strażnik toku fabuły
Liczba postów : 151
Dołączył : 23/07/2018

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Thorn on Sob 13 Lip 2019, 19:48

Wzruszył ramionami na komentarz Anomandera, udając, że specjalnie nie interesuje go kwestia przedstawiania Abigail Vyrona. Na pewno nie powie jej, że to wujek... Byłoby to co najmniej idiotyczne. Przyjaciel? Czy Laraziron nim był? Ostatecznie ta opcja była bezpieczniejsza.
- Przedstawię go imieniem i nazwiskiem, powiem, że jest Koregentem. Jeśli nie zrozumie, dodam, że naszym sąsiadem. - stwierdził wpatrując się w szklankę - Co dziewczynka zrobi z tym faktem, jej sprawa. Nie chcę przymuszać jej do małżeństwa ale zdaję sobie sprawę, że połączenie rodów jest w tej chwili najlepszą z opcji, jeśli mam... mamy zaistnieć. - poprawił się na liczbę mnogą, chociaż tan naprawdę nie zależało mu na tym, by Vyron zdobywał jeszcze więcej wpływów.
Ich relacje były dziwne. Rywalizowali ze sobą na każdym kroku, kiedy byli młodzi dogryzali sobie kiedy tylko mogli, pojedynkowali się i szukali zaczepki. Kiedy dorośli, to wszystko złagodniało ale kiedy spotykali się, w ich oczach pojawiała się ta sama zaczepna iskra co kiedyś.
Uśmiechnął się do myśli, bo ostatecznie lubił chamskiego rogacza. Zielonooki przynajmniej jakoś urozmaicał mu długie życie. No i był szczery, chyba jako jeden z nielicznych, żeby nie powiedzieć: jedyny.
- Bzdura. - rzucił, krzywiąc się w odpowiedzi na fragment o dorastaniu dziecka - Jestem jej jedyną rodziną, niemożliwe, żeby Abigail widziała we mnie partnera. - dodał, pewien swojego osądu - Oczywiście, w rodach arystokratycznych zdarzały się krzyżówki wewnątrz rodziny ale potomstwo zawsze miewało... pewne wady. - upił ze szklanki - Lata temu Szkarłatną Otchłanią rządziło naprawdę wiele znamienitych rodów. Aby zachować czystość krwi, niektóre rody zezwalały na małżeństwa braci i sióstr, ojca z córką, matki z synem. - skrzywił się z niesmakiem - Cóż, tych rodów już nie ma. I dobrze, bo to co robili było... obrzydliwe. - spojrzał w oczy skrzydlatemu - Nie wyobrażam sobie Abi zalecającej się do mnie. A nawet jeśli coś takiego będzie miało miejsce, nie będę odpowiadał na jej zaloty. - wyjaśnił, żeby wszystko było jasne. Na słowa o partnerce machnął jedynie ręką. Nie zamierzał szukać sobie kobiety... jeszcze nie teraz. Sam był naprawdę dobrą partią biorąc pod uwagę bogactwa i rosnące wpływy, ale na razie amory mu nie w głowie. Najpierw musiał umocnić swoją pozycję. I pozycję Abigail.
- Odkrywanie mocy to nie taka prosta sprawa. - wyjaśnił, krzyżując ręce na piersi - Ja swoje odkryłem naprawdę późno i potrzebowałem do tego mocnych bodźców. - dodał i sięgnął jedną ręką by polać Tiberiusowi - Od razu mówię: nie pozwolę na wywoływanie sztucznej traumy u niej, tylko po to by odkryła moc. Już i ta swoje przeszła. Nie wiem, jaki wpływ miało na nią przebywanie przez taki czas z... - powinien powiedzieć "Nianią" ale nie znał opiekunki Abi i była mu obojętna - …z trupem. - cały czas patrzył w niebieskie oczy, jego własne emanowały pewnością siebie. Bo nawet jeśli przed chwilą Anomander dał mu pokaz i nauczkę, Aeron czuł się pewnie w swoim zamku.
Uniósł lekko brwi kiedy tamten zaczął operować dziwnymi nazwami. Zaplątał się po chwili i zwyczajnie zrezygnował z tłumaczenia, na co Arystokrata parsknął szczerym śmiechem i położył skrzydlatemu dłoń na ramieniu.
- Zapomniałeś, przyjacielu, że rozmawiasz z idiotą. - zaśmiał się - Bo tym w oczach Człowieka jesteśmy. Mieszkańcy świata w którym wszystko jest inne. - opanował śmiech, ale dalej szczerzył zęby - To tak, jakbym tłumaczył ci działanie Artefaktów i ich wpływ na ciało i psychikę. Albo objaśniał typy aury. - poklepał mężczyznę - Chciałbyś dowiedzieć się czegoś o Kryształach, głuptasku? - zapytał następnie w twardym, starożytnym języku Upiornych. Niestety, Anomander nie miał prawa go znać. Niewielu Arystokratów się nim posługiwało, większość zapomniała jak brzmiał język Ojców.
Wysłuchał jego ostatniej rady i pokiwał głową, pozbywając się uśmiechu. Koniec końców, Opętaniec gadał mądrze, chociaż czasami chyba czuł się za pewnie. Ale może to kwestia dotarcia się? Mieli inne charaktery. Z czasem nauczą się razem żyć pod jednym dachem.
- Taki mam zamiar. - powiedział zgodnie z prawdą - Właściwie chcę zrobić to jak najszybciej. Nazajutrz po porannym zabawianiu gości, udam się do niego, może zastanę go w jego zamku a jak nie, popytam i postaram się go odszukać. Nie ma co zwlekać. - osuszył kolejną porcję trunku - To jak, chlejemy aż pośniemy na posadzce, wśród mąki czy masz jakieś inne plany? - posłał Doradcy szelmowski uśmieszek, w jego oczach pojawił się błysk. Może i początki ich znajomości nie były najlepsze, ale kto wie, może z czasem będzie lepiej.
Thorn
Thorn

Godność : Aeron Vaele
Wiek : Ponad 500 lat / Wizualnie lekko ponad 30.
Rasa : Upiorny Arystokrata
Wzrost / Waga : 182/100 (same rogi trochę ważą).
Znaki szczególne : Opalizujące granatem, duże, zakrzywione rogi. Tęczowe oczy.
Aktualny ubiór : Czarny zestaw: koszula, marynarka, spodnie i skórzane buty.
Pod ręką : Broń, zegarek kieszonkowy, sakiewka z pieniędzmi, mały notesik i długopis.
Broń : Rapier.
Bestie : Tenebres
Liczba postów : 82
Dołączył : 14/01/2019

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Yako on Nie 14 Lip 2019, 09:10

Przyglądał się z wyraźnym zadowoleniem, jak Gaw rozpływa się na nim. Mimo, że robili to po raz pierwszy, Yako zdawał się doskonale wiedzieć co robić, żeby Gawain nie mógł marudzić na to, że nie jest mu przyjemnie.
Wzruszył ramionami - nie umie w innych językach, a żel nie jest w Glassville - uśmiechnął się wrednie i pokazał buteleczkę, na której nie było ani jednej literki, która byłaby dla rogacza znajoma. Były tylko znaczki. No cóż. Yako znał tricki i widać, że naprawdę byłby gotowy to dać ich gospodarzowi.
Zaśmiał się niski i oblizał - tak długo jak będę miał na to ochotę - powiedział niskim głosem i poruszył swoją biła kitą. Oddychał głęboko, przez co Cień spokojnie mógł zobaczyć, że dla Demona nie była to igraszka, jak każda inna. Z Gawainem było wyjątkowo i rudzielec na pewno widział, że Lis też jest bliski pęknięcia i po prostu rzucenia się na kochanka.
Uniósł jedną brew, gdy Keer nagle się odsunął. Cały się spiął i stęknął cicho - Gaw...wiesz, że ja ... dawno... - oddychał trochę urywanie, a źrenice miał wąskie.
Był nadal wrażliwy na dotyk, w końcu tam też wyglądał jak ofiara blendera. Poza tym nie ostatni czas spędził jako Luci. Przez co unikał kontaktów, ale nawet jako kobieta był dość wrażliwy w tamtych rejonach.
W końcu jednak się rozluźnił i pozwolił Gawainowi się sobą zająć. Oddychał głęboko i leżał mrucząc z zadowoleniem choć co jakiś czas wyrywało mu się syknięcie, gdy Cień podrażnił którąś z blizn. Wplótł pazurzaste palce we włosy ukochanego, jednak początkowo nie narzucał mu tempa. Dopiero po chwili co jakiś czas naciskał go, żeby wziął go trochę głębiej.
Yako
Yako

Godność : Lusian/Luci Foxsoul
Wiek : Wizualnie 25
Rasa : Lisi demon
Wzrost / Waga : 190/85 //
Znaki szczególne : Kuleje, Blizna na lewym oku
Pod ręką : Laska
Zawód : W Świecie Ludzi - Aktor/Aktorka
Broń : Naginata
Stan cywilny : Gawain - polizany! zaklepany!
Bestie : Schnee (Yuki)
Specjalne : Lisi Administrator Specjalny: Strażnik spisów, Mistrz Gry
Liczba postów : 136
Dołączył : 09/01/2019

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Gawain on Sro 17 Lip 2019, 22:17

Parsknął ostro, rozpoznając japońskie znaki. Aeron mógł mieć na karku nawet całe tysiąclecie, ale nie przeskoczyłby tej przeszkody bez słownika w ręku. Te krzaczki potrafiły wykręcić gałki w oczodołach.
Przekrzywił głowę. - Uwielbiasz płatać figle, co? - Patrzył na Yako z ukosa, zadowolony z jego pomysłu. Choć był głupi, to sam chętnie dopiekłby Cierniowi. W podpitym, rudym czerepie Keera rodziły się najróżniejsze plany. Uśmiechnął się szeroko do swoich myśli. - Trzeba było zamienić żel na klej... i potem mu to wcisnąć - wypowiedział jedną z nich, po czym lekko zmarszczył brwi, bo Demon non stop się oblizywał.
Czy on się ślini, gdy się podnieci?
Zasadniczo lisy miały coś z psowatych, więc to nie było takie nieprawdopodobne. No i jakby nie było, Yako był lisem. No właśnie....
Ale to nie robi ze mnie zoofila... Co innego, gdyby zmienił postać!
Czy to kogoś obchodziło? Tutaj? W Krainie Luster, w której banany były proste, ślimaki mogły popierdzielać z prędkością super samochodu, a z nieba spadały Skittlesy? Nie! I w świecie! W żadnym świecie nie dałby się wyruchać czworonogowi!
O czym ja, kurwa, myślę?! Do reszty mnie pojebało...
Miał nie pić. Tak sobie obiecał, że nie będzie, a już na pewno nie tutaj. Jak widać był beznadziejny w dotrzymywaniu obietnic danych samemu sobie...
Zamrugał parokrotnie i ze zdziwieniem spojrzał kochankowi w oczy. Potrzebował chwili, by zebrać myśli do kupy. Czyżby Kitsune się bał? To było coś nowego!
Wyraz twarzy Gawaina złagodniał. Uśmiechnął się czule, by sięgnąć futrzastych uszu i delikatnie podrapać za nimi Yako. - Wiem... - Demonowi odpowiedział pewny, ciepły i rozochocony głos Dręczyciela, a zadziorna iskra nie znikała z jego jastrzębich oczu. Nachylił się ku niemu i złapał jedno z uszu w zęby, by zaczepnie za nie pociągnąć, jednocześnie wzmacniając pieszczotę. - ... więc lepiej nie szarżuj, bo zrobisz sobie krzywdę - zabrzmiał ostrzegawczo i drwiąco, nie obiecując ani krztyny współczucia czy litości. Lis nie był kaleką, żeby pozwalać mu się dalej nad sobą użalać.
Widząc niemą zgodę na dalsze i bardziej radykalne działania, nie ciągnął tego dalej. Ponownie zajął swoje miejsce i pozwolił się poprowadzić.

_________________
Zamek Dunkelheit - Page 5 Y8KrzVp
Gawain
Gawain
SCR

Godność : Gawain Keer
Wiek : Wygląda na około 30 lat.
Rasa : Cień
Lubi : Śliwkową nalewkę, fiolet
Nie lubi : Gotować, ślimaków, niespodzianek
Wzrost / Waga : 183 cm / 76 kg
Znaki szczególne : Czarne twardówki oczu, bursztynowe tęczówki, cienka blizna na brodzie od lewego kącika ust
Aktualny ubiór : Fabuła: Czarny golf, czarne proste spodnie, płaszcz, buty za kostkę //Misja: Mundur SCR
Pod ręką : klucz do domu Yako i mieszkania, pieniądze // Event:
Zawód : Najemnik do prac wszelakich, zielarz
Broń : Nóż ceramiczny, sztylet, kusza
Stan cywilny : Zajęty
Bestie : Furor (Furbo), Kapeluterek (Gizd), Reyuin
Specjalne : Administrator, Strażnik toku fabuły
Liczba postów : 151
Dołączył : 23/07/2018

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Yako on Czw 18 Lip 2019, 08:49

Zaśmiał się - jeszcze tego nie zauważyłeś? - zapytał rozbawiony, ale nie ciągnął tego. Po prostu skupiał się na tym co robił. Zamrugał jednak zaskoczony, słysząc jaki pomysł wpadł rudzielcowi do głowy - ciekawy pomysł, ale co jakbym zapomniał i teraz tego użył? - uśmiechnął się wrednie do kochanka i udał, że nie umie się z niego wydostać, ale szybko się zaśmiał, żeby go za bardzo nie stresować tą sytuacją. I tak był już wystarczająco spięty, ale na szczęście widać było, że raczej jest chętny, a nie, że specjalnie dla niego się zmusza. No chyba, że jest aż tak dobrym aktorem.
Zamruczał cicho na pieszczotę. No cóż...był z niego pieszczoch i nic na to nie poradzi. W szczególności gdy był pieszczony przez Gawaina, wtedy był na pewno najbardziej zadowolony z tego, mimo iż było to na przykład zwykłe pogłaskanie czy podrapanie z uchem.
Szybko jedna położył po sobie uszy i zawarczał dość głośno, ale nie agresywnie. Cień do prowokował i to dość mocno. Chciał niegrzecznego Liska to będzie go miał - chyba miałeś kogo innego na myśli - powiedział głębokim głosem, jakby pochodzi z zaświatów i lekko pchnął biodrami, by pokazać, że nie jest wcale taki grzeczniutki jakby się wydawał.
Prowadził ukochanego nadając mu tempo choć było widać, że trochę się powstrzymuje, patrząc na to że co jakiś czas dochodził ruch bioder.
W końcu jedna nie mógł już się powstrzymać i dodał biodra, aż w końcu z głośnym westchnieniem zatrzymał się. Gdy skończył spojrzał na rudzielca z dość niepokojącym wyrazem twarzy. Nagle zmienił się w lisa i wywrócił rudzielca na plecy a następnie dotykał go zimnym nosem po wewnętrznej stronie ud by się przesunął wyżej oraz by dobrze się ustawił. Chciał się z nim podroczyć, trochę go wystraszyć. W końcu jednak wrócił do swojej formy - teraz twoja kolej - wymruczał i poprawił go sobie by następnie się pochylić. Nie powtarzał jednak pieszczoty, która obdarował go rudzielec zbyt długo. Przeniósł na niego dłoń, a następnie zszedł niżej by go przygotować i dobrze nawilżyć. Niech się przyzwyczaja.
Yako
Yako

Godność : Lusian/Luci Foxsoul
Wiek : Wizualnie 25
Rasa : Lisi demon
Wzrost / Waga : 190/85 //
Znaki szczególne : Kuleje, Blizna na lewym oku
Pod ręką : Laska
Zawód : W Świecie Ludzi - Aktor/Aktorka
Broń : Naginata
Stan cywilny : Gawain - polizany! zaklepany!
Bestie : Schnee (Yuki)
Specjalne : Lisi Administrator Specjalny: Strażnik spisów, Mistrz Gry
Liczba postów : 136
Dołączył : 09/01/2019

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Gawain on Nie 04 Sie 2019, 13:29

Lekko wydął policzki i zacisnął usta. - Bylibyśmy żyjącymi legendami kliniki - burknął w odpowiedzi i prychnął. Grymas rychło zastąpiło uwielbienie i ogromne pożądanie. - Z drugiej strony miło to słyszeć. Nigdzie byś mi nie uciekł... - Przeciągnął dłońmi po bliznowatym ciele. Zbolały krzyk Yako nadal rozbrzmiewał mu w głowie, gdy wspominał jak polewał rany i próbował unieruchomić złamaną nogę. Ślady niezmiennie budziły w nim gniew, ale pojawiło się coś jeszcze. Demon wstydził się, przejmował i martwił. Zakrywał ciało, którym niegdyś kusił wszystkich wokoło, więc Keer w końcu miał odrobinę spokoju. Czy Dręczyciel mógł życzyć sobie czegoś więcej?
- Tylko spróbuj! - spojrzał na Yako z niedowierzaniem. Jego ukochany chyba faktycznie postradał zmysły dzisiejszej nocy. Już zapomniał, że potrafi oddać każdą ranę, każdy ból, nie ruszając nawet palcem? Po tej pokazówce nabrał ochoty, by mu o tym przypomnieć. Prawie brakło mu tchu!
Mimo oczywistych niewygód, Gawain był zadowolony, bo Demon zaczął się zatracać. Wystarczyła drobna prowokacja, by wrócił dumny, władczy i niepokonany Yako, ale Keer ani myślał tego nadużywać. Doskonale wiedział, że Kitsune nie pozwala na podobne odzywki każdemu.
Odsunął się, gdy rozkosz wypełniła mu usta. Ostatnio było inaczej. Nie był wtedy na dole i dało mu to dużo satysfakcji, ale teraz... to było poniżające. Nie tchórzył, nie biegł właśnie do łazienki, by wszystko wypluć, bo nie chodziło o obrzydzenie. Dziś podobny gest miał inny wydźwięk i choć cieszył się z zadowolenia kochanka, to jednocześnie czuł, że nie jest na swoim miejscu. Musiał się poddać. W pełni zaufać, głównie sobie samemu, własnej myśli. Stale powtarzał w głowie, że Yako go kocha, dba o niego i nie wyśmieje go po wszystkim. Nie uzna go niegodnym lub za mało męskim.
Kitsune nie zwalniał, nie dał mu czasu. Pchnięty na plecy, prawie by się udławił, ale cóż... zdążył. Dodatkowo przyciągnął nogę do siebie, chcąc się osłonić, a drugą położył na piersi Lisa.
- Hola! Gdzie z tym... Yako! Powaliło cię?! - cedził podenerwowany i usiłował odepchnąć czworonoga od siebie. Był delikatny i ostrożny, bo nie miał zamiaru go skopać, ale nie było mowy, by ten futrzasty tyłek zbliżył się do niego na bliżej niż łokieć.
Gdy Yako wrócił do poprzedniej postaci, obrzucił go zaniepokojonym i pełnym wyrzutu spojrzeniem. Cień przeczesał włosy, głośno wypuścił powietrze i poprawił się na materacu. Mocno zacisnął ręce na dłoniach kochanka, by go powstrzymać.
- Dalej bez niespodzianek, dobrze?! - zabrzmiał ostrzej niż zamierzał, przez to jaki był spięty. Wyskok Yako, pewnie niezmiernie zabawny dla Demona, wyraźnie ostudził zapał Cienia. Również fizycznie, co tylko dodawało mu bólu i nieomal przegnało całą ochotę.
Zebrał się sobie i puścił kochanka, pozwalając się ułożyć. Obawa i podejrzliwość nie znikały z jego oczu, dlatego zamknął je i starał skupić się ofiarowanych mu pieszczotach. Mało brakowało im do absolutnej doskonałości, lecz Keer nie miotał się na pościeli ani nie drżał z niecierpliwości, bo całe podniecenie musiało zostać zbudowane na nowo. Tym silniejszy był wstyd. Cień nakrył twarz ręką, a palcami drugiej dłoni nieśmiało mełł materiał pościeli. Jęki i westchnienia ginęły za mocno przygryzanymi wargami. Jedynie jego oddech, coraz głębszy i szybszy, oraz subtelna gra na przemian rozluźniających i napinających się mięśni, udowadniały Yako, że jego wysiłki nie są próżne.

_________________
Zamek Dunkelheit - Page 5 Y8KrzVp
Gawain
Gawain
SCR

Godność : Gawain Keer
Wiek : Wygląda na około 30 lat.
Rasa : Cień
Lubi : Śliwkową nalewkę, fiolet
Nie lubi : Gotować, ślimaków, niespodzianek
Wzrost / Waga : 183 cm / 76 kg
Znaki szczególne : Czarne twardówki oczu, bursztynowe tęczówki, cienka blizna na brodzie od lewego kącika ust
Aktualny ubiór : Fabuła: Czarny golf, czarne proste spodnie, płaszcz, buty za kostkę //Misja: Mundur SCR
Pod ręką : klucz do domu Yako i mieszkania, pieniądze // Event:
Zawód : Najemnik do prac wszelakich, zielarz
Broń : Nóż ceramiczny, sztylet, kusza
Stan cywilny : Zajęty
Bestie : Furor (Furbo), Kapeluterek (Gizd), Reyuin
Specjalne : Administrator, Strażnik toku fabuły
Liczba postów : 151
Dołączył : 23/07/2018

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Yako on Nie 04 Sie 2019, 21:47

Zaśmiał się, słysząc odpowiedź kochanka. Taka by była prawda. Byliby sławni ale nie tylko w Klinice ale pewnie rozniosłoby się to na całą Krainę. Yako nie chciałby tego dla swojego kochanka. W sumie to nawet nie chciałby tego dla siebie. Lubił być w centrum uwagi, naprawdę sporo osób go oglądało w różnych sytuacjach ale bez przesady. Wolałby nie być w centrum plotek i to jeszcze na taki temat. Nie zrobiłby tego Gawowi, o nie.
Widział, że coś jest nie tak i nie podobało mu się to. Dlaczego Gawain nic nie mówił? Po prostu jakoś to przełknął i tyle. Będzie musiał się chyba bardziej postarać.
W szczególności po swoim głupim wybryku. Zganił się dość solidnie w myślach za ten pomysł. Teraz Gawain nie wydawał się aż tak chętny jak do tej pory. Ale może coś jeszcze z tego będzie?
Pieścił go chwilę po czym przeniósł się nad kochanka i ugryzł go dość boleśnie w bok szyi. Zostawił czerwony ślad, ale do rana nie będzie najmniejszego śladu - już żadnych wygłupów, obiecuję - powiedział łagodnie i wpił się w usta rudzielca. Wygłodniały, stęskniony.
W trakcie pocałunku powoli wszedł w niego. Zmniejszył swój rozmiar, by nie zrobić mu krzywdy. Normalnie by się tym nie przejmował, ale dla Gawa był gotowy na wszystko. Nie spieszył się, póki nie wszedł wystarczająco głęboko i nie dał chwili na przyzwyczajenie się do nowej sytuacji.
W końcu jednak odsunął się od jego ust, uśmiechnął i zaczął powoli poruszać, narzucając tempo. Nie spieszył się, sprawdzał reakcje ukochanego. Zaczął go całować po szyi oraz znów powrócił do ust, całując go namiętnie - uwielbiam Cię - wysapał, stopniowo przyspieszając tempo. Ale nic na siłę.
Yako
Yako

Godność : Lusian/Luci Foxsoul
Wiek : Wizualnie 25
Rasa : Lisi demon
Wzrost / Waga : 190/85 //
Znaki szczególne : Kuleje, Blizna na lewym oku
Pod ręką : Laska
Zawód : W Świecie Ludzi - Aktor/Aktorka
Broń : Naginata
Stan cywilny : Gawain - polizany! zaklepany!
Bestie : Schnee (Yuki)
Specjalne : Lisi Administrator Specjalny: Strażnik spisów, Mistrz Gry
Liczba postów : 136
Dołączył : 09/01/2019

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Gawain on Wto 06 Sie 2019, 16:25

Starał się nie skupiać na towarzyszącym mu odczuciu obcości i nowości, a czystej przyjemności i bliskości Yako. Ten chyba czytał mu w myślach, bo ugryzienie natychmiastowo dodało mu animuszu, zmusiło ciało do wysiłku, a umysł zasypało skrami bólu i ponownie rozpalającej go rozkoszy.
Spojrzał w szkarłat, który obiecywał tak wiele, jednocześnie grożąc i ostrzegając. Pocałunek pozbawił go tchu. Zaraz go przerwał, by gwałtownie zaczerpnąć powietrza. Wcześniej myślał, że oddychać tak głęboko da się tylko przy wychodzeniu z letargu. Chyba nie mógł mylić się bardziej.
Mocno złapał się górującego nad nim Demona, drżąc i wymawiając jego prawdziwe imię prosto w rozchylone usta. Na twarzy miał wymalowane zaskoczenie, ogromne pożądanie i triumf. Sprawiał wrażenie nastolatka, któremu udało się namówić kogoś na pierwszy raz. Łączył się ze swoim żywicielem na kolejny z dostępnych sposobów i ani myślał tego przerywać. Teraz wzajemnie do siebie należeli.
Cień uśmiechnął się radośnie. Przepełniało go szczęście, ale akurat teraz lepiej było się nie śmiać. Tylko by mu przeszkodził.
- A ja Ciebie... Draniu... Przyznaj się... Nie powinno pójść tak gładko... Dajesz mi fory - odpowiedział niskim, głębokim głosem. Rozwalony na poduszkach patrzył na swojego kochanka spod półprzymkniętych powiek i powoli się do niego dostrajał, lecz nie potrafił długo trwać w bezruchu. Pragnął dotyku – kochanka i swojego własnego. Wstydził się, ale czy kurna miał czego? Yako był aktorem porno, a on sam nie był wiele lepszy!
- Niech Cię szlag... - wychrypiał zniecierpliwiony i z nieskrywanym jękiem przyciągnął Demona do siebie.
Klął, wzywał jego imię, szarpał lub gładził ciało, które znajdował pod palcami, ale godził się na wszystko. Jeśli miał oszaleć to dziś.

_________________
Zamek Dunkelheit - Page 5 Y8KrzVp
Gawain
Gawain
SCR

Godność : Gawain Keer
Wiek : Wygląda na około 30 lat.
Rasa : Cień
Lubi : Śliwkową nalewkę, fiolet
Nie lubi : Gotować, ślimaków, niespodzianek
Wzrost / Waga : 183 cm / 76 kg
Znaki szczególne : Czarne twardówki oczu, bursztynowe tęczówki, cienka blizna na brodzie od lewego kącika ust
Aktualny ubiór : Fabuła: Czarny golf, czarne proste spodnie, płaszcz, buty za kostkę //Misja: Mundur SCR
Pod ręką : klucz do domu Yako i mieszkania, pieniądze // Event:
Zawód : Najemnik do prac wszelakich, zielarz
Broń : Nóż ceramiczny, sztylet, kusza
Stan cywilny : Zajęty
Bestie : Furor (Furbo), Kapeluterek (Gizd), Reyuin
Specjalne : Administrator, Strażnik toku fabuły
Liczba postów : 151
Dołączył : 23/07/2018

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Yako on Wto 06 Sie 2019, 21:44

Uśmiechnął się tryumfalnie, widząc jak Cień rozpływa się pod nim. Spodobało mu się, a to oznacza, że Lusian skończył swój celibat. Oczywiście Gawain dostanie obie postacie Lisa, ale teraz nie będzie się to ograniczać tylko do jednej. Demon aż się oblizał na samą myśl o tym.
Zaśmiał się i schylił niżej, docierając do jego ucha - Tobie? Dać fory? Nigdy - powiedział i pchnął mocniej. Nie był zbyt brutalny, uważał, żeby nie zrobić mu krzywdy, ale jednocześnie nie przesadzał z delikatnością, gdyż wiedział, że jego ukochany tego nie chce. Prędzej by się pewnie obraził niż podziękował mu za to, dlatego też nie przyznawał się, ze faktycznie trochę dawał mu fory.
Zbliżył się do kochanka, składając na jego bladej skórze pocałunki oraz przygryzając ją delikatnie. Przyspieszył swoje ruchy, wiedział, że da radę długo się bawić, o wiele dłużej niż Gawain, dlatego starał się czytać jego odruchy jak najlepiej potrafił.
Sięgnął niżej, do niego i zaczął go umiejętnie pieścić. Tak by było mu jak najprzyjemniej, ale równocześnie by przedłużyć zabawę ile się da, bez sprawiania wybrankowi cierpienia.

Długo się tak zabawiali. Demon co chwila warczał imię Dręczyciela, ale w końcu trzeba było kończyć. Yako finiszował nie długo po nim, po czym opadł obok niego, spocony i wyraźnie szczęśliwy. Patrzył na wyczerpanego kochanka i uśmiechał się. Przytulił go mocno i pocałował namiętnie - teraz jeszcze bardziej pragnę Cię tylko dla siebie - wymruczał nisko i odgarnął rude kosmyki ze spoconego czoła.
Był czuły i nie wyglądał zupełnie na osobę, która traktowała to tylko jako zabawę. To było dla niego naprawdę wiele.
Wrócił do swojego rozmiaru zanim Gaw zdążył zauważyć, że faktycznie trochę oszukiwał. Lis czekał teraz na jego sygnał. Trzeba było się ogarnąć przed snem, przecież nie pójdą tacy spoceni. Oddychał głęboko i spokojnie. Był w końcu spokojny. Chyba pierwszy raz odkąd opuścili Norkę, by odwiedzić Arystokratę.
Yako
Yako

Godność : Lusian/Luci Foxsoul
Wiek : Wizualnie 25
Rasa : Lisi demon
Wzrost / Waga : 190/85 //
Znaki szczególne : Kuleje, Blizna na lewym oku
Pod ręką : Laska
Zawód : W Świecie Ludzi - Aktor/Aktorka
Broń : Naginata
Stan cywilny : Gawain - polizany! zaklepany!
Bestie : Schnee (Yuki)
Specjalne : Lisi Administrator Specjalny: Strażnik spisów, Mistrz Gry
Liczba postów : 136
Dołączył : 09/01/2019

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Gawain on Pią 09 Sie 2019, 23:00

Cierpiał, lecz wyłącznie najsłodsze katusze. W myślach błagał o litość, by samemu chcieć zatrzymać ten moment na wieki wieków. Yako musiał uwielbiać się w tej postaci, bo przeciągał wszystko w nieskończoność. Policzki miał mokre od łez, które wycisnęło cudownie nieznośne napięcie ciała. Nieprzytomnym wzrokiem oglądał rozpięty nad nimi baldachim. Póki co nic go nie bolało - był na to zbyt zadowolony i zmęczony. Teraz mógłby zasnąć w dowolnej pozycji, nawet na kamieniu. Zresztą nigdzie się nie wybierał, przynajmniej nie przez najbliższe pięć minut. Mogliby mu podmieć nogi na żelatynowy odlew i nie zauważyłby różnicy. Ledwo je czuł.
- Zafundowałeś mi niezłą eskapadę - wychrypiał wykończony.
Odpowiedział na pocałunek, ale zaraz odsunął Demona od siebie. - Grzejeeesz! - sapnął i zaśmiał się krótko. Po słowach kochanka zamarł na moment, by z zaskoczenia wpić się w jego usta z nową siłą i drapieżnością. Przyciągnął go do siebie mocno, nie pozwalał się odsunąć ani na milimetr. Wcześniej przez głowę wielokrotnie przebiegła mu myśl o tym, jakie to straszne. Władza jaką Lis nad nim miał. Każdy gest, warkot i spojrzenie mówiły to samo: Jesteś już mój. A on to poczuł. Całym sobą. Cholernie bardzo ucieszyły go te słowa. To było niepojęte! Nigdy nie śnił żadnego snu, ale nie chciał by ten się kończył. Tak trudno było mu uwierzyć we własne szczęście.
Po chwili złagodniał. Jeszcze przez dłuższy moment delikatnie muskał usta Kitsune, zanim się odsunął i z powrotem padł na łóżko.
- Zawsze tylko twój... Ummm! Nie patrz tak na mnie! Zaraz nooo... - Lekko plasnął ramionami o materac i niedbałym gestem zakrył swoje usta, by stłumić ziewnięcie. - Nie chce mi się ruszać... - Znów spojrzał na baldachim. Założył dłonie za głowę i przymknął oczy. - Nasz świat, taki tylko dla nas, byłby rajem - wyszeptał i wziął głębszy oddech. Niestety nie byli w raju. Dobitnie przekonywała go o tym perfuma, której nie powstydziłyby się koszary lub dowolna męska szatnia. Powoli usiadł, porwał ręcznik i wstał. - Idziesz? - Kiwnął głową w kierunku łaziebnej części komnaty.

_________________
Zamek Dunkelheit - Page 5 Y8KrzVp
Gawain
Gawain
SCR

Godność : Gawain Keer
Wiek : Wygląda na około 30 lat.
Rasa : Cień
Lubi : Śliwkową nalewkę, fiolet
Nie lubi : Gotować, ślimaków, niespodzianek
Wzrost / Waga : 183 cm / 76 kg
Znaki szczególne : Czarne twardówki oczu, bursztynowe tęczówki, cienka blizna na brodzie od lewego kącika ust
Aktualny ubiór : Fabuła: Czarny golf, czarne proste spodnie, płaszcz, buty za kostkę //Misja: Mundur SCR
Pod ręką : klucz do domu Yako i mieszkania, pieniądze // Event:
Zawód : Najemnik do prac wszelakich, zielarz
Broń : Nóż ceramiczny, sztylet, kusza
Stan cywilny : Zajęty
Bestie : Furor (Furbo), Kapeluterek (Gizd), Reyuin
Specjalne : Administrator, Strażnik toku fabuły
Liczba postów : 151
Dołączył : 23/07/2018

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Yako on Sob 10 Sie 2019, 22:15

W trakcie zabawy pożywiał się powoli. Dlatego też Gawain mógł być naprawdę zmęczony. No ale umyć się kiedyś trzeba. A tutaj nie zmienią pościeli więc chociaż tyle mogą zrobić dla biednego nosa Lisa. Można by pomyśleć, że skoro już ma taka wprawę to się przyzwyczai do tego zapachu. Błąd...on już ma go po prostu dość, przez co jeszcze bardziej mu przeszkadza. Ale jeśli jest to po zabawie z ukochaną osobą to jeszcze może to znieść.
Zaśmiał się, ale odsunął grzecznie i teraz po prostu podpierał głowę na łokciu i patrzyła na ukochanego z uczuciem. Był naprawdę zadowolony z tego jak ten wyjazd się potoczył. Był przeciwny, przynajmniej na razie a tym bardziej, że mieli odwiedzić Ciernia w zamku, a nie w rezydencji, ale teraz już mu to trochę przeszło.
Sapnął zaskoczony i otworzył szeroko oczy, gdy Gawain nagle rzucił się na niego. Szybko jednak je zamknął i mrucząc z zadowoleniem oddał się pocałunkowi. Nie wiedział co się stało, że Cień tak zareagował, ale chyba nie chciał pytać. Było dobrze tak jak było i to nawet bardzo dobrze.
Zaśmiał się na słowa o raju i ucałował go w polik - szkoda, że takie coś istnieje tylko w snach - przyznał. Patrzył na kochanka z uczuciem i ten mógł się tylko domyślić, że nikt nie zostanie takim spojrzeniem obdarzony. Takim szczerym i prawdziwym.
Przytaknął i wstał, przeciągając się mocno. Kulał, ale nie wyglądało na to, żeby mu to przeszkadzało. Był rozluźniony i to bardzo.
Wszedł pod prysznic z Dręczycielem i najpierw umył go dokładnie po czym dał się odwdzięczyć tym samym - pewnie jesteś bardzo głodny - powiedział, spoglądając na niego przez ramię - mam prośbę...jak zjesz...możesz mnie obudzić? Wolałbym nie spać w tej okolicy - dodał jeszcze. Tak by tylko nakarmić Cienia, to w porządku, ale tak by przespać całą noc? Nie ma nawet mowy! Nie czuł się tutaj ani trochę bezpiecznie, nie po tym co go spotkało.
Gdy tylko wyszli i się osuszyli, Demon wciągnął na zadek bokserki by rudzielec mógł się poczuć bardziej komfortowo i niezależnie czy on też to zrobił, zaprosił go pod kołdrę. Chciał się do niego chociaż przy zasypianiu poprzytulać. No cóż....Demon różne oblicza ma - oyasumi - westchnął jeszcze.
Gawain chyba pierwszy raz mógł zaobserwować, że Lis ma problemy z zaśnięciem. Wcześniej robił to prawie na zawołanie, a tym razem trochę mu to zajęło. W końcu jednak Morfeusz go porwał całkowicie.

Tego się chyba można było spodziewać. Yako nie śnił nic nowego czy ciekawego, choć dla Gawaina takie to właśnie mogło być. Śniły mu się powiem wydarzenia z Kryształowego Pustkowia. Jakby urywki z jakiegoś filmu. Dotarcie do klubu, gdy jeszcze miał czarne, krótkie włosy, tajemniczy drink, wyłowienie rudej kobiety z różowej wody i cucenie wampira o oczach podobnych do tych od Gawaina tylko, że w fioletowym kolorze. Zagadki, krasnal, aż w końcu walka wśród krwiożerczych krów, oblepienie glutem, znalezienie portalu oraz strzał w nogę. Wszystko pokazywało jak Lis cierpiał gdy otrzymywał te obrażenia.

Demon wiercił się mocno, wręcz rzucał w trakcie snu i pocił dość intensywnie. Dodatkowo złapał go skurcz w kontuzjowanej nodze i to potężny, ale nie był w stanie się sam obudzić.
Yako
Yako

Godność : Lusian/Luci Foxsoul
Wiek : Wizualnie 25
Rasa : Lisi demon
Wzrost / Waga : 190/85 //
Znaki szczególne : Kuleje, Blizna na lewym oku
Pod ręką : Laska
Zawód : W Świecie Ludzi - Aktor/Aktorka
Broń : Naginata
Stan cywilny : Gawain - polizany! zaklepany!
Bestie : Schnee (Yuki)
Specjalne : Lisi Administrator Specjalny: Strażnik spisów, Mistrz Gry
Liczba postów : 136
Dołączył : 09/01/2019

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Gawain on Nie 11 Sie 2019, 11:07

- Szkoda, że nie Twoich... - Uśmiechnął się blado do Lisa i wlazł pod prysznic. Trochę wkurzało go, że Yako nadal wszędzie pcha się z łapami, ale dał mu dziś spokój. Był zbyt zmęczony na cokolwiek, prawie zasypiał na stojąco, więc nawet nie podejmował próby protestu. Przynajmniej nie został tutaj przywleczony na rękach.
- Wykończyłeś mnie! - parsknął rozbawiony, ale i wdzięczny za troskę. Oparty o ścianę pozwalał kroplom obijać się o niego, a strugom swobodnie spływać, jakby chłonąc wodę przez skórę. - Umhm - przytaknął niemrawym mruknięciem, namydlając plecy Lisa i ciesząc oko jego tatuażem, zanim trzeba było wyjść i bachnąć do wyra.
Ubrał rzucone na ziemię bokserki i z wyrzutem spojrzał na szlafrok. Cholernie nie chciało mu się iść po swoją pościel, żeby wymieć tą tutaj, a Yako już postanowił gdzie śpi, więc leciutko uchylił okno i zgasił wszelkie źródła światła, nie licząc kominka.
- Jak się położę, to mogę przegapić twój sen. - Usiadł na łóżku obok Demona, ale nie wspierał się na poduszkach. Jedynie nakrył nogi kołdrą, by nie wymarznąć. - Dodatkowo, gdy tak na ciebie patrzę, odnoszę wrażenie, że wolałbyś, żebym czuwał. - Dodał z lekkością w głosie i puścił mu oczko, po czym poklepał kołdrę, oferując swoje uda zamiast poduszki.  - Wyśnij coś zjadliwego. - Wyszeptał i jeśli Demon skorzystał z propozycji, zaczął delikatnie gładzić go po głowie.

Yako zasypiał, ale nie potrafił dziś utrzymać tego stanu zbyt długo. Co rusz się przebudzał, ale cierpliwy Dręczyciel za każdym razem był na swoim miejscu. - Spokojnie, jestem... śpij. - Powtarzał raz za razem, czując nikłe strzępki formujących się snów. Niestety towarzysząca procesowi gwałtowność stawiała Yako w trybie gotowości i nie pozwalała na odpoczynek. Tak to już było ze złymi wspomnieniami.
Wici i farfocle - bo tak określiłby części, z których z trudem powstał koszmar - połączyły się w jedną całość. O dziwo chronologiczną, lecz urywaną. Każdy skrawek porażał wyrazistością i detalem, ale wyłapywał je wszystkie, powoli zbierając siły i trzymając Lisa, po tym jak przed nosem śmignął mu pazurami.
Pozbawiwszy Yako ciężaru, opadł na materac i wygrzebał się spod Demona, by pokiwać nim stopą na boki. - Futrzasta kito, wstawaj... - wymamrotał, głośno ziewnął i przeciągnął się, czego odrobinę pożałował, bo brzuch zaczął protestować. Gdy endorfiny i adrenalina opadły, zaczął czuć jak bardzo dziś zaszalał.
- Jeśli będziesz gdzieś wychodził, to podaj mi nóż, dobra? W razie czego. Wolę mieć go pod ręką. - powiedział, przyciągnął poduszkę do siebie i obrócił się na bok, plecami do Yako. Wbrew pozorom to nie były fochy zmęczonego kochanka, a oznaka zaufania.

_________________
Zamek Dunkelheit - Page 5 Y8KrzVp
Gawain
Gawain
SCR

Godność : Gawain Keer
Wiek : Wygląda na około 30 lat.
Rasa : Cień
Lubi : Śliwkową nalewkę, fiolet
Nie lubi : Gotować, ślimaków, niespodzianek
Wzrost / Waga : 183 cm / 76 kg
Znaki szczególne : Czarne twardówki oczu, bursztynowe tęczówki, cienka blizna na brodzie od lewego kącika ust
Aktualny ubiór : Fabuła: Czarny golf, czarne proste spodnie, płaszcz, buty za kostkę //Misja: Mundur SCR
Pod ręką : klucz do domu Yako i mieszkania, pieniądze // Event:
Zawód : Najemnik do prac wszelakich, zielarz
Broń : Nóż ceramiczny, sztylet, kusza
Stan cywilny : Zajęty
Bestie : Furor (Furbo), Kapeluterek (Gizd), Reyuin
Specjalne : Administrator, Strażnik toku fabuły
Liczba postów : 151
Dołączył : 23/07/2018

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Yako on Wto 13 Sie 2019, 07:43

- Byłem głodny i to nie tylko energii - wymruczał do niego ale już się nie dobierał. Widział jak rudzielec jest padnięty, dlatego tylko umył go dokładnie, chyba, że gdzieś chciał się sam umyć to nie naciskał, po czym sam dał się umyć i przeniósł do sypialni, by tam walnąć się na łóżko, gdy już coś naciągnął na ten swój blady zadek.
Spojrzał na kochanka pytająco ale przytaknął mu głową i położył ją na jego kolanach. Uszył położył, ziewnął przeciągle i próbował zasnąć. Nie pamiętał czy kiedykolwiek tak spał. Może to też sprawiało, że miał problem by odpłynąć całkowicie. Ale chyba raczej większy wpływ miało leżące nieopodal Kryształowe Pustkowia.
Nie zarejestrował w pamięci tego, że Gawain go uspokajał. Nawet nie pamiętał tych przebudzeń. Był już zbyt pochłonięty przez niezbyt przyjemne wspomnienia.
Cicho zawarczał, gdy sny się skończyły, a Keer postanowił go obudzić. Demon nie potrzebował snu, ale to nie znaczyło, że lubił gdy ktoś go budzi. Szybko się jednak opamiętał gdy zobaczył ukochanego i wstał w końcu przeciągając się mocno i ziewając przeciągle. Oddał Cieniowi nagrzane miejsce, jeśli ten tego chciał i życzył mu dobrej nocy - nigdzie się nie wybieram - obiecał i gdy tylko rudzielec odpłynął, westchnął ciężko i spojrzał w kierunku okien.
Zmienił się w śnieżnobiałego lisa i skoczył na parapet, gdzie siedział bez ruchu całą noc. Wpatrywał się przed siebie i tylko jego uszy reagowały na każdy, nawet najmniejszy szelest, który mu nie pasował.

Nad ranem uznał, że jest już na tyle bezpiecznie, by mógł iść się ogarnąć. Zszedł z parapetu, przeciągnął się i poszedł do łazienki by na spokojnie załatwić swoje poranne potrzeby, wyczesać białe kłaki oraz ogon i umyć paszczę. Musiał się nadal dobrze prezentować, ale miał nadzieję, że Gawain nie będzie go zmuszał do zbyt oficjalnych strojów. Że będzie mógł się ubrać bardziej codziennie.
Yako
Yako

Godność : Lusian/Luci Foxsoul
Wiek : Wizualnie 25
Rasa : Lisi demon
Wzrost / Waga : 190/85 //
Znaki szczególne : Kuleje, Blizna na lewym oku
Pod ręką : Laska
Zawód : W Świecie Ludzi - Aktor/Aktorka
Broń : Naginata
Stan cywilny : Gawain - polizany! zaklepany!
Bestie : Schnee (Yuki)
Specjalne : Lisi Administrator Specjalny: Strażnik spisów, Mistrz Gry
Liczba postów : 136
Dołączył : 09/01/2019

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Gawain on Czw 15 Sie 2019, 19:01

Pobudka okazała się stresująca. Ledwo otworzył oczy, by spostrzec, że Yako nie ma. A miał być!
Do jego zaspanego umysłu nie docierało, że w łazience znajduje się właśnie jego Lis. Sięgnął po nóż i po cichu podkradł się, ignorując ból brzucha wywołany wczorajszymi zabawami. Uchylił drzwi łazienki, by zobaczyć Kitsune ze szczoteczką w gębie. Wyglądał jakby dostał wścieklizny.
- Rany... - oparł się o framugę i zakrył twarz dłonią - to było głupie. Przepraszam... - powiedział, nie odsłaniając oczu, po czym ciężko westchnął i wszedł do łazienki. Odłożył nóż na umywalkę i przytulił się do Demona, po czym sam sięgnął po szczoteczkę i pastę.
- Mam nadzieję, że nie spałem za długo - zagadnął nieco raźniej, gdy nakładał pastę, po czym zaczął szorować swoje perełki. Po chwili mógł już wypluć pianę, przepłukać usta i obmyć twarz, by przegnać resztki senności.
- Pójdę wyszykować Kogitsune, żeby nie latał cały dzień w piżamie, a ty... Ło ho ho! Aleś się wyczesał! - Zaśmiał się wrednie i poczochrał go w akcie zemsty za te wszystkie razy, po których z powodzeniem mógł uchodzić za rudą, płaskoklatą wiedźmę. Odstąpił od niego zanim zdążyłby paść ofiarą własnego dowcipu i wycelował w niego palcem. - Ubieraj się, ale nie w t-shirt! - Zgarnął nóż i wyszedł z łazienki, by ubrać szlafrok.
- Proponuję, żebyśmy spotkali się już na śniadaniu! - zakrzyknął do Lisa, zawiązując szlafrok, po czym wyszedł, by samemu się ubrać oraz obudzić lub okiełznać ich nicponia.

Dziś się już tak nie stroił. Nie był Arystokratą i nie miał zamiaru podejmować wyzwania. Dodatkowo on i Cierń rozmijali się jeśli chodziło o pojęcie elegancji. Strój powinien podkreślać osobę, a Upiorny prezentował się wczoraj nie gorzej od świątecznej choinki. Rozumiał motyw, ale jakoś nie pasowało to do Aerona.
Postawił na ubrania, w których czuł się najlepiej. Głęboką czerń płaszcza, ciepło golfa i ogólną wygodę. Bardziej cieniowo nie będzie. Nóż ponownie wylądował w bucie. Był gotów na dzisiejszy dzień. Poprawka - będzie, ale dopiero po kawie.

Gdy uchylił drzwi do komnaty Cośka, trochę skoczyło mu ciśnienie. Dojrzał zupełnie puste łóżko. Zbyt puste. Nie było na nim pościeli, poduszek, kołdry. Tylko materac się ostał, choć był dziwnie przesunięty. Gawain w pierwszym odruchu pomyślał, że mały dał dyla, ale wystarczyło otworzyć drzwi całkowicie, by zobaczyć chłopca.
Kogitsune leżał zwinięty na prowizorycznym legowisku nieopodal kominka. Jedną poduszkę miał pod tyłkiem, drugą pod głową. Kołdra okrywała go tylko częściowo, a prześcieradło nie podpaliło się jedynie cudem, bo znajdowało się niebezpiecznie blisko paleniska. Że też było mu tak wygodnie... Lisy, jego mać. Przykucnął przy nim i wskazującym palcem zaczął lekko dźgać pucołowaty policzek.
- Czas wstawać. Hej. Wstawaj. Dostaniesz jeść i takie tam.

_________________
Zamek Dunkelheit - Page 5 Y8KrzVp
Gawain
Gawain
SCR

Godność : Gawain Keer
Wiek : Wygląda na około 30 lat.
Rasa : Cień
Lubi : Śliwkową nalewkę, fiolet
Nie lubi : Gotować, ślimaków, niespodzianek
Wzrost / Waga : 183 cm / 76 kg
Znaki szczególne : Czarne twardówki oczu, bursztynowe tęczówki, cienka blizna na brodzie od lewego kącika ust
Aktualny ubiór : Fabuła: Czarny golf, czarne proste spodnie, płaszcz, buty za kostkę //Misja: Mundur SCR
Pod ręką : klucz do domu Yako i mieszkania, pieniądze // Event:
Zawód : Najemnik do prac wszelakich, zielarz
Broń : Nóż ceramiczny, sztylet, kusza
Stan cywilny : Zajęty
Bestie : Furor (Furbo), Kapeluterek (Gizd), Reyuin
Specjalne : Administrator, Strażnik toku fabuły
Liczba postów : 151
Dołączył : 23/07/2018

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Yako on Pią 16 Sie 2019, 11:33

Spokojnie ogarniał się, gdy usłyszał, że ktoś podkrada się do łazienki. Spojrzał w kierunku wejścia i uniósł jedną brew, patrząc na kochanka pytająco. Co on wyprawia?
Gdy przeprosił, Demon opłukał szybko paszczę i sam przytulił rudzielca, po czym podniósł mu lekko twarz za brodę i złożył na ustach lekki pocałunek - nie spałeś za długo. I nie było też nic niepokojącego to uznałem, że nie będę Cię budzić - przyznał i zrobił Gawowi miejsce by mógł się na spokojnie umyć. Sam zastanawiał się co zrobić z włosami. Kiedyś chodził w rozpuszczonych, ale jakoś nie było to dla niego zbyt wygodne. Już miał zapytać Cienia czy ma jakiś pomysł, gdy ten postanowił rozczochrać mu włosy.
Spojrzał na niego z powątpiewaniem - a właśnie miałem pytać co z nimi zrobić...mówisz, że tak mam iść?  - zapytał się, uśmiechając wrednie. Pokręcił jednak tylko głową i chwycił za szczotkę, by ponownie się poczesać. Ale nie próbował się mścić za to.
Machnął ręką - i tak nie mam tutaj T-shirtu, więc o to się nie musisz martwić - powiedział i jeszcze przytaknął ukochanemu i związał włosy w luźny warkocz. Po czym poszedł do swojej torby i wyciągnął z niej czarne jeansy, czarny golf, na który luźno założył obrożę oraz wygodne buty.
Tylko rudzielcowi był w stanie pokazać ślady po przygodzie na Kryształowym, może mógł odsłonić ramię by pokazać blizny, ale na tym się kończyło. Nie czuł się w ogóle komfortowo.

Gdy był gotowy, ogarnął rzeczy, pościelił łóżko i zszedł na dół, do jadalni. Zaciekawiło go to, że Ciernia jeszcze nie było. Od razu podszedł do niego Alden, mówiąc iż Aeron prosi by zjedli bez niego. Dołączy potem w ogrodzie, gdyż nie czuje się najlepiej. Demon tylko uniósł jedną brew ale przytaknął, że rozumie i usiadł przy stole od razu zamawiając dobrą czarną kawę dla Gawaina, kakao dla Cośka i kawę z mlekiem dla siebie. Najchętniej też z karmelem, nawet o tym zażartował, ale nie chciał nadużywać gościnności.

Gdy tylko rudzielce do niego dołączyły przekazał informacje o gospodarzu i poczekał, aż podadzą napoje i śniadanie.
Yako
Yako

Godność : Lusian/Luci Foxsoul
Wiek : Wizualnie 25
Rasa : Lisi demon
Wzrost / Waga : 190/85 //
Znaki szczególne : Kuleje, Blizna na lewym oku
Pod ręką : Laska
Zawód : W Świecie Ludzi - Aktor/Aktorka
Broń : Naginata
Stan cywilny : Gawain - polizany! zaklepany!
Bestie : Schnee (Yuki)
Specjalne : Lisi Administrator Specjalny: Strażnik spisów, Mistrz Gry
Liczba postów : 136
Dołączył : 09/01/2019

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Cosiek on Nie 18 Sie 2019, 11:47

Łóżko jakoś do niego nie przemawiało. Wydawało się zbyt wysokie i odsłonięte. Jeszcze tego brakowało by spał na piedestale dokładnie wystawiony na wszystkie ataki jak ptaszku w jego pułapce. Po dokładniejszych oględzinach pokoju stwierdził, że miejsce przed kominkiem nadaje się najbardziej ze wszystkich. Było mu przyjemnie cieplutko i od drzwi zasłaniał go fotel, więc jakby przyszło co do czego obudzi się przed atakiem. Tylko podłoga była jakaś taka twarda i niewygodna. Dziwne, nigdy wcześniej nie miał z tym problemu. Zbyt zmęczony by rozważać czy jest to spowodowane jego postacią rozejrzał się za legowiskiem.
Kilkanaście minut zajęło mu przeciąganie pościeli i układanie jej we właściwy sposób, ale w końcu był zadowolony. Zwinął się w kłębek na idealnie ułożonych poduszkach, przykrył się najlepiej jak potrafił kołdrą i zakrył twarz prześcieradłem, by nie raziło go światło ognia. To ostatnie miało też trochę wspólnego z lękiem jaki odczuwał przed tym żywiołem, ale nawet przed sobą udawał, że jest odważny.
Obudziło go pucanie w policzek. Jak to się stało, że nie zauważył wtargnięcia intruza? Zbyt mocno spał i to mogło go zgubić. Poderwał się na równe nogi nastawiając pazury i szczerząc zęby jeszcze zanim otworzył oczy. Przynajmniej taki był zamiar, bo szczątki legowiska poleciały na wszystkie strony i chłopiec od razu runął jak długi. Nie potłukł się za bardzo, ale kostki wplątały mu się w prześcieradło uniemożliwiając natychmiastowe powstanie. Dopiero teraz otworzył oczy i przyjrzał się gościowi. Nad nim kucał Gawain i coś mówił. Zaspany malec nie mógł jeszcze skojarzyć wszystkich słów, ale padła fraza "jeść", więc chyba wszystko w porządku.
- Cosiek jeść. - Przytaknął i zaczął się wyplątywać z własnych sideł. - Dzień dobry Gawain. - Przypomniał sobie o manierach. Jeśli będzie grzeczny to może dzień minie przyjemniej? Dostanie lepsze jedzenie i Cień nie będzie tyle krzyczał?
Spokojnie znosił wszystkie codzienne rytuały takie jak mycie się, ubieranie czy nawet, choć nieco ciężej, czesanie. Może nikt nie będzie mu wytykał wczorajszego treningu walki z Krzywozgryzem i pogryzionego stołu?
Cosiek
Cosiek

Godność : Kogitsunemaru Foxkeer
Wiek : Wygląda na 6 lat
Rasa : Cyrkowiec
Lubi : Mięso, słodycze, grzane wino
Nie lubi : Butów, ubrań, porywaczy
Wzrost / Waga : 110 cm/ 16 kg
Znaki szczególne : Bursztynowe oczy z czarnymi twardówkami, rude lisie uszy i 3 takowe ogony
Aktualny ubiór : Ubranko >: (
Pod ręką : -
Bestie : Magiczny Kapeluterek (Bezdenna sakwa)
Liczba postów : 33
Dołączył : 16/02/2019

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Gawain on Nie 18 Sie 2019, 12:44

Pobudka była albo za głośna, albo za cicha, ale mało go to obchodziło. Odniosła oczekiwany skutek, choć Cosiek teraz wściekle wierzgał nogami, machał pazurami i szczerzył kły. Powarkiwał i sapał próbując się wyplątać. Chłopak pewnie by sobie jeszcze pospał i w pełni podzielał jego zdanie. Tym mniejsze wrażenie robił na nim ten przydługi pokaz, który opóźniał wlanie w siebie kofeiny. Frustracja rosła wprost proporcjonalnie do upływającego na tej farsie czasu.
Cień odchylił się o parę centymetrów, by przypadkiem nie zamienić się w ofiarę Freddy'ego Krugera i czekał aż Mały Lis zacznie jarzyć.
- Racja. Powinienem był tak zacząć. - Zmieszany celnym spostrzeżeniem dziecka, uśmiechnął się blado i strącił jakiś pyłek ze spodni, zanim ponownie spojrzał na chłopca. Jako jego opiekun i nauczyciel powinien świecić przykładem. - Dzień dobry Kogitsune. - Podał mu rękę i pomógł mu wstać.
Aby być fair wobec małego, jego również nie przymuszał do oficjalnego stroju, co nie oznaczało, że nie był elegancki i odpowiedni do okazji.
W białej koszuli, ciemnych, ale luźnych spodniach do kolan i kamizelce, wyglądał jak typowe dziecko. Jedwabne pończoszki sobie odpuścili z prostych powodów jakimi były pazury Kogitsune, jego nienawiść do zakrytego obuwia oraz nieustające zamiłowanie do biegania boso. Na stopach miał więc te same deseczki co wczoraj. Dał się nawet poczesać, lecz to akurat było już podejrzane. Keer chciałby wiedzieć, co roi się w tej małej główce, ale czuł, że byłaby to dłuższa dyskusja połączona ze stawianiem niezliczonych warunków stadnej współpracy wśród których zagrzałoby miejsce piwo, wino oraz samice, bo przecież skoro Cosiek grzeczny i duży, to Cosiek może robić co chce.

Obaj dołączyli do osamotnionego Yako w sali jadalnej. Keer spojrzał na puste krzesło gospodarza, ale nim zdążył otworzyć usta, otrzymał odpowiedź na niewypowiedziane jeszcze pytanie. Ostrożnie zajął swoje miejsce, starając się przy tym nie krzywić.
-  Oby to nie było nic poważnego. Nie mam ochoty być przesłuchiwany w charakterze świadka, tylko dla tego, że pan zamku zaniemógł w łożu i jego los jest niepewny... - głośno podzielił się kąśliwą uwagą. - Wiesz już co chciałbyś zjeść? - zagadnął Cośka i z ulgą wymalowaną na twarzy spoglądał w stronę niesionej ku nim tacy. Może i oszczędzono mu doskonałego węchu, którymi mogli poszczycić się Yako i Cosiek, ale ten zapach rozpoznałby wszędzie.
- Poprosiłeś o kawę dla mnie? - w głosie Cienia rozbrzmiewała wdzięczność i niedowierzanie. Normalnie poczekałby aż filiżanka zostanie przed nim ustawiona, ale dziś nie miał zamiaru czekać ani sekundy dłużej, więc gdy tylko znalazła się w zasięgu jego rąk, ściągnął ją z tacy i upił pierwszy łyk. Prawie się poparzył, ale kurde, nikt nie będzie mu mówił jak ma kawę pić.
- Naprawdę mam nadzieję, że wszystko jest w porządku. - Patrzył przez okno, oparty łokciami o stół. Jasne, że gdyby coś stało się Aeronowi, to oni również byliby podejrzani. Dodatkowo oznaczałoby to, że przyjechał tu na darmo. Cierń niby chciał z nim coś załatwić, ale gdy już mieli rozmawiać, to jakoś się do tego nie palił. Cały czas odwlekał spotkanie i krył się za metaforami i anegdotami. A może właśnie o to chodziło? Miał tu siedzieć, nie znając celu, ale rozpoznać go, gdy ten się pojawi... albo Aeron po prostu go sprawdzał w jeden z nudniejszych sposobów.
- Postrzelałbym... nie wytrzymam siedzenia w komnatach. Myślisz, że Bianka dopuści mnie do kwiatów? - Początkowo mówił do siebie, po czym jakby się ocknął. Przeciągnął opuszkiem po krawędzi filiżanki. Czuł się bardzo nie na miejscu.

_________________
Zamek Dunkelheit - Page 5 Y8KrzVp
Gawain
Gawain
SCR

Godność : Gawain Keer
Wiek : Wygląda na około 30 lat.
Rasa : Cień
Lubi : Śliwkową nalewkę, fiolet
Nie lubi : Gotować, ślimaków, niespodzianek
Wzrost / Waga : 183 cm / 76 kg
Znaki szczególne : Czarne twardówki oczu, bursztynowe tęczówki, cienka blizna na brodzie od lewego kącika ust
Aktualny ubiór : Fabuła: Czarny golf, czarne proste spodnie, płaszcz, buty za kostkę //Misja: Mundur SCR
Pod ręką : klucz do domu Yako i mieszkania, pieniądze // Event:
Zawód : Najemnik do prac wszelakich, zielarz
Broń : Nóż ceramiczny, sztylet, kusza
Stan cywilny : Zajęty
Bestie : Furor (Furbo), Kapeluterek (Gizd), Reyuin
Specjalne : Administrator, Strażnik toku fabuły
Liczba postów : 151
Dołączył : 23/07/2018

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Yako on Nie 18 Sie 2019, 17:10

Demon wzruszył tylko ramionami - Alden nie wyglądał na zmartwionego ani trochę, więc raczej jest to normalne, że zaniemógł, albo po prostu nie chciało mu się ruszyć tej szlachetnej dupy z łóżka - powiedział, zerkając na Cośka. Oby dziś nie mieli z nim żadnych przygód.
Jakoś nie interesował się stanem rogacza. Wiedział, że jak coś jest nie tak to może być albo na nich, albo po prostu będą jednymi z wielu podejrzanych. W końcu w Zamku, było pełno służby, której Aeron nie znał.
Uśmiechnął się do kochanka - oczywiście. Przecież doskonale wiem, że jesteś nie do zniesienia bez porannej dawki kofeiny - powiedział całkowicie poważnym głosem, ale w jego oczach błyszczała zadziorna iskierka.
Sam sięgnął po kawę i kakao. Pierwsze postawił przed sobą, a drugie podał Liskowi - uważaj, jeszcze ciepłe bardzo - powiedział i sam spróbował swojego napoju i aż zamruczał zadowolony. Karmelowa kawa, tego mu się chciało!
Westchnął ciężko - nie myśl teraz o tym. Pewnie niedługo się przekonamy o co chodzi. Kto wie...może po prostu ma kaca od czytania tego wszystkiego co dostał? - zaśmiał się i ponownie upił kawy. Ciekawe co na śniadanie im podadzą. Tego już nie zamawiał. Nie jest w hotelu ani tym bardziej w restauracji.
Spojrzał uważnie na Cienia - na pewno Cię wpuści, o ile nie zaczniesz wymachiwać sekatorem albo łopatką i nie będziesz chciał próbek wszystkiego - zaśmiał się. Ale wiedział, że Bianka nie jest taka, żeby mu nie pokazać roślin. W szczególności przy Yako. Bo czemu by miała im zabraniać?
Yako
Yako

Godność : Lusian/Luci Foxsoul
Wiek : Wizualnie 25
Rasa : Lisi demon
Wzrost / Waga : 190/85 //
Znaki szczególne : Kuleje, Blizna na lewym oku
Pod ręką : Laska
Zawód : W Świecie Ludzi - Aktor/Aktorka
Broń : Naginata
Stan cywilny : Gawain - polizany! zaklepany!
Bestie : Schnee (Yuki)
Specjalne : Lisi Administrator Specjalny: Strażnik spisów, Mistrz Gry
Liczba postów : 136
Dołączył : 09/01/2019

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Gawain on Nie 18 Sie 2019, 19:46

- To dobrze - odparł szybko, by móc bezzwłocznie upić kolejny łyk mocnego naparu. Już czuł jak zaczyna pobudzać ciało i umysł, jednocześnie atakując kubki smakowe Cienia solidną dawką garbników. Tego mu było trzeba!
Wbił wzrok w Lisa, wziął jeszcze łyczek, po czym z nonszalancją godną samego Aerona odstawił filiżankę na spodek.
- Gdyby nie twoje zapewnienia o mojej, jakże typowej dla Cieni, naturze, bałbym się, że zaczynam ją tracić na rzecz innej, zupełnie nieznanej - wychrypiał mocno i uśmiechnął się rekinio. Delektując się kawą przyglądał się to Cośkowi, to Yako i spostrzegł, że temu drugiemu napój wielce zasmakował. - Jakimi smakołykami się dziś rozbestwiasz? - Gęsta, rdzawa brew powędrowała w górę, a czubek nosa Keera przekroczył niewidzialną linię środka stołu, gdy zaglądał Yako do filiżanki. Na pierwszy rzut oka, pił dokładnie to samo co on. Usiadł na swoim miejscu, zastanawiając się, czy to aby na pewno kawa.
- O tym nie pomyślałem. - Przejechał dłonią po gładkim policzku. - Wydawał się być zachwycony - dodał, choć chyba nigdy nie nabierze całkowitej pewności, czy Upiorny w istocie taki był.
Zaczęto podawać śniadanie. Standardowy zestaw złożony z chleba, masła, dżemów i owsianki dopełniało zimne pieczyste, zapiekane paszteciki, szynki i jajka. Było nawet wino oraz słodki pudding - znak, że śniadania jedzono po wypełnieniu porannych obowiązków, obejściu całego zamku wzdłuż i wszerz oraz przydzieleniu zadań na resztę dnia. Aeron musiał więc zarwać pół nocy i nadal smacznie spać lub powoli wygrzebywać się z wyra, kiedy cała służba była na nogach już o świcie. Keer nie miał mu tego za złe, bo dzięki temu mógł się wyspać. Wedle rachuby umęczonego ciała od ostatniej wiekopomnej chwili tego typu minęły eony.
- Chciałbym ich tylko parę... no kilka, jeśli będzie z czego wybierać i jednocześnie nie osłabię zbioru. - głośno rozmyślał i powiódł wzrokiem po wszystkich pysznościach jakie przed nimi postawiono. Zanim służba zdążyła się zmyć, oddał wino, żeby nie kusiło Cośka, po czym nieznacznie nachylił się ku Yako.
- Umm... powiedz, oni mają jakieś nazwiska? Alden, Caius i Bianka? Wiem, że Aeron podchodzi do nich inaczej niż do zwykłej służby i wszyscy mówią do nich po imieniu, ale mnie jest zwyczajnie głupio. - Mówił szeptem. - Oficjalnie jestem gościem, więc żadne nic mi nie powie, ale wolałbym się niepotrzebnie i na siłę nie spoufalać. Mogą mówić, że się nie boją, że cieszą się z tej wizyty, ale odnoszę wrażenie, że to na nich wymuszam. - Wyjaśnił krótko i poważnie, a Demon mógł poczuć ukłucie obawy i gotowości dochodzące od Gawaina. Zresztą nie trzeba było Blaszki, by zauważyć jak ruchy Cienia nabierają sprężystości właściwej kotom gotowym do skoku. - Ty znasz ich lepiej... - mówił, jednocześnie podstawiając patery Cośkowi. - a ja wolałbym żadnego z nich nie urazić i nie wywołać zawieruchy, więc jeśli jest coś o czym nie powinienem mówić, to wolałbym wiedzieć zanim dostanę w pysk. - uśmiechnął się szelmowsko.

_________________
Zamek Dunkelheit - Page 5 Y8KrzVp
Gawain
Gawain
SCR

Godność : Gawain Keer
Wiek : Wygląda na około 30 lat.
Rasa : Cień
Lubi : Śliwkową nalewkę, fiolet
Nie lubi : Gotować, ślimaków, niespodzianek
Wzrost / Waga : 183 cm / 76 kg
Znaki szczególne : Czarne twardówki oczu, bursztynowe tęczówki, cienka blizna na brodzie od lewego kącika ust
Aktualny ubiór : Fabuła: Czarny golf, czarne proste spodnie, płaszcz, buty za kostkę //Misja: Mundur SCR
Pod ręką : klucz do domu Yako i mieszkania, pieniądze // Event:
Zawód : Najemnik do prac wszelakich, zielarz
Broń : Nóż ceramiczny, sztylet, kusza
Stan cywilny : Zajęty
Bestie : Furor (Furbo), Kapeluterek (Gizd), Reyuin
Specjalne : Administrator, Strażnik toku fabuły
Liczba postów : 151
Dołączył : 23/07/2018

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Cosiek on Nie 18 Sie 2019, 23:38

Nie protestował widząc ubranie, ale zdecydowanie wolał poprzednie - mniej obcierało. Założył drewniane butki, nie czuł się jeszcze całkiem gotowy na konfrontację z potworem, i podreptał za Gawainem na śniadanie.
- Dzień dobry Duży Lis - przywitał się z białowłosym.
Kiedy przyniesiono napoje, zsunął obuwie i przysiadł na piętach, żeby być na odpowiedniej wysokości. Kakao pił drobnymi łyczkami nie podnosząc kubka, póki nie musiał i uprzednio długo na nie dmuchając. Dalej nie rozumiał, czemu dwunożni tak uwielbiali gorące posiłki. Jasne, były przyjemne, kiedy się wymarzło w deszczu lub śniegu, ale czemu na co dzień? Jeśli chodziło tylko o bezpieczeństwo to czemu nie mogli poczekać aż ostygną? Mieli przecież tyle jedzenia!
- Rozbestwiasz? - Zainteresował się nowym słowem pomiędzy dmuchnięciem a łykiem. - Roz jak rozbierać? I bestia? Koniec potwór od to? - Wysunął swoją teorię wskazując na filiżankę Lisa.
Z szeroko otwartymi oczyma patrzył na wnoszone półmiski. Tyle dobroci! Nałożył sobie pokaźną stertę na talerzu ignorując uwagi Cienia, że przecież nie da rady tyle zjeść. Chciał spróbować wszystkiego. Najwyżej resztę schowa sobie na potem, tak na wszelki wypadek. Nie wiedział też, jak długo przysmaki pozostaną na stole. Zbiorą je tak jak wczorajszego wieczoru?
I tak jak się tego obawiał zaraz wyniesiono karafkę z winem. Zdaje się, że na wyraźne życzenie Gawaina, co wydało się chłopcu dziwne. Nie zdążył jednak zareagować i upragniony napój zniknął gdzieś w czeluściach korytarzy. Westchnął tylko i upił więcej kakałka.
- Ptaszku i Wilk? - Starał się być pomocny - Cosiek nie spotkać Bianka.
Tak jak się spodziewał wszystko było za słone, ale powoli przyzwyczajał się do tej fanaberii i nie grymasił.
Cosiek
Cosiek

Godność : Kogitsunemaru Foxkeer
Wiek : Wygląda na 6 lat
Rasa : Cyrkowiec
Lubi : Mięso, słodycze, grzane wino
Nie lubi : Butów, ubrań, porywaczy
Wzrost / Waga : 110 cm/ 16 kg
Znaki szczególne : Bursztynowe oczy z czarnymi twardówkami, rude lisie uszy i 3 takowe ogony
Aktualny ubiór : Ubranko >: (
Pod ręką : -
Bestie : Magiczny Kapeluterek (Bezdenna sakwa)
Liczba postów : 33
Dołączył : 16/02/2019

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Yako on Pon 19 Sie 2019, 22:25

Uśmiechnął się tajemniczo - kawusię - zaśmiał się po czym upił łyczka - kawę z syropem karmelowym - odpowiedział w końcu po czym przeniósł wzrok młodego. Jakoś nie chciało mu się tłumaczyć tego. Jak Gawain chce to niech tłumaczy, ale Demon jakoś przez to gdzie się znajdowali nie miał na to większej ochoty.
Zaśmiał się - będziesz musiał z nią porozmawiać po prostu. Myślę, że się zgodzi. Sam jestem ciekawy, jak sobie tutaj poradziła mimo niezbyt przychylnych warunków - przyznał i znów upił kawę, którą po chwili odłożył, zastanawiając się nad odpowiedzią - szczerze....nie mam pojęcia - przyznał, lekko mieszając zawartość filiżanki - nie wiem o nich za wiele...tylko, że to Senne i zdaje się, że są tutaj odkąd Aeron był dzieckiem, więc dość długo - przyznał i znów upił - i może, że wcześniej nie byli zbyt dobrze traktowani - dodał jeszcze. Mówił cały czas cicho, by nikt ich nie podsłuchał.
Zaśmiał się - jak zjesz to ją spotkasz. Bianka to samica, ale! - podniósł palec wskazujący i spojrzał na dzieciaka całkowicie poważnie - należy do Caiusa, Wilka. A on bardzo nie lubi jak ktoś  próbuje mu ją poderwać, a ona też tego nie lubi, dlatego postaraj się do niej nie dobierać, dobrze?  - zapytał.
Sam nie jadł śniadania. Jakoś nie miał apetytu na normalne jedzenie. Najadł się w nocy i co chwila zerkał na Dręczyciela. Raczej nie powinno być nic dziwnego w tym, że nie je śniadania. W końcu to nie jest nic nowego, że ktoś śniadań nie jada. Dlatego nie rzucał się na jedzenie. Niech sobie Cosiek zje ile tam chce. Tylko trzeba go przypilnować by nie zapakował wędlin do kieszeni....
Yako
Yako

Godność : Lusian/Luci Foxsoul
Wiek : Wizualnie 25
Rasa : Lisi demon
Wzrost / Waga : 190/85 //
Znaki szczególne : Kuleje, Blizna na lewym oku
Pod ręką : Laska
Zawód : W Świecie Ludzi - Aktor/Aktorka
Broń : Naginata
Stan cywilny : Gawain - polizany! zaklepany!
Bestie : Schnee (Yuki)
Specjalne : Lisi Administrator Specjalny: Strażnik spisów, Mistrz Gry
Liczba postów : 136
Dołączył : 09/01/2019

Powrót do góry Go down

Pisanie autorstwa Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 5 z 7 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next

Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach